Jak kolega już coś ćpa - to dla mnie odbywa się to 24/7@Daro Dario nie wiem co ćpałeś dziś w nocy ale nie służy Ci to ewidentnie.


Jak kolega już coś ćpa - to dla mnie odbywa się to 24/7@Daro Dario nie wiem co ćpałeś dziś w nocy ale nie służy Ci to ewidentnie.
A jaka była podówczas wymarzona?Bardzo fajny wątek. Serdeczne dzięki @D'Arc za podnoszenie takich kwestii na forum.
Patrząc po tym, dokąd zaprowadził mnie mój obecny związek (prawie 25 lat stażu): szczerość, otwarty umysł, podejście do rozwiązywania konfliktów, bo to moim zdaniem podstawa; pracowitość i systematyczność (ja jestem śmierdzącym leniem, pracującym zrywami); oszczędność i gospodarność (nie lubię i nie umiem myśleć o pieniądzach, ale tak mi się w życiu poszczęściło, że jakieś rozsądne potrafiłem zarobić); opiekuńczość i ciepło (pozdrawiam wszystkich sztywniaków w spektrum autyzmu).
Czy zwracałem na to uwagę ćwierć wieku temu? A skąd. Cieszę się tylko, że nie spotkałem mojej podówczas wymarzonej kobiety, bo sporo bym na tym stracił.
Jestem sztywniakiem - jak to tutejsze autorytety oceniły bezspornie, co prawda - o spektrum nic nie wiem, ale - czuję się pozdrowionyBardzo fajny wątek. Serdeczne dzięki @D'Arc za podnoszenie takich kwestii na forum.
Patrząc po tym, dokąd zaprowadził mnie mój obecny związek (prawie 25 lat stażu): szczerość, otwarty umysł, podejście do rozwiązywania konfliktów, bo to moim zdaniem podstawa; pracowitość i systematyczność (ja jestem śmierdzącym leniem, pracującym zrywami); oszczędność i gospodarność (nie lubię i nie umiem myśleć o pieniądzach, ale tak mi się w życiu poszczęściło, że jakieś rozsądne potrafiłem zarobić); opiekuńczość i ciepło (pozdrawiam wszystkich sztywniaków w spektrum autyzmu).
Czy zwracałem na to uwagę ćwierć wieku temu? A skąd. Cieszę się tylko, że nie spotkałem mojej podówczas wymarzonej kobiety, bo sporo bym na tym stracił.
Czytając ten post odniosłem wrażenie, że mamy jedną partnerkęPewnie, że bym wybrał, po latach wiem, że to bohaterka i wojowniczka. Gdyby nie Ona, czesto budziłbym się w snopie światła niczym z czołówki Jasia Fasoli, czując, że nie mam łańcucha, gnałbym wcześniej jak pies w ostępy wysokiej trawy, pewnie bym za czymś gonił, ale nie wiem co bym zrobił z tym czymś gdybym to złapał. Ona to potrafi, tak subtelnie szarpnać łańcuchem, który na codzień mi nie ciąży, a który czuje na obroży właśnie wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny. Ona wie, kiedy mnie poprosić bym "odpuścił" bo wie, że moge tej konfrontacji nie przezyć, albo przeżyć, ale to też będzie słabe zakończenie. Rozumie mnie, że czasem muszę sie oddalić by potem wrócić. Że musże mieć przerwę, że potrzebuję tego czego potrzebuję i nie robi mi z tego powodu wyrzutów. Ona wie, że będzie mogła sobie pozwolić na wszystko, ale musi kontrolować moje finanse, bo ja nie przywiazuję do tego wagi. Ona mówi "opowiedz mi" , "wyjaśnij" " chcę zrozumieć" a to gasi mój gniew, kompulsywność i nerwy w mgnieniu oka.
Ona mi pokazuje, że musze się bać, że strach jest dobry, bo mam dla kogo żyć i że są osoby, które mnie potrzebują.
Ona mi mówi, że warto walczyć, kiedy trzeba, że mam zniszczyć wszystko co zagraża rodzinie.
Wiele rzeczy mi mówi, a ja słucham...
A jaka była podówczas wymarzona?
Ps. Czytanie Twoich postów sprawia mi dużą przyjemność, ale nie podrywam jakby co![]()
Ona mi pokazuje, że musze się bać, że strach jest dobry, bo mam dla kogo żyć i że są osoby, które mnie potrzebują.
Ona mi mówi, że warto walczyć, kiedy trzeba, że mam zniszczyć wszystko co zagraża rodzinie.
Wiele rzeczy mi mówi, a ja słucham...
No dzięki, myślałam, że temat już będzie płynął tą odnogą, której nie dotyczyło pytanie. Bo przypominam tytuł wątku nie dotyczy tego czy drugi raz wybralibyście swoje połówki, tylko tego czym kierowalibyście się bardziej lub mniej przy wybieraniu kolejny raz połówki gdyby hipotetycznie zniknęła połówka obecnaGdybym mógł ljeszcze raz wybrać partnerkę to szukałbym takiej która aktywnie akceptuje mój fetysz .
W sumie to zależy od wieku potencjalnej partnerki. Na pewno nie szukałbym dużo młodszej bo namiętna czuła, dającą mężczyźnie pieszczoty spontanicznie, chętna na zbliżenia, a do tego radosna i pełna energii za 10 lat może w sposób na który nie mamy wpływu stać się zgorzkniałą zimną jedzą, która już nie siada na kolanach, nie liże partnerowi ucha, nie dociska sobie glowy partnera podczas minetki, nie wbija paznokci w pośladki podczas chwili uniesienia. Taką co jak już musi to w bawełnianej piżamie i nawet jej się nie chce tyłka podnieść żeby pomóc zdjąć gacie. Szukająca pretekstu do kłótni bo wtedy może się obrazić i nie rozmawiać przez kilka tygodni. (Gorzko ale tak właśnie ponad 10 lat temu stało się z moją żoną. Na szczęście mozolnie walką, praniem mózgu i trudnymi rozmowami udało się ten proces znacząco, choć nie całkiem, odwrócić, a byliśmy już blisko przepaści). Tak więc wolał bym raczej szukać wśród zadbanych i seksownie ubierających się MILFetek żeby mieć pewność, że emocjonalny motyl po raz kolejny nie stanie się zabijając uczucia partnera modliszką.No dzięki, myślałam, że temat już będzie płynął tą odnogą, której nie dotyczyło pytanie. Bo przypominam tytuł wątku nie dotyczy tego czy drugi raz wybralibyście swoje połówki, tylko tego czym kierowalibyście się bardziej lub mniej przy wybieraniu kolejny raz połówki gdyby hipotetycznie zniknęła połówka obecnawiem, że dla niektórych może być to przerażające z kolei inni mogą nawet cicho o tym fantazjować
![]()