Zupełnie błędne założenie. W zdrowym związku który bawi się w seks grupowy, spotkanie i seks z kimś to po prostu dodatkowy bodziec, ale nie znaczy to, że zwykły seks przestaje sprawiać radość. To jest dodatkowa stymulacja, podniecenie dotykiem kogoś nowego, obcego, świadomość robienia czegoś perwersyjnego....co potem można wspominać w czasie seksu ze swoim stałym partnerem.
Mogą się zdarzyć ludzie, dla których będzie to jak narkotyk, którzy będą potrzebować coraz to mocniejszych bodźców, aby zaznać zaspokojenia, ale to już jest raczej jednostka chorobowa, a nie zdrowy związek.