Uprawiałem sex po MJ (paliłem 18lat), gdzie oboje byliśmy upaleni i szczerze mówiąc to chyba nie odczuwaliśmy, żadnej różnicy od seksu na trzeźwo.
Uprawiałem go również po amfetaminie, z tym, że pod wpływem byłem tylko ja i napewno czas stosunku jest przynajmniej X3 w porównaniu do na trzeźwo, bywają problemy ze wzwodem bo np w trakcie zadowalania partnerki oralnie tak bardzo skupiam się na tym co robię, że tracę wzwód bo nie myślę o tym jak mnie to podnieca, tylko o tym, żeby ona przeżyła orgazm życia, jest też mały problem z finiszem, tzn jestem w stanie bzykać godzinę i być mega napalonym, ale nie mogę się spuścić.
Uprawiałem seks po krysztale, również tylko ja pod wpływem. Zaznaczam, że opisuje tylko i wyłącznie reakcje mojego ciała na dane substancje. To podobnie do amfy, ale miałem wrażenie, że wszystko w trakcie stosunku podnieca mnie o wiele bardziej niż na trzeźwo. I kutas wydaje mi się meeeega twardy.
Był też seks pod wpływem MDMA. Tutaj już i ja i partnerka byliśmy pod wpływem.
I gdybym miał to jakoś sklasyfikować, to jest to nr 1. To inny wymiar doznań. Kto brał eMke ten wie, że to MIŁOŚĆ w pigułce. A podczas seksu czujesz się jakby całe piękno, podniecenie, fascynacja, przyjemność, zaangażowanie, podatność na bodźce i odczuwanie stosunku, zebrane ze wszystkich żywych organizmów na całym świecie, właśnie zostało skumulowane w Tobie i Partnerce. Odbierałem to ruchanko jak by było czymś przeznaczonym dla wybranych, to było takie wyjątkowe, byłem dumny, szczęśliwy, wdzięczny światu za to, że w tej chwili to właśnie ja mogę to robić. Polecam wszystkim. Kamagry, viagry i inne wspomagacze ssą pałe MDMA. Robisz to jak profesor, jakbyś całe życie przygotowywał się na tą właśnie chwilę, nie martwisz się, że zaraz skończysz, nie oczekujesz niczego od partnerki, robisz to i skupiasz się tylko i wyłącznie na braniu i dawaniu przyjemności, której ani nigdy wcześniej, ani nigdy później nie poczujesz.
Miłego wieczoru wszystkim
