• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Przemiana Weroniki

Mężczyzna

Misfit

Nowicjusz
Weronika zatrzymała się przed drzwiami gabinetu trochę dłużej niż powinna. Przesunęła dłonią po jasnej koszuli, poprawiła materiał w okolicy talii i jeszcze raz zerknęła na swoje odbicie w ciemnej szybie obok wejścia. Włosy. Okulary. Delikatny makijaż. Wszystko było na swoim miejscu. A mimo to czuła znajome napięcie.

To idiotyczne, pomyślała.
Przecież przyszła tylko porozmawiać.
W końcu nacisnęła klamkę i weszła do środka.

Gabinet był spokojny, ciepły. Pachniało kawą i czymś drzewnym, może świecą albo perfumami. Na ścianach wisiały minimalistyczne grafiki, obok regału stała duża roślina, a przy oknie i drzwiach balkonowych ustawiona była ciemna kanapa i dwa fotele.
– Weronika? – podniosłem wzrok znad notesu i uśmiechnąłem się spokojnie. – Zapraszam.
Skinęła głową i podeszła bliżej. Poruszała się trochę ostrożnie, jakby nie chciała zwracać na siebie uwagi. Usiadła na brzegu fotela i odruchowo założyła nogę na nogę.
– Napije się pani czegoś? Kawy? Herbaty?
– Nie, dziękuję… może później.

Przez chwilę panowała cisza. Nie taka niezręczna, bardziej wyczekująca. Weronika rozejrzała się po gabinecie, ale widziałem, że w rzeczywistości zbiera myśli.
– To od czego zaczynamy? – zapytałem spokojnie.
Westchnęła cicho.
– Chciałabym coś zmienić. Tylko… chyba nie bardzo wiem jak.
– Co konkretnie?
Znów poprawiła włosy. Nerwowy gest, który najwyraźniej często jej towarzyszył.
– Pracuję już kilka lat w jednej firmie. Mam doświadczenie, wyniki, ludzie mnie lubią… ale kiedy pojawia się szansa na coś więcej, zawsze wygrywa ktoś inny. Ktoś głośniejszy. Pewniejszy siebie. Taki, kto potrafi wejść do pokoju i od razu wszystkich przekonać.
– A pani tego nie potrafi?
Uśmiechnęła się blado.
– Właśnie chyba nie. Czasem myślę nawet o własnej działalności, ale… – zawahała się – mam wrażenie, że brakuje mi przebicia. Pewności siebie. Przebojowości. Czuję się dobra… tylko że jakby niewidzialna.
Skinąłem powoli głową, przez chwilę przyglądając się jej uważnie.

Weronika była atrakcyjną kobietą. Bardzo atrakcyjną. Ale sprawiała wrażenie osoby, która przez lata nauczyła się tę część siebie chować pod warstwą poprawności, grzeczności i ostrożności. Jakby sama nie do końca pozwalała sobie zajmować miejsce w przestrzeni.
– To da się zmienić – powiedziałem spokojnie. – Ale będzie wymagało pracy.
– Jestem gotowa.
– Nie chodzi tylko o ćwiczenia czy rozmowę. Jeśli mamy coś naprawdę odblokować, będzie musiała mi pani zaufać. Otworzyć się. Szczerze. Nawet wtedy, kiedy pewne pytania albo tematy okażą się niewygodne.
Na jej twarzy pojawiło się lekkie napięcie, ale jednocześnie dostrzegłem ciekawość.
– Dobrze… myślę, że rozumiem.

6e20c96b-48cd-4566-8b06-39f1189c43e9.png


Uśmiechnąłem się lekko i odłożyłem notes na stolik.
– W takim razie zacznijmy od czegoś prostego. Niech pani wymieni swoich pięć najmocniejszych cech.
Zastanawia się przez długą chwilę. W końcu dość niepewnie zaczyna:
– pracowita, rzetelna…
– ze sporym doświadczeniem…
– A uważasz, że jesteś sexy?
– Słucham?
– Czy uważasz, że jesteś atrakcyjna seksualnie?
Na jej policzkach pojawia się delikatny rumieniec
– Myślę, że tak.
– Co masz najlepsze? Co najbardziej kręci w Tobie facetów?

Weronika aż przesunęła się na fotelu, który zrobił się jakby mniej wygodny. Przesunęła dłońmi, wygładzając bluzkę, którą ma na sobie.
– Faceci zawsze chwalili moje piersi i tyłek.
– To prawda, jest na co popatrzeć.
– Dzi… dziękuję – Weronika poprawia kosmyk włosów, który przesunął się na jej twarz. Patrzy na mnie z błyskiem w oku.
– Wielu ich miałaś?
– Słucham?
– Z wieloma facetami byłaś? Uprawiałaś sex?
– Z kilkoma… – waha się przez chwilę – teraz, od kilku lat mam męża.
– On był najlepszy?
– Nie… chwila, co to za pytanie?
– Spokojnie, miałaś mi zaufać, pamiętasz?

Zastanawia się przez chwilę. Bije z myślami, czy może nie powinna teraz wyjść. Pytania były dziwne. Ale jednocześnie poczuła przyjemne napięcie. Ciekawość. Rozmowa przywołała też wspomnienia, do których czasem wracała wieczorami, kiedy była sama w domu…
– Nie, miałam lepszych kochanków.
– Opowiedz o nich
– Hmmm… najlepszy był Marcin – zaczęła, milknąc na chwilę, jakby przypominała sobie tego faceta. – Był mechanikiem, miał wielkie silne dłonie, które uwielbiałam. To, jak mnie dotykał, jak potrafił mnie chwycić. Ale nie to było najlepsze. Jego… sprzęt. Nigdy nie miałam w sobie większego penisa. Kiedy pierwszy raz uprawialiśmy sex, trochę bolało, za to później było cudownie. Uwielbiałam, kiedy brał mnie od tyłu i… no właśnie brał.
– Więc wolisz być bierna, poddawać się?
– Nie do końca… z nim tak było najlepiej. Za to później, z Filipem wolałam być na nim. Często po prostu na nim siadała i schodziłam dopiero, kiedy było po wszystkim.

Weronika nieświadomie coraz chętniej i bardziej otwarcie opowiadała o swoim życiu erotycznym. W jej głosie wyczuwałem więcej emocji, pasji.
– Powiedz coś więcej…
– Mieszkał w akademiku, z kolegą. Kiedyś on nas nakrył. To była impreza, wszyscy byliśmy trochę pijani. Przerwaliśmy, ale my byliśmy podnieceni i jakoś tak wyszło, że wtedy przespałam się z nimi oboma na raz.
– Ciekawe, opisz mi to…
– My z Filipem siedzieliśmy pod kołdrą, on na drugim łóżku. Gadaliśmy chwilę, ale Filip nie potrafił zatrzymać rąk przy sobie. I jakoś tak wyszło. Byłam między nimi, jednego w ustach, a drugiego w sobie. Czasem tylko pieściłam ich dłońmi, czasem obaj na raz mocniej mnie penetrowali.
– Powtórzyliście to?
– Nie, właśnie dlatego się rozstaliśmy. Mnie… mnie się spodobało, miałam ochotę spróbować czegoś jeszcze. Wtedy jeszcze nigdy nie próbowałam analu. Ale Filip był zazdrosny, nie chciał robić takich rzeczy. No i się rozeszliśmy.
– Chcesz znów przespać się z większą liczbą mężczyzn? Poczuć w sobie dwa kutasy na raz?
– Mmm… tak… – Weronika nagle zamilkła, jakby nagle się opamiętała. – Przepraszam, trochę mnie poniosło – powiedziała, znów odgarniając kosmyk włosów z twarzy. Na jej policzkach pojawił się rumieniec. Między udami zrobiło jej się przyjemnie ciepło.
– Nie przepraszaj, o to właśnie chodzi – uspokajam ją, choć sam czuję coraz większe napięcie i podniecenie. – Chcemy przecież obudzić Twoją pasję, Twoją energię. Taki mamy cel.
– No dobrze…
– Więc chciałabyś znów poczuć więcej, urozmaicić swoje życie seksulane?
– Tak, kocham męża, ale jesteśmy razem już od lat i sex nie jest już taki, jak kiedyś.
– Chcesz więcej ognia?
– Tak, namiętności, spontaniczności… - nagle zamilkła, kiedy zobaczyła, jak przesuwam ręką po swoim kroczu i dojrzała tam znaczne wybrzuszenie.
– Coś nie tak?
– To… – wyraźnie się speszyła i nie wiedziała, co powiedzieć.
– Stanął mi na myśl o Tobie i tym, czego pragniesz.
Jeśli to możliwe, policzki Weroniki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone. Spuściła wzrok, ale tylko ona chwilę. Później znów na mnie spojrzała.
– To… miło.
– Myślę, że nie tylko ja tak na Ciebie reaguję. Jesteś bardzo seksowna. Pewnie wielu facetów w Twoim otoczeniu fantazjuje o seksie z Tobą. O tym, żeby to oni wzięli Cię od tyłu albo może żebyś to z nimi spróbowała analu.

354ba258-63f4-4af8-a6ff-5012bc83708f.png


Uśmiech na jej twarzy robi się szerszy, pewniejszy. Znów przesuwa się na kanapie, mocniej ściska nogi. Chyba jest już gotowa.
– Chodź tutaj… – mówię spokojnym, ale pewnym głosem. – Ale nie tak… – dodaję, gdy po chwili wahania wstaje i robi pierwszy krok. – podejdź tutaj na kolanach…

Przez jeszcze dłuższą chwilę nie rusza się, ale w końcu ulega i opada na podłogę. Powoli podchodzi na czworakach do mnie, ustawiając się na wprost.
– A teraz rozepnij mi spodnie i wyciągnij mojego kutasa.
Tym razem działa niemal od razu. Sięga do mojego paska i rozporka. Pomagam jej zsunąć spodnie i bokserki, a kiedy przed jej twarzą napina się mój penis, delikatnie bierze go do ręki. Obrączka na jej palcu odbija światło, kiedy powoli porusza dłonią.
– Dobrze… To mi się podoba… Już zaczęłaś się odblokowywać.
Jej odpowiedzą jest jedynie uśmiech i jaśniejszy blask w oczach.
– A teraz weź go do ust.
Obserwuję, nie… Chłonę oczami jej widok. Weronika pochyla się i wysuniętym językiem zatacza kręgi na odsłoniętej żołędzi. Jakby miała do czynienia z ulubionym lodem. Później obejmuje ją wargami i powoli zatapia w swoich ustach. Coraz głębiej i głębiej. Wyraźnie czuję, jak otula wargami lekko pulsujący trzon.
– Poczekaj… – zatrzymuję ją i ściągam jej okulary. To powolny, ostrożny gest. Specjalnie nadaję mu dodatkowej wagi. Odkładam złożone okulary na stolik, a później odgarniam włosy, które opadły jej na twarz. Znów powolnym, czułym gestem. Palce przesuwają się z jej twarzy na głowę, wplatam je w jej gęste czarne włosy.
– A teraz mi obciągnij – mówię i naciskam na jej głowę, zmuszając do przyjęcia kutasa głębiej w ustach.
Weronika klęczy przede mną i posłusznie zaczyna poruszać głową. Z początku dość powoli, jakby smakowała mojego fiuta, poznawała go. Po chwili jednak przyśpiesza, a kutas wnika głębiej.
– Mmmm… dobrze… jesteś w tym świetna.
– Za to Cię nie chwalili? Obciągasz jak zawodowa dziwka
– Ohhh… właśnie tak, weź go głęboko…
Specjalnie nie powstrzymuję swoich jęków i ją chwalę. Wyraźnie ją to nakręca, bo zaczyna przyśpieszać, czuję, jak owija swój zwinny języczek wokół mojego kutasa, jak się na nim zasysa.

W pewnej chwili nie jestem w stanie się powstrzymać i sam zaczynam poruszać biodrami. Przytrzymuję też jej głowę, tak, że musi wziąć penisa głębiej, aż do gardła. Stawia delikatny opór, słyszę, że lekko się krztusi, ale nie zwalniam. Po kilku pierwszych rurach, Weronika kładzie mi dłonie na udach i ulega, pozwala, żebym narzucił jej tempo.

– Zaraz skończę, przygotuj się… – wysapuję, czując znajome napięcie w jajach. Po kilku następnych rurach penis silnie drga, a jej usta wypełniają się gęstym słonawym nasieniem. Słyszę zdławione jęknięcie, ale chwile później Wernika przełyka całą spermę. Puszczam ją, ale wtedy ona sama jeszcze kilka razy nawleka swoje usta na mojego kutasa, dokładnie zlizując z niego resztki nasienia. Dopiero wtedy odsuwa się i przeciera usta wierzchem dłoni.

Nadal delikatnie się uśmiecha, a rozmazany pod wpływem mimowolnych łez makijaż dodaje jej drapieżnego charakteru.
– O to właśnie chodzi. Tą Kocicę musimy w Tobie obudzić – uśmiecham się do niej i podaję jej pudełko chusteczek ze stolika.

Unosi się i podchodzi do lustra wiszącego na ścianie. Ściera z twarzy rozmazane kosmetyki i przeciera jeszcze raz wargi. Później przeczesuje włosy i z powrotem nakłada okulary.
– To był dobry początek. Widzimy się za tydzień – uśmiecham się, podchodząc do niej.

b36a1d08-9589-4a4e-9f03-69f63e1678f9.png


Niedługo później Weronika wychodzi z gabinetu. Powoli schodzi po schodach i wychodzi na słoneczny dziedziniec, gdzie stoi kilka zaparkowanych samochodów. Podchodzi i wsiada do jednego z nich.
– Jak było?
– Chyba dobrze, tak myślę.
– Cieszę się, ale co to? Płakałaś?
– Wiesz… dużo emocji.
– Jasne, no to jedziemy do domu.
– Następna sesja za tydzień.
– Ok, jeśli chcesz, też mogę Cię przywieźć
– Dziękuję, jesteś najlepszy – Weronika wychyla się z fotela pasażera i całuje męża w policzek.
 
Mężczyzna

Nestor)

Instruktor seksu
No i proszę. Wystarczy obudzić w kobiecie kocicę i świat się dla niej otwiera;)
Swietnie napisane, jak zwykle.
 
Mężczyzna

Misfit

Nowicjusz
No i proszę. Wystarczy obudzić w kobiecie kocicę i świat się dla niej otwiera;)
Swietnie napisane, jak zwykle.
To tylko szybki wstęp. Tu jeszcze wiele brakuje. Ale metamorfoza będzie pełna i będzie z niej motyl.
No i chyba nie myślałeś, że jest inaczej? Pewna siebie kobieta to ciężki do okiełznania żywioł
 
Mężczyzna

Nestor)

Instruktor seksu
To tylko szybki wstęp. Tu jeszcze wiele brakuje. Ale metamorfoza będzie pełna i będzie z niej motyl.
No i chyba nie myślałeś, że jest inaczej? Pewna siebie kobieta to ciężki do okiełznania żywioł
Ujęło mnie w tym opowiadaniu to, że jest w miarę zwięzłe, ale teraz nastawię się na inną częstotliwość odbioru;)
 
Mężczyzna

Misfit

Nowicjusz
Tydzień minął niespodziewanie szybko. Po pierwszym spotkaniu Weronika czuła się… inaczej. Była bardziej pewna siebie i chętniej podejmowała odważne decyzje. Trudno jej było uwierzyć, że jedna sesja mogła tyle zmienić, ale nie znajdywała innego wytłumaczenia. Może chodzi o to, jak to wszystko przebiegło. Dawno nie czuła takiego napięcia i podniecenia, jak wtedy, gdy uklękła i zrobiła loda zupełnie obcemu facetowi. Przypomniała sobie, jak kiedyś wyglądało jej życie… zanim wyszła za mąż. Była wtedy odważniejsza, ciekawsza, bardziej otwarta. Może tego właśnie teraz jej brakowało.

Fakt, czuła wyrzuty sumienia, zdradziła Łukasza, ale przecież to on w sumie ją namówił. Chciał, żeby skorzystała z pomocy i sam podesłał jej link do tego gabinetu. Ona tylko skorzystała z pomocy…
Teraz szykowała się do następnej wizyty. Dziś ubrała się inaczej. Założyła ołówkową spódniczkę i czerwoną bluzkę. Rzadko je nosiła. Zwykle nie czuła się wystarczająco pewnie. Teraz było inaczej. Stojąc przed lustrem łazienki i kończąc makijaż, zastanawiała się nad tym, co się dziś wydarzy. Trudno jej było się do tego przyznać, ale chciała, żeby dziś też było… podniecająco.

4b361e83-e1c5-4f49-b8e6-f609c90216cd.png


Łukasz zostawił ją pod budynkiem, a później odjechał, zrobić jeszcze zakupy. Weszła na klatkę schodową szybkim, trochę nerwowym krokiem. Zapukała i weszła do gabinetu.
Zmiana wyglądu od razu rzuciła mi się w oczy.
– Świetnie wyglądasz – przywitałem się z nią. – podoba mi się ta zmiana.
– Dziękuję, miło to słyszeć – zmienił się nie tylko strój Weroniki. Pewniej przyjęła też komplement, nawet inaczej się poruszała. Przeszła przez gabinet i usiadła na kanapie, zakładając nogę na nogę.
– A jak się czujesz?
Weronika zastanawiała się prze dłuższą chwilę.
– Lepiej, to właściwe słowo. Mam w sobie więcej pewności, więcej energii.
– To widać, od pierwszej chwili, kiedy tu weszłaś, nie mogę oderwać od Ciebie oczu.
Roześmiała się głośno, ale jej spojrzenie mówiło, mi że komplement trafił we właściwy punkt.
– Na to liczyłam.
– Tak? Czyżbyś chciała mnie uwieść?
– Przekonasz się… – patrzyła na mnie spod rzęs, tajemniczo, bardzo kobieco. I muszę przyznać, że efektywnie, bo nabierałem coraz większej ochoty.
– Widzę, że coraz lepiej radzisz sobie z wychodzeniem z roli szarej myszki.
– Tak, myślę, że zawsze tak umiałam, tylko dawno o tym zapomniałam, zrezygnowałam z odważnej wersji siebie.
– Dlaczego tak się stało?
– Może przez tą sytuację z Filipiem, kiedy po ciekawszym seksie pojawiły się problemy. Gdy poznałam się z mężem, byłam już ostrożniejsza, a sex nudniejszy. I jakoś tak przywykłam.
– I w ten sposób uśpiłaś tę seksowną kocicę. Pora ją obudzić.

Znów się uśmiechnęła, wyciągnęła ramiona i przeciągnęła się. Dobrze dobrała bluzkę i spódniczkę, które przy tym geście doskonale zaprezentowały jej atuty.
– Myślę, że już się wyspała i teraz jest trochę głodna.
– Też tak myślę. Trzeba ją zaspokoić, bo inaczej może napsocić.
– Ale ona lubi być niegrzeczna – Weronika usiadła prosto, rozplatając nogi. Powoli je rozsunęła, a ja nie mogłem się oprzeć, żeby nie spojrzeć.
– Na poprzednim spotkaniu wspominałaś, że mężczyźni najbardziej doceniają Twoje piersi i tyłek. Chcę, żebyś mi je zaprezentowała.

b2eb7be2-fae5-4c40-a14d-3fd2fef925b4.png


Weronika nie kazała mi długo czekać. Wstała i zrobiła dwa kroki, stając na środku gabinetu. Jeszcze jakiś czas temu zajęcie takiej pozycji, w centrum uwagi, byłoby dla mniej stresujące. Teraz czuła się wręcz… dobrze. Była podniecona od chwili, kiedy tu weszła. Teraz mogła to napięcie wreszcie wykorzystać. Zaczęła przede mną pozować, starając się pokazać wszystko, co miała najlepsze. W pewnej chwili odwróciła się do mnie plecami i patrząc przez ramię, pochyliła się mocno, eksponując seksowny tyłek.
Obserwowałem ten pokaz z ogromną przyjemnością. W pewnej chwili zacząłem masować swojego kutasa przez spodnie, a ten widok tylko wywołał jej uśmiech. Patrząc na moje krocze bardzo powoli opadła na kolana…

Pewna myśl nie opuszczała Łukasza od samego wyjścia z domu. Przez ostatni tydzień Weronika rozkwitła. Częściej się uśmiechała, miała więcej energii. Sama też zainicjowała sex, co ostatnio rzadko się zdarzało. Była też inna, bardziej namiętna. Gdy dziś szykowała się do wizyty, zauważył jak się ubrała. Poprzednio grzeczna i taka niewidoczna, teraz w obcisłej spódniczce i bluzce z dekoltem. Nawet powiedział jej, że pięknie wygląda. Uśmiechnęła się wtedy i powiedziała, że to część procesu. Nie chciała powiedzieć wiele więcej, ale zaciekawiło go to. Ta tajemniczość nawet w jakimś stopniu może też go podnieciła.
Po zakupach podjechał pod gabinet. Przez długą chwilę po prostu siedział w samochodzie, ale kiedy w głowie zrodzi się jakiś pomysł, trudno przestać o nim myśleć. Jeszcze prze chwilę bił się z myślami, ale w końcu wysiadł z auta. Gabinet mieścił się na pierwszym piętrze. Balkon miał na tę stronę budynku. Łukasz zauważył, że niedaleko stoją dwa duże kontenery na śmieci. Przepchnął jeden z nich i ostrożnie na niego wszedł. Teraz bez większego trudu udało mu się dosięgnąć barierki balkonu, a kilka chwil później był już na górze. Ostrożnie, żeby nie zrobić najmniejszego hałasu na czworakach przesunął się do okna.

Cała ta akcja ninja prawie się posypała, kiedy prawie krzyknął, kiedy zobaczył swoją żonę. Weronika klęczała na środku gabinetu, a obok leżała jej bluzka. Stanik miała lekko ściągnięty, tak że jej piersi były odsłonięte i lekko uniesione. Trzymała je razem, ściskając między nimi kutasa terapeuty. Z uśmiechem patrzyła na niego z dołu, intensywnie masując cyckami nabrzmiałego, sterczącego penisa. Łukasz obserwował, jak wysunęła język i pochyliła się, żeby polizać jego główkę. Później splunęła, ślina nawilżyła jej skórę i zmniejszyła tarcie.
Łukasz nie mógł w to uwierzyć, to, co widział nie docierało do niego. Jak skamieniały tylko patrzył, jak jego żona chwyta kutasa i trzymając go u nasady starannie oblizuje. Później wzięła go do ust i zaczęła miarowo, namiętnie obrabiać. Bywało, że uprawiali sex oralny, ale to był zupełnie inny poziom. Weronika zdawała się obciągać z pasją, jakby jedyne, o czym myślała, czego pragnęła był ten żylasty, sztywny kutas znikający w jej ustach. Łukasz z konsternacją poczuł, że sam się podnieca, że mu też staje.
Facet chwycił ją za głowę dwiema rękami. Wplótł palce w jej piękne czarne włosy. A potem ją przyciągnął. Teraz to on kontrolował jej ruchy, sam też wpychał kutasa w jej usta. Łukasz widział, jak zaczął je posuwać, jakby jego żona była jakąś tanią gwiazdką porno. Ale ona… ona właśnie tak się zachowywała. Patrzyła na niego z dołu, a kiedy momentami wyciągał penisa z jej ust, ona sama znów po chwili pakowała go sobie głęboko. Jakby nie miała dość.

– Mmm… dobrze, weź go głęboko Kiciu… - mruczę, kiedy Weronika znów nawleka swoje usta na mojego chuja. Sam poruszam biodrami, narzucając jej tempo.
– Obsłuż mnie, jak prawdziwa zdzira
– Jak zwykła kurwa…
Te słowa działają na nią, Widzę to w jej spojrzeniu, czuję w tym, jak wręcz wielki mojego kutasa.
– Zrobimy dziś to, czego zechcesz i jak zechcesz… – mówię, miarowo penetrując jej usta. – Ale tylko to, o co poprosisz, czego będziesz się domagać – przypominam jej.
Ona jeszcze przez chwilę zachłannie ssie mojego penisa, po czym wyjmuje go z ust i bierze do ręki. Zaciska palce i porusza dłonią kilka razy po grubym, pokrytym śliną trzonie.
– Chcę, żebyś mnie zerżną… - Jej spojrzenie, jej lekko zachrypnięty głos, jej pewny chwyt na moim sprzęcie. Nad tym właśnie pracowaliśmy, nad tą wersję Weroniki - kobiety, która wie czego chce, która potrafi po to sięgnąć.
– Więc wskakuj na kanapę i pokaż mi ten swój świetny tyłek – odpowiadam i pomagam jej wstać z podłogi.

a00f4670-9ee8-4a3a-abcc-6b18d6906711.png


Łukasz nie słyszy, co mówią, ale nie trudno się domyślić, kiedy facet podaje rękę jego żonie, a ta podchodzi do kanapy i wchodzi na nią, wypinając tyłek. Sama podciągnęła spódniczkę, a on ściągnął jej majtki.
Obserwując całą tą scenę, Łukasz zaczął instynktownie się dotykać. Przez spodnie masował swojego nabrzmiałego penisa. Mógł to przerwać w każdej chwili, wystarczyło się odezwać, uderzyć w szybę… zamiast tego robił sobie dobrze, obserwując jak jego żona daje dupy swojemu terapeucie.
Facet chwycił ją za biodra i od razu zaczął ją posuwać mocnymi, szybkimi pchnięciami. Ze swojego punktu, Łukasz nie widział wszystkiego dokładnie i z przerażeniem zauważył, że tego żałuje. Jego żona podrygiwała w szybkim rytmie, sama też wypychając biodra. Chciała go, pragnęła, oddawała się z nieukrywaną rozkoszą… Łukasz wsunął dłoń w spodnie, chwytając penisa i poruszając szybciej dłonią…

Weronika dawno nie czuła czegoś takiego. Kiedy zobaczyła, jak działa na swojego terapeutę, kiedy przed nim uklękła, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Od tygodnia pragnęła znów poczuć się w ten sposób. Wyzwolona, pożądana, dzika…

Z początku się wahała, kiedy powiedział, że zrobią dziś tylko tyle, o ile ona sama poprosi, po co sama sięgnie. Niełatwo jej było wypowiedzieć te pragnienia na głos, przynajmniej na początku. Chciała go poczuć, wziąć do ust, wsadzić głęboko w siebie, ale wyartykułowanie tych marzeń było znacznie trudniejsze. Gdy jednak wreszcie się odważyła, gdy powiedziała, że chce wziąć jego kutasa w usta… niewidzialne mury, które zbudowała w sobie pękły. Obciągała tak, jak chyba jeszcze nigdy. Ssała, całowała i trzepała tego żylastego, naprężonego kutasa jak jakaś nimfomanka. Była gotowa robić to aż się w niej spuści. Jednocześnie aż ją skręcało między udami. Gdy sięgnęła tam palcami, wyczuła, że majtki są całe przesiąknięte sokami. Dlatego, gdy przypominał jej o zasadach, aż jęknęła z rozkoszy.
Dałaby mu nawet na podłodze, dlatego gdy powiedział, żeby weszła na kanapę, nie czekała ani chwili. Myślała tylko o tym, żeby wreszcie ją wziął. Jej krzyk, gdy wreszcie to zrobił był pełen dzikiego, zwierzęcego popędu. Szybko dostosowała się do jego ruchów i sama zaczęła nabijać na spęczniałego fiuta. Rozpychał ją, pulsując i drażniąc spragnione doznań wnętrze. Nie hamowała swoich jęków i krzyków, wreszcie czuła, że nie musi. Gdy chwycił ją za włosy i szarpnął, sapnęła głośno. Dała mu jeszcze kilka mocnych pchnięć, a później spojrzała na niego przez ramię…
– A teraz… włóż mi go w dupę – na wpół wyspała, na wpół wyjęczała, patrząc mi głęboko w oczy. Uśmiechnąłem się, bo mimo postępów, nie spodziewałem się, że aż tak da się ponieść.
Wyszedłem z niej, a Weronika chwyciła za swoje pośladki i je rozciągnęła. Sięgnąłem do ust palcami i nabrałem na nie ślinę. Rozsmarowałem ją po wyeksponowanej dziurce, a później naparłem na nią i wcisnąłem jej kutasa w tyłek. Wszedł do połowy, zanim jęknęła boleśnie. Wtedy się cofnąłem i znów naparłem, zaczynając ją posuwać. Dupkę miała ciasną, ale chciała więcej. Stopniowo otwierała się przede mną, a ja z rozkoszą obserwowałem, jak mój kutas coraz mocniej zagłębia się między jej krągłymi pośladkami.

W końcu otworzyła się przede mną i rozluźniła całkowicie. Zacząłem ją rżnąć, mocno przyciągając jej biodra przy każdym ruchu. Sama też zaczęła wypinać tyłek mocniej, oddając się przyjemności. Jęczała coraz głośniej, coraz bardziej gardłowo. Gdy dochodziła, brzmiała wręcz jak zraniona lwica, którą nabijałem na gorącą włócznię. Skończyłem niedługo po niej, zalewając zaciśnięty tyłek obfitą porcją spermy. Długo trwała w bezruchu, nawet po tym, jak już wyciągnąłem z niej kutasa. Oddychała głęboko, powoli dochodząc do siebie…

Łukasz siedział w aucie. Czuł się… dziwnie. Przez głowę przelatywał mu huragan emocji. Właśnie przyłapał swoją żonę na zdradzie. Upokorzenie i gniew były ogromne, ale równie silne było podniecenie. Oglądanie jej pobudziło go tak, że nie panował nad sobą. Gdy brał ją od tyłu, nie wytrzymał i się spuścił. Po wytrysku, wycofał się i wrócił do samochodu. Teraz mokre, lepkie od spermy bokserki przywierały mu do krocza.

Kilkanaście minut później Weronika wyszła z klatki. Idąc, uśmiechnęła się do niego i pomachała. Była wyluzowana, makijaż był dziś bez zarzutu, podobnie, jak fryzura, którą przecież musiał zniszczyć, kiedy pakował jej chuja w usta, kiedy brał ją od tyłu…
Wsiadła i znów pocałowała go w policzek… tymi samymi wargami, którymi pół godziny wcześniej obsługiwała obcego fiuta.
– Cześć Skarbie
– Hej, jak było dzisiaj?
– Znacznie lepiej, podobno robię postępy.
– To super, cieszę się.

Do domu wracali w ciszy, przy dźwiękach radia. Weronika nic nie wyczuła, może nadal była myślami z nim, może nadal wspominała, jak ją pieprzył. Gdy wrócili do mieszkania, Łukasz dość szybko przebrał się w dresy i zmienił bieliznę. Gdy wychodził z łazienki, zobaczył, że Weronika też chyba szykuje się, żeby wskoczyć w coś luźniejszego.
– A co tam dzisiaj robiliście? – nie wytrzymał w końcu
– Rozmawialiśmy – zaczęła, a później na chwilę się zamyśliła – a później pokazał mi jeszcze kilka ćwiczeń – dodała trochę nerwowo.
– Ćwiczeń?
– Tak, żeby nabrać pewności siebie, lepiej i pewniej artykułować swoje potrzeby i plany.
– I jak Ci poszło?
Weronika spojrzała na męża trochę inaczej. Uśmiechnęła się i podeszła do niego.
– Może zamiast mówić, coś Ci pokażę… – powiedziała, po czym popchnęła go tak, że upadł na łóżko. Stojąc nad nim rozpięła i zsunęła spódniczkę, a później pozbyła się bluzki.
Łukasz nie czekał. To co widział, go męczyło, ale jednocześnie nie mógł oprzeć się żonie. Nie w takim wydaniu – pewnej siebie, zmysłowej i spragnionej. Ściągnął spodnie i bokserki, a jego penis już się unosił.

Weronika weszła na niego i dosiadła. Przez chwilę ocierała się łonem o jego penisa, a kiedy ten się usztywnił, nabiła się na niego z głośnym pomrukiem. Oparła się wtedy ramionami na jego klacie i zaczęła ujeżdżać. Z początku powoli, bardziej zmysłowo, ale gdy rosło w niej napięcie, przyśpieszyła.
Dłonie Łukasza błądziły po jej ciele, obmacywał jej piersi, biodra, a gdy sięgnął do tyłka, poczuł, że jest tam niezwykle mokra. Czasem pozwalał sobie na delikatne pieszczoty, więc znał jej ciało, teraz jej rowek był aż lepki od soków.

Weronika była coraz bliżej spełnienia, on też chciał, ale wcześniejszy niekontrolowany wytrysk pozbawił go sił. Czuł stres, co jeszcze pogarszało sprawę.
– Jakie to były ćwiczenia? – zapytał nagle.
Weronika nachyliła się nad nim i spojrzała mu w oczy. Widział w jej spojrzeniu dziwny, drapieżny blask.
– Naprawdę chcesz wiedzieć?
– Powiedz mi.
– Powiedział, że muszę wyzwolić swoją energię, swoje prawdziwe, dzikie ja – Weronika zaczęła opowiadać, nie przestając ujeżdżać męża. Zwolniła nieco, tak żeby dopasować rytm do opowieści.
– Żeby to zrobić, muszę pozbyć się zahamowani, barier i wstydu.
Łukasz przymyka oczy, czując, jak Weronika mocniej zaciska się na jego penisie. Pod powiekami widzi znów to, co obserwował na balkonie. To, jak żona dawała innemu.
– I on pomógł mi to osiągnąć. Pomógł mi zerwać ograniczenia. Zrobił to… on… – zawahała się, bo to, co chciała powiedzieć było zbyt dużego kalibru.
– Pieprzył Cię? – Łukasz nie wytrzymał i zapytał sam, a wtedy Weronika jakby pękła.
– Mmmm… tak… wziął mnie… i zerżnął…
Łukasz aż jęknął, ale ona nie mogła już przerwać.
– Najpierw zrobiłam mu loda… sama o to prosiłam, żeby pozwolił mi go possać. Później wziął mnie od tyłu. Wypieprzył… dawno nie miałam takiego orgazmu… a on… on… on… Yhhmmmm… spuścił się we mnie… Ohhhmmm…

Doszli oboje. Ona mocno, intensywnie. On szybko, z niewielkim pojedynczym strzałem. Przez chwilę trwali w bezruchu, który przerwała Weronika. Pochyliła się i pocałowała męża, a później wstała i wyszła do łazienki.

Łukasz leżał jeszcze przez chwilę na łóżku. Obok siebie dostrzegł zwinięte majtki Weroniki. Sięgnął po nie i obejrzał. Były mokre. Na wewnętrznej stronie dojrzał jasne smugi. Widział podobne, gdy się przebierał. Sperma… jego sperma na jej majtkach. Musiał skończyć w niej. Nasienie jeszcze z niej wypływało. Teraz zrozumiał, dlaczego jej tyłek był taki mokry.
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry