A co wpływa na takie decyzje? W głównej mierze skutkiem takich, a nie innych zachowań są czynniki zewnętrzne. Jeżeli źle jest Ci w pracy to szukasz innej. Nie pasuje Ci restauracja, to idziesz do innej. Ty ciągle mi zarzucasz, że wymieniam powody, bo w większości przypadków pokłosiem zdrady staje się właśnie jakiś powód - iskra, która odpali lont. Często zdrada jest zemstą, odpowiedzią np. na zdradę partnera -zrobiłeś mi krzywdę, to ja tobie zrobię to samo. Jak sypie się związek, to uczucia przestają mieć znaczenie. Człowiekowi nie zależy więc ma wywalone czy druga osoba cierpi skoro ja też.
Nie mów mi, że instynkty nie są istotne, bo są głównym czynnikiem przetrwania. Wspomniałem wcześniej, że ludzie nie są tacy sami i stąd różnice w podejmowaniu decyzji. Jedni wezmą ciężar na swoje barki, inni mają to w głębokim poważaniu. Nie ma ludzi idealnych.
Roger, i jeszcze jedna rzecz, bo chyba właśnie tym wpisem najlepiej pokazałeś problem tej dyskusji.
Napisałeś, że „niektórym osobom nie było się w stanie wytłumaczyć, że nie mają racji”.
Zastanów się przez chwilę nad tym zdaniem.
Nie napisałeś, że mieli inne zdanie. Nie napisałeś, że nie udało wam się dojść do porozumienia. Nie napisałeś nawet, że nie przekonały cię ich argumenty.
Napisałeś, że nie dało się im wytłumaczyć, że nie mają racji.
Czyli z góry założyłeś, że racja jest po twojej stronie, a problem polega wyłącznie na tym, że inni nie potrafią tego zrozumieć.
W takiej sytuacji nie trzeba już analizować własnych argumentów, bo każdy, kto się nie zgadza, automatycznie staje się osobą, której „nie da się wytłumaczyć”.
Tylko że świat nie działa w ten sposób.
To, że ktoś nie przyjmuje twojego stanowiska, nie oznacza jeszcze, że go nie zrozumiał. Czasami oznacza po prostu, że po wysłuchaniu argumentów nadal uważa je za błędne.
I mam wrażenie, że dokładnie to dzieje się tutaj.
Od kilku stron przedstawiasz kolejne wyjaśnienia zdrady: frustrację, brak seksu, toksyczny związek, alkohol, zemstę, instynkty, okoliczności życiowe. Nikt ci nie zaprzecza, że takie czynniki istnieją. Problem w tym, że ty konsekwentnie mylisz przyczynę z odpowiedzialnością.
A kiedy ktoś się z tym nie zgadza, dochodzisz do wniosku, że „nie da się mu wytłumaczyć”.
Nie, Roger. Doskonale rozumiem, co próbujesz powiedzieć. Po prostu się z tym nie zgadzam.
Tak samo jak nie zgadzam się z twoją logiką dotyczącą dzieci. Tam sam twierdzisz, że mimo wpływu rodziców, szkoły, środowiska i rówieśników człowiek ostatecznie sam podejmuje decyzje i odpowiada za swoje czyny. Ale gdy mowa o zdradzie, nagle najważniejsze stają się czynniki zewnętrzne.
Nie można jednocześnie twierdzić, że człowiek jest odpowiedzialny za własne decyzje i że człowiek jest głównie produktem okoliczności — zależnie od tego, który argument akurat bardziej pasuje do dyskusji.
Dlatego myślę, że dalsza rozmowa nie ma większego sensu. Ty od początku próbujesz znaleźć okoliczności, które tłumaczą zdradę. Ja od początku zwracam uwagę na to, że niezależnie od okoliczności decyzję zawsze podejmuje człowiek.
I tu najwyraźniej nigdy się nie zgodzimy. Powiem krótko na zakończenie, tak trawa jest niebieska.