• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Samotność w związku

Mężczyzna

MadZed79

Cichy Podglądacz
Doskonale to ująłeś. Taka samotność w tłumie.
Idźmy dalej zatem.
Mi już nawet nie chodzi o seks jako taki. Owszem, jest bardzo ważny i tak nawet "heretycko" powiem, że nie musi istnieć między parterami jakieś głębokie uczucie, wystarczy, żeby nadawali na jednej fali, lubili się bardzo po prostu...
Ale dla mnie bardzo seksualne są spojrzenia, dotyk, ten cały "vibe" między ludźmi - ba, nawet słowa :) No wiem, dziwne poglądy, ale tak mi się ukształtowało przez lata, a jako osoba - co tu kryć - jednak nadwrażliwa, podatna na bdoźce - bardzo takie rzeczy odczuwam.
Jak najbardzeij racja. Seks może przeminąć, uczucia wyższe też, a potem co? Pustka i patrzenie w ścianę siedząc koło niby bliskiej, ale obcej osoby? W drugiej osobie w związku trzeba jednak mieć dobrego kumpla/ przyjaciela. Ja wiem, że w wielu przypadkach nagle miałem tak, jak to Kazik w KNŻ zaśpiewał "czułem odrębność tam gdzie najludniej." Aktualnie z moją byłą sprzed 10 lat mam więcej tematów do ogadania i bardziej otwarcie z nią mogę pogadać o dosłownie wszystkim, niż z moją ostatnią partnerką, daje to trochę do myślenia
 
Mężczyzna

PrzemoHarp

Biegły Uwodziciel
Jeżeli związek już same podstawy miał kruche czy wręcz żadne - to pogłębiająca się rysa, wyrwa a potem przepaść między partnerami jest w zasadzie logiczną implikacją tego, że w efekcie żyjemy obok siebie, seks staje się coraz bardziej "mechaniczny", planowany, wyzuty z innowacji, z pasji - a potem przestaje cieszyć w ogóle i zanika.
To nie działa tak jak się kiedyś mówiło - "weźmiemy ślub a miłośc może sama przyjdzie". Nie przyjdzie.
I jakoś tak dziwnie to jest skonstruowane - nie wiem, jakieś "fatum", "przeznaczenie" - że w istocie echa tych nie trafionych małżeństw dziadków, rodziców - ciągną się dalej i dalej.
Przynajmniej ja to widzę tak w moim przypadku. O szczegółach opowiem kiedy indziej, bo to też ciekawe. Ja sam dopiero niedawno doznałem olśnienia w tej kwestii.
 
Ostatnia edycja:
Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
Mi się trafiła taka samotność w związku dwa razy i za każdym razem było to preludiom końca.

Generalnie taka samotność i brak zainteresowania ze strony partnera jest znakiem, że ludzie się wzajemnie rozjechali. W moim pierwszym związku powodem było totalnie niedopasowanie, a w drugim jej romans.

Czy da się to naprawić? Tylko jeśli dwie strony tego chcą i są gotowe ciężko nad tym związkiem pracować. Bo może gdzieś oboje popełnili błędy, może jakieś czynniki zewnętrzne sprawiły że zgubili to co było wzajemnie dla nich ważne.

Ale jeśli chce tego tylko jedna strona, a druga ma wywalone, to co by to jedno nie robiło, to i tak się nie uda.
 
Mężczyzna

PrzemoHarp

Biegły Uwodziciel
Czy da się to naprawić? Tylko jeśli dwie strony tego chcą i są gotowe ciężko nad tym związkiem pracować. Bo może gdzieś oboje popełnili błędy, może jakieś czynniki zewnętrzne sprawiły że zgubili to co było wzajemnie dla nich ważne.

Ale jeśli chce tego tylko jedna strona, a druga ma wywalone, to co by to jedno nie robiło, to i tak się nie uda.
Co robić gdy się za każdym razem słyszy "to ty jesteś winien, ja jestem w porządku"? Rozumiem, nikt nie jest bez wad, takowe "rozjechanie" to zazwczaj wina obydwojga. Ale gdy jedno chce coś robić, iść na jakąś terapię dla par - a słyszy to co powyżej... to co robić?
Rozwalić to do reszty chyba, bo dalej tak....? Nie wiem.
Tylko potem się każdy dziwi i potępia, że to czy tamto a nic nie wie.... Dziwny jest ten świat.
 
Podobne tematy

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry