Jeden mnie zdradzał. To wystarczy. Więcej już nie będę zdradzana, już nie ufam. I nie, nie było absolutnie żadnych sygnałów, było wręcz zbyt dobrze. Ale miałam intuicję i okazała się słuszna.
Czy poruszyłaś ten temat na psychoterapii? Ewidentnie jest Ci to potrzebne.
Czujesz się skrzywdzona, jednak pozwalasz, by poczucie krzywdy zaćmiewało i zakrzywiało Twój osąd.
Emocje są złym doradcą. Zwłaszcza negatywne. A także uprzedzenia.
wiele randek z mężczyznami, którzy na portalach randkowych ogłaszają się jako single, a w rzeczywistości są w związkach lub żonaci.
Społeczności portali randkowych są bardzo specyficzne - to środowisko jest skrajnie różne od naturalnego.
Osobiście brzydzę się takimi kłamcami, a także psychopatami, którzy kłamstwo mają we krwi.
nie ma usprawiedliwienia dla zdrady, absolutnie żadnego
O ile ogólnie zgadzam się z tym, o tyle należy zaznaczyć, że dam fakt zdrady świadczy o czymś więcej: że w związku, w którym któraś strona zdradza, nie działo się dobrze. Że partnerzy nie byli wobec siebie szczerzy, że albo któraś strona nie dawała drugiej tego, czego ta druga chciała i to wyrażała, albo że jedna strona nie potrafiła dobrze wyrazić tego, czego pragnie, potrzebuje i oczekuje. Skoro druga strona zdecydowała się znaleźć to gdzie indziej - u kogo innego niż partnera.