Dawno się nie mierzyłem (ostatni raz chyba jeszcze w podstawówce), ale ponieważ kilka razy zdarzyło mi się bywać w tzw. przybytkach rozpusty, to mogłem dokonać analizy porównawczej, której wyniki pozwolę sobie podsumować słowami ojca polskiej poezji:
Wnidą do łaźniej, a gospodarz miły
Chodzi by w raju, nie zakrywszy żyły.
A słusznie, bo miał bindasz tak dostały,
Żeby był nie wlazł w żadne famurały.
Gość poglądając dobrze żyw, a ono
Barzo nierówno pany podzielono.
Podsumowując, są to dolne strefy stanów średnich, ale żona nie narzeka.