Słońce wpada przez wysokie okna, a jego ciepłe promienie przesuwają się po nagiej skórze. Kamila nie śpi już od jakiegoś czasu, ale nie ma ochoty wracać jeszcze do rzeczywistości. Z zamkniętymi oczami przedłuża ten moment tak długo, jak to tylko możliwe. Leniwie przesuwa nogami, wysuwając jedną z nich spod miękkiej kołdry. Słońce przyjemnie rozgrzewa nagą skórę.
Wyciąga rękę po poduszkę i zasłania nią twarz, odgradzając się od światła. Gładki materiał pachnie nim… Wciąga głębiej ten zapach, a błogi uśmiech igra na jej ustach. Był przyjemny, uspokajający, ale jednocześnie też pobudzający… podniecający. Gdy go czuła, gdy on był blisko, czuła się bezpieczna, pewna, że w każdej chwili, w każdej sytuacji będzie miała się na kim oprzeć. Ale ten zapach miał też drugą, intensywniejszą nutę. Tę, która rozpalała jej wnętrze, która sprawiała, że tak, jak teraz instynktownie zaciskała uda.
Bo to był też zapach seksu… gorącego, intensywnego, zachłannego. To on wypełniał jej nozdrza, kiedy jej ciało rozsadzała rozkosz. Kiedy zwalniała wszystkie hamulce i robiła rzeczy, na wspomnienie których później sama czuła się zawstydzona. Kiedy on po prostu ją brał i robił, na co miał ochotę…
Kamila zamruczała głośno, przyciskając poduszkę do twarzy. Wiła się pod kołdrą, czując delikatny ból zesztywniałych mięśni. Zakwasy po seksie…
Dawno ich nie czuła…
Z drugiej strony…
Po tych kilku tygodniach z nim jej ciało powinno już być odpowiednio wyćwiczone.
Ale wczoraj to ona była na górze. Gdy do niego przyszła, akurat rozpakowywał nową płytę. Zamówił ją nie wiadomo skąd, bo od dawna nie była już normalnie dostępna. Włączył od razu, a mieszkanie wypełnił miękkie, zmysłowe dźwięki. Pierwszy raz słyszała ten utwór, autorka też nic jej nie mówiła, zresztą… zawsze słuchał dziwnej muzyki. Ale dobrze się przy niej tańczyło.
Gdy ją objął, gdy jego dłonie chwyciły jej biodra, oddała się i dała prowadzić. Z przyjemnością i powoli rosnącym podnieceniem jej ciało wiło się wokół niego, poddając się rytmowi muzyki. Kusiła go, ocierała o jego krocze, z satysfakcją czując, jak szybko zareagował. Gdy był sztywny, sięgnęła dłonią, żeby tym bardziej go pobudzić. Pragnęła go, po to tu przyszła. Po to wracała za każdym razem.
Gdy znaleźli się w sypialni, popchnęła go na łóżko, zrzuciła szpilki i ostrożnie weszła za nim. Stojąc nad jego głową, podwinęła obcisłą sukienkę i powoli ściągnęła majtki. Przygryzając wargi, opadła tak by jego głowa znalazła się między jej udami.
Od razu chwycił ją mocno za tyłek i wpił ustami w szparkę zwilżoną już obficie sokami. Zlizywał je zachłannie, wślizgując się językiem do środka. Czuła, jak napiera, sięga do jej wnętrza. Chwyciła go wtedy za włosy i zaczęła poruszać biodrami, dociskając cipkę do jego ust. Sam mocno trzymał jej pośladki w swoich dłoniach, ściskał, masował. Nagle przywarł wargami do niej i mocno je zassał, zmuszając ją do głośnego jęku. Odchyliła wtedy głowę, odrzucając włosy na plecy. Kątem oka dostrzegła ruch… odwróciła się i zobaczyła swoje odbicie.
Siedziała na jego twarzy, ujeżdżała, a każda pieszczota, każdy ruch zraszał jej cipkę sokami spijanymi łapczywie przez spragnione usta. Patrząc na siebie, chwyciła za dekolt sukienki i ściągnęła go w dół, wydobywając cycki. Chwyciła je w dłonie, drażniąc palcami stwardniałe sutki. Wyglądała jakby grała w porno, czuła się jak w porno… Jęczała jak w porno, gdy przyszedł orgazm. Nie powstrzymywał się, nie próbowała być cicho. Pozwoliła, by z głębi gardła wydobył się pierwotny krzyk rozkoszy.
To jednak nie był koniec zabawy, wręcz przeciwnie. Chwilę później uniosła się, obróciła i powoli przesunęła w dół. Sięgnęła do jego spodni i zsunęła je, wyciągając oczekującego na nią kutasa. Zaczęła jeździć po nim ręką, pobudzając go mocniej, obserwując jak sztywnieje, jak pulsują żyłki oplatające trzon. Chwilę później dosiadła tyłem swojego ogiera, nadziewając się na spęczniałego, grubego kutasa. Rozgrzana pała od razu weszła w mokrą, rozedrganą po orgazmie szparkę aż do samego końca. Uwielbiała to uczucie. Wypełniał ją i rozpychał, pulsując pożądaniem i pierwotną męskością.
Zaczęła powoli, zmysłowo. Znów spojrzała w lustro. Czuła się obserwowana, podziwiana. Jakby grała przed samą sobą. I przed nim…
Pochyliła się lekko, wypinając tyłek. Krągłe, pełne pośladki w przygaszonym świetle kusiły i zachęcały do pieszczot. Sięgnął tam niemal natychmiast. Najpierw ją masował, później wsunął palec w rowek i w nią. Podwójna penetracja rozbudziła jej zmysły jeszcze bardziej, zwłaszcza, kiedy palec zaczął rytmiczne ruchy w ciasnej dziurce.
Ujeżdżała go coraz energiczniej, coraz głębiej. Kobieta, którą widziała w lustrze patrzyła na nią nieobecnym wzrokiem. Jej rozchylone wargi nie mogły powstrzymać głośnych jęków. To już nie było przedstawienie, to była czysta rozkosz, której nie mogła kontrolować… dawkować sobie w perwersyjnej grze z samą sobą. Jej ciało oderwało się od umysłu, poniesione doznaniami płynącymi z jej wnętrza, z nabitej na gruby pulsujący pal, rozpychanej do granic cipki.
Skończył wtedy razem z nią. Czuła wyraźnie, jak się w niej rozpływa, gdy jej szparka mocno się na nim zaciskała. Teraz, po kilku godzinach snu, nadal czuła go między udami. Skóra pokryta była wyschniętymi smugami nasienia. Zdecydowanie potrzebowała prysznica.
Tym bardziej, że wspomnienia na dobre odgoniły resztki snu.
Przeciągając się niczym kotka, Kamila zawinęła się w kołdrę i wstała. Sięgnęła do torebki i znalazła telefon. „Mam kilka spraw do załatwienia, ale to nie zajmie długo. Poczekaj na mnie” – wiadomość była krótka. Niby sucha, zwyczajna, ale czytając ją, niemal słyszała, które słowa zaakcentował. Poczekaj na mnie… to nie była niewinna prośba. Raczej… polecenie. Przyjemny dreszcz wywołany przez obrazy minionej nocy tylko się nasilił.
Przeszła do kuchni. Z niezrozumiałych przyczyn starała się być cicho, niemal chodziła na palcach. W pustym mieszkaniu czuła się trochę jak intruz. Nalała sobie wody do szklanki i opierając się biodrami o blat, wyjrzała przez okno. Tam toczył się zwyczajny dzień. Odrestaurowane pofabryczne budynki, zielone drzewa, szum aut przejeżdżających pod budynkiem. Tutaj była sama. Tylko ze swoimi myślami. Oparła dłoń o kant blatu, jakby zamierzała na niego wskoczyć i usiąść. Tak, jak wtedy…
Wybrali się wspólnie na koncert. Siedziała na wysokim murku niedaleko Atlas Areny i czekała, aż zaczną wpuszczać ludzi. Znów poczuła się jak nastolatka. Założyła nawet swoje stare glany i skórzaną kurtkę. Czuła się tak, jak wtedy… no prawie, bo tym razem nie była ze znajomymi. Była z nim.
Stał blisko, między jej nogami, trzymając dłonie na jej biodrach. Wśród ubranych na czarno fanów Rammsteina wydawał się trochę nie na miejscu, ale nie robiło to na nim wrażenia. Nie musiał niczego udawać czy udowadniać. Kręciło ją ta pewność siebie.
Na samym koncercie napięcie między nimi tylko narastało – z początku subtelnie, ale z czasem coraz bardziej otwarcie zaczął ją obmacywać. W szalejącym tłumie nikt nie zwracał na nich uwagi. Stał z tyłu, a jego dłonie błądziły po jej ciele. Jego kutas napierał na jej pośladki, kusząc i składając obietnice. Sprawił, że muzyka zeszła na dalszy tor, że jej wnętrze było równie gorące, co pirotechnika na scenie, że ucieszyła się, gdy wreszcie zagrali Adieu.
Tłum wysypywał się z budynku, ale oni zamiast iść w stronę parkingu, ruszyli na około Areny. Dała się prowadzić nawet wtedy, kiedy przesunął na bok barierkę zabezpieczającą i wciągnął ją dalej. Z tyłu budynku było znacznie ciemniej. Stało tu kilka samochodów i ciężarówek ekipy. Słychać było urywki rozmów ludzi, którzy powoli szykowali się do pracy przy rozmontowywaniu sceny oraz tych, którzy wyszli na papierosa.
Sprowadził ją w dół po schodach, a gdy tylko znaleźli się w mroku, nagle pchnął ją na ścianę i przycisnął własnym ciałem, zachłannie całując. Nie broniła się, od razu uniosła nogę, opierając udo na jego biodrze, zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła jeszcze bliżej.
Jego dłonie błądziły po jej ciele, szybko znalazły drogę pod koszulkę, ścisnęły piersi. Gdy naparł na nią biodrami, sztywny kutas przyjemnie uciskał jej krocze.
– Pragnę Cię – wysapał jej prosto w usta.
– To mnie weź… – pocałowała go mocno, przygryzając dolną wargę.
Odsunął się wtedy i mocnym szarpnięciem obrócił ją do siebie tyłem. Z głośnym pomrukiem oparła się wtedy o chłodny, chropowaty beton i wypięła tyłek. Kręciła biodrami, kiedy opuszczał jej spodnie i majtki, kiedy słyszała, jak rozpina swoje, kiedy poczuła, jak ociera się o nią pulsujący kutas.
Chciała rozsunąć nogi, ale spodnie na wysokości kolan i majtki na udach jej nie pozwoliły, a on nie zamierzał dłużej czekać. Chwycił ją mocno za biodra i po prostu zaczął posuwać. Szybko, gwałtownie, bez żadnej gry wstępnej.
Kilka pierwszych ruchów było bolesnych, ale on nie zwracał uwagi na jej okrzyki. Wchodził w nią głęboko, brutalnie, biorąc, na co miał ochotę. Ból szybko zniknął, gdy szparka spłynęła sokami i zaczęła się na nim zaciskać.
Nagle położył jej dłoń na ustach i mocno przycisnął, powstrzymując kolejny głośny jęk. Wtedy usłyszała turkot kółek nad sobą. Ekipa ze skrzyniami. Tuż nad nimi…
A on dalej na nią napierał. Jego kutas jeździł w przód i w tył, wbijając się w nią mocno, drażniąc spragnione rozkoszy zakamarki jej szparki. Wzięła jego palce do ust i zaczęła je ssać. Chwilę później doszła. Zacisnęła zęby na jego palcach, ale nawet to nie powstrzymało jęków. On pchał dalej, sprawiając, że nogi zaczęły się pod nią uginać. Upadłaby, gdyby nie trzymał jej bioder tak silnie, gdyby nie kontrolował jej ciała, gdyby nie używał jej jak taniej zdziry…
Kamila zorientowała się, że mocno zaciska dłoń na kuchennym blacie. Mieli dużo farta, że nikt ich wtedy nie nakrył. Ale w ogóle wtedy nie myśleli. Dopiero w samochodzie zorientowała się, że zapierając się o ścianę i zaciskając dłonie złamała dwa paznokcie.
Odstawiła pustą szklankę na blat i poszła do łazienki. Stanęła pod deszczownicą i zamknęła oczy, rozkoszując się gorącą wodą spływającą po całym ciele. Zaczęła przesuwać dłońmi po mokrej skórze. Palce powoli sunęły po twarzy, szyi, piersiach, brzuchu, udach…
Poczuła pokusę, żeby sięgnąć między nie…
Przesunęła opuszkami palców po gładkich wargach, a później wyżej, zataczając drobne kółeczka na wrażliwej perełce. Drugą ręką sięgnęła do piersi, kciukiem i palcem wskazującym chwyciła sutek, który zdążył już stwardnieć. Zaczęła delikatnie za niego ciągnąć. Z przymkniętymi oczami i uśmiechem igrającym na ustach zaczęła delikatne pieszczoty. Najtrudniejsze było to, żeby nie przekroczyć granicy, żeby utrzymać balans i kontrolę.
Przypomniała sobie jego dotyk…
Gdy błądził dłońmi po jej ciele, gdy ją brał…
Wtedy była w całości jego…
Robił, czego tylko zapragnął…
Nic jej bardziej nie podniecało…
To był piątek, pamięta to dobrze, bo była bardzo zmęczona po pracy i cieszyła się na myśl o weekendzie. Przyszła, choć perspektywa własnego łóżka, koca i Netflixa była równie kusząca. Szybko przekonał ją, że wybrała słusznie. Zauważył, że była wykończona, przytulił, a później powiedział, żeby się położyła w sypialni.
Chwilę później na szafce nocnej pojawił się kieliszek wina i zapłonęły świeczki.
Usiadł obok niej, powoli przesuwając dłonią po jej plecach. Nie śpieszył się, był delikatny, zmysłowy. Przymknęła oczy, poddając się pieszczotom. Dopiero po długiej chwili, gdy była już zrelaksowana, zaczął stopniowo ściągać z niej ubranie. Pozwoliła mu, delikatnie się unosząc, ale sama nie wykonywała żadnych gestów w jego stronę. Poczuła, jak się pochyla, jak jego usta składają delikatne pocałunki na jej szyi, łopatkach, plecach…
Usiadł na niej okrakiem i zaczął masować. Poczuła oliwkę, którą rozgrzał wcześniej na dłoniach. Zajął się jej ramionami, później kręgosłupem i biodrami. Później sięgnął do jej łydek i stóp, które po całym dniu w pracy aż prosiły się o pieszczoty. Oddychała powoli, od czasu do czasu pomrukując z zadowolenia.
Masaż był na tyle długi i powolny, że pomyślała, że może nawet tylko na tym się dziś skończy. Wtedy jednak jego dłonie zawędrowały na jej pośladki. Masował je równie spokojnie, ale dotyk w tym miejscu zaczął mocniej na nią działać. Jego palce docierały między pośladki i niżej, między uda, wywołując przyjemne napięcie. Doskonale to wyczuł, a później wykorzystał…
Była już wilgotna, kiedy wreszcie do niej sięgnął. Jego palce gładko wsunęły się do jej wnętrza z cichym mlaśnięciem. Poruszał nimi powoli, leniwie, stopniowo pogłębiając penetrację. Kamila zaczęła mruczeć częściej i głośniej. Chętnie rozsunęła nogi, dając mu więcej przestrzeni do zabawy. Gdy jego palce wreszcie całe zanurzyły się w jej szparce, zaczął nimi poruszać na boki, stymulując intensywnie wrażliwe ścianki. Badał ją, testował, drażnił, cofając się, gdy jej biodra instynktownie napierały na dłoń.
Była już mocno rozpalona, kiedy jednym z palców sięgnął między pośladki. Dzięki oliwce nie napotkał praktycznie żadnego oporu, gdy wcisnął go w ciasną dziurkę. Podwójna rytmiczna penetracja jeszcze zwiększyła jej przyjemność.
Gdy więc uniósł się i usłyszała, że się rozbiera, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Chciała go mieć w sobie. Usiadł znów na niej, ocierając o jej pośladki. Jego penis był już sztywny, napięty, przyjemnie ciepły i pulsujący. Podnieciła się jeszcze bardziej.
Wtedy poczuła, jak napiera silniej i spęczniała, lśniąca od preejakulatu i oliwki żołądź naciska na jej odbyt.
– Poczekaj, ja nie chcę – oparła ręce na łóżku chcąc się podnieść, ale tedy jego silna dłoń zacisnęła się na jej karku.
– Ale ja chcę… – usłyszała nad sobą i poczuła, jak mocniej na nią napiera. Mocne nawilżenie i wcześniejsze pieszczoty sprawiły, że opór był niewielki. Dziurka ustąpiła, wpuszczając go do środka i otulając ciasno.
Kamila leżała spokojnie, gdy zaczął pracować biodrami. Czuła wyraźnie, jak pulsujący kutas stopniowo wchodzi w nią coraz głębiej. Był delikatny, ostrożny, ale i tak jej rozciągany tyłek zaczynał boleć. Nie lubiła seksu analnego, a jego kutas był znacznie większy niż palce, które czasem tam wpuszczała.
– Boli… – wysyczała przez zęby.
– Będę delikatny – wymruczał przy jej uchu i przesunął po nim językiem.
Jego ruchy nabrały rytmu. Nie napierał dalej, choć nie wszedł w nią do końca. I tak mocno czuła każde pchnięcie, to jak żylasty kutas jeździ w jej dziurce.
– Od dawna miałem ochotę na Twój krągły tyłek…
– Sprawdzić, jak jesteś ciasna…
– Zerżnąć wszystkie dziurki…
W jego głośnie Kamila słyszała zwierzęce podniecenie. Czuła, że nawet gdyby chciała mu przerwać, nie zdoła się wyrwać. Wziął ją tak, jak chciał, nie przejmując się niczym. Dociskał ją do łóżka i rżnął w tyłek. Cała sytuacja, napięcie zaczęły na nią działać. Początkowy ból zaczął ustępować pod wpływem rosnącego podniecenia. Zacisnęła dłonie na pościeli, szarpiąc za nią. Zaczęła jęczeć głośniej, bardziej gardłowo.
Skończył szybko, może aż zbyt szybko. Wyraźnie czuła, jak penis drga kilka razy, zalewając jej wnętrze nasieniem. Gdy wyciągnął kutasa spomiędzy jej pośladków i opadł na łóżko, poczuła nagłą pustkę w rozciągniętej dziurce.
Leżała nieruchomo, a sprzeczne emocje kotłowały się w jej głowie.
Gniew i wstyd, bo tego nie chciała…
Uległość i fascynację, bo jednak to zrobił…
Zaskoczenie zmieszane z podnieceniem, bo okazało się przyjemniejsze niż myślała…
Strach i pożądanie, bo nie wiedziała, do czego jeszcze będzie zdolny, ale… chciała to sprawdzić.
Wstał, a chwilę później usłyszała, jak odkręca wodę pod prysznicem. Przez chwilę biła się z myślami, ale w końcu wstała i dołączyła do niego. Chciała z nim porozmawiać. Im szybciej, tym lepiej, póki emocje były żywe.
Uśmiechnął się, gdy weszła do łazienki. Jego spojrzenie… teraz, stojąc pod tym samym prysznicem niemal znów czuła je na sobie. Jakby podziwiał dzieło sztuki, jakby chłonął wzrokiem każdy detal jej ciała. Do tego emanująca od niego pewność siebie i satysfakcja. Jak u myśliwego stojącego nad trofeum. Po jego nagim ciele lały się strugi gorącej wody, podkreślając sylwetkę, zarys mięśni. Jej stanowczość spływała razem z nią.
Wyciągnął rękę i przyciągnął ją do siebie. Pocałował mocno, głęboko. Gdy się odsunęła, by wreszcie się odezwać, nagle chwycił ją za szyję, pewnie zaciskając palce i wiążąc słowa w gardle. Przez długą chwilę stali w milczeniu, patrząc sobie w oczy.
On z pewnością prawdziwego samca… ona… coraz bardziej ulegle.
Pociągnął ją w dół…
Uklękła bez słowa sprzeciwu…
Przesunął dłoń na głowę, chwycił za mokre włosy…
Spojrzała na niego z dołu…
Przyciągnął ją bliżej…
Chętnie otworzyła usta.
Skończył wtedy na jej twarzy, rozsmarował na niej spermę swoim kutasem. Czuła się jak tania zdzira, jak szmata. I dawno nie była tak podniecona. Nawet kiedy woda spłukała z niej nasienie, nadal czuła je na skórze. Jakby zostawił na niej swój ślad, oznaczył…
Kamila wyciągnęła z siebie palec. Pod wpływem wspomnień dała się ponieść. Zagryza wargę, walcząc sama ze sobą. Mogła dać sobie spełnienie, niewiele brakowało… ale…
Ale chciała, żeby to on ją zaspokoił…
Wyszła spod prysznica i długo wycierała się ręcznikiem. Jakby liczyła, że w ten sposób zniknie też podniecenie. Rozglądając się przeszła do pokoju, później do sypialni. Tam wreszcie znalazła swoje buty. Założyła je i stanęła przed lustrem. Wysokie szpilki dodały jej kilka centymetrów. Nogi prezentowały się teraz jeszcze lepiej. Obracała się, żeby dokładnie obejrzeć je każdej strony. Nigdy nie miała takich butów. On jej je dał…
To było, kiedy zabrał ją do teatru. Powiedziała, że nie ma odpowiednich butów, a on po prostu stwierdził, że w takim razie najpierw jadą na zakupy. Bawiła ją jego mina, kiedy po ponad godzinie wchodzili do kolejnego sklepu. Butów jeszcze nie znalazła, ale on na ramieniu miał już dwie torby z nowymi ciuchami. Uznała, że skoro sam ją zaprosił, powinna się dobrze prezentować. Nic nie powiedział, gdy płacił za wszystkie zakupy.
Kamila nie mogła się zdecydować, szukała czegoś wyjątkowego. Seksownego, ale i eleganckiego. To nie był jej styl, ale chciała tak wyglądać dla niego. W pewnej chwili na jednej z witryn dostrzegła czarną szpilkę. Odbijała światło, przyciągając wzrok, a głęboka czerwień podeszwy budziła pożądanie. Spojrzała tylko na cenę i ruszyła dalej. Wtedy poczuła jego dłoń na ramieniu.
– Spodobały Ci się?
– Daj spokój. Widziałeś, ile kosztują?
– A wiesz, jak seksowna jest kobieta, dla której je kupię?
Zatrzymała się i spojrzała mu w oczy. Nie żartował.
– Żartujesz?
– Lubię to, co najlepsze – przesunął dłoń z jej ramienia, po talii, na biodro. Przyciągnął ją lekko. Naprawdę nie żartował.
Weszli do sklepu. Gdy ubrana w garsonkę dziewczyna podeszła do niej ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy, poczuła się dziwnie. Trudno było jej odnaleźć się po drugiej stronie.
– Dzień dobry, chcemy obejrzeć te buty – wskazał dłonią, a dziewczyna tylko zapytała o rozmiar i zaraz zniknęła na zapleczu. Wróciła bardzo szybko, ze smutną miną przepraszając, bo akurat tego numeru nie mają w salonie.
– No nic… poszukamy dalej… – Kamila odetchnęła, bo cały czas czuła się nieswojo.
– Czy może będą w innym salonie?
– Proszę chwilę poczekać, zaraz sprawdzę – dziewczyna przeszła do komputera i przez chwilę szukała się w systemie.
– Tak, jest jedna para w salonie w Galerii.
– Dziękujemy serdecznie, do zobaczenia
Wyszli, a on od razu skierował się do wyjścia.
– Chcesz tam jechać?
– Tak.
– Ale po co? Znajdziemy coś tutaj.
Zatrzymał się, stanął przed nią i spojrzał w oczy.
– Dostaniesz te buty, Kiciu. Widziałem, jak na nie patrzysz. Ja tak patrzę na Ciebie…
Między udami Kamili zrobiło się nagle bardzo ciepło, a jej kolana delikatnie zadrżały. Kiwnęła głową, tym razem ulegając z wielką chęcią.
Przejazd przez miasto zajął dłużej niż myślała, remonty skutecznie zatamowały ruch w mieście. W końcu jednak wjechali na parking, gdzie było sporo aut, ale bez problemu znaleźli miejsce.
Same zakupy poszły szybko, wiedzieli dokładnie, gdzie idą i po co. Kamila czuła się dziwnie, kiedy dostała buty kosztujące całą jej pensję. Nie umiała jednak ukryć radości. Czuła się trochę jak mała dziewczynka, jak jebany Kopciuszek.
Niecałe pół godziny później byli z powrotem w samochodzie. Kamila nie zapięła pasów, kiedy zamknął za nią drzwi. Poczekała aż sam wsiądzie i wtedy przysunęła się do niego, mocno i zachłannie całując. Bez wahania odwzajemnił pocałunek, wsuwając swój język w jej usta. Poczuł jej dłoń na swoim kroczu. Złapała go i zaczęła masować, szybko stawiając na baczność.
Kiedy w jego spodniach zrobiło się ciasno, rozpięła je i wyciągnęła kutasa. Przyklękła na siedzeniu pasażera, wypinając tyłek do okna i z uśmiechem pochyliła nad jego kroczem.
Najpierw poczuł jej dłoń i język. Współpracowały zgodnie, stymulując trzon i odsłoniętą żołądź. Lizała go i otulała wargami, jak przy namiętnym pocałunku. Później zaczęła nadziewać usta na kutasa, stopniowo biorąc go coraz głębiej. Jej głowa unosiła się i opadała miarowo, a wnętrze samochodu wypełniły jego jęki i jej zadowolone pomruki. Słyszała przejeżdżające obok samochody, rozmowy wysiadających lub wsiadających ludzi. Ryzyko jeszcze mocniej ją nakręcało. Właśnie w środku dnia obciągała swojemu facetowi na parkingu galerii handlowej. Jedną dłoń położył na jej głowie, drugą obmacywał wypięty tyłek. W tej pozycji nie mogła go obserwować, ale głośne jęki wystarczyły za dowód tego, jak dobrze jej idzie.
Wiedziała, kiedy zbliżył się do orgazmu. Po tylu razach potrafiła już to wyczuć. Przesunęła wtedy usta, tak, żeby objąć wargami samą główkę. Zaczęła ją drażnić językiem, jednocześnie szybko trzepiąc ręką. Już po chwili jej usta wypełnił znajomy smak. Zaczęła ssać mocno, przełykając nasienie, wylizując je z kutasa.
Chwilę później już ich tam nie było, ale gdy odjeżdżali, usłyszała jeszcze zaczepny klakson samochodu, który stał na przeciwnym miejscu…
Teraz miała te buty na stopach. Czuła się w nich wyjątkowo. Przeglądała się w lustrze, zadowolona z tego, co widzi. Od kiedy z nim była, nabrała pewności siebie, czuła się pożądana. Znów poczuła narastające podniecenie, gdy pomyślała o tym, co będą robić, kiedy wreszcie wróci. Znów miała ochotę się dotknąć. Albo, żeby on to zrobił…
Dźwięk wideofonu wdarł się do jej rozmyślań niczym budzik. Dwa krótkie dźwięki, ktoś otworzył sobie drzwi. Wracał…
Odeszła od lustra i przeszła do kuchni. Wyciągnęła kwadratową szklankę i nalała do niej bursztynowego alkoholu. Na koniec wrzuciła kostkę lodu. Zazgrzytał zamek w drzwiach…
Gdy wszedłem do mieszkania, na moment mnie zamurowało. Lekko pchnąłem drzwi, nawet nie sprawdzając, czy się zamknęły. Nie byłem w stanie oderwać oczu od tego widoku.
Kamila podchodziła do mnie powoli, kołysząc biodrami. Szpilki stukały o podłogę i to był jedyny dźwięk wybrzmiewający w ciszy. Miała na sobie buty i tylko je. Jej jasna skóra pod wpływem promieni słońca zdawała się niemal mleczna, miękko rozświetlona, jakby zapraszała, żeby ją dotknąć i sprawdzić, czy faktycznie istnieje. Długie nogi, szerokie biodra i kształtne piersi przywodziły na myśl połączenie antycznych posągów i mokrych fantazji napalonych nastolatków. I cała była tylko moja…
Stanęła przede mną i podała mi drinka. Wyjęła aktówkę z mojej ręki i odłożyła ją na szafkę z tajemniczym uśmiechem.
– Wreszcie jesteś. Tęskniłam… Panie.
Mówi cicho, niemal szeptem, ale jego brzmienie przeszyło moje ciało dreszczem. Patrząc mi głęboko w oczy, przyklęka przede mną i sięga do paska. Rozpina go powoli, a jej uśmiech obiecuje więcej niż jestem sobie w stanie wyobrazić…
Wyciąga rękę po poduszkę i zasłania nią twarz, odgradzając się od światła. Gładki materiał pachnie nim… Wciąga głębiej ten zapach, a błogi uśmiech igra na jej ustach. Był przyjemny, uspokajający, ale jednocześnie też pobudzający… podniecający. Gdy go czuła, gdy on był blisko, czuła się bezpieczna, pewna, że w każdej chwili, w każdej sytuacji będzie miała się na kim oprzeć. Ale ten zapach miał też drugą, intensywniejszą nutę. Tę, która rozpalała jej wnętrze, która sprawiała, że tak, jak teraz instynktownie zaciskała uda.
Bo to był też zapach seksu… gorącego, intensywnego, zachłannego. To on wypełniał jej nozdrza, kiedy jej ciało rozsadzała rozkosz. Kiedy zwalniała wszystkie hamulce i robiła rzeczy, na wspomnienie których później sama czuła się zawstydzona. Kiedy on po prostu ją brał i robił, na co miał ochotę…
Kamila zamruczała głośno, przyciskając poduszkę do twarzy. Wiła się pod kołdrą, czując delikatny ból zesztywniałych mięśni. Zakwasy po seksie…
Dawno ich nie czuła…
Z drugiej strony…
Po tych kilku tygodniach z nim jej ciało powinno już być odpowiednio wyćwiczone.
Ale wczoraj to ona była na górze. Gdy do niego przyszła, akurat rozpakowywał nową płytę. Zamówił ją nie wiadomo skąd, bo od dawna nie była już normalnie dostępna. Włączył od razu, a mieszkanie wypełnił miękkie, zmysłowe dźwięki. Pierwszy raz słyszała ten utwór, autorka też nic jej nie mówiła, zresztą… zawsze słuchał dziwnej muzyki. Ale dobrze się przy niej tańczyło.
Gdy ją objął, gdy jego dłonie chwyciły jej biodra, oddała się i dała prowadzić. Z przyjemnością i powoli rosnącym podnieceniem jej ciało wiło się wokół niego, poddając się rytmowi muzyki. Kusiła go, ocierała o jego krocze, z satysfakcją czując, jak szybko zareagował. Gdy był sztywny, sięgnęła dłonią, żeby tym bardziej go pobudzić. Pragnęła go, po to tu przyszła. Po to wracała za każdym razem.
Gdy znaleźli się w sypialni, popchnęła go na łóżko, zrzuciła szpilki i ostrożnie weszła za nim. Stojąc nad jego głową, podwinęła obcisłą sukienkę i powoli ściągnęła majtki. Przygryzając wargi, opadła tak by jego głowa znalazła się między jej udami.
Od razu chwycił ją mocno za tyłek i wpił ustami w szparkę zwilżoną już obficie sokami. Zlizywał je zachłannie, wślizgując się językiem do środka. Czuła, jak napiera, sięga do jej wnętrza. Chwyciła go wtedy za włosy i zaczęła poruszać biodrami, dociskając cipkę do jego ust. Sam mocno trzymał jej pośladki w swoich dłoniach, ściskał, masował. Nagle przywarł wargami do niej i mocno je zassał, zmuszając ją do głośnego jęku. Odchyliła wtedy głowę, odrzucając włosy na plecy. Kątem oka dostrzegła ruch… odwróciła się i zobaczyła swoje odbicie.
Siedziała na jego twarzy, ujeżdżała, a każda pieszczota, każdy ruch zraszał jej cipkę sokami spijanymi łapczywie przez spragnione usta. Patrząc na siebie, chwyciła za dekolt sukienki i ściągnęła go w dół, wydobywając cycki. Chwyciła je w dłonie, drażniąc palcami stwardniałe sutki. Wyglądała jakby grała w porno, czuła się jak w porno… Jęczała jak w porno, gdy przyszedł orgazm. Nie powstrzymywał się, nie próbowała być cicho. Pozwoliła, by z głębi gardła wydobył się pierwotny krzyk rozkoszy.
To jednak nie był koniec zabawy, wręcz przeciwnie. Chwilę później uniosła się, obróciła i powoli przesunęła w dół. Sięgnęła do jego spodni i zsunęła je, wyciągając oczekującego na nią kutasa. Zaczęła jeździć po nim ręką, pobudzając go mocniej, obserwując jak sztywnieje, jak pulsują żyłki oplatające trzon. Chwilę później dosiadła tyłem swojego ogiera, nadziewając się na spęczniałego, grubego kutasa. Rozgrzana pała od razu weszła w mokrą, rozedrganą po orgazmie szparkę aż do samego końca. Uwielbiała to uczucie. Wypełniał ją i rozpychał, pulsując pożądaniem i pierwotną męskością.
Zaczęła powoli, zmysłowo. Znów spojrzała w lustro. Czuła się obserwowana, podziwiana. Jakby grała przed samą sobą. I przed nim…
Pochyliła się lekko, wypinając tyłek. Krągłe, pełne pośladki w przygaszonym świetle kusiły i zachęcały do pieszczot. Sięgnął tam niemal natychmiast. Najpierw ją masował, później wsunął palec w rowek i w nią. Podwójna penetracja rozbudziła jej zmysły jeszcze bardziej, zwłaszcza, kiedy palec zaczął rytmiczne ruchy w ciasnej dziurce.
Ujeżdżała go coraz energiczniej, coraz głębiej. Kobieta, którą widziała w lustrze patrzyła na nią nieobecnym wzrokiem. Jej rozchylone wargi nie mogły powstrzymać głośnych jęków. To już nie było przedstawienie, to była czysta rozkosz, której nie mogła kontrolować… dawkować sobie w perwersyjnej grze z samą sobą. Jej ciało oderwało się od umysłu, poniesione doznaniami płynącymi z jej wnętrza, z nabitej na gruby pulsujący pal, rozpychanej do granic cipki.
Skończył wtedy razem z nią. Czuła wyraźnie, jak się w niej rozpływa, gdy jej szparka mocno się na nim zaciskała. Teraz, po kilku godzinach snu, nadal czuła go między udami. Skóra pokryta była wyschniętymi smugami nasienia. Zdecydowanie potrzebowała prysznica.
Tym bardziej, że wspomnienia na dobre odgoniły resztki snu.
Przeciągając się niczym kotka, Kamila zawinęła się w kołdrę i wstała. Sięgnęła do torebki i znalazła telefon. „Mam kilka spraw do załatwienia, ale to nie zajmie długo. Poczekaj na mnie” – wiadomość była krótka. Niby sucha, zwyczajna, ale czytając ją, niemal słyszała, które słowa zaakcentował. Poczekaj na mnie… to nie była niewinna prośba. Raczej… polecenie. Przyjemny dreszcz wywołany przez obrazy minionej nocy tylko się nasilił.
Przeszła do kuchni. Z niezrozumiałych przyczyn starała się być cicho, niemal chodziła na palcach. W pustym mieszkaniu czuła się trochę jak intruz. Nalała sobie wody do szklanki i opierając się biodrami o blat, wyjrzała przez okno. Tam toczył się zwyczajny dzień. Odrestaurowane pofabryczne budynki, zielone drzewa, szum aut przejeżdżających pod budynkiem. Tutaj była sama. Tylko ze swoimi myślami. Oparła dłoń o kant blatu, jakby zamierzała na niego wskoczyć i usiąść. Tak, jak wtedy…
Wybrali się wspólnie na koncert. Siedziała na wysokim murku niedaleko Atlas Areny i czekała, aż zaczną wpuszczać ludzi. Znów poczuła się jak nastolatka. Założyła nawet swoje stare glany i skórzaną kurtkę. Czuła się tak, jak wtedy… no prawie, bo tym razem nie była ze znajomymi. Była z nim.
Stał blisko, między jej nogami, trzymając dłonie na jej biodrach. Wśród ubranych na czarno fanów Rammsteina wydawał się trochę nie na miejscu, ale nie robiło to na nim wrażenia. Nie musiał niczego udawać czy udowadniać. Kręciło ją ta pewność siebie.
Na samym koncercie napięcie między nimi tylko narastało – z początku subtelnie, ale z czasem coraz bardziej otwarcie zaczął ją obmacywać. W szalejącym tłumie nikt nie zwracał na nich uwagi. Stał z tyłu, a jego dłonie błądziły po jej ciele. Jego kutas napierał na jej pośladki, kusząc i składając obietnice. Sprawił, że muzyka zeszła na dalszy tor, że jej wnętrze było równie gorące, co pirotechnika na scenie, że ucieszyła się, gdy wreszcie zagrali Adieu.
Tłum wysypywał się z budynku, ale oni zamiast iść w stronę parkingu, ruszyli na około Areny. Dała się prowadzić nawet wtedy, kiedy przesunął na bok barierkę zabezpieczającą i wciągnął ją dalej. Z tyłu budynku było znacznie ciemniej. Stało tu kilka samochodów i ciężarówek ekipy. Słychać było urywki rozmów ludzi, którzy powoli szykowali się do pracy przy rozmontowywaniu sceny oraz tych, którzy wyszli na papierosa.
Sprowadził ją w dół po schodach, a gdy tylko znaleźli się w mroku, nagle pchnął ją na ścianę i przycisnął własnym ciałem, zachłannie całując. Nie broniła się, od razu uniosła nogę, opierając udo na jego biodrze, zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła jeszcze bliżej.
Jego dłonie błądziły po jej ciele, szybko znalazły drogę pod koszulkę, ścisnęły piersi. Gdy naparł na nią biodrami, sztywny kutas przyjemnie uciskał jej krocze.
– Pragnę Cię – wysapał jej prosto w usta.
– To mnie weź… – pocałowała go mocno, przygryzając dolną wargę.
Odsunął się wtedy i mocnym szarpnięciem obrócił ją do siebie tyłem. Z głośnym pomrukiem oparła się wtedy o chłodny, chropowaty beton i wypięła tyłek. Kręciła biodrami, kiedy opuszczał jej spodnie i majtki, kiedy słyszała, jak rozpina swoje, kiedy poczuła, jak ociera się o nią pulsujący kutas.
Chciała rozsunąć nogi, ale spodnie na wysokości kolan i majtki na udach jej nie pozwoliły, a on nie zamierzał dłużej czekać. Chwycił ją mocno za biodra i po prostu zaczął posuwać. Szybko, gwałtownie, bez żadnej gry wstępnej.
Kilka pierwszych ruchów było bolesnych, ale on nie zwracał uwagi na jej okrzyki. Wchodził w nią głęboko, brutalnie, biorąc, na co miał ochotę. Ból szybko zniknął, gdy szparka spłynęła sokami i zaczęła się na nim zaciskać.
Nagle położył jej dłoń na ustach i mocno przycisnął, powstrzymując kolejny głośny jęk. Wtedy usłyszała turkot kółek nad sobą. Ekipa ze skrzyniami. Tuż nad nimi…
A on dalej na nią napierał. Jego kutas jeździł w przód i w tył, wbijając się w nią mocno, drażniąc spragnione rozkoszy zakamarki jej szparki. Wzięła jego palce do ust i zaczęła je ssać. Chwilę później doszła. Zacisnęła zęby na jego palcach, ale nawet to nie powstrzymało jęków. On pchał dalej, sprawiając, że nogi zaczęły się pod nią uginać. Upadłaby, gdyby nie trzymał jej bioder tak silnie, gdyby nie kontrolował jej ciała, gdyby nie używał jej jak taniej zdziry…
Kamila zorientowała się, że mocno zaciska dłoń na kuchennym blacie. Mieli dużo farta, że nikt ich wtedy nie nakrył. Ale w ogóle wtedy nie myśleli. Dopiero w samochodzie zorientowała się, że zapierając się o ścianę i zaciskając dłonie złamała dwa paznokcie.
Odstawiła pustą szklankę na blat i poszła do łazienki. Stanęła pod deszczownicą i zamknęła oczy, rozkoszując się gorącą wodą spływającą po całym ciele. Zaczęła przesuwać dłońmi po mokrej skórze. Palce powoli sunęły po twarzy, szyi, piersiach, brzuchu, udach…
Poczuła pokusę, żeby sięgnąć między nie…
Przesunęła opuszkami palców po gładkich wargach, a później wyżej, zataczając drobne kółeczka na wrażliwej perełce. Drugą ręką sięgnęła do piersi, kciukiem i palcem wskazującym chwyciła sutek, który zdążył już stwardnieć. Zaczęła delikatnie za niego ciągnąć. Z przymkniętymi oczami i uśmiechem igrającym na ustach zaczęła delikatne pieszczoty. Najtrudniejsze było to, żeby nie przekroczyć granicy, żeby utrzymać balans i kontrolę.
Przypomniała sobie jego dotyk…
Gdy błądził dłońmi po jej ciele, gdy ją brał…
Wtedy była w całości jego…
Robił, czego tylko zapragnął…
Nic jej bardziej nie podniecało…
To był piątek, pamięta to dobrze, bo była bardzo zmęczona po pracy i cieszyła się na myśl o weekendzie. Przyszła, choć perspektywa własnego łóżka, koca i Netflixa była równie kusząca. Szybko przekonał ją, że wybrała słusznie. Zauważył, że była wykończona, przytulił, a później powiedział, żeby się położyła w sypialni.
Chwilę później na szafce nocnej pojawił się kieliszek wina i zapłonęły świeczki.
Usiadł obok niej, powoli przesuwając dłonią po jej plecach. Nie śpieszył się, był delikatny, zmysłowy. Przymknęła oczy, poddając się pieszczotom. Dopiero po długiej chwili, gdy była już zrelaksowana, zaczął stopniowo ściągać z niej ubranie. Pozwoliła mu, delikatnie się unosząc, ale sama nie wykonywała żadnych gestów w jego stronę. Poczuła, jak się pochyla, jak jego usta składają delikatne pocałunki na jej szyi, łopatkach, plecach…
Usiadł na niej okrakiem i zaczął masować. Poczuła oliwkę, którą rozgrzał wcześniej na dłoniach. Zajął się jej ramionami, później kręgosłupem i biodrami. Później sięgnął do jej łydek i stóp, które po całym dniu w pracy aż prosiły się o pieszczoty. Oddychała powoli, od czasu do czasu pomrukując z zadowolenia.
Masaż był na tyle długi i powolny, że pomyślała, że może nawet tylko na tym się dziś skończy. Wtedy jednak jego dłonie zawędrowały na jej pośladki. Masował je równie spokojnie, ale dotyk w tym miejscu zaczął mocniej na nią działać. Jego palce docierały między pośladki i niżej, między uda, wywołując przyjemne napięcie. Doskonale to wyczuł, a później wykorzystał…
Była już wilgotna, kiedy wreszcie do niej sięgnął. Jego palce gładko wsunęły się do jej wnętrza z cichym mlaśnięciem. Poruszał nimi powoli, leniwie, stopniowo pogłębiając penetrację. Kamila zaczęła mruczeć częściej i głośniej. Chętnie rozsunęła nogi, dając mu więcej przestrzeni do zabawy. Gdy jego palce wreszcie całe zanurzyły się w jej szparce, zaczął nimi poruszać na boki, stymulując intensywnie wrażliwe ścianki. Badał ją, testował, drażnił, cofając się, gdy jej biodra instynktownie napierały na dłoń.
Była już mocno rozpalona, kiedy jednym z palców sięgnął między pośladki. Dzięki oliwce nie napotkał praktycznie żadnego oporu, gdy wcisnął go w ciasną dziurkę. Podwójna rytmiczna penetracja jeszcze zwiększyła jej przyjemność.
Gdy więc uniósł się i usłyszała, że się rozbiera, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Chciała go mieć w sobie. Usiadł znów na niej, ocierając o jej pośladki. Jego penis był już sztywny, napięty, przyjemnie ciepły i pulsujący. Podnieciła się jeszcze bardziej.
Wtedy poczuła, jak napiera silniej i spęczniała, lśniąca od preejakulatu i oliwki żołądź naciska na jej odbyt.
– Poczekaj, ja nie chcę – oparła ręce na łóżku chcąc się podnieść, ale tedy jego silna dłoń zacisnęła się na jej karku.
– Ale ja chcę… – usłyszała nad sobą i poczuła, jak mocniej na nią napiera. Mocne nawilżenie i wcześniejsze pieszczoty sprawiły, że opór był niewielki. Dziurka ustąpiła, wpuszczając go do środka i otulając ciasno.
Kamila leżała spokojnie, gdy zaczął pracować biodrami. Czuła wyraźnie, jak pulsujący kutas stopniowo wchodzi w nią coraz głębiej. Był delikatny, ostrożny, ale i tak jej rozciągany tyłek zaczynał boleć. Nie lubiła seksu analnego, a jego kutas był znacznie większy niż palce, które czasem tam wpuszczała.
– Boli… – wysyczała przez zęby.
– Będę delikatny – wymruczał przy jej uchu i przesunął po nim językiem.
Jego ruchy nabrały rytmu. Nie napierał dalej, choć nie wszedł w nią do końca. I tak mocno czuła każde pchnięcie, to jak żylasty kutas jeździ w jej dziurce.
– Od dawna miałem ochotę na Twój krągły tyłek…
– Sprawdzić, jak jesteś ciasna…
– Zerżnąć wszystkie dziurki…
W jego głośnie Kamila słyszała zwierzęce podniecenie. Czuła, że nawet gdyby chciała mu przerwać, nie zdoła się wyrwać. Wziął ją tak, jak chciał, nie przejmując się niczym. Dociskał ją do łóżka i rżnął w tyłek. Cała sytuacja, napięcie zaczęły na nią działać. Początkowy ból zaczął ustępować pod wpływem rosnącego podniecenia. Zacisnęła dłonie na pościeli, szarpiąc za nią. Zaczęła jęczeć głośniej, bardziej gardłowo.
Skończył szybko, może aż zbyt szybko. Wyraźnie czuła, jak penis drga kilka razy, zalewając jej wnętrze nasieniem. Gdy wyciągnął kutasa spomiędzy jej pośladków i opadł na łóżko, poczuła nagłą pustkę w rozciągniętej dziurce.
Leżała nieruchomo, a sprzeczne emocje kotłowały się w jej głowie.
Gniew i wstyd, bo tego nie chciała…
Uległość i fascynację, bo jednak to zrobił…
Zaskoczenie zmieszane z podnieceniem, bo okazało się przyjemniejsze niż myślała…
Strach i pożądanie, bo nie wiedziała, do czego jeszcze będzie zdolny, ale… chciała to sprawdzić.
Wstał, a chwilę później usłyszała, jak odkręca wodę pod prysznicem. Przez chwilę biła się z myślami, ale w końcu wstała i dołączyła do niego. Chciała z nim porozmawiać. Im szybciej, tym lepiej, póki emocje były żywe.
Uśmiechnął się, gdy weszła do łazienki. Jego spojrzenie… teraz, stojąc pod tym samym prysznicem niemal znów czuła je na sobie. Jakby podziwiał dzieło sztuki, jakby chłonął wzrokiem każdy detal jej ciała. Do tego emanująca od niego pewność siebie i satysfakcja. Jak u myśliwego stojącego nad trofeum. Po jego nagim ciele lały się strugi gorącej wody, podkreślając sylwetkę, zarys mięśni. Jej stanowczość spływała razem z nią.
Wyciągnął rękę i przyciągnął ją do siebie. Pocałował mocno, głęboko. Gdy się odsunęła, by wreszcie się odezwać, nagle chwycił ją za szyję, pewnie zaciskając palce i wiążąc słowa w gardle. Przez długą chwilę stali w milczeniu, patrząc sobie w oczy.
On z pewnością prawdziwego samca… ona… coraz bardziej ulegle.
Pociągnął ją w dół…
Uklękła bez słowa sprzeciwu…
Przesunął dłoń na głowę, chwycił za mokre włosy…
Spojrzała na niego z dołu…
Przyciągnął ją bliżej…
Chętnie otworzyła usta.
Skończył wtedy na jej twarzy, rozsmarował na niej spermę swoim kutasem. Czuła się jak tania zdzira, jak szmata. I dawno nie była tak podniecona. Nawet kiedy woda spłukała z niej nasienie, nadal czuła je na skórze. Jakby zostawił na niej swój ślad, oznaczył…
Kamila wyciągnęła z siebie palec. Pod wpływem wspomnień dała się ponieść. Zagryza wargę, walcząc sama ze sobą. Mogła dać sobie spełnienie, niewiele brakowało… ale…
Ale chciała, żeby to on ją zaspokoił…
Wyszła spod prysznica i długo wycierała się ręcznikiem. Jakby liczyła, że w ten sposób zniknie też podniecenie. Rozglądając się przeszła do pokoju, później do sypialni. Tam wreszcie znalazła swoje buty. Założyła je i stanęła przed lustrem. Wysokie szpilki dodały jej kilka centymetrów. Nogi prezentowały się teraz jeszcze lepiej. Obracała się, żeby dokładnie obejrzeć je każdej strony. Nigdy nie miała takich butów. On jej je dał…
To było, kiedy zabrał ją do teatru. Powiedziała, że nie ma odpowiednich butów, a on po prostu stwierdził, że w takim razie najpierw jadą na zakupy. Bawiła ją jego mina, kiedy po ponad godzinie wchodzili do kolejnego sklepu. Butów jeszcze nie znalazła, ale on na ramieniu miał już dwie torby z nowymi ciuchami. Uznała, że skoro sam ją zaprosił, powinna się dobrze prezentować. Nic nie powiedział, gdy płacił za wszystkie zakupy.
Kamila nie mogła się zdecydować, szukała czegoś wyjątkowego. Seksownego, ale i eleganckiego. To nie był jej styl, ale chciała tak wyglądać dla niego. W pewnej chwili na jednej z witryn dostrzegła czarną szpilkę. Odbijała światło, przyciągając wzrok, a głęboka czerwień podeszwy budziła pożądanie. Spojrzała tylko na cenę i ruszyła dalej. Wtedy poczuła jego dłoń na ramieniu.
– Spodobały Ci się?
– Daj spokój. Widziałeś, ile kosztują?
– A wiesz, jak seksowna jest kobieta, dla której je kupię?
Zatrzymała się i spojrzała mu w oczy. Nie żartował.
– Żartujesz?
– Lubię to, co najlepsze – przesunął dłoń z jej ramienia, po talii, na biodro. Przyciągnął ją lekko. Naprawdę nie żartował.
Weszli do sklepu. Gdy ubrana w garsonkę dziewczyna podeszła do niej ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy, poczuła się dziwnie. Trudno było jej odnaleźć się po drugiej stronie.
– Dzień dobry, chcemy obejrzeć te buty – wskazał dłonią, a dziewczyna tylko zapytała o rozmiar i zaraz zniknęła na zapleczu. Wróciła bardzo szybko, ze smutną miną przepraszając, bo akurat tego numeru nie mają w salonie.
– No nic… poszukamy dalej… – Kamila odetchnęła, bo cały czas czuła się nieswojo.
– Czy może będą w innym salonie?
– Proszę chwilę poczekać, zaraz sprawdzę – dziewczyna przeszła do komputera i przez chwilę szukała się w systemie.
– Tak, jest jedna para w salonie w Galerii.
– Dziękujemy serdecznie, do zobaczenia
Wyszli, a on od razu skierował się do wyjścia.
– Chcesz tam jechać?
– Tak.
– Ale po co? Znajdziemy coś tutaj.
Zatrzymał się, stanął przed nią i spojrzał w oczy.
– Dostaniesz te buty, Kiciu. Widziałem, jak na nie patrzysz. Ja tak patrzę na Ciebie…
Między udami Kamili zrobiło się nagle bardzo ciepło, a jej kolana delikatnie zadrżały. Kiwnęła głową, tym razem ulegając z wielką chęcią.
Przejazd przez miasto zajął dłużej niż myślała, remonty skutecznie zatamowały ruch w mieście. W końcu jednak wjechali na parking, gdzie było sporo aut, ale bez problemu znaleźli miejsce.
Same zakupy poszły szybko, wiedzieli dokładnie, gdzie idą i po co. Kamila czuła się dziwnie, kiedy dostała buty kosztujące całą jej pensję. Nie umiała jednak ukryć radości. Czuła się trochę jak mała dziewczynka, jak jebany Kopciuszek.
Niecałe pół godziny później byli z powrotem w samochodzie. Kamila nie zapięła pasów, kiedy zamknął za nią drzwi. Poczekała aż sam wsiądzie i wtedy przysunęła się do niego, mocno i zachłannie całując. Bez wahania odwzajemnił pocałunek, wsuwając swój język w jej usta. Poczuł jej dłoń na swoim kroczu. Złapała go i zaczęła masować, szybko stawiając na baczność.
Kiedy w jego spodniach zrobiło się ciasno, rozpięła je i wyciągnęła kutasa. Przyklękła na siedzeniu pasażera, wypinając tyłek do okna i z uśmiechem pochyliła nad jego kroczem.
Najpierw poczuł jej dłoń i język. Współpracowały zgodnie, stymulując trzon i odsłoniętą żołądź. Lizała go i otulała wargami, jak przy namiętnym pocałunku. Później zaczęła nadziewać usta na kutasa, stopniowo biorąc go coraz głębiej. Jej głowa unosiła się i opadała miarowo, a wnętrze samochodu wypełniły jego jęki i jej zadowolone pomruki. Słyszała przejeżdżające obok samochody, rozmowy wysiadających lub wsiadających ludzi. Ryzyko jeszcze mocniej ją nakręcało. Właśnie w środku dnia obciągała swojemu facetowi na parkingu galerii handlowej. Jedną dłoń położył na jej głowie, drugą obmacywał wypięty tyłek. W tej pozycji nie mogła go obserwować, ale głośne jęki wystarczyły za dowód tego, jak dobrze jej idzie.
Wiedziała, kiedy zbliżył się do orgazmu. Po tylu razach potrafiła już to wyczuć. Przesunęła wtedy usta, tak, żeby objąć wargami samą główkę. Zaczęła ją drażnić językiem, jednocześnie szybko trzepiąc ręką. Już po chwili jej usta wypełnił znajomy smak. Zaczęła ssać mocno, przełykając nasienie, wylizując je z kutasa.
Chwilę później już ich tam nie było, ale gdy odjeżdżali, usłyszała jeszcze zaczepny klakson samochodu, który stał na przeciwnym miejscu…
Teraz miała te buty na stopach. Czuła się w nich wyjątkowo. Przeglądała się w lustrze, zadowolona z tego, co widzi. Od kiedy z nim była, nabrała pewności siebie, czuła się pożądana. Znów poczuła narastające podniecenie, gdy pomyślała o tym, co będą robić, kiedy wreszcie wróci. Znów miała ochotę się dotknąć. Albo, żeby on to zrobił…
Dźwięk wideofonu wdarł się do jej rozmyślań niczym budzik. Dwa krótkie dźwięki, ktoś otworzył sobie drzwi. Wracał…
Odeszła od lustra i przeszła do kuchni. Wyciągnęła kwadratową szklankę i nalała do niej bursztynowego alkoholu. Na koniec wrzuciła kostkę lodu. Zazgrzytał zamek w drzwiach…
Gdy wszedłem do mieszkania, na moment mnie zamurowało. Lekko pchnąłem drzwi, nawet nie sprawdzając, czy się zamknęły. Nie byłem w stanie oderwać oczu od tego widoku.
Kamila podchodziła do mnie powoli, kołysząc biodrami. Szpilki stukały o podłogę i to był jedyny dźwięk wybrzmiewający w ciszy. Miała na sobie buty i tylko je. Jej jasna skóra pod wpływem promieni słońca zdawała się niemal mleczna, miękko rozświetlona, jakby zapraszała, żeby ją dotknąć i sprawdzić, czy faktycznie istnieje. Długie nogi, szerokie biodra i kształtne piersi przywodziły na myśl połączenie antycznych posągów i mokrych fantazji napalonych nastolatków. I cała była tylko moja…
Stanęła przede mną i podała mi drinka. Wyjęła aktówkę z mojej ręki i odłożyła ją na szafkę z tajemniczym uśmiechem.
– Wreszcie jesteś. Tęskniłam… Panie.
Mówi cicho, niemal szeptem, ale jego brzmienie przeszyło moje ciało dreszczem. Patrząc mi głęboko w oczy, przyklęka przede mną i sięga do paska. Rozpina go powoli, a jej uśmiech obiecuje więcej niż jestem sobie w stanie wyobrazić…

