Mam fetysz i potrzebę niewinnego pokierowania mężczyzną. Nie w seksie, ale tak zwyczajnie, w błahym i nieoczkiwanym momencie. Kiedy podczas niedawnej nocnej podróży samochodem oznajmiłeś mi potrzebę postoju na parkingu i skorzystania z toalety, nie pozwoliłam Ci tego zrobić. Nakazałam Ci, abyś zatrzymał samochód przy krawężniku, tuż pod latarnią, równolegle do stojących nieopodal aut. Dokładnie wskazałam Ci miejsce, w którym masz stanąć i kierunek, w którym masz się odwrócić. Zażyczyłam sobie, abyś nie tylko rozsunął suwak, ale również rozpiął guzik spodni i wyjął całego penisa na wierzch. Oparta wygodnie na fotelu podziwiałam Twoje intensywne i długie oddawanie moczu w absolutnie niekameralnych, ale jakże przyjemnych dla mnie okolicznościach.