My w to wchodziliśmy bardzo małymi krokami, w sumie na początku tej drogi nie zakładaliśmy jak daleko zajdziemy, a nigdy nie zakładaliśmy że w ogóle coś kolejnego będzie, że zrobimy coś więcej. Na serio początek, to było tylko tyle żeby popatrzeć jak się ktoś przy nas będzie bzykał, nie chcieliśmy nic więcej, a sam pomysł wziął się z tego, że mieliśmy głośno bzykających się sąsiadów, których było słychać przez ścianę.Czy czasami zdarzało się, że Twoja żona czuła się skrępowana w takiej sytuacji i musieliście przerwać, albo żeby dodać jej otuchy, to Ty rozpinając rozporek gościowi pomagałeś jej poczuć się swobodniej?
Czy za każdym razem jest inny partner, czy utrzymujecie kontakty z mężczyznami, z którymi Twoja żona współżyła? Jeśli tak, jak wpływa to na Was podczas spotkań bez seksu?
Skad wiesz ze twoja zone nie podniecaja inne sytuacje , takie tajemnice o których ty mozesz nie wiedziec .
Jak się z kimś umawialiśmy, to między sobą i z tamtym kimś ustalaliśmy, że my nic nie deklarujemy, nie planujemy i jeżeli nie będzie chęci, flow i chemii, to najwyżej skończy się na miłej rozmowie. Oczywiście mieliśmy ustalone do czego może dojść i w jakim celu się spotykamy.
Długie odstępy pomiędzy tymi spotkaniami i kolejnymi etapami oraz brak presji sprawiał, że przychodziło to samo. Pomagało też to, ze zawsze udawało nam się poznać kogoś taktownego, kulturalnego, przy kim można było czuć się swobodnie i bezpiecznie. I tak jak ona jest raczej cicha i nieśmiała, ale jednak bardzo lubi seks i różne urozmaicenia to widziałem zawsze w czasie spotkania, że jej to również sprawia przyjemność i zaczyna wychodzić z pewną inicjatywą. Zawsze chciałem, żeby tak było, żeby to co się dzieje było dla jej przyjemności, żeby nigdy nie było tak, że ona robi coś dla mnie, ale jej samej to nie sprawia przyjemności.
I tak np. na pierwszym masażu erotycznym, gdzie mieliśmy za sobą kilka spotkań równoległych z jakimiś wzajemnymi pieszczotami, a to był pierwszy raz gdzie przy mnie miał jej przyjemność sprawiać ktoś inny, ona leżąc na brzuchu, gdzie chłopak był też w samej koszulce, zaczęła w pewnym momencie ręką szukać jego penisa i widziałem jak chwilę go złapała i popieściła. Sama tego w tamtym momencie chciała, bo była już nieco podniecona masażem, choć było jeszcze przed częścią erotyczną, ale miała już masowane pośladki, pachwiny i świadomość tego co będzie, działała na nią.
Oczywiście były tych krokach nieuniknione "kroki milowe", których nie dało się zrobić tylko trochę, jak np. jej pierwszy seks z kimś innym, bo nie da się tylko trochę bzyknąć. Sam musiałem do tego dojrzeć, bo nie od początku byłem pewien czy nie chcę, aby to zostało tylko dla nas. Ale po tym pierwszym masażu powiedziałem jej, że chcę zobaczyć jak bzyka się z innym.
No i to był pierwszy raz gdzie jak się potem okazało, mieliśmy wzajemne obawy, bo jednak seks to już dużo więcej niż dotknięcie cycków czy cipki. Zwłaszcza że chłopak, z którym się spotkaliśmy tak sprawnie nią pokierował, że minęło niewiele więcej niż 5 minut jak siedliśmy u niego na kanapie, a ona już w samych pończochach klęczała na ziemi oparta o kanapę a on stał za nią i rozpakowywał gumkę. Obawiałem się wtedy, czy to nie dzieje się za szybko, czy ona jest już na to gotowa. Gdy po wszystkim wychodziliśmy od niego, ona pierwsze co mnie zapytała, czy to co się właśnie wydarzyło nic między nami nie zmieni.
Oczywiście nic nie zmieniło, a na pewno nie na gorsze.
Powiedziałbym że pewnym zwieńczeniem tej drogi było, jak na drugim spotkaniu u masażysty którego poznaliśmy potem, podczas masażu ona dostała orgazmu. Tego nie oszukasz, aby do tego doszło, musiała mieć całkowitą pewność, swobodę i komfort, że może się temu oddać, że nie ma w tym czegoś co będzie za dużo, co mogłoby między nami coś popsuć, że mi wręcz zależy żeby jej było maksymalnie przyjemnie, tak samo jak zależy mi na tym gdy kochamy się my ze sobą.
I to ten masażysta był jedyną osobą z którą spotkaliśmy się więcej niż raz, bo byliśmy u niego cztery razy. Każde z tych spotkań kończyło się nieco inaczej, raz naszym seksem na koniec, innym razem podwójmy lodzikiem. A na ostatnim razie jak byliśmy u niego, gdy ona była już na maksa podniecona, stojąc koło niej po prostu ją spytałem czy chce aby on w nią wszedł, ona po chwili zawahania powiedziała "chcę", on założył gumkę i zaczął się z nią bzykać a ona mi robiła lodzika.
To że nazywam to cuckoldem, to też jest uproszczenie, bo zawsze na pewnym etapie dołączałem się do zabaw, więc było to bardziej coś pomiędzy cuckold a trójkątem.
Co to nam dało? Właśnie niesamowitą otwartość i zaufanie. Nie ma u nas obszarów seksu na które nie potrafilibyśmy rozmawiać w kwestii naszych fantazji czy co nas podnieca. Dlatego ona otwarcie mi powiedziała, że chciałaby kiedyś poczuć dwa fiutki w cipce. Ja mogłem wprost ją zapytać, czy np. badanie u ginekologa w jakiś sposób ją podnieca i wiem że jak powiedziała że nie, to jest to prawdziwa odpowiedź, bo gdyby było inaczej, to nie byłoby coś o co byłbym zazdrosny i zrobił jej scenę.
Chyba odpowiedziałem na wszystkie Twoje pytania.
Ostatnia edycja:

