• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Moja żona była z innym - Pogadam o tym z facetem

Kobieta

D'Arc

Instruktor seksu
@Greg the Great też możesz mieć rację, szczególnie po tym co przed chwilą @Renata napisała. I wcale go nie nazwę frajerem, z opisu wynika że to mężczyzna otwarty emocjonalnie i taki do pokochania. Dla niego dobrze, że to się w sumie skończyło. Fajnie jakby trafił na kobietę, która też byłaby skłonna do bycia kochaną. A ją doceniam za szczerość wobec samej siebie, mało ludzi byłoby w stanie pisać w ten sposób.
 
Mężczyzna

Nestor)

Instruktor seksu
@Greg the Great też możesz mieć rację, szczególnie po tym co przed chwilą @Renata napisała. I wcale go nie nazwę frajerem, z opisu wynika że to mężczyzna otwarty emocjonalnie i taki do pokochania. Dla niego dobrze, że to się w sumie skończyło. Fajnie jakby trafił na kobietę, która też byłaby skłonna do bycia kochaną. A ją doceniam za szczerość wobec samej siebie, mało ludzi byłoby w stanie pisać w ten sposób.
Pisałem o tym jako pierwszy, ale ogary mnie prześcignęły jak zawsze:ROFLMAO:
Gnają nie oglądając się za siebie;) 🤷‍♂️
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
A ją doceniam za szczerość wobec samej siebie, mało ludzi byłoby w stanie pisać w ten sposób.

Z całym szacunkiem, ale nie odnoszę wrażenia, jakby opowiedzenie tej historii wiązało się, w przypadku autorki, z pokonaniem jakiegoś wstydu czy skrępowania, a przynajmniej nic takiego nie wynika z jej wypowiedzi. Jeśli mam być szczery, to prędzej doszukiwałbym się tutaj dumy z osiągniętego celu. Mogę się oczywiście mylić, bo nie znam osoby, a patrzę jedynie na napisane przez nią słowa.

Takie to forum, że trudno tutaj kogokolwiek oceniać, ale jedno mogę powiedzieć: za nic w świecie nie chciałbym się znaleźć na miejscu tamtego faceta, chociaż ze słów autorki można się domyślać, że znajduje jakąś pociechę w tym, że udało mu się komuś pomóc.

A skoro o ocenianiu mowa: piszą tu faceci o pozwalaniu żonie na przygody z innymi mężczyznami, czy wręcz o zachęcaniu jej do takich przygód. Inni znowu faceci toczą na to pianę, sypią się epitety, mnożą się wizje kar cielesnych. Ale przecież w takich przypadkach "chcącemu nie dzieje się krzywda", praktycznie wszyscy zaangażowani są zadowoleni, pomijając może ewentualne żony tych innych mężczyzn, zazwyczaj żyjące w błogiej nieświadomości. Tak sobie myślę ja, Jarząbek Wiesław, który od 25 lat uczestniczy z radością w podobnym procederze i większego zła w tym nie widzę. Punkt widzenia jest zatem nierozerwalnie związany z punktem siedzenia.

Pomimo dzikiej kipieli myśli i emocji – a może właśnie ze względu na nią – dziękuję, @Renata, za opisanie tej historii (i to, jak już wspomniałem, w całkiem niezłym stylu). Jest dla mnie wstrząsająca, ale warto było ją poznać. Niemniej jednak nadal nie odpowiedziałaś na bardzo ważne pytanie: jak rozpoznać, że ktoś w bezwzględny sposób żeruje na naszych niezaspokojonych potrzebach oraz imperatywach? Napisałaś tylko, jak to robić, a to coś zupełnie innego...
 
Kobieta

Renata

Cichy Podglądacz
Z całym szacunkiem, ale nie odnoszę wrażenia, jakby opowiedzenie tej historii wiązało się, w przypadku autorki, z pokonaniem jakiegoś wstydu czy skrępowania, a przynajmniej nic takiego nie wynika z jej wypowiedzi. Jeśli mam być szczery, to prędzej doszukiwałbym się tutaj dumy z osiągniętego celu. Mogę się oczywiście mylić, bo nie znam osoby, a patrzę jedynie na napisane przez nią słowa.

Takie to forum, że trudno tutaj kogokolwiek oceniać, ale jedno mogę powiedzieć: za nic w świecie nie chciałbym się znaleźć na miejscu tamtego faceta, chociaż ze słów autorki można się domyślać, że znajduje jakąś pociechę w tym, że udało mu się komuś pomóc.

A skoro o ocenianiu mowa: piszą tu faceci o pozwalaniu żonie na przygody z innymi mężczyznami, czy wręcz o zachęcaniu jej do takich przygód. Inni znowu faceci toczą na to pianę, sypią się epitety, mnożą się wizje kar cielesnych. Ale przecież w takich przypadkach "chcącemu nie dzieje się krzywda", praktycznie wszyscy zaangażowani są zadowoleni, pomijając może ewentualne żony tych innych mężczyzn, zazwyczaj żyjące w błogiej nieświadomości. Tak sobie myślę ja, Jarząbek Wiesław, który od 25 lat uczestniczy z radością w podobnym procederze i większego zła w tym nie widzę. Punkt widzenia jest zatem nierozerwalnie związany z punktem siedzenia.

Pomimo dzikiej kipieli myśli i emocji – a może właśnie ze względu na nią – dziękuję, @Renata, za opisanie tej historii (i to, jak już wspomniałem, w całkiem niezłym stylu). Jest dla mnie wstrząsająca, ale warto było ją poznać. Niemniej jednak nadal nie odpowiedziałaś na bardzo ważne pytanie: jak rozpoznać, że ktoś w bezwzględny sposób żeruje na naszych niezaspokojonych potrzebach oraz imperatywach? Napisałaś tylko, jak to robić, a to coś zupełnie innego...
Nie sądzę żeby dało się to rozpoznać albo ująć w jakieś raamy, po prostu nigdy nie ufaj bezgranicznie, stawiaj granice a jak ktoś odejdzie z tego powodu, to przecież lepiej, bo nie był dla ciebie tylko ty byłeś dla niego.
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
Cóż, tak długo prosiliśmy o złą wiadomość, aż ją nam dałaś. Natomiast o tych granicach to święta prawda, aczkolwiek sama pewnie wiesz, że człowiek zaangażowany emocjonalnie postawi te granice... a potem je przesunie, bo będzie się bał utraty tej osoby, choć może byłoby mu bez niej lepiej.
 
Mężczyzna

Ja_75

Nowicjusz
@Greg the Great też możesz mieć rację, szczególnie po tym co przed chwilą @Renata napisała. I wcale go nie nazwę frajerem, z opisu wynika że to mężczyzna otwarty emocjonalnie i taki do pokochania. Dla niego dobrze, że to się w sumie skończyło. Fajnie jakby trafił na kobietę, która też byłaby skłonna do bycia kochaną. A ją doceniam za szczerość wobec samej siebie, mało ludzi byłoby w stanie pisać w ten sposób.
Takich do kochania żadna nie szuka, służą tylko jako trampolina w świecie pogrążonym w hipergami. Są ewentualnie postrzegani przez starsze kobiety jako bezpieczna przystań po latach współżycia z badboya -mi.
 
Mężczyzna

Marcindzk

Cichy Podglądacz
Moja też była i teraz jest to ,, moja była". W międzyczasie czasie okazało się , że miała zaplanowane kolejne skoki lecz ją w porę wyjebałem z chałupy do której nie miała prawa 😁😁😁 teraz siedzi z chujem 5 lat od siebie starszym który który lubi się napić i przypierdolić 😁😁😁 nauczyła się wracać w porę do domu, jeździć taczkami a w dodatku została operatorem kosiarki 👍 kurwa poezja 👍
 
Mężczyzna

janeczek216

Podrywacz
Moja też była i teraz jest to ,, moja była". W międzyczasie czasie okazało się , że miała zaplanowane kolejne skoki lecz ją w porę wyjebałem z chałupy do której nie miała prawa 😁😁😁 teraz siedzi z chujem 5 lat od siebie starszym który który lubi się napić i przypierdolić 😁😁😁 nauczyła się wracać w porę do domu, jeździć taczkami a w dodatku została operatorem kosiarki 👍 kurwa poezja 👍
Ale skoro tu jesteś czegoś szukasz prawda ???
 
Mężczyzna

Marcindzk

Cichy Podglądacz
Ale skoro tu jesteś czegoś szukasz prawda ???
Nie, wyobraź sobie że jestem tutaj z nudów po prostu. Ja po rozwodzie jestem już 8 lat, swoje przeżyłem, zobaczymy i doświadczyłem na własnym przykładzie. A mógłbym dużo jeszcze na ten temat pisać ale to zostawiam dla siebie. Ten temat mi jakoś tak wyskoczył i odpisałem po prostu z nudów. Pozdrawiam 👍
 
Ostatnia edycja:
Mężczyzna

janeczek216

Podrywacz
Nie, wyobraź sobie że jestem tutaj z nudów po prostu. Ja po rozwodzie jestem już 8 lat, swoje przeżyłem, zobaczymy i doświadczyłem na własnym przykładzie. A mógłbym dużo jeszcze na ten temat pisać ale to zostawiam dla siebie. Ten temat mi jakoś tak wyskoczył i odpisałem po prostu z nudów. Pozdrawiam 👍
Jaki miałeś staż małżeński??
 
Kobieta

AGASE

Seks Praktykant
Okazało się że moja żona była z innym - mam mieszane uczucia. Wkurwienie miesza się z podnieceniem. Chciałbym o tym pogadać z facetem który rozumie o czym piszę. Wszystkie głupio-mądre laski blokuję z punktu.
Zawszę trza spojrzeć na siebie taki czasy kobieta chce być w centrum uwagi faceci imponuja głupotą czego oczekiwać od ludzi w tych czasach .
 
Mężczyzna

Ja_75

Nowicjusz
Czasami ludzie mówią o zdradzie tak, jakby chodziło tylko o rozstanie. Jakby największy ból polegał na tym, że ktoś odszedł do kogoś innego. A prawda jest dużo cięższa.
Zdrada potrafi zniszczyć w człowieku coś znacznie głębszego niż sam związek. Potrafi odebrać poczucie bezpieczeństwa, spokój i zaufanie do samego siebie.
Najgorsze jest to, że po czymś takim przestajesz ufać już nie tylko ludziom. Przestajesz ufać własnemu osądowi. Bo nagle dociera do ciebie jedna myśl:
„Przecież wierzyłam w te kłamstwa. Naprawdę tego nie widziałem.”
I wtedy zaczyna się coś, o czym mówi się zdecydowanie za mało. Człowiek zaczyna podważać wszystko. Skoro wtedy nie zauważył prawdy, to skąd ma wiedzieć, ze teraz widzi ją właściwie?
Dlatego po mocnej zdradzie tak trudno wrócić do normalności. To nie jest kwestia „ogarnij się”, „idź dalej” albo „minęło już tyle czasu”. Organizm po prostu przestaje czuć się bezpiecznie. Nawet kiedy nic złego się nie dzieje, ciało dalej funkcjonuje tak, jakby zagrożenie miało zaraz wrócić.
I właśnie to jest najcięższe.
Nie sama osoba, która odeszła.
Nie nawet samo kłamstwo.
Tylko to, że zostajesz zamknięty we własnej głowie. Analizujesz rozmowy, przypominasz sobie sytuacje, szukasz znaków, które przeoczyłeś. Próbujesz zrozumieć, jak mogłeś komuś aż tak zaufać.
To potrafi doprowadzić człowieka do momentu, w którym naprawdę ma wrażenie, że wariuje.
A przecież to nie jest przesada ani dramatyzowanie. To jest układ nerwowy, który próbuje ochronić cię przed czymś, co naprawdę tobą wstrząsnęło.
Zdrada nie łamie tylko serca.
Ona potrafi wypaczyć sposób, w jaki patrzysz na rzeczywistość, ludzi i samego siebie.
I właśnie dlatego ludzie wychodzą z niej latami.
Bo najtrudniej odbudować nie związek, ale własne poczucie bezpieczeństwa
 
Mężczyzna

Kasztan15

Podrywacz
Czasami ludzie mówią o zdradzie tak, jakby chodziło tylko o rozstanie. Jakby największy ból polegał na tym, że ktoś odszedł do kogoś innego. A prawda jest dużo cięższa.
Zdrada potrafi zniszczyć w człowieku coś znacznie głębszego niż sam związek. Potrafi odebrać poczucie bezpieczeństwa, spokój i zaufanie do samego siebie.
Najgorsze jest to, że po czymś takim przestajesz ufać już nie tylko ludziom. Przestajesz ufać własnemu osądowi. Bo nagle dociera do ciebie jedna myśl:
„Przecież wierzyłam w te kłamstwa. Naprawdę tego nie widziałem.”
I wtedy zaczyna się coś, o czym mówi się zdecydowanie za mało. Człowiek zaczyna podważać wszystko. Skoro wtedy nie zauważył prawdy, to skąd ma wiedzieć, ze teraz widzi ją właściwie?
Dlatego po mocnej zdradzie tak trudno wrócić do normalności. To nie jest kwestia „ogarnij się”, „idź dalej” albo „minęło już tyle czasu”. Organizm po prostu przestaje czuć się bezpiecznie. Nawet kiedy nic złego się nie dzieje, ciało dalej funkcjonuje tak, jakby zagrożenie miało zaraz wrócić.
I właśnie to jest najcięższe.
Nie sama osoba, która odeszła.
Nie nawet samo kłamstwo.
Tylko to, że zostajesz zamknięty we własnej głowie. Analizujesz rozmowy, przypominasz sobie sytuacje, szukasz znaków, które przeoczyłeś. Próbujesz zrozumieć, jak mogłeś komuś aż tak zaufać.
To potrafi doprowadzić człowieka do momentu, w którym naprawdę ma wrażenie, że wariuje.
A przecież to nie jest przesada ani dramatyzowanie. To jest układ nerwowy, który próbuje ochronić cię przed czymś, co naprawdę tobą wstrząsnęło.
Zdrada nie łamie tylko serca.
Ona potrafi wypaczyć sposób, w jaki patrzysz na rzeczywistość, ludzi i samego siebie.
I właśnie dlatego ludzie wychodzą z niej latami.
Bo najtrudniej odbudować nie związek, ale własne poczucie bezpieczeństwa
Oj to zdecydowanie najlepsza odpowiedź tego wątku. To nie musi po Tobie spłynąć. Możesz czuć się chujowo. Możesz chcieć odejść i jest to absolutnie zrozumiałe. I jest trudne. Przykro mi że Cię to spotkało
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry