Kupiłem kiedyś masażer prostaty z wibracjami. Niestety okazało się, że ma więcej wad niż zalet. Miał zły kąt i wogule nie wywoływał uczucia nacisku na prostatę, a wibrująca główka była tak jak by za głęboko już za wrażliwym miejscem .Był wyposażony w gumowe pierścienie na jądra i penisa.Po ich założeniu mocno ciągło stopkę masażera do przodu, a tym samym jeszcze bardziej odchylam część masującą do tyłu, powodując że wibracje wogule nie były odczuwalne w postacie. Ponieważ jestem z natury majsterkowiczem postanowiłem go ostatnio poprawić. Po pierwsze obciąłem pierścienie.Nadtępnie po zdjęciu silikonowe powłoki rozgrzałem plastikowy korpus opalarka i zgiąłem całość względem podstawy dość mocno do przodu. Potem zagrzałem jeszcze podstawę wibrującej główki i też ją skierowałem do przodu tak, że jest teraz w sumie tylko kilkanaście stopni odchylona do góry względem podstawy. Poskładałem to z powrotem. Pierwsza próba dała niesamowity rezultat. Już przy wkładaniu czuję wyraźny przyjemny nacisk na prostatę a po włączeniu wibracji, które teraz są przenoszone we właściwe miejsce w krótkim czasie otrzymałem nagrodę w postaci wypływającego płynu. Aby zapobiec wypadnięciu założyłem ciasne stringi mojej żonki. Teraz po modyfikacjach skorzystała też ostatnio żonka bo wibracje są też przenoszone na penisa i moja żonka doszła nawet jak przestałem się w niej poruszać. Rada dla osób szukających takiego urządzenia: szukać jak najbardziej skierowanego do przodu i niezbyt długiego bo prostata jest maksymalnie na długość palca od zwieracza.