A ja tylko bym się chciała delikatnie poprzytulać i poszeptać do uszka że ładnie zapachniałam i że wszystko zapachniało - i nawet woda w wannie pachnie ... I wiśniowa cygaretka jest pełna subtelnej namiętności ...

Albo jeszcze mieć możliwość dyskretnie zerknąć w dekolt wiedząc że to dokładnie utrwali obraz który nie pozwoli zasnąć inaczej jak tylko ...
Zabrzmiało mi to poetycko

Do tego zapach włosów i te sprawy
A mnie nurtuje te przytulanie i całowanie w wersji hardkorowej czy też może niegrzecznej, poruszanej przez wielu w tym watku, jakby to mogło brzmieć: "chodź tu do mnie samico psa, poprzytulamy się i pocałujemy", bardzo romantycznie
A co do reszty tematu, odnoszę wrażenie że autorka i przodownik, przodowczyni czy tam przodownica tematu zamiast pieszczot, woli słuchać same teksty z epitetami na S, K, D, P itd itp

Dirty talking w polskiej wersji językowej, czyli język polskiego rynsztoku i potomków pańszczyźnianych (bo to oni mieli główny udział w stworzeniu dzisiejszego polskiego języka seksualnego) i teksty skopiowane z filmów porno. No i nie dziwota, wszak Polacy i ogólnie polska kultura od około XVII wieku zaczęła anihilować dawniejsze, i te naówczas teraźniejsze polskie słownictwo związane z płciowością i seksualnością człowieka, bo seks był uznawany za nieobyczajny. Ostały się tylko słowa naukowe, no i te wulgarne i obsceniczne, te drugie zostały przejęte od tej części polskich nizin społecznych, które nie uległy wpływom wyższej polskiej kultury.
Dzisiejsze polskie seksualizmy to dzieło właśnie niewykształconych, w przytłaczającej większości niepiśmiennych i nieumiejących czytać polskich nizin społecznych (wcześniej zwanych chłopami pańszczyźnianymi), to właśnie oni od II połowy XIX wieku zaczęli tworzyć polskie seksualizmy (które przetrwały po dziś dzień) oparte na bazie obscenizmu i wulgarności. Wysyp tych tworów nastąpił w tym wątku. Dla większości z pisarzy pikantne teksty mające pobudzić, rozpalić czy podniecić partnerkę bądź partnera, i te ich rynsztokowe odezwy z synonimami prostytutki zaczynającymi się na literki S, K, D, P, to chyba jedno i to samo
Można by dojść do wniosku, że w języku polskim nie da się rozmawiać o seksie bez obsceny, wulgaryzmu, czy też prób bezczeszczenia, więc lepiej byłoby w sferze seksu operować w języku francuskim albo w angielskim, w tych językach są duże możliwości tekstotwórcze, wszak Francuzi i Anglicy nie uważali seksu za dzieło szatana, i w przeciwieństwie do Polaków, nie unicestwili swoich seksualizmów
Polecam Słownik Seksualizmów Polskich autorstwa Jacka Lewinsona, w którym można znaleźć około 10 tysięcy polskich słów związanych z płciowością, seksualnością itp itd.