• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Czy zostaliście zdradzeni? Ogólna dyskusja nt. zdrady

Mężczyzna

LeopoldLeo84

Cichy Podglądacz
Mnie zdradziła kobieta po moich namowach i mimo tego że czuje zawstydzenie strasznie mnie to kręci ... Widziałem po partnerce że jednak większy penis zrobił lepsza robotę
Ja proponowałem Partnerce, żeby odnowiła kontakt z byłym, który ponoć świetnie Ją bzykał.. żeby napisała do niego i zapytała co u niego, a najlepiej żeby umówiła się z nim na kawę (z myślą, że będzie skok w bok), ale Partnerka się obruszyła i nie chce słyszeć o tym. Nie raz Ją podpytuję, czy ktoś fajny się koło Niej kręci, czy podrywa ktoś w pracy- czasem się to zdarza, ale nic więcej poza tym się nie dzieje. Z jednej strony to fajnie, ale z drugiej.. ta nutka adrenaliny.. ;)
 
Mężczyzna

Roger430

Biegły Uwodziciel
Jeśli jest prawdziwa miłość to nie ma zdrady. Miłość to nieustanna praca nad relacją, napełnianie braków. Jeśli nie ma pracy, nie ma miłości, to nie są tylko puste frazesy, to robota. Zdrada może być tylko w związku i tak, wtedy zdrada jest złem i nie może być zupełnie uzasadniona, bo wtedy jest właśnie miłość.
Jeśli w związku nie ma miłości, to to jest kontrakt, a nie związek, jak wtedy mówić o zdradzie? Pominę już dla mnie to że nie widzę zupełnie sensu w życiu z kimś, kogo się nie kocha, ale to już moja opinia.
Jeśli komuś czegoś brakuje i nie chce pracować nad tym/druga strona nie chce/dlugotrwale próby nic nie wnoszą - to nie ma sensu moim zdaniem w takim czymś trwać, to po prostu brak jaj dla mnie i marnowanie czasu drugiej strony, a więc już samo to jest totalnym brakiem szacunku.
Jestem po prostu kurewskie ciekawy, CO UZASADNIA ZDRADĘ 🤮
Mam na myśli bardzo ekstremalne sytuacje.
Przyjmijmy, że partner/partnerka ulega poważnemu wypadkowi, jest sparaliżowana, nie ma żadnych szans, na powrót do zdrowia, stan jest wegetatywny. Kochamy tę osobę i nie zostawimy jej na pastwę losu. Opiekujemy się nią, ale fizyczny kontakt jest niemożliwy. Czy w takim przypadku znalezienie sobie kogoś jest zdradą nieusprawiedliwioną? Znałem taki przypadek i uważam, że kobieta nie ponosi tu żadnej winy i nie powinniśmy w takim przypadku mówić o jakiejkolwiek zdradzie.
 
Mężczyzna

LeopoldLeo84

Cichy Podglądacz
Mam na myśli bardzo ekstremalne sytuacje.
Przyjmijmy, że partner/partnerka ulega poważnemu wypadkowi, jest sparaliżowana, nie ma żadnych szans, na powrót do zdrowia, stan jest wegetatywny. Kochamy tę osobę i nie zostawimy jej na pastwę losu. Opiekujemy się nią, ale fizyczny kontakt jest niemożliwy. Czy w takim przypadku znalezienie sobie kogoś jest zdradą nieusprawiedliwioną? Znałem taki przypadek i uważam, że kobieta nie ponosi tu żadnej winy i nie powinniśmy w takim przypadku mówić o jakiejkolwiek zdradzie.
Znam sytuację, że mąż "oklapł".. impotencja.. żona namawiała na leczenie- nie chciał.. w końcu żona znalazła sobie kochanka.. nadal mieszka z mężem.
 
Mężczyzna

LeopoldLeo84

Cichy Podglądacz
Znam sytuację, że mąż "oklapł".. impotencja.. żona namawiała na leczenie- nie chciał.. w końcu żona znalazła sobie kochanka.. nadal mieszka z mężem.
Myślę, że tego typu zdrad jest sporo.. powodowanych brakiem reakcji partnera/ partnerki na jakiś problem we współżyciu.. czy to problem medyczny, czy kwestia poczucia niespełnienia np.: żona nie robi loda, albo mąż typu "dwa ruchy- zbiornik suchy- i do poduchy" ;)
 
Kobieta

SexParaWawa

Seks Praktykant
Co to jest wierność? Dla zdrowych osób
- brak okazji (dla osób otwartych z dużym libido i nie do końca spełnionych w relacji),
- strach przed zdemaskowaniem i ośmieszeniem (dla osób nieśmiałych, nie lubiących ryzyka, zalęknionych),
 
Mężczyzna

Roger430

Biegły Uwodziciel
Czy akt seksualny bez uczuć można nazwać zdradą? Niby tak, ale ja bym poważnie się nad tym zastanowił. Jeżeli to ma być tylko rozładowanie napięcia np z prostytutką.
 
Mężczyzna

LeopoldLeo84

Cichy Podglądacz
Czy akt seksualny bez uczuć można nazwać zdradą? Niby tak, ale ja bym poważnie się nad tym zastanowił. Jeżeli to ma być tylko rozładowanie napięcia np z prostytutką.
Kwestia mentalności w jakiej się wyrosło- wypracowana przez cywilizację forma monogamiczna- jako jedyna słuszna w sferze seksualnej. A przecież pierwotniejsza jest poligamia. Ciekawe czym jest zdrada dla osób żyjących w związkach poligamicznych (np. wielożeństwo)..
 
Mężczyzna

LeopoldLeo84

Cichy Podglądacz
Co to jest wierność? Dla zdrowych osób
- brak okazji (dla osób otwartych z dużym libido i nie do końca spełnionych w relacji),
- strach przed zdemaskowaniem i ośmieszeniem (dla osób nieśmiałych, nie lubiących ryzyka, zalęknionych),
Bardziej bym powiedział, że nie wykorzystywanie okazji.. cóż to za wierność bez okazji ;)
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Czytam te komentarze o tym, że wierność to brak okazji, strach przed zdemaskowaniem albo kwestia wychowania i mam wrażenie, że całkowicie pomijacie najprostszą możliwość.
A może wierność jest po prostu świadomą decyzją?
Przecież jeśli ktoś jest wierny wyłącznie dlatego, że nie miał okazji, to nie jest wierność. Jeśli jest wierny tylko dlatego, że boi się przyłapania, to też nie jest wierność. To tak samo, jak nazwać uczciwym człowieka, który nie kradnie wyłącznie dlatego, że wszędzie są kamery.
Najbardziej zdziwił mnie jednak pomysł, że seks bez uczuć być może nie jest zdradą. To znaczy co? Jeśli ktoś miesiącami okłamuje partnera, spotyka się za jego plecami i uprawia seks z kimś innym, ale bez romantycznych uczuć, to problem magicznie znika?
Przecież zdrada nie polega wyłącznie na uczuciach. Bardzo często jej istotą jest świadome złamanie ustalonych zasad i nadużycie zaufania drugiej osoby.
I jeszcze ten argument o poligamii. Dla mnie to również nie ma znaczenia. W związku monogamicznym zdradą jest złamanie zasad monogamii. W związku otwartym zdradą może być złamanie zasad związku otwartego. W poligamii zdradą może być złamanie zasad obowiązujących w poligamii.
Nie liczba partnerów definiuje zdradę, tylko złamanie zasad, na które umówiły się zainteresowane strony.
Dlatego mam czasem wrażenie, że część tej dyskusji nie dotyczy pytania „czym jest zdrada?”, tylko „jak zbudować taką definicję zdrady, żeby moje zachowanie się pod nią nie kwalifikowało”.
 
Mężczyzna

Roger430

Biegły Uwodziciel
Czytam te komentarze o tym, że wierność to brak okazji, strach przed zdemaskowaniem albo kwestia wychowania i mam wrażenie, że całkowicie pomijacie najprostszą możliwość.
A może wierność jest po prostu świadomą decyzją?
Przecież jeśli ktoś jest wierny wyłącznie dlatego, że nie miał okazji, to nie jest wierność. Jeśli jest wierny tylko dlatego, że boi się przyłapania, to też nie jest wierność. To tak samo, jak nazwać uczciwym człowieka, który nie kradnie wyłącznie dlatego, że wszędzie są kamery.
Najbardziej zdziwił mnie jednak pomysł, że seks bez uczuć być może nie jest zdradą. To znaczy co? Jeśli ktoś miesiącami okłamuje partnera, spotyka się za jego plecami i uprawia seks z kimś innym, ale bez romantycznych uczuć, to problem magicznie znika?
Przecież zdrada nie polega wyłącznie na uczuciach. Bardzo często jej istotą jest świadome złamanie ustalonych zasad i nadużycie zaufania drugiej osoby.
I jeszcze ten argument o poligamii. Dla mnie to również nie ma znaczenia. W związku monogamicznym zdradą jest złamanie zasad monogamii. W związku otwartym zdradą może być złamanie zasad związku otwartego. W poligamii zdradą może być złamanie zasad obowiązujących w poligamii.
Nie liczba partnerów definiuje zdradę, tylko złamanie zasad, na które umówiły się zainteresowane strony.
Dlatego mam czasem wrażenie, że część tej dyskusji nie dotyczy pytania „czym jest zdrada?”, tylko „jak zbudować taką definicję zdrady, żeby moje zachowanie się pod nią nie kwalifikowało”.
Tu nie chodzi o wybielanie siebie tylko o wagę problemu. Jeżeli ktoś robi to notorycznie z premedytacją, to chyba jest to co innego niż jakiś jednorazowy skok w bok kogoś, kto np pracuje na emigracji i nie widzi się z rodziną 2 lata czy dłużej.
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Właśnie dlatego ten argument o emigracji mnie nie przekonuje.
Bo jeśli uznajemy, że wielomiesięczna czy wieloletnia rozłąka usprawiedliwia skok w bok jednej strony, to dlaczego miałoby to działać tylko w jedną stronę?
Jeżeli mąż pracujący za granicą ma prawo zaspokajać swoje potrzeby z kimś innym, bo jest samotny, to z jakiego powodu żona w kraju miałaby być związana zasadami, które jego już nie obowiązują? Przecież ona też jest samotna.
W takim układzie uczciwsze wydaje się powiedzenie wprost: „na czas rozłąki zawieszamy wyłączność” albo „każde z nas może układać sobie życie po swojemu”. Przynajmniej wszyscy wiedzą, na czym stoją.
Mam czasem wrażenie, że niektórzy próbują jednocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko. Chcą wszystkich korzyści związku — lojalności, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa, wierności partnera — ale gdy pojawia się ich własna potrzeba, nagle okazuje się, że akurat dla nich powinien obowiązywać wyjątek.
I wtedy pojawia się pytanie: skoro w praktyce każdy ma robić to, na co ma ochotę, kiedy sytuacja staje się niewygodna, to czym taki związek różni się od dwóch osób żyjących obok siebie?
Dla mnie sednem związku nie jest bycie wiernym wtedy, kiedy jest łatwo. Sens zasad ujawnia się właśnie wtedy, gdy ich przestrzeganie coś kosztuje. Bo jeśli obowiązują tylko w sprzyjających warunkach, to tak naprawdę nie są zasadami, tylko preferencjami. Ponadto jednorazowy skok w bok też jest z premedytacją 🤨
 
Mężczyzna

Roger430

Biegły Uwodziciel
Ja nauczony wieloma doświadczeniami uważam, że nie jesteśmy niczyją własnością i nikt nie powinien nam dyktować warunków. Czas czasami potrafi to brutalnie zweryfikować, a nikt nam nie wystawi pomnika za to, że byliśmy lojalni. Nie jestem zwolennikiem zdrad, ale cały czas będę uparcie twierdził, że w określonych sytuacjach nie można z siebie robić męczennika idei.
 
Kobieta

małami09

Podrywacz
Ja nauczony wieloma doświadczeniami uważam, że nie jesteśmy niczyją własnością i nikt nie powinien nam dyktować warunków.
Ale wait, związek to nie jest dyktowanie warunków z tego co wiem, tylko zgoda obu stron. Jeśli ktoś wchodzi w związek, w którym mu się coś narzuca, to jest niedojrzały, nie mówiąc już o tym że to właściwie nie jest związek.
Czas czasami potrafi to brutalnie zweryfikować, a nikt nam nie wystawi pomnika za to, że byliśmy lojalni. Nie jestem zwolennikiem zdrad, ale cały czas będę uparcie twierdził, że w określonych sytuacjach nie można z siebie robić męczennika idei.
No dobra, nie robić z siebie męczennika idei, ale dlaczego nie porozmawiać o tym z drugą stroną, że tego potrzebujemy? Dlaczego zamiast w dorosłych to bawimy się w dzieci, które chcą nową zabawkę i już? Boimy się reakcji drugiej strony? No to chyba znaczy że wizje są niekompatybilne.

Pomińmy już fakt, że jak można tu mówić że wierność jest ideą? Wierność to podpora nie tylko związków monogamicznych, ale innych też. Podpora, bo podstawą jest miłość, ale wierność z niej wynika. Stawianie drugiego człowieka na równi z sobą, a chyba nie pakujemy się sami świadomie w to, co sprawia nam ból. Może jestem idealistką, ale nie przekonacie mnie że związek bez miłości to związek. Ludzie trwający w takim czymś są zwyczajnie niedojrzali, bo niezależnie czy są z wygody ze sobą, czy z innych powodów, to ktoś jest krzywdzony. Zaraz tu się odpalą że w wieloletnich związkach się już nie mówi o miłości, ale tak, jednak się mówi. Miłość to decyzja i trwanie w decyzji, nie emocje, emocje to zakochanie, a ono prędzej czy później mija. Ale wracając do tematu - kochasz=nie niszczysz drugiego człowieka, a tym jest zdrada.
 
Kobieta

małami09

Podrywacz
Mam na myśli bardzo ekstremalne sytuacje.
Przyjmijmy, że partner/partnerka ulega poważnemu wypadkowi, jest sparaliżowana, nie ma żadnych szans, na powrót do zdrowia, stan jest wegetatywny. Kochamy tę osobę i nie zostawimy jej na pastwę losu. Opiekujemy się nią, ale fizyczny kontakt jest niemożliwy. Czy w takim przypadku znalezienie sobie kogoś jest zdradą nieusprawiedliwioną? Znałem taki przypadek i uważam, że kobieta nie ponosi tu żadnej winy i nie powinniśmy w takim przypadku mówić o jakiejkolwiek zdradzie.
Tak, jest zdrada nieusprawiedliwiona. Kochasz=nie zdradzasz, jeśli coś jest ważniejsze niż miłość, to to nie jest de facto miłość.
 
Mężczyzna

Roger430

Biegły Uwodziciel
Tak, jest zdrada nieusprawiedliwiona. Kochasz=nie zdradzasz, jeśli coś jest ważniejsze niż miłość, to to nie jest de facto miłość.
Jak napisałem gdzieś wyżej. Dla mnie to robienie z siebie męczennika. To tak jak w innym przypadku mojej znajomej. Gdyby nie uciekła do innego faceta od męża alkoholika pewnie by została zniszczona psychicznie, albo już by nie żyła. Oczywiście w rodzinie jej męża została tą najgorszą, ale jej życie odmieniło się o 180° na plus. Także ja takie zdrady dopuszczam.
 
Mężczyzna

Roger430

Biegły Uwodziciel
No dobra, nie robić z siebie męczennika idei, ale dlaczego nie porozmawiać o tym z drugą stroną, że tego potrzebujemy? Dlaczego zamiast w dorosłych to bawimy się w dzieci, które chcą nową zabawkę i już? Boimy się reakcji drugiej strony? No to chyba znaczy że wizje są niekompatybilne.
A Ty myślisz, że ludzie ze sobą nie rozmawiają? Tylko, że te rozmowy często pomagają na chwilę.
 
Mężczyzna

dario_a_z

Dominujący
Ja zostałem zdradzony. Tzn. wiem, że jedna "była" mnie zdradzała, pozostałe to nie wiem :p
Ale w przypadku tej jednej przyłapanej to było jak manna z nieba, wyzwoliłem się z toksycznego związku.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry