• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl

    Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.

Jakie opowiadanie chcielibyście przeczytać?

Mężczyzna

retnu

Dominujący
Zanim przeczytam Twoje opowiadanie...
Powiedz mi jak widzisz dusze kobiety, która za aprobata męża i w jego obecności, bo taki był warunek przyzwolenia, pozwoliła sobie na absolutnie wszystko. Wszystko, co kiedyś było dozwolone arystokracji i ludziom na społecznym świeczniku, a surowo zabronione pospólstwu.
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Zadajesz pytanie, zawierające odpowiedź. Sprawdzasz moją inteligencję? Powiedz, kto zaglądał pospólstwu pod spódnicę, iloma członkami się zabawiają? Dlaczego sądzisz, że tak było, a nie jest obecnie? Doskonale się orientujesz, od czego zaczęła ludzkość życie w jaskiniach… teraz jedynie pieczary wyglądają okazalej.
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący
...Sprawdzasz moją inteligencję? Powiedz, kto zaglądał pospólstwu pod spódnicę, iloma członkami się zabawiają? Dlaczego sądzisz, że tak było, a nie jest obecnie? Doskonale się orientujesz, od czego zaczęła ludzkość życie w jaskiniach… teraz jedynie pieczary wyglądają okazalej.
O, moi wszyscy bogowie!
Nic nie sprawdzam. Nie mam odwagi! 🙂

Jesli Nefer zwróciła uwagę na Twoje opowiadania, to coś w nich musi byc. Cos czego ja nie dostrzegłem, a co jest całkowicie naturalne, bo w końcu jestem tylko facetem 🙂A zatem ponawiam prośbę:
Powiedz mi jak widzisz dusze kobiety, która za aprobata męża i w jego obecności, bo taki był warunek przyzwolenia, pozwoliła sobie na absolutnie wszystko.
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący
SZAMPAN TRUSKAWKOWY

   Zamówienie nie należało do szczególnie dziwnych, jak pracuję w hotelu w charakterze pokojówki a najczęściej kelnerki. Cztery szampany z pokaźnymi pucharami truskawek w śmietanie nie należały do rzadkości. Co prawda ilość powalała, milutko łechtała obszar ciekawości młodej pracownicy obdarzonej niebanalną urodą. Daleko do wspaniałości kobiecości krążących po wybiegach modelek. Zupełnie bliziutko do seksownych foremnie zbudowanych kobiet z bujnym biustem niemalutkim tyłkiem, z którego startowały zgrabne, bo niekrzywe nogi do samiutkiej ziemi. Otwierałam drzwi pokoju z wyuczoną gracją po długim i wytrwałym wpierw delikatnym by po chwili gromkim pukaniu, gdy nikt nie zareagował, powolutku wniknęłam w przestrzeń apartamentu.
Dumnie wkroczyłam na arenę niczym wytrawna znawczyni obyczajów hotelowych,


------ Pokojówka dumnie wkraczającą do hotelowego pokoju, jest pierwsza w kolejce z powodu owej dumy, do zwolnienia. Bo i nie tego ucza na kursach przyswojenia/przygotowania do zawodu. Moze w ramach wolnego czasu świadczyć taki i nietakie uslugi, ale kuźwa, duma nie ma z tym nic wspólnego 🙂 Bo albo ONA wie gdzie sie znajduje, albo jest zakałą hotelu, z przygotowanym wilczym biletem.

W tym miejscu daruje sobie ciąg dalszy, bo i nie chce zniechęcić Cie do pisania na sf.
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
SZAMPAN TRUSKAWKOWY

   Zamówienie nie należało do szczególnie dziwnych, jak pracuję w hotelu w charakterze pokojówki a najczęściej kelnerki. Cztery szampany z pokaźnymi pucharami truskawek w śmietanie nie należały do rzadkości. Co prawda ilość powalała, milutko łechtała obszar ciekawości młodej pracownicy obdarzonej niebanalną urodą. Daleko do wspaniałości kobiecości krążących po wybiegach modelek. Zupełnie bliziutko do seksownych foremnie zbudowanych kobiet z bujnym biustem niemalutkim tyłkiem, z którego startowały zgrabne, bo niekrzywe nogi do samiutkiej ziemi. Otwierałam drzwi pokoju z wyuczoną gracją po długim i wytrwałym wpierw delikatnym by po chwili gromkim pukaniu, gdy nikt nie zareagował, powolutku wniknęłam w przestrzeń apartamentu.
Dumnie wkroczyłam na arenę niczym wytrawna znawczyni obyczajów hotelowych,


------ Pokojówka dumnie wkraczającą do hotelowego pokoju, jest pierwsza w kolejce z powodu owej dumy, do zwolnienia. Bo i nie tego ucza na kursach przyswojenia/przygotowania do zawodu. Moze w ramach wolnego czasu świadczyć taki i nietakie uslugi, ale kuźwa, duma nie ma z tym nic wspólnego 🙂 Bo albo ONA wie gdzie sie znajduje, albo jest zakałą hotelu, z przygotowanym wilczym biletem.

W tym miejscu daruje sobie ciąg dalszy, bo i nie chce zniechęcić Cie do pisania na sf.
Poproszę linki do twoich opowiadań, skoro zabierasz się za krytykowanie innych, wiele od ciebie się nauczę w zakresie sztuki pisania!
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący
Poproszę linki do twoich opowiadań, skoro zabierasz się za krytykowanie innych, wiele od ciebie się nauczę w zakresie sztuki pisania!
No i w tym miejscu i z Twojej winy, a raczej z Twojego świętego, prywatnego przeświadczenia o mistrzostwie w posługiwaniu się pisanym słowem i dogłębną znajomością erotyki, urywa się moja "znajomość" z Toba.
Jeśli wyrazisz zadowolenie z tego powodu, to wiedz, że będzie mi cholernie milo 🙂

I przy okazji, zamiast walić z grubej urażonej rury, przeczytaj ze zrozumieniem tytuł topicku i sprobij zrozumiec co kryje się za:

Jakie opowiadanie chcielibyście przeczytać?​

I co z tego wynika, a i co autor musi/powinien przełknąć.
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący
A zatem pozwól pociągnąć się za język i powiedz w jednam zadaniu co Cie kreci , a ja dopisze cd, ktore bedziesz mogla zignorowac, lub zaakceptować i dopisać własny ciąg dalszy.
To moim zdaniem jest podstawa dobrej zabawy.
 
Kobieta

Katrine

Nowicjusz
Mmm dokładnie tak.
ON I PANI (Czas odczytu 00:07:19)

   Patrzyłam na niego z dozą obrzydzenia skrywaną pod płaszczykiem lekkiego uśmiechu w kącikach ust. Wystawił kompletnie do wiatru, zgodnie z umową ubrałam czarne szpileczki na sporej podstawie, a on stare obdarte kapciory rodem ze śmietnika osiedlowego. Wdziałam niedawno zakupioną w znanej galerii dla krezusów za kilka wypłat kreację tak ubogą w materiał, że trudno było okryć piękne jędrne piersi, z nogami było łatwiej, wystarczyły seksowne pończochy ze sporym paskiem nośnym z lekka skrytym pod sukienką. Oblubieniec nie raczył nawet wdziać pradawnego garnituru, na „szczególne okazje” był z ekipy mężczyzn kupujących w życiu trzy garnitury, na komunię, ślub i pogrzeb. Kiwał się na krześle w domowym dresie z licznymi dziurami w kiedyś białym podkoszulku, wyglądał jak pedofil czyhający na niewinne dorastające podlotki, brakowało jedynie okularów z grubych denek od butelek…

   — Obiecałeś! — zawyłam niczym kojot na prerii, nie raczył nawet spojrzeć na boginię.
   — Przyrzekłeś! — już nie krzyczałam, a wrzeszczałam, ile fabryka dała.
   — I co z tego… — matko jedyna, miałam ochotę walnąć padalca w pysk za niedotrzymywanie obietnic.

   Małżeństwo rządzi się swoimi utartymi schematami, nasze po czterech latach dotarło do martwego punktu. Po szaleństwach nocy, a nie rzadko dnia przyszedł okres całkowitego braku zainteresowania jakże wymaganymi cieplutkimi chwilami. Ratując resztki drogi do błogostanu, posiłkowałam się wiedzą płynącą z Internetu. Zapragnęłam przeżyć niezapomniane chwile, wykorzystując oblubieńca w ciekawych nie do końca wygodnych pozycjach dla niego, natomiast dla mnie wręcz wymarzonych. Szczera rozmowa otwiera zamknięte na głucho drzwi, pozwala uwolnić się od widma rozwodu, nierzadko uruchamia ukryte pokłady namiętności. Wstępna całkowita negacja otwartej propozycji niejedną by zniechęciła, ale nie mnie. Kobiecość to istotny element malutkiej manipulacji pionkiem domowym, ustami wyciągnęłam z wybrańca zgodę na nietypowe zabawy erotyczne.

   — No dobra, nie rzucaj kochanie gromami z oczu, co mam zrobić?
   — Rozbierz się do naga, zwiążę sznurkiem dokładnie twoje ręce za plecami — nie patyczkowałam się, z całej siły zawiązywałam supły na podstawie wiedzy z ekranu otwartego laptopa.
   — Uklęknij, obwiąże nogi dokładnie trokiem — podobny schematem do poprzedniego dokładnie obwiązałam nogi do samych ud.

   Idealnie przypominał postać z obrazka na monitorze komputera, jeszcze tylko zapętliłam do pokaźnego dębowego stołu jedną końcówkę sznura, gdy drugą przywiązałam do nogi kanapy. Na tyle mocno, aby nie omsknął się na podłogę z pozycji na czworaka całkowicie unieruchomiony sznurem. Przyszedł czas na od dawna oczekiwany spektakl. Stanęłam na wprost próbującego unieść głowę wyżej, celem dostrzeżenia co ukochana przygotowała na wieczór. Powoli nie spiesząc się, widząc skrępowanego męża, zadarłam sukienkę na tyle, aby wyłonił się spory czarny jak noc ogromnych rozmiarów sztuczny gumowy kutas. Chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył, wbiłam się głęboko po samo gardło i rozpoczęłam rytmiczne dyscyplinowanie padalca domowego. Po kilku minutach nic nie zostało z samozadowolenia, panie zabawiają się w podobny sposób w sieci, nie wiem, z czego czerpią satysfakcję. Ślina w ogromnej ilości kapała z kącików ust męża wprost na podłogę, czerwony jak flaga Rosji pałał zemstą. Pot zalewał mi oczy, w sporych ilościach płynął po plecach, jak w takich warunkach osiągnąć błogostan? Chwila relaksu, gdy sączyłam drinka, starając się nie słuchać wyzwisk z ust owiązanego, pozwoliła zaprzęgnąć po chwili golasa do pracy.

   — Haruj ustami! — przyciągnęłam z lekka jego głowę, nie za bardzo miał ochotę na dalej.
   — Harujże, bo zleje batem — dopiero, po wyraźnym uderzeniu utrapieniem podjął wyzwanie.

   Jak tylko przestawał, unosiłam kata dręczyciela z doskonałym skutkiem! Pracował, jak potrafił najszybciej, i co z tego? Oglądając w internecie, wyglądało pięknie, przyjemnie na pewno dla dominującej, w rzeczywistości to bzdura! Spocona jak stary cap z bolącymi nogami od niewygodnej pozycji prawie w kuckach, aby dildo pasowało do otworu ustnego łobuza. Po pierwszym skurczu mięśni uda, zaprzestałam dewastacji męża. Raczyłam się sporym drinkiem po uciszeniu przekleństw płynących z gardła istoty na czworaka przy podłodze, wystarczyła piłeczka gumowa wciśnięta w przełyk zamknięta szlabanem ze sporego rzemienia zapiętego na karku i zapanowała błoga cisza z lekka przerywana przygłuszonymi jękami.
   Wyglądał, jakby oczekiwał końca gehenny, cóż pewnie spodziewał się, że spektakl dobiegł końca, nic bardziej mylnego. Mało delikatnie nogą uzbrojoną w szpilkę uniosłam jego zadek deko wyżej i bez zbędnych ceregieli wbiłam się sztucznym potworem w odbyt. Zanim załapałam, że należy odpowiednio posmarować dildo poślizgiem umożliwiającym w miarę przyjemny posuw, otworek do jaskini z najbliższą okolicą mienił się na kolor czerwony przechodzący w siny. Prawdopodobnie jakby nie zaślepka w ustach wszystkie psy z osiedla by się zleciały po wyciu zwierzaka. Dziarsko z całą mocą pociągnęłam za uzdę na karku, śmiało bez litości zadzierałam wysoko głowę męża, jednocześnie milutko zacisnęłam kolanka powleczone pończochami na ciałku czciciela. Owładnięta szaloną furią bez umiaru wdzierałam się coraz szybciej, coraz mocniej coraz głębiej. Nie wiem, jak długo to trwało, ale pewnie sporo skoro wysączyłam butelkę alkoholu.
   Kiedy uwolniłam z więzów sznura, biegał jak poparzony wkoło stołu w jadalni, trzymając się za dupę ze śmiesznie rozkraczonymi nogami. Zanim wpadł do łazienki, zdążył zawyć i nawymyślać od najgorszych…

   — Ty chora porąbana babo, to miała być zabawa, a nie maltretowanie! — przeglądałam w spokoju ducha kolorowe czasopismo.

   Ubierał się bardzo chaotycznie z racji bolących fragmentów ciała po przejściu mojego huraganu przyjemności. Wybiegł bez słowa z domu, nie wrócił feralnego dnia, ani następnego… ani następnego… ani… Hm. Czas na rozwód?
   Po trzech dniach ze stoickim spokojem opadł na fotel w salonie, zawtórowałam delikatne, usiadłam na sofie. Z wrodzoną delikatnością a w zasadzie z premedytacją huśtałam szpileczkę na krańcu zgrabnych paluszków stóp powleczonych seksownymi pończochami. Starał się nie zerkać na cudowne długie zgrabne nózie żoneczki.

   — Gdzie byłeś, trzy dni — bez wstępów przeszłam do sedna sprawy.
   — W hotelu, ale zrobiło się dziwnie pusto i wróciłem…
   — Na kolana czołgaj się do mych stóp, może wybaczę? — jakby opadł na czworaka, uznałabym, że szlajał się z kurwami, kopniak w dupę i rozwód!

   Patrzył niewymownie długo tymi swoimi ślicznymi piwnymi oczkami z lekka zmęczonymi. Dopiero teraz spostrzegłam, że jest w jasnym letnim gajerku na pewno niekupionym na targu. Milczał jak zaklęty, a ja powoli wszystkiego żałowałam, co mnie podkusiło do dzikiej nieokiełznanej jednostronnej orgii. Misterny plan okiełznania męża, zapędzenia jak bydło do spełniania zachcianek walił się w drobny mak z każdą mijającą sekundą…

   — Ty znowu sztuczki w kierunku uległości, sama upadnij na kolana i podejdź na czworaka, dostaniesz coś słodko kwaśnego.
   — Widzę i słyszę, rozłąka służy, myślałam, że straciłeś jaja!

   Opadając na kolana, zgubiłam szpilki, powoli zbliżałam się do granic rzeczywistości zamkniętej rozporkiem, na który coś niebywale wielkiego napierało. Kiedy końcówkę ust zacisnęłam na kutasie męża, poczułam ukłucie w kark. Nie wiem, co się wydarzyło, ale ocknęłam się skrępowana dokumentnie sznurem. Jak tylko rozchyliłam źrenice, wpakował czerwony balonik głęboko w moje usta, obrócił na bok i wdarł się podwójnym sztucznym dildo jednocześnie w szparkę oraz odbyt. Pompując balonik w gardle, pozbawiał w zastraszająco szybkim tempie możliwości oddychania, jednocześnie mocno wpychał sztuczne gumiaki we mnie, pozbawione wilgoci namiętności po chwili boleśnie raniły szlachetne wnętrzności. Jak tylko spuszczał powietrze z balonika, krzyczałam wniebogłosy, szybko nauczył posłuszeństwa, ponownie napełniając dusiciela przełyku. Maltretował wiele godzin, pozbawił czci i wiary w fundamenty małżeństwa, zrodziła się chęć bolesnej zemsty, a nie budowy czegoś nowego, aby nasz Świat nabrał kolorów.
   Straciłam w nocy przytomność, obudziłam się w wannie wypełnionej w połowie ciepłą przyjemną w dotyku wodą z dużą ilością piany. Trafiłam na zwolnienie lekarskie na przeszło dwa tygodnie z przedłużeniem o kolejne dwa, czas spędzałam w sieci, szukając zemsty. W domu panował niczym niezmącony spokój oparty na poszanowaniu domowników. Nie odzywaliśmy się do siebie aż do pamiętnego poniedziałku...
   Uznałam, że to idealny dzień na spacer po pustym lesie po niedzielnych wojażach rodzin z dziećmi. Nawet się uśmiechał, ubierając śliczny nowy letni garnitur, wydawał się zafascynowany pomysłem ekskursji w bezdroża zieleniny. Zadowolona spostrzegłam jedynie wóz dostawczy na końcu parkingu leśnego, idealnie pusto bez żywego ducha. Nie preferowaliśmy maratonu w ostępach leśnych, po kilkunastu minutach wracaliśmy, milutko trzymając nasze dłonie jak kiedyś za dawnych czasów. Zapragnął zdobyć usta, cóż mam czynić, oddałam namiętny pocałunek. Odsunęłam się krok do tyłu, gdy potwornie mocne uderzenie wymierzyła w plecy męża, kobieta wyłaniająca się za samochodu dostawczego. Zanim upadł na ziemię, założyła mu na szyję gruby rzemień przytwierdzony do drewnianej konstrukcji, boleśnie wygięła ręce do tyłu, w nienaturalny sposób zakotwiczyła w dyby, wyglądały na połamane. Pchnęła energicznie ze sporą siłą we wnętrze przestrzeni bagażowej wprost w metalową klatkę. Kark męża przytwierdziła rzemieniem do dna klatki, uprzednio wypełniając usta sporą gumową piłką. Zapanowała całkowita grobowa cisza, zaprzestał ordynarnych wrzasków, jedynie skomlał, roniąc sporo łez. Kobieta bez dozy zażenowania wsunęła dłoń w jego rozporek, wyglądało na badanie zwierzaka.

   — Za chwile będziesz pokorny jak ciele — z uśmiechem na twarzy zatrzasnęła część towarową samochodu.
   — Pani kasa za sprzedaż zabawki do uciech cielesnych — podała napęczniałą od kasy kopertę.

   Stałam bez ruchu otoczona jedynie drzewostanem, stałam, gdy wsiadła do kabiny auta, stałam, kiedy odjechała, stałam, gdy zniknęła w dali drogi, stoję do tej pory…
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący
U mnie każdy użytkownik może, a nawet powinien, wpisać własne zdania w treść opowiadania!
Pierwsza próba wspólnego pisania okazała się byc wielkim sukcesem. Opowiadanie napisane na SF "Pan tu nie stał" w krótkim czasie przeczytało ponad 1200 czytelników. Z mojej strony szacun.

To co znajduje się poniżej rowniez kwalifikuje się do rozebrania na części i wpisania własnych slow, zwrotów.
Nie wszystkie zostaną uwzględnione, ale we wspólnym pisaniu jest to, lub powinno byc, oczywiste.


Tytuł roboczy Różyczka
Do poprawek i rozwinięcia



Nie lubię być sama, a Adama nie było już drugi tydzień. Te jego wyjazdy mnie kiedyś wykończą. W ciągu dnia jakoś dawałam radę, bo obowiązki, bo praca, ale wieczorami wariowałam z nudów i tęsknoty. Bywały dni, takie jak tamten, że nie mogłam sobie znaleźć miejsca, snułam się bez celu po pustym domu, próbując o niczym nie myśleć. Ale gdy tylko zamykałam oczy, przypominał mi się on. Jego twarz, jego oczy, jego oddech, ciepło jakie mi dawał, poczucie bezpieczeństwa jakie mi dawał, jak mi dogadzał, jak mnie pieścił i z jakim zaangażowaniem mnie pieprzył. Na samą myśl o jego kutasie czułam mrowienie w brzuchu. Tak bardzo chciałam się z nim kochać! Postanowiłam sama sobie ulżyć. Wyciągnęłam z szuflady wysłużony wibrator i poczłapałam do łazienki. Najpierw sprawdziłam, czy baterie się nie wyczerpały, potem mydłem do intymnych części ciała, umyłam każdą jego fałdkę, załamanie i zakrzywienie. Teodor - cholera, co za okropne imię mu wymyśliłam. Z jednej strony go wręcz nienawidzę, bo jest tylko namiastką tego, co zawsze chciałabym mieć pod ręką, a z drugiej strony, są chwile, gdy jest moją ostatnią deską ratunku.
Usiadam okrakiem przed lustrem w sypialni, odchyliłam majteczki i przyglądałam się chwilę mojej cipce.
- Ach Adamie czemu cię przy mnie niema? I ja tęsknię, ale moja spragniona cipka tęskni jeszcze bardziej - wymamrotałam sama do siebie.
Posmarowałam Teodora lubrykantem, zamknęłam oczy i zaczęłam dotykać nim cipki.
Nic nie czułam. Ech, nigdy sztuczny nie zastąpi prawdziwego. Zaczęłam głaskać nim swoją łechtaczkę. I nic. Choć gdzieś głęboko w środku rozpierało mnie pożądanie, moje ciało milczało.
Włączyłam wibracje. Trochę lepiej, coś we mnie drgnęło. Niestety ta erotyczna zabawka nie działała na mnie tak, jak dotyk Adama. Nie poddawałam się. Pomalutku wepchnęłam go sobie do środka, a paluszkami drugiej ręki z odpowiednim naciskiem pieściłam łechtaczkę. Bolało, bo wibrator był sporych rozmiarów. Zaczęłam sobie wyobrażać, że to członek Adama jest we mnie. Wsadzałam głęboko, do końca. Ruszałam coraz szybciej, coraz głębiej, coraz zachłanniej ocieram nim o ścianki mojej pochwy. Jednak coś nie grało. Brakowało mi jego ciężaru na sobie i jego ciepła, przyspieszonego oddechu, zapachu. Brakowało mi go!
Ruszałam coraz szybciej ręką. Było dobrze, nawet bardzo dobrze. Cicho jęczałam, wzdychałam. Ale to nie było to! Poddałam się. Nie mogłam doprowadzić się do orgazmu. Sama przed sobą udawałam, że i tak było fajnie. Ale tak naprawdę, nie było fajnie. Seks bez niego, to nie seks i tyle.
Wróciłam zrezygnowana do łazienki by się umyć. Najpierw jednak przyjrzałam się swojej twarzy w lustrze. Kurcze, kogo ja próbowałam okłamywać? Dłużej nie wytrzymam takiego życia.
Nagle usłyszałam przekręcanie klucza w zamku. Adam wrócił? Dwa dni wcześniej?
Ruszyłam pędem do przedpokoju. Rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam obsypywać pocałunkami. Pod moim ciężarem zgiął się w pół i posadził mnie na schodach. Niewiele myśląc ściągnęłam figi i zagarnęłam go nogami by był bliżej mnie. Wreszcie był blisko mnie. Co za ulga.
- Przytul mnie mocno - prosiłam niemal ze łzami w oczach. - Kochaj się się ze mną.

Tu brakuje kawałka tekstu - przejścia z romantycznego powitania do namiętnego, zwierzęcego spełnienia okraszonego wulgaryzmami, które oboje uwielbiali.

- Włożę ci patyczaka w twoją czerwoną różyczkę - wysapał mi do ucha.
Jeszcze nie skończył mówić, a już dostał obuchem w łeb. Rozczarowana zrzuciłam go z siebie i rozkraczając się zapytałam ze wściekłością w głosie:
- A to jest ta twoja różyczka?
- Wybacz mi, coś mi się pomyliło. Trzeźwy jestem. - Wykrztusił zaskoczony moim wybuchem, rozbujanymi piersiami i lśniącą wilgocią cipką.
- Takiej jeszcze jej nie widziałem. Jest piękna! - wykrzyknął przyglądając się z zachwytem....
- Coś ci się pojebało, bo wiesz, ze patyczaka sam możesz sobie obciągnąć, a ja chce być wyjebana twardym chujem. Tu i natychmiast! - wypaliłam całkiem szczerze, bo nie wiem czemu ale to określenie ,,patyczak" skojarzyło mi się z moim Teodorem. - Chcę mieć w sobie prawdziwego, ciepłego chuja, obleczonego prawdziwą skórą a nie plastikiem. Takiego z krwi i kości. Idiotycznie to zabrzmiało, ale .....

i brak dalszego ciągu i zakończenia
 
Ostatnia edycja:
Kobieta

Nefer

Podrywacz
I co @retnu mamy dopisać coś w miejsce pochyłego pisma? :)

Wątpię żeby chętny sam się zgłosił. :unsure:
Może wskaż kogoś np. @stroiczek , on fajnie pisze.

No i jak mówiła @Aisog01 chyba inny wątek by się przydał, bo się miesza.
 

stroiczek

Biegły Uwodziciel
Brak mi weny, nie mam teraz swej muzy, marzenie o której pozwoliłoby mi napisać opowiadanie.
Jestem na etapie rezygnacji z dotychczasowego życia. Moje opowiadania były o wiele lepiej oceniane niż ja sam oceniany byłem przez innych i przez samego siebie.
Ponadto ostatnio nie byłem tu mile widziany. Dlatego muszę ograniczać aktywność na forum.
Bawcie się dobrze!
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący

stroiczek,​

nie ograniczaj, bo i nie Ty jesteś winny.
Winne jest "otoczenie" do którego, i to przez wiele lat jeszcze nie dotarło, czym jest erotyczne forum, a czym nie powinno byc.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry