Nie do końca rozumiem, dlaczego potrzebę bliskości i zaufania przed seksem przypisujesz wyłącznie kobietom, a mężczyzn przedstawiasz tak, jakby ich jedyną naturalną potrzebą był sam seks. Ja mam pod tym względem zupełnie inaczej. Żeby w ogóle pomyśleć o zbliżeniu z kobietą, potrzebuję ją wcześniej poznać. Jej poglądy, sposób patrzenia na świat, sposób myślenia, potrzeby. Potrzebuję rozmowy i jakiejś więzi emocjonalnej. Dopiero wtedy pojawia się u mnie prawdziwe pożądanie.Piszą sami panowie dla których ewentualna zdrada to sam seks. A co z kobietami które do stosunku potrzebują bliskości i zaufania. Z pewnością są takie, które potrzebują tylko seksu ale w naszej naturze nie istnieje zdrada odpowiadająca tej męskiej potrzebie.
Nie wyobrażam sobie pójścia do łóżka z całkowicie obcą kobietą. Nie dlatego, że oceniam ludzi, którzy potrafią oddzielić seks od emocji, tylko dlatego, że ja najwyraźniej tego nie potrafię. Dla mnie atrakcyjne ciało nie jest oderwane od człowieka, który za nim stoi.
Z tego samego powodu nigdy nie wyobrażałem sobie skorzystania z usług prostytutki. Miałbym poczucie, że uczestniczę w czymś, w czym druga osoba nie jest ze mną dlatego, że mnie pragnie czy że powstała między nami jakakolwiek więź, ale dlatego, że otrzymuje za to pieniądze. Sam miałbym z tym ogromny dyskomfort. Nie wiem też, jaka historia stoi za tym, że ktoś wykonuje taką pracę. Być może jest to świadomy wybór, być może stoją za tym trudne okoliczności. Nie potrafiłbym jednak całkowicie odciąć się od myśli, że za tym człowiekiem jest jakaś historia i że niekoniecznie chciałbym być jej kolejnym elementem.
Dlatego nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że „w naszej naturze nie istnieje zdrada odpowiadająca tej męskiej potrzebie”. Nie ma jednej męskiej potrzeby. Są mężczyźni, dla których seks rzeczywiście może być całkowicie oderwany od emocji, ale są też tacy, którzy potrzebują do niego dokładnie tego samego, o czym piszesz w odniesieniu do kobiet: bliskości, zaufania i poczucia więzi z drugą osobą.

