• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Moja żona pracowała jako prostytutka - czy byście to zaakceptowali

Mężczyzna

bsquare

Biegły Uwodziciel
Pytanie, czy to była praca z wyboru, czy z konieczności (bo i tak bywa). Ale nie ma co liczyć na taką refleksję – czy na jakąkolwiek inną – bo z tematu można zrobić kabaret na co najmniej tuzin sposobów.
 
Mężczyzna

Janeq22

Cichy Podglądacz
Wszystko zależy od okoliczności i konkretnej osoby. Po pierwsze co dokładnie robiła. Czy była masażystką erotyczną, tańczyła w klubie gogo, była profesjonalną dominą czy stricte prostytutką. Po drugie, dlaczego to robiła (kwestia braku możliwości utrzymania sie w inny sposób, czy po prostu miala taki pomysł na siebie i lubiła to robić) i czy jest to definitywnie skończone.
Osobiście uważam, że jezeli jest to zakończony rozdział i była masażystką, tancerka, dominą to nie miałbym problemu. Jeżeli byla prostytutką, to zależy również od okoliczności i czy nasze zycie erotyczne jest ok, czy są jakieś problemy w tej sferze. Pozdrawiam
Kwestia że została jako młoda kobieta sama na świecie. Mówiła że po śmierci matki miała już wszystko w dupie I wybrala najprostrzą drogę do kasy. I tu jest pies pogrzebany, że rozumiem gdyby kasa szla na przezycie, ale to było siano na przyjemności i żeby cokolwiek mieć z zycia (no i żeby było lżej). Nie robiła w burdelu, ani na roksie. Zwykle spotkania i już. Sama z tym skończyła a potem się spiknelismy. Tu mam główne pytanie że skoro sex był dla niej taki łatwy i nic nie znaczący to jak może serio coś mówić o zaangażowaniu i wierności i skąd mam pewność że się to nie powtórzy? Niestety łóżko leżało przez 6 lat. W sumie to był sex bo trzeba facetowi dawać i 0 uczuć. Nie czułem z jej strony pozadania (zadnego) I laska ktora uwielbiała sex, miała milion zabawek i lubiła eksperymentować że mną w lozku jak na skazaniu :p wszystko się zjebało jak się dowiedziałem, czyli na poczatku związku.
 
Mężczyzna

Janeq22

Cichy Podglądacz
No i jeszcze kwestia samych spotkań, bo mogę wyobrażać sobie wszystko (co najgorsze) a na takim w życiu nie byłem. Nie wiem jak to wyglada i jak ktoś ma doświadczenie to może mi przybliży temat bo sam mam krzywy obraz i niepotrzebnie się katuje. I tu też pytanie ogólne do wszystkich. Mam zajebiscie liche doświadczenie i nie miałem okazji nawet nabrać wprawy (problemy zdrowotne) zona w cholere doświadczona, mimo to mówi że jestem "najlepszy" (haha :D) I teraz czy nadgonilibyscie stracone lata i poszli na dziewczynki żeby podnieść samoocenę, nabrać wprawy i zobaczyć z czym to się je, czy skupili na zonie i "to se ne wrati"
 
Mężczyzna

bsquare

Biegły Uwodziciel
Nie mam żadnego doświadczenia jako klient, więc trudno mi powiedzieć, ale był taki czas w naszym życiu, kiedy okoliczności życiowe zmusiły moją żonę do szukania "alternatywnych źródeł dochodu". Mieszkaliśmy wtedy za granicą, praktycznie na drugim końcu Europy, więc nawet wycofanie się na z góry upatrzone pozycje było pewnym wyzwaniem finansowym. Moje doświadczenia nie są standardowe, bo jeszcze przed ślubem zgodziliśmy się na jej eksperymenty z innymi mężczyznami, aczkolwiek nie w takiej formie, więc może to też pomogło nam przełknąć tę żabę. Minęło kilkanaście lat i w okresie rozbuchanego realizowania rozmaitych fantazji wątek powrócił, aczkolwiek już w nieco innej odsłonie. To była zabawa – najpierw w prostytucję, potem w escort girl – nie wynikająca z konieczności zarobienia, ale zamiast wydawać na przyjemności, żona była dumna z pokrywania różnych przypadkowych wydatków z "suczej kiesy". Raz tylko zaszalała i zafundowała mnie i dzieciom wakacje za granicą.

To, co pamiętam z tego pierwszego podejścia to prawie zupełne rozgraniczenie seksu "w domu" od tego "na mieście". Nie wiem, czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się przekuć pasję do czegoś w pracę – mnie się udało i nie dotyczyło to seksu. Różnica jest kolosalna, bo robienie czegoś dla własnej przyjemności jest krańcowo odmienne od robienia czegoś, aby usatysfakcjonować kogoś innego. Dlatego nie dziwne, że żona mówi Ci, że jesteś najlepszy, ponieważ żaden facet nie idzie do prostytutki, żeby jej czymkolwiek zaimponować – tylko po to, żeby zaspokoić swoje potrzeby. To jest ta podstawowa różnica między klientem a partnerem.

Masz jednak rację, że to może w przyszłości doprowadzić do sytuacji, kiedy kobieta przyzwyczajona do rozgraniczania seksu i uczuć zacznie szukać spełnienia seksualnego poza domem. Myślę jednak, że najwięcej zależy od tego, co znajdzie w związku, bo seks z osobą, do której żywi się mocne uczucia ma po prostu inny wymiar. Jeśli jej ufasz i masz podstawy sądzić, że tego zaufania nie zawiedzie, to raczej nie powinieneś się martwić.

Nie sądzę, żeby chodzenie na dziewczynki czegokolwiek Cię nauczyło lub podniosło samoocenę. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że masz już specjalistkę w domu, więc korzystaj. Sądzę, że największym błędem byłoby teraz traktowanie żony przede wszystkim jako byłej prostytutki i skupianie się na tym aspekcie jej osobowości. Wiem, że może być trudno odłożyć to na bok, ale jeśli tego nie zrobisz, ta myśl zawsze będzie z Tobą podczas seksu z nią, a to chyba najgorsze, co może się stać.
 
Mężczyzna

Janeq22

Cichy Podglądacz
Nie mam żadnego doświadczenia jako klient, więc trudno mi powiedzieć, ale był taki czas w naszym życiu, kiedy okoliczności życiowe zmusiły moją żonę do szukania "alternatywnych źródeł dochodu". Mieszkaliśmy wtedy za granicą, praktycznie na drugim końcu Europy, więc nawet wycofanie się na z góry upatrzone pozycje było pewnym wyzwaniem finansowym. Moje doświadczenia nie są standardowe, bo jeszcze przed ślubem zgodziliśmy się na jej eksperymenty z innymi mężczyznami, aczkolwiek nie w takiej formie, więc może to też pomogło nam przełknąć tę żabę. Minęło kilkanaście lat i w okresie rozbuchanego realizowania rozmaitych fantazji wątek powrócił, aczkolwiek już w nieco innej odsłonie. To była zabawa – najpierw w prostytucję, potem w escort girl – nie wynikająca z konieczności zarobienia, ale zamiast wydawać na przyjemności, żona była dumna z pokrywania różnych przypadkowych wydatków z "suczej kiesy". Raz tylko zaszalała i zafundowała mnie i dzieciom wakacje za granicą.

To, co pamiętam z tego pierwszego podejścia to prawie zupełne rozgraniczenie seksu "w domu" od tego "na mieście". Nie wiem, czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się przekuć pasję do czegoś w pracę – mnie się udało i nie dotyczyło to seksu. Różnica jest kolosalna, bo robienie czegoś dla własnej przyjemności jest krańcowo odmienne od robienia czegoś, aby usatysfakcjonować kogoś innego. Dlatego nie dziwne, że żona mówi Ci, że jesteś najlepszy, ponieważ żaden facet nie idzie do prostytutki, żeby jej czymkolwiek zaimponować – tylko po to, żeby zaspokoić swoje potrzeby. To jest ta podstawowa różnica między klientem a partnerem.

Masz jednak rację, że to może w przyszłości doprowadzić do sytuacji, kiedy kobieta przyzwyczajona do rozgraniczania seksu i uczuć zacznie szukać spełnienia seksualnego poza domem. Myślę jednak, że najwięcej zależy od tego, co znajdzie w związku, bo seks z osobą, do której żywi się mocne uczucia ma po prostu inny wymiar. Jeśli jej ufasz i masz podstawy sądzić, że tego zaufania nie zawiedzie, to raczej nie powinieneś się martwić.

Nie sądzę, żeby chodzenie na dziewczynki czegokolwiek Cię nauczyło lub podniosło samoocenę. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że masz już specjalistkę w domu, więc korzystaj. Sądzę, że największym błędem byłoby teraz traktowanie żony przede wszystkim jako byłej prostytutki i skupianie się na tym aspekcie jej osobowości. Wiem, że może być trudno odłożyć to na bok, ale jeśli tego nie zrobisz, ta myśl zawsze będzie z Tobą podczas seksu z nią, a to chyba najgorsze, co może się stać.
Dzięki za tak merytoryczna odpowiedź, nie spodziewałem się takiego odzewu, szczególnie że wpis podniósł mnie na duchu i dal okazję do przemyśleń. Szczerze zona nie zawiodła mnie ani razu przez 7 lat ani nawet nie dała podstaw do bycia zazdrosnym o nią. Mimo tego mój umysł kazał się doszukiwać podstępu i nie wierzył że to może być prawda (stad mój wspis). Dodatkowo jej bujny życiorys, przygody i podejście do sexu rozwalało mi głowę, bo czego człowiek nie zna tego się boi :p i tak udało mi się pasję przekuć w pracę i żyje z tego co kocham robić, ale nie bardzo wiem jak można by to oddzielic. Tutaj wychodzi mój brak kontaktów z drugą polowica i kompletny brak zrozumienia jak można to oddzielic sex d uczuć itp. Serio w pewnym momencie jej tego zajebiscie zazdrościłem i sam czułem się jakiś dziwny. I chyba rzeczywiście wizyta u divy tylko pogorszyła by sytuację, rozjebał bym związek i czuł się jak gowno ... ehhh tylko szkoda tych 25 zaprzepaszczonych lat młodości ktore juz nie wroca i ich nie nadrobie No nic trzeba ruszać dalej :)
Ps. Poczytałem i ... jestem w szoku. Rozmawiałem na takie tematy z żoną i temat szybko był ucinany. Stwierdziła że nie jest w stanie się mną dzielić bo pękło by jej serce i w sumie w drugą stronę tak samo ... więc tym większe propsy dla was za to co przeszliście i że jesteście nadal razem
 
Mężczyzna

Nylonowestópki

Cichy Podglądacz
Jak kolega wyżej napisał, na pewno próba ,,nadrobienia" zaległości może tylko pogorszyć sprawę.
Jeżeli żona wcześniej traktowała seks jako narzędzie wyzbyte z uczuć i emocji, to mówienie że ,,jesteś najlepszy" może mieć tutaj sens, skoro w Waszym przypadku dochodzą uczucia itp.
Na Twoim miejscu najbardziej miałbym problem z tym że, jak to określiłeś, łózko leżało przez 6 lat. Moze warto byłoby udać sie do jakiegoś seksuologa? Ale nie wysyłać tam żonę, tylko pójść razem. Może udałoby sie to szybko przepracować i mogłoby być naprawdę super miedzy Wami.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry