• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Przemiana Weroniki

Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Weronika zatrzymała się przed drzwiami gabinetu trochę dłużej niż powinna. Przesunęła dłonią po jasnej koszuli, poprawiła materiał w okolicy talii i jeszcze raz zerknęła na swoje odbicie w ciemnej szybie obok wejścia. Włosy. Okulary. Delikatny makijaż. Wszystko było na swoim miejscu. A mimo to czuła znajome napięcie.

To idiotyczne, pomyślała.
Przecież przyszła tylko porozmawiać.
W końcu nacisnęła klamkę i weszła do środka.

Gabinet był spokojny, ciepły. Pachniało kawą i czymś drzewnym, może świecą albo perfumami. Na ścianach wisiały minimalistyczne grafiki, obok regału stała duża roślina, a przy oknie i drzwiach balkonowych ustawiona była ciemna kanapa i dwa fotele.
– Weronika? – podniosłem wzrok znad notesu i uśmiechnąłem się spokojnie. – Zapraszam.
Skinęła głową i podeszła bliżej. Poruszała się trochę ostrożnie, jakby nie chciała zwracać na siebie uwagi. Usiadła na brzegu fotela i odruchowo założyła nogę na nogę.
– Napije się pani czegoś? Kawy? Herbaty?
– Nie, dziękuję… może później.

Przez chwilę panowała cisza. Nie taka niezręczna, bardziej wyczekująca. Weronika rozejrzała się po gabinecie, ale widziałem, że w rzeczywistości zbiera myśli.
– To od czego zaczynamy? – zapytałem spokojnie.
Westchnęła cicho.
– Chciałabym coś zmienić. Tylko… chyba nie bardzo wiem jak.
– Co konkretnie?
Znów poprawiła włosy. Nerwowy gest, który najwyraźniej często jej towarzyszył.
– Pracuję już kilka lat w jednej firmie. Mam doświadczenie, wyniki, ludzie mnie lubią… ale kiedy pojawia się szansa na coś więcej, zawsze wygrywa ktoś inny. Ktoś głośniejszy. Pewniejszy siebie. Taki, kto potrafi wejść do pokoju i od razu wszystkich przekonać.
– A pani tego nie potrafi?
Uśmiechnęła się blado.
– Właśnie chyba nie. Czasem myślę nawet o własnej działalności, ale… – zawahała się – mam wrażenie, że brakuje mi przebicia. Pewności siebie. Przebojowości. Czuję się dobra… tylko że jakby niewidzialna.
Skinąłem powoli głową, przez chwilę przyglądając się jej uważnie.

Weronika była atrakcyjną kobietą. Bardzo atrakcyjną. Ale sprawiała wrażenie osoby, która przez lata nauczyła się tę część siebie chować pod warstwą poprawności, grzeczności i ostrożności. Jakby sama nie do końca pozwalała sobie zajmować miejsce w przestrzeni.
– To da się zmienić – powiedziałem spokojnie. – Ale będzie wymagało pracy.
– Jestem gotowa.
– Nie chodzi tylko o ćwiczenia czy rozmowę. Jeśli mamy coś naprawdę odblokować, będzie musiała mi pani zaufać. Otworzyć się. Szczerze. Nawet wtedy, kiedy pewne pytania albo tematy okażą się niewygodne.
Na jej twarzy pojawiło się lekkie napięcie, ale jednocześnie dostrzegłem ciekawość.
– Dobrze… myślę, że rozumiem.

6e20c96b-48cd-4566-8b06-39f1189c43e9.png


Uśmiechnąłem się lekko i odłożyłem notes na stolik.
– W takim razie zacznijmy od czegoś prostego. Niech pani wymieni swoich pięć najmocniejszych cech.
Zastanawia się przez długą chwilę. W końcu dość niepewnie zaczyna:
– pracowita, rzetelna…
– ze sporym doświadczeniem…
– A uważasz, że jesteś sexy?
– Słucham?
– Czy uważasz, że jesteś atrakcyjna seksualnie?
Na jej policzkach pojawia się delikatny rumieniec
– Myślę, że tak.
– Co masz najlepsze? Co najbardziej kręci w Tobie facetów?

Weronika aż przesunęła się na fotelu, który zrobił się jakby mniej wygodny. Przesunęła dłońmi, wygładzając bluzkę, którą ma na sobie.
– Faceci zawsze chwalili moje piersi i tyłek.
– To prawda, jest na co popatrzeć.
– Dzi… dziękuję – Weronika poprawia kosmyk włosów, który przesunął się na jej twarz. Patrzy na mnie z błyskiem w oku.
– Wielu ich miałaś?
– Słucham?
– Z wieloma facetami byłaś? Uprawiałaś sex?
– Z kilkoma… – waha się przez chwilę – teraz, od kilku lat mam męża.
– On był najlepszy?
– Nie… chwila, co to za pytanie?
– Spokojnie, miałaś mi zaufać, pamiętasz?

Zastanawia się przez chwilę. Bije z myślami, czy może nie powinna teraz wyjść. Pytania były dziwne. Ale jednocześnie poczuła przyjemne napięcie. Ciekawość. Rozmowa przywołała też wspomnienia, do których czasem wracała wieczorami, kiedy była sama w domu…
– Nie, miałam lepszych kochanków.
– Opowiedz o nich
– Hmmm… najlepszy był Marcin – zaczęła, milknąc na chwilę, jakby przypominała sobie tego faceta. – Był mechanikiem, miał wielkie silne dłonie, które uwielbiałam. To, jak mnie dotykał, jak potrafił mnie chwycić. Ale nie to było najlepsze. Jego… sprzęt. Nigdy nie miałam w sobie większego penisa. Kiedy pierwszy raz uprawialiśmy sex, trochę bolało, za to później było cudownie. Uwielbiałam, kiedy brał mnie od tyłu i… no właśnie brał.
– Więc wolisz być bierna, poddawać się?
– Nie do końca… z nim tak było najlepiej. Za to później, z Filipem wolałam być na nim. Często po prostu na nim siadała i schodziłam dopiero, kiedy było po wszystkim.

Weronika nieświadomie coraz chętniej i bardziej otwarcie opowiadała o swoim życiu erotycznym. W jej głosie wyczuwałem więcej emocji, pasji.
– Powiedz coś więcej…
– Mieszkał w akademiku, z kolegą. Kiedyś on nas nakrył. To była impreza, wszyscy byliśmy trochę pijani. Przerwaliśmy, ale my byliśmy podnieceni i jakoś tak wyszło, że wtedy przespałam się z nimi oboma na raz.
– Ciekawe, opisz mi to…
– My z Filipem siedzieliśmy pod kołdrą, on na drugim łóżku. Gadaliśmy chwilę, ale Filip nie potrafił zatrzymać rąk przy sobie. I jakoś tak wyszło. Byłam między nimi, jednego w ustach, a drugiego w sobie. Czasem tylko pieściłam ich dłońmi, czasem obaj na raz mocniej mnie penetrowali.
– Powtórzyliście to?
– Nie, właśnie dlatego się rozstaliśmy. Mnie… mnie się spodobało, miałam ochotę spróbować czegoś jeszcze. Wtedy jeszcze nigdy nie próbowałam analu. Ale Filip był zazdrosny, nie chciał robić takich rzeczy. No i się rozeszliśmy.
– Chcesz znów przespać się z większą liczbą mężczyzn? Poczuć w sobie dwa kutasy na raz?
– Mmm… tak… – Weronika nagle zamilkła, jakby nagle się opamiętała. – Przepraszam, trochę mnie poniosło – powiedziała, znów odgarniając kosmyk włosów z twarzy. Na jej policzkach pojawił się rumieniec. Między udami zrobiło jej się przyjemnie ciepło.
– Nie przepraszaj, o to właśnie chodzi – uspokajam ją, choć sam czuję coraz większe napięcie i podniecenie. – Chcemy przecież obudzić Twoją pasję, Twoją energię. Taki mamy cel.
– No dobrze…
– Więc chciałabyś znów poczuć więcej, urozmaicić swoje życie seksulane?
– Tak, kocham męża, ale jesteśmy razem już od lat i sex nie jest już taki, jak kiedyś.
– Chcesz więcej ognia?
– Tak, namiętności, spontaniczności… - nagle zamilkła, kiedy zobaczyła, jak przesuwam ręką po swoim kroczu i dojrzała tam znaczne wybrzuszenie.
– Coś nie tak?
– To… – wyraźnie się speszyła i nie wiedziała, co powiedzieć.
– Stanął mi na myśl o Tobie i tym, czego pragniesz.
Jeśli to możliwe, policzki Weroniki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone. Spuściła wzrok, ale tylko ona chwilę. Później znów na mnie spojrzała.
– To… miło.
– Myślę, że nie tylko ja tak na Ciebie reaguję. Jesteś bardzo seksowna. Pewnie wielu facetów w Twoim otoczeniu fantazjuje o seksie z Tobą. O tym, żeby to oni wzięli Cię od tyłu albo może żebyś to z nimi spróbowała analu.

354ba258-63f4-4af8-a6ff-5012bc83708f.png


Uśmiech na jej twarzy robi się szerszy, pewniejszy. Znów przesuwa się na kanapie, mocniej ściska nogi. Chyba jest już gotowa.
– Chodź tutaj… – mówię spokojnym, ale pewnym głosem. – Ale nie tak… – dodaję, gdy po chwili wahania wstaje i robi pierwszy krok. – podejdź tutaj na kolanach…

Przez jeszcze dłuższą chwilę nie rusza się, ale w końcu ulega i opada na podłogę. Powoli podchodzi na czworakach do mnie, ustawiając się na wprost.
– A teraz rozepnij mi spodnie i wyciągnij mojego kutasa.
Tym razem działa niemal od razu. Sięga do mojego paska i rozporka. Pomagam jej zsunąć spodnie i bokserki, a kiedy przed jej twarzą napina się mój penis, delikatnie bierze go do ręki. Obrączka na jej palcu odbija światło, kiedy powoli porusza dłonią.
– Dobrze… To mi się podoba… Już zaczęłaś się odblokowywać.
Jej odpowiedzą jest jedynie uśmiech i jaśniejszy blask w oczach.
– A teraz weź go do ust.
Obserwuję, nie… Chłonę oczami jej widok. Weronika pochyla się i wysuniętym językiem zatacza kręgi na odsłoniętej żołędzi. Jakby miała do czynienia z ulubionym lodem. Później obejmuje ją wargami i powoli zatapia w swoich ustach. Coraz głębiej i głębiej. Wyraźnie czuję, jak otula wargami lekko pulsujący trzon.
– Poczekaj… – zatrzymuję ją i ściągam jej okulary. To powolny, ostrożny gest. Specjalnie nadaję mu dodatkowej wagi. Odkładam złożone okulary na stolik, a później odgarniam włosy, które opadły jej na twarz. Znów powolnym, czułym gestem. Palce przesuwają się z jej twarzy na głowę, wplatam je w jej gęste czarne włosy.
– A teraz mi obciągnij – mówię i naciskam na jej głowę, zmuszając do przyjęcia kutasa głębiej w ustach.
Weronika klęczy przede mną i posłusznie zaczyna poruszać głową. Z początku dość powoli, jakby smakowała mojego fiuta, poznawała go. Po chwili jednak przyśpiesza, a kutas wnika głębiej.
– Mmmm… dobrze… jesteś w tym świetna.
– Za to Cię nie chwalili? Obciągasz jak zawodowa dziwka
– Ohhh… właśnie tak, weź go głęboko…
Specjalnie nie powstrzymuję swoich jęków i ją chwalę. Wyraźnie ją to nakręca, bo zaczyna przyśpieszać, czuję, jak owija swój zwinny języczek wokół mojego kutasa, jak się na nim zasysa.

W pewnej chwili nie jestem w stanie się powstrzymać i sam zaczynam poruszać biodrami. Przytrzymuję też jej głowę, tak, że musi wziąć penisa głębiej, aż do gardła. Stawia delikatny opór, słyszę, że lekko się krztusi, ale nie zwalniam. Po kilku pierwszych rurach, Weronika kładzie mi dłonie na udach i ulega, pozwala, żebym narzucił jej tempo.

– Zaraz skończę, przygotuj się… – wysapuję, czując znajome napięcie w jajach. Po kilku następnych rurach penis silnie drga, a jej usta wypełniają się gęstym słonawym nasieniem. Słyszę zdławione jęknięcie, ale chwile później Wernika przełyka całą spermę. Puszczam ją, ale wtedy ona sama jeszcze kilka razy nawleka swoje usta na mojego kutasa, dokładnie zlizując z niego resztki nasienia. Dopiero wtedy odsuwa się i przeciera usta wierzchem dłoni.

Nadal delikatnie się uśmiecha, a rozmazany pod wpływem mimowolnych łez makijaż dodaje jej drapieżnego charakteru.
– O to właśnie chodzi. Tą Kocicę musimy w Tobie obudzić – uśmiecham się do niej i podaję jej pudełko chusteczek ze stolika.

Unosi się i podchodzi do lustra wiszącego na ścianie. Ściera z twarzy rozmazane kosmetyki i przeciera jeszcze raz wargi. Później przeczesuje włosy i z powrotem nakłada okulary.
– To był dobry początek. Widzimy się za tydzień – uśmiecham się, podchodząc do niej.

b36a1d08-9589-4a4e-9f03-69f63e1678f9.png


Niedługo później Weronika wychodzi z gabinetu. Powoli schodzi po schodach i wychodzi na słoneczny dziedziniec, gdzie stoi kilka zaparkowanych samochodów. Podchodzi i wsiada do jednego z nich.
– Jak było?
– Chyba dobrze, tak myślę.
– Cieszę się, ale co to? Płakałaś?
– Wiesz… dużo emocji.
– Jasne, no to jedziemy do domu.
– Następna sesja za tydzień.
– Ok, jeśli chcesz, też mogę Cię przywieźć
– Dziękuję, jesteś najlepszy – Weronika wychyla się z fotela pasażera i całuje męża w policzek.
 
G

-Greg-

Guest
No i proszę. Wystarczy obudzić w kobiecie kocicę i świat się dla niej otwiera;)
Swietnie napisane, jak zwykle.
 
G

-Greg-

Guest
To tylko szybki wstęp. Tu jeszcze wiele brakuje. Ale metamorfoza będzie pełna i będzie z niej motyl.
No i chyba nie myślałeś, że jest inaczej? Pewna siebie kobieta to ciężki do okiełznania żywioł
Ujęło mnie w tym opowiadaniu to, że jest w miarę zwięzłe, ale teraz nastawię się na inną częstotliwość odbioru;)
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Tydzień minął niespodziewanie szybko. Po pierwszym spotkaniu Weronika czuła się… inaczej. Była bardziej pewna siebie i chętniej podejmowała odważne decyzje. Trudno jej było uwierzyć, że jedna sesja mogła tyle zmienić, ale nie znajdywała innego wytłumaczenia. Może chodzi o to, jak to wszystko przebiegło. Dawno nie czuła takiego napięcia i podniecenia, jak wtedy, gdy uklękła i zrobiła loda zupełnie obcemu facetowi. Przypomniała sobie, jak kiedyś wyglądało jej życie… zanim wyszła za mąż. Była wtedy odważniejsza, ciekawsza, bardziej otwarta. Może tego właśnie teraz jej brakowało.

Fakt, czuła wyrzuty sumienia, zdradziła Łukasza, ale przecież to on w sumie ją namówił. Chciał, żeby skorzystała z pomocy i sam podesłał jej link do tego gabinetu. Ona tylko skorzystała z pomocy…
Teraz szykowała się do następnej wizyty. Dziś ubrała się inaczej. Założyła ołówkową spódniczkę i czerwoną bluzkę. Rzadko je nosiła. Zwykle nie czuła się wystarczająco pewnie. Teraz było inaczej. Stojąc przed lustrem łazienki i kończąc makijaż, zastanawiała się nad tym, co się dziś wydarzy. Trudno jej było się do tego przyznać, ale chciała, żeby dziś też było… podniecająco.

4b361e83-e1c5-4f49-b8e6-f609c90216cd.png


Łukasz zostawił ją pod budynkiem, a później odjechał, zrobić jeszcze zakupy. Weszła na klatkę schodową szybkim, trochę nerwowym krokiem. Zapukała i weszła do gabinetu.
Zmiana wyglądu od razu rzuciła mi się w oczy.
– Świetnie wyglądasz – przywitałem się z nią. – podoba mi się ta zmiana.
– Dziękuję, miło to słyszeć – zmienił się nie tylko strój Weroniki. Pewniej przyjęła też komplement, nawet inaczej się poruszała. Przeszła przez gabinet i usiadła na kanapie, zakładając nogę na nogę.
– A jak się czujesz?
Weronika zastanawiała się prze dłuższą chwilę.
– Lepiej, to właściwe słowo. Mam w sobie więcej pewności, więcej energii.
– To widać, od pierwszej chwili, kiedy tu weszłaś, nie mogę oderwać od Ciebie oczu.
Roześmiała się głośno, ale jej spojrzenie mówiło, mi że komplement trafił we właściwy punkt.
– Na to liczyłam.
– Tak? Czyżbyś chciała mnie uwieść?
– Przekonasz się… – patrzyła na mnie spod rzęs, tajemniczo, bardzo kobieco. I muszę przyznać, że efektywnie, bo nabierałem coraz większej ochoty.
– Widzę, że coraz lepiej radzisz sobie z wychodzeniem z roli szarej myszki.
– Tak, myślę, że zawsze tak umiałam, tylko dawno o tym zapomniałam, zrezygnowałam z odważnej wersji siebie.
– Dlaczego tak się stało?
– Może przez tą sytuację z Filipiem, kiedy po ciekawszym seksie pojawiły się problemy. Gdy poznałam się z mężem, byłam już ostrożniejsza, a sex nudniejszy. I jakoś tak przywykłam.
– I w ten sposób uśpiłaś tę seksowną kocicę. Pora ją obudzić.

Znów się uśmiechnęła, wyciągnęła ramiona i przeciągnęła się. Dobrze dobrała bluzkę i spódniczkę, które przy tym geście doskonale zaprezentowały jej atuty.
– Myślę, że już się wyspała i teraz jest trochę głodna.
– Też tak myślę. Trzeba ją zaspokoić, bo inaczej może napsocić.
– Ale ona lubi być niegrzeczna – Weronika usiadła prosto, rozplatając nogi. Powoli je rozsunęła, a ja nie mogłem się oprzeć, żeby nie spojrzeć.
– Na poprzednim spotkaniu wspominałaś, że mężczyźni najbardziej doceniają Twoje piersi i tyłek. Chcę, żebyś mi je zaprezentowała.

b2eb7be2-fae5-4c40-a14d-3fd2fef925b4.png


Weronika nie kazała mi długo czekać. Wstała i zrobiła dwa kroki, stając na środku gabinetu. Jeszcze jakiś czas temu zajęcie takiej pozycji, w centrum uwagi, byłoby dla mniej stresujące. Teraz czuła się wręcz… dobrze. Była podniecona od chwili, kiedy tu weszła. Teraz mogła to napięcie wreszcie wykorzystać. Zaczęła przede mną pozować, starając się pokazać wszystko, co miała najlepsze. W pewnej chwili odwróciła się do mnie plecami i patrząc przez ramię, pochyliła się mocno, eksponując seksowny tyłek.
Obserwowałem ten pokaz z ogromną przyjemnością. W pewnej chwili zacząłem masować swojego kutasa przez spodnie, a ten widok tylko wywołał jej uśmiech. Patrząc na moje krocze bardzo powoli opadła na kolana…

Pewna myśl nie opuszczała Łukasza od samego wyjścia z domu. Przez ostatni tydzień Weronika rozkwitła. Częściej się uśmiechała, miała więcej energii. Sama też zainicjowała sex, co ostatnio rzadko się zdarzało. Była też inna, bardziej namiętna. Gdy dziś szykowała się do wizyty, zauważył jak się ubrała. Poprzednio grzeczna i taka niewidoczna, teraz w obcisłej spódniczce i bluzce z dekoltem. Nawet powiedział jej, że pięknie wygląda. Uśmiechnęła się wtedy i powiedziała, że to część procesu. Nie chciała powiedzieć wiele więcej, ale zaciekawiło go to. Ta tajemniczość nawet w jakimś stopniu może też go podnieciła.
Po zakupach podjechał pod gabinet. Przez długą chwilę po prostu siedział w samochodzie, ale kiedy w głowie zrodzi się jakiś pomysł, trudno przestać o nim myśleć. Jeszcze prze chwilę bił się z myślami, ale w końcu wysiadł z auta. Gabinet mieścił się na pierwszym piętrze. Balkon miał na tę stronę budynku. Łukasz zauważył, że niedaleko stoją dwa duże kontenery na śmieci. Przepchnął jeden z nich i ostrożnie na niego wszedł. Teraz bez większego trudu udało mu się dosięgnąć barierki balkonu, a kilka chwil później był już na górze. Ostrożnie, żeby nie zrobić najmniejszego hałasu na czworakach przesunął się do okna.

Cała ta akcja ninja prawie się posypała, kiedy prawie krzyknął, kiedy zobaczył swoją żonę. Weronika klęczała na środku gabinetu, a obok leżała jej bluzka. Stanik miała lekko ściągnięty, tak że jej piersi były odsłonięte i lekko uniesione. Trzymała je razem, ściskając między nimi kutasa terapeuty. Z uśmiechem patrzyła na niego z dołu, intensywnie masując cyckami nabrzmiałego, sterczącego penisa. Łukasz obserwował, jak wysunęła język i pochyliła się, żeby polizać jego główkę. Później splunęła, ślina nawilżyła jej skórę i zmniejszyła tarcie.
Łukasz nie mógł w to uwierzyć, to, co widział nie docierało do niego. Jak skamieniały tylko patrzył, jak jego żona chwyta kutasa i trzymając go u nasady starannie oblizuje. Później wzięła go do ust i zaczęła miarowo, namiętnie obrabiać. Bywało, że uprawiali sex oralny, ale to był zupełnie inny poziom. Weronika zdawała się obciągać z pasją, jakby jedyne, o czym myślała, czego pragnęła był ten żylasty, sztywny kutas znikający w jej ustach. Łukasz z konsternacją poczuł, że sam się podnieca, że mu też staje.
Facet chwycił ją za głowę dwiema rękami. Wplótł palce w jej piękne czarne włosy. A potem ją przyciągnął. Teraz to on kontrolował jej ruchy, sam też wpychał kutasa w jej usta. Łukasz widział, jak zaczął je posuwać, jakby jego żona była jakąś tanią gwiazdką porno. Ale ona… ona właśnie tak się zachowywała. Patrzyła na niego z dołu, a kiedy momentami wyciągał penisa z jej ust, ona sama znów po chwili pakowała go sobie głęboko. Jakby nie miała dość.

– Mmm… dobrze, weź go głęboko Kiciu… - mruczę, kiedy Weronika znów nawleka swoje usta na mojego chuja. Sam poruszam biodrami, narzucając jej tempo.
– Obsłuż mnie, jak prawdziwa zdzira
– Jak zwykła kurwa…
Te słowa działają na nią, Widzę to w jej spojrzeniu, czuję w tym, jak wręcz wielki mojego kutasa.
– Zrobimy dziś to, czego zechcesz i jak zechcesz… – mówię, miarowo penetrując jej usta. – Ale tylko to, o co poprosisz, czego będziesz się domagać – przypominam jej.
Ona jeszcze przez chwilę zachłannie ssie mojego penisa, po czym wyjmuje go z ust i bierze do ręki. Zaciska palce i porusza dłonią kilka razy po grubym, pokrytym śliną trzonie.
– Chcę, żebyś mnie zerżną… - Jej spojrzenie, jej lekko zachrypnięty głos, jej pewny chwyt na moim sprzęcie. Nad tym właśnie pracowaliśmy, nad tą wersję Weroniki - kobiety, która wie czego chce, która potrafi po to sięgnąć.
– Więc wskakuj na kanapę i pokaż mi ten swój świetny tyłek – odpowiadam i pomagam jej wstać z podłogi.

a00f4670-9ee8-4a3a-abcc-6b18d6906711.png


Łukasz nie słyszy, co mówią, ale nie trudno się domyślić, kiedy facet podaje rękę jego żonie, a ta podchodzi do kanapy i wchodzi na nią, wypinając tyłek. Sama podciągnęła spódniczkę, a on ściągnął jej majtki.
Obserwując całą tą scenę, Łukasz zaczął instynktownie się dotykać. Przez spodnie masował swojego nabrzmiałego penisa. Mógł to przerwać w każdej chwili, wystarczyło się odezwać, uderzyć w szybę… zamiast tego robił sobie dobrze, obserwując jak jego żona daje dupy swojemu terapeucie.
Facet chwycił ją za biodra i od razu zaczął ją posuwać mocnymi, szybkimi pchnięciami. Ze swojego punktu, Łukasz nie widział wszystkiego dokładnie i z przerażeniem zauważył, że tego żałuje. Jego żona podrygiwała w szybkim rytmie, sama też wypychając biodra. Chciała go, pragnęła, oddawała się z nieukrywaną rozkoszą… Łukasz wsunął dłoń w spodnie, chwytając penisa i poruszając szybciej dłonią…

Weronika dawno nie czuła czegoś takiego. Kiedy zobaczyła, jak działa na swojego terapeutę, kiedy przed nim uklękła, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Od tygodnia pragnęła znów poczuć się w ten sposób. Wyzwolona, pożądana, dzika…

Z początku się wahała, kiedy powiedział, że zrobią dziś tylko tyle, o ile ona sama poprosi, po co sama sięgnie. Niełatwo jej było wypowiedzieć te pragnienia na głos, przynajmniej na początku. Chciała go poczuć, wziąć do ust, wsadzić głęboko w siebie, ale wyartykułowanie tych marzeń było znacznie trudniejsze. Gdy jednak wreszcie się odważyła, gdy powiedziała, że chce wziąć jego kutasa w usta… niewidzialne mury, które zbudowała w sobie pękły. Obciągała tak, jak chyba jeszcze nigdy. Ssała, całowała i trzepała tego żylastego, naprężonego kutasa jak jakaś nimfomanka. Była gotowa robić to aż się w niej spuści. Jednocześnie aż ją skręcało między udami. Gdy sięgnęła tam palcami, wyczuła, że majtki są całe przesiąknięte sokami. Dlatego, gdy przypominał jej o zasadach, aż jęknęła z rozkoszy.
Dałaby mu nawet na podłodze, dlatego gdy powiedział, żeby weszła na kanapę, nie czekała ani chwili. Myślała tylko o tym, żeby wreszcie ją wziął. Jej krzyk, gdy wreszcie to zrobił był pełen dzikiego, zwierzęcego popędu. Szybko dostosowała się do jego ruchów i sama zaczęła nabijać na spęczniałego fiuta. Rozpychał ją, pulsując i drażniąc spragnione doznań wnętrze. Nie hamowała swoich jęków i krzyków, wreszcie czuła, że nie musi. Gdy chwycił ją za włosy i szarpnął, sapnęła głośno. Dała mu jeszcze kilka mocnych pchnięć, a później spojrzała na niego przez ramię…
– A teraz… włóż mi go w dupę – na wpół wyspała, na wpół wyjęczała, patrząc mi głęboko w oczy. Uśmiechnąłem się, bo mimo postępów, nie spodziewałem się, że aż tak da się ponieść.
Wyszedłem z niej, a Weronika chwyciła za swoje pośladki i je rozciągnęła. Sięgnąłem do ust palcami i nabrałem na nie ślinę. Rozsmarowałem ją po wyeksponowanej dziurce, a później naparłem na nią i wcisnąłem jej kutasa w tyłek. Wszedł do połowy, zanim jęknęła boleśnie. Wtedy się cofnąłem i znów naparłem, zaczynając ją posuwać. Dupkę miała ciasną, ale chciała więcej. Stopniowo otwierała się przede mną, a ja z rozkoszą obserwowałem, jak mój kutas coraz mocniej zagłębia się między jej krągłymi pośladkami.

W końcu otworzyła się przede mną i rozluźniła całkowicie. Zacząłem ją rżnąć, mocno przyciągając jej biodra przy każdym ruchu. Sama też zaczęła wypinać tyłek mocniej, oddając się przyjemności. Jęczała coraz głośniej, coraz bardziej gardłowo. Gdy dochodziła, brzmiała wręcz jak zraniona lwica, którą nabijałem na gorącą włócznię. Skończyłem niedługo po niej, zalewając zaciśnięty tyłek obfitą porcją spermy. Długo trwała w bezruchu, nawet po tym, jak już wyciągnąłem z niej kutasa. Oddychała głęboko, powoli dochodząc do siebie…

Łukasz siedział w aucie. Czuł się… dziwnie. Przez głowę przelatywał mu huragan emocji. Właśnie przyłapał swoją żonę na zdradzie. Upokorzenie i gniew były ogromne, ale równie silne było podniecenie. Oglądanie jej pobudziło go tak, że nie panował nad sobą. Gdy brał ją od tyłu, nie wytrzymał i się spuścił. Po wytrysku, wycofał się i wrócił do samochodu. Teraz mokre, lepkie od spermy bokserki przywierały mu do krocza.

Kilkanaście minut później Weronika wyszła z klatki. Idąc, uśmiechnęła się do niego i pomachała. Była wyluzowana, makijaż był dziś bez zarzutu, podobnie, jak fryzura, którą przecież musiał zniszczyć, kiedy pakował jej chuja w usta, kiedy brał ją od tyłu…
Wsiadła i znów pocałowała go w policzek… tymi samymi wargami, którymi pół godziny wcześniej obsługiwała obcego fiuta.
– Cześć Skarbie
– Hej, jak było dzisiaj?
– Znacznie lepiej, podobno robię postępy.
– To super, cieszę się.

Do domu wracali w ciszy, przy dźwiękach radia. Weronika nic nie wyczuła, może nadal była myślami z nim, może nadal wspominała, jak ją pieprzył. Gdy wrócili do mieszkania, Łukasz dość szybko przebrał się w dresy i zmienił bieliznę. Gdy wychodził z łazienki, zobaczył, że Weronika też chyba szykuje się, żeby wskoczyć w coś luźniejszego.
– A co tam dzisiaj robiliście? – nie wytrzymał w końcu
– Rozmawialiśmy – zaczęła, a później na chwilę się zamyśliła – a później pokazał mi jeszcze kilka ćwiczeń – dodała trochę nerwowo.
– Ćwiczeń?
– Tak, żeby nabrać pewności siebie, lepiej i pewniej artykułować swoje potrzeby i plany.
– I jak Ci poszło?
Weronika spojrzała na męża trochę inaczej. Uśmiechnęła się i podeszła do niego.
– Może zamiast mówić, coś Ci pokażę… – powiedziała, po czym popchnęła go tak, że upadł na łóżko. Stojąc nad nim rozpięła i zsunęła spódniczkę, a później pozbyła się bluzki.
Łukasz nie czekał. To co widział, go męczyło, ale jednocześnie nie mógł oprzeć się żonie. Nie w takim wydaniu – pewnej siebie, zmysłowej i spragnionej. Ściągnął spodnie i bokserki, a jego penis już się unosił.

Weronika weszła na niego i dosiadła. Przez chwilę ocierała się łonem o jego penisa, a kiedy ten się usztywnił, nabiła się na niego z głośnym pomrukiem. Oparła się wtedy ramionami na jego klacie i zaczęła ujeżdżać. Z początku powoli, bardziej zmysłowo, ale gdy rosło w niej napięcie, przyśpieszyła.
Dłonie Łukasza błądziły po jej ciele, obmacywał jej piersi, biodra, a gdy sięgnął do tyłka, poczuł, że jest tam niezwykle mokra. Czasem pozwalał sobie na delikatne pieszczoty, więc znał jej ciało, teraz jej rowek był aż lepki od soków.

Weronika była coraz bliżej spełnienia, on też chciał, ale wcześniejszy niekontrolowany wytrysk pozbawił go sił. Czuł stres, co jeszcze pogarszało sprawę.
– Jakie to były ćwiczenia? – zapytał nagle.
Weronika nachyliła się nad nim i spojrzała mu w oczy. Widział w jej spojrzeniu dziwny, drapieżny blask.
– Naprawdę chcesz wiedzieć?
– Powiedz mi.
– Powiedział, że muszę wyzwolić swoją energię, swoje prawdziwe, dzikie ja – Weronika zaczęła opowiadać, nie przestając ujeżdżać męża. Zwolniła nieco, tak żeby dopasować rytm do opowieści.
– Żeby to zrobić, muszę pozbyć się zahamowani, barier i wstydu.
Łukasz przymyka oczy, czując, jak Weronika mocniej zaciska się na jego penisie. Pod powiekami widzi znów to, co obserwował na balkonie. To, jak żona dawała innemu.
– I on pomógł mi to osiągnąć. Pomógł mi zerwać ograniczenia. Zrobił to… on… – zawahała się, bo to, co chciała powiedzieć było zbyt dużego kalibru.
– Pieprzył Cię? – Łukasz nie wytrzymał i zapytał sam, a wtedy Weronika jakby pękła.
– Mmmm… tak… wziął mnie… i zerżnął…
Łukasz aż jęknął, ale ona nie mogła już przerwać.
– Najpierw zrobiłam mu loda… sama o to prosiłam, żeby pozwolił mi go possać. Później wziął mnie od tyłu. Wypieprzył… dawno nie miałam takiego orgazmu… a on… on… on… Yhhmmmm… spuścił się we mnie… Ohhhmmm…

Doszli oboje. Ona mocno, intensywnie. On szybko, z niewielkim pojedynczym strzałem. Przez chwilę trwali w bezruchu, który przerwała Weronika. Pochyliła się i pocałowała męża, a później wstała i wyszła do łazienki.

Łukasz leżał jeszcze przez chwilę na łóżku. Obok siebie dostrzegł zwinięte majtki Weroniki. Sięgnął po nie i obejrzał. Były mokre. Na wewnętrznej stronie dojrzał jasne smugi. Widział podobne, gdy się przebierał. Sperma… jego sperma na jej majtkach. Musiał skończyć w niej. Nasienie jeszcze z niej wypływało. Teraz zrozumiał, dlaczego jej tyłek był taki mokry.
 
G

-Greg-

Guest
Tam chyba będzie konieczna terapia dla par 😁
Albo równoległa u terapeutki dla Lukasza 🤷‍♂️ ;)
Raczej musi się nauczyc żyć z dominującą kobieta, Chyba ,że jej się samej odmieni bo już nauczyła się jak się przemieniać z korzyścią dla swojej kobiecości
Zresztą wydaje mi sie, że ta jej przemiana uwolniła w nim ukryte potrzeby:p
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
I to jest ważny punkt widzenia. Tutaj może nie, ale w następnej części inny język będzie zdecydowanie bardziej adekwatny. Ale bez spoilerów 😉
No i chyba się do Ciebie zgłoszę w sprawie hmmmm korepetycji, bo potrzebuję liznąć trochę wiedzy od specjalistki
 
Kobieta

Lesbijka

Biegły Uwodziciel
I to jest ważny punkt widzenia. Tutaj może nie, ale w następnej części inny język będzie zdecydowanie bardziej adekwatny. Ale bez spoilerów 😉
No i chyba się do Ciebie zgłoszę w sprawie hmmmm korepetycji, bo potrzebuję liznąć trochę wiedzy od specjalistki
Ludziku Pogodny ale ja na pewno nie jestem specjalistką ale jak zechcesz to napisze Ci bez ściemy jak to widzę :) ja pisze sobie te swoje mini opowiadanka i wiersze bo mi to pomaga ale miło że tak mnie wysoko cenisz (y) :p
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Ludziku Pogodny ale ja na pewno nie jestem specjalistką ale jak zechcesz to napisze Ci bez ściemy jak to widzę :) ja pisze sobie te swoje mini opowiadanka i wiersze bo mi to pomaga ale miło że tak mnie wysoko cenisz (y) :p
W kwestii, o którą chodzi myślę, że masz całkiem sporo wiedzy i doświadczenia. Na pewno znacznie więcej ode mnie
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Następne dni były dla Łukasza trudne. Próbował normalnie funkcjonować – chodził do pracy, robił zakupy, oglądał wieczorem seriale z Weroniką – ale gdzieś z tyłu głowy cały czas wracał tamten widok. Jego żona na kolanach. Obcy facet trzymający ją za włosy. Jej spojrzenie. Jęki. Sposób, w jaki oddawała się tamtemu mężczyźnie, jakby od dawna właśnie tego potrzebowała.
To powinno go obrzydzać.
Powinien być wściekły.
I był. Momentami.
Ale znacznie częściej czuł coś znacznie gorszego.
Podniecenie.

Weronika to wyczuwała. I wykorzystywała.
Gdy tamtego pierwszego wieczoru wrócił do tematu i chciał porozmawiać, nie unikała tematu. Łukasz nie krzyczał. Nie zrobił awantury. Chciał wiedzieć, dlaczego. Co robiła. Jak ją dotykał. Czy naprawdę było jej tak dobrze.
A ona odpowiadała.
Spokojnie. Coraz śmielej. Momentami wręcz z rozkoszą. Łukasz obserwował, jak się zachowuje, opowiadając w szczegółach, jak wyglądał jego kutas, jak się czuła, kiedy go pieściła, kiedy ją brał i czuła go głęboko w sobie. I nie mógł powstrzymać narastającego podniecenia, które tłumiło buzujący w nim gniew.

Długo później leżał w nocy z otwartymi oczami, próbując zrozumieć, co właściwie się z nim dzieje. Weronika spała obok niego. Zaspokojona i spokojna. On nie był w stanie powstrzymać erekcji. W końcu wstał i poszedł do łazienki. Trzepał sobie konia, przypominając sobie wyraz jej twarzy, gdy obserwował ją przez okno. I później, kiedy mu o wszystkim opowiadała. Skończył szybko.

Kilka dni później spróbował jeszcze raz. Trochę już ochłonął, pierwsze emocje zniknęły. Przemyślał to wszystko na spokojnie. Chciał zrozumieć, może odwieść ją od tego wszystkiego.

Ale Weronika znów przejęła kontrolę. Usiadła obok niego na kanapie w samej koszulce i zaczęła mówić. Powoli. Dokładnie. Jakby opowiadała historię, którą sama chciała jeszcze raz przeżyć. Jak rozmowa powoli ją podniecała. Jak w końcu marzyła tylko o tym, żeby przed nim uklęknąć. Jak go dotykała. Jak bardzo była mokra, kiedy brał ją od tyłu. Jak chciała więcej i więcej.

Łukasz nawet nie zauważył momentu, kiedy wsunęła dłoń w jego spodnie. Jej dłoń poruszała się po jego penisie, a on słuchał, o tym, jak jego żona sama poprosiła o to, żeby wszedł w tyłek. O tym, jak czuła rozkosz i ból jednocześnie. Jak jęczała, żeby nie przestawał…

Skończył w jej ręce szybciej niż chciał. Później siedział oszołomiony i patrzył, jak Weronika spokojnie oblizuje swoje palce ze spermy, nie odrywając od niego wzroku.

Powinien wtedy coś powiedzieć. Wyrazić swój sprzeciw, zabronić jej. Ale nie potrafił…
Bo niezależnie od wszystkich sprzecznych emocji, nie mógł przestać patrzeć na Weronikę. Na kobietę, która jeszcze kilka tygodni temu była cicha, wycofana i wiecznie spięta. Która chowała się pod luźnymi swetrami i unikała spojrzeń. Teraz siedziała przed nim pewna siebie, świadoma własnego ciała i wpływu, jaki ma na ludzi.

Przecież tego właśnie chciał. Pewnej siebie, szczęśliwej kobiety.
To on wysłał jej link do terapii.
To on namawiał ją, żeby coś zmieniła.
Żeby przestała się bać świata.
Nie spodziewał się tylko, że świat odpowie w taki sposób.

file-00000000334c720a826cbb4c48ef3187.png


Kiedy nadszedł dzień kolejnej sesji, Łukasz obserwował, jak jego żona się szykuje. Jak nasuwa na swoje nogi pończochy, jak stojąc w seksownej bieliźnie wybiera sukienkę.

Znów ją zawiózł, ale tym razem podróż wyglądała inaczej.
Weronika siedziała obok niego w ciemnej sukience i okularach przeciwsłonecznych, spokojna, wręcz zrelaksowana. Co jakiś czas poprawiała włosy albo zerkała na niego z lekkim uśmiechem, jakby doskonale wiedziała, o czym myśli.
Łukasz mocniej ścisnął kierownicę.
– Denerwujesz się? – zapytała spokojnie.
– A Ty?
Uśmiechnęła się tylko.
– Trochę. Ale chyba bardziej nie mogę się doczekać.

Na parkingu uśmiechnęła się do niego i podciągnęła lekko sukienkę. Ściągnęła swoje majteczki i podała je mężowi. Łukasz czuł na palcach ciepło i wilgoć. Była już podniecona, gotowa na kolejną sesję. Na seks… z innym.
– Nie będą mi potrzebne Kochanie – powiedziała i wychyliła się, żeby pocałować go w policzek. Później wysiadła i ruszyła do wejścia do budynku. Łukasz obserwował, jak kręci biodrami, jak energiczny ma krok. W dłoni ściskał jej majtki. Drugą miał ochotę dotknąć nabrzmiałego penisa.

file-000000007ea471f4adafcaa64be0adbf.png


Weronika delikatnie zapukała w drzwi, ale nie czekała, aż ją zaproszę. Pewnie weszła do środka i zajęła miejsce na kanapie. Obcisła sukienka przyjemnie opinała jej biodra, a pończochy zwracały uwagę i kierowały spojrzenie dokładnie tam, gdzie tego chciała.
– Miło Cię widzieć
– Dziękuję, Ciebie również
– Skąd taki świetny humor?
– Nie mogłam się doczekać kolejnej wizyty.
– Dlaczego?
– Mąż strasznie mnie nakręcał przez cały tydzień.
– Jak to?
– Powiedziałam mu.
– O czym?
– O tym, co tu robimy.

Zaskoczyła mnie, nie spodziewałem się takiej otwartości z jej strony. Jednocześnie nie rozumiałem całej sytuacji. Skoro mu powiedziała, raczej spodziewałbym się jego wizyty.
– O wszystkim?
– Ze szczegółami. O tym, jak robiłam Ci loda, jak mnie brałeś i pieprzyłeś.
Przez chwilę tylko na nią patrzę.
– I co on na to?
– Spodobało mu się. Stanął mu, a ja zrobiłam mu dobrze. Tylko cały czas miałam ochotę na więcej.
– Na co?

Nie odpowiedziała, zamiast tego ułożyła się wygodniej na kanapie, niemal się kładąc. Podciągnęła mocniej sukienkę, pokazując mi wyraźnie, że nie ma majtek. Patrząc na mnie zaczęła się dotykać, jeżdżąc palcami po szparce.

– Widzę, że nie owijasz w bawełnę.
– Nie, zbyt mocno Cię pragnę,
– I czego chcesz?
– Chcę mieć o czym mu opowiadać, kiedy skończymy.

Uśmiechnąłem się. Weronika potrafiła działać na facetów, a teraz, leżąc przede mną i pieszcząc swoją cipkę, wyglądała obłędnie. Najchętniej bym ją po prostu wziął. Tyle tylko, że tu nie chodziło o sam sex.
– Brzmi kusząco, musisz tylko pamiętać, że nie to jest celem naszych spotkań.
Weronika zmrużyła oczy, ale nie przerywała pieszczot. Dwoma palcami masowała swoją łechtaczkę. Trudno było od tego oderwać wzrok.
– Co masz na myśli?
Podszedłem do niej i przyklęknąłem. Teraz mogłem poczuć także jej zapach, intensywne perfumy słodko zmieszane z kobiecością.
– Jesteś tutaj, żeby wzmocnić swoje mocne strony, żeby zbudować pewność siebie i odwagę – zacząłem. – Idzie Ci bardzo dobrze i robisz postępy, ale przed nami jeszcze trochę pracy.

Weronika patrzyła mi uważnie w oczy. Widziałem, jak z trudem opanowuje podniecenie.
– Wyglądam, jakbym nie była pewna siebie? – pyta w końcu, układając się tak, żebym miał jeszcze lepszy widok na jej pokrytą soczkami szparkę.
– Wyglądasz, ale tym razem chcę, żebyś skłoniła mnie, do tego, czego chcesz. Postaraj się, żebym zrobił, czego pragniesz…

Weronika zamruczała z uśmiechem. Dostrzegłem w jej spojrzeniu coś nowego. Potraktowała to jak wyzwanie i nie zamierzała się cofnąć. Wręcz przeciwnie. O to właśnie chodziło.

Uniosła się i usiadła przede mną. Nachyliła się powoli, stale utrzymując kontakt wzrokowy. Zatrzymała się tuż przed moją twarzą. Delikatnie przygryzła dolną wargę, a później przesunęła tak, żeby jej usta znalazły się przy moim uchu.
– Pragnę, żebyś zrobił mi dobrze językiem – usłyszałem jej ciepły, kuszący szept.
– Chcę go poczuć na mojej spragnionej szparce – poczułem nagle, że sięgnęła dłonią do mojego krocza, a palce zaczęły uciskać skrytego w spodniach penisa.
– Wyliż mnie, a później będziesz mógł zrobić ze mną wszystko – jej oddech był ciężki, głęboki.
– Będę Twoją pierdoloną zabawką – wymruczała, a później przygryzła płatek ucha, wywołując przyjemny dreszcz.
Odsunęła się i patrząc mi głęboko w oczy znów sięgnęła między swoje nogi, by po chwili przesunąć czubkami palców po moich wargach, zostawiając na nich mokry ślad jej soczków.

Oparła się o kanapę i uniosła nogi, chwytają je pod kolanami. W tej pozycji miałem idealny widok na jej dziurki. Widziałem gładkie, lśniące od soków i nabrzmiałe podnieceniem wargi. Widziałem ściśnięty ciemny otworek między pośladkami. Miałem na nie ochotę.

Przysunąłem się do niej i pochyliłem, by wysuniętym językiem zlizać rozkoszną wilgoć z jej cipki. Smakuje słodko, intensywnie, rozkosznie. Już pierwszy dotyk wywołuje jęki i głośne pomruki Weroniki. Sam chwytam jej biodra swoimi dłońmi i mocniej zatapiam się między jej udami. Przesuwam językiem po rozpalonym łonie, samemu podniecając się coraz mocniej. Samym końcem języka drażnię jej łechtaczkę, zataczając niewielkie kółeczka.
– Mmm… tak… właśnie tak.
Język naciska mocniej na guziczek i od razu wywołuje głośniejszy pomruk. Napieram na niego i drażnię, by po chwili zacisnąć wargi i lekko zassać.
– O kurwa! Mmm… Nie przestawaj!
Przez chwilę jeszcze pozwoliłem jej rozkoszować się moimi wargami na łechtaczce, ale nie dałem jej dojść. Na to było za wcześnie. Gdy tylko się odsunąłem, jęknęła w proteście, ale nie zwracałem na to uwagi. Zamiast tego przesunąłem moje usta niżej i polizałem ukrytą między pośladkami dziurkę. Weronika wstrzymała oddech, a ja zacząłem delikatnie drążyć językiem zaciśnięty otworek.

– Nikt tego jeszcze nie robił… – zamruczała, jeszcze mocniej wypychając pośladki w moją stronę.
– Podoba Ci się? – odpowiedziałem, na chwilę przerywając pieszczoty. Sięgnąłem palcem do zwilżonej śliną dziurki i wcisnąłem go do połowy.
– Jest cudownie… uwielbiam Twój język – wymruczała, gdy zacząłem penetrować jej tyłek krótkimi ruchami. Sięgnąłem ustami do cipki, mocno znowu zroszonej sokami. Zlizywałem je dokładnie, powolnymi ruchami języka.
Pieszczoty obu dziurek sprawiły, że Weronika nie mogła powstrzymać jęków i głośnych westchnień. Widziałem, jak zaciska palce na swoim ciele, jak paznokcie zostawiają ślady na skórze. Czułem, jak się spina, jak jej cipka zaczęła pulsować, a druga dziurka mocno zaciskać na moim palcu.

Pozwoliłem jej w tym zatracić, a Weronika dochodziła długo i intensywnie. Z jej cipki prosto w moje usta trysnęło więcej płynu, który chętnie przełknąłem. Gdy jej jęk się urwał, kilka razy jeszcze przesunąłem językiem po jej szparce, za każdym razem wywołując dreszcz. W końcu odsunąłem się, a Weronika opuściła nogi na podłogę, oddychając głęboko.
– Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – wysapała w końcu, unosząc się i patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami.
– Możemy uznać, że to kolejny ważny krok w Twojej terapii – odpowiedziałem, przecierając usta dłonią.
– Chcę więcej takich kroków – odparła szybko, z uśmiechem i stanowczością. Później pochyliła się do mnie, kładąc dłoń na moim karku. Przyciągnęła mnie do siebie i delikatnie pocałowała.
– A teraz… – wymruczała w moje usta. – zrób ze mną, co tylko zechcesz. Moje ciało należy do Ciebie…

file-00000000c330720a8a39aee02234a1fd.png


Łukasz siedział w samochodzie, trzymając w dłoni majtki żony. Nie miał pojęcia, ile czasu minęło, od kiedy zniknęła w drzwiach budynku. W myślach odgrywał natomiast kolejne sceny, które mogły właśnie rozgrywać się w gabinecie. Wyobrażał sobie Weronikę obciągającą obcego kutasa. Ujeżdżającą go na siedząco albo klęczącą i wypiętą, rżniętą od tyłu. Kutas ściśnięty w spodniach uwierał, ale nie chciał go wyciągnąć. Walczył z tym, z podnieceniem, które ledwo był w stanie powstrzymać, które sprawiało, że siłą woli musiał powstrzymywać swoje dłonie przed sięgnięciem do spodni i zaspokojenia. Z drugiej strony… był wściekły. Gniew w nim buzował. Jego żona, jego Weronika dawała dupy innemu, a on nic z tym nie zrobił, nie był w stanie. A może nie chciał? To na siebie był zły, wściekły… Nie rozumiał, co się dzieje, nie panował nad tym.

Nagle zauważył ruch w oknie balkonowym, gdzie poprzednim razem podglądał żonę. Zasłona została odsunięta, a w oknie pojawiła się Weronika. Z odległości nie widział wyraźnie, ale odcinała się wyraźnie na ciemnym tle. Założyła granatową sukienkę, więc musiała być naga. Stała przodem do okna i opierała się o nie ramionami. Odrzuciła na bok włosy i spojrzała za siebie, a chwilę później zaczęła się poruszać w ten specyficzny, znajomy sposób. Brał ją od tyłu…

Weronika wstała i bez oporów ściągnęła z siebie sukienkę. W koronkowej bieliźnie z pończochami prezentowała się seksownie. Dobrze to wiedziała i dobrze się z tym czuła. Rozpięła stanik i odrzuciła go na kanapę, a później śmiało ruszyła w stronę okna, tam gdzie kazałem jej stanąć. Szpilki zastukały na parkiecie w rytmie jej kroków. Stanęła w lekkim rozkroku, delikatnie wypychając biodra do tyłu. Spojrzała w stronę parkingu, gdzie odnalazła samochód Łukasza.

Był w środku, czekał, widział… Podniecało ją to.
Odrzuciła włosy, zerkając na mnie przez ramię, gdy stanąłem za nią. Ściągnąłem już spodnie, a spęczniały kutas stał na baczność, czekając aż go zatopię w jej szparce.
– Jest tam?
– Tak, czeka.
– Kręci Cię to? – pytanie uzupełnił mocy klaps wymierzony w jej tyłek.
– Bardzo – jęknęła.
– Chcesz, żebym Cię przed nim wypieprzył? – znów uderzyłem.
– Taaak… zrób ze mną, co zechcesz… – odpowiedziała podniecona, spragniona
– Achh… – jęknęła, gdy nagle i brutalnie w nią wszedłem. Docisnąłem ją do szyby i nabiłem jeszcze głębiej na sterczącego kutasa. Była ciasna i gorąca. Nadal rozpalona po wcześniejszych pieszczotach. Wzdychała i jęczała na przemian, czują ruch i pulsowanie w swoim wnętrzu.

Przez długą chwilę przesuwałem dłonie po jej ciele, aż w końcu chwyciłem ją za kark i brzuch i zacząłem posuwać. Nie było w tym delikatności, był zwierzęcy, prymitywny popęd. Spodobało się jej.
Zaparła się mocniej ramionami o szybę i wypięła mocniej tyłek, dają mi się rżnąć. Jej cycki bujały się miaro w naszym rytmie. Jęczała i sapała głośno, ale w pewnej chwili znów na mnie spojrzała i się zaśmiała, a ja poczułem, jak zaczęła się wokół mnie zaciskać. Drażniła się i prowokowała. Nie zwolniłem, zamiast tego mocniej naparłem, potęgując nasze doznania.
– Taak… Kurwa taaaak! Zerznij mnie… Wyjeb jak sukę! – jęknęła i znów opuściła głowę, mocno wypychając biodra do tyłu.

Doszliśmy niemal jednocześnie. Gdy mój kutas zaczął drgać, a sperma wystrzeliła intensywną strugą, cipka Weroniki ściągnęła się i zaczęła pulsować w mocnym orgazmie. Pchałem dalej, a każde dźgnięcie kutasa przeszywało jej ciało rozkoszą.
Gdy w końcu go wyciągnąłem, nogi Weroniki drżały. Długo jeszcze stała przed oknem, powoli dochodząc do siebie. Lekko zamglonym wzrokiem znów spojrzała przez szybę. Na samochodów, w którym siedział jej mąż. Przygryzła wargę, czując głęboką satysfakcję, kontrolę i pewność siebie.

– Mam dla Ciebie propozycję, zastanów się nad nią i daj mi znać – zacząłem mówić, kiedy się ubierała. – Nie jest to niezbędne w Twoim procesie, ale myślę, że w ten sposób szybciej zrobimy kolejny krok naprzód…

file-000000006934722f8ca6a5a547a27ec5.png


Drzwi się otworzyły i wreszcie wyszła nimi Weronika. Szła w stronę samochodu pewnym, energicznym krokiem. Na twarzy malował jej się uśmiech. Wsiadła i pocałowała Łukasza w policzek.
– Dziękuję, że poczekałeś – Weronika zauważyła swoje majtki na desce rozdzielczej. Wzięła je i wsunęła z powrotem na siebie.
– Widziałem Cię… – w jego głosie dało się wyczuć napięcie.
Weronika nie musiała o nic pytać, dobrze wiedziała, o czym mówił. Była na to gotowa.
– Podobało Ci się? – odpowiedziała pewnie, z lekkim uśmiechem, patrząc na niego bez cienia zażenowania.
Łukasz wahał się przez chwilę. Długo zastanawiał się, co powiedzieć, jak poprowadzić tę rozmowę, a teraz miał w głowie pustkę.
– Podniecił Cię widok mojego ciała? – nie odpuszczała Weronika.
– Wyglądałaś obłędnie – w końcu przyznał niepewnie. – Jak zawsze…
– Dziękuję Kochanie – odparła szybko i znów się do niego przysunęła, całując krótko jego lekko ściągnięte usta. – Jedźmy już do domu, proszę. Chcę Ci coś powiedzieć, ale nie tutaj.

Wracali w milczeniu, przy szumie muzyki lecącej z radia. Weronika uśmiechała się lekko, jakby sytuacja była całkiem normalna. Jakby to, że oddawała się innemu facetowi przy pełnej świadomości męża nie było niczym niezwykłym. Dla Łukasza była to tortura. Tortura, która wywoływała ból… która drażniła… której kurwa nie potrafił powiedzieć dość.

W domu Weronika zdjęła szpilki i od razu poszła do sypialni, z której po chwili zawołała męża. Gdy Łukasz wszedł do pokoju, zobaczył, że ściągnęła z siebie sukienkę i stoi teraz w samej bieliźnie. Z uśmiechem podeszła do męża i go pocałowała. Nie przerywając pocałunku zrobiła z nim kilka kroków i w końcu popchnęła na łóżko.

file-000000004d7471f59dae29d4aec97434.png


Łukasz nie przerywał jej, kiedy sięgnęła do jego spodni, rozpięła je i zsunęła. To samo zrobiła z bokserkami, a później chwyciła jego penisa i zaczęła masować. Z uśmiechem patrzyła na reakcję Łukasza, a później wysunęła język i przesunęła nim po całej długości stojącego kutasa. Zatoczyła nim kilka kółek wokół główki, a później objęła ją wargami i zaczęła ssać.
Łukasz patrzył na nią, nie mogąc powstrzymać westchnień. To była zupełnie inna kobieta niż ta, z którą mieszkał jeszcze kilka tygodniu temu. To była kocica, której pragnął, której nie mógł się oprzeć, której pozwoliłby na wszystko. Z rozkoszą obserwował, jak głowa Weroniki unosi się i opada podczas obciągania.

Po chwili przerwała i znów zaczęła energicznie masować go ręką. Łukasz aż jęknął. To nie trwało jednak długo. Weronika znów się zatrzymała i weszła na łóżko, powoli przesuwając się w górę. W końcu usiadła na nim okrakiem, mając twarz męża między udami.
– A teraz jak Ci się podobam Kochanie?
– Mmmm… uwielbiam Cię – zamruczał Łukasz, pewnie chwytając jej biodra.
Weronika nacisnęła łonem na twarz męża, a ten poczuł, że jej majtki są wilgotne. Po chwili odchyliła je na bok, a Łukasz mógł wreszcie spróbować szparki swojej żony. Wysunął język i zebrał nim lepką wilgoć. Zaczął ją lizać, z satysfakcją słuchając pomruków Weroniki.
– Wiesz… dzisiaj on też mnie lizał… – zaczęła w pewnej chwili.
– Rozłożyłam przed nim nogi, a on uklęknął i zaczął robić mi dobrze…
Łukasz słuchał tego, nie przerywając wylizywania jej cipki. Świadomość, że może z godzinę temu robił to inny była drażniąca, ale też podniecająca.
– Obmacywał przy tym mój tyłek, a ja marzyłam, żeby wsadził mi swojego wielkiego kutasa…
– W końcu lizał mnie i jednocześnie wcisnął mi palec do drugiej dziurki… Przypomniałam sobie, jak wcześniej włożył mi tam swoją pałę… Mmmm… Kochanie… doszłam wtedy tak mocno…
Łukasz słuchał tego, a jego penis pulsował podnieceniem. Był wręcz boleśnie twardy. Jednocześnie poczuł, że z Weroniki wypływa coraz więcej płynów. Nawet więcej niż zwykle. Zbierał je wszystkie i przełykał.

– Kiedy skończył, kazał mi stanąć przy oknie, to wtedy mnie widziałeś – Weronika jedną ręką masowała i uściskała swoją pierś, a drugą wplatała we włosy męża. Sama rytmicznie ruszała biodrami, napierając szparką na jego usta.
– Stanął za mną i wreszcie mnie zerżnął. Był taki brutalny, zwierzęcy… czułam się jak jego suka… – jej głos zaczął się załamywać, a słowa przechodziły w jęki. – Było mi tak dobrze, kiedy wreszcie się spuścił… Mmmm… zalał moją cipkę swoją spermą. Ach… o taaak! – całe ciało Weroniki spięło się w nagłym mocnym impulsie rozkoszy. Łukasz aż syknął z bólu, gdy mocniej pociągnęła go za włosy, gdy docisnęła szparkę do jego ust.

Jeszcze przez chwilę poruszała biodrami, ale już delikatniej, spokojniej. Znów spojrzała na męża z góry, przeczesując jego włosy czułym gestem.
– Po wszystkim zaproponował, żebym wzięła udział w specjalnej sesji wyjazdowej – jej głos też się zmienił, zniknęło napięcie, które odczuwała, gdy opowiadała o seksie z innym. – Pojedziemy do jego domku, gdzie ma salę do jogi i saunę. Tam będę mogła w pełni się otworzyć i zrobić kolejny krok… – opowiadała.

Uniosła się i ułożyła obok Łukasza, tak by móc bez problemu dosięgnąć jego penisa. Chwyciła go i zaczęła powoli poruszać dłonią po napiętym trzonie. Był twardy, a wszystkie żyłki lekko pulsowały.
– To tylko kilka dni. Prawda, że będę mogła pojechać Kochanie? – zapytała, a jej usta były tak blisko kutasa, że czuł jej oddech na czerwonej, spęczniałej główce.
Łukasz miał mętlik w głowie. Podniecenie odbierało mu rozsądek. Miał ochotę jęczeć pod wpływem pieszczot i zaciskał zęby, żeby nie skończyć już w tej chwili. Weronika miała wyjechać? Z nim?! Miała… stracił wątek, kiedy poczuł język żony na kutasie. Przesuwała nim powoli, zlizując wilgoć, która pojawiła się na czubku. Później objęła główkę wargami i zaczęła je powoli zaciskać, drażniąc też językiem.

– Tylko wiesz… będę potrzebowała pieniędzy. To będzie kosztowało trzy tysiące… – dodała, gdy na chwilę przerwała. – Zrobisz mi przelew? – zapytała, uśmiechając się i szybciej poruszając dłonią.

Łukasz tylko jęknął i skinął głową. Teraz był gotów na wszystko. Ledwie docierało do niego, że zapłaci sporo pieniędzy za to, żeby obcy facet przez kilka dni jebał jego żonę, jak tylko będzie chciał. Jęknął znowu, głośno, przeciągle… kutas zadrgał i wystrzelił niczym wulkan. Poczuł nasienie nawet na swojej klatce. Strzał był intensywny, obfity, długo się wstrzymywał. Weronika trzepała aż nie spuścił wszystkiego…

– Dziękuję Kochanie, jesteś najlepszy – jej radość była wręcz zaraźliwa. Uniosła się szybko i pocałowała męża. Później wstała i poszła do łazienki, żeby wziąć prysznic. Łukasz dokładnie ją wylizał, ale nadal czuła spermę wypływającą z cipki. Już nie mogła się doczekać wyjazdu...
 
Mężczyzna

Maybewilltry

Cichy Podglądacz
Następne dni były dla Łukasza trudne. Próbował normalnie funkcjonować – chodził do pracy, robił zakupy, oglądał wieczorem seriale z Weroniką – ale gdzieś z tyłu głowy cały czas wracał tamten widok. Jego żona na kolanach. Obcy facet trzymający ją za włosy. Jej spojrzenie. Jęki. Sposób, w jaki oddawała się tamtemu mężczyźnie, jakby od dawna właśnie tego potrzebowała.
To powinno go obrzydzać.
Powinien być wściekły.
I był. Momentami.
Ale znacznie częściej czuł coś znacznie gorszego.
Podniecenie.

Weronika to wyczuwała. I wykorzystywała.
Gdy tamtego pierwszego wieczoru wrócił do tematu i chciał porozmawiać, nie unikała tematu. Łukasz nie krzyczał. Nie zrobił awantury. Chciał wiedzieć, dlaczego. Co robiła. Jak ją dotykał. Czy naprawdę było jej tak dobrze.
A ona odpowiadała.
Spokojnie. Coraz śmielej. Momentami wręcz z rozkoszą. Łukasz obserwował, jak się zachowuje, opowiadając w szczegółach, jak wyglądał jego kutas, jak się czuła, kiedy go pieściła, kiedy ją brał i czuła go głęboko w sobie. I nie mógł powstrzymać narastającego podniecenia, które tłumiło buzujący w nim gniew.

Długo później leżał w nocy z otwartymi oczami, próbując zrozumieć, co właściwie się z nim dzieje. Weronika spała obok niego. Zaspokojona i spokojna. On nie był w stanie powstrzymać erekcji. W końcu wstał i poszedł do łazienki. Trzepał sobie konia, przypominając sobie wyraz jej twarzy, gdy obserwował ją przez okno. I później, kiedy mu o wszystkim opowiadała. Skończył szybko.

Kilka dni później spróbował jeszcze raz. Trochę już ochłonął, pierwsze emocje zniknęły. Przemyślał to wszystko na spokojnie. Chciał zrozumieć, może odwieść ją od tego wszystkiego.

Ale Weronika znów przejęła kontrolę. Usiadła obok niego na kanapie w samej koszulce i zaczęła mówić. Powoli. Dokładnie. Jakby opowiadała historię, którą sama chciała jeszcze raz przeżyć. Jak rozmowa powoli ją podniecała. Jak w końcu marzyła tylko o tym, żeby przed nim uklęknąć. Jak go dotykała. Jak bardzo była mokra, kiedy brał ją od tyłu. Jak chciała więcej i więcej.

Łukasz nawet nie zauważył momentu, kiedy wsunęła dłoń w jego spodnie. Jej dłoń poruszała się po jego penisie, a on słuchał, o tym, jak jego żona sama poprosiła o to, żeby wszedł w tyłek. O tym, jak czuła rozkosz i ból jednocześnie. Jak jęczała, żeby nie przestawał…

Skończył w jej ręce szybciej niż chciał. Później siedział oszołomiony i patrzył, jak Weronika spokojnie oblizuje swoje palce ze spermy, nie odrywając od niego wzroku.

Powinien wtedy coś powiedzieć. Wyrazić swój sprzeciw, zabronić jej. Ale nie potrafił…
Bo niezależnie od wszystkich sprzecznych emocji, nie mógł przestać patrzeć na Weronikę. Na kobietę, która jeszcze kilka tygodni temu była cicha, wycofana i wiecznie spięta. Która chowała się pod luźnymi swetrami i unikała spojrzeń. Teraz siedziała przed nim pewna siebie, świadoma własnego ciała i wpływu, jaki ma na ludzi.

Przecież tego właśnie chciał. Pewnej siebie, szczęśliwej kobiety.
To on wysłał jej link do terapii.
To on namawiał ją, żeby coś zmieniła.
Żeby przestała się bać świata.
Nie spodziewał się tylko, że świat odpowie w taki sposób.

file-00000000334c720a826cbb4c48ef3187.png


Kiedy nadszedł dzień kolejnej sesji, Łukasz obserwował, jak jego żona się szykuje. Jak nasuwa na swoje nogi pończochy, jak stojąc w seksownej bieliźnie wybiera sukienkę.

Znów ją zawiózł, ale tym razem podróż wyglądała inaczej.
Weronika siedziała obok niego w ciemnej sukience i okularach przeciwsłonecznych, spokojna, wręcz zrelaksowana. Co jakiś czas poprawiała włosy albo zerkała na niego z lekkim uśmiechem, jakby doskonale wiedziała, o czym myśli.
Łukasz mocniej ścisnął kierownicę.
– Denerwujesz się? – zapytała spokojnie.
– A Ty?
Uśmiechnęła się tylko.
– Trochę. Ale chyba bardziej nie mogę się doczekać.

Na parkingu uśmiechnęła się do niego i podciągnęła lekko sukienkę. Ściągnęła swoje majteczki i podała je mężowi. Łukasz czuł na palcach ciepło i wilgoć. Była już podniecona, gotowa na kolejną sesję. Na seks… z innym.
– Nie będą mi potrzebne Kochanie – powiedziała i wychyliła się, żeby pocałować go w policzek. Później wysiadła i ruszyła do wejścia do budynku. Łukasz obserwował, jak kręci biodrami, jak energiczny ma krok. W dłoni ściskał jej majtki. Drugą miał ochotę dotknąć nabrzmiałego penisa.

file-000000007ea471f4adafcaa64be0adbf.png


Weronika delikatnie zapukała w drzwi, ale nie czekała, aż ją zaproszę. Pewnie weszła do środka i zajęła miejsce na kanapie. Obcisła sukienka przyjemnie opinała jej biodra, a pończochy zwracały uwagę i kierowały spojrzenie dokładnie tam, gdzie tego chciała.
– Miło Cię widzieć
– Dziękuję, Ciebie również
– Skąd taki świetny humor?
– Nie mogłam się doczekać kolejnej wizyty.
– Dlaczego?
– Mąż strasznie mnie nakręcał przez cały tydzień.
– Jak to?
– Powiedziałam mu.
– O czym?
– O tym, co tu robimy.

Zaskoczyła mnie, nie spodziewałem się takiej otwartości z jej strony. Jednocześnie nie rozumiałem całej sytuacji. Skoro mu powiedziała, raczej spodziewałbym się jego wizyty.
– O wszystkim?
– Ze szczegółami. O tym, jak robiłam Ci loda, jak mnie brałeś i pieprzyłeś.
Przez chwilę tylko na nią patrzę.
– I co on na to?
– Spodobało mu się. Stanął mu, a ja zrobiłam mu dobrze. Tylko cały czas miałam ochotę na więcej.
– Na co?

Nie odpowiedziała, zamiast tego ułożyła się wygodniej na kanapie, niemal się kładąc. Podciągnęła mocniej sukienkę, pokazując mi wyraźnie, że nie ma majtek. Patrząc na mnie zaczęła się dotykać, jeżdżąc palcami po szparce.

– Widzę, że nie owijasz w bawełnę.
– Nie, zbyt mocno Cię pragnę,
– I czego chcesz?
– Chcę mieć o czym mu opowiadać, kiedy skończymy.

Uśmiechnąłem się. Weronika potrafiła działać na facetów, a teraz, leżąc przede mną i pieszcząc swoją cipkę, wyglądała obłędnie. Najchętniej bym ją po prostu wziął. Tyle tylko, że tu nie chodziło o sam sex.
– Brzmi kusząco, musisz tylko pamiętać, że nie to jest celem naszych spotkań.
Weronika zmrużyła oczy, ale nie przerywała pieszczot. Dwoma palcami masowała swoją łechtaczkę. Trudno było od tego oderwać wzrok.
– Co masz na myśli?
Podszedłem do niej i przyklęknąłem. Teraz mogłem poczuć także jej zapach, intensywne perfumy słodko zmieszane z kobiecością.
– Jesteś tutaj, żeby wzmocnić swoje mocne strony, żeby zbudować pewność siebie i odwagę – zacząłem. – Idzie Ci bardzo dobrze i robisz postępy, ale przed nami jeszcze trochę pracy.

Weronika patrzyła mi uważnie w oczy. Widziałem, jak z trudem opanowuje podniecenie.
– Wyglądam, jakbym nie była pewna siebie? – pyta w końcu, układając się tak, żebym miał jeszcze lepszy widok na jej pokrytą soczkami szparkę.
– Wyglądasz, ale tym razem chcę, żebyś skłoniła mnie, do tego, czego chcesz. Postaraj się, żebym zrobił, czego pragniesz…

Weronika zamruczała z uśmiechem. Dostrzegłem w jej spojrzeniu coś nowego. Potraktowała to jak wyzwanie i nie zamierzała się cofnąć. Wręcz przeciwnie. O to właśnie chodziło.

Uniosła się i usiadła przede mną. Nachyliła się powoli, stale utrzymując kontakt wzrokowy. Zatrzymała się tuż przed moją twarzą. Delikatnie przygryzła dolną wargę, a później przesunęła tak, żeby jej usta znalazły się przy moim uchu.
– Pragnę, żebyś zrobił mi dobrze językiem – usłyszałem jej ciepły, kuszący szept.
– Chcę go poczuć na mojej spragnionej szparce – poczułem nagle, że sięgnęła dłonią do mojego krocza, a palce zaczęły uciskać skrytego w spodniach penisa.
– Wyliż mnie, a później będziesz mógł zrobić ze mną wszystko – jej oddech był ciężki, głęboki.
– Będę Twoją pierdoloną zabawką – wymruczała, a później przygryzła płatek ucha, wywołując przyjemny dreszcz.
Odsunęła się i patrząc mi głęboko w oczy znów sięgnęła między swoje nogi, by po chwili przesunąć czubkami palców po moich wargach, zostawiając na nich mokry ślad jej soczków.

Oparła się o kanapę i uniosła nogi, chwytają je pod kolanami. W tej pozycji miałem idealny widok na jej dziurki. Widziałem gładkie, lśniące od soków i nabrzmiałe podnieceniem wargi. Widziałem ściśnięty ciemny otworek między pośladkami. Miałem na nie ochotę.

Przysunąłem się do niej i pochyliłem, by wysuniętym językiem zlizać rozkoszną wilgoć z jej cipki. Smakuje słodko, intensywnie, rozkosznie. Już pierwszy dotyk wywołuje jęki i głośne pomruki Weroniki. Sam chwytam jej biodra swoimi dłońmi i mocniej zatapiam się między jej udami. Przesuwam językiem po rozpalonym łonie, samemu podniecając się coraz mocniej. Samym końcem języka drażnię jej łechtaczkę, zataczając niewielkie kółeczka.
– Mmm… tak… właśnie tak.
Język naciska mocniej na guziczek i od razu wywołuje głośniejszy pomruk. Napieram na niego i drażnię, by po chwili zacisnąć wargi i lekko zassać.
– O kurwa! Mmm… Nie przestawaj!
Przez chwilę jeszcze pozwoliłem jej rozkoszować się moimi wargami na łechtaczce, ale nie dałem jej dojść. Na to było za wcześnie. Gdy tylko się odsunąłem, jęknęła w proteście, ale nie zwracałem na to uwagi. Zamiast tego przesunąłem moje usta niżej i polizałem ukrytą między pośladkami dziurkę. Weronika wstrzymała oddech, a ja zacząłem delikatnie drążyć językiem zaciśnięty otworek.

– Nikt tego jeszcze nie robił… – zamruczała, jeszcze mocniej wypychając pośladki w moją stronę.
– Podoba Ci się? – odpowiedziałem, na chwilę przerywając pieszczoty. Sięgnąłem palcem do zwilżonej śliną dziurki i wcisnąłem go do połowy.
– Jest cudownie… uwielbiam Twój język – wymruczała, gdy zacząłem penetrować jej tyłek krótkimi ruchami. Sięgnąłem ustami do cipki, mocno znowu zroszonej sokami. Zlizywałem je dokładnie, powolnymi ruchami języka.
Pieszczoty obu dziurek sprawiły, że Weronika nie mogła powstrzymać jęków i głośnych westchnień. Widziałem, jak zaciska palce na swoim ciele, jak paznokcie zostawiają ślady na skórze. Czułem, jak się spina, jak jej cipka zaczęła pulsować, a druga dziurka mocno zaciskać na moim palcu.

Pozwoliłem jej w tym zatracić, a Weronika dochodziła długo i intensywnie. Z jej cipki prosto w moje usta trysnęło więcej płynu, który chętnie przełknąłem. Gdy jej jęk się urwał, kilka razy jeszcze przesunąłem językiem po jej szparce, za każdym razem wywołując dreszcz. W końcu odsunąłem się, a Weronika opuściła nogi na podłogę, oddychając głęboko.
– Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – wysapała w końcu, unosząc się i patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami.
– Możemy uznać, że to kolejny ważny krok w Twojej terapii – odpowiedziałem, przecierając usta dłonią.
– Chcę więcej takich kroków – odparła szybko, z uśmiechem i stanowczością. Później pochyliła się do mnie, kładąc dłoń na moim karku. Przyciągnęła mnie do siebie i delikatnie pocałowała.
– A teraz… – wymruczała w moje usta. – zrób ze mną, co tylko zechcesz. Moje ciało należy do Ciebie…

file-00000000c330720a8a39aee02234a1fd.png


Łukasz siedział w samochodzie, trzymając w dłoni majtki żony. Nie miał pojęcia, ile czasu minęło, od kiedy zniknęła w drzwiach budynku. W myślach odgrywał natomiast kolejne sceny, które mogły właśnie rozgrywać się w gabinecie. Wyobrażał sobie Weronikę obciągającą obcego kutasa. Ujeżdżającą go na siedząco albo klęczącą i wypiętą, rżniętą od tyłu. Kutas ściśnięty w spodniach uwierał, ale nie chciał go wyciągnąć. Walczył z tym, z podnieceniem, które ledwo był w stanie powstrzymać, które sprawiało, że siłą woli musiał powstrzymywać swoje dłonie przed sięgnięciem do spodni i zaspokojenia. Z drugiej strony… był wściekły. Gniew w nim buzował. Jego żona, jego Weronika dawała dupy innemu, a on nic z tym nie zrobił, nie był w stanie. A może nie chciał? To na siebie był zły, wściekły… Nie rozumiał, co się dzieje, nie panował nad tym.

Nagle zauważył ruch w oknie balkonowym, gdzie poprzednim razem podglądał żonę. Zasłona została odsunięta, a w oknie pojawiła się Weronika. Z odległości nie widział wyraźnie, ale odcinała się wyraźnie na ciemnym tle. Założyła granatową sukienkę, więc musiała być naga. Stała przodem do okna i opierała się o nie ramionami. Odrzuciła na bok włosy i spojrzała za siebie, a chwilę później zaczęła się poruszać w ten specyficzny, znajomy sposób. Brał ją od tyłu…

Weronika wstała i bez oporów ściągnęła z siebie sukienkę. W koronkowej bieliźnie z pończochami prezentowała się seksownie. Dobrze to wiedziała i dobrze się z tym czuła. Rozpięła stanik i odrzuciła go na kanapę, a później śmiało ruszyła w stronę okna, tam gdzie kazałem jej stanąć. Szpilki zastukały na parkiecie w rytmie jej kroków. Stanęła w lekkim rozkroku, delikatnie wypychając biodra do tyłu. Spojrzała w stronę parkingu, gdzie odnalazła samochód Łukasza.

Był w środku, czekał, widział… Podniecało ją to.
Odrzuciła włosy, zerkając na mnie przez ramię, gdy stanąłem za nią. Ściągnąłem już spodnie, a spęczniały kutas stał na baczność, czekając aż go zatopię w jej szparce.
– Jest tam?
– Tak, czeka.
– Kręci Cię to? – pytanie uzupełnił mocy klaps wymierzony w jej tyłek.
– Bardzo – jęknęła.
– Chcesz, żebym Cię przed nim wypieprzył? – znów uderzyłem.
– Taaak… zrób ze mną, co zechcesz… – odpowiedziała podniecona, spragniona
– Achh… – jęknęła, gdy nagle i brutalnie w nią wszedłem. Docisnąłem ją do szyby i nabiłem jeszcze głębiej na sterczącego kutasa. Była ciasna i gorąca. Nadal rozpalona po wcześniejszych pieszczotach. Wzdychała i jęczała na przemian, czują ruch i pulsowanie w swoim wnętrzu.

Przez długą chwilę przesuwałem dłonie po jej ciele, aż w końcu chwyciłem ją za kark i brzuch i zacząłem posuwać. Nie było w tym delikatności, był zwierzęcy, prymitywny popęd. Spodobało się jej.
Zaparła się mocniej ramionami o szybę i wypięła mocniej tyłek, dają mi się rżnąć. Jej cycki bujały się miaro w naszym rytmie. Jęczała i sapała głośno, ale w pewnej chwili znów na mnie spojrzała i się zaśmiała, a ja poczułem, jak zaczęła się wokół mnie zaciskać. Drażniła się i prowokowała. Nie zwolniłem, zamiast tego mocniej naparłem, potęgując nasze doznania.
– Taak… Kurwa taaaak! Zerznij mnie… Wyjeb jak sukę! – jęknęła i znów opuściła głowę, mocno wypychając biodra do tyłu.

Doszliśmy niemal jednocześnie. Gdy mój kutas zaczął drgać, a sperma wystrzeliła intensywną strugą, cipka Weroniki ściągnęła się i zaczęła pulsować w mocnym orgazmie. Pchałem dalej, a każde dźgnięcie kutasa przeszywało jej ciało rozkoszą.
Gdy w końcu go wyciągnąłem, nogi Weroniki drżały. Długo jeszcze stała przed oknem, powoli dochodząc do siebie. Lekko zamglonym wzrokiem znów spojrzała przez szybę. Na samochodów, w którym siedział jej mąż. Przygryzła wargę, czując głęboką satysfakcję, kontrolę i pewność siebie.

– Mam dla Ciebie propozycję, zastanów się nad nią i daj mi znać – zacząłem mówić, kiedy się ubierała. – Nie jest to niezbędne w Twoim procesie, ale myślę, że w ten sposób szybciej zrobimy kolejny krok naprzód…

file-000000006934722f8ca6a5a547a27ec5.png


Drzwi się otworzyły i wreszcie wyszła nimi Weronika. Szła w stronę samochodu pewnym, energicznym krokiem. Na twarzy malował jej się uśmiech. Wsiadła i pocałowała Łukasza w policzek.
– Dziękuję, że poczekałeś – Weronika zauważyła swoje majtki na desce rozdzielczej. Wzięła je i wsunęła z powrotem na siebie.
– Widziałem Cię… – w jego głosie dało się wyczuć napięcie.
Weronika nie musiała o nic pytać, dobrze wiedziała, o czym mówił. Była na to gotowa.
– Podobało Ci się? – odpowiedziała pewnie, z lekkim uśmiechem, patrząc na niego bez cienia zażenowania.
Łukasz wahał się przez chwilę. Długo zastanawiał się, co powiedzieć, jak poprowadzić tę rozmowę, a teraz miał w głowie pustkę.
– Podniecił Cię widok mojego ciała? – nie odpuszczała Weronika.
– Wyglądałaś obłędnie – w końcu przyznał niepewnie. – Jak zawsze…
– Dziękuję Kochanie – odparła szybko i znów się do niego przysunęła, całując krótko jego lekko ściągnięte usta. – Jedźmy już do domu, proszę. Chcę Ci coś powiedzieć, ale nie tutaj.

Wracali w milczeniu, przy szumie muzyki lecącej z radia. Weronika uśmiechała się lekko, jakby sytuacja była całkiem normalna. Jakby to, że oddawała się innemu facetowi przy pełnej świadomości męża nie było niczym niezwykłym. Dla Łukasza była to tortura. Tortura, która wywoływała ból… która drażniła… której kurwa nie potrafił powiedzieć dość.

W domu Weronika zdjęła szpilki i od razu poszła do sypialni, z której po chwili zawołała męża. Gdy Łukasz wszedł do pokoju, zobaczył, że ściągnęła z siebie sukienkę i stoi teraz w samej bieliźnie. Z uśmiechem podeszła do męża i go pocałowała. Nie przerywając pocałunku zrobiła z nim kilka kroków i w końcu popchnęła na łóżko.

file-000000004d7471f59dae29d4aec97434.png


Łukasz nie przerywał jej, kiedy sięgnęła do jego spodni, rozpięła je i zsunęła. To samo zrobiła z bokserkami, a później chwyciła jego penisa i zaczęła masować. Z uśmiechem patrzyła na reakcję Łukasza, a później wysunęła język i przesunęła nim po całej długości stojącego kutasa. Zatoczyła nim kilka kółek wokół główki, a później objęła ją wargami i zaczęła ssać.
Łukasz patrzył na nią, nie mogąc powstrzymać westchnień. To była zupełnie inna kobieta niż ta, z którą mieszkał jeszcze kilka tygodniu temu. To była kocica, której pragnął, której nie mógł się oprzeć, której pozwoliłby na wszystko. Z rozkoszą obserwował, jak głowa Weroniki unosi się i opada podczas obciągania.

Po chwili przerwała i znów zaczęła energicznie masować go ręką. Łukasz aż jęknął. To nie trwało jednak długo. Weronika znów się zatrzymała i weszła na łóżko, powoli przesuwając się w górę. W końcu usiadła na nim okrakiem, mając twarz męża między udami.
– A teraz jak Ci się podobam Kochanie?
– Mmmm… uwielbiam Cię – zamruczał Łukasz, pewnie chwytając jej biodra.
Weronika nacisnęła łonem na twarz męża, a ten poczuł, że jej majtki są wilgotne. Po chwili odchyliła je na bok, a Łukasz mógł wreszcie spróbować szparki swojej żony. Wysunął język i zebrał nim lepką wilgoć. Zaczął ją lizać, z satysfakcją słuchając pomruków Weroniki.
– Wiesz… dzisiaj on też mnie lizał… – zaczęła w pewnej chwili.
– Rozłożyłam przed nim nogi, a on uklęknął i zaczął robić mi dobrze…
Łukasz słuchał tego, nie przerywając wylizywania jej cipki. Świadomość, że może z godzinę temu robił to inny była drażniąca, ale też podniecająca.
– Obmacywał przy tym mój tyłek, a ja marzyłam, żeby wsadził mi swojego wielkiego kutasa…
– W końcu lizał mnie i jednocześnie wcisnął mi palec do drugiej dziurki… Przypomniałam sobie, jak wcześniej włożył mi tam swoją pałę… Mmmm… Kochanie… doszłam wtedy tak mocno…
Łukasz słuchał tego, a jego penis pulsował podnieceniem. Był wręcz boleśnie twardy. Jednocześnie poczuł, że z Weroniki wypływa coraz więcej płynów. Nawet więcej niż zwykle. Zbierał je wszystkie i przełykał.

– Kiedy skończył, kazał mi stanąć przy oknie, to wtedy mnie widziałeś – Weronika jedną ręką masowała i uściskała swoją pierś, a drugą wplatała we włosy męża. Sama rytmicznie ruszała biodrami, napierając szparką na jego usta.
– Stanął za mną i wreszcie mnie zerżnął. Był taki brutalny, zwierzęcy… czułam się jak jego suka… – jej głos zaczął się załamywać, a słowa przechodziły w jęki. – Było mi tak dobrze, kiedy wreszcie się spuścił… Mmmm… zalał moją cipkę swoją spermą. Ach… o taaak! – całe ciało Weroniki spięło się w nagłym mocnym impulsie rozkoszy. Łukasz aż syknął z bólu, gdy mocniej pociągnęła go za włosy, gdy docisnęła szparkę do jego ust.

Jeszcze przez chwilę poruszała biodrami, ale już delikatniej, spokojniej. Znów spojrzała na męża z góry, przeczesując jego włosy czułym gestem.
– Po wszystkim zaproponował, żebym wzięła udział w specjalnej sesji wyjazdowej – jej głos też się zmienił, zniknęło napięcie, które odczuwała, gdy opowiadała o seksie z innym. – Pojedziemy do jego domku, gdzie ma salę do jogi i saunę. Tam będę mogła w pełni się otworzyć i zrobić kolejny krok… – opowiadała.

Uniosła się i ułożyła obok Łukasza, tak by móc bez problemu dosięgnąć jego penisa. Chwyciła go i zaczęła powoli poruszać dłonią po napiętym trzonie. Był twardy, a wszystkie żyłki lekko pulsowały.
– To tylko kilka dni. Prawda, że będę mogła pojechać Kochanie? – zapytała, a jej usta były tak blisko kutasa, że czuł jej oddech na czerwonej, spęczniałej główce.
Łukasz miał mętlik w głowie. Podniecenie odbierało mu rozsądek. Miał ochotę jęczeć pod wpływem pieszczot i zaciskał zęby, żeby nie skończyć już w tej chwili. Weronika miała wyjechać? Z nim?! Miała… stracił wątek, kiedy poczuł język żony na kutasie. Przesuwała nim powoli, zlizując wilgoć, która pojawiła się na czubku. Później objęła główkę wargami i zaczęła je powoli zaciskać, drażniąc też językiem.

– Tylko wiesz… będę potrzebowała pieniędzy. To będzie kosztowało trzy tysiące… – dodała, gdy na chwilę przerwała. – Zrobisz mi przelew? – zapytała, uśmiechając się i szybciej poruszając dłonią.

Łukasz tylko jęknął i skinął głową. Teraz był gotów na wszystko. Ledwie docierało do niego, że zapłaci sporo pieniędzy za to, żeby obcy facet przez kilka dni jebał jego żonę, jak tylko będzie chciał. Jęknął znowu, głośno, przeciągle… kutas zadrgał i wystrzelił niczym wulkan. Poczuł nasienie nawet na swojej klatce. Strzał był intensywny, obfity, długo się wstrzymywał. Weronika trzepała aż nie spuścił wszystkiego…

– Dziękuję Kochanie, jesteś najlepszy – jej radość była wręcz zaraźliwa. Uniosła się szybko i pocałowała męża. Później wstała i poszła do łazienki, żeby wziąć prysznic. Łukasz dokładnie ją wylizał, ale nadal czuła spermę wypływającą z cipki. Już nie mogła się doczekać wyjazdu...
Kolejne świetne opowiadanie!
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Weronika zamknęła zamek walizki i przez chwilę stała nieruchomo pośrodku sypialni. Jeszcze kilka tygodni wcześniej taki wyjazd byłby dla niej źródłem stresu, jeśli w ogóle by się na niego odważyła. Teraz czuła przede wszystkim ekscytację i ledwo wysiedziała w pracy. Poprawiła włosy, sprawdziła odbicie w lustrze i uśmiechnęła się do samej siebie. Ten uśmiech zauważył również Łukasz.

Podróż pod gabinet upłynęła niemal w ciszy. Radio grało cicho, lecz żadne z nich nie zwracało na nie uwagi. Łukasz mocno ściskał kierownicę. Co jakiś czas zerkał na żonę, próbując odczytać z jej twarzy choćby cień zawahania. Nie znalazł go.
Zaparkował przed budynkiem kilka minut przed umówioną godziną.
Wysiadła pierwsza. Dopiero wtedy zauważyli samochód stojący kilka miejsc dalej.
Wyszedłem mu naprzeciw.
Łukasz zamarł na moment. Przez ułamek sekundy wyglądał, jakby chciał odwrócić się i odjechać. Zamiast tego podszedł bliżej.
– Dzień dobry – powiedziałem spokojnie.
Wyciągnąłem rękę.
Zawahał się. Krótko, ale wystarczająco długo, by każdy z nas to zauważył. W końcu uścisnął moją dłoń. Uścisk był sztywny, chłodny i pozbawiony przekonania.
– Proszę się nie martwić – powiedziałem rzeczowym, spokojnym tonem. – Zaopiekuję się Weroniką. To będzie dla niej intensywny wyjazd, ale zrobimy wszystko, żeby wróciła z niego silniejsza.
Łukasz skinął głową, choć nie potrafił odpowiedzieć. Czuł się trochę nierealnie. Oto stał przed facetem, który przyprawia mu regularnie rogi, a ten spokojnie mówi, że zajmie się jego żoną. Ale Łukasz był spokojny, trochę wręcz obojętny. Jakby emocji było wręcz zbyt wiele i mózg je po prostu wyłączył.

Weronika tymczasem stała już bliżej mnie niż jego. W jej spojrzeniu nie było skrępowania ani poczucia winy. Przeciwnie – trudno było ukryć podekscytowanie. Wdzięcząc się, trochę teatralnym gestem, podała mi rączkę walizki, jakby był to zupełnie naturalny gest.
– Jestem gotowa – powiedziała z uśmiechem.
Schowałem bagaż do samochodu i zamknąłem klapę. Weronika w tym czasie stanęła przed mężem i pocałowała go delikatnie, krótko w usta.
– Dziękuję, że mi pozwoliłeś. To dla mnie bardzo ważne – powiedziała cicho, patrząc mu w oczy. Później jednak bez wahania odwróciła się do mnie i pozwoliła sobie pomóc przy wsiadaniu do auta.

Gdy odjeżdżaliśmy, jeszcze raz spojrzałem w lusterko. Łukasz wciąż stał na parkingu. Nie ruszył się ani o krok. Patrzył za odjeżdżającym samochodem, jak człowiek, który sam podjął decyzję, a mimo to nie potrafi pogodzić się z jej konsekwencjami.
– Nie jest chyba zbyt zadowolony, że jedziesz.
– Ważne, że ja jestem.
– To trochę samolubne, nie myślisz?
– Nie jestem samolubna, ty też będziesz zadowolony – odpowiedziała, przesuwając dłonią po moim udzie, kierując palce w stronę krocza.
– Pamiętaj, że ten wyjazd ma swój konkretny cel – starałem się zachować spokój i profesjonalizm.
– Ale chyba nie zaszkodzi, jeśli będziemy się przy tym dobrze bawić… dobrze i mocno… – Weronika już masowała mojego kutasa przez spodnie. Trudno było jej przerwać, ale nie zamierzałem jej niczego ułatwiać.
– Poczekaj z tym, nie musimy się śpieszyć – odsunąłem jej dłoń, choć sam nabierałem coraz większej ochoty.
– Nie powiesz mi, że nie masz ochoty, żebym się nim zajęła.
– Może, ale nad tym też musimy popracować. Uświadomienie sobie potrzeb i ich artykułowanie to jedno, ale musisz też nad nimi panować. Cierpliwość popłaca – uśmiechnąłem się do niej. Starałem się nad sobą panować, ale mój wzrok i tak przesunął się na kuszący dekolt.



Zauważyła to, ale nie skomentowała. Nie wyglądała na zadowoloną, ale usiadła głębiej na fotelu i nie próbowała już więcej dobierać mi się do rozporka.
– Długo będziemy jeszcze jechać? – zapytała, kiedy już zostawiliśmy miasto za sobą.
– Jeszcze ze 40 minut, dlaczego pytasz?
– Jestem ciekawa, gdzie mnie wywozisz.
– Jak mówiłem, do domku nad jeziorem, w środku lasu. Cisza, spokój, nawet o zasięg trudno.
– I o ciekawskie spojrzenia?
– Też. Będziemy tam całkiem sami – uśmiechnąłem się do niej. To, że przerwałem jej wcześniej, nie znaczy, że sam nie cieszyłem się na perspektywę spędzenia tych kilku dni tylko z nią i nie planowałem wykorzystać okazji.

Jakiś czas później pola za oknem ustąpiły lasowi, a droga stawała się coraz gorsza. W końcu dojechaliśmy do skrzyżowania, przy którym stał spory dom ze sklepem zlokalizowanym na parterze.
– To jedyny sklep w okolicy – wyjaśniłem, a później wskazałem jedną z dróg – W tamtą stronę są pola campingowe i stanowiska dla wędkarzy.
– Totalna dzicz – Weronika uśmiechnęła się. – Zatrzymajmy się na chwilę. Jeśli to naprawdę najbliższy sklep, to chcę jeszcze wpaść po kilka drobiazgów.

Poczekałem na nią w samochodzie, a kiedy wróciła, skręciłem w mniejsze z rozwidleń i powoli ruszyłem po leśnej, nierównej drodze. Minęliśmy jeszcze kilka odgrodzonych działek i skrytych wśród drzew domków, aż wreszcie dojechaliśmy na miejsce.
Dom był oddalony od innych zabudowań, na parterze znajdowała się „część robocza”, czyli dwa otwarte pomieszczenia, w których można było ćwiczyć jogę i przeprowadzałem warsztaty. Jedna ściana była w całości przeszklona i wychodziła na taras, który sięgał niemal nad samo jezioro. Na górze były sypialnie i mój gabinet.

Rozpakowaliśmy się, a później zeszliśmy do kuchni, żeby napić się kawy. Weronika przez długą chwilę mi się przyglądała, by w końcu stanąć bliżej. Przesunęła dłonią po mojej koszuli.
– Więc… co teraz robimy? – spojrzała na mnie z dołu, w jej spojrzeniu już kryła się odpowiedź, na którą liczyła.
– Teraz wybierzemy się na mały spacer – ostudziłem jej nadzieje. – Pokażę ci okolicę.
– Liczyłam, że pokażesz mi coś innego – nie poddawała się, a jej dłoń sunęła coraz niżej.
– Chciałabyś tego? – zapytałem, patrząc jej w oczy, lekko się pochylając.
– Bardzo… – wymruczała, sięgając znów do mojego krocza. Lekko zacisnęła dłoń i zaczęła mnie masować. – Chcę cię znów poczuć w sobie.
Trudno było się jej oprzeć, bardzo trudno, ale jednak odsunąłem się. Nie wyglądała na zadowoloną. Przyglądała mi się i nad czymś myślała, planowała. Przysunąłem się i położyłem jej dłonie na biodrach, przesunąłem je powoli, sięgając też do pośladków ukrytych pod obcisłymi shortami.
– Nie wszystko, czego pragniesz, będziesz mogła dostać od razu – powiedziałem, obmacując jej tyłek. – Nie boisz się już swoich pragnień, umiesz po nie sięgać, ale musisz być też gotowa na czekanie. I wykorzystać ten czas.
Weronika przylgnęła do mnie, nie opierając się dotykowi. Czułem jej ciepło, jej piersi napierały na moją klatkę, a ciało aż prosiło się o pieszczoty. Patrzyła na mnie z dołu, analizując to wszystko. W końcu odpuściła i niedługo później wyszliśmy. Szybko się przekonała, że nie kłamałem, mówiąc, że to odizolowane miejsce. Spacerując przez ponad godzinę nie spotkaliśmy zupełnie nikogo, a mnie udało się chyba odwrócić uwagę Weroniki. Gadaliśmy o jej planach, bo coraz poważniej myślała o zmianie pracy i otworzeniu własnego biura. Gdy zaczęło się ściemniać, wróciliśmy do domu i przygotowaliśmy razem kolację. Wtedy atmosfera znów zaczęła gęstnieć, a kiedy powiedziałem Weronice, żeby przygotowała się do saunowania, nie kryła entuzjazmu.



Niewielka budka przylegała do domu, poszliśmy tam ubrani jedynie w szlafroki. Weronika szybko i chętnie się rozebrała, prezentując swoje wdzięki. Do tej pory nie widziałem jej jeszcze kompletnie nago, nigdy też nie mieliśmy tyle czasu, bym mógł w pełni nasycić się tym widokiem. Długie i zgrabne nogi przechodziły w pełne, krągłe biodra. Podczas ruchu pod skórą brzucha widać było subtelny zarys mięśni. Ledwo to zauważyłem, bowiem mój wzrok kierował się wyżej, na wręcz idealne piersi. Jędrne, pełne, stworzone, by pieścić je dłońmi i ustami. Weronika zauważyła, jak na nią patrzę, a jej wargi ułożyły się w zadowolonym uśmiechu, który jeszcze się poszerzył, gdy zobaczyła drgnięcia mojego penisa, który zaczął się unosić.

– Tym razem to ty będziesz musiał nauczyć się cierpliwości – powiedziała i usiadła na ławce naprzeciw mnie.

Wysoka temperatura sprawiła, że jej skóra momentalnie pokryła się kropelkami potu. Widziałem, jak jedna z nich buja się na stwardniałym sutku, by wreszcie upaść na udo. Weronika bez skrępowania rozsunęła nogi, sięgając palcami do delikatnych, kuszących warg. Z leniwym uśmiechem przesuwała po nich samymi czubkami palców. Patrząc mi prosto w oczy zaczęła się masturbować, masując łechtaczkę i pocierając ją dwoma palcami. Jej podniecenie rosło, podobnie jak moje. Po chwili mój penis sterczał już sztywno, drgając lekko. Sięgnąłem do niego ręką, ale wtedy Weronika pokręciła głową.
– Nie dotykaj – wymruczała, jednocześnie samej wsuwając palec w swoją zroszoną soczkami i potem cipkę.
Posłuchałem jej, choć nie było to łatwe. Byłem ciekaw, jak poprowadzi tę sytuację. Obserwowałem, jak wciska w siebie najpierw jeden, a później dwa palce. Poruszała nimi powoli, lekko rozsuwając, pokazując mi swoje kuszące wnętrze. Po chwili nie była w stanie już powstrzymać pomruków. W końcu wstała i podeszła, stając tuż przede mną. Wyciągnęła dłoń i wsunęła te same palce w moje usta. Poczułem na języku jej smak i dokładnie go zlizałem.
Gdy skończyłem, Weronika weszła na ławkę i usiadła na mnie okrakiem, oplatając ramionami moją szyję. Zaczęła powoli poruszać biodrami, ocierając się o napiętego penisa. Chciałem ją objąć, ale szybko odtrąciła moje dłonie, znów uśmiechając się zadziornie.
– Nie dotykaj… – powtórzyła, a jej ruchy stały się płynniejsze. Masowała się moim kutasem, napierając na niego coraz silniej, ale nie pozwalając mi w siebie wejść. Jej piersi kołysały się przede mną i kiedy pochyliłem się, żeby je pocałować, nie protestowała. Uniosła jedną z nich do moich ust, a ja zacząłem pieścić brodawkę językiem, wargami i zębami. Po długiej chwili stanowczym ruchem skierowała moją głowę w bok, bym zaopiekował się też drugą piersią. Czułem, jak się napina, jak podniecenie coraz mocniej przejmuje kontrolę nad ciałem. W końcu nie mogła się już powstrzymać i sama nadziała się na penisa. Była tak mokra i spragniona, że wcisnął się w nią niemal do końca już przy pierwszym ruchu, wyrywając z jej ust słodki jęk.

Jej biodra nie zmieniły rytmu, ruchy stały się tylko głębsze, pełniejsze. Ujeżdżała mnie w powolnym, zmysłowym rytmie, rozkoszując się mocnym pulsowaniem rozpychającym rozpalone wnętrze. Jej szparka ciasno otulała penisa i sunęła na nim w górę i w dół. W pewnej chwili oderwała moje wargi od swoich piersi i sama wpiła w nie usta. Pocałunek był głęboki, namiętny i spragniony. Nie przerwała go nawet, gdy zabrakło już tchu. Jej ruchy przyśpieszyły, a ja znów sięgnąłem do jej bioder. Silnie chwyciłem ją za tyłek i przyciągnąłem do siebie, gdy zaczęła szczytować. Cipka zaciskała się na moim fiucie, a Weronika jęczała prosto w moje usta.
– Mmm… kurwa… warto było na to czekać… – westchnęła wreszcie po bardzo długiej i rozkosznej chwili. Cały czas była nadziana na moją pałę, cały czas nasze ciała ciasno do siebie przywierały, cały czas pragnęliśmy więcej.
– Mówiłem – wymruczałem i przygryzłem jej wargę. Długo nie mogła złapać oddechu. Intensywny orgazm i atmosfera w saunie dawały o sobie znać. – Chodź, pora się trochę schłodzić – dodałem po chwili.

Wyszliśmy z sauny i skierowaliśmy się do jeziora. Weronika pisnęła, kiedy jej rozgrzane ciało znalazło się w chłodnej wodzie. Staliśmy zanurzeni do pasa, obejmując się i obmacując, jakbyśmy byli nienasyceni kontaktu. W świetle księżyca wyglądała nieziemsko, niczym jakaś zjawa, która przybyła, by mnie uwieźć i porwać w głębiny. Ciemne oczy lśniły własnym blaskiem, rozchylone usta domagały się pocałunku. Jeśli to możliwe, jej sutki jeszcze stwardniały. Chwyciłem oba palcami i zacząłem pocierać.
– Teraz pójdziemy do domu… – wymruczała mi do ucha, przysuwając się bliżej.
– Tam wejdę na łóżko, a ty ustawisz się za mną – sięgnęła między nas i chwyciła mojego kutasa. Z wczuciem masowała go, utrzymując go w napięciu, ale pilnując, by nie doprowadzić mnie do końca.
– Weźmiesz mnie jak dziwkę – dokończyła, po czym mocno przygryzła moje ucho. W odpowiedzi zamruczałem głośno, gardłowo, niczym dzika bestia, samiec, który zwęszył samicę w rui.
Chwyciłem ją i uniosłem, zarzucając na ramię. Z głośnym plaśnięciem moja dłoń wylądowała na mokrym pośladku, gdy zacząłem nieść ją w stronę domu. Nie protestowała, była zdobyczą i myślała tylko o tym, żeby mi się poddać.



Kilka chwil później Weronika wylądowała na łóżku. Po prostu zrzuciłem ją na materac, ale ona tego właśnie chciała. Z uśmiechem uniosła się na czworaki i próbowała odsunąć, uciec. Chwyciłem ją za kostki i znów przyciągnąłem na skraj łóżka. Wymierzyłem mocnego klapsa w wypiętą dupę. Krzyknęła, ale nie zmieniła pozycji, a po chwili kolejne uderzenie znów wyrwało krzyk z jej gardła. Odrzuciła włosy do tyłu i spojrzała na mnie przez ramię.

– Zerżnij mnie – wyjęczała, po kolejnym ostrym klapsie, który zostawił czerwony ślad na pośladku. Chwyciłem ją za włosy i pociągnąłem. Wygięła kręgosłup, sycząc z bólu, ale nie opierała się, a gdy brutalnym, silnym pchnięciem wbiłem w nią kutasa, aż jęknęła z rozkoszy.

– Oooooo… taaak… weź mnie… jestem twoją szmatą… – sapała, gdy kolejne agresywne pchnięcia uderzały w jej pośladki, a twardy, pulsujący kutas rozpychał cipkę. Zaciskała się, ale to jedynie mocniej nas nakręcało i zwiększało doznania. W pewnej chwili puściłem jej włosy, ale tylko po to, by mocniej i pewniej chwycić biodra. Zacząłem posuwać ją szybciej, jeszcze brutalniej. Weronika się poddała, ułożyła głowę na materacu, wypinając się jeszcze mocniej i zaciskając dłonie na pościeli. Jej jęki i krzyki coraz bardziej przypominały zwierzęcy skowyt. Napierałem coraz silniej, coraz bardziej dziko, aż do finału. Skończyłem kilkoma brutalnymi, spazmatycznymi pchnięciami. Wbijałem się w nią, a kutas drgał i obficie zalewał jej wnętrze gęstą spermą.

Gdy skończyłem, wymierzyłem jej jeszcze jednego klapsa i opadłem na łóżko obok. Weronika tylko obróciła się na bok i skuliła, wsuwając dłonie między uda. Jej ciało kilka razy drgnęło w powstrzymywanym szlochu. Zareagowała dopiero po dłuższej chwili, jakby potrzebowała więcej czasu, żeby dojść do siebie. Uniosła się, a wtedy zobaczyłem, że jej oczy lśnią, tym razem od łez. Zdecydowanie nie wyglądała jednak na niezadowoloną. Pochyliła się nade mną i pocałowała. Głęboko, gorąco, ale krótko. Znów się uniosła, po czym przesunęła niżej, a ja obserwowałem, jak starannie zlizuje z mojego penisa resztkę nasienia. Przesuwała wysuniętym językiem po żylastym trzonie i z uległością patrzyła mi w oczy.
Gdy skończyła, oblizała usta i dopiero wtedy ułożyła obok mnie.
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Poranna sesja mocno otworzyła oczy Weronice. Joga połączona z rozmową pozwoliła jej inaczej spojrzeć na swoje życie i na przemianę, którą przechodziła. Opowiadając o swoich planach, nie krępowała się, nie wahała. To już nie były jakieś tam ulotne marzenia, tylko konkretny plan, kolejne punkty i cele do zrealizowania. I Weronika czuła, że może to zrobić.
Jeszcze kilka tygodni temu było zupełnie inaczej. Niby wszystko było poukładane, pod linijkę i w porządku.
Tyle tylko, że Weronika nie umiała, bała się za tę linijkę wyjść. Spokój i ład stały się więzieniem, murem, z którego nie umiała się wyrwać. Terapia i seks… (A może terapia przez seks?) wszystko zmieniła. Przełamanie w tej najbardziej intymnej strefie życia pozwoliło jej wyrwać się z klatki, do której sama nieświadomie weszła. Zrozumiała, że chce i może sięgnąć po więcej.

Fakt, to oznaczało zdradę męża. Z początku czuła się z tym źle. Ale patrząc wstecz, była też pewna, że tego potrzebowała. Zmiany, ryzyka, czegoś nowego. Dlatego tak łatwo uległa i zrobiła terapeucie loda już podczas pierwszego spotkania, gdy o to poprosił. On wiedział, jak do niej dotrzeć, wyczuł, czego potrzebowała. I dlatego tak go pragnęła.
Bała się reakcji Łukasza, ale nie zamierzała niczego przed nim ukrywać. Chciała przejść przez to razem z nim…

Spacerując po lesie, Weronika wspominała, jak poranna rozmowa z terapeutą zeszła na sytuację z mężem. Łukasz w jakimś stopniu zaakceptował to, co się działo. Wyglądało wręcz, że w jakimś stopniu go to podnieca. Weronice ulżyło, kiedy mąż dał się wciągnąć w jej przemianę i ją zaakceptował. Sięgnęła po telefon i wreszcie zobaczyła kreski zasięgu. Bez zwlekania wybrała numer.

67f02c6b-5dc4-4b91-b3b8-5ec6ed07bc08.png


– Cześć skarbie, przepraszam, że wczoraj się nie odezwałam, ale tutaj są duże problemy z zasięgiem, a później zupełnie wypadło mi z głowy – zaczęła.
– Martwiłem się.
– Wiem, naprawdę przepraszam.
– No dobrze… – Łukasz wydawał się urażony. – Wszystko w porządku?
– Tak, tu jest pięknie i tak spokojnie – Weronika zaczęła opowiadać, streszczając mężowi wydarzenia wczorajszego dnia.
– A czy wy… – w głosie Łukasza pojawiło się napięcie.
– Tak – odpowiedziała spokojnie. – Zaczęliśmy w saunie, wylizał mi tam cipkę. Później poszliśmy do domu…

Weronika opowiadała mężowi, jak brał ją drugi facet. Odpowiadał milczeniem, ale w jakiś sposób czuła w nim napięcie i podniecenie.

– Był agresywny, taki władczy – mówiła. – Pragnęłam go zaspokoić. Tak bardzo, że kiedy skończył, pochyliłam się nad nim i lizałam spermę z jego kutasa. Musiałam poczuć jego smak w ustach, chciałam go mieć wszędzie…
Słyszała głęboki, napięty oddech Łukasza. Sama też była podniecona.
– Stanął ci?
– Tak – odpowiedział po dłuższej chwili.
– Zajmę się tobą, jak wrócę. Wsadzisz mi go, gdzie zechcesz…

Wracały do niej wspomnienia, a dodatkowo wyobrażała sobie teraz Łukasza i to, jak robi sobie dobrze.
– I wiesz… mam nadzieję, że dzisiaj też mnie tak weźmie, a jutro wszystko będę mogła ci dokładnie opowiedzieć – wymruczała.

Niedługo później skończyli rozmowę. Weronika szła dalej, czując podniecenie, któremu chciała dać upust. Rozejrzała się po okolicy. Wychodząc na spacer, nie planowała trasy, dając się prowadzić leśnym ścieżkom. Jeśli zupełnie się nie zgubiła, niedługo powinna wyjść na większą drogę. Przyśpieszyła kroku.

Niedługo później faktycznie trafiła na szerszą, utwardzoną drogę. W oddali widziała budynek sklepu, w którym robiła zakupy. Ruszyła w tamtym kierunku, a po paru minutach dzwonek nad drzwiami zadzwonił cicho. Weronika starannie je zamknęła.
Przez chwilę błądziła pomiędzy regałami, choć sama nie była pewna, czego szuka. Kiwnęła głową, kiedy dojrzał ją właściciel. Uśmiechnęła się do niego. W końcu sięgnęła po butelkę wody, od razu ją odkręciła i wypiła kilka łyków.

– Tylko to? – zapytał, kiedy podeszła do lady.
– Tak, bardzo dziś gorąco – Weronika znów się uśmiechnęła, przesuwając też dłonią po swoich piersiach.
Z satysfakcją zauważyła, że nie umknął mu ten gest.
– Fakt, a będzie pewnie jeszcze większy upał.
– Zawsze tu tak spokojnie?
– O tej porze raczej tak.
– Tylko wiesz, mam pewien problem – Weronika oparła się o kontuar i pochyliła lekko.
Facet spojrzał na nią uważniej.
– Nie mam jak zapłacić za wodę – przełknęła ślinę, czując narastające napięcie.
– Może mogłaby… – Weronika poczuła lekkie zażenowanie, odgrywając taką kwestię, ale nie wpadła na nic lepszego. – …jakoś inaczej ci się odwdzięczyć.
– Spokojnie, przy okazji – facet odpowiedział odruchowo.

Kurwa… on naprawdę nie załapał?!

Przemknęło jej przez głowę, żeby się z wszystkiego wycofać, ale ciepło w podbrzuszu domagało się zaspokojenia.

– Jesteś pewien? – Weronika sięgnęła znów do swoich piersi i delikatnie odchyliła elastyczny top.
– No co ty!? – wreszcie zrozumiał.
Weronika nie czekała, tylko obeszła ladę i stanęła blisko niego. Był wyższy, dobrze zbudowany, choć z lekkim brzuszkiem. To jednak jej nie przeszkadzało. Rozmowa z mężem mocno ją nakręciła, poza tym miała swoje plany.
– Nie lubię mieć długów – powiedziała, kładąc dłoń na jego torsie.
Był spięty, zdenerwowany. Cóż… nie codziennie człowiek trafia do sceny rodem z taniego porno.
– Spokojnie, ja się wszystkim zajmę – wymruczała Weronika, a jej dłoń zsunęła się na krocze sprzedawcy.

Chwyciła go i lekko ścisnęła, przez chwilę delikatnie pieszcząc, ale w końcu uklękła i z uśmiechem zaczęła rozpinać pasek i rozporek. Nie czekając na żadną reakcję, zsunęła spodnie i bokserki.

– Mmm… pora na przekąskę – powiedziała cicho i oblizała wargi, a później wzięła penisa w usta.
Był jeszcze miękki, ale dotyk języka i ciepłych warg sprawił, że szybko urósł i stwardniał w ustach Weroniki. Oplotła go językiem i zamruczała głośno, a później zaczęła poruszać głową. Zaciśnięte wargi kilka razy powoli przesunęły się po sztywnym trzonie, aż w końcu Weronika wyjęła go z ust. Wzięła do ręki i masowała delikatnymi ruchami, odsłaniając czerwoną, dużą żołądź.

– Dobrze? – zapytała spokojnym głosem.
Nie odpowiedział, a jedynie pokiwał głową.

Z zadziornym uśmiechem Weronika znów otworzyła usta i zaprosiła kutasa do mokrego środka. Zaczęła energicznie poruszać głową. Pulsował i drgnął, gdy go ssała i oblizywała. Zbliżał się do finału, ale Weronice to nie przeszkadzało. Zaczęła mruczeć i obciągać z większym zaangażowaniem. Słyszała jego jęki i westchnienia. Nagle penis drgnął mocniej, a nasienie wystrzeliło i zalało usta Weroniki. Było go dużo, trysnęło kilka razy, a ona chętnie przyjęła w ustach każdy strzał. Jego sperma miała przyjemny smak, więc kiedy skończył, przełknęła i oblizała wargi. Chwilę później wstała i znów obeszła kontuar.

– Miałabym jeszcze jedną prośbę – powiedziała z łagodnym uśmiechem…

file-000000003a0871fdb7d39c32b9a5b0b1.png


***
Weronika wróciła ze spaceru koło południa. Zdawała się zadowolona, choć wyczuwałem w niej jakieś napięcie. Gdy o to zapytałem, tylko wzruszyła ramionami, więc nie naciskałem. Jakiś czas później zjedliśmy obiad, a potem Weronika poszła na górę przebrać się i przygotować do popołudniowej jogi.
Napięcie Weroniki jedynie wzrosło. Nie była zdenerwowana, raczej zniecierpliwiona. Jakby na coś czekała. Gwałtownie spojrzała w stronę drzwi, kiedy rozległ się dzwonek. Przerwaliśmy i poszedłem sprawdzić, kto to.

– Dzień dobry, przywiozłem wodę – Marek ze sklepu stał pod drzwiami ze zgrzewką wody pod ramieniem. Zdawał się lekko zmieszany.
– Dzień dobry, proszę – odpowiedziałem, trochę zdziwiony, ale wpuściłem go do środka.
– To dla mnie – odezwała się Weronika, podchodząc do nas. – Zanieś to tam, proszę – wskazała miejsce pod szafkami.

Marek wszedł dalej i ułożył butelki we wskazanym miejscu. Weronika wzięła mnie za rękę i podprowadziła do niego.

– Super, że jesteście tu obaj, bo bardzo potrzebuję pomocy dwóch facetów – powiedziała, stając przed nami. Zdawała się pobudzona, na ustach igrał jej uśmiech.
– O co chodzi? – zmieszanie Marka jeszcze wzrosło.
– Potrzebuję pomocnej dłoni – odpowiedziała i spojrzała najpierw na mnie, a potem znów na niego.
– A tak naprawdę, to… niekoniecznie dłoni – dodała, wyciągając ręce. Obaj poczuliśmy jej dotyk na penisach. Zamurowało nas.
Ale nie Weronikę. Ona z zachęcającym uśmiechem uklęknęła przed nami i przesuwała powoli dłońmi po naszych penisach. Jej pieszczoty stały się intensywniejsze.

– Ale jak to? – Marek był w szoku. Ja też nie spodziewałem się czegoś takiego, ale nie przeszkodziłem jej, kiedy ściągnęła w dół moje dresy i bokserki, po czym zaczęła masować mojego chuja.
– Wyciągnij go – powiedziała do Marka, po czym zwróciła się w moją stronę i wzięła penisa do ust. Poruszała powoli głową, obserwując go, a kiedy rozpiął i zsunął spodnie, sięgnęła do niego i zaczęła robić mu dobrze ręką.

Po chwili przerwała obciąganie i wzięła mojego penisa do drugiej dłoni. Z uśmiechem klęczała przed nami i masowała dwa naprężone kutasy. Na zmianę sięgała do obu ustami, liżąc i ssąc z entuzjazmem.
Przerwała dopiero po długiej chwili, kiedy oba penisy lśniły już od jej śliny. Sięgnęła do swojego topu i ściągnęła go z siebie. Uniosła się też na kolanach i ściągnęła leginsy. Wtedy okazało się, że nie miała na sobie bielizny.

file-000000003a4081f897dd1d0dcc2a0109.png


Przyjęła pozycję na czworakach, ustawiając się przede mną. Spojrzała na Marka i sugestywnie wskazała głową za siebie. Ja w tym czasie przyklęknąłem przed nią, żeby moje krocze znalazło się na odpowiedniej wysokości. Chwyciłem jej kucyk, a Weronika chętnie wpuściła mojego penisa do ust. Zacząłem powoli poruszać biodrami, ostrożnie je penetrując.
Marek ustawił się za nią. Chwycił jej biodra i chwilę później wszedł. Początkowe skrępowanie zniknęło, a jego ruchy szybko nabrały tempa. Weronika klęczała między nami i wspierając się na ramionach, dawała się posuwać. Jej ciało kołysało się w rytmie pchnięć Marka, a stłumione przez penisa jęki były przepełnione przyjemnością i podnieceniem. W pewnej chwili spojrzała na mnie z dołu, a jej oczy aż błyszczały.

– Zmiana – powiedziałem i wyszedłem z jej ust.

Marek też wyciągnął penisa i chwilę później klęczał przed Weroniką, a ona brała go do ust. Ja podszedłem do szafki i sięgnąłem po butelkę z olejkiem do masażu. Wróciłem do nich i rozprowadziłem sporą dawkę płynu między jej wypiętymi pośladkami, a resztą posmarowałem swojego penisa.

Olejek świetnie sprawdził się w roli lubrykatu, mój kutas bez oporu wcisnął się w ciasny tyłek. Wszedłem do połowy, a Weronika aż wypuściła penisa z ust i jęknęła głośno. Nie uciekła jednak biodrami, przez chwilę trwała tylko bez ruchu, jakby przyzwyczajając się do kształtu i rozmiaru. Kiedy w końcu zacząłem lekko napierać, jęknęła już ciszej i znów wpuściła Marka do swoich ust. Nie przyśpieszałem, nie chciałem skończyć zbyt szybko. Zamiast tego utrzymywałem przyjemne tempo, trzymając pewnie Weronikę za biodra. Dzięki olejkowi mój kutas wjeżdżał gładko w jej tyłek, drążąc go coraz głębiej.
Spojrzałem na Marka i zobaczyłem, że ten jak zahipnotyzowany wpatruje się w Weronikę. Trzymał jej głowę i pakował jej penisa w usta krótkimi, szybkimi ruchami. Używaliśmy jej, każdy tak, jak chciał, a ona posłusznie dostosowywała się do naszych zachcianek.

Marek zaczął posapywać i jęczeć głośniej. Wyglądało na to, że zbliżał się do końca. Weronika wypuściła go wtedy z ust i uniosła się.

– Połóż się – powiedziała i wskazała matę do jogi.

Kiedy się ułożył, Weronika weszła na niego i usiadła okrakiem. Przez długą chwilę tylko się ocierała, oszczędnie kołysząc biodrami, w końcu jednak chwyciła penisa i nasunęła się na niego.

Stanąłem za jej plecami i położyłem dłonie na jej barkach. Weronika spojrzała przez ramię i z uśmiechem nachyliła się nad Markiem, mocniej wypinając pośladki. Wtedy mogłem znów wejść między nie i dopasować się do jej ruchów.

Nabita na dwa pulsujące kutasy Weronika zaczęła głośniej jęczeć. Poruszała się między nami, a każdy ruch nabijał ją to na jednego, to na drugiego penisa.

– Ochh… tak… właśnie tak… – wzdychała, a jej biodra nabierały mocniejszego rytmu.

Sam mocniej na nią napierałem, dociskając ją do Marka. Ściśnięta między nami, z wypełnionymi i rozpychanymi dziurkami zaczynała odpływać. Jej jęki były głośne, wypełnione pragnieniem i narastającą przyjemnością.

Wreszcie doszła z głośnym okrzykiem satysfakcji. Czułem, jak jej tyłek mocno się zaciska wokół mojego penisa i widziałem, jak spinają się mięśnie jej pleców. Niemal jednocześnie usłyszałem sapnięcie Marka, który też musiał skończyć. Poczekałem, aż Weronika trochę się rozluźni, dopiero wtedy wznowiłem swoje ruchy. Posuwałem jej tyłek szybkimi, mocnymi pchnięciami. Moje biodra raz za razem uderzały w wypięte pośladki, a penis wciskał się niemal w całości. Gdy przyszła rozkosz, wyprostowałem się i pchnąłem mocniej. Drgający kutas wystrzelił głęboko w jej wnętrzu. Napierałem na nią, aż nie wypuściłem ostatniej salwy. Dopiero wtedy wyciągnąłem penisa i usiadłem na macie.

Weronika też zsunęła się wtedy z Marka i ułożyła się na moich nogach. Na jej twarzy igrał zadowolony uśmiech.

– Mmm… od dawna chciałam to przeżyć – zamruczała i przeciągnęła się, przesuwając dłońmi po swoim ciele, głaszcząc uda i piersi, jakby jej ciało domagało się większej dawki przyjemności.
Marek przez chwilę siedział z nami, ale wyraźnie było widać, że znów czuje się nieswojo. Nie dziwiłem mu się. Coś takiego ogląda się w filmach, a nie przeżywa na głębokiej prowincji. Niedługo później zaczął się ubierać.

Weronika wstała i odprowadziła go do wyjścia. Nagość jej nie peszyła, zdawała się wręcz bawić sytuacją i zakłopotaniem Marka.
– Dziękuję, byłeś świetny – powiedziała już przy drzwiach i pocałowała go w policzek.
Później radosnym, lekkim krokiem wróciła do mnie.
Usiadła na mnie okrakiem, zarzucając mi ramiona na szyję.
– Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że zaprosiłam gościa – powiedziała i musnęła swoimi ustami moje wargi.
– To była… spora niespodzianka – odpowiedziałem szczerze.
– Opowiadałam ci, że byłam już w trójkącie, ale wtedy to nie było to – Weronika wróciła do swoich wspomnień, a ja objąłem jej biodra i leniwie przesuwałem po nich dłońmi.
– Byliśmy młodzi, bez doświadczenia, a ja czułam, potrzebowałam znaleźć się między dwoma prawdziwymi samcami – uśmiechnęła się do mnie i znów musnęła moje usta. Jej ciało ocierało się o moje.
– I poczułaś to? – zapytałem cicho, prowokacyjnie.
– Taaak… – odpowiedziała zadowolona. – Zwłaszcza, kiedy obaj we mnie weszliście. Kiedy czułam jego i ciebie głęboko w środku.

Dłoń Weroniki zsunęła się między nas. Zaczęła pieścić mojego penisa i jądra. Nie przeszkadzałem jej. Wyraźnie miała ochotę na więcej, a jej nastrój mi się udzielał. Program programem, ale każdy może czasem ulec małej pokusie. Pocałowałem ją, chwytając za tyłek i mocno ściskając pośladki. Odpowiedziała chętnie, wysuwając zaczepnie język. Jej dłoń zaczęła pewniej jeździć po moim penisie. Dzięki olejkowi jej ruchy były płynne i jeszcze przyjemniejsze.

W pewnej chwili Weronika wolną ręką chwyciła swoją pierś i ją uniosła, a ja chętnie moje usta chętnie zajęły się pieszczeniem jej brodawki. Jednocześnie sam sięgnąłem palcami między jej pośladki. Dziurka była bardzo śliska od olejku i spermy, więc palec gładko się w nią wcisnął. Weronika zaśmiała się i odpowiedziała, wypychając biodra i ułatwiając mi pieszczoty.

– Chcesz mnie znów w sobie poczuć? – zapytałem, opierając swoje czoło o jej, moje słowa wpadały prosto w jej rozchylone usta.
– Tak.
– Chcesz, żebym wsadził ci go głęboko i mocno?
– Boże… tak… – Weronika była coraz bardziej podniecona. Jej dłoń poruszała się szybko po moim kutasie.
– Więc go włóż…

Tylko na to czekała. Uniosła się na kolanach i momentalnie mocno nadziała na mojego penisa. Jej biodra opadły, a kutas wcisnął się głęboko w ociekającą sokami i spermą cipkę. Przyciągnąłem ją, wbijając się jeszcze głębiej, a Weronika westchnęła zadowolona. Zaczęła kręcić biodrami, rozkoszując się uczuciem wypełnienia i pulsowaniem twardego penisa w swoim wnętrzu. Jednocześnie cały czas pieściłem palcem jej odbyt. Powoli wsuwał się i wysuwał, drażniąc ciasną dziurkę.

– I jak się czujesz? – zapytałem. Nasze twarze cały czas były tak blisko, że widzieliśmy tylko nasze oczy.
– Cudownie… – jej głos był napięty, przepełniony podnieceniem.

Poruszała się powoli, zmysłowo. Czułem, jak jej cipka zaciskała się na penisie, jak obejmowała go zachłannie, gdy się na niego nadziewała. Za każdym razem naciskała na mnie biodrami, jakby chciała poczuć go jak najgłębiej.

– Lubisz mojego kutasa?
– Wielbię twojego kutasa – odpowiedziała szybko, z całkowitą pewnością.
– Pragniesz więcej?
– Pragnę tylko twojego kutasa w sobie.
– Jesteś spragnioną suką?
– Tak, jestem twoją spragnioną suką – odpowiadała zdecydowanie, cały czas nabijając się na mojego kutasa. Jej biodra tańczyły na mnie, a pulsujący kutas drążył jej rozognioną szparkę.
– Należysz do mnie?
– Tak… zrobię wszystko, czego zechcesz, mój panie – jej słowa zmieniały się w jęki.
– Przyśpiesz! – mój głos był spokojny, ale dla niej był niczym rozkaz.
Zwiększyła tempo, ale zachowała zmysłowy rytm. Czułem, jak rośnie w niej napięcie. Balansowała na granicy.
– Chcesz dojść, prawda suko?
– Taaak… Boże… Taak! – jęczała w moje usta.
Drżała, ale nie zwalniała. Ujeżdżała mnie, a nasze uda całe były mokre od wyciekających z cipki soków.
Sięgnąłem ręką do jej szyi. Powoli zaciskałem palce coraz mocniej.
– Teraz… – powiedziałem, a orgazm wypełnił ciało Weroniki. Napierała na mnie biodrami, jej cipka zaciskała się kompulsywnie, a ja czułem, jak wycieka z niej jeszcze więcej soków. Spływały po naszych udach na matę. Przez cały ten czas patrzyliśmy sobie w oczy. Wargi Weroniki drżały, gdy jej ciało płonęło rozkoszą.

– Daj mi rozkosz ustami – powiedziałem po długiej chwili.
– Tak, panie – odpowiedziała i uniosła się. Zobaczyłem, że jej uda były całe mokre, tak jak moje krocze.

file-000000000c5c8211803b3448a6adc034.png


Uklęknęła przede mną niczym przed jakimś bożkiem i skłoniła głęboko, biorąc penisa w usta. Objęła moje biodra ramionami i zaczęła obciągać. To było jak modlitwa do boga rozkoszy.
Weronika z uwielbieniem pieściła mojego penisa. Ssała go, lizała i całowała. Słyszałem jej stłumione westchnienia, kiedy przerywała, by złapać oddech. Jakby tego pragnęła, jakby potrzebowała czuć mojego penisa w ustach.
Obserwowałem ją z zadowoleniem, a rozkosz narastała coraz bardziej. Widok uległej, posłusznej i spragnionej suki był równie podniecający, co same pieszczoty.

– Zaraz skończę…
Weronika nie przestawała, wręcz poczułem, jak intensywniej zaczęła pracować ustami. Po chwili wypełniłem je nasieniem. Wzdłuż kręgosłupa przepłynął mi dreszcz, penis drgał, a Weronika ssała i przełykała każdą kroplę spermy. Aż nie byłem w stanie powstrzymać własnych jęków, gdy językiem dociskała wrażliwą żołądź do podniebienia i mocno ssała.
Po długiej chwili uniosła się powoli. Z zamkniętymi oczami nieśpiesznie oblizywała usta, jakby właśnie wypiła coś wyjątkowo smacznego i chciała
jak najdłużej czuć ten smak. Gdy wreszcie otworzyła oczy, zobaczyłem w nich blask pełnego spełnienia.

– Dziękuję, panie.
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry