@Copuletti nie smuć się tak. Podobno są kobiety/dziewczyny, które to lubią.

Podobno...a ja nigdy nie daję szansy przekonać się, czy lubią, odsuwając się, stając "okoniem"...nie...to nie brzmi dobrze...jakoś bokiem

. Poza jednym przypadkiem, gdy też stałem się mimowolnym ocieraczem. Chodziłem wtedy do liceum, autobus wożący ludzi na moją wioskę pojawiał się średnio co godzinę. Ścisk, ludzie jak sardynki w puszce, wracający z pracy, uczniowie że szkół. Później dowiedziałem się, że nazywano ten autobus "bydłowozem" - adekwatnie. Nie raz ciemniało mi przed oczami od tego ścisku i duchoty. I któregoś popołudnia wracając do domu, trzymając plecak w jednej ręce, a drugą kurczowo za uchwyt nad głową poczułem to. Miękkie pośladki dojrzałej kobiety stojącej przede mną. Nie miałem jak się ruszyć. Wibracje, wstrząsy, rzucanie na zakrętach czy w czasie hamowania też nie pomagało. Dla nastolatka z burzą hormonów to było za wiele i szybko doszło do erekcji. Jechaliśmy tak kilkanaście przystanków, większość pasażerów wysiadało na końcu trasy. Gdy wysiadałem na swoim, przeciskając się, obejrzałem się, zobaczyłem jej spojrzenie. Nie zdradzało zachwytu, raczej dezaprobatę. Ja pewnie byłem czerwony, jak burak.
No i tak sobie pomyślałem, że może ona też cieszyła się, że przesiadła się do prywatnego środka transportu, jak Ty, i nie musieć znosić już takich zboczków. Ja wiele lat później też byłem rad, przesiadając się do auta. Chociaż dorzucono później drugą linię, trochę było luźniej.