Ciężko mi czytać takie rzeczy, wciąż jeszcze.Super. Kilkanaście zdań, a tak wiele tłumaczy i uczy zarazem![]()


Ciężko mi czytać takie rzeczy, wciąż jeszcze.Super. Kilkanaście zdań, a tak wiele tłumaczy i uczy zarazem![]()
Hm...dla mnie taka lektura jest jednym z celów trwania na SFCiężko mi czytać takie rzeczy, wciąż jeszcze.
Zarówno ja jak i moja żona we wcześniejszych relacjach zdradziliśmy swoich partnerów. Między innymi to przybliżyło nas do podjęcia decyzji o wspólnym seksie z innymi osobami. W naszym przypadku to właściwie wykluczyło problem ewentualnej przyszłej niewierności. Dla nas obojga zwykły seks na boku nie dostarczy już pożądanych wrażeń. Zarówno cielesnych jak i emocjonalnych. Mam zdrada kontrolowana bardzo pasowała przez dłuższy czas. Wychodziliśmy z założenia nie że kazde robi to z inną osobą tylko, że wspólnie bzykamy te drugą osobę lub osoby.pseudo-psychologiczne wywody i całkowity brak zrozumienia treści mojej wypowiedzi świadczy o twoim poziomie Banister... czy kim tam jesteś.
Zasada jest prosta: nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady. ŻADNEGO.
Pisałem że "nawet gdybym ją lał i chciał zabić" - a nie że tak się zachowuję - prostackie upraszczanie i przeinaczanie tekstu świadczy również o twoim poziomie.
Puenta jest następująca: zdrada to najgorsze kurestwo jakiego można się dopuścić w związku.
Nie chcesz być z drugą stroną to odchodzisz i możesz sie pieprzyć z kim chcesz. Ale nie okłamujesz, nie oszukujesz partnera bo nikt na to nie zasługuje.
Normalni ludzie to zrozumieją - puszczalskie dziwki już nie bardzo.
Nigdy nie dopuszczajcie do siebie swoich znajomych. Podstawa to osoby do seksu i tylko do seksu. Relacje mieszane zawsze się kiepsko kończą. Zwłaszcza w trójkącie. Ktoś może potem szydzić że bawił się z twoja żoną albo to rozpowiadać. Jak już znacie kogoś kto ma ochotę na podobną zabawę to najlepiej parę, żeby zachować równowagę. My tak zaczynaliśmy. Nie wiem jakbym się czuł po pierwszym spotkaniu, gdyby moja żonę tamten bzykał a ja nie miałbym możliwości rewanżu. A tak świetnie się bawiliśmy i spodobało nam się to na tyle,że przygody trwały kilka lat.Chciałeś tego czy obudziłeś się w trakcie?
My spróbowaliśmy i nie żałujemy. Na początek para, żeby oboje z nas było po wszystkim "winnymi" gdybyśmy uznali, że to jednak nie zabawy dla nas. Ale potem już oddawaliśmy siebie wzajemnie czy to żonę facetowi czy mnie kobiecie. Jak już ma się trochę doświadczenia do oglądanie na żywo porno ze swoją partnerką nabiera zupełnie innych kolorów. Klucz do podchodzić do tej trzeciej osoby przedmiotowo. Chcemy jej ciała, reszta nas nie obchodzi. Uwielbiałem oddawać swoją młodszym od niej i patrzeć jak dojrzała kobieta po 30stce daje chłopaczkowi coś, czego wcześniej nie doświadczył. Ja nigdy nie miałem okazji spróbować ze starszą niż ja, to gdy taka znaleźliśmy to spotkaliśmy się kilka razy, moja uwielbiała na nas patrzeć mimo, że ta druga nie była jakoś bardzo urodziwa. Moja kręciło to, że ja się dobrze bawię a mnie to dodatkowo nakrecało. Seks z dodatkowymi osobami musi skupiać się na hedonistycznych doznaniach. Niczym innym.Tak naprawdę nikt do końca nie może być pewien, że współmałżonek kiedyś nie przyprawił nam rogów. Może tak, może nie. Czego oczy nie widzą... Ale wyrażanie zgody na sex z osobą trzecią i jeszcze oglądanie tego ?. Są pewne rzeczy, które w mojej głowie są nie do przyjęcia
Z jednej strony zazdroszcze, z drugiej mimo pewnych marzen erotycznych na az tyle bym sie nie zdecydowal, nawet gdyby moja kobieta byla otwarta na eksperymenty z innymi osobami. Ale co kto lubi.My spróbowaliśmy i nie żałujemy. Na początek para, żeby oboje z nas było po wszystkim "winnymi" gdybyśmy uznali, że to jednak nie zabawy dla nas. Ale potem już oddawaliśmy siebie wzajemnie czy to żonę facetowi czy mnie kobiecie. Jak już ma się trochę doświadczenia do oglądanie na żywo porno ze swoją partnerką nabiera zupełnie innych kolorów. Klucz do podchodzić do tej trzeciej osoby przedmiotowo. Chcemy jej ciała, reszta nas nie obchodzi. Uwielbiałem oddawać swoją młodszym od niej i patrzeć jak dojrzała kobieta po 30stce daje chłopaczkowi coś, czego wcześniej nie doświadczył. Ja nigdy nie miałem okazji spróbować ze starszą niż ja, to gdy taka znaleźliśmy to spotkaliśmy się kilka razy, moja uwielbiała na nas patrzeć mimo, że ta druga nie była jakoś bardzo urodziwa. Moja kręciło to, że ja się dobrze bawię a mnie to dodatkowo nakrecało. Seks z dodatkowymi osobami musi skupiać się na hedonistycznych doznaniach. Niczym innym.
Mozesz powiedziec cos wiecej o samym procesie dojrzewania do tej decyzji? To mnie interesuje. Moja nie chce o tym w ogole słyszec (co szanuje i nie namawiam jej wiecej) sam mam takie fantazje ale tez nie wiem czy zdecydowalbym sie na taki krok, gdybym hipotetycznie mial okazje.Z jednej strony zazdroszcze, z drugiej mimo pewnych marzen erotycznych na az tyle bym sie nie zdecydowal, nawet gdyby moja kobieta byla otwarta na eksperymenty z innymi osobami. Ale co kto lubi.
Z jednej strony zazdroszcze, z drugiej mimo pewnych marzen erotycznych na az tyle bym sie nie zdecydowal, nawet gdyby moja kobieta byla otwarta na eksperymenty z innymi osobami. Ale co kto
Gdzieś już o tym wspominałem pokrótce. Oboje mieliśmy za sobą kilka związków, które zazwyczaj się kończyły tak samo - zdradą. Oboje nie potrafiliśmy zbytnio tego uzasadnić, dlaczego decydowaliśmy się na takie kroki. Odpowiedzi były czasami żenująco śmieszne, jak "bo myślałam że się nie wyda" do "bo byłem ciekawy jaka jest w łóżku" po trywialne "nie wiem, ale zbyt łatwo to się stało". Gdy byliśmy już ze sobą na prawdę mocno związani zaczęliśmy się trochę obawiac swojej natury. Jednocześnie powoli na początku we dwoje zaczęliśmy próbować nowych rzeczy. Od wymiany wspólnych doświadczeń z poprzednimi partnerami, porno. Oglądanie wspólnie, naśladowanie. Poznawaliśmy na wzajem swoje fantazje czy jak kto woli fetysze. Aż zaczęliśmy oglądać sceny z wymianami, cuckold itd. Było to coś co na nas działało najmocniej. Zaczęliśmy rozmawiać, wtedy jeszcze hipotetycznie, co byśmy chcieli przeżyć. Dowiedzieliśmy się wtedy o sobie dużo rzeczy, które potem stały się podstawą do eksperymentów w realu. Decyzja w naszym przypadku przyszła naturalnie, nie było jakiegoś dnia, gdy usiedliśmy i stwierdziliśmy że pora zacząć. Wiedzieliśmy, że zaczniemy dużo wcześniej. Oboje to czuliśmy, któregoś razu po prostu byliśmy w nastroju żeby spróbować i weszliśmy na odpowiedni portal. Na początek celowo spotkaliśmy się z parą, zeby nasze doznania były jak najbardziej podobne, nie chcieliśmy skakać na głęboką wodę od razu i planowaliśmy zrobić to bez wymiany (ale ostatecznie do niej doszło). Za pierwszym razem była adrenalina i strach, że to może byc zły pomysl, wiedzieliśmy że podejmujemy ryzyko, ale chęć doświadczenia była u obojga z nas silniejsza. Nie czuliśmy po wszystkim żadnego dyskomfortu i poszło. Możliwie że nie żałujemy gdyż spotykaliśmy się w celu realizacji konkretnych "scenariuszy". Nie dla seksu samego w sobie. On miał nam dać konkretne doznania, które mieliśmy ochotę przeżyć. Dodatkowe osoby zawsze były dla nas tylko narzędziami do realizacji celu. Ważne było to, że nauczyliśmy się robić coś dla siebie na wzajem z tymi drugimi osobami. Posłużę się przykładem - moja jest hetero ale dla mnie potrafiła czasem być bliżej z inną kobietą, bo skupialiśmy się na sprawianiu sobie przyjemności przy użyciu innych a nie na bzykaniu innych (mimo że w sensie technicznym to właśnie robiliśmy). Jeśli moja miała ochotę zobaczyć mnie z konkretną kobieta, z którą nawiązała kontakt to nawet jak nie odpowiadała ona mojemu gustowi to chętnie to robiłem dla satysfakcji swojej kobiety. Na tym to polega.Mozesz powiedziec cos wiecej o samym procesie dojrzewania do tej decyzji? To mnie interesuje. Moja nie chce o tym w ogole słyszec (co szanuje i nie namawiam jej wiecej) sam mam takie fantazje ale tez nie wiem czy zdecydowalbym sie na taki krok, gdybym hipotetycznie mial okazje.
Ale przetrwaliście ???Moja żona zrobiła to z moim kolegą na moich oczach . Po alkoholu było ok ale potem był moralniak.
To nie była miłość. To był ratunek. Kiedy wyciągał mnie z tego piekła, z zapachu przetrawionego alkoholu i wiecznego strachu, czułam głównie ulgę.
(...)
Ale czasem, wieczorem, patrzę w lustro i widzę tę dziewczynę, która kiedyś oszukała faceta, żeby wyjść z bagna. I wiem jedno: on był tylko narzędziem. I choć to brutalne, ta myśl nie sprawia mi bólu. Jest po prostu częścią mnie
Faceci są jak dzieci, jeśli wiesz na czym im zależy to zrobią dla ciebie wszystko.@Renata nie będę oceniać, ale mam czysto użytkowe pytanie. Czy da się jakoś rozpoznać, że mamy do czynienia z osobą która wykorzystuje nas w ten zimny, przebiegły sposób? I drugie pytanie: czy to się dzieje na zasadzie powolnego gotowania żaby?
Ale musi być wysoce penisosterowny podejrzewam. Wtedy jest szansa, że mózg mu cipką zarośnie i można z nim robić co się chce. Czyli kwestia doboru odpowiedniej ofiary. Trzeba sobie nie wybierać zbyt myślącego, wtedy sam nawet okręca się wokół naszego palca.Faceci są jak dzieci, jeśli wiesz na czym im zależy to zrobią dla ciebie wszystko.
Oczywiście że tiptopami, jak kraść to małą łyżką.
Prawda jest taka, że w jednym komentarzu musiałam streścić lata życia, więc siłą rzeczy wszystko jest skondensowane, ostre, wręcz jaskrawe.Zacytowałem, bo oryginalny post jest już stronę wcześniej, więc łatwiej wrócić i przeczytać go, a warto. Dzięki @D'Arc za wydobycie go. Przepraszam też za klamrę, bo tak naprawdę to, co istotne, jest wewnątrz.
Z jednej strony przeraża mnie sytuacja, z której Cię wyciągnął, a z drugiej dystans do osoby, która Cię uratowała. Piszesz wręcz, że brzydziłaś się swoim wybawicielem i gardziłaś nim. Nie znam go, nigdy go nie widziałem, a także nigdy nie byłem w sytuacji aż tak strasznej, że zgodziłbym się oddać siebie, bo to przecież zrobiłaś. Nie oceniam tego, stwierdzam jedynie ogrom poświęcenia z Twojej strony, bo aby on stał się narzędziem w Twoich rękach, Ty musiałaś się stać narzędziem dla Twoich planów. Zastanawia mnie, z jakim spokojem akceptujesz tę naturę pasożyta. Powtarzam jednak, że nigdy nie byłem w takim położeniu, że zdecydowałbym się na wykorzystanie innej osoby w "zimny, wyrachowany" sposób. Miałem w życiu sporo szczęścia – nie w sensie wygrywania pieniędzy w Totka – i wielokrotnie zdarzały mi się sytuacje, w których mógłbym być komuś wdzięczny. Trudno jest mi wyobrazić sobie, w jakim piekle trzeba wzrastać, żeby nie mieć w sobie takiego odruchu, bo – przyznam uczciwie – to nie jest coś, co chciałbym sobie wyobrażać.
Nie oceniam osoby, ale jeśli opisane przez tę osobę warunki uczyniły ją tym, kim jest, to są to warunki straszne, ale (niestety) dość częste. Zastanawia mnie jednak, czy przekazałaś swoim dzieciom swoją pogardę do ich ojca? Czy nauczyłaś je, że dla własnego szczęścia można poświęcić innych? Jak dla mnie, kwiaty z biedry są wspaniałą alternatywą dla przetrawionego alkoholu.
Próbuję sobie wyobrazić, w jakiej desperacji trzeba być, żeby zgodzić się na fajne życie za cenę cudzego. Bo tylko desperacja może uzasadnić taką postawę. Przede wszystkim jednak cieszę się dużo bardziej moim życiem – takim, jakie jest, a do doskonałości wiele mu brakuje – bo mam pewność, że moja żona taka nie jest.
Jeśli to jednak fikcja (w co z jednej strony chciałbym wierzyć, a z drugiej – nie chciałbym, bo to jakbym sugerował autorce, żeby z braku chleba jadła ciastka: ponieważ nie umiem sobie wyobrazić jej motywacji, to musi być okrutna i tyle) – jeśli to fikcja, to jest znakomicie napisana, ponieważ boleśnie realistyczna, niestety.