Z jednej strony zazdroszcze, z drugiej mimo pewnych marzen erotycznych na az tyle bym sie nie zdecydowal, nawet gdyby moja kobieta byla otwarta na eksperymenty z innymi osobami. Ale co kto
Mozesz powiedziec cos wiecej o samym procesie dojrzewania do tej decyzji? To mnie interesuje. Moja nie chce o tym w ogole słyszec (co szanuje i nie namawiam jej wiecej) sam mam takie fantazje ale tez nie wiem czy zdecydowalbym sie na taki krok, gdybym hipotetycznie mial okazje.
Gdzieś już o tym wspominałem pokrótce. Oboje mieliśmy za sobą kilka związków, które zazwyczaj się kończyły tak samo - zdradą. Oboje nie potrafiliśmy zbytnio tego uzasadnić, dlaczego decydowaliśmy się na takie kroki. Odpowiedzi były czasami żenująco śmieszne, jak "bo myślałam że się nie wyda" do "bo byłem ciekawy jaka jest w łóżku" po trywialne "nie wiem, ale zbyt łatwo to się stało". Gdy byliśmy już ze sobą na prawdę mocno związani zaczęliśmy się trochę obawiac swojej natury. Jednocześnie powoli na początku we dwoje zaczęliśmy próbować nowych rzeczy. Od wymiany wspólnych doświadczeń z poprzednimi partnerami, porno. Oglądanie wspólnie, naśladowanie. Poznawaliśmy na wzajem swoje fantazje czy jak kto woli fetysze. Aż zaczęliśmy oglądać sceny z wymianami, cuckold itd. Było to coś co na nas działało najmocniej. Zaczęliśmy rozmawiać, wtedy jeszcze hipotetycznie, co byśmy chcieli przeżyć. Dowiedzieliśmy się wtedy o sobie dużo rzeczy, które potem stały się podstawą do eksperymentów w realu. Decyzja w naszym przypadku przyszła naturalnie, nie było jakiegoś dnia, gdy usiedliśmy i stwierdziliśmy że pora zacząć. Wiedzieliśmy, że zaczniemy dużo wcześniej. Oboje to czuliśmy, któregoś razu po prostu byliśmy w nastroju żeby spróbować i weszliśmy na odpowiedni portal. Na początek celowo spotkaliśmy się z parą, zeby nasze doznania były jak najbardziej podobne, nie chcieliśmy skakać na głęboką wodę od razu i planowaliśmy zrobić to bez wymiany (ale ostatecznie do niej doszło). Za pierwszym razem była adrenalina i strach, że to może byc zły pomysl, wiedzieliśmy że podejmujemy ryzyko, ale chęć doświadczenia była u obojga z nas silniejsza. Nie czuliśmy po wszystkim żadnego dyskomfortu i poszło. Możliwie że nie żałujemy gdyż spotykaliśmy się w celu realizacji konkretnych "scenariuszy". Nie dla seksu samego w sobie. On miał nam dać konkretne doznania, które mieliśmy ochotę przeżyć. Dodatkowe osoby zawsze były dla nas tylko narzędziami do realizacji celu. Ważne było to, że nauczyliśmy się robić coś dla siebie na wzajem z tymi drugimi osobami. Posłużę się przykładem - moja jest hetero ale dla mnie potrafiła czasem być bliżej z inną kobietą, bo skupialiśmy się na sprawianiu sobie przyjemności przy użyciu innych a nie na bzykaniu innych (mimo że w sensie technicznym to właśnie robiliśmy). Jeśli moja miała ochotę zobaczyć mnie z konkretną kobieta, z którą nawiązała kontakt to nawet jak nie odpowiadała ona mojemu gustowi to chętnie to robiłem dla satysfakcji swojej kobiety. Na tym to polega.