• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Nowa praca

Mężczyzna

Misfit

Nowicjusz
Słońce wpada przez wysokie okna, a jego ciepłe promienie przesuwają się po nagiej skórze. Kamila nie śpi już od jakiegoś czasu, ale nie ma ochoty wracać jeszcze do rzeczywistości. Z zamkniętymi oczami przedłuża ten moment tak długo, jak to tylko możliwe. Leniwie przesuwa nogami, wysuwając jedną z nich spod miękkiej kołdry. Słońce przyjemnie rozgrzewa nagą skórę.

cb1c83dc-1d8a-4d7d-9c83-2c4a869fe91d.png


Wyciąga rękę po poduszkę i zasłania nią twarz, odgradzając się od światła. Gładki materiał pachnie nim… Wciąga głębiej ten zapach, a błogi uśmiech igra na jej ustach. Był przyjemny, uspokajający, ale jednocześnie też pobudzający… podniecający. Gdy go czuła, gdy on był blisko, czuła się bezpieczna, pewna, że w każdej chwili, w każdej sytuacji będzie miała się na kim oprzeć. Ale ten zapach miał też drugą, intensywniejszą nutę. Tę, która rozpalała jej wnętrze, która sprawiała, że tak, jak teraz instynktownie zaciskała uda.
Bo to był też zapach seksu… gorącego, intensywnego, zachłannego. To on wypełniał jej nozdrza, kiedy jej ciało rozsadzała rozkosz. Kiedy zwalniała wszystkie hamulce i robiła rzeczy, na wspomnienie których później sama czuła się zawstydzona. Kiedy on po prostu ją brał i robił, na co miał ochotę…
Kamila zamruczała głośno, przyciskając poduszkę do twarzy. Wiła się pod kołdrą, czując delikatny ból zesztywniałych mięśni. Zakwasy po seksie…
Dawno ich nie czuła…
Z drugiej strony…
Po tych kilku tygodniach z nim jej ciało powinno już być odpowiednio wyćwiczone.

Ale wczoraj to ona była na górze. Gdy do niego przyszła, akurat rozpakowywał nową płytę. Zamówił ją nie wiadomo skąd, bo od dawna nie była już normalnie dostępna. Włączył od razu, a mieszkanie wypełnił miękkie, zmysłowe dźwięki. Pierwszy raz słyszała ten utwór, autorka też nic jej nie mówiła, zresztą… zawsze słuchał dziwnej muzyki. Ale dobrze się przy niej tańczyło.
Gdy ją objął, gdy jego dłonie chwyciły jej biodra, oddała się i dała prowadzić. Z przyjemnością i powoli rosnącym podnieceniem jej ciało wiło się wokół niego, poddając się rytmowi muzyki. Kusiła go, ocierała o jego krocze, z satysfakcją czując, jak szybko zareagował. Gdy był sztywny, sięgnęła dłonią, żeby tym bardziej go pobudzić. Pragnęła go, po to tu przyszła. Po to wracała za każdym razem.

Gdy znaleźli się w sypialni, popchnęła go na łóżko, zrzuciła szpilki i ostrożnie weszła za nim. Stojąc nad jego głową, podwinęła obcisłą sukienkę i powoli ściągnęła majtki. Przygryzając wargi, opadła tak by jego głowa znalazła się między jej udami.
Od razu chwycił ją mocno za tyłek i wpił ustami w szparkę zwilżoną już obficie sokami. Zlizywał je zachłannie, wślizgując się językiem do środka. Czuła, jak napiera, sięga do jej wnętrza. Chwyciła go wtedy za włosy i zaczęła poruszać biodrami, dociskając cipkę do jego ust. Sam mocno trzymał jej pośladki w swoich dłoniach, ściskał, masował. Nagle przywarł wargami do niej i mocno je zassał, zmuszając ją do głośnego jęku. Odchyliła wtedy głowę, odrzucając włosy na plecy. Kątem oka dostrzegła ruch… odwróciła się i zobaczyła swoje odbicie.
Siedziała na jego twarzy, ujeżdżała, a każda pieszczota, każdy ruch zraszał jej cipkę sokami spijanymi łapczywie przez spragnione usta. Patrząc na siebie, chwyciła za dekolt sukienki i ściągnęła go w dół, wydobywając cycki. Chwyciła je w dłonie, drażniąc palcami stwardniałe sutki. Wyglądała jakby grała w porno, czuła się jak w porno… Jęczała jak w porno, gdy przyszedł orgazm. Nie powstrzymywał się, nie próbowała być cicho. Pozwoliła, by z głębi gardła wydobył się pierwotny krzyk rozkoszy.
To jednak nie był koniec zabawy, wręcz przeciwnie. Chwilę później uniosła się, obróciła i powoli przesunęła w dół. Sięgnęła do jego spodni i zsunęła je, wyciągając oczekującego na nią kutasa. Zaczęła jeździć po nim ręką, pobudzając go mocniej, obserwując jak sztywnieje, jak pulsują żyłki oplatające trzon. Chwilę później dosiadła tyłem swojego ogiera, nadziewając się na spęczniałego, grubego kutasa. Rozgrzana pała od razu weszła w mokrą, rozedrganą po orgazmie szparkę aż do samego końca. Uwielbiała to uczucie. Wypełniał ją i rozpychał, pulsując pożądaniem i pierwotną męskością.
Zaczęła powoli, zmysłowo. Znów spojrzała w lustro. Czuła się obserwowana, podziwiana. Jakby grała przed samą sobą. I przed nim…
Pochyliła się lekko, wypinając tyłek. Krągłe, pełne pośladki w przygaszonym świetle kusiły i zachęcały do pieszczot. Sięgnął tam niemal natychmiast. Najpierw ją masował, później wsunął palec w rowek i w nią. Podwójna penetracja rozbudziła jej zmysły jeszcze bardziej, zwłaszcza, kiedy palec zaczął rytmiczne ruchy w ciasnej dziurce.
Ujeżdżała go coraz energiczniej, coraz głębiej. Kobieta, którą widziała w lustrze patrzyła na nią nieobecnym wzrokiem. Jej rozchylone wargi nie mogły powstrzymać głośnych jęków. To już nie było przedstawienie, to była czysta rozkosz, której nie mogła kontrolować… dawkować sobie w perwersyjnej grze z samą sobą. Jej ciało oderwało się od umysłu, poniesione doznaniami płynącymi z jej wnętrza, z nabitej na gruby pulsujący pal, rozpychanej do granic cipki.
Skończył wtedy razem z nią. Czuła wyraźnie, jak się w niej rozpływa, gdy jej szparka mocno się na nim zaciskała. Teraz, po kilku godzinach snu, nadal czuła go między udami. Skóra pokryta była wyschniętymi smugami nasienia. Zdecydowanie potrzebowała prysznica.
Tym bardziej, że wspomnienia na dobre odgoniły resztki snu.
Przeciągając się niczym kotka, Kamila zawinęła się w kołdrę i wstała. Sięgnęła do torebki i znalazła telefon. „Mam kilka spraw do załatwienia, ale to nie zajmie długo. Poczekaj na mnie” – wiadomość była krótka. Niby sucha, zwyczajna, ale czytając ją, niemal słyszała, które słowa zaakcentował. Poczekaj na mnie… to nie była niewinna prośba. Raczej… polecenie. Przyjemny dreszcz wywołany przez obrazy minionej nocy tylko się nasilił.

Przeszła do kuchni. Z niezrozumiałych przyczyn starała się być cicho, niemal chodziła na palcach. W pustym mieszkaniu czuła się trochę jak intruz. Nalała sobie wody do szklanki i opierając się biodrami o blat, wyjrzała przez okno. Tam toczył się zwyczajny dzień. Odrestaurowane pofabryczne budynki, zielone drzewa, szum aut przejeżdżających pod budynkiem. Tutaj była sama. Tylko ze swoimi myślami. Oparła dłoń o kant blatu, jakby zamierzała na niego wskoczyć i usiąść. Tak, jak wtedy…

a8d96588-9390-4c50-a844-5816f969a108.png

dea3e51d-b5cc-4bc4-9d07-86a368b9fb3f.png


Wybrali się wspólnie na koncert. Siedziała na wysokim murku niedaleko Atlas Areny i czekała, aż zaczną wpuszczać ludzi. Znów poczuła się jak nastolatka. Założyła nawet swoje stare glany i skórzaną kurtkę. Czuła się tak, jak wtedy… no prawie, bo tym razem nie była ze znajomymi. Była z nim.
Stał blisko, między jej nogami, trzymając dłonie na jej biodrach. Wśród ubranych na czarno fanów Rammsteina wydawał się trochę nie na miejscu, ale nie robiło to na nim wrażenia. Nie musiał niczego udawać czy udowadniać. Kręciło ją ta pewność siebie.
Na samym koncercie napięcie między nimi tylko narastało – z początku subtelnie, ale z czasem coraz bardziej otwarcie zaczął ją obmacywać. W szalejącym tłumie nikt nie zwracał na nich uwagi. Stał z tyłu, a jego dłonie błądziły po jej ciele. Jego kutas napierał na jej pośladki, kusząc i składając obietnice. Sprawił, że muzyka zeszła na dalszy tor, że jej wnętrze było równie gorące, co pirotechnika na scenie, że ucieszyła się, gdy wreszcie zagrali Adieu.

1777406478261820.jpg


Tłum wysypywał się z budynku, ale oni zamiast iść w stronę parkingu, ruszyli na około Areny. Dała się prowadzić nawet wtedy, kiedy przesunął na bok barierkę zabezpieczającą i wciągnął ją dalej. Z tyłu budynku było znacznie ciemniej. Stało tu kilka samochodów i ciężarówek ekipy. Słychać było urywki rozmów ludzi, którzy powoli szykowali się do pracy przy rozmontowywaniu sceny oraz tych, którzy wyszli na papierosa.
Sprowadził ją w dół po schodach, a gdy tylko znaleźli się w mroku, nagle pchnął ją na ścianę i przycisnął własnym ciałem, zachłannie całując. Nie broniła się, od razu uniosła nogę, opierając udo na jego biodrze, zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła jeszcze bliżej.
Jego dłonie błądziły po jej ciele, szybko znalazły drogę pod koszulkę, ścisnęły piersi. Gdy naparł na nią biodrami, sztywny kutas przyjemnie uciskał jej krocze.
– Pragnę Cię – wysapał jej prosto w usta.
– To mnie weź… – pocałowała go mocno, przygryzając dolną wargę.
Odsunął się wtedy i mocnym szarpnięciem obrócił ją do siebie tyłem. Z głośnym pomrukiem oparła się wtedy o chłodny, chropowaty beton i wypięła tyłek. Kręciła biodrami, kiedy opuszczał jej spodnie i majtki, kiedy słyszała, jak rozpina swoje, kiedy poczuła, jak ociera się o nią pulsujący kutas.
Chciała rozsunąć nogi, ale spodnie na wysokości kolan i majtki na udach jej nie pozwoliły, a on nie zamierzał dłużej czekać. Chwycił ją mocno za biodra i po prostu zaczął posuwać. Szybko, gwałtownie, bez żadnej gry wstępnej.
Kilka pierwszych ruchów było bolesnych, ale on nie zwracał uwagi na jej okrzyki. Wchodził w nią głęboko, brutalnie, biorąc, na co miał ochotę. Ból szybko zniknął, gdy szparka spłynęła sokami i zaczęła się na nim zaciskać.
Nagle położył jej dłoń na ustach i mocno przycisnął, powstrzymując kolejny głośny jęk. Wtedy usłyszała turkot kółek nad sobą. Ekipa ze skrzyniami. Tuż nad nimi…
A on dalej na nią napierał. Jego kutas jeździł w przód i w tył, wbijając się w nią mocno, drażniąc spragnione rozkoszy zakamarki jej szparki. Wzięła jego palce do ust i zaczęła je ssać. Chwilę później doszła. Zacisnęła zęby na jego palcach, ale nawet to nie powstrzymało jęków. On pchał dalej, sprawiając, że nogi zaczęły się pod nią uginać. Upadłaby, gdyby nie trzymał jej bioder tak silnie, gdyby nie kontrolował jej ciała, gdyby nie używał jej jak taniej zdziry…
Kamila zorientowała się, że mocno zaciska dłoń na kuchennym blacie. Mieli dużo farta, że nikt ich wtedy nie nakrył. Ale w ogóle wtedy nie myśleli. Dopiero w samochodzie zorientowała się, że zapierając się o ścianę i zaciskając dłonie złamała dwa paznokcie.

ed070fba-b648-449e-a0ad-6974b5a64063.png

bcbb0a1d-b19e-4d30-9c1e-f60ca4bbe3bc.png


Odstawiła pustą szklankę na blat i poszła do łazienki. Stanęła pod deszczownicą i zamknęła oczy, rozkoszując się gorącą wodą spływającą po całym ciele. Zaczęła przesuwać dłońmi po mokrej skórze. Palce powoli sunęły po twarzy, szyi, piersiach, brzuchu, udach…
Poczuła pokusę, żeby sięgnąć między nie…
Przesunęła opuszkami palców po gładkich wargach, a później wyżej, zataczając drobne kółeczka na wrażliwej perełce. Drugą ręką sięgnęła do piersi, kciukiem i palcem wskazującym chwyciła sutek, który zdążył już stwardnieć. Zaczęła delikatnie za niego ciągnąć. Z przymkniętymi oczami i uśmiechem igrającym na ustach zaczęła delikatne pieszczoty. Najtrudniejsze było to, żeby nie przekroczyć granicy, żeby utrzymać balans i kontrolę.
Przypomniała sobie jego dotyk…
Gdy błądził dłońmi po jej ciele, gdy ją brał…
Wtedy była w całości jego…
Robił, czego tylko zapragnął…
Nic jej bardziej nie podniecało…

To był piątek, pamięta to dobrze, bo była bardzo zmęczona po pracy i cieszyła się na myśl o weekendzie. Przyszła, choć perspektywa własnego łóżka, koca i Netflixa była równie kusząca. Szybko przekonał ją, że wybrała słusznie. Zauważył, że była wykończona, przytulił, a później powiedział, żeby się położyła w sypialni.
Chwilę później na szafce nocnej pojawił się kieliszek wina i zapłonęły świeczki.
Usiadł obok niej, powoli przesuwając dłonią po jej plecach. Nie śpieszył się, był delikatny, zmysłowy. Przymknęła oczy, poddając się pieszczotom. Dopiero po długiej chwili, gdy była już zrelaksowana, zaczął stopniowo ściągać z niej ubranie. Pozwoliła mu, delikatnie się unosząc, ale sama nie wykonywała żadnych gestów w jego stronę. Poczuła, jak się pochyla, jak jego usta składają delikatne pocałunki na jej szyi, łopatkach, plecach…
Usiadł na niej okrakiem i zaczął masować. Poczuła oliwkę, którą rozgrzał wcześniej na dłoniach. Zajął się jej ramionami, później kręgosłupem i biodrami. Później sięgnął do jej łydek i stóp, które po całym dniu w pracy aż prosiły się o pieszczoty. Oddychała powoli, od czasu do czasu pomrukując z zadowolenia.
Masaż był na tyle długi i powolny, że pomyślała, że może nawet tylko na tym się dziś skończy. Wtedy jednak jego dłonie zawędrowały na jej pośladki. Masował je równie spokojnie, ale dotyk w tym miejscu zaczął mocniej na nią działać. Jego palce docierały między pośladki i niżej, między uda, wywołując przyjemne napięcie. Doskonale to wyczuł, a później wykorzystał…
Była już wilgotna, kiedy wreszcie do niej sięgnął. Jego palce gładko wsunęły się do jej wnętrza z cichym mlaśnięciem. Poruszał nimi powoli, leniwie, stopniowo pogłębiając penetrację. Kamila zaczęła mruczeć częściej i głośniej. Chętnie rozsunęła nogi, dając mu więcej przestrzeni do zabawy. Gdy jego palce wreszcie całe zanurzyły się w jej szparce, zaczął nimi poruszać na boki, stymulując intensywnie wrażliwe ścianki. Badał ją, testował, drażnił, cofając się, gdy jej biodra instynktownie napierały na dłoń.
Była już mocno rozpalona, kiedy jednym z palców sięgnął między pośladki. Dzięki oliwce nie napotkał praktycznie żadnego oporu, gdy wcisnął go w ciasną dziurkę. Podwójna rytmiczna penetracja jeszcze zwiększyła jej przyjemność.
Gdy więc uniósł się i usłyszała, że się rozbiera, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Chciała go mieć w sobie. Usiadł znów na niej, ocierając o jej pośladki. Jego penis był już sztywny, napięty, przyjemnie ciepły i pulsujący. Podnieciła się jeszcze bardziej.
Wtedy poczuła, jak napiera silniej i spęczniała, lśniąca od preejakulatu i oliwki żołądź naciska na jej odbyt.
– Poczekaj, ja nie chcę – oparła ręce na łóżku chcąc się podnieść, ale tedy jego silna dłoń zacisnęła się na jej karku.
– Ale ja chcę… – usłyszała nad sobą i poczuła, jak mocniej na nią napiera. Mocne nawilżenie i wcześniejsze pieszczoty sprawiły, że opór był niewielki. Dziurka ustąpiła, wpuszczając go do środka i otulając ciasno.
Kamila leżała spokojnie, gdy zaczął pracować biodrami. Czuła wyraźnie, jak pulsujący kutas stopniowo wchodzi w nią coraz głębiej. Był delikatny, ostrożny, ale i tak jej rozciągany tyłek zaczynał boleć. Nie lubiła seksu analnego, a jego kutas był znacznie większy niż palce, które czasem tam wpuszczała.
– Boli… – wysyczała przez zęby.
– Będę delikatny – wymruczał przy jej uchu i przesunął po nim językiem.
Jego ruchy nabrały rytmu. Nie napierał dalej, choć nie wszedł w nią do końca. I tak mocno czuła każde pchnięcie, to jak żylasty kutas jeździ w jej dziurce.
– Od dawna miałem ochotę na Twój krągły tyłek…
– Sprawdzić, jak jesteś ciasna…
– Zerżnąć wszystkie dziurki…
W jego głośnie Kamila słyszała zwierzęce podniecenie. Czuła, że nawet gdyby chciała mu przerwać, nie zdoła się wyrwać. Wziął ją tak, jak chciał, nie przejmując się niczym. Dociskał ją do łóżka i rżnął w tyłek. Cała sytuacja, napięcie zaczęły na nią działać. Początkowy ból zaczął ustępować pod wpływem rosnącego podniecenia. Zacisnęła dłonie na pościeli, szarpiąc za nią. Zaczęła jęczeć głośniej, bardziej gardłowo.
Skończył szybko, może aż zbyt szybko. Wyraźnie czuła, jak penis drga kilka razy, zalewając jej wnętrze nasieniem. Gdy wyciągnął kutasa spomiędzy jej pośladków i opadł na łóżko, poczuła nagłą pustkę w rozciągniętej dziurce.
Leżała nieruchomo, a sprzeczne emocje kotłowały się w jej głowie.
Gniew i wstyd, bo tego nie chciała…
Uległość i fascynację, bo jednak to zrobił…
Zaskoczenie zmieszane z podnieceniem, bo okazało się przyjemniejsze niż myślała…
Strach i pożądanie, bo nie wiedziała, do czego jeszcze będzie zdolny, ale… chciała to sprawdzić.
Wstał, a chwilę później usłyszała, jak odkręca wodę pod prysznicem. Przez chwilę biła się z myślami, ale w końcu wstała i dołączyła do niego. Chciała z nim porozmawiać. Im szybciej, tym lepiej, póki emocje były żywe.
Uśmiechnął się, gdy weszła do łazienki. Jego spojrzenie… teraz, stojąc pod tym samym prysznicem niemal znów czuła je na sobie. Jakby podziwiał dzieło sztuki, jakby chłonął wzrokiem każdy detal jej ciała. Do tego emanująca od niego pewność siebie i satysfakcja. Jak u myśliwego stojącego nad trofeum. Po jego nagim ciele lały się strugi gorącej wody, podkreślając sylwetkę, zarys mięśni. Jej stanowczość spływała razem z nią.
Wyciągnął rękę i przyciągnął ją do siebie. Pocałował mocno, głęboko. Gdy się odsunęła, by wreszcie się odezwać, nagle chwycił ją za szyję, pewnie zaciskając palce i wiążąc słowa w gardle. Przez długą chwilę stali w milczeniu, patrząc sobie w oczy.
On z pewnością prawdziwego samca… ona… coraz bardziej ulegle.
Pociągnął ją w dół…
Uklękła bez słowa sprzeciwu…
Przesunął dłoń na głowę, chwycił za mokre włosy…
Spojrzała na niego z dołu…
Przyciągnął ją bliżej…
Chętnie otworzyła usta.
Skończył wtedy na jej twarzy, rozsmarował na niej spermę swoim kutasem. Czuła się jak tania zdzira, jak szmata. I dawno nie była tak podniecona. Nawet kiedy woda spłukała z niej nasienie, nadal czuła je na skórze. Jakby zostawił na niej swój ślad, oznaczył…

Kamila wyciągnęła z siebie palec. Pod wpływem wspomnień dała się ponieść. Zagryza wargę, walcząc sama ze sobą. Mogła dać sobie spełnienie, niewiele brakowało… ale…
Ale chciała, żeby to on ją zaspokoił…

Wyszła spod prysznica i długo wycierała się ręcznikiem. Jakby liczyła, że w ten sposób zniknie też podniecenie. Rozglądając się przeszła do pokoju, później do sypialni. Tam wreszcie znalazła swoje buty. Założyła je i stanęła przed lustrem. Wysokie szpilki dodały jej kilka centymetrów. Nogi prezentowały się teraz jeszcze lepiej. Obracała się, żeby dokładnie obejrzeć je każdej strony. Nigdy nie miała takich butów. On jej je dał…

To było, kiedy zabrał ją do teatru. Powiedziała, że nie ma odpowiednich butów, a on po prostu stwierdził, że w takim razie najpierw jadą na zakupy. Bawiła ją jego mina, kiedy po ponad godzinie wchodzili do kolejnego sklepu. Butów jeszcze nie znalazła, ale on na ramieniu miał już dwie torby z nowymi ciuchami. Uznała, że skoro sam ją zaprosił, powinna się dobrze prezentować. Nic nie powiedział, gdy płacił za wszystkie zakupy.
Kamila nie mogła się zdecydować, szukała czegoś wyjątkowego. Seksownego, ale i eleganckiego. To nie był jej styl, ale chciała tak wyglądać dla niego. W pewnej chwili na jednej z witryn dostrzegła czarną szpilkę. Odbijała światło, przyciągając wzrok, a głęboka czerwień podeszwy budziła pożądanie. Spojrzała tylko na cenę i ruszyła dalej. Wtedy poczuła jego dłoń na ramieniu.
– Spodobały Ci się?
– Daj spokój. Widziałeś, ile kosztują?
– A wiesz, jak seksowna jest kobieta, dla której je kupię?
Zatrzymała się i spojrzała mu w oczy. Nie żartował.
– Żartujesz?
– Lubię to, co najlepsze – przesunął dłoń z jej ramienia, po talii, na biodro. Przyciągnął ją lekko. Naprawdę nie żartował.
Weszli do sklepu. Gdy ubrana w garsonkę dziewczyna podeszła do niej ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy, poczuła się dziwnie. Trudno było jej odnaleźć się po drugiej stronie.
– Dzień dobry, chcemy obejrzeć te buty – wskazał dłonią, a dziewczyna tylko zapytała o rozmiar i zaraz zniknęła na zapleczu. Wróciła bardzo szybko, ze smutną miną przepraszając, bo akurat tego numeru nie mają w salonie.
– No nic… poszukamy dalej… – Kamila odetchnęła, bo cały czas czuła się nieswojo.
– Czy może będą w innym salonie?
– Proszę chwilę poczekać, zaraz sprawdzę – dziewczyna przeszła do komputera i przez chwilę szukała się w systemie.
– Tak, jest jedna para w salonie w Galerii.
– Dziękujemy serdecznie, do zobaczenia
Wyszli, a on od razu skierował się do wyjścia.
– Chcesz tam jechać?
– Tak.
– Ale po co? Znajdziemy coś tutaj.
Zatrzymał się, stanął przed nią i spojrzał w oczy.
– Dostaniesz te buty, Kiciu. Widziałem, jak na nie patrzysz. Ja tak patrzę na Ciebie…
Między udami Kamili zrobiło się nagle bardzo ciepło, a jej kolana delikatnie zadrżały. Kiwnęła głową, tym razem ulegając z wielką chęcią.

Przejazd przez miasto zajął dłużej niż myślała, remonty skutecznie zatamowały ruch w mieście. W końcu jednak wjechali na parking, gdzie było sporo aut, ale bez problemu znaleźli miejsce.
Same zakupy poszły szybko, wiedzieli dokładnie, gdzie idą i po co. Kamila czuła się dziwnie, kiedy dostała buty kosztujące całą jej pensję. Nie umiała jednak ukryć radości. Czuła się trochę jak mała dziewczynka, jak jebany Kopciuszek.

Niecałe pół godziny później byli z powrotem w samochodzie. Kamila nie zapięła pasów, kiedy zamknął za nią drzwi. Poczekała aż sam wsiądzie i wtedy przysunęła się do niego, mocno i zachłannie całując. Bez wahania odwzajemnił pocałunek, wsuwając swój język w jej usta. Poczuł jej dłoń na swoim kroczu. Złapała go i zaczęła masować, szybko stawiając na baczność.
Kiedy w jego spodniach zrobiło się ciasno, rozpięła je i wyciągnęła kutasa. Przyklękła na siedzeniu pasażera, wypinając tyłek do okna i z uśmiechem pochyliła nad jego kroczem.
Najpierw poczuł jej dłoń i język. Współpracowały zgodnie, stymulując trzon i odsłoniętą żołądź. Lizała go i otulała wargami, jak przy namiętnym pocałunku. Później zaczęła nadziewać usta na kutasa, stopniowo biorąc go coraz głębiej. Jej głowa unosiła się i opadała miarowo, a wnętrze samochodu wypełniły jego jęki i jej zadowolone pomruki. Słyszała przejeżdżające obok samochody, rozmowy wysiadających lub wsiadających ludzi. Ryzyko jeszcze mocniej ją nakręcało. Właśnie w środku dnia obciągała swojemu facetowi na parkingu galerii handlowej. Jedną dłoń położył na jej głowie, drugą obmacywał wypięty tyłek. W tej pozycji nie mogła go obserwować, ale głośne jęki wystarczyły za dowód tego, jak dobrze jej idzie.
Wiedziała, kiedy zbliżył się do orgazmu. Po tylu razach potrafiła już to wyczuć. Przesunęła wtedy usta, tak, żeby objąć wargami samą główkę. Zaczęła ją drażnić językiem, jednocześnie szybko trzepiąc ręką. Już po chwili jej usta wypełnił znajomy smak. Zaczęła ssać mocno, przełykając nasienie, wylizując je z kutasa.
Chwilę później już ich tam nie było, ale gdy odjeżdżali, usłyszała jeszcze zaczepny klakson samochodu, który stał na przeciwnym miejscu…

445230a3-fcf1-4528-98a6-1662f0cce650.png


Teraz miała te buty na stopach. Czuła się w nich wyjątkowo. Przeglądała się w lustrze, zadowolona z tego, co widzi. Od kiedy z nim była, nabrała pewności siebie, czuła się pożądana. Znów poczuła narastające podniecenie, gdy pomyślała o tym, co będą robić, kiedy wreszcie wróci. Znów miała ochotę się dotknąć. Albo, żeby on to zrobił…

Dźwięk wideofonu wdarł się do jej rozmyślań niczym budzik. Dwa krótkie dźwięki, ktoś otworzył sobie drzwi. Wracał…
Odeszła od lustra i przeszła do kuchni. Wyciągnęła kwadratową szklankę i nalała do niej bursztynowego alkoholu. Na koniec wrzuciła kostkę lodu. Zazgrzytał zamek w drzwiach…

Gdy wszedłem do mieszkania, na moment mnie zamurowało. Lekko pchnąłem drzwi, nawet nie sprawdzając, czy się zamknęły. Nie byłem w stanie oderwać oczu od tego widoku.

Kamila podchodziła do mnie powoli, kołysząc biodrami. Szpilki stukały o podłogę i to był jedyny dźwięk wybrzmiewający w ciszy. Miała na sobie buty i tylko je. Jej jasna skóra pod wpływem promieni słońca zdawała się niemal mleczna, miękko rozświetlona, jakby zapraszała, żeby ją dotknąć i sprawdzić, czy faktycznie istnieje. Długie nogi, szerokie biodra i kształtne piersi przywodziły na myśl połączenie antycznych posągów i mokrych fantazji napalonych nastolatków. I cała była tylko moja…
Stanęła przede mną i podała mi drinka. Wyjęła aktówkę z mojej ręki i odłożyła ją na szafkę z tajemniczym uśmiechem.

– Wreszcie jesteś. Tęskniłam… Panie.
Mówi cicho, niemal szeptem, ale jego brzmienie przeszyło moje ciało dreszczem. Patrząc mi głęboko w oczy, przyklęka przede mną i sięga do paska. Rozpina go powoli, a jej uśmiech obiecuje więcej niż jestem sobie w stanie wyobrazić…
 
Kobieta

kaami

Biegły Uwodziciel
Słońce wpada przez wysokie okna, a jego ciepłe promienie przesuwają się po nagiej skórze. Kamila nie śpi już od jakiegoś czasu, ale nie ma ochoty wracać jeszcze do rzeczywistości. Z zamkniętymi oczami przedłuża ten moment tak długo, jak to tylko możliwe. Leniwie przesuwa nogami, wysuwając jedną z nich spod miękkiej kołdry. Słońce przyjemnie rozgrzewa nagą skórę.

cb1c83dc-1d8a-4d7d-9c83-2c4a869fe91d.png


Wyciąga rękę po poduszkę i zasłania nią twarz, odgradzając się od światła. Gładki materiał pachnie nim… Wciąga głębiej ten zapach, a błogi uśmiech igra na jej ustach. Był przyjemny, uspokajający, ale jednocześnie też pobudzający… podniecający. Gdy go czuła, gdy on był blisko, czuła się bezpieczna, pewna, że w każdej chwili, w każdej sytuacji będzie miała się na kim oprzeć. Ale ten zapach miał też drugą, intensywniejszą nutę. Tę, która rozpalała jej wnętrze, która sprawiała, że tak, jak teraz instynktownie zaciskała uda.
Bo to był też zapach seksu… gorącego, intensywnego, zachłannego. To on wypełniał jej nozdrza, kiedy jej ciało rozsadzała rozkosz. Kiedy zwalniała wszystkie hamulce i robiła rzeczy, na wspomnienie których później sama czuła się zawstydzona. Kiedy on po prostu ją brał i robił, na co miał ochotę…
Kamila zamruczała głośno, przyciskając poduszkę do twarzy. Wiła się pod kołdrą, czując delikatny ból zesztywniałych mięśni. Zakwasy po seksie…
Dawno ich nie czuła…
Z drugiej strony…
Po tych kilku tygodniach z nim jej ciało powinno już być odpowiednio wyćwiczone.

Ale wczoraj to ona była na górze. Gdy do niego przyszła, akurat rozpakowywał nową płytę. Zamówił ją nie wiadomo skąd, bo od dawna nie była już normalnie dostępna. Włączył od razu, a mieszkanie wypełnił miękkie, zmysłowe dźwięki. Pierwszy raz słyszała ten utwór, autorka też nic jej nie mówiła, zresztą… zawsze słuchał dziwnej muzyki. Ale dobrze się przy niej tańczyło.
Gdy ją objął, gdy jego dłonie chwyciły jej biodra, oddała się i dała prowadzić. Z przyjemnością i powoli rosnącym podnieceniem jej ciało wiło się wokół niego, poddając się rytmowi muzyki. Kusiła go, ocierała o jego krocze, z satysfakcją czując, jak szybko zareagował. Gdy był sztywny, sięgnęła dłonią, żeby tym bardziej go pobudzić. Pragnęła go, po to tu przyszła. Po to wracała za każdym razem.

Gdy znaleźli się w sypialni, popchnęła go na łóżko, zrzuciła szpilki i ostrożnie weszła za nim. Stojąc nad jego głową, podwinęła obcisłą sukienkę i powoli ściągnęła majtki. Przygryzając wargi, opadła tak by jego głowa znalazła się między jej udami.
Od razu chwycił ją mocno za tyłek i wpił ustami w szparkę zwilżoną już obficie sokami. Zlizywał je zachłannie, wślizgując się językiem do środka. Czuła, jak napiera, sięga do jej wnętrza. Chwyciła go wtedy za włosy i zaczęła poruszać biodrami, dociskając cipkę do jego ust. Sam mocno trzymał jej pośladki w swoich dłoniach, ściskał, masował. Nagle przywarł wargami do niej i mocno je zassał, zmuszając ją do głośnego jęku. Odchyliła wtedy głowę, odrzucając włosy na plecy. Kątem oka dostrzegła ruch… odwróciła się i zobaczyła swoje odbicie.
Siedziała na jego twarzy, ujeżdżała, a każda pieszczota, każdy ruch zraszał jej cipkę sokami spijanymi łapczywie przez spragnione usta. Patrząc na siebie, chwyciła za dekolt sukienki i ściągnęła go w dół, wydobywając cycki. Chwyciła je w dłonie, drażniąc palcami stwardniałe sutki. Wyglądała jakby grała w porno, czuła się jak w porno… Jęczała jak w porno, gdy przyszedł orgazm. Nie powstrzymywał się, nie próbowała być cicho. Pozwoliła, by z głębi gardła wydobył się pierwotny krzyk rozkoszy.
To jednak nie był koniec zabawy, wręcz przeciwnie. Chwilę później uniosła się, obróciła i powoli przesunęła w dół. Sięgnęła do jego spodni i zsunęła je, wyciągając oczekującego na nią kutasa. Zaczęła jeździć po nim ręką, pobudzając go mocniej, obserwując jak sztywnieje, jak pulsują żyłki oplatające trzon. Chwilę później dosiadła tyłem swojego ogiera, nadziewając się na spęczniałego, grubego kutasa. Rozgrzana pała od razu weszła w mokrą, rozedrganą po orgazmie szparkę aż do samego końca. Uwielbiała to uczucie. Wypełniał ją i rozpychał, pulsując pożądaniem i pierwotną męskością.
Zaczęła powoli, zmysłowo. Znów spojrzała w lustro. Czuła się obserwowana, podziwiana. Jakby grała przed samą sobą. I przed nim…
Pochyliła się lekko, wypinając tyłek. Krągłe, pełne pośladki w przygaszonym świetle kusiły i zachęcały do pieszczot. Sięgnął tam niemal natychmiast. Najpierw ją masował, później wsunął palec w rowek i w nią. Podwójna penetracja rozbudziła jej zmysły jeszcze bardziej, zwłaszcza, kiedy palec zaczął rytmiczne ruchy w ciasnej dziurce.
Ujeżdżała go coraz energiczniej, coraz głębiej. Kobieta, którą widziała w lustrze patrzyła na nią nieobecnym wzrokiem. Jej rozchylone wargi nie mogły powstrzymać głośnych jęków. To już nie było przedstawienie, to była czysta rozkosz, której nie mogła kontrolować… dawkować sobie w perwersyjnej grze z samą sobą. Jej ciało oderwało się od umysłu, poniesione doznaniami płynącymi z jej wnętrza, z nabitej na gruby pulsujący pal, rozpychanej do granic cipki.
Skończył wtedy razem z nią. Czuła wyraźnie, jak się w niej rozpływa, gdy jej szparka mocno się na nim zaciskała. Teraz, po kilku godzinach snu, nadal czuła go między udami. Skóra pokryta była wyschniętymi smugami nasienia. Zdecydowanie potrzebowała prysznica.
Tym bardziej, że wspomnienia na dobre odgoniły resztki snu.
Przeciągając się niczym kotka, Kamila zawinęła się w kołdrę i wstała. Sięgnęła do torebki i znalazła telefon. „Mam kilka spraw do załatwienia, ale to nie zajmie długo. Poczekaj na mnie” – wiadomość była krótka. Niby sucha, zwyczajna, ale czytając ją, niemal słyszała, które słowa zaakcentował. Poczekaj na mnie… to nie była niewinna prośba. Raczej… polecenie. Przyjemny dreszcz wywołany przez obrazy minionej nocy tylko się nasilił.

Przeszła do kuchni. Z niezrozumiałych przyczyn starała się być cicho, niemal chodziła na palcach. W pustym mieszkaniu czuła się trochę jak intruz. Nalała sobie wody do szklanki i opierając się biodrami o blat, wyjrzała przez okno. Tam toczył się zwyczajny dzień. Odrestaurowane pofabryczne budynki, zielone drzewa, szum aut przejeżdżających pod budynkiem. Tutaj była sama. Tylko ze swoimi myślami. Oparła dłoń o kant blatu, jakby zamierzała na niego wskoczyć i usiąść. Tak, jak wtedy…

a8d96588-9390-4c50-a844-5816f969a108.png

dea3e51d-b5cc-4bc4-9d07-86a368b9fb3f.png


Wybrali się wspólnie na koncert. Siedziała na wysokim murku niedaleko Atlas Areny i czekała, aż zaczną wpuszczać ludzi. Znów poczuła się jak nastolatka. Założyła nawet swoje stare glany i skórzaną kurtkę. Czuła się tak, jak wtedy… no prawie, bo tym razem nie była ze znajomymi. Była z nim.
Stał blisko, między jej nogami, trzymając dłonie na jej biodrach. Wśród ubranych na czarno fanów Rammsteina wydawał się trochę nie na miejscu, ale nie robiło to na nim wrażenia. Nie musiał niczego udawać czy udowadniać. Kręciło ją ta pewność siebie.
Na samym koncercie napięcie między nimi tylko narastało – z początku subtelnie, ale z czasem coraz bardziej otwarcie zaczął ją obmacywać. W szalejącym tłumie nikt nie zwracał na nich uwagi. Stał z tyłu, a jego dłonie błądziły po jej ciele. Jego kutas napierał na jej pośladki, kusząc i składając obietnice. Sprawił, że muzyka zeszła na dalszy tor, że jej wnętrze było równie gorące, co pirotechnika na scenie, że ucieszyła się, gdy wreszcie zagrali Adieu.

1777406478261820.jpg


Tłum wysypywał się z budynku, ale oni zamiast iść w stronę parkingu, ruszyli na około Areny. Dała się prowadzić nawet wtedy, kiedy przesunął na bok barierkę zabezpieczającą i wciągnął ją dalej. Z tyłu budynku było znacznie ciemniej. Stało tu kilka samochodów i ciężarówek ekipy. Słychać było urywki rozmów ludzi, którzy powoli szykowali się do pracy przy rozmontowywaniu sceny oraz tych, którzy wyszli na papierosa.
Sprowadził ją w dół po schodach, a gdy tylko znaleźli się w mroku, nagle pchnął ją na ścianę i przycisnął własnym ciałem, zachłannie całując. Nie broniła się, od razu uniosła nogę, opierając udo na jego biodrze, zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła jeszcze bliżej.
Jego dłonie błądziły po jej ciele, szybko znalazły drogę pod koszulkę, ścisnęły piersi. Gdy naparł na nią biodrami, sztywny kutas przyjemnie uciskał jej krocze.
– Pragnę Cię – wysapał jej prosto w usta.
– To mnie weź… – pocałowała go mocno, przygryzając dolną wargę.
Odsunął się wtedy i mocnym szarpnięciem obrócił ją do siebie tyłem. Z głośnym pomrukiem oparła się wtedy o chłodny, chropowaty beton i wypięła tyłek. Kręciła biodrami, kiedy opuszczał jej spodnie i majtki, kiedy słyszała, jak rozpina swoje, kiedy poczuła, jak ociera się o nią pulsujący kutas.
Chciała rozsunąć nogi, ale spodnie na wysokości kolan i majtki na udach jej nie pozwoliły, a on nie zamierzał dłużej czekać. Chwycił ją mocno za biodra i po prostu zaczął posuwać. Szybko, gwałtownie, bez żadnej gry wstępnej.
Kilka pierwszych ruchów było bolesnych, ale on nie zwracał uwagi na jej okrzyki. Wchodził w nią głęboko, brutalnie, biorąc, na co miał ochotę. Ból szybko zniknął, gdy szparka spłynęła sokami i zaczęła się na nim zaciskać.
Nagle położył jej dłoń na ustach i mocno przycisnął, powstrzymując kolejny głośny jęk. Wtedy usłyszała turkot kółek nad sobą. Ekipa ze skrzyniami. Tuż nad nimi…
A on dalej na nią napierał. Jego kutas jeździł w przód i w tył, wbijając się w nią mocno, drażniąc spragnione rozkoszy zakamarki jej szparki. Wzięła jego palce do ust i zaczęła je ssać. Chwilę później doszła. Zacisnęła zęby na jego palcach, ale nawet to nie powstrzymało jęków. On pchał dalej, sprawiając, że nogi zaczęły się pod nią uginać. Upadłaby, gdyby nie trzymał jej bioder tak silnie, gdyby nie kontrolował jej ciała, gdyby nie używał jej jak taniej zdziry…
Kamila zorientowała się, że mocno zaciska dłoń na kuchennym blacie. Mieli dużo farta, że nikt ich wtedy nie nakrył. Ale w ogóle wtedy nie myśleli. Dopiero w samochodzie zorientowała się, że zapierając się o ścianę i zaciskając dłonie złamała dwa paznokcie.

ed070fba-b648-449e-a0ad-6974b5a64063.png

bcbb0a1d-b19e-4d30-9c1e-f60ca4bbe3bc.png


Odstawiła pustą szklankę na blat i poszła do łazienki. Stanęła pod deszczownicą i zamknęła oczy, rozkoszując się gorącą wodą spływającą po całym ciele. Zaczęła przesuwać dłońmi po mokrej skórze. Palce powoli sunęły po twarzy, szyi, piersiach, brzuchu, udach…
Poczuła pokusę, żeby sięgnąć między nie…
Przesunęła opuszkami palców po gładkich wargach, a później wyżej, zataczając drobne kółeczka na wrażliwej perełce. Drugą ręką sięgnęła do piersi, kciukiem i palcem wskazującym chwyciła sutek, który zdążył już stwardnieć. Zaczęła delikatnie za niego ciągnąć. Z przymkniętymi oczami i uśmiechem igrającym na ustach zaczęła delikatne pieszczoty. Najtrudniejsze było to, żeby nie przekroczyć granicy, żeby utrzymać balans i kontrolę.
Przypomniała sobie jego dotyk…
Gdy błądził dłońmi po jej ciele, gdy ją brał…
Wtedy była w całości jego…
Robił, czego tylko zapragnął…
Nic jej bardziej nie podniecało…

To był piątek, pamięta to dobrze, bo była bardzo zmęczona po pracy i cieszyła się na myśl o weekendzie. Przyszła, choć perspektywa własnego łóżka, koca i Netflixa była równie kusząca. Szybko przekonał ją, że wybrała słusznie. Zauważył, że była wykończona, przytulił, a później powiedział, żeby się położyła w sypialni.
Chwilę później na szafce nocnej pojawił się kieliszek wina i zapłonęły świeczki.
Usiadł obok niej, powoli przesuwając dłonią po jej plecach. Nie śpieszył się, był delikatny, zmysłowy. Przymknęła oczy, poddając się pieszczotom. Dopiero po długiej chwili, gdy była już zrelaksowana, zaczął stopniowo ściągać z niej ubranie. Pozwoliła mu, delikatnie się unosząc, ale sama nie wykonywała żadnych gestów w jego stronę. Poczuła, jak się pochyla, jak jego usta składają delikatne pocałunki na jej szyi, łopatkach, plecach…
Usiadł na niej okrakiem i zaczął masować. Poczuła oliwkę, którą rozgrzał wcześniej na dłoniach. Zajął się jej ramionami, później kręgosłupem i biodrami. Później sięgnął do jej łydek i stóp, które po całym dniu w pracy aż prosiły się o pieszczoty. Oddychała powoli, od czasu do czasu pomrukując z zadowolenia.
Masaż był na tyle długi i powolny, że pomyślała, że może nawet tylko na tym się dziś skończy. Wtedy jednak jego dłonie zawędrowały na jej pośladki. Masował je równie spokojnie, ale dotyk w tym miejscu zaczął mocniej na nią działać. Jego palce docierały między pośladki i niżej, między uda, wywołując przyjemne napięcie. Doskonale to wyczuł, a później wykorzystał…
Była już wilgotna, kiedy wreszcie do niej sięgnął. Jego palce gładko wsunęły się do jej wnętrza z cichym mlaśnięciem. Poruszał nimi powoli, leniwie, stopniowo pogłębiając penetrację. Kamila zaczęła mruczeć częściej i głośniej. Chętnie rozsunęła nogi, dając mu więcej przestrzeni do zabawy. Gdy jego palce wreszcie całe zanurzyły się w jej szparce, zaczął nimi poruszać na boki, stymulując intensywnie wrażliwe ścianki. Badał ją, testował, drażnił, cofając się, gdy jej biodra instynktownie napierały na dłoń.
Była już mocno rozpalona, kiedy jednym z palców sięgnął między pośladki. Dzięki oliwce nie napotkał praktycznie żadnego oporu, gdy wcisnął go w ciasną dziurkę. Podwójna rytmiczna penetracja jeszcze zwiększyła jej przyjemność.
Gdy więc uniósł się i usłyszała, że się rozbiera, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Chciała go mieć w sobie. Usiadł znów na niej, ocierając o jej pośladki. Jego penis był już sztywny, napięty, przyjemnie ciepły i pulsujący. Podnieciła się jeszcze bardziej.
Wtedy poczuła, jak napiera silniej i spęczniała, lśniąca od preejakulatu i oliwki żołądź naciska na jej odbyt.
– Poczekaj, ja nie chcę – oparła ręce na łóżku chcąc się podnieść, ale tedy jego silna dłoń zacisnęła się na jej karku.
– Ale ja chcę… – usłyszała nad sobą i poczuła, jak mocniej na nią napiera. Mocne nawilżenie i wcześniejsze pieszczoty sprawiły, że opór był niewielki. Dziurka ustąpiła, wpuszczając go do środka i otulając ciasno.
Kamila leżała spokojnie, gdy zaczął pracować biodrami. Czuła wyraźnie, jak pulsujący kutas stopniowo wchodzi w nią coraz głębiej. Był delikatny, ostrożny, ale i tak jej rozciągany tyłek zaczynał boleć. Nie lubiła seksu analnego, a jego kutas był znacznie większy niż palce, które czasem tam wpuszczała.
– Boli… – wysyczała przez zęby.
– Będę delikatny – wymruczał przy jej uchu i przesunął po nim językiem.
Jego ruchy nabrały rytmu. Nie napierał dalej, choć nie wszedł w nią do końca. I tak mocno czuła każde pchnięcie, to jak żylasty kutas jeździ w jej dziurce.
– Od dawna miałem ochotę na Twój krągły tyłek…
– Sprawdzić, jak jesteś ciasna…
– Zerżnąć wszystkie dziurki…
W jego głośnie Kamila słyszała zwierzęce podniecenie. Czuła, że nawet gdyby chciała mu przerwać, nie zdoła się wyrwać. Wziął ją tak, jak chciał, nie przejmując się niczym. Dociskał ją do łóżka i rżnął w tyłek. Cała sytuacja, napięcie zaczęły na nią działać. Początkowy ból zaczął ustępować pod wpływem rosnącego podniecenia. Zacisnęła dłonie na pościeli, szarpiąc za nią. Zaczęła jęczeć głośniej, bardziej gardłowo.
Skończył szybko, może aż zbyt szybko. Wyraźnie czuła, jak penis drga kilka razy, zalewając jej wnętrze nasieniem. Gdy wyciągnął kutasa spomiędzy jej pośladków i opadł na łóżko, poczuła nagłą pustkę w rozciągniętej dziurce.
Leżała nieruchomo, a sprzeczne emocje kotłowały się w jej głowie.
Gniew i wstyd, bo tego nie chciała…
Uległość i fascynację, bo jednak to zrobił…
Zaskoczenie zmieszane z podnieceniem, bo okazało się przyjemniejsze niż myślała…
Strach i pożądanie, bo nie wiedziała, do czego jeszcze będzie zdolny, ale… chciała to sprawdzić.
Wstał, a chwilę później usłyszała, jak odkręca wodę pod prysznicem. Przez chwilę biła się z myślami, ale w końcu wstała i dołączyła do niego. Chciała z nim porozmawiać. Im szybciej, tym lepiej, póki emocje były żywe.
Uśmiechnął się, gdy weszła do łazienki. Jego spojrzenie… teraz, stojąc pod tym samym prysznicem niemal znów czuła je na sobie. Jakby podziwiał dzieło sztuki, jakby chłonął wzrokiem każdy detal jej ciała. Do tego emanująca od niego pewność siebie i satysfakcja. Jak u myśliwego stojącego nad trofeum. Po jego nagim ciele lały się strugi gorącej wody, podkreślając sylwetkę, zarys mięśni. Jej stanowczość spływała razem z nią.
Wyciągnął rękę i przyciągnął ją do siebie. Pocałował mocno, głęboko. Gdy się odsunęła, by wreszcie się odezwać, nagle chwycił ją za szyję, pewnie zaciskając palce i wiążąc słowa w gardle. Przez długą chwilę stali w milczeniu, patrząc sobie w oczy.
On z pewnością prawdziwego samca… ona… coraz bardziej ulegle.
Pociągnął ją w dół…
Uklękła bez słowa sprzeciwu…
Przesunął dłoń na głowę, chwycił za mokre włosy…
Spojrzała na niego z dołu…
Przyciągnął ją bliżej…
Chętnie otworzyła usta.
Skończył wtedy na jej twarzy, rozsmarował na niej spermę swoim kutasem. Czuła się jak tania zdzira, jak szmata. I dawno nie była tak podniecona. Nawet kiedy woda spłukała z niej nasienie, nadal czuła je na skórze. Jakby zostawił na niej swój ślad, oznaczył…

Kamila wyciągnęła z siebie palec. Pod wpływem wspomnień dała się ponieść. Zagryza wargę, walcząc sama ze sobą. Mogła dać sobie spełnienie, niewiele brakowało… ale…
Ale chciała, żeby to on ją zaspokoił…

Wyszła spod prysznica i długo wycierała się ręcznikiem. Jakby liczyła, że w ten sposób zniknie też podniecenie. Rozglądając się przeszła do pokoju, później do sypialni. Tam wreszcie znalazła swoje buty. Założyła je i stanęła przed lustrem. Wysokie szpilki dodały jej kilka centymetrów. Nogi prezentowały się teraz jeszcze lepiej. Obracała się, żeby dokładnie obejrzeć je każdej strony. Nigdy nie miała takich butów. On jej je dał…

To było, kiedy zabrał ją do teatru. Powiedziała, że nie ma odpowiednich butów, a on po prostu stwierdził, że w takim razie najpierw jadą na zakupy. Bawiła ją jego mina, kiedy po ponad godzinie wchodzili do kolejnego sklepu. Butów jeszcze nie znalazła, ale on na ramieniu miał już dwie torby z nowymi ciuchami. Uznała, że skoro sam ją zaprosił, powinna się dobrze prezentować. Nic nie powiedział, gdy płacił za wszystkie zakupy.
Kamila nie mogła się zdecydować, szukała czegoś wyjątkowego. Seksownego, ale i eleganckiego. To nie był jej styl, ale chciała tak wyglądać dla niego. W pewnej chwili na jednej z witryn dostrzegła czarną szpilkę. Odbijała światło, przyciągając wzrok, a głęboka czerwień podeszwy budziła pożądanie. Spojrzała tylko na cenę i ruszyła dalej. Wtedy poczuła jego dłoń na ramieniu.
– Spodobały Ci się?
– Daj spokój. Widziałeś, ile kosztują?
– A wiesz, jak seksowna jest kobieta, dla której je kupię?
Zatrzymała się i spojrzała mu w oczy. Nie żartował.
– Żartujesz?
– Lubię to, co najlepsze – przesunął dłoń z jej ramienia, po talii, na biodro. Przyciągnął ją lekko. Naprawdę nie żartował.
Weszli do sklepu. Gdy ubrana w garsonkę dziewczyna podeszła do niej ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy, poczuła się dziwnie. Trudno było jej odnaleźć się po drugiej stronie.
– Dzień dobry, chcemy obejrzeć te buty – wskazał dłonią, a dziewczyna tylko zapytała o rozmiar i zaraz zniknęła na zapleczu. Wróciła bardzo szybko, ze smutną miną przepraszając, bo akurat tego numeru nie mają w salonie.
– No nic… poszukamy dalej… – Kamila odetchnęła, bo cały czas czuła się nieswojo.
– Czy może będą w innym salonie?
– Proszę chwilę poczekać, zaraz sprawdzę – dziewczyna przeszła do komputera i przez chwilę szukała się w systemie.
– Tak, jest jedna para w salonie w Galerii.
– Dziękujemy serdecznie, do zobaczenia
Wyszli, a on od razu skierował się do wyjścia.
– Chcesz tam jechać?
– Tak.
– Ale po co? Znajdziemy coś tutaj.
Zatrzymał się, stanął przed nią i spojrzał w oczy.
– Dostaniesz te buty, Kiciu. Widziałem, jak na nie patrzysz. Ja tak patrzę na Ciebie…
Między udami Kamili zrobiło się nagle bardzo ciepło, a jej kolana delikatnie zadrżały. Kiwnęła głową, tym razem ulegając z wielką chęcią.

Przejazd przez miasto zajął dłużej niż myślała, remonty skutecznie zatamowały ruch w mieście. W końcu jednak wjechali na parking, gdzie było sporo aut, ale bez problemu znaleźli miejsce.
Same zakupy poszły szybko, wiedzieli dokładnie, gdzie idą i po co. Kamila czuła się dziwnie, kiedy dostała buty kosztujące całą jej pensję. Nie umiała jednak ukryć radości. Czuła się trochę jak mała dziewczynka, jak jebany Kopciuszek.

Niecałe pół godziny później byli z powrotem w samochodzie. Kamila nie zapięła pasów, kiedy zamknął za nią drzwi. Poczekała aż sam wsiądzie i wtedy przysunęła się do niego, mocno i zachłannie całując. Bez wahania odwzajemnił pocałunek, wsuwając swój język w jej usta. Poczuł jej dłoń na swoim kroczu. Złapała go i zaczęła masować, szybko stawiając na baczność.
Kiedy w jego spodniach zrobiło się ciasno, rozpięła je i wyciągnęła kutasa. Przyklękła na siedzeniu pasażera, wypinając tyłek do okna i z uśmiechem pochyliła nad jego kroczem.
Najpierw poczuł jej dłoń i język. Współpracowały zgodnie, stymulując trzon i odsłoniętą żołądź. Lizała go i otulała wargami, jak przy namiętnym pocałunku. Później zaczęła nadziewać usta na kutasa, stopniowo biorąc go coraz głębiej. Jej głowa unosiła się i opadała miarowo, a wnętrze samochodu wypełniły jego jęki i jej zadowolone pomruki. Słyszała przejeżdżające obok samochody, rozmowy wysiadających lub wsiadających ludzi. Ryzyko jeszcze mocniej ją nakręcało. Właśnie w środku dnia obciągała swojemu facetowi na parkingu galerii handlowej. Jedną dłoń położył na jej głowie, drugą obmacywał wypięty tyłek. W tej pozycji nie mogła go obserwować, ale głośne jęki wystarczyły za dowód tego, jak dobrze jej idzie.
Wiedziała, kiedy zbliżył się do orgazmu. Po tylu razach potrafiła już to wyczuć. Przesunęła wtedy usta, tak, żeby objąć wargami samą główkę. Zaczęła ją drażnić językiem, jednocześnie szybko trzepiąc ręką. Już po chwili jej usta wypełnił znajomy smak. Zaczęła ssać mocno, przełykając nasienie, wylizując je z kutasa.
Chwilę później już ich tam nie było, ale gdy odjeżdżali, usłyszała jeszcze zaczepny klakson samochodu, który stał na przeciwnym miejscu…

445230a3-fcf1-4528-98a6-1662f0cce650.png


Teraz miała te buty na stopach. Czuła się w nich wyjątkowo. Przeglądała się w lustrze, zadowolona z tego, co widzi. Od kiedy z nim była, nabrała pewności siebie, czuła się pożądana. Znów poczuła narastające podniecenie, gdy pomyślała o tym, co będą robić, kiedy wreszcie wróci. Znów miała ochotę się dotknąć. Albo, żeby on to zrobił…

Dźwięk wideofonu wdarł się do jej rozmyślań niczym budzik. Dwa krótkie dźwięki, ktoś otworzył sobie drzwi. Wracał…
Odeszła od lustra i przeszła do kuchni. Wyciągnęła kwadratową szklankę i nalała do niej bursztynowego alkoholu. Na koniec wrzuciła kostkę lodu. Zazgrzytał zamek w drzwiach…

Gdy wszedłem do mieszkania, na moment mnie zamurowało. Lekko pchnąłem drzwi, nawet nie sprawdzając, czy się zamknęły. Nie byłem w stanie oderwać oczu od tego widoku.

Kamila podchodziła do mnie powoli, kołysząc biodrami. Szpilki stukały o podłogę i to był jedyny dźwięk wybrzmiewający w ciszy. Miała na sobie buty i tylko je. Jej jasna skóra pod wpływem promieni słońca zdawała się niemal mleczna, miękko rozświetlona, jakby zapraszała, żeby ją dotknąć i sprawdzić, czy faktycznie istnieje. Długie nogi, szerokie biodra i kształtne piersi przywodziły na myśl połączenie antycznych posągów i mokrych fantazji napalonych nastolatków. I cała była tylko moja…
Stanęła przede mną i podała mi drinka. Wyjęła aktówkę z mojej ręki i odłożyła ją na szafkę z tajemniczym uśmiechem.

– Wreszcie jesteś. Tęskniłam… Panie.
Mówi cicho, niemal szeptem, ale jego brzmienie przeszyło moje ciało dreszczem. Patrząc mi głęboko w oczy, przyklęka przede mną i sięga do paska. Rozpina go powoli, a jej uśmiech obiecuje więcej niż jestem sobie w stanie wyobrazić…
Z każdą częścią jest lepiej, coraz bardziej wciąga, bardziej trzyma w napięciu i pozostawia niedosyt.😍🫠
 
Mężczyzna

Misfit

Nowicjusz
A jeśli ktoś ma ochotę na pełną immersję, to zachęcam do posłuchania Franciscy. O płytę naprawdę niełatwo

 
Ostatnia edycja:
Mężczyzna

Misfit

Nowicjusz
Ech... To ja się tu staram, żeby uprzyjemnić Wam wieczory... buduję klimat, podnoszę napięcie...
a Wy zamiast w pełni oddać się lekturze i ulec mojej fantazji, to ryzykujecie, że przystanek przegapicie 😏
 
Kobieta

Aya

Biegły Uwodziciel
Słońce wpada przez wysokie okna, a jego ciepłe promienie przesuwają się po nagiej skórze. Kamila nie śpi już od jakiegoś czasu, ale nie ma ochoty wracać jeszcze do rzeczywistości. Z zamkniętymi oczami przedłuża ten moment tak długo, jak to tylko możliwe. Leniwie przesuwa nogami, wysuwając jedną z nich spod miękkiej kołdry. Słońce przyjemnie rozgrzewa nagą skórę.

cb1c83dc-1d8a-4d7d-9c83-2c4a869fe91d.png


Wyciąga rękę po poduszkę i zasłania nią twarz, odgradzając się od światła. Gładki materiał pachnie nim… Wciąga głębiej ten zapach, a błogi uśmiech igra na jej ustach. Był przyjemny, uspokajający, ale jednocześnie też pobudzający… podniecający. Gdy go czuła, gdy on był blisko, czuła się bezpieczna, pewna, że w każdej chwili, w każdej sytuacji będzie miała się na kim oprzeć. Ale ten zapach miał też drugą, intensywniejszą nutę. Tę, która rozpalała jej wnętrze, która sprawiała, że tak, jak teraz instynktownie zaciskała uda.
Bo to był też zapach seksu… gorącego, intensywnego, zachłannego. To on wypełniał jej nozdrza, kiedy jej ciało rozsadzała rozkosz. Kiedy zwalniała wszystkie hamulce i robiła rzeczy, na wspomnienie których później sama czuła się zawstydzona. Kiedy on po prostu ją brał i robił, na co miał ochotę…
Kamila zamruczała głośno, przyciskając poduszkę do twarzy. Wiła się pod kołdrą, czując delikatny ból zesztywniałych mięśni. Zakwasy po seksie…
Dawno ich nie czuła…
Z drugiej strony…
Po tych kilku tygodniach z nim jej ciało powinno już być odpowiednio wyćwiczone.

Ale wczoraj to ona była na górze. Gdy do niego przyszła, akurat rozpakowywał nową płytę. Zamówił ją nie wiadomo skąd, bo od dawna nie była już normalnie dostępna. Włączył od razu, a mieszkanie wypełnił miękkie, zmysłowe dźwięki. Pierwszy raz słyszała ten utwór, autorka też nic jej nie mówiła, zresztą… zawsze słuchał dziwnej muzyki. Ale dobrze się przy niej tańczyło.
Gdy ją objął, gdy jego dłonie chwyciły jej biodra, oddała się i dała prowadzić. Z przyjemnością i powoli rosnącym podnieceniem jej ciało wiło się wokół niego, poddając się rytmowi muzyki. Kusiła go, ocierała o jego krocze, z satysfakcją czując, jak szybko zareagował. Gdy był sztywny, sięgnęła dłonią, żeby tym bardziej go pobudzić. Pragnęła go, po to tu przyszła. Po to wracała za każdym razem.

Gdy znaleźli się w sypialni, popchnęła go na łóżko, zrzuciła szpilki i ostrożnie weszła za nim. Stojąc nad jego głową, podwinęła obcisłą sukienkę i powoli ściągnęła majtki. Przygryzając wargi, opadła tak by jego głowa znalazła się między jej udami.
Od razu chwycił ją mocno za tyłek i wpił ustami w szparkę zwilżoną już obficie sokami. Zlizywał je zachłannie, wślizgując się językiem do środka. Czuła, jak napiera, sięga do jej wnętrza. Chwyciła go wtedy za włosy i zaczęła poruszać biodrami, dociskając cipkę do jego ust. Sam mocno trzymał jej pośladki w swoich dłoniach, ściskał, masował. Nagle przywarł wargami do niej i mocno je zassał, zmuszając ją do głośnego jęku. Odchyliła wtedy głowę, odrzucając włosy na plecy. Kątem oka dostrzegła ruch… odwróciła się i zobaczyła swoje odbicie.
Siedziała na jego twarzy, ujeżdżała, a każda pieszczota, każdy ruch zraszał jej cipkę sokami spijanymi łapczywie przez spragnione usta. Patrząc na siebie, chwyciła za dekolt sukienki i ściągnęła go w dół, wydobywając cycki. Chwyciła je w dłonie, drażniąc palcami stwardniałe sutki. Wyglądała jakby grała w porno, czuła się jak w porno… Jęczała jak w porno, gdy przyszedł orgazm. Nie powstrzymywał się, nie próbowała być cicho. Pozwoliła, by z głębi gardła wydobył się pierwotny krzyk rozkoszy.
To jednak nie był koniec zabawy, wręcz przeciwnie. Chwilę później uniosła się, obróciła i powoli przesunęła w dół. Sięgnęła do jego spodni i zsunęła je, wyciągając oczekującego na nią kutasa. Zaczęła jeździć po nim ręką, pobudzając go mocniej, obserwując jak sztywnieje, jak pulsują żyłki oplatające trzon. Chwilę później dosiadła tyłem swojego ogiera, nadziewając się na spęczniałego, grubego kutasa. Rozgrzana pała od razu weszła w mokrą, rozedrganą po orgazmie szparkę aż do samego końca. Uwielbiała to uczucie. Wypełniał ją i rozpychał, pulsując pożądaniem i pierwotną męskością.
Zaczęła powoli, zmysłowo. Znów spojrzała w lustro. Czuła się obserwowana, podziwiana. Jakby grała przed samą sobą. I przed nim…
Pochyliła się lekko, wypinając tyłek. Krągłe, pełne pośladki w przygaszonym świetle kusiły i zachęcały do pieszczot. Sięgnął tam niemal natychmiast. Najpierw ją masował, później wsunął palec w rowek i w nią. Podwójna penetracja rozbudziła jej zmysły jeszcze bardziej, zwłaszcza, kiedy palec zaczął rytmiczne ruchy w ciasnej dziurce.
Ujeżdżała go coraz energiczniej, coraz głębiej. Kobieta, którą widziała w lustrze patrzyła na nią nieobecnym wzrokiem. Jej rozchylone wargi nie mogły powstrzymać głośnych jęków. To już nie było przedstawienie, to była czysta rozkosz, której nie mogła kontrolować… dawkować sobie w perwersyjnej grze z samą sobą. Jej ciało oderwało się od umysłu, poniesione doznaniami płynącymi z jej wnętrza, z nabitej na gruby pulsujący pal, rozpychanej do granic cipki.
Skończył wtedy razem z nią. Czuła wyraźnie, jak się w niej rozpływa, gdy jej szparka mocno się na nim zaciskała. Teraz, po kilku godzinach snu, nadal czuła go między udami. Skóra pokryta była wyschniętymi smugami nasienia. Zdecydowanie potrzebowała prysznica.
Tym bardziej, że wspomnienia na dobre odgoniły resztki snu.
Przeciągając się niczym kotka, Kamila zawinęła się w kołdrę i wstała. Sięgnęła do torebki i znalazła telefon. „Mam kilka spraw do załatwienia, ale to nie zajmie długo. Poczekaj na mnie” – wiadomość była krótka. Niby sucha, zwyczajna, ale czytając ją, niemal słyszała, które słowa zaakcentował. Poczekaj na mnie… to nie była niewinna prośba. Raczej… polecenie. Przyjemny dreszcz wywołany przez obrazy minionej nocy tylko się nasilił.

Przeszła do kuchni. Z niezrozumiałych przyczyn starała się być cicho, niemal chodziła na palcach. W pustym mieszkaniu czuła się trochę jak intruz. Nalała sobie wody do szklanki i opierając się biodrami o blat, wyjrzała przez okno. Tam toczył się zwyczajny dzień. Odrestaurowane pofabryczne budynki, zielone drzewa, szum aut przejeżdżających pod budynkiem. Tutaj była sama. Tylko ze swoimi myślami. Oparła dłoń o kant blatu, jakby zamierzała na niego wskoczyć i usiąść. Tak, jak wtedy…

a8d96588-9390-4c50-a844-5816f969a108.png

dea3e51d-b5cc-4bc4-9d07-86a368b9fb3f.png


Wybrali się wspólnie na koncert. Siedziała na wysokim murku niedaleko Atlas Areny i czekała, aż zaczną wpuszczać ludzi. Znów poczuła się jak nastolatka. Założyła nawet swoje stare glany i skórzaną kurtkę. Czuła się tak, jak wtedy… no prawie, bo tym razem nie była ze znajomymi. Była z nim.
Stał blisko, między jej nogami, trzymając dłonie na jej biodrach. Wśród ubranych na czarno fanów Rammsteina wydawał się trochę nie na miejscu, ale nie robiło to na nim wrażenia. Nie musiał niczego udawać czy udowadniać. Kręciło ją ta pewność siebie.
Na samym koncercie napięcie między nimi tylko narastało – z początku subtelnie, ale z czasem coraz bardziej otwarcie zaczął ją obmacywać. W szalejącym tłumie nikt nie zwracał na nich uwagi. Stał z tyłu, a jego dłonie błądziły po jej ciele. Jego kutas napierał na jej pośladki, kusząc i składając obietnice. Sprawił, że muzyka zeszła na dalszy tor, że jej wnętrze było równie gorące, co pirotechnika na scenie, że ucieszyła się, gdy wreszcie zagrali Adieu.

1777406478261820.jpg


Tłum wysypywał się z budynku, ale oni zamiast iść w stronę parkingu, ruszyli na około Areny. Dała się prowadzić nawet wtedy, kiedy przesunął na bok barierkę zabezpieczającą i wciągnął ją dalej. Z tyłu budynku było znacznie ciemniej. Stało tu kilka samochodów i ciężarówek ekipy. Słychać było urywki rozmów ludzi, którzy powoli szykowali się do pracy przy rozmontowywaniu sceny oraz tych, którzy wyszli na papierosa.
Sprowadził ją w dół po schodach, a gdy tylko znaleźli się w mroku, nagle pchnął ją na ścianę i przycisnął własnym ciałem, zachłannie całując. Nie broniła się, od razu uniosła nogę, opierając udo na jego biodrze, zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła jeszcze bliżej.
Jego dłonie błądziły po jej ciele, szybko znalazły drogę pod koszulkę, ścisnęły piersi. Gdy naparł na nią biodrami, sztywny kutas przyjemnie uciskał jej krocze.
– Pragnę Cię – wysapał jej prosto w usta.
– To mnie weź… – pocałowała go mocno, przygryzając dolną wargę.
Odsunął się wtedy i mocnym szarpnięciem obrócił ją do siebie tyłem. Z głośnym pomrukiem oparła się wtedy o chłodny, chropowaty beton i wypięła tyłek. Kręciła biodrami, kiedy opuszczał jej spodnie i majtki, kiedy słyszała, jak rozpina swoje, kiedy poczuła, jak ociera się o nią pulsujący kutas.
Chciała rozsunąć nogi, ale spodnie na wysokości kolan i majtki na udach jej nie pozwoliły, a on nie zamierzał dłużej czekać. Chwycił ją mocno za biodra i po prostu zaczął posuwać. Szybko, gwałtownie, bez żadnej gry wstępnej.
Kilka pierwszych ruchów było bolesnych, ale on nie zwracał uwagi na jej okrzyki. Wchodził w nią głęboko, brutalnie, biorąc, na co miał ochotę. Ból szybko zniknął, gdy szparka spłynęła sokami i zaczęła się na nim zaciskać.
Nagle położył jej dłoń na ustach i mocno przycisnął, powstrzymując kolejny głośny jęk. Wtedy usłyszała turkot kółek nad sobą. Ekipa ze skrzyniami. Tuż nad nimi…
A on dalej na nią napierał. Jego kutas jeździł w przód i w tył, wbijając się w nią mocno, drażniąc spragnione rozkoszy zakamarki jej szparki. Wzięła jego palce do ust i zaczęła je ssać. Chwilę później doszła. Zacisnęła zęby na jego palcach, ale nawet to nie powstrzymało jęków. On pchał dalej, sprawiając, że nogi zaczęły się pod nią uginać. Upadłaby, gdyby nie trzymał jej bioder tak silnie, gdyby nie kontrolował jej ciała, gdyby nie używał jej jak taniej zdziry…
Kamila zorientowała się, że mocno zaciska dłoń na kuchennym blacie. Mieli dużo farta, że nikt ich wtedy nie nakrył. Ale w ogóle wtedy nie myśleli. Dopiero w samochodzie zorientowała się, że zapierając się o ścianę i zaciskając dłonie złamała dwa paznokcie.

ed070fba-b648-449e-a0ad-6974b5a64063.png

bcbb0a1d-b19e-4d30-9c1e-f60ca4bbe3bc.png


Odstawiła pustą szklankę na blat i poszła do łazienki. Stanęła pod deszczownicą i zamknęła oczy, rozkoszując się gorącą wodą spływającą po całym ciele. Zaczęła przesuwać dłońmi po mokrej skórze. Palce powoli sunęły po twarzy, szyi, piersiach, brzuchu, udach…
Poczuła pokusę, żeby sięgnąć między nie…
Przesunęła opuszkami palców po gładkich wargach, a później wyżej, zataczając drobne kółeczka na wrażliwej perełce. Drugą ręką sięgnęła do piersi, kciukiem i palcem wskazującym chwyciła sutek, który zdążył już stwardnieć. Zaczęła delikatnie za niego ciągnąć. Z przymkniętymi oczami i uśmiechem igrającym na ustach zaczęła delikatne pieszczoty. Najtrudniejsze było to, żeby nie przekroczyć granicy, żeby utrzymać balans i kontrolę.
Przypomniała sobie jego dotyk…
Gdy błądził dłońmi po jej ciele, gdy ją brał…
Wtedy była w całości jego…
Robił, czego tylko zapragnął…
Nic jej bardziej nie podniecało…

To był piątek, pamięta to dobrze, bo była bardzo zmęczona po pracy i cieszyła się na myśl o weekendzie. Przyszła, choć perspektywa własnego łóżka, koca i Netflixa była równie kusząca. Szybko przekonał ją, że wybrała słusznie. Zauważył, że była wykończona, przytulił, a później powiedział, żeby się położyła w sypialni.
Chwilę później na szafce nocnej pojawił się kieliszek wina i zapłonęły świeczki.
Usiadł obok niej, powoli przesuwając dłonią po jej plecach. Nie śpieszył się, był delikatny, zmysłowy. Przymknęła oczy, poddając się pieszczotom. Dopiero po długiej chwili, gdy była już zrelaksowana, zaczął stopniowo ściągać z niej ubranie. Pozwoliła mu, delikatnie się unosząc, ale sama nie wykonywała żadnych gestów w jego stronę. Poczuła, jak się pochyla, jak jego usta składają delikatne pocałunki na jej szyi, łopatkach, plecach…
Usiadł na niej okrakiem i zaczął masować. Poczuła oliwkę, którą rozgrzał wcześniej na dłoniach. Zajął się jej ramionami, później kręgosłupem i biodrami. Później sięgnął do jej łydek i stóp, które po całym dniu w pracy aż prosiły się o pieszczoty. Oddychała powoli, od czasu do czasu pomrukując z zadowolenia.
Masaż był na tyle długi i powolny, że pomyślała, że może nawet tylko na tym się dziś skończy. Wtedy jednak jego dłonie zawędrowały na jej pośladki. Masował je równie spokojnie, ale dotyk w tym miejscu zaczął mocniej na nią działać. Jego palce docierały między pośladki i niżej, między uda, wywołując przyjemne napięcie. Doskonale to wyczuł, a później wykorzystał…
Była już wilgotna, kiedy wreszcie do niej sięgnął. Jego palce gładko wsunęły się do jej wnętrza z cichym mlaśnięciem. Poruszał nimi powoli, leniwie, stopniowo pogłębiając penetrację. Kamila zaczęła mruczeć częściej i głośniej. Chętnie rozsunęła nogi, dając mu więcej przestrzeni do zabawy. Gdy jego palce wreszcie całe zanurzyły się w jej szparce, zaczął nimi poruszać na boki, stymulując intensywnie wrażliwe ścianki. Badał ją, testował, drażnił, cofając się, gdy jej biodra instynktownie napierały na dłoń.
Była już mocno rozpalona, kiedy jednym z palców sięgnął między pośladki. Dzięki oliwce nie napotkał praktycznie żadnego oporu, gdy wcisnął go w ciasną dziurkę. Podwójna rytmiczna penetracja jeszcze zwiększyła jej przyjemność.
Gdy więc uniósł się i usłyszała, że się rozbiera, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Chciała go mieć w sobie. Usiadł znów na niej, ocierając o jej pośladki. Jego penis był już sztywny, napięty, przyjemnie ciepły i pulsujący. Podnieciła się jeszcze bardziej.
Wtedy poczuła, jak napiera silniej i spęczniała, lśniąca od preejakulatu i oliwki żołądź naciska na jej odbyt.
– Poczekaj, ja nie chcę – oparła ręce na łóżku chcąc się podnieść, ale tedy jego silna dłoń zacisnęła się na jej karku.
– Ale ja chcę… – usłyszała nad sobą i poczuła, jak mocniej na nią napiera. Mocne nawilżenie i wcześniejsze pieszczoty sprawiły, że opór był niewielki. Dziurka ustąpiła, wpuszczając go do środka i otulając ciasno.
Kamila leżała spokojnie, gdy zaczął pracować biodrami. Czuła wyraźnie, jak pulsujący kutas stopniowo wchodzi w nią coraz głębiej. Był delikatny, ostrożny, ale i tak jej rozciągany tyłek zaczynał boleć. Nie lubiła seksu analnego, a jego kutas był znacznie większy niż palce, które czasem tam wpuszczała.
– Boli… – wysyczała przez zęby.
– Będę delikatny – wymruczał przy jej uchu i przesunął po nim językiem.
Jego ruchy nabrały rytmu. Nie napierał dalej, choć nie wszedł w nią do końca. I tak mocno czuła każde pchnięcie, to jak żylasty kutas jeździ w jej dziurce.
– Od dawna miałem ochotę na Twój krągły tyłek…
– Sprawdzić, jak jesteś ciasna…
– Zerżnąć wszystkie dziurki…
W jego głośnie Kamila słyszała zwierzęce podniecenie. Czuła, że nawet gdyby chciała mu przerwać, nie zdoła się wyrwać. Wziął ją tak, jak chciał, nie przejmując się niczym. Dociskał ją do łóżka i rżnął w tyłek. Cała sytuacja, napięcie zaczęły na nią działać. Początkowy ból zaczął ustępować pod wpływem rosnącego podniecenia. Zacisnęła dłonie na pościeli, szarpiąc za nią. Zaczęła jęczeć głośniej, bardziej gardłowo.
Skończył szybko, może aż zbyt szybko. Wyraźnie czuła, jak penis drga kilka razy, zalewając jej wnętrze nasieniem. Gdy wyciągnął kutasa spomiędzy jej pośladków i opadł na łóżko, poczuła nagłą pustkę w rozciągniętej dziurce.
Leżała nieruchomo, a sprzeczne emocje kotłowały się w jej głowie.
Gniew i wstyd, bo tego nie chciała…
Uległość i fascynację, bo jednak to zrobił…
Zaskoczenie zmieszane z podnieceniem, bo okazało się przyjemniejsze niż myślała…
Strach i pożądanie, bo nie wiedziała, do czego jeszcze będzie zdolny, ale… chciała to sprawdzić.
Wstał, a chwilę później usłyszała, jak odkręca wodę pod prysznicem. Przez chwilę biła się z myślami, ale w końcu wstała i dołączyła do niego. Chciała z nim porozmawiać. Im szybciej, tym lepiej, póki emocje były żywe.
Uśmiechnął się, gdy weszła do łazienki. Jego spojrzenie… teraz, stojąc pod tym samym prysznicem niemal znów czuła je na sobie. Jakby podziwiał dzieło sztuki, jakby chłonął wzrokiem każdy detal jej ciała. Do tego emanująca od niego pewność siebie i satysfakcja. Jak u myśliwego stojącego nad trofeum. Po jego nagim ciele lały się strugi gorącej wody, podkreślając sylwetkę, zarys mięśni. Jej stanowczość spływała razem z nią.
Wyciągnął rękę i przyciągnął ją do siebie. Pocałował mocno, głęboko. Gdy się odsunęła, by wreszcie się odezwać, nagle chwycił ją za szyję, pewnie zaciskając palce i wiążąc słowa w gardle. Przez długą chwilę stali w milczeniu, patrząc sobie w oczy.
On z pewnością prawdziwego samca… ona… coraz bardziej ulegle.
Pociągnął ją w dół…
Uklękła bez słowa sprzeciwu…
Przesunął dłoń na głowę, chwycił za mokre włosy…
Spojrzała na niego z dołu…
Przyciągnął ją bliżej…
Chętnie otworzyła usta.
Skończył wtedy na jej twarzy, rozsmarował na niej spermę swoim kutasem. Czuła się jak tania zdzira, jak szmata. I dawno nie była tak podniecona. Nawet kiedy woda spłukała z niej nasienie, nadal czuła je na skórze. Jakby zostawił na niej swój ślad, oznaczył…

Kamila wyciągnęła z siebie palec. Pod wpływem wspomnień dała się ponieść. Zagryza wargę, walcząc sama ze sobą. Mogła dać sobie spełnienie, niewiele brakowało… ale…
Ale chciała, żeby to on ją zaspokoił…

Wyszła spod prysznica i długo wycierała się ręcznikiem. Jakby liczyła, że w ten sposób zniknie też podniecenie. Rozglądając się przeszła do pokoju, później do sypialni. Tam wreszcie znalazła swoje buty. Założyła je i stanęła przed lustrem. Wysokie szpilki dodały jej kilka centymetrów. Nogi prezentowały się teraz jeszcze lepiej. Obracała się, żeby dokładnie obejrzeć je każdej strony. Nigdy nie miała takich butów. On jej je dał…

To było, kiedy zabrał ją do teatru. Powiedziała, że nie ma odpowiednich butów, a on po prostu stwierdził, że w takim razie najpierw jadą na zakupy. Bawiła ją jego mina, kiedy po ponad godzinie wchodzili do kolejnego sklepu. Butów jeszcze nie znalazła, ale on na ramieniu miał już dwie torby z nowymi ciuchami. Uznała, że skoro sam ją zaprosił, powinna się dobrze prezentować. Nic nie powiedział, gdy płacił za wszystkie zakupy.
Kamila nie mogła się zdecydować, szukała czegoś wyjątkowego. Seksownego, ale i eleganckiego. To nie był jej styl, ale chciała tak wyglądać dla niego. W pewnej chwili na jednej z witryn dostrzegła czarną szpilkę. Odbijała światło, przyciągając wzrok, a głęboka czerwień podeszwy budziła pożądanie. Spojrzała tylko na cenę i ruszyła dalej. Wtedy poczuła jego dłoń na ramieniu.
– Spodobały Ci się?
– Daj spokój. Widziałeś, ile kosztują?
– A wiesz, jak seksowna jest kobieta, dla której je kupię?
Zatrzymała się i spojrzała mu w oczy. Nie żartował.
– Żartujesz?
– Lubię to, co najlepsze – przesunął dłoń z jej ramienia, po talii, na biodro. Przyciągnął ją lekko. Naprawdę nie żartował.
Weszli do sklepu. Gdy ubrana w garsonkę dziewczyna podeszła do niej ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy, poczuła się dziwnie. Trudno było jej odnaleźć się po drugiej stronie.
– Dzień dobry, chcemy obejrzeć te buty – wskazał dłonią, a dziewczyna tylko zapytała o rozmiar i zaraz zniknęła na zapleczu. Wróciła bardzo szybko, ze smutną miną przepraszając, bo akurat tego numeru nie mają w salonie.
– No nic… poszukamy dalej… – Kamila odetchnęła, bo cały czas czuła się nieswojo.
– Czy może będą w innym salonie?
– Proszę chwilę poczekać, zaraz sprawdzę – dziewczyna przeszła do komputera i przez chwilę szukała się w systemie.
– Tak, jest jedna para w salonie w Galerii.
– Dziękujemy serdecznie, do zobaczenia
Wyszli, a on od razu skierował się do wyjścia.
– Chcesz tam jechać?
– Tak.
– Ale po co? Znajdziemy coś tutaj.
Zatrzymał się, stanął przed nią i spojrzał w oczy.
– Dostaniesz te buty, Kiciu. Widziałem, jak na nie patrzysz. Ja tak patrzę na Ciebie…
Między udami Kamili zrobiło się nagle bardzo ciepło, a jej kolana delikatnie zadrżały. Kiwnęła głową, tym razem ulegając z wielką chęcią.

Przejazd przez miasto zajął dłużej niż myślała, remonty skutecznie zatamowały ruch w mieście. W końcu jednak wjechali na parking, gdzie było sporo aut, ale bez problemu znaleźli miejsce.
Same zakupy poszły szybko, wiedzieli dokładnie, gdzie idą i po co. Kamila czuła się dziwnie, kiedy dostała buty kosztujące całą jej pensję. Nie umiała jednak ukryć radości. Czuła się trochę jak mała dziewczynka, jak jebany Kopciuszek.

Niecałe pół godziny później byli z powrotem w samochodzie. Kamila nie zapięła pasów, kiedy zamknął za nią drzwi. Poczekała aż sam wsiądzie i wtedy przysunęła się do niego, mocno i zachłannie całując. Bez wahania odwzajemnił pocałunek, wsuwając swój język w jej usta. Poczuł jej dłoń na swoim kroczu. Złapała go i zaczęła masować, szybko stawiając na baczność.
Kiedy w jego spodniach zrobiło się ciasno, rozpięła je i wyciągnęła kutasa. Przyklękła na siedzeniu pasażera, wypinając tyłek do okna i z uśmiechem pochyliła nad jego kroczem.
Najpierw poczuł jej dłoń i język. Współpracowały zgodnie, stymulując trzon i odsłoniętą żołądź. Lizała go i otulała wargami, jak przy namiętnym pocałunku. Później zaczęła nadziewać usta na kutasa, stopniowo biorąc go coraz głębiej. Jej głowa unosiła się i opadała miarowo, a wnętrze samochodu wypełniły jego jęki i jej zadowolone pomruki. Słyszała przejeżdżające obok samochody, rozmowy wysiadających lub wsiadających ludzi. Ryzyko jeszcze mocniej ją nakręcało. Właśnie w środku dnia obciągała swojemu facetowi na parkingu galerii handlowej. Jedną dłoń położył na jej głowie, drugą obmacywał wypięty tyłek. W tej pozycji nie mogła go obserwować, ale głośne jęki wystarczyły za dowód tego, jak dobrze jej idzie.
Wiedziała, kiedy zbliżył się do orgazmu. Po tylu razach potrafiła już to wyczuć. Przesunęła wtedy usta, tak, żeby objąć wargami samą główkę. Zaczęła ją drażnić językiem, jednocześnie szybko trzepiąc ręką. Już po chwili jej usta wypełnił znajomy smak. Zaczęła ssać mocno, przełykając nasienie, wylizując je z kutasa.
Chwilę później już ich tam nie było, ale gdy odjeżdżali, usłyszała jeszcze zaczepny klakson samochodu, który stał na przeciwnym miejscu…

445230a3-fcf1-4528-98a6-1662f0cce650.png


Teraz miała te buty na stopach. Czuła się w nich wyjątkowo. Przeglądała się w lustrze, zadowolona z tego, co widzi. Od kiedy z nim była, nabrała pewności siebie, czuła się pożądana. Znów poczuła narastające podniecenie, gdy pomyślała o tym, co będą robić, kiedy wreszcie wróci. Znów miała ochotę się dotknąć. Albo, żeby on to zrobił…

Dźwięk wideofonu wdarł się do jej rozmyślań niczym budzik. Dwa krótkie dźwięki, ktoś otworzył sobie drzwi. Wracał…
Odeszła od lustra i przeszła do kuchni. Wyciągnęła kwadratową szklankę i nalała do niej bursztynowego alkoholu. Na koniec wrzuciła kostkę lodu. Zazgrzytał zamek w drzwiach…

Gdy wszedłem do mieszkania, na moment mnie zamurowało. Lekko pchnąłem drzwi, nawet nie sprawdzając, czy się zamknęły. Nie byłem w stanie oderwać oczu od tego widoku.

Kamila podchodziła do mnie powoli, kołysząc biodrami. Szpilki stukały o podłogę i to był jedyny dźwięk wybrzmiewający w ciszy. Miała na sobie buty i tylko je. Jej jasna skóra pod wpływem promieni słońca zdawała się niemal mleczna, miękko rozświetlona, jakby zapraszała, żeby ją dotknąć i sprawdzić, czy faktycznie istnieje. Długie nogi, szerokie biodra i kształtne piersi przywodziły na myśl połączenie antycznych posągów i mokrych fantazji napalonych nastolatków. I cała była tylko moja…
Stanęła przede mną i podała mi drinka. Wyjęła aktówkę z mojej ręki i odłożyła ją na szafkę z tajemniczym uśmiechem.

– Wreszcie jesteś. Tęskniłam… Panie.
Mówi cicho, niemal szeptem, ale jego brzmienie przeszyło moje ciało dreszczem. Patrząc mi głęboko w oczy, przyklęka przede mną i sięga do paska. Rozpina go powoli, a jej uśmiech obiecuje więcej niż jestem sobie w stanie wyobrazić…
@kaami jesteś świetna muzą 🥰
 
Mężczyzna

Misfit

Nowicjusz
Wyjechaliśmy z Łodzi w czwartek, zaraz po jej pracy. Miasto było jeszcze zakorkowane po godzinach szczytu, a światła samochodów ciągnęły się długimi smugami między skrzyżowaniami. Ciepły majowy wieczór powoli przechodził w noc, kiedy Kamila wreszcie wsiadła do auta, rzucając torbę na tylne siedzenie.

Wyglądała inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu.
Czarna plisowana spódniczka odsłaniała długie nogi, a cienki materiał poruszał się lekko przy każdym kroku. Do tego jasna koszulka i krótka kurtka zarzucona niedbale na ramiona. Jeszcze niedawno najchętniej chodziła tylko w jeansach i bluzach. Teraz coraz częściej wybierała sukienki albo spódniczki. Na początku trochę dla zabawy. Później dlatego, że podobał jej się sposób, w jaki na nią patrzyłem.
A prawda była taka, że wyglądała w nich obłędnie.
– Do dokąd jedziemy? – powiedziała, zapinając pas. – Koleżanka cały dzień truła mi dupę pytaniami.
– O co?
– O majówkę. Gdzie jadę, z kim, na ile… – prychnęła pod nosem. – A ja nawet nie wiedziałam, co jej powiedzieć.
– I co powiedziałaś?
– Że chyba wyjeżdżam z facetem.
Spojrzałem na nią kątem oka.
– „Chyba”?
– No wiesz… – uśmiechnęła się zaczepnie. – Nadal mogłeś mnie wystawić.
– Nie lubię marnować dobrych planów.
– Ani dobrych spódniczek?
Przesunąłem dłonią po jej udzie, aż pod sam brzeg materiału.
– Zdecydowanie.
Uśmiechnęła się z wyraźną satysfakcją i odchyliła głowę na zagłówek. Dobrze pamiętała minę Marty, kiedy w końcu jej powiedziała o wyjeździe. Zresztą, sama czegoś już się domyślała. Przyglądała się Kamili od kiedy tylko wróciła do pracy, jakby dostrzegała, że coś się zmieniło.
Gdy wyjechaliśmy z centrum, ruch zaczął się rozluźniać. Za oknami powoli znikały światła miasta, zastępowane ciemniejszymi odcinkami drogi, lasami i pojedynczymi stacjami benzynowymi pełnymi ludzi rozpoczynających długi weekend.
Kamila przez większość drogi była dziwnie spokojna. Czasem nuciła coś pod nosem do muzyki lecącej z radia, czasem opowiadała pojedyncze historie z pracy, ale co jakiś czas po prostu patrzyła przez szybę czy przeglądała coś w telefonie. Jakby sama próbowała uwierzyć, że naprawdę tu jest. Że nie wraca właśnie tramwajem do mieszkania po kolejnym dniu stania w salonie.
W pewnej chwili podciągnęła lekko nogi na fotelu i spojrzała na mnie.
– Wiesz, że nigdy wcześniej nie pojechałam tak po prostu z facetem na kilka dni?
– Kiedyś musi być pierwszy raz.
– Przy Tobie ostatnio dużo rzeczy robię pierwszy raz.
Powiedziała to cicho, ale w samochodzie nagle zrobiło się jakoś cieplej.
Do Ossy dotarliśmy, gdy słońce powoli chyliło się już ku zachodowi.

fd8a373b-b5a3-4c71-a759-2d8e7e0a4560.png


Hotel wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Podświetlony budynek odbijał się w ciemnych szybach, a długi podjazd prowadził między rzędami lamp i idealnie przyciętych krzewów. Parking był pełen samochodów. Drogie SUV-y, motocykle, auta rodzinne – cały majówkowy miks ludzi, którzy uciekli z miasta choćby na kilka dni.
Kamila wysiadła powoli i rozejrzała się z wyraźnym zainteresowaniem.
– Okej… – mruknęła Kamila. – To nie jest „jakiś hotel”.
– Nie lubię „jakichś”.
– Zauważyłam.
Podszedłem bliżej i położyłem dłoń na jej plecach.
– Zawsze wybieram najlepsze.
Uśmiechnęła się. Dobrze o tym wiedziała i zawsze dbała, żeby mi to udowodnić.
Hol hotelu był ogromny, jasny i przyjemnie cichy mimo sporej liczby ludzi. Pachniało drewnem, kawą i perfumami. Gdzieś w tle grała spokojna muzyka, a obsługa przesuwała się między gośćmi z tym charakterystycznym spokojem ludzi pracujących w drogich miejscach.
Kamila zwolniła krok, rozglądając się uważnie. Plisowana spódniczka poruszała się miękko przy każdym kroku, a kilka spojrzeń od razu zawisło na jej nogach. Dostrzegła to i instynktownie wyprostowała się jeszcze bardziej.
Coraz lepiej odnajdywała się w tym, że była podziwiana.

Przy recepcji zameldowanie poszło szybko. Recepcjonistka mówiła profesjonalnym tonem, ale ona także co chwilę zerkała na Kamilę. W jej spojrzeniu było jednak coś innego, coś, co wyczuć potrafiła tylko inna kobieta. Coś, co nie spodobało się Kamili. No tak… młoda laska przyjeżdża na weekend do hotelu ze starszym facetem przy kasie. Od razu została oceniona i zaszufladkowana. Trochę to rozumiała, przypomniała sobie, jak w czasie studiów też wakacyjnie pracowała w hotelu. Widziała wtedy wiele takich „par”, sama później z nich żartowała. Teraz znalazła się po drugiej stronie, choć nasza relacja była zupełnie inna. Ale czy na pewno?
– Apartament jest już przygotowany – powiedziała dziewczyna z obsługi, podając kartę do pokoju. – Życzymy udanego pobytu.
– Oj, z pewnością taki będzie – odpowiedziałem, obejmując Kamilę w talii. Poczułem, jak pod wpływem tego dotyku się spięła i lekko odsunęła.
Ruszyliśmy w stronę wind. Walizka cicho turkotała po podłodze, a ona szła blisko mnie. Przy windach spotkaliśmy inną parę. Też mieli bagaże, więc pewnie zameldowali się chwilę przed nami. Teraz Kamila jeszcze lepiej rozumiała recepcjonistkę. On był łysy, pod pięćdziesiątkę, garnitur maskował lekki brzuszek, ale nie do końca. Nie wyglądał może najgorzej, ale zdecydowanie był z innej ligi niż ona. Długie proste włosy opadały jej na odsłonięte plecy. Gdyby sukienka była jeszcze odrobinę krótsza, raczej nie nadawałaby się do noszenia na ulicy. Za to świetnie pasowała do cycków, które nie mogły być dziełem natury.
Razem weszliśmy do windy. Była duża, ale i tak zrobiło się w niej dziwnie ciasno. Zwłaszcza gdy tamta para stanęła tuż obok nas.

Facet wyglądał na człowieka przyzwyczajonego do tego, że ludzie go słuchają. Opalona twarz, drogi zegarek, lekki zapach mocnych perfum. Ten typ pewności siebie, który pojawia się dopiero wtedy, gdy przez lata wszystko szło po twojej myśli albo nauczyłeś się kupować sobie problemy pieniędzmi.
Jego partnerka trzymała dłoń na uchwycie walizki, ale wzrok co chwilę uciekał jej w moją stronę. Jakby próbowała mnie ocenić czy może wycenić. Patrzyła też na Kamilę, ale zupełnie inaczej, z chłodnym dystansem, ale też ciekawością.
– Majówka? – zapytał facet swobodnie, kiedy drzwi windy zamknęły się za nami.
– Tak – odpowiedziałem spokojnie.
– My też. Uciekliśmy z Warszawy, zanim wszyscy zwariowali do końca.
Kamila uśmiechnęła się lekko pod nosem.
– To chyba dobry moment na ucieczkę.
– Zdecydowanie – przyznał i spojrzał na nią odrobinę zbyt długo. – Zwłaszcza w dobrym towarzystwie.
Jego kobieta przewróciła oczami, a długie paznokcie stukały o obudowę telefonu.
– Marek flirtuje ze wszystkimi po drugim drinku. Nawet jeszcze go nie dostał, ale już zaczyna.
– Kłamie – odpowiedział z rozbawieniem. – Po pierwszym.
Kamila parsknęła cicho śmiechem.
– Kamila – przedstawiła się po chwili.
– Marek.
– Natalia.
Wymieniliśmy krótkie uściski dłoni. Gdy Natalia wyciągnęła rękę do Kamili, przez chwilę mierzyły się spojrzeniami trochę dłużej niż wymagała tego zwykła uprzejmość.
– Pierwszy raz tutaj? – zapytała Natalia.
– Tak – odpowiedziała Kamila. – Ale zaczyna mi się podobać.
– Oj, tutaj ludziom często zaczynają podobać się różne rzeczy – rzucił Marek z uśmiechem, obejmując Natalię w talii. Przyjęła to z lekkim uśmiechem. Grzecznie, jakby tego od niej wymagano, ale nie zamierzała robić nic więcej.
Spojrzałem na niego kątem oka.
On tylko wzruszył ramionami.
– No co? Długi weekend. Alkohol. SPA. Ludzie nagle stają się bardziej towarzyscy.
– Ty szczególnie – mruknęła Natalia.
Winda zatrzymała się na naszym piętrze. Wyszliśmy razem na szeroki, cichy korytarz wyłożony grubym dywanem. Ich pokój był w jedną stronę, nasz niemal na samym końcu w drugą.
– O, to prawie sąsiedzi – zauważył Marek, patrząc na numery drzwi. – Może powinniśmy się zgadać wieczorem. We czwórkę zawsze weselej niż osobno.
Kamila zerknęła szybko na mnie, lekko speszona.
– Zobaczymy – odpowiedziałem spokojnie.
– Czyli jest szansa – uśmiechnął się szeroko. – My pewnie zaczniemy od baru albo strefy basenowej. Jakbyście mieli ochotę… – wyciągnął wizytówkę i przekazał mi ją.
Natalia westchnęła teatralnie, nerwowo stukając paznokciami o telefon.
– Daj już im spokój i chodźmy już.
Kamila zaśmiała się cicho, ale sztucznie. Była spięta i chyba trochę niepewna. Wyglądało na to, że obie nie czuły się dobrze w tej sytuacji, w swoim towarzystwie.
– To co… do zobaczenia później? – rzucił Marek, cofając się już w stronę swojego pokoju.
– Możliwe – odpowiedziałem.
Natalia pomachała nam jeszcze z lekkim uśmiechem, po czym oboje zniknęli za drzwiami apartamentu.
My ruszyliśmy do naszego pokoju. Odstawiłem walizki obok szafy, gdy Kamila rozglądała się po apartamencie.
– Co za bezczel – mruknęła.
– Fakt i nawet nie próbuje tego ukrywać.
Podszedłem do niej od tyłu, obejmując ją w talii i przesuwając dłonie po kuszących krągłościach.
– Ty też nie jesteś zbyt subtelny – powiedziała, czując mnie blisko.
– I zwykle Ci się to podobało – odpowiedziałem, napierając lekko biodrami na jej pośladki. Sama też czuła narastające podniecenie. Lubiła ten dotyk, tą bliskość i stanowczość. Ale cały czas czuła na sobie oceniające spojrzenie dziewczyny z recepcji, chłodny, porozumiewawczy uśmiech Natalii, która nawet nie szczególnie starała się ukryć, w jakim jest układzie. To psuło nastrój.
– Może… ale nie teraz – Kamila wysunęła się z moim objęć i podeszła do wyjścia na balkon. Wokół hotelu zaczynały zapalać się latarnie. – Teraz mam ochotę się przejść – dodała, odwracając się w moją stronę, sprawdzając reakcję.
– Jasne, czemu nie – podszedłem i wziąłem ją za rękę, lekko ściskając. – Nigdzie mi się nie śpieszy, a na zewnątrz łatwiej uciekniemy przed Markiem – zaśmiałem się.
Odpowiedziała subtelnym, ciepłym uśmiechem. Dobrze wybrałem.

Wieczór był przyjemnie ciepły. Rzadko rozstawione latarnie dodawały tajemniczości i klimatu zadbanemu ogrodowi. Najpierw obeszliśmy hotel, a później ruszyliśmy dalej, zbliżając się do sadzawek i altanek znajdujących się po drugiej stronie kompleksu. Rozświetlony hotel prezentował się z tej perspektywy jeszcze okazalej. Jednocześnie budował też klimat tutaj. Jakbyśmy wymknęli się z jakiegoś balu i ukrywali w ogrodach.
W pewnej chwili Kamila przytuliła się do mnie, mocniej ściskając dłoń. Gdy znaleźliśmy się zupełnie sami, rozluźniła się i poczuła pewniej. Stres związany z przyjazdem ulatywał. W końcu weszliśmy do sporej altany, na środku której ustawiony był duży okrągły stół. Usiedliśmy na ławce, tak żeby móc oglądać hotel. Teraz jeszcze mocniej przypominał jakiś zamek czy pałac. Objąłem Kamilę ramieniem i przytuliłem. Nie opierała się już, przylegając plecami do mojego ciała. Bliskość i czułość sprawiały, że otwierała się coraz bardziej. Nie opierała się, kiedy instynktownie zacząłem przesuwać dłońmi po jej ciele. Wręcz przeciwnie, czułem, jak reaguje stopniowo na delikatne pieszczoty. W pewnej chwili zamruczała z zadowoleniem, a jej dłonie znalazły się na moich udach. Oparła się na nich i uniosła, nasuwając lekko na mnie. Poczułem, jak zdecydowanie napiera pośladkami na moje krocze i zaczyna się o nie ocierać. Jej pomruki stały się głośniejsze, gdy zaczęła kręcić biodrami na moim napiętym penisie ukrytym w spodniach. Jej ruchy były pełne kobiecości i zmysłowości, nie potrzebowała muzyki, by wczuć się w rytm. Zaśmiała się z zadowoleniem, kiedy nie mogłem się już powstrzymać i sięgnąłem do spodni. Wyciągnąłem kutasa, który od razu stanął na baczność. Czując jego ciepło i dotyk na swoich udach i pośladkach, Kamila zdwoiła jeszcze wysiłki. Wpuszczała go między uda i obejmowała nimi, delikatnie kołysząc biodrami, ocierała pośladkami o żylasty trzon, a ja żałowałem, że jeszcze ma na sobie majtki.

544acad2-eca5-40b6-8b53-656a254ff969.png


W pewnej chwili uniosła się i obróciła, przyklękając na ławce. Z szerokim uśmiechem i błyskiem w oczach pochyliła się nad moim kroczem, mocno wypinając pośladki. Poczułem, jak chwyta penisa i powoli przesuwa po nim wysuniętym językiem. Oblizywała go starannie z każdej strony, smyrając językiem także jaja. Później obsypała pocałunkami żołądź, a jej pieszczoty stawały się coraz bardziej zachłanne. Lubiłem seks oralny, a Kamila dobrze to wiedziała. I doskonale potrafiła mnie zaspokoić. Jej zaciśnięte wargi zapamiętale jeździły po napiętym kutasie, gdy zaczęła poruszać głową. Jednocześnie otulała go językiem wywołując przyjemny dreszcz. Nie robiła tego tylko dla mnie, sama mruczała z przyjemności, rozkoszując się znajomym smakiem i kształtem penisa penetrującego jej usta, poczuciem uległości i oddania.

Uniosłem jej spódniczkę i ściągnąłem majtki na uda. Moje palce szybko pokryły się wilgocią, gdy przesunąłem je po wyeksponowanej szparce. Włożyłem dwa z nich, a cipka przywitała je cichym, ciepłym malśnięciem. Pomruki Kamili stały się częstsze, gdy zacząłem rytmicznie poruszać palcami w jej wnętrzu. Lekko je rozsunąłem, żeby zwiększyć nacisk i mocniej ją stymulować. Chętnie odpowiedziała, mocniej zasysając się na moim kutasie i silniej obejmując go wargami.
W pewnej chwili przerwała, odgarnęła włosy z twarzy i wzięła kilka głębokich oddechów. Uśmiechnęła się do mnie z dołu, masując mokrego od śliny penisa dłonią. Nie przestawała przy tym kołysać biodrami, nabijając się lekko na moje palce. Wyciągnąłem je z niej i przesunąłem do jej ust. Chętnie je przyjęła, zlizując swoje soki. Później uniosła się i znów usiadła na mnie tyłem. Jej uda były mokre, a szparka nabrzmiała i spragniona. Sama nadziała się na mnie jednym płynnym ruchem. Objąłem ją w pasie i mocno przyciągnąłem. Oparła się o mnie całym ciałem i zaczęła poruszać. Nabrzmiały, pulsujący kutas ślizgał się w mokrej szparce bez żadnego oporu. Pragnęła go i wpuszczała tak głęboko, jak tylko była w stanie. Sięgnąłem dłonią między jej uda i zacząłem masować łechtaczkę, zataczając na niej drobne kręgi. Kamila nie hamowała swoich jęków, wręcz przeciwnie. Z każdym ruchem, z każdą chwilą stawały się głośniejsze… do momentu, kiedy wolną dłonią zakryłem jej usta.
– A teraz mocno Suko – usłyszała przy swoim uchu.
To nakręciło ją jeszcze mocniej. Jej ruchy na mnie stały się szybsze, zachłanniejsze. Moja dłoń na jej łonie też zaczęła pracować agresywniej. Szybko osiągnęła spełnienie. Czułem wyraźnie silne skurcze jej szparki, słyszałem stłumione jęki, a jej paznokcie aż boleśnie wbiły się w moje uda. Ale nie zatrzymała się, wciąż nabijała się na spęczniałego kutasa, aż do chwili, gdy ten wystrzelił. Dopiero wtedy zwolniła, wręcz opadła na mnie swoim ciałem. W mroku i milczeniu dochodziliśmy do siebie. Wsunąłem jej do ust palce, którymi ją pieściłem, a ona dokładnie je oblizała, później to samo zrobiła z palcami, na które zebrała spermę, która zdążyła z niej wypłynąć.
Po wszystkim, szybko wróciliśmy do pokoju. Mieliśmy ochotę na kolację, a Kamila chciała się jeszcze ogarnąć i przebrać.

– Jestem gotowa – powiedziała, wychodząc z łazienki w świeżej bieliźnie i w sięgającej połowy ud czarnej sukience.
– Jeszcze nie – odpowiedziałem i podszedłem do niej z małym pudełkiem, które wyciągnąłem z walizki. Kamila wzięła je i otworzyła. W środku znalazła mały, czarny korek. Rozpoznała zabawkę, choć nigdy jej nie używała. Sięgnąłem do jej bioder i podciągnąłem sukienkę w górę.
– Wypnij się – powiedziałem, biorąc od niej zabawkę i na jej oczach biorąc ją do ust. Przez chwilę ją śliniłem, a później zaaplikowałem go Kamili, która westchnęła, czując zabawkę między pośladkami. Było to coś nowego, pobudzającego. Zwłaszcza, kiedy poprawiła sukienkę i zrobiła pierwszy krok.
Gdy dotarliśmy do restauracji, Kamila przywykła już do korka i czuła się pewniej. Jednocześnie ciągła stymulacja sprawiała, że była coraz bardziej podniecona. W sali było już sporo ludzi. Byli tu zarówno goście hotelu, jak i ludzie, którzy przyjechali po prostu coś zjeść. Gdy rozglądaliśmy się za miejscem, dostrzegłem machającą do nas rękę – Marek. Spojrzeliśmy po sobie z Kamilą, ale chyba nie było wyjścia. Podeszliśmy i zajęliśmy miejsca przy okrągłym stole, przy którym siedzieli tylko we dwoje.

– Więc się zdecydowaliście! Super, zapraszamy!
– Hej, zgłodnieliśmy po długiej podróży – wyjaśniłem.
Podsunąłem Kamili krzesło, a ona siadając spojrzała na mnie i przygryzła wargę. Korek musiał znów zrobić swoje. Odpowiedziałem tajemniczym uśmiechem, to był w końcu dopiero początek.
– No proszę… – Marek oparł się wygodniej na krześle i przesunął wzrokiem po Kamili. – Muszę przyznać, że zrobiłaś jeszcze lepsze wrażenie niż w windzie.
Kamila uśmiechnęła się lekko, bardziej grzecznościowo niż kokieteryjnie.
– Dzięki.
– Serio. Warszawa jest pełna ładnych kobiet, ale większość wygląda tak, jakby była zmęczona życiem albo dietą. A ty wyglądasz, jakbyś przyjechała tu się bawić
– Marek… – westchnęła Natalia, upijając łyk wina.
– No co? Mówię tylko prawdę.
Spojrzał na mnie z rozbawieniem.
– Muszę pogratulować gustu.
– Zawsze wybieram to, co najlepsze – odpowiedziałem spokojnie.
Kamila poprawiła włosy, ale widziałem po niej, że komplement jednak zrobił swoje. Zwłaszcza w połączeniu z korkiem, który przypominał o sobie przy każdym ruchu na twardym krześle. Poczułem, jak pod stołem położyła dłoń na moim udzie.
Kelnerka podeszła po zamówienie, więc przez chwilę rozmowa zeszła na jedzenie, drinki i drogę z Warszawy. Marek jednak szybko wrócił do swojego ulubionego tematu.
– Powiem wam szczerze… – oparł łokcie o blat. – Uwielbiam takie wyjazdy. Człowiek wyjeżdża z miasta i nagle wszyscy robią się bardziej otwarci. Można poznać ciekawych ludzi.
Kamila parsknęła cicho śmiechem.
– Ty zawsze taki jesteś? – zapytała.
Marek spojrzał kolejno na mnie i na nią.
– Chcesz się przekonać?
Atmosfera nagle zgęstniała. Kamila uniosła brew, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, Marek uśmiechnął się szerzej.
– Spokojnie. Nie zamierzam wam wejść do łóżka pierwszego wieczoru. Ale… możemy pomylić łóżka…
Słysząc to, Natalia się roześmiała, ale spojrzała na mnie trochę inaczej. Bardziej uważnie, jakby zastanawiała się nad tą propozycją poważnie.
– Kamila nie jest zainteresowana – odpowiedziałem dość szybko i chłodno.
– Skąd wiesz, czym się interesuje? – Marek zareagował ostrzej, zaskoczony trochę sytuacją.
– Bo to ja decyduję, co lubi i co ją podnieca – odpowiedziałem pewnie, patrząc mu w oczy. Jednocześnie poczułem, jak Kamila mocniej zacisnęła palce na moim udzie, a później sięgnęła dalej, na krocze.
Natalia szerzej otworzyła oczy, wyraźnie zaskoczona. Marek przez chwilę obracał kieliszek w dłoni, jakby zastanawiał się, czy powiedzieć coś więcej. Oczywiście powiedział.
– Mocne, naprawdę mocne – spojrzał na mnie. – Prawie ci uwierzyłem, ale wystarczyło po prostu powiedzieć, że nie jesteś zainteresowany dobrą zabawą.
– My potrafimy bawić się sami – odpowiedziałem spokojnie, ale stanowczo. Dłoń Kamili masowała mojego penisa przez spodnie.
– Ciekawe – do rozmowy włączyła się Natalia. – Wszyscy faceci są jednak tacy sami. Lubią się popisywać i udawać twardzieli.
– Myślisz, że udaję?
– Tak – patrzyła na mnie pewnie, przekonana, że ma rację.
Uśmiechnąłem się do niej, a później pochyliłem się do Kamili, szepcząc jej co do ucha. Spięła się, ale po chwili spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
– Dobra. Zostawmy temat. Przynajmniej na razie. – Marek znów chciał włączyć się do rozmowy. – Weekend jest dług… – przerwał, widząc jak Kamila dyskretnie odsunęła krzesło i zwinnie wsunęła się pod stół.

88cd0318-9eee-4f9d-9baa-ae84bbb1f131.png


Oboje zamilkli. Patrzyli na mnie szeroko otwartymi oczami. Natalia szybciej odzyskała panowanie nad sobą. Dyskretnie uniosła obrus i zajrzała pod stół. Ze swojego miejsca naprzeciwko mnie, zobaczyła tylko wypięte pośladki Kamili.
Chwilę później uśmiechnęła się, widząc moją minę. Mogła się tylko domyślać, co dzieje się pod stołem. Tam Kamila rozpięła już moje spodnie i obejmowała wargami sztywnego penisa. Nie miała wiele miejsca, więc musiała zrobić to inaczej. Wzięła go do ust i mocno oplotła językiem, stale, miarowo ssąc.

To, jak rozmawiałem z Markiem, podnieciło ją. Poczuła się jak zabawka, jak usłużna suka, wręcz niewolnica. Gdy powiedziałem, żeby weszła pod stół i zrobiła mi dobrze, aż przeszył ją dreszcz. Wahała się tylko przez mgnienie oka.

Wokół było pełno ludzi, słyszała ich rozmowy, widziała cienie rzucane przez ich sylwetki na cienkim obrusie oddzielającym ją od sali niczym kurtyna. To nakręcało ją jeszcze bardziej. Blat uniemożliwiał jej odsunięcie głowy, dlatego zamiast tego wzięła kutasa głębiej w usta i zaczęła stymulować mnie krótkimi, szybkimi ruchami. Nagle zjawiła się kelnerka z naszymi zamówieniami. Kamila widziała czubki jej butów. Była tuż przy niej, aż miała ochotę jęknąć.
Niedługo później Kamila wysunęła się spod stołu i usiadła z powrotem na swoim krześle. Z uśmiechem spojrzała na Natalię, przetarła kciukiem kącik ust i oblizała go ostentacyjnie. To było niezwykłe uczucie – połączenie wyższości, nawet triumfu oraz uległości, wręcz uprzedmiotowiania i seksualnego napięcia. Podobało jej się.
– Masz jeszcze jakieś wątpliwości? – jej głos był pełen słodkiego jadu, a spojrzenie twardsze od stali. Jakby nigdy nic napiła się wina, a później sięgnęła do swojego jedzenia.

Reszta kolacji upłynęła już w zupełnie innej atmosferze. Marek zdecydowanie utracił rezon, choć sprawiał wrażenie, jakby nie powiedział ostatniego słowa, a przynajmniej tak mu się wydawało. Inaczej było z Natalią. Ona chyba dopiero teraz naprawdę zwróciła na nas uwagę. Może nawet bardziej na Kamilę niż na mnie, a ta bardzo wczuła się w swoją rolę.
W pewnej chwili pochyliła się do mnie i wyszeptała do ucha „Chodźmy już, nudno tu”. Zrobiła to tak, że aż nie mogłem się nie uśmiechnąć na widok min Marka i Natalii. Podziękowaliśmy i wstaliśmy od stołu. Oboje czuliśmy ich spojrzenia na swoich plecach aż do momentu, kiedy nie wyszliśmy z sali.
W pokoju nie zapaliliśmy nawet światła. Nie było nam potrzebne. Kamila stanęła na środku pokoju, czekając aż do niej dołączę. Stanąłem za nią i powolnymi, pieszczotliwymi ruchami zacząłem przesuwać dłońmi po jej ciele. Subtelne, delikatne pieszczoty wywoływały zadowolone pomruki. Oszczędnymi drobnymi ruchami zaczęła kręcić biodrami, ocierając się o mnie. Wspólnie powoli zaczęliśmy ściągać z niej sukienkę, która w końcu niczym cień spłynęła na podłogę. Niedługo później dołączyły do niej koronkowy stanik i majtki. W samych pończochach i szpilkach czuła się niezwykle seksownie. Dotyk moich dłoni wywoływał gęsią skórkę. Zaczęła zaciskać i rozluźniać mięśnie na korku, który nadal miała w sobie, odkrywając nowy poziom przyjemności.

– Nie ruszaj się – szepnąłem i przygryzłem skórę na jej karku. Po chwili oczekiwania znów poczuła mnie za sobą. Objąłem jej szyję, układając na niej czarną tasiemkę. Gdy zapiąłem sprzączkę, zwróciła głowę w bok, żeby spojrzeć na siebie w lustrze. Przesunęła dłonią obroży i przygryzła wargę. Nie cieszyła się widokiem zbyt długo, bo po chwili sięgnąłem do jej oczu, zakrywając je satynową opaską.
Zaśmiała się, lekko zaskoczona i poddenerwowana, ale nie opierała się. Ufała mi, uległa i posłuszna. Pozbawiona wzroku, tym chętniej poddała się mojemu dotykowi. Sama też uległa atmosferze, dotykając siebie. Gdy moje dłonie błądziły po jej biodrach i brzuchu, ona swoimi palcami drażniła sterczące, twarde jak małe kamyczki sutki. Gdy ja masowałem delikatnymi uściskami jej piersi, ona przyciągała moje biodra do swoich pośladków.

– Uklęknij – wystarczyło jedno słowo, niemal szept, by posłusznie padła na kolana. Gdy stanąłem przed nią, sama uniosła nieco głowę, jakby chciała na mnie spojrzeć i rozchyliła usta lekko wysuwając język.
Oczekiwanie sprawiało, że miała ochotę zajęczeć. Tym bardziej, kiedy do obroży na jej szyi przypiąłem smycz, za którą lekko pociągnąłem. Nic nie widziała, za to wyczuwała moją obecność, słyszała sprzączkę paska, rozporek, szelest zsuwającego się materiału. W końcu poczuła znajomy, piżmowy zapach, a ciepła spęczniała główka przesunęła się po skórze jej twarzy. Próbowała jej sięgnąć, ustami, ale nie udało się jej. Znów poczuła dotyk na policzkach, na nosie, przesunąłem penisem po opasce. Jęknęła zniecierpliwiona i dopiero wtedy położyłem penisa na jej wysuniętym języku. Pomruk zadowolenia był stłumiony, bo od razu objęła go wargami i zaczęła obdarowywać pocałunkami. Teraz miała pełną swobodę ruchu, dlatego z zaangażowaniem zaczęła poruszać głową, przesuwając językiem po przyjemnie pulsującym trzonie.
– Daj ręce – znów wystarczył jedynie cichy szept, by posłusznie wykonała polecenie. Chwilę później trzymałem jej nadgarstki w pewnym, silnym chwycie. Przypomniała sobie, jak coś podobnego wydarzyło się w przymierzalni salonu. Przypomniała sobie, co wtedy czuła. Teraz było jeszcze lepiej, mocniej.
Sam zacząłem poruszać biodrami i pogłębiając penetrację. Kamila w pierwszej chwili się cofnęła, ale wtedy za pomocą smyczy przyciągnąłem ją z powrotem. To nie była jej decyzja i dobrze to zrozumiała. Nie opierała się, kiedy zacząłem posuwać jej usta. Z początku delikatnie, ale później bardziej zachłannie i głębiej. Było jej trudno, ale ten wysiłek działał na nią. Czuła, że przełamuję jej kolejną granicę, otwieram… nie… wyważam kolejne drzwi. Drzwi, za którymi czekała uległa i gotowa na wszystko kurwa.
Gdy przerwałem, kutas lśnił od śliny, która spływała też po jej wargach i brodzie. Przez długą chwilę uspokajała oddech. Poczuła pociągnięcie za smycz i bez sprzeciwu podążyła za mną na kolanach. Wdrapała się na łóżko i wypięła tyłek, czekała aż ją wezmę. To nie był jednak ten moment.
– Połóż się na plecach – powiedziałem, a kiedy to zrobiła, sięgnąłem po smycz i przywiązałem ją do wezgłowia, zostawiając Kamili tylko nieznaczną swobodę przesunięcia się na łóżku. Później chwyciłem jej ręce i uniosłem ramiona. Zawiązałem na jej nadgarstkach szarfę, przeplatając ją ze smyczą, tak żeby nie mogła opuścić ramion bez pociągnięcia za nią.

Wtedy znów na chwilę zniknąłem. Kamila wiła się na łóżku, oczekując pieszczot. Jej ciało wręcz o nie błagało. Cały świat nagle skurczył się tylko do tego łóżka, do chłodnej pościeli pod nią, do węzłów krępujących ruchy, do opaski, która zaczynała doprowadzać ją do szału. Wtedy znów poczuła, jak materac ugina się pod moim ciałem.
Ułożyłem się obok niej, bardzo powoli przesunąłem palcem od jej czoła, po nosie, wargach, szyi… między piersiami, po płaskim, napiętym brzuchu, aż między uda. Była rozpalona, soki wręcz z niej wypływały. Błagalnie rozłożyła szerzej nogi, oczekując, że w nią wejdę. To jeszcze nie był ten moment.

5164971f-e242-464d-81f4-3c35d3bbdfda.png


– Ahhhhhh! – jęknęła głośno, kiedy jej sutek przeszył nagły impuls. Szarpnęła się instynktownie, ale nie mogła się uwolnić. Dopiero po chwili dotarło do niej, że to piekący chłód. Dopiero, kiedy znów dotknąłem go kostką lodu. Powoli przesunąłem ją w rowek między piersiami, a później na drugie wzniesienie, gdzie drugi sutek aż pokrył się gęsią skórką, mimo że jeszcze go nie dotkałem.

Później powędrowałem w górę, po jej szyi, do ust. Kamila czuła zimną wodę, kiedy lód zaczął się roztapiać. Przesuwałem kostką po jej wargach, a wtedy sama wysunęła język, żeby jej dotknąć. Jak zahipnotyzowany obserwowałem, jak obdarza ją pieszczotami. Było w tym coś niezwykle erotycznego.
Coraz trudniej było mi nad sobą panować, ale to jeszcze nie był koniec. Odsunąłem lód od ust Kamili i powoli przesuwałem nad jej ciałem, specjalnie pozwalając by pojedyncze zimne krople spadały na skórę. Każda wyrywała z jej ust głośny jęk. Niemal krzyknęła, kiedy ostatnia spadła na łono. Chwilę później delikatnymi smagnięciami przesuwałem lodem po rozognionych wargach jej szparki. Powtarzałem to kilka razy, a Kamila nie była w stanie się opanować i wiła się po łóżku, naciągając smycz i szarfę na rękach.
Kiedy w końcu położyłem i przytrzymałem kostkę na jej łechtaczce, zmysły Kamili eksplodowały. Napięła całe ciało, a z jej ust wyrwał się zwierzęcy krzyk rozkoszy i nieskrępowanej rządzy. Gdy odrzuciłem kostkę, z której niewiele już zostało, jęknęła głośno. Jej oddech był szybki, spazmatyczny, nie była w stanie się uspokoić, balansując na skraju histerii i dzikiego spełnienia.
Nie pomogło, kiedy ułożyłem się między jej nogami, podsuwając ramiona pod jej tyłek. Nie pomogło, kiedy językiem zacząłem zbierać roztopioną wodę i soki z jej szparki. Wypchnęła biodra do góry, a ja wpiłem się ustami w jej cipkę, namiętnie i zachłannie całując. W tej pozycji mogłem też sięgnąć do korka, który cały czas miała w sobie. Ciągnąc za niego napinałem mięśnie i stymulowałem zaciśnięty otwór, dając jej kolejną dawkę doznań…

Kamila nie była w stanie określić, ile przeżyła orgazmów, czy może był tylko jeden, ale tak rozkosznie długi. Gdy wreszcie ją rozwiązałem i odpiąłem smycz, po prostu przywarła do mojego boku i zwinęła się w kłębek. Odleciała niemal natychmiast, a to był dopiero pierwszy dzień naszego pobytu tutaj…
 
Kobieta

Lesbijka

Biegły Uwodziciel
Wyjechaliśmy z Łodzi w czwartek, zaraz po jej pracy. Miasto było jeszcze zakorkowane po godzinach szczytu, a światła samochodów ciągnęły się długimi smugami między skrzyżowaniami. Ciepły majowy wieczór powoli przechodził w noc, kiedy Kamila wreszcie wsiadła do auta, rzucając torbę na tylne siedzenie.

Wyglądała inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu.
Czarna plisowana spódniczka odsłaniała długie nogi, a cienki materiał poruszał się lekko przy każdym kroku. Do tego jasna koszulka i krótka kurtka zarzucona niedbale na ramiona. Jeszcze niedawno najchętniej chodziła tylko w jeansach i bluzach. Teraz coraz częściej wybierała sukienki albo spódniczki. Na początku trochę dla zabawy. Później dlatego, że podobał jej się sposób, w jaki na nią patrzyłem.
A prawda była taka, że wyglądała w nich obłędnie.
– Do dokąd jedziemy? – powiedziała, zapinając pas. – Koleżanka cały dzień truła mi dupę pytaniami.
– O co?
– O majówkę. Gdzie jadę, z kim, na ile… – prychnęła pod nosem. – A ja nawet nie wiedziałam, co jej powiedzieć.
– I co powiedziałaś?
– Że chyba wyjeżdżam z facetem.
Spojrzałem na nią kątem oka.
– „Chyba”?
– No wiesz… – uśmiechnęła się zaczepnie. – Nadal mogłeś mnie wystawić.
– Nie lubię marnować dobrych planów.
– Ani dobrych spódniczek?
Przesunąłem dłonią po jej udzie, aż pod sam brzeg materiału.
– Zdecydowanie.
Uśmiechnęła się z wyraźną satysfakcją i odchyliła głowę na zagłówek. Dobrze pamiętała minę Marty, kiedy w końcu jej powiedziała o wyjeździe. Zresztą, sama czegoś już się domyślała. Przyglądała się Kamili od kiedy tylko wróciła do pracy, jakby dostrzegała, że coś się zmieniło.
Gdy wyjechaliśmy z centrum, ruch zaczął się rozluźniać. Za oknami powoli znikały światła miasta, zastępowane ciemniejszymi odcinkami drogi, lasami i pojedynczymi stacjami benzynowymi pełnymi ludzi rozpoczynających długi weekend.
Kamila przez większość drogi była dziwnie spokojna. Czasem nuciła coś pod nosem do muzyki lecącej z radia, czasem opowiadała pojedyncze historie z pracy, ale co jakiś czas po prostu patrzyła przez szybę czy przeglądała coś w telefonie. Jakby sama próbowała uwierzyć, że naprawdę tu jest. Że nie wraca właśnie tramwajem do mieszkania po kolejnym dniu stania w salonie.
W pewnej chwili podciągnęła lekko nogi na fotelu i spojrzała na mnie.
– Wiesz, że nigdy wcześniej nie pojechałam tak po prostu z facetem na kilka dni?
– Kiedyś musi być pierwszy raz.
– Przy Tobie ostatnio dużo rzeczy robię pierwszy raz.
Powiedziała to cicho, ale w samochodzie nagle zrobiło się jakoś cieplej.
Do Ossy dotarliśmy, gdy słońce powoli chyliło się już ku zachodowi.

fd8a373b-b5a3-4c71-a759-2d8e7e0a4560.png


Hotel wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Podświetlony budynek odbijał się w ciemnych szybach, a długi podjazd prowadził między rzędami lamp i idealnie przyciętych krzewów. Parking był pełen samochodów. Drogie SUV-y, motocykle, auta rodzinne – cały majówkowy miks ludzi, którzy uciekli z miasta choćby na kilka dni.
Kamila wysiadła powoli i rozejrzała się z wyraźnym zainteresowaniem.
– Okej… – mruknęła Kamila. – To nie jest „jakiś hotel”.
– Nie lubię „jakichś”.
– Zauważyłam.
Podszedłem bliżej i położyłem dłoń na jej plecach.
– Zawsze wybieram najlepsze.
Uśmiechnęła się. Dobrze o tym wiedziała i zawsze dbała, żeby mi to udowodnić.
Hol hotelu był ogromny, jasny i przyjemnie cichy mimo sporej liczby ludzi. Pachniało drewnem, kawą i perfumami. Gdzieś w tle grała spokojna muzyka, a obsługa przesuwała się między gośćmi z tym charakterystycznym spokojem ludzi pracujących w drogich miejscach.
Kamila zwolniła krok, rozglądając się uważnie. Plisowana spódniczka poruszała się miękko przy każdym kroku, a kilka spojrzeń od razu zawisło na jej nogach. Dostrzegła to i instynktownie wyprostowała się jeszcze bardziej.
Coraz lepiej odnajdywała się w tym, że była podziwiana.

Przy recepcji zameldowanie poszło szybko. Recepcjonistka mówiła profesjonalnym tonem, ale ona także co chwilę zerkała na Kamilę. W jej spojrzeniu było jednak coś innego, coś, co wyczuć potrafiła tylko inna kobieta. Coś, co nie spodobało się Kamili. No tak… młoda laska przyjeżdża na weekend do hotelu ze starszym facetem przy kasie. Od razu została oceniona i zaszufladkowana. Trochę to rozumiała, przypomniała sobie, jak w czasie studiów też wakacyjnie pracowała w hotelu. Widziała wtedy wiele takich „par”, sama później z nich żartowała. Teraz znalazła się po drugiej stronie, choć nasza relacja była zupełnie inna. Ale czy na pewno?
– Apartament jest już przygotowany – powiedziała dziewczyna z obsługi, podając kartę do pokoju. – Życzymy udanego pobytu.
– Oj, z pewnością taki będzie – odpowiedziałem, obejmując Kamilę w talii. Poczułem, jak pod wpływem tego dotyku się spięła i lekko odsunęła.
Ruszyliśmy w stronę wind. Walizka cicho turkotała po podłodze, a ona szła blisko mnie. Przy windach spotkaliśmy inną parę. Też mieli bagaże, więc pewnie zameldowali się chwilę przed nami. Teraz Kamila jeszcze lepiej rozumiała recepcjonistkę. On był łysy, pod pięćdziesiątkę, garnitur maskował lekki brzuszek, ale nie do końca. Nie wyglądał może najgorzej, ale zdecydowanie był z innej ligi niż ona. Długie proste włosy opadały jej na odsłonięte plecy. Gdyby sukienka była jeszcze odrobinę krótsza, raczej nie nadawałaby się do noszenia na ulicy. Za to świetnie pasowała do cycków, które nie mogły być dziełem natury.
Razem weszliśmy do windy. Była duża, ale i tak zrobiło się w niej dziwnie ciasno. Zwłaszcza gdy tamta para stanęła tuż obok nas.

Facet wyglądał na człowieka przyzwyczajonego do tego, że ludzie go słuchają. Opalona twarz, drogi zegarek, lekki zapach mocnych perfum. Ten typ pewności siebie, który pojawia się dopiero wtedy, gdy przez lata wszystko szło po twojej myśli albo nauczyłeś się kupować sobie problemy pieniędzmi.
Jego partnerka trzymała dłoń na uchwycie walizki, ale wzrok co chwilę uciekał jej w moją stronę. Jakby próbowała mnie ocenić czy może wycenić. Patrzyła też na Kamilę, ale zupełnie inaczej, z chłodnym dystansem, ale też ciekawością.
– Majówka? – zapytał facet swobodnie, kiedy drzwi windy zamknęły się za nami.
– Tak – odpowiedziałem spokojnie.
– My też. Uciekliśmy z Warszawy, zanim wszyscy zwariowali do końca.
Kamila uśmiechnęła się lekko pod nosem.
– To chyba dobry moment na ucieczkę.
– Zdecydowanie – przyznał i spojrzał na nią odrobinę zbyt długo. – Zwłaszcza w dobrym towarzystwie.
Jego kobieta przewróciła oczami, a długie paznokcie stukały o obudowę telefonu.
– Marek flirtuje ze wszystkimi po drugim drinku. Nawet jeszcze go nie dostał, ale już zaczyna.
– Kłamie – odpowiedział z rozbawieniem. – Po pierwszym.
Kamila parsknęła cicho śmiechem.
– Kamila – przedstawiła się po chwili.
– Marek.
– Natalia.
Wymieniliśmy krótkie uściski dłoni. Gdy Natalia wyciągnęła rękę do Kamili, przez chwilę mierzyły się spojrzeniami trochę dłużej niż wymagała tego zwykła uprzejmość.
– Pierwszy raz tutaj? – zapytała Natalia.
– Tak – odpowiedziała Kamila. – Ale zaczyna mi się podobać.
– Oj, tutaj ludziom często zaczynają podobać się różne rzeczy – rzucił Marek z uśmiechem, obejmując Natalię w talii. Przyjęła to z lekkim uśmiechem. Grzecznie, jakby tego od niej wymagano, ale nie zamierzała robić nic więcej.
Spojrzałem na niego kątem oka.
On tylko wzruszył ramionami.
– No co? Długi weekend. Alkohol. SPA. Ludzie nagle stają się bardziej towarzyscy.
– Ty szczególnie – mruknęła Natalia.
Winda zatrzymała się na naszym piętrze. Wyszliśmy razem na szeroki, cichy korytarz wyłożony grubym dywanem. Ich pokój był w jedną stronę, nasz niemal na samym końcu w drugą.
– O, to prawie sąsiedzi – zauważył Marek, patrząc na numery drzwi. – Może powinniśmy się zgadać wieczorem. We czwórkę zawsze weselej niż osobno.
Kamila zerknęła szybko na mnie, lekko speszona.
– Zobaczymy – odpowiedziałem spokojnie.
– Czyli jest szansa – uśmiechnął się szeroko. – My pewnie zaczniemy od baru albo strefy basenowej. Jakbyście mieli ochotę… – wyciągnął wizytówkę i przekazał mi ją.
Natalia westchnęła teatralnie, nerwowo stukając paznokciami o telefon.
– Daj już im spokój i chodźmy już.
Kamila zaśmiała się cicho, ale sztucznie. Była spięta i chyba trochę niepewna. Wyglądało na to, że obie nie czuły się dobrze w tej sytuacji, w swoim towarzystwie.
– To co… do zobaczenia później? – rzucił Marek, cofając się już w stronę swojego pokoju.
– Możliwe – odpowiedziałem.
Natalia pomachała nam jeszcze z lekkim uśmiechem, po czym oboje zniknęli za drzwiami apartamentu.
My ruszyliśmy do naszego pokoju. Odstawiłem walizki obok szafy, gdy Kamila rozglądała się po apartamencie.
– Co za bezczel – mruknęła.
– Fakt i nawet nie próbuje tego ukrywać.
Podszedłem do niej od tyłu, obejmując ją w talii i przesuwając dłonie po kuszących krągłościach.
– Ty też nie jesteś zbyt subtelny – powiedziała, czując mnie blisko.
– I zwykle Ci się to podobało – odpowiedziałem, napierając lekko biodrami na jej pośladki. Sama też czuła narastające podniecenie. Lubiła ten dotyk, tą bliskość i stanowczość. Ale cały czas czuła na sobie oceniające spojrzenie dziewczyny z recepcji, chłodny, porozumiewawczy uśmiech Natalii, która nawet nie szczególnie starała się ukryć, w jakim jest układzie. To psuło nastrój.
– Może… ale nie teraz – Kamila wysunęła się z moim objęć i podeszła do wyjścia na balkon. Wokół hotelu zaczynały zapalać się latarnie. – Teraz mam ochotę się przejść – dodała, odwracając się w moją stronę, sprawdzając reakcję.
– Jasne, czemu nie – podszedłem i wziąłem ją za rękę, lekko ściskając. – Nigdzie mi się nie śpieszy, a na zewnątrz łatwiej uciekniemy przed Markiem – zaśmiałem się.
Odpowiedziała subtelnym, ciepłym uśmiechem. Dobrze wybrałem.

Wieczór był przyjemnie ciepły. Rzadko rozstawione latarnie dodawały tajemniczości i klimatu zadbanemu ogrodowi. Najpierw obeszliśmy hotel, a później ruszyliśmy dalej, zbliżając się do sadzawek i altanek znajdujących się po drugiej stronie kompleksu. Rozświetlony hotel prezentował się z tej perspektywy jeszcze okazalej. Jednocześnie budował też klimat tutaj. Jakbyśmy wymknęli się z jakiegoś balu i ukrywali w ogrodach.
W pewnej chwili Kamila przytuliła się do mnie, mocniej ściskając dłoń. Gdy znaleźliśmy się zupełnie sami, rozluźniła się i poczuła pewniej. Stres związany z przyjazdem ulatywał. W końcu weszliśmy do sporej altany, na środku której ustawiony był duży okrągły stół. Usiedliśmy na ławce, tak żeby móc oglądać hotel. Teraz jeszcze mocniej przypominał jakiś zamek czy pałac. Objąłem Kamilę ramieniem i przytuliłem. Nie opierała się już, przylegając plecami do mojego ciała. Bliskość i czułość sprawiały, że otwierała się coraz bardziej. Nie opierała się, kiedy instynktownie zacząłem przesuwać dłońmi po jej ciele. Wręcz przeciwnie, czułem, jak reaguje stopniowo na delikatne pieszczoty. W pewnej chwili zamruczała z zadowoleniem, a jej dłonie znalazły się na moich udach. Oparła się na nich i uniosła, nasuwając lekko na mnie. Poczułem, jak zdecydowanie napiera pośladkami na moje krocze i zaczyna się o nie ocierać. Jej pomruki stały się głośniejsze, gdy zaczęła kręcić biodrami na moim napiętym penisie ukrytym w spodniach. Jej ruchy były pełne kobiecości i zmysłowości, nie potrzebowała muzyki, by wczuć się w rytm. Zaśmiała się z zadowoleniem, kiedy nie mogłem się już powstrzymać i sięgnąłem do spodni. Wyciągnąłem kutasa, który od razu stanął na baczność. Czując jego ciepło i dotyk na swoich udach i pośladkach, Kamila zdwoiła jeszcze wysiłki. Wpuszczała go między uda i obejmowała nimi, delikatnie kołysząc biodrami, ocierała pośladkami o żylasty trzon, a ja żałowałem, że jeszcze ma na sobie majtki.

544acad2-eca5-40b6-8b53-656a254ff969.png


W pewnej chwili uniosła się i obróciła, przyklękając na ławce. Z szerokim uśmiechem i błyskiem w oczach pochyliła się nad moim kroczem, mocno wypinając pośladki. Poczułem, jak chwyta penisa i powoli przesuwa po nim wysuniętym językiem. Oblizywała go starannie z każdej strony, smyrając językiem także jaja. Później obsypała pocałunkami żołądź, a jej pieszczoty stawały się coraz bardziej zachłanne. Lubiłem seks oralny, a Kamila dobrze to wiedziała. I doskonale potrafiła mnie zaspokoić. Jej zaciśnięte wargi zapamiętale jeździły po napiętym kutasie, gdy zaczęła poruszać głową. Jednocześnie otulała go językiem wywołując przyjemny dreszcz. Nie robiła tego tylko dla mnie, sama mruczała z przyjemności, rozkoszując się znajomym smakiem i kształtem penisa penetrującego jej usta, poczuciem uległości i oddania.

Uniosłem jej spódniczkę i ściągnąłem majtki na uda. Moje palce szybko pokryły się wilgocią, gdy przesunąłem je po wyeksponowanej szparce. Włożyłem dwa z nich, a cipka przywitała je cichym, ciepłym malśnięciem. Pomruki Kamili stały się częstsze, gdy zacząłem rytmicznie poruszać palcami w jej wnętrzu. Lekko je rozsunąłem, żeby zwiększyć nacisk i mocniej ją stymulować. Chętnie odpowiedziała, mocniej zasysając się na moim kutasie i silniej obejmując go wargami.
W pewnej chwili przerwała, odgarnęła włosy z twarzy i wzięła kilka głębokich oddechów. Uśmiechnęła się do mnie z dołu, masując mokrego od śliny penisa dłonią. Nie przestawała przy tym kołysać biodrami, nabijając się lekko na moje palce. Wyciągnąłem je z niej i przesunąłem do jej ust. Chętnie je przyjęła, zlizując swoje soki. Później uniosła się i znów usiadła na mnie tyłem. Jej uda były mokre, a szparka nabrzmiała i spragniona. Sama nadziała się na mnie jednym płynnym ruchem. Objąłem ją w pasie i mocno przyciągnąłem. Oparła się o mnie całym ciałem i zaczęła poruszać. Nabrzmiały, pulsujący kutas ślizgał się w mokrej szparce bez żadnego oporu. Pragnęła go i wpuszczała tak głęboko, jak tylko była w stanie. Sięgnąłem dłonią między jej uda i zacząłem masować łechtaczkę, zataczając na niej drobne kręgi. Kamila nie hamowała swoich jęków, wręcz przeciwnie. Z każdym ruchem, z każdą chwilą stawały się głośniejsze… do momentu, kiedy wolną dłonią zakryłem jej usta.
– A teraz mocno Suko – usłyszała przy swoim uchu.
To nakręciło ją jeszcze mocniej. Jej ruchy na mnie stały się szybsze, zachłanniejsze. Moja dłoń na jej łonie też zaczęła pracować agresywniej. Szybko osiągnęła spełnienie. Czułem wyraźnie silne skurcze jej szparki, słyszałem stłumione jęki, a jej paznokcie aż boleśnie wbiły się w moje uda. Ale nie zatrzymała się, wciąż nabijała się na spęczniałego kutasa, aż do chwili, gdy ten wystrzelił. Dopiero wtedy zwolniła, wręcz opadła na mnie swoim ciałem. W mroku i milczeniu dochodziliśmy do siebie. Wsunąłem jej do ust palce, którymi ją pieściłem, a ona dokładnie je oblizała, później to samo zrobiła z palcami, na które zebrała spermę, która zdążyła z niej wypłynąć.
Po wszystkim, szybko wróciliśmy do pokoju. Mieliśmy ochotę na kolację, a Kamila chciała się jeszcze ogarnąć i przebrać.

– Jestem gotowa – powiedziała, wychodząc z łazienki w świeżej bieliźnie i w sięgającej połowy ud czarnej sukience.
– Jeszcze nie – odpowiedziałem i podszedłem do niej z małym pudełkiem, które wyciągnąłem z walizki. Kamila wzięła je i otworzyła. W środku znalazła mały, czarny korek. Rozpoznała zabawkę, choć nigdy jej nie używała. Sięgnąłem do jej bioder i podciągnąłem sukienkę w górę.
– Wypnij się – powiedziałem, biorąc od niej zabawkę i na jej oczach biorąc ją do ust. Przez chwilę ją śliniłem, a później zaaplikowałem go Kamili, która westchnęła, czując zabawkę między pośladkami. Było to coś nowego, pobudzającego. Zwłaszcza, kiedy poprawiła sukienkę i zrobiła pierwszy krok.
Gdy dotarliśmy do restauracji, Kamila przywykła już do korka i czuła się pewniej. Jednocześnie ciągła stymulacja sprawiała, że była coraz bardziej podniecona. W sali było już sporo ludzi. Byli tu zarówno goście hotelu, jak i ludzie, którzy przyjechali po prostu coś zjeść. Gdy rozglądaliśmy się za miejscem, dostrzegłem machającą do nas rękę – Marek. Spojrzeliśmy po sobie z Kamilą, ale chyba nie było wyjścia. Podeszliśmy i zajęliśmy miejsca przy okrągłym stole, przy którym siedzieli tylko we dwoje.

– Więc się zdecydowaliście! Super, zapraszamy!
– Hej, zgłodnieliśmy po długiej podróży – wyjaśniłem.
Podsunąłem Kamili krzesło, a ona siadając spojrzała na mnie i przygryzła wargę. Korek musiał znów zrobić swoje. Odpowiedziałem tajemniczym uśmiechem, to był w końcu dopiero początek.
– No proszę… – Marek oparł się wygodniej na krześle i przesunął wzrokiem po Kamili. – Muszę przyznać, że zrobiłaś jeszcze lepsze wrażenie niż w windzie.
Kamila uśmiechnęła się lekko, bardziej grzecznościowo niż kokieteryjnie.
– Dzięki.
– Serio. Warszawa jest pełna ładnych kobiet, ale większość wygląda tak, jakby była zmęczona życiem albo dietą. A ty wyglądasz, jakbyś przyjechała tu się bawić
– Marek… – westchnęła Natalia, upijając łyk wina.
– No co? Mówię tylko prawdę.
Spojrzał na mnie z rozbawieniem.
– Muszę pogratulować gustu.
– Zawsze wybieram to, co najlepsze – odpowiedziałem spokojnie.
Kamila poprawiła włosy, ale widziałem po niej, że komplement jednak zrobił swoje. Zwłaszcza w połączeniu z korkiem, który przypominał o sobie przy każdym ruchu na twardym krześle. Poczułem, jak pod stołem położyła dłoń na moim udzie.
Kelnerka podeszła po zamówienie, więc przez chwilę rozmowa zeszła na jedzenie, drinki i drogę z Warszawy. Marek jednak szybko wrócił do swojego ulubionego tematu.
– Powiem wam szczerze… – oparł łokcie o blat. – Uwielbiam takie wyjazdy. Człowiek wyjeżdża z miasta i nagle wszyscy robią się bardziej otwarci. Można poznać ciekawych ludzi.
Kamila parsknęła cicho śmiechem.
– Ty zawsze taki jesteś? – zapytała.
Marek spojrzał kolejno na mnie i na nią.
– Chcesz się przekonać?
Atmosfera nagle zgęstniała. Kamila uniosła brew, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, Marek uśmiechnął się szerzej.
– Spokojnie. Nie zamierzam wam wejść do łóżka pierwszego wieczoru. Ale… możemy pomylić łóżka…
Słysząc to, Natalia się roześmiała, ale spojrzała na mnie trochę inaczej. Bardziej uważnie, jakby zastanawiała się nad tą propozycją poważnie.
– Kamila nie jest zainteresowana – odpowiedziałem dość szybko i chłodno.
– Skąd wiesz, czym się interesuje? – Marek zareagował ostrzej, zaskoczony trochę sytuacją.
– Bo to ja decyduję, co lubi i co ją podnieca – odpowiedziałem pewnie, patrząc mu w oczy. Jednocześnie poczułem, jak Kamila mocniej zacisnęła palce na moim udzie, a później sięgnęła dalej, na krocze.
Natalia szerzej otworzyła oczy, wyraźnie zaskoczona. Marek przez chwilę obracał kieliszek w dłoni, jakby zastanawiał się, czy powiedzieć coś więcej. Oczywiście powiedział.
– Mocne, naprawdę mocne – spojrzał na mnie. – Prawie ci uwierzyłem, ale wystarczyło po prostu powiedzieć, że nie jesteś zainteresowany dobrą zabawą.
– My potrafimy bawić się sami – odpowiedziałem spokojnie, ale stanowczo. Dłoń Kamili masowała mojego penisa przez spodnie.
– Ciekawe – do rozmowy włączyła się Natalia. – Wszyscy faceci są jednak tacy sami. Lubią się popisywać i udawać twardzieli.
– Myślisz, że udaję?
– Tak – patrzyła na mnie pewnie, przekonana, że ma rację.
Uśmiechnąłem się do niej, a później pochyliłem się do Kamili, szepcząc jej co do ucha. Spięła się, ale po chwili spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
– Dobra. Zostawmy temat. Przynajmniej na razie. – Marek znów chciał włączyć się do rozmowy. – Weekend jest dług… – przerwał, widząc jak Kamila dyskretnie odsunęła krzesło i zwinnie wsunęła się pod stół.

88cd0318-9eee-4f9d-9baa-ae84bbb1f131.png


Oboje zamilkli. Patrzyli na mnie szeroko otwartymi oczami. Natalia szybciej odzyskała panowanie nad sobą. Dyskretnie uniosła obrus i zajrzała pod stół. Ze swojego miejsca naprzeciwko mnie, zobaczyła tylko wypięte pośladki Kamili.
Chwilę później uśmiechnęła się, widząc moją minę. Mogła się tylko domyślać, co dzieje się pod stołem. Tam Kamila rozpięła już moje spodnie i obejmowała wargami sztywnego penisa. Nie miała wiele miejsca, więc musiała zrobić to inaczej. Wzięła go do ust i mocno oplotła językiem, stale, miarowo ssąc.

To, jak rozmawiałem z Markiem, podnieciło ją. Poczuła się jak zabawka, jak usłużna suka, wręcz niewolnica. Gdy powiedziałem, żeby weszła pod stół i zrobiła mi dobrze, aż przeszył ją dreszcz. Wahała się tylko przez mgnienie oka.

Wokół było pełno ludzi, słyszała ich rozmowy, widziała cienie rzucane przez ich sylwetki na cienkim obrusie oddzielającym ją od sali niczym kurtyna. To nakręcało ją jeszcze bardziej. Blat uniemożliwiał jej odsunięcie głowy, dlatego zamiast tego wzięła kutasa głębiej w usta i zaczęła stymulować mnie krótkimi, szybkimi ruchami. Nagle zjawiła się kelnerka z naszymi zamówieniami. Kamila widziała czubki jej butów. Była tuż przy niej, aż miała ochotę jęknąć.
Niedługo później Kamila wysunęła się spod stołu i usiadła z powrotem na swoim krześle. Z uśmiechem spojrzała na Natalię, przetarła kciukiem kącik ust i oblizała go ostentacyjnie. To było niezwykłe uczucie – połączenie wyższości, nawet triumfu oraz uległości, wręcz uprzedmiotowiania i seksualnego napięcia. Podobało jej się.
– Masz jeszcze jakieś wątpliwości? – jej głos był pełen słodkiego jadu, a spojrzenie twardsze od stali. Jakby nigdy nic napiła się wina, a później sięgnęła do swojego jedzenia.

Reszta kolacji upłynęła już w zupełnie innej atmosferze. Marek zdecydowanie utracił rezon, choć sprawiał wrażenie, jakby nie powiedział ostatniego słowa, a przynajmniej tak mu się wydawało. Inaczej było z Natalią. Ona chyba dopiero teraz naprawdę zwróciła na nas uwagę. Może nawet bardziej na Kamilę niż na mnie, a ta bardzo wczuła się w swoją rolę.
W pewnej chwili pochyliła się do mnie i wyszeptała do ucha „Chodźmy już, nudno tu”. Zrobiła to tak, że aż nie mogłem się nie uśmiechnąć na widok min Marka i Natalii. Podziękowaliśmy i wstaliśmy od stołu. Oboje czuliśmy ich spojrzenia na swoich plecach aż do momentu, kiedy nie wyszliśmy z sali.
W pokoju nie zapaliliśmy nawet światła. Nie było nam potrzebne. Kamila stanęła na środku pokoju, czekając aż do niej dołączę. Stanąłem za nią i powolnymi, pieszczotliwymi ruchami zacząłem przesuwać dłońmi po jej ciele. Subtelne, delikatne pieszczoty wywoływały zadowolone pomruki. Oszczędnymi drobnymi ruchami zaczęła kręcić biodrami, ocierając się o mnie. Wspólnie powoli zaczęliśmy ściągać z niej sukienkę, która w końcu niczym cień spłynęła na podłogę. Niedługo później dołączyły do niej koronkowy stanik i majtki. W samych pończochach i szpilkach czuła się niezwykle seksownie. Dotyk moich dłoni wywoływał gęsią skórkę. Zaczęła zaciskać i rozluźniać mięśnie na korku, który nadal miała w sobie, odkrywając nowy poziom przyjemności.

– Nie ruszaj się – szepnąłem i przygryzłem skórę na jej karku. Po chwili oczekiwania znów poczuła mnie za sobą. Objąłem jej szyję, układając na niej czarną tasiemkę. Gdy zapiąłem sprzączkę, zwróciła głowę w bok, żeby spojrzeć na siebie w lustrze. Przesunęła dłonią obroży i przygryzła wargę. Nie cieszyła się widokiem zbyt długo, bo po chwili sięgnąłem do jej oczu, zakrywając je satynową opaską.
Zaśmiała się, lekko zaskoczona i poddenerwowana, ale nie opierała się. Ufała mi, uległa i posłuszna. Pozbawiona wzroku, tym chętniej poddała się mojemu dotykowi. Sama też uległa atmosferze, dotykając siebie. Gdy moje dłonie błądziły po jej biodrach i brzuchu, ona swoimi palcami drażniła sterczące, twarde jak małe kamyczki sutki. Gdy ja masowałem delikatnymi uściskami jej piersi, ona przyciągała moje biodra do swoich pośladków.

– Uklęknij – wystarczyło jedno słowo, niemal szept, by posłusznie padła na kolana. Gdy stanąłem przed nią, sama uniosła nieco głowę, jakby chciała na mnie spojrzeć i rozchyliła usta lekko wysuwając język.
Oczekiwanie sprawiało, że miała ochotę zajęczeć. Tym bardziej, kiedy do obroży na jej szyi przypiąłem smycz, za którą lekko pociągnąłem. Nic nie widziała, za to wyczuwała moją obecność, słyszała sprzączkę paska, rozporek, szelest zsuwającego się materiału. W końcu poczuła znajomy, piżmowy zapach, a ciepła spęczniała główka przesunęła się po skórze jej twarzy. Próbowała jej sięgnąć, ustami, ale nie udało się jej. Znów poczuła dotyk na policzkach, na nosie, przesunąłem penisem po opasce. Jęknęła zniecierpliwiona i dopiero wtedy położyłem penisa na jej wysuniętym języku. Pomruk zadowolenia był stłumiony, bo od razu objęła go wargami i zaczęła obdarowywać pocałunkami. Teraz miała pełną swobodę ruchu, dlatego z zaangażowaniem zaczęła poruszać głową, przesuwając językiem po przyjemnie pulsującym trzonie.
– Daj ręce – znów wystarczył jedynie cichy szept, by posłusznie wykonała polecenie. Chwilę później trzymałem jej nadgarstki w pewnym, silnym chwycie. Przypomniała sobie, jak coś podobnego wydarzyło się w przymierzalni salonu. Przypomniała sobie, co wtedy czuła. Teraz było jeszcze lepiej, mocniej.
Sam zacząłem poruszać biodrami i pogłębiając penetrację. Kamila w pierwszej chwili się cofnęła, ale wtedy za pomocą smyczy przyciągnąłem ją z powrotem. To nie była jej decyzja i dobrze to zrozumiała. Nie opierała się, kiedy zacząłem posuwać jej usta. Z początku delikatnie, ale później bardziej zachłannie i głębiej. Było jej trudno, ale ten wysiłek działał na nią. Czuła, że przełamuję jej kolejną granicę, otwieram… nie… wyważam kolejne drzwi. Drzwi, za którymi czekała uległa i gotowa na wszystko kurwa.
Gdy przerwałem, kutas lśnił od śliny, która spływała też po jej wargach i brodzie. Przez długą chwilę uspokajała oddech. Poczuła pociągnięcie za smycz i bez sprzeciwu podążyła za mną na kolanach. Wdrapała się na łóżko i wypięła tyłek, czekała aż ją wezmę. To nie był jednak ten moment.
– Połóż się na plecach – powiedziałem, a kiedy to zrobiła, sięgnąłem po smycz i przywiązałem ją do wezgłowia, zostawiając Kamili tylko nieznaczną swobodę przesunięcia się na łóżku. Później chwyciłem jej ręce i uniosłem ramiona. Zawiązałem na jej nadgarstkach szarfę, przeplatając ją ze smyczą, tak żeby nie mogła opuścić ramion bez pociągnięcia za nią.

Wtedy znów na chwilę zniknąłem. Kamila wiła się na łóżku, oczekując pieszczot. Jej ciało wręcz o nie błagało. Cały świat nagle skurczył się tylko do tego łóżka, do chłodnej pościeli pod nią, do węzłów krępujących ruchy, do opaski, która zaczynała doprowadzać ją do szału. Wtedy znów poczuła, jak materac ugina się pod moim ciałem.
Ułożyłem się obok niej, bardzo powoli przesunąłem palcem od jej czoła, po nosie, wargach, szyi… między piersiami, po płaskim, napiętym brzuchu, aż między uda. Była rozpalona, soki wręcz z niej wypływały. Błagalnie rozłożyła szerzej nogi, oczekując, że w nią wejdę. To jeszcze nie był ten moment.

5164971f-e242-464d-81f4-3c35d3bbdfda.png


– Ahhhhhh! – jęknęła głośno, kiedy jej sutek przeszył nagły impuls. Szarpnęła się instynktownie, ale nie mogła się uwolnić. Dopiero po chwili dotarło do niej, że to piekący chłód. Dopiero, kiedy znów dotknąłem go kostką lodu. Powoli przesunąłem ją w rowek między piersiami, a później na drugie wzniesienie, gdzie drugi sutek aż pokrył się gęsią skórką, mimo że jeszcze go nie dotkałem.

Później powędrowałem w górę, po jej szyi, do ust. Kamila czuła zimną wodę, kiedy lód zaczął się roztapiać. Przesuwałem kostką po jej wargach, a wtedy sama wysunęła język, żeby jej dotknąć. Jak zahipnotyzowany obserwowałem, jak obdarza ją pieszczotami. Było w tym coś niezwykle erotycznego.
Coraz trudniej było mi nad sobą panować, ale to jeszcze nie był koniec. Odsunąłem lód od ust Kamili i powoli przesuwałem nad jej ciałem, specjalnie pozwalając by pojedyncze zimne krople spadały na skórę. Każda wyrywała z jej ust głośny jęk. Niemal krzyknęła, kiedy ostatnia spadła na łono. Chwilę później delikatnymi smagnięciami przesuwałem lodem po rozognionych wargach jej szparki. Powtarzałem to kilka razy, a Kamila nie była w stanie się opanować i wiła się po łóżku, naciągając smycz i szarfę na rękach.
Kiedy w końcu położyłem i przytrzymałem kostkę na jej łechtaczce, zmysły Kamili eksplodowały. Napięła całe ciało, a z jej ust wyrwał się zwierzęcy krzyk rozkoszy i nieskrępowanej rządzy. Gdy odrzuciłem kostkę, z której niewiele już zostało, jęknęła głośno. Jej oddech był szybki, spazmatyczny, nie była w stanie się uspokoić, balansując na skraju histerii i dzikiego spełnienia.
Nie pomogło, kiedy ułożyłem się między jej nogami, podsuwając ramiona pod jej tyłek. Nie pomogło, kiedy językiem zacząłem zbierać roztopioną wodę i soki z jej szparki. Wypchnęła biodra do góry, a ja wpiłem się ustami w jej cipkę, namiętnie i zachłannie całując. W tej pozycji mogłem też sięgnąć do korka, który cały czas miała w sobie. Ciągnąc za niego napinałem mięśnie i stymulowałem zaciśnięty otwór, dając jej kolejną dawkę doznań…

Kamila nie była w stanie określić, ile przeżyła orgazmów, czy może był tylko jeden, ale tak rozkosznie długi. Gdy wreszcie ją rozwiązałem i odpiąłem smycz, po prostu przywarła do mojego boku i zwinęła się w kłębek. Odleciała niemal natychmiast, a to był dopiero pierwszy dzień naszego pobytu tutaj…
Muszę koniecznie jeszcze to poczytać a i ludziku popraw literówkę w słowie żądzy :) No widać słychać i czuć emocje ............. I tak mi się skojarzył Twój tekst muzycznie - ;)
 
Kobieta

kaami

Biegły Uwodziciel
Wyjechaliśmy z Łodzi w czwartek, zaraz po jej pracy. Miasto było jeszcze zakorkowane po godzinach szczytu, a światła samochodów ciągnęły się długimi smugami między skrzyżowaniami. Ciepły majowy wieczór powoli przechodził w noc, kiedy Kamila wreszcie wsiadła do auta, rzucając torbę na tylne siedzenie.

Wyglądała inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu.
Czarna plisowana spódniczka odsłaniała długie nogi, a cienki materiał poruszał się lekko przy każdym kroku. Do tego jasna koszulka i krótka kurtka zarzucona niedbale na ramiona. Jeszcze niedawno najchętniej chodziła tylko w jeansach i bluzach. Teraz coraz częściej wybierała sukienki albo spódniczki. Na początku trochę dla zabawy. Później dlatego, że podobał jej się sposób, w jaki na nią patrzyłem.
A prawda była taka, że wyglądała w nich obłędnie.
– Do dokąd jedziemy? – powiedziała, zapinając pas. – Koleżanka cały dzień truła mi dupę pytaniami.
– O co?
– O majówkę. Gdzie jadę, z kim, na ile… – prychnęła pod nosem. – A ja nawet nie wiedziałam, co jej powiedzieć.
– I co powiedziałaś?
– Że chyba wyjeżdżam z facetem.
Spojrzałem na nią kątem oka.
– „Chyba”?
– No wiesz… – uśmiechnęła się zaczepnie. – Nadal mogłeś mnie wystawić.
– Nie lubię marnować dobrych planów.
– Ani dobrych spódniczek?
Przesunąłem dłonią po jej udzie, aż pod sam brzeg materiału.
– Zdecydowanie.
Uśmiechnęła się z wyraźną satysfakcją i odchyliła głowę na zagłówek. Dobrze pamiętała minę Marty, kiedy w końcu jej powiedziała o wyjeździe. Zresztą, sama czegoś już się domyślała. Przyglądała się Kamili od kiedy tylko wróciła do pracy, jakby dostrzegała, że coś się zmieniło.
Gdy wyjechaliśmy z centrum, ruch zaczął się rozluźniać. Za oknami powoli znikały światła miasta, zastępowane ciemniejszymi odcinkami drogi, lasami i pojedynczymi stacjami benzynowymi pełnymi ludzi rozpoczynających długi weekend.
Kamila przez większość drogi była dziwnie spokojna. Czasem nuciła coś pod nosem do muzyki lecącej z radia, czasem opowiadała pojedyncze historie z pracy, ale co jakiś czas po prostu patrzyła przez szybę czy przeglądała coś w telefonie. Jakby sama próbowała uwierzyć, że naprawdę tu jest. Że nie wraca właśnie tramwajem do mieszkania po kolejnym dniu stania w salonie.
W pewnej chwili podciągnęła lekko nogi na fotelu i spojrzała na mnie.
– Wiesz, że nigdy wcześniej nie pojechałam tak po prostu z facetem na kilka dni?
– Kiedyś musi być pierwszy raz.
– Przy Tobie ostatnio dużo rzeczy robię pierwszy raz.
Powiedziała to cicho, ale w samochodzie nagle zrobiło się jakoś cieplej.
Do Ossy dotarliśmy, gdy słońce powoli chyliło się już ku zachodowi.

fd8a373b-b5a3-4c71-a759-2d8e7e0a4560.png


Hotel wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Podświetlony budynek odbijał się w ciemnych szybach, a długi podjazd prowadził między rzędami lamp i idealnie przyciętych krzewów. Parking był pełen samochodów. Drogie SUV-y, motocykle, auta rodzinne – cały majówkowy miks ludzi, którzy uciekli z miasta choćby na kilka dni.
Kamila wysiadła powoli i rozejrzała się z wyraźnym zainteresowaniem.
– Okej… – mruknęła Kamila. – To nie jest „jakiś hotel”.
– Nie lubię „jakichś”.
– Zauważyłam.
Podszedłem bliżej i położyłem dłoń na jej plecach.
– Zawsze wybieram najlepsze.
Uśmiechnęła się. Dobrze o tym wiedziała i zawsze dbała, żeby mi to udowodnić.
Hol hotelu był ogromny, jasny i przyjemnie cichy mimo sporej liczby ludzi. Pachniało drewnem, kawą i perfumami. Gdzieś w tle grała spokojna muzyka, a obsługa przesuwała się między gośćmi z tym charakterystycznym spokojem ludzi pracujących w drogich miejscach.
Kamila zwolniła krok, rozglądając się uważnie. Plisowana spódniczka poruszała się miękko przy każdym kroku, a kilka spojrzeń od razu zawisło na jej nogach. Dostrzegła to i instynktownie wyprostowała się jeszcze bardziej.
Coraz lepiej odnajdywała się w tym, że była podziwiana.

Przy recepcji zameldowanie poszło szybko. Recepcjonistka mówiła profesjonalnym tonem, ale ona także co chwilę zerkała na Kamilę. W jej spojrzeniu było jednak coś innego, coś, co wyczuć potrafiła tylko inna kobieta. Coś, co nie spodobało się Kamili. No tak… młoda laska przyjeżdża na weekend do hotelu ze starszym facetem przy kasie. Od razu została oceniona i zaszufladkowana. Trochę to rozumiała, przypomniała sobie, jak w czasie studiów też wakacyjnie pracowała w hotelu. Widziała wtedy wiele takich „par”, sama później z nich żartowała. Teraz znalazła się po drugiej stronie, choć nasza relacja była zupełnie inna. Ale czy na pewno?
– Apartament jest już przygotowany – powiedziała dziewczyna z obsługi, podając kartę do pokoju. – Życzymy udanego pobytu.
– Oj, z pewnością taki będzie – odpowiedziałem, obejmując Kamilę w talii. Poczułem, jak pod wpływem tego dotyku się spięła i lekko odsunęła.
Ruszyliśmy w stronę wind. Walizka cicho turkotała po podłodze, a ona szła blisko mnie. Przy windach spotkaliśmy inną parę. Też mieli bagaże, więc pewnie zameldowali się chwilę przed nami. Teraz Kamila jeszcze lepiej rozumiała recepcjonistkę. On był łysy, pod pięćdziesiątkę, garnitur maskował lekki brzuszek, ale nie do końca. Nie wyglądał może najgorzej, ale zdecydowanie był z innej ligi niż ona. Długie proste włosy opadały jej na odsłonięte plecy. Gdyby sukienka była jeszcze odrobinę krótsza, raczej nie nadawałaby się do noszenia na ulicy. Za to świetnie pasowała do cycków, które nie mogły być dziełem natury.
Razem weszliśmy do windy. Była duża, ale i tak zrobiło się w niej dziwnie ciasno. Zwłaszcza gdy tamta para stanęła tuż obok nas.

Facet wyglądał na człowieka przyzwyczajonego do tego, że ludzie go słuchają. Opalona twarz, drogi zegarek, lekki zapach mocnych perfum. Ten typ pewności siebie, który pojawia się dopiero wtedy, gdy przez lata wszystko szło po twojej myśli albo nauczyłeś się kupować sobie problemy pieniędzmi.
Jego partnerka trzymała dłoń na uchwycie walizki, ale wzrok co chwilę uciekał jej w moją stronę. Jakby próbowała mnie ocenić czy może wycenić. Patrzyła też na Kamilę, ale zupełnie inaczej, z chłodnym dystansem, ale też ciekawością.
– Majówka? – zapytał facet swobodnie, kiedy drzwi windy zamknęły się za nami.
– Tak – odpowiedziałem spokojnie.
– My też. Uciekliśmy z Warszawy, zanim wszyscy zwariowali do końca.
Kamila uśmiechnęła się lekko pod nosem.
– To chyba dobry moment na ucieczkę.
– Zdecydowanie – przyznał i spojrzał na nią odrobinę zbyt długo. – Zwłaszcza w dobrym towarzystwie.
Jego kobieta przewróciła oczami, a długie paznokcie stukały o obudowę telefonu.
– Marek flirtuje ze wszystkimi po drugim drinku. Nawet jeszcze go nie dostał, ale już zaczyna.
– Kłamie – odpowiedział z rozbawieniem. – Po pierwszym.
Kamila parsknęła cicho śmiechem.
– Kamila – przedstawiła się po chwili.
– Marek.
– Natalia.
Wymieniliśmy krótkie uściski dłoni. Gdy Natalia wyciągnęła rękę do Kamili, przez chwilę mierzyły się spojrzeniami trochę dłużej niż wymagała tego zwykła uprzejmość.
– Pierwszy raz tutaj? – zapytała Natalia.
– Tak – odpowiedziała Kamila. – Ale zaczyna mi się podobać.
– Oj, tutaj ludziom często zaczynają podobać się różne rzeczy – rzucił Marek z uśmiechem, obejmując Natalię w talii. Przyjęła to z lekkim uśmiechem. Grzecznie, jakby tego od niej wymagano, ale nie zamierzała robić nic więcej.
Spojrzałem na niego kątem oka.
On tylko wzruszył ramionami.
– No co? Długi weekend. Alkohol. SPA. Ludzie nagle stają się bardziej towarzyscy.
– Ty szczególnie – mruknęła Natalia.
Winda zatrzymała się na naszym piętrze. Wyszliśmy razem na szeroki, cichy korytarz wyłożony grubym dywanem. Ich pokój był w jedną stronę, nasz niemal na samym końcu w drugą.
– O, to prawie sąsiedzi – zauważył Marek, patrząc na numery drzwi. – Może powinniśmy się zgadać wieczorem. We czwórkę zawsze weselej niż osobno.
Kamila zerknęła szybko na mnie, lekko speszona.
– Zobaczymy – odpowiedziałem spokojnie.
– Czyli jest szansa – uśmiechnął się szeroko. – My pewnie zaczniemy od baru albo strefy basenowej. Jakbyście mieli ochotę… – wyciągnął wizytówkę i przekazał mi ją.
Natalia westchnęła teatralnie, nerwowo stukając paznokciami o telefon.
– Daj już im spokój i chodźmy już.
Kamila zaśmiała się cicho, ale sztucznie. Była spięta i chyba trochę niepewna. Wyglądało na to, że obie nie czuły się dobrze w tej sytuacji, w swoim towarzystwie.
– To co… do zobaczenia później? – rzucił Marek, cofając się już w stronę swojego pokoju.
– Możliwe – odpowiedziałem.
Natalia pomachała nam jeszcze z lekkim uśmiechem, po czym oboje zniknęli za drzwiami apartamentu.
My ruszyliśmy do naszego pokoju. Odstawiłem walizki obok szafy, gdy Kamila rozglądała się po apartamencie.
– Co za bezczel – mruknęła.
– Fakt i nawet nie próbuje tego ukrywać.
Podszedłem do niej od tyłu, obejmując ją w talii i przesuwając dłonie po kuszących krągłościach.
– Ty też nie jesteś zbyt subtelny – powiedziała, czując mnie blisko.
– I zwykle Ci się to podobało – odpowiedziałem, napierając lekko biodrami na jej pośladki. Sama też czuła narastające podniecenie. Lubiła ten dotyk, tą bliskość i stanowczość. Ale cały czas czuła na sobie oceniające spojrzenie dziewczyny z recepcji, chłodny, porozumiewawczy uśmiech Natalii, która nawet nie szczególnie starała się ukryć, w jakim jest układzie. To psuło nastrój.
– Może… ale nie teraz – Kamila wysunęła się z moim objęć i podeszła do wyjścia na balkon. Wokół hotelu zaczynały zapalać się latarnie. – Teraz mam ochotę się przejść – dodała, odwracając się w moją stronę, sprawdzając reakcję.
– Jasne, czemu nie – podszedłem i wziąłem ją za rękę, lekko ściskając. – Nigdzie mi się nie śpieszy, a na zewnątrz łatwiej uciekniemy przed Markiem – zaśmiałem się.
Odpowiedziała subtelnym, ciepłym uśmiechem. Dobrze wybrałem.

Wieczór był przyjemnie ciepły. Rzadko rozstawione latarnie dodawały tajemniczości i klimatu zadbanemu ogrodowi. Najpierw obeszliśmy hotel, a później ruszyliśmy dalej, zbliżając się do sadzawek i altanek znajdujących się po drugiej stronie kompleksu. Rozświetlony hotel prezentował się z tej perspektywy jeszcze okazalej. Jednocześnie budował też klimat tutaj. Jakbyśmy wymknęli się z jakiegoś balu i ukrywali w ogrodach.
W pewnej chwili Kamila przytuliła się do mnie, mocniej ściskając dłoń. Gdy znaleźliśmy się zupełnie sami, rozluźniła się i poczuła pewniej. Stres związany z przyjazdem ulatywał. W końcu weszliśmy do sporej altany, na środku której ustawiony był duży okrągły stół. Usiedliśmy na ławce, tak żeby móc oglądać hotel. Teraz jeszcze mocniej przypominał jakiś zamek czy pałac. Objąłem Kamilę ramieniem i przytuliłem. Nie opierała się już, przylegając plecami do mojego ciała. Bliskość i czułość sprawiały, że otwierała się coraz bardziej. Nie opierała się, kiedy instynktownie zacząłem przesuwać dłońmi po jej ciele. Wręcz przeciwnie, czułem, jak reaguje stopniowo na delikatne pieszczoty. W pewnej chwili zamruczała z zadowoleniem, a jej dłonie znalazły się na moich udach. Oparła się na nich i uniosła, nasuwając lekko na mnie. Poczułem, jak zdecydowanie napiera pośladkami na moje krocze i zaczyna się o nie ocierać. Jej pomruki stały się głośniejsze, gdy zaczęła kręcić biodrami na moim napiętym penisie ukrytym w spodniach. Jej ruchy były pełne kobiecości i zmysłowości, nie potrzebowała muzyki, by wczuć się w rytm. Zaśmiała się z zadowoleniem, kiedy nie mogłem się już powstrzymać i sięgnąłem do spodni. Wyciągnąłem kutasa, który od razu stanął na baczność. Czując jego ciepło i dotyk na swoich udach i pośladkach, Kamila zdwoiła jeszcze wysiłki. Wpuszczała go między uda i obejmowała nimi, delikatnie kołysząc biodrami, ocierała pośladkami o żylasty trzon, a ja żałowałem, że jeszcze ma na sobie majtki.

544acad2-eca5-40b6-8b53-656a254ff969.png


W pewnej chwili uniosła się i obróciła, przyklękając na ławce. Z szerokim uśmiechem i błyskiem w oczach pochyliła się nad moim kroczem, mocno wypinając pośladki. Poczułem, jak chwyta penisa i powoli przesuwa po nim wysuniętym językiem. Oblizywała go starannie z każdej strony, smyrając językiem także jaja. Później obsypała pocałunkami żołądź, a jej pieszczoty stawały się coraz bardziej zachłanne. Lubiłem seks oralny, a Kamila dobrze to wiedziała. I doskonale potrafiła mnie zaspokoić. Jej zaciśnięte wargi zapamiętale jeździły po napiętym kutasie, gdy zaczęła poruszać głową. Jednocześnie otulała go językiem wywołując przyjemny dreszcz. Nie robiła tego tylko dla mnie, sama mruczała z przyjemności, rozkoszując się znajomym smakiem i kształtem penisa penetrującego jej usta, poczuciem uległości i oddania.

Uniosłem jej spódniczkę i ściągnąłem majtki na uda. Moje palce szybko pokryły się wilgocią, gdy przesunąłem je po wyeksponowanej szparce. Włożyłem dwa z nich, a cipka przywitała je cichym, ciepłym malśnięciem. Pomruki Kamili stały się częstsze, gdy zacząłem rytmicznie poruszać palcami w jej wnętrzu. Lekko je rozsunąłem, żeby zwiększyć nacisk i mocniej ją stymulować. Chętnie odpowiedziała, mocniej zasysając się na moim kutasie i silniej obejmując go wargami.
W pewnej chwili przerwała, odgarnęła włosy z twarzy i wzięła kilka głębokich oddechów. Uśmiechnęła się do mnie z dołu, masując mokrego od śliny penisa dłonią. Nie przestawała przy tym kołysać biodrami, nabijając się lekko na moje palce. Wyciągnąłem je z niej i przesunąłem do jej ust. Chętnie je przyjęła, zlizując swoje soki. Później uniosła się i znów usiadła na mnie tyłem. Jej uda były mokre, a szparka nabrzmiała i spragniona. Sama nadziała się na mnie jednym płynnym ruchem. Objąłem ją w pasie i mocno przyciągnąłem. Oparła się o mnie całym ciałem i zaczęła poruszać. Nabrzmiały, pulsujący kutas ślizgał się w mokrej szparce bez żadnego oporu. Pragnęła go i wpuszczała tak głęboko, jak tylko była w stanie. Sięgnąłem dłonią między jej uda i zacząłem masować łechtaczkę, zataczając na niej drobne kręgi. Kamila nie hamowała swoich jęków, wręcz przeciwnie. Z każdym ruchem, z każdą chwilą stawały się głośniejsze… do momentu, kiedy wolną dłonią zakryłem jej usta.
– A teraz mocno Suko – usłyszała przy swoim uchu.
To nakręciło ją jeszcze mocniej. Jej ruchy na mnie stały się szybsze, zachłanniejsze. Moja dłoń na jej łonie też zaczęła pracować agresywniej. Szybko osiągnęła spełnienie. Czułem wyraźnie silne skurcze jej szparki, słyszałem stłumione jęki, a jej paznokcie aż boleśnie wbiły się w moje uda. Ale nie zatrzymała się, wciąż nabijała się na spęczniałego kutasa, aż do chwili, gdy ten wystrzelił. Dopiero wtedy zwolniła, wręcz opadła na mnie swoim ciałem. W mroku i milczeniu dochodziliśmy do siebie. Wsunąłem jej do ust palce, którymi ją pieściłem, a ona dokładnie je oblizała, później to samo zrobiła z palcami, na które zebrała spermę, która zdążyła z niej wypłynąć.
Po wszystkim, szybko wróciliśmy do pokoju. Mieliśmy ochotę na kolację, a Kamila chciała się jeszcze ogarnąć i przebrać.

– Jestem gotowa – powiedziała, wychodząc z łazienki w świeżej bieliźnie i w sięgającej połowy ud czarnej sukience.
– Jeszcze nie – odpowiedziałem i podszedłem do niej z małym pudełkiem, które wyciągnąłem z walizki. Kamila wzięła je i otworzyła. W środku znalazła mały, czarny korek. Rozpoznała zabawkę, choć nigdy jej nie używała. Sięgnąłem do jej bioder i podciągnąłem sukienkę w górę.
– Wypnij się – powiedziałem, biorąc od niej zabawkę i na jej oczach biorąc ją do ust. Przez chwilę ją śliniłem, a później zaaplikowałem go Kamili, która westchnęła, czując zabawkę między pośladkami. Było to coś nowego, pobudzającego. Zwłaszcza, kiedy poprawiła sukienkę i zrobiła pierwszy krok.
Gdy dotarliśmy do restauracji, Kamila przywykła już do korka i czuła się pewniej. Jednocześnie ciągła stymulacja sprawiała, że była coraz bardziej podniecona. W sali było już sporo ludzi. Byli tu zarówno goście hotelu, jak i ludzie, którzy przyjechali po prostu coś zjeść. Gdy rozglądaliśmy się za miejscem, dostrzegłem machającą do nas rękę – Marek. Spojrzeliśmy po sobie z Kamilą, ale chyba nie było wyjścia. Podeszliśmy i zajęliśmy miejsca przy okrągłym stole, przy którym siedzieli tylko we dwoje.

– Więc się zdecydowaliście! Super, zapraszamy!
– Hej, zgłodnieliśmy po długiej podróży – wyjaśniłem.
Podsunąłem Kamili krzesło, a ona siadając spojrzała na mnie i przygryzła wargę. Korek musiał znów zrobić swoje. Odpowiedziałem tajemniczym uśmiechem, to był w końcu dopiero początek.
– No proszę… – Marek oparł się wygodniej na krześle i przesunął wzrokiem po Kamili. – Muszę przyznać, że zrobiłaś jeszcze lepsze wrażenie niż w windzie.
Kamila uśmiechnęła się lekko, bardziej grzecznościowo niż kokieteryjnie.
– Dzięki.
– Serio. Warszawa jest pełna ładnych kobiet, ale większość wygląda tak, jakby była zmęczona życiem albo dietą. A ty wyglądasz, jakbyś przyjechała tu się bawić
– Marek… – westchnęła Natalia, upijając łyk wina.
– No co? Mówię tylko prawdę.
Spojrzał na mnie z rozbawieniem.
– Muszę pogratulować gustu.
– Zawsze wybieram to, co najlepsze – odpowiedziałem spokojnie.
Kamila poprawiła włosy, ale widziałem po niej, że komplement jednak zrobił swoje. Zwłaszcza w połączeniu z korkiem, który przypominał o sobie przy każdym ruchu na twardym krześle. Poczułem, jak pod stołem położyła dłoń na moim udzie.
Kelnerka podeszła po zamówienie, więc przez chwilę rozmowa zeszła na jedzenie, drinki i drogę z Warszawy. Marek jednak szybko wrócił do swojego ulubionego tematu.
– Powiem wam szczerze… – oparł łokcie o blat. – Uwielbiam takie wyjazdy. Człowiek wyjeżdża z miasta i nagle wszyscy robią się bardziej otwarci. Można poznać ciekawych ludzi.
Kamila parsknęła cicho śmiechem.
– Ty zawsze taki jesteś? – zapytała.
Marek spojrzał kolejno na mnie i na nią.
– Chcesz się przekonać?
Atmosfera nagle zgęstniała. Kamila uniosła brew, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, Marek uśmiechnął się szerzej.
– Spokojnie. Nie zamierzam wam wejść do łóżka pierwszego wieczoru. Ale… możemy pomylić łóżka…
Słysząc to, Natalia się roześmiała, ale spojrzała na mnie trochę inaczej. Bardziej uważnie, jakby zastanawiała się nad tą propozycją poważnie.
– Kamila nie jest zainteresowana – odpowiedziałem dość szybko i chłodno.
– Skąd wiesz, czym się interesuje? – Marek zareagował ostrzej, zaskoczony trochę sytuacją.
– Bo to ja decyduję, co lubi i co ją podnieca – odpowiedziałem pewnie, patrząc mu w oczy. Jednocześnie poczułem, jak Kamila mocniej zacisnęła palce na moim udzie, a później sięgnęła dalej, na krocze.
Natalia szerzej otworzyła oczy, wyraźnie zaskoczona. Marek przez chwilę obracał kieliszek w dłoni, jakby zastanawiał się, czy powiedzieć coś więcej. Oczywiście powiedział.
– Mocne, naprawdę mocne – spojrzał na mnie. – Prawie ci uwierzyłem, ale wystarczyło po prostu powiedzieć, że nie jesteś zainteresowany dobrą zabawą.
– My potrafimy bawić się sami – odpowiedziałem spokojnie, ale stanowczo. Dłoń Kamili masowała mojego penisa przez spodnie.
– Ciekawe – do rozmowy włączyła się Natalia. – Wszyscy faceci są jednak tacy sami. Lubią się popisywać i udawać twardzieli.
– Myślisz, że udaję?
– Tak – patrzyła na mnie pewnie, przekonana, że ma rację.
Uśmiechnąłem się do niej, a później pochyliłem się do Kamili, szepcząc jej co do ucha. Spięła się, ale po chwili spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
– Dobra. Zostawmy temat. Przynajmniej na razie. – Marek znów chciał włączyć się do rozmowy. – Weekend jest dług… – przerwał, widząc jak Kamila dyskretnie odsunęła krzesło i zwinnie wsunęła się pod stół.

88cd0318-9eee-4f9d-9baa-ae84bbb1f131.png


Oboje zamilkli. Patrzyli na mnie szeroko otwartymi oczami. Natalia szybciej odzyskała panowanie nad sobą. Dyskretnie uniosła obrus i zajrzała pod stół. Ze swojego miejsca naprzeciwko mnie, zobaczyła tylko wypięte pośladki Kamili.
Chwilę później uśmiechnęła się, widząc moją minę. Mogła się tylko domyślać, co dzieje się pod stołem. Tam Kamila rozpięła już moje spodnie i obejmowała wargami sztywnego penisa. Nie miała wiele miejsca, więc musiała zrobić to inaczej. Wzięła go do ust i mocno oplotła językiem, stale, miarowo ssąc.

To, jak rozmawiałem z Markiem, podnieciło ją. Poczuła się jak zabawka, jak usłużna suka, wręcz niewolnica. Gdy powiedziałem, żeby weszła pod stół i zrobiła mi dobrze, aż przeszył ją dreszcz. Wahała się tylko przez mgnienie oka.

Wokół było pełno ludzi, słyszała ich rozmowy, widziała cienie rzucane przez ich sylwetki na cienkim obrusie oddzielającym ją od sali niczym kurtyna. To nakręcało ją jeszcze bardziej. Blat uniemożliwiał jej odsunięcie głowy, dlatego zamiast tego wzięła kutasa głębiej w usta i zaczęła stymulować mnie krótkimi, szybkimi ruchami. Nagle zjawiła się kelnerka z naszymi zamówieniami. Kamila widziała czubki jej butów. Była tuż przy niej, aż miała ochotę jęknąć.
Niedługo później Kamila wysunęła się spod stołu i usiadła z powrotem na swoim krześle. Z uśmiechem spojrzała na Natalię, przetarła kciukiem kącik ust i oblizała go ostentacyjnie. To było niezwykłe uczucie – połączenie wyższości, nawet triumfu oraz uległości, wręcz uprzedmiotowiania i seksualnego napięcia. Podobało jej się.
– Masz jeszcze jakieś wątpliwości? – jej głos był pełen słodkiego jadu, a spojrzenie twardsze od stali. Jakby nigdy nic napiła się wina, a później sięgnęła do swojego jedzenia.

Reszta kolacji upłynęła już w zupełnie innej atmosferze. Marek zdecydowanie utracił rezon, choć sprawiał wrażenie, jakby nie powiedział ostatniego słowa, a przynajmniej tak mu się wydawało. Inaczej było z Natalią. Ona chyba dopiero teraz naprawdę zwróciła na nas uwagę. Może nawet bardziej na Kamilę niż na mnie, a ta bardzo wczuła się w swoją rolę.
W pewnej chwili pochyliła się do mnie i wyszeptała do ucha „Chodźmy już, nudno tu”. Zrobiła to tak, że aż nie mogłem się nie uśmiechnąć na widok min Marka i Natalii. Podziękowaliśmy i wstaliśmy od stołu. Oboje czuliśmy ich spojrzenia na swoich plecach aż do momentu, kiedy nie wyszliśmy z sali.
W pokoju nie zapaliliśmy nawet światła. Nie było nam potrzebne. Kamila stanęła na środku pokoju, czekając aż do niej dołączę. Stanąłem za nią i powolnymi, pieszczotliwymi ruchami zacząłem przesuwać dłońmi po jej ciele. Subtelne, delikatne pieszczoty wywoływały zadowolone pomruki. Oszczędnymi drobnymi ruchami zaczęła kręcić biodrami, ocierając się o mnie. Wspólnie powoli zaczęliśmy ściągać z niej sukienkę, która w końcu niczym cień spłynęła na podłogę. Niedługo później dołączyły do niej koronkowy stanik i majtki. W samych pończochach i szpilkach czuła się niezwykle seksownie. Dotyk moich dłoni wywoływał gęsią skórkę. Zaczęła zaciskać i rozluźniać mięśnie na korku, który nadal miała w sobie, odkrywając nowy poziom przyjemności.

– Nie ruszaj się – szepnąłem i przygryzłem skórę na jej karku. Po chwili oczekiwania znów poczuła mnie za sobą. Objąłem jej szyję, układając na niej czarną tasiemkę. Gdy zapiąłem sprzączkę, zwróciła głowę w bok, żeby spojrzeć na siebie w lustrze. Przesunęła dłonią obroży i przygryzła wargę. Nie cieszyła się widokiem zbyt długo, bo po chwili sięgnąłem do jej oczu, zakrywając je satynową opaską.
Zaśmiała się, lekko zaskoczona i poddenerwowana, ale nie opierała się. Ufała mi, uległa i posłuszna. Pozbawiona wzroku, tym chętniej poddała się mojemu dotykowi. Sama też uległa atmosferze, dotykając siebie. Gdy moje dłonie błądziły po jej biodrach i brzuchu, ona swoimi palcami drażniła sterczące, twarde jak małe kamyczki sutki. Gdy ja masowałem delikatnymi uściskami jej piersi, ona przyciągała moje biodra do swoich pośladków.

– Uklęknij – wystarczyło jedno słowo, niemal szept, by posłusznie padła na kolana. Gdy stanąłem przed nią, sama uniosła nieco głowę, jakby chciała na mnie spojrzeć i rozchyliła usta lekko wysuwając język.
Oczekiwanie sprawiało, że miała ochotę zajęczeć. Tym bardziej, kiedy do obroży na jej szyi przypiąłem smycz, za którą lekko pociągnąłem. Nic nie widziała, za to wyczuwała moją obecność, słyszała sprzączkę paska, rozporek, szelest zsuwającego się materiału. W końcu poczuła znajomy, piżmowy zapach, a ciepła spęczniała główka przesunęła się po skórze jej twarzy. Próbowała jej sięgnąć, ustami, ale nie udało się jej. Znów poczuła dotyk na policzkach, na nosie, przesunąłem penisem po opasce. Jęknęła zniecierpliwiona i dopiero wtedy położyłem penisa na jej wysuniętym języku. Pomruk zadowolenia był stłumiony, bo od razu objęła go wargami i zaczęła obdarowywać pocałunkami. Teraz miała pełną swobodę ruchu, dlatego z zaangażowaniem zaczęła poruszać głową, przesuwając językiem po przyjemnie pulsującym trzonie.
– Daj ręce – znów wystarczył jedynie cichy szept, by posłusznie wykonała polecenie. Chwilę później trzymałem jej nadgarstki w pewnym, silnym chwycie. Przypomniała sobie, jak coś podobnego wydarzyło się w przymierzalni salonu. Przypomniała sobie, co wtedy czuła. Teraz było jeszcze lepiej, mocniej.
Sam zacząłem poruszać biodrami i pogłębiając penetrację. Kamila w pierwszej chwili się cofnęła, ale wtedy za pomocą smyczy przyciągnąłem ją z powrotem. To nie była jej decyzja i dobrze to zrozumiała. Nie opierała się, kiedy zacząłem posuwać jej usta. Z początku delikatnie, ale później bardziej zachłannie i głębiej. Było jej trudno, ale ten wysiłek działał na nią. Czuła, że przełamuję jej kolejną granicę, otwieram… nie… wyważam kolejne drzwi. Drzwi, za którymi czekała uległa i gotowa na wszystko kurwa.
Gdy przerwałem, kutas lśnił od śliny, która spływała też po jej wargach i brodzie. Przez długą chwilę uspokajała oddech. Poczuła pociągnięcie za smycz i bez sprzeciwu podążyła za mną na kolanach. Wdrapała się na łóżko i wypięła tyłek, czekała aż ją wezmę. To nie był jednak ten moment.
– Połóż się na plecach – powiedziałem, a kiedy to zrobiła, sięgnąłem po smycz i przywiązałem ją do wezgłowia, zostawiając Kamili tylko nieznaczną swobodę przesunięcia się na łóżku. Później chwyciłem jej ręce i uniosłem ramiona. Zawiązałem na jej nadgarstkach szarfę, przeplatając ją ze smyczą, tak żeby nie mogła opuścić ramion bez pociągnięcia za nią.

Wtedy znów na chwilę zniknąłem. Kamila wiła się na łóżku, oczekując pieszczot. Jej ciało wręcz o nie błagało. Cały świat nagle skurczył się tylko do tego łóżka, do chłodnej pościeli pod nią, do węzłów krępujących ruchy, do opaski, która zaczynała doprowadzać ją do szału. Wtedy znów poczuła, jak materac ugina się pod moim ciałem.
Ułożyłem się obok niej, bardzo powoli przesunąłem palcem od jej czoła, po nosie, wargach, szyi… między piersiami, po płaskim, napiętym brzuchu, aż między uda. Była rozpalona, soki wręcz z niej wypływały. Błagalnie rozłożyła szerzej nogi, oczekując, że w nią wejdę. To jeszcze nie był ten moment.

5164971f-e242-464d-81f4-3c35d3bbdfda.png


– Ahhhhhh! – jęknęła głośno, kiedy jej sutek przeszył nagły impuls. Szarpnęła się instynktownie, ale nie mogła się uwolnić. Dopiero po chwili dotarło do niej, że to piekący chłód. Dopiero, kiedy znów dotknąłem go kostką lodu. Powoli przesunąłem ją w rowek między piersiami, a później na drugie wzniesienie, gdzie drugi sutek aż pokrył się gęsią skórką, mimo że jeszcze go nie dotkałem.

Później powędrowałem w górę, po jej szyi, do ust. Kamila czuła zimną wodę, kiedy lód zaczął się roztapiać. Przesuwałem kostką po jej wargach, a wtedy sama wysunęła język, żeby jej dotknąć. Jak zahipnotyzowany obserwowałem, jak obdarza ją pieszczotami. Było w tym coś niezwykle erotycznego.
Coraz trudniej było mi nad sobą panować, ale to jeszcze nie był koniec. Odsunąłem lód od ust Kamili i powoli przesuwałem nad jej ciałem, specjalnie pozwalając by pojedyncze zimne krople spadały na skórę. Każda wyrywała z jej ust głośny jęk. Niemal krzyknęła, kiedy ostatnia spadła na łono. Chwilę później delikatnymi smagnięciami przesuwałem lodem po rozognionych wargach jej szparki. Powtarzałem to kilka razy, a Kamila nie była w stanie się opanować i wiła się po łóżku, naciągając smycz i szarfę na rękach.
Kiedy w końcu położyłem i przytrzymałem kostkę na jej łechtaczce, zmysły Kamili eksplodowały. Napięła całe ciało, a z jej ust wyrwał się zwierzęcy krzyk rozkoszy i nieskrępowanej rządzy. Gdy odrzuciłem kostkę, z której niewiele już zostało, jęknęła głośno. Jej oddech był szybki, spazmatyczny, nie była w stanie się uspokoić, balansując na skraju histerii i dzikiego spełnienia.
Nie pomogło, kiedy ułożyłem się między jej nogami, podsuwając ramiona pod jej tyłek. Nie pomogło, kiedy językiem zacząłem zbierać roztopioną wodę i soki z jej szparki. Wypchnęła biodra do góry, a ja wpiłem się ustami w jej cipkę, namiętnie i zachłannie całując. W tej pozycji mogłem też sięgnąć do korka, który cały czas miała w sobie. Ciągnąc za niego napinałem mięśnie i stymulowałem zaciśnięty otwór, dając jej kolejną dawkę doznań…

Kamila nie była w stanie określić, ile przeżyła orgazmów, czy może był tylko jeden, ale tak rozkosznie długi. Gdy wreszcie ją rozwiązałem i odpiąłem smycz, po prostu przywarła do mojego boku i zwinęła się w kłębek. Odleciała niemal natychmiast, a to był dopiero pierwszy dzień naszego pobytu tutaj…
No cóż, można było się spodziewać, że będzie tak samo dobre jak poprzednie.😉 Genialne wręcz ❤️
 
Mężczyzna

pascal

Seks Praktykant
I ona razem z nim. - lepiej brzmiało by "A ona razem z nim"

To akurat potrafiła docenić. I to chyba była najciekawsza część tej pracy.

Przynajmniej było tak, aż do chwili, kiedy zjawiłem się w salonie. - czepiłbym się tego nagłego przeskoku narratora.



– Podoba mi się ta perspektywa – mówię z uśmiechem, a ona nagle spuszcza wzrok speszona. - tu lepiej brzmiałoby: a ona, speszona, opuszcza wzrok.


Gdy wreszcie wybiła dwudziesta, Kamila szybko przebrała się jeansy - brakuje "w".

W lustrz poprawiła jeszcze stanik, żeby lepiej zaprezentować dekolt - słowo "lustrz".



Przepraszam. Takie zboczenie zawodowe. Nie miejcie, drodzy autorzy tej opowieści, za złe, że pozwoliłem sobie na wtrącenie moich uwag do tekstu.
 
Kobieta

kaami

Biegły Uwodziciel
I ona razem z nim. - lepiej brzmiało by "A ona razem z nim"

To akurat potrafiła docenić. I to chyba była najciekawsza część tej pracy.

Przynajmniej było tak, aż do chwili, kiedy zjawiłem się w salonie. - czepiłbym się tego nagłego przeskoku narratora.



– Podoba mi się ta perspektywa – mówię z uśmiechem, a ona nagle spuszcza wzrok speszona. - tu lepiej brzmiałoby: a ona, speszona, opuszcza wzrok.


Gdy wreszcie wybiła dwudziesta, Kamila szybko przebrała się jeansy - brakuje "w".

W lustrz poprawiła jeszcze stanik, żeby lepiej zaprezentować dekolt - słowo "lustrz".



Przepraszam. Takie zboczenie zawodowe. Nie miejcie, drodzy autorzy tej opowieści, za złe, że pozwoliłem sobie na wtrącenie moich uwag do tekstu.
Konstruktywna krytyka zawsze w cenie, myślę że nikt się nie będzie o to obrażał. 🙂
 
Podobne tematy
Rozpoczęty przez Tytuł Forum Odp Data
N Nowa praca Opowiadania erotyczne 5
KundelBI Nowa Pani 3 #FemDom Opowiadania erotyczne 0
KundelBI Nowa Pani część 2 (#FemDom) Opowiadania erotyczne 1
S Nowa rola Viki Opowiadania erotyczne 4
KundelBI Nowa Pani Opowiadania erotyczne 12

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry