Jeśli jest prawdziwa miłość to nie ma zdrady. Miłość to nieustanna praca nad relacją, napełnianie braków. Jeśli nie ma pracy, nie ma miłości, to nie są tylko puste frazesy, to robota. Zdrada może być tylko w związku i tak, wtedy zdrada jest złem i nie może być zupełnie uzasadniona, bo wtedy jest właśnie miłość.
Jeśli w związku nie ma miłości, to to jest kontrakt, a nie związek, jak wtedy mówić o zdradzie? Pominę już dla mnie to że nie widzę zupełnie sensu w życiu z kimś, kogo się nie kocha, ale to już moja opinia.
Jeśli komuś czegoś brakuje i nie chce pracować nad tym/druga strona nie chce/dlugotrwale próby nic nie wnoszą - to nie ma sensu moim zdaniem w takim czymś trwać, to po prostu brak jaj dla mnie i marnowanie czasu drugiej strony, a więc już samo to jest totalnym brakiem szacunku.