Ja trafiłem tu co prawda zupełnie nie z takiego powodu, ale poznałem trochę ludzi i zobaczyłem, że z tą samotnością - określoną jak w tytule - nie jestem odosobniony. Że to nie jest tak, iż jestem jakiś "niedorobiony", "psychiczny" - bo wszyscy dookoła są szczęśliwi, ich związki kwitną a u mnie jest zupełna "klapa".
Że nie jestem w tym sam.
Bardzo łatwo jest osądzać innych - ten jest winny, tamten jest winny, ona winna, on winny... A bywa tak, że decyzje podjęte dekady wcześniej - "mszczą się", ich skutki zaczynają być widoczne. A wcześniej nam się wydawało to, czy tamto, że jest OK, z czasem się ułoży, uleży....

Ale tyle w temacie, bo za dużo napiszę...