• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Otwarty związek, co o tym sądzicie?

Mężczyzna

rainyman

Cichy Podglądacz
Ja w otwartym związku jestem prawie 15 lat. Od samego początku jak tylko zaczęliśmy się spotykać żona powiedziała mi że lubi kobiety i jeżeli chce być z nią to muszę się na to zgodzić. Ona oczywiście nie będzie miała nic przeciwko temu że ja spotkam się z inną kobietą. Podstawą zaufania u nas jest szczerość i mowimy sobie o wszystkich naszych przygodach. W sumie wyszło tak że głównie to ona ma dziewczyny które przyprowadzą do domu i zabawiamy się wspólnie.
Gorzej by było jakby ci zaproponowała spotykać się tylko z facetami :)
 
Kobieta

SexParaWawa

Nowicjusz
Ja w otwartym związku jestem prawie 15 lat. Od samego początku jak tylko zaczęliśmy się spotykać żona powiedziała mi że lubi kobiety i jeżeli chce być z nią to muszę się na to zgodzić. Ona oczywiście nie będzie miała nic przeciwko temu że ja spotkam się z inną kobietą. Podstawą zaufania u nas jest szczerość i mowimy sobie o wszystkich naszych przygodach. W sumie wyszło tak że głównie to ona ma dziewczyny które przyprowadzą do domu i zabawiamy się wspólnie.
opowiedz jak Wasze spotkania wyglądają i czy jest coś czego jeszcze nie spróbowaliście czy przez 15 lat macie już wszystko przerobione?
 
Mężczyzna

tantraManiac

Podrywacz
Myślę, że Ameryki nie odkryję jak powiem, że pojmowanie "skok w bok" jest zupełnie inne dla kobiety i mężczyzny. Ba, nawet pomiędzy facetami opinie będą różne. Ale wypowiem się z perspektywy faceta, faceta w długoletnim małżeństwie, faceta którego Żona miała epizod "skok w bok" i faceta który tego chciał (tylko błagam, nie oceniajcie, nie potępiajcie - tak już mam). Chciałem, aby Żona miała innego partnera. . Pewnie nie jestem wyjątkiem, aż tak odosobnionym jak się to może wydawać, który chce aby Żona poszła do łożka z innym. Jesten facetem, który ma fetysz lub fantazję (zwła jak zwał) aby partnerka czy żona, miała kochanka innego niż stały partner. W tej sytuacji, pojawia się emocja zazdrości. Moją ekstremalnie nieprzekraczalną granicą, która definiuje zazdrość jest emocjonalne zaangażowanie się w drugą osobę. Przygodny seks nie wywołuje we mnie fali zazdrości. Dla mnie to tylko kilka chwil spędzonych w relacji damsko - męskiej, gdzie obie strony doskonale wiedzą po co się właśnie spotakały i mają świadomość, że jest to tylko przelotna przygoda bez dalszego finału nie. I tak też podochdzę do tematu "skoku w bok" mojej Żony - zero zazdrości o no-name faceta. Za to w sferze seksualnej, mam wulkan pozywnych i podniecających doznań. Sam fakt, że Żona to zrobiła spontanicznie i nawet mi o tym opowiedziała wywołuje u mnie miły dreszcz. Oczywiście, nie raz i nie dwa dawałem jej wyraz tego, że ma moje zielone światło w sytuacji gdyby nadażyła się taka okazja (pewnie gdyby nie moje zapewnienia to do niczego by nie doszło). Zaznaczam, że nie wymuszałem na niej żadnej presji, że ma to zrobić :).
Jak Żona podchodzi do zdrady kontrolowanej? Myślę i z naszych rozmów wnioskuję, że ma koktajl różnych uczuć: od moralniaka, przez obojątność po miłe wspomnienia związane z seksem. Najciekawsze jest to że zarówno ja jak i Żona w pewnym momencie skupiliśmy się na tym, że to ja nie czuję zazdrości w kontekście "skoku w bok". I może się to wydawać dziwne czy wręcz niebywałe - jak to związek bez zazdrości? Ale ja na tyle ufam Żonie, na tyle ją znam i na tyle tworzymy mocny związek, że jej przygoda z innym facetem nic nie w nas nie zmienia. Dla mnie to fajny temat do nakręcenia się w czasie seksu. A dla niej? Hmmm, nie odnoszę wrażenia, że żałuje - ale jak sama twierdzi nie chce tego powtórzyć.
Dobijajac do brzegu. Uważam, że temat zdrady kontrolowanej może się udać jedynie w przypadku gdy związek jest mocny i pada szczera deklaracja jednej ze stron, że daje zielone światło na skok w bok :).
 
Kobieta

SexParaWawa

Nowicjusz
Myślę, że Ameryki nie odkryję jak powiem, że pojmowanie "skok w bok" jest zupełnie inne dla kobiety i mężczyzny. Ba, nawet pomiędzy facetami opinie będą różne. Ale wypowiem się z perspektywy faceta, faceta w długoletnim małżeństwie, faceta którego Żona miała epizod "skok w bok" i faceta który tego chciał (tylko błagam, nie oceniajcie, nie potępiajcie - tak już mam). Chciałem, aby Żona miała innego partnera. . Pewnie nie jestem wyjątkiem, aż tak odosobnionym jak się to może wydawać, który chce aby Żona poszła do łożka z innym. Jesten facetem, który ma fetysz lub fantazję (zwła jak zwał) aby partnerka czy żona, miała kochanka innego niż stały partner. W tej sytuacji, pojawia się emocja zazdrości. Moją ekstremalnie nieprzekraczalną granicą, która definiuje zazdrość jest emocjonalne zaangażowanie się w drugą osobę. Przygodny seks nie wywołuje we mnie fali zazdrości. Dla mnie to tylko kilka chwil spędzonych w relacji damsko - męskiej, gdzie obie strony doskonale wiedzą po co się właśnie spotakały i mają świadomość, że jest to tylko przelotna przygoda bez dalszego finału nie. I tak też podochdzę do tematu "skoku w bok" mojej Żony - zero zazdrości o no-name faceta. Za to w sferze seksualnej, mam wulkan pozywnych i podniecających doznań. Sam fakt, że Żona to zrobiła spontanicznie i nawet mi o tym opowiedziała wywołuje u mnie miły dreszcz. Oczywiście, nie raz i nie dwa dawałem jej wyraz tego, że ma moje zielone światło w sytuacji gdyby nadażyła się taka okazja (pewnie gdyby nie moje zapewnienia to do niczego by nie doszło). Zaznaczam, że nie wymuszałem na niej żadnej presji, że ma to zrobić :).
Jak Żona podchodzi do zdrady kontrolowanej? Myślę i z naszych rozmów wnioskuję, że ma koktajl różnych uczuć: od moralniaka, przez obojątność po miłe wspomnienia związane z seksem. Najciekawsze jest to że zarówno ja jak i Żona w pewnym momencie skupiliśmy się na tym, że to ja nie czuję zazdrości w kontekście "skoku w bok". I może się to wydawać dziwne czy wręcz niebywałe - jak to związek bez zazdrości? Ale ja na tyle ufam Żonie, na tyle ją znam i na tyle tworzymy mocny związek, że jej przygoda z innym facetem nic nie w nas nie zmienia. Dla mnie to fajny temat do nakręcenia się w czasie seksu. A dla niej? Hmmm, nie odnoszę wrażenia, że żałuje - ale jak sama twierdzi nie chce tego powtórzyć.
Dobijajac do brzegu. Uważam, że temat zdrady kontrolowanej może się udać jedynie w przypadku gdy związek jest mocny i pada szczera deklaracja jednej ze stron, że daje zielone światło na skok w bok :).
też mnie to jara, ale wyłącznie w sytuacji gdy bym przy tym był i uczestniczył, tzw. Extreme cuckold mnie już tak nie kręci, może dlatego, że jestem samcem Alpha jak twierdzi moja uległa suczka. Może wziąłbym pod uwagę za którymś razem relację video - live, ale to też mało prawdopodobne, ale za pierwszym razem to już mega jesteś gość, że na to poszedłeś. Szacun i faktycznie musicie być bardzo mocną parą....
 
Kobieta

LilkaBee

Cichy Podglądacz
Ja w otwartym związku jestem prawie 15 lat. Od samego początku jak tylko zaczęliśmy się spotykać żona powiedziała mi że lubi kobiety i jeżeli chce być z nią to muszę się na to zgodzić. Ona oczywiście nie będzie miała nic przeciwko temu że ja spotkam się z inną kobietą. Podstawą zaufania u nas jest szczerość i mowimy sobie o wszystkich naszych przygodach. W sumie wyszło tak że głównie to ona ma dziewczyny które przyprowadzą do domu i zabawiamy się wspólnie.
Fajny układ 😉🙂
A jak zapatrują się "przyjaciółki" żony, gdy dołączasz do nich? Niektóre mogą być 100% lesbijkami
 
Kobieta

LilkaBee

Cichy Podglądacz
Myślę, że Ameryki nie odkryję jak powiem, że pojmowanie "skok w bok" jest zupełnie inne dla kobiety i mężczyzny. Ba, nawet pomiędzy facetami opinie będą różne. Ale wypowiem się z perspektywy faceta, faceta w długoletnim małżeństwie, faceta którego Żona miała epizod "skok w bok" i faceta który tego chciał (tylko błagam, nie oceniajcie, nie potępiajcie - tak już mam). Chciałem, aby Żona miała innego partnera. . Pewnie nie jestem wyjątkiem, aż tak odosobnionym jak się to może wydawać, który chce aby Żona poszła do łożka z innym. Jesten facetem, który ma fetysz lub fantazję (zwła jak zwał) aby partnerka czy żona, miała kochanka innego niż stały partner. W tej sytuacji, pojawia się emocja zazdrości. Moją ekstremalnie nieprzekraczalną granicą, która definiuje zazdrość jest emocjonalne zaangażowanie się w drugą osobę. Przygodny seks nie wywołuje we mnie fali zazdrości. Dla mnie to tylko kilka chwil spędzonych w relacji damsko - męskiej, gdzie obie strony doskonale wiedzą po co się właśnie spotakały i mają świadomość, że jest to tylko przelotna przygoda bez dalszego finału nie. I tak też podochdzę do tematu "skoku w bok" mojej Żony - zero zazdrości o no-name faceta. Za to w sferze seksualnej, mam wulkan pozywnych i podniecających doznań. Sam fakt, że Żona to zrobiła spontanicznie i nawet mi o tym opowiedziała wywołuje u mnie miły dreszcz. Oczywiście, nie raz i nie dwa dawałem jej wyraz tego, że ma moje zielone światło w sytuacji gdyby nadażyła się taka okazja (pewnie gdyby nie moje zapewnienia to do niczego by nie doszło). Zaznaczam, że nie wymuszałem na niej żadnej presji, że ma to zrobić :).
Jak Żona podchodzi do zdrady kontrolowanej? Myślę i z naszych rozmów wnioskuję, że ma koktajl różnych uczuć: od moralniaka, przez obojątność po miłe wspomnienia związane z seksem. Najciekawsze jest to że zarówno ja jak i Żona w pewnym momencie skupiliśmy się na tym, że to ja nie czuję zazdrości w kontekście "skoku w bok". I może się to wydawać dziwne czy wręcz niebywałe - jak to związek bez zazdrości? Ale ja na tyle ufam Żonie, na tyle ją znam i na tyle tworzymy mocny związek, że jej przygoda z innym facetem nic nie w nas nie zmienia. Dla mnie to fajny temat do nakręcenia się w czasie seksu. A dla niej? Hmmm, nie odnoszę wrażenia, że żałuje - ale jak sama twierdzi nie chce tego powtórzyć.
Dobijajac do brzegu. Uważam, że temat zdrady kontrolowanej może się udać jedynie w przypadku gdy związek jest mocny i pada szczera deklaracja jednej ze stron, że daje zielone światło na skok w bok :).
Genialne podejście 🙂😊
 
Kobieta

missprostitute

Nowicjusz
Myślę, że Ameryki nie odkryję jak powiem, że pojmowanie "skok w bok" jest zupełnie inne dla kobiety i mężczyzny. Ba, nawet pomiędzy facetami opinie będą różne. Ale wypowiem się z perspektywy faceta, faceta w długoletnim małżeństwie, faceta którego Żona miała epizod "skok w bok" i faceta który tego chciał (tylko błagam, nie oceniajcie, nie potępiajcie - tak już mam). Chciałem, aby Żona miała innego partnera. . Pewnie nie jestem wyjątkiem, aż tak odosobnionym jak się to może wydawać, który chce aby Żona poszła do łożka z innym. Jesten facetem, który ma fetysz lub fantazję (zwła jak zwał) aby partnerka czy żona, miała kochanka innego niż stały partner. W tej sytuacji, pojawia się emocja zazdrości. Moją ekstremalnie nieprzekraczalną granicą, która definiuje zazdrość jest emocjonalne zaangażowanie się w drugą osobę. Przygodny seks nie wywołuje we mnie fali zazdrości. Dla mnie to tylko kilka chwil spędzonych w relacji damsko - męskiej, gdzie obie strony doskonale wiedzą po co się właśnie spotakały i mają świadomość, że jest to tylko przelotna przygoda bez dalszego finału nie. I tak też podochdzę do tematu "skoku w bok" mojej Żony - zero zazdrości o no-name faceta. Za to w sferze seksualnej, mam wulkan pozywnych i podniecających doznań. Sam fakt, że Żona to zrobiła spontanicznie i nawet mi o tym opowiedziała wywołuje u mnie miły dreszcz. Oczywiście, nie raz i nie dwa dawałem jej wyraz tego, że ma moje zielone światło w sytuacji gdyby nadażyła się taka okazja (pewnie gdyby nie moje zapewnienia to do niczego by nie doszło). Zaznaczam, że nie wymuszałem na niej żadnej presji, że ma to zrobić :).
Jak Żona podchodzi do zdrady kontrolowanej? Myślę i z naszych rozmów wnioskuję, że ma koktajl różnych uczuć: od moralniaka, przez obojątność po miłe wspomnienia związane z seksem. Najciekawsze jest to że zarówno ja jak i Żona w pewnym momencie skupiliśmy się na tym, że to ja nie czuję zazdrości w kontekście "skoku w bok". I może się to wydawać dziwne czy wręcz niebywałe - jak to związek bez zazdrości? Ale ja na tyle ufam Żonie, na tyle ją znam i na tyle tworzymy mocny związek, że jej przygoda z innym facetem nic nie w nas nie zmienia. Dla mnie to fajny temat do nakręcenia się w czasie seksu. A dla niej? Hmmm, nie odnoszę wrażenia, że żałuje - ale jak sama twierdzi nie chce tego powtórzyć.
Dobijajac do brzegu. Uważam, że temat zdrady kontrolowanej może się udać jedynie w przypadku gdy związek jest mocny i pada szczera deklaracja jednej ze stron, że daje zielone światło na skok w bok :).
Pytanie tylko jak by ta sama sytuacja wyglądała gdybyś nie lubił cuck klimatów. Bo z mojego doświadczenia wynika, że między dwójką otwartych seksualnie ludzi pozbawionych fetyszów obserwowania partnerki/partnera z innymi, łatwo się o tym mówi, ale jak przychodzi co do czego, to zwykle po którejś ze stron pojawiają się po fakcie jakieś skrywane urazy, wątpliwości czy zwykła zazdrość. Niemniej, uważam że spełnione i szczęśliwe otwarte związki, chociaż trudne, są możliwe.
 
Mężczyzna

And

Podrywacz
Fajny układ 😉🙂
A jak zapatrują się "przyjaciółki" żony, gdy dołączasz do nich? Niektóre mogą być 100% lesbijkami
Jak jest w 100% lesbijka to kończy się tylko na ich zabawie. Czasem mogę popatrzeć, czasem się przy tym samemu bawiąc. Ale staramy się a dokładnie to żona aby jak kogoś zaprasza to dziewczyna była bi.
 
Mężczyzna

iLovePussy69

Podrywacz
Mi sporo czasu zajęło żaby żona zgodziła się na kobietę do łóżka ;) gdy się zgodziła to postawiła warunki, że ona wybiera kobietę i tak się stało. Wzięła swoją najlepszą przyjaciółkę. Gdy zapytałem dlaczego to mi odpowiedziała, że na tą chwilę woli znać tą kobietę, ona zachowa to dla siebie no i podobałem się przyjaciółce ;) do teraz czasami się spotykamy na pieszczoty ;)
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry