• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Czy seks z jednym facetem po kilku latach może sie znudzić?

Kobieta

Ustieno

Seks Praktykant
2-Photoroom-png-Photoroom.png
 
Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
Tak, może jeśli ludzie są źle dobrani i tak naprawdę siebie nie pociągają. Bzyknąć się raz-kilka razy to można niemal z każdym, kto mieści się w naszych szerokich kryteriach dopuszczalnego partnera seksualnego. Ale jeśli nie ma chemii, to po kilku razach już się nie chce. Jeśli ma być udany seks przez lata, to bez chemii ani rusz.

No i najważniejsze - rutyna pojawia się tam gdzie jest rutyna. Jeśli seksu u jakiejś pary wygląda zawsze tak samo, jedynym urozmaiceniem jest od czasu do czasu zmiana pozycji, to nie ma co się dziwić....znamy reakcje naszego partnera na wylot, znamy sposób jak dotyka, zero zaskoczenia, za każdym razem tak samo.

Seks nawet bez zabaw grupowych daje naprawdę sporo możliwości. Wystarczy nie być na nie zamkniętym lubić eksperymenty i przekraczanie granic. Na co dzień seks klasyczny, ale regularnie urozmaicany odważnymi zmianami pozycji, seks przed lustrem gdzie oglądamy siebie jak w pornolu, anal, fisting, piss, oral z finałem i zabawy spermą, zabawki....kombinacja tych rzeczy daje tyle możliwości, że praktycznie zawsze jest inaczej niż poprzednio.

Jeśli natomiast u partnerów jest jak tutaj, to niestety pomimo szczerych chęci jedna osoba ognia nie rozpali.

Jasne. Dużo zależy od partnerów, ich podejścia do tematu. U mnie po kilkunastu latach jest nuda w łóżku - zazwyczaj wszystko tak samo, zero zaskoczenia. Partnerka wstydzi się rozmawiać na ten temat, większość prób, pytań o fantazje, chęci na różne rzeczy, kończy się tym, że ona szybko ucina temat, twierdząc, że "jest jej dobrze"... w drugą stronę jak o coś proszę to zazwyczaj kończy się tym, że ona tak nie chce, bo "to dziwne" albo "tak nie potrafię, bo to będzie bolało".

A już pomijam fakt, jak życie seksualne możne urozmaicić otworzenie związku, choć to już zabawa nie dla każdego.
 
Mężczyzna

Fistan76

Cichy Podglądacz
Nie wiem dlaczego tak jest ze zawsze druga polowka ma opory na troszke fantazji w luzku
Nie skupiaj się na samych "porach", raczej popracuj nad partnerem, vby naprawdę zrozumiał, że potrzebujesz czegoś nowego.
Czasami wystarczy rozmowa, czasami zrobienie mu/jej dobrze, w jakiś nowy sposób, by sam to podchwycil i wtedy bardziej chętnie podszedł, co nowinek w Twoją stronę.
Jeżeli tak nie dasz rady, to współczuję, bo to wkoncu zmęczy, nieszczęśliwi i Ciebie i jego/ją.
 
Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
Nie skupiaj się na samych "porach", raczej popracuj nad partnerem, vby naprawdę zrozumiał, że potrzebujesz czegoś nowego.
Czasami wystarczy rozmowa, czasami zrobienie mu/jej dobrze, w jakiś nowy sposób, by sam to podchwycil i wtedy bardziej chętnie podszedł, co nowinek w Twoją stronę.
Jeżeli tak nie dasz rady, to współczuję, bo to wkoncu zmęczy, nieszczęśliwi i Ciebie i jego/ją.
Co Ty, to tak nie działa. Jeśli ktoś nie ma otwartej głowy na eksperymenty, nie kręci go przekraczanie granic, to żadne tego typu zachęty go nie skuszą. Erotyka jest w głowie i jak dla kogoś zmiana pozycji na inną niż klasyczna jest już szczytem perwersji, to nic z tym nie zrobisz.

Tak miałem w swoim pierwszym związku, gdzie seks niby nie był zły, bo np. często bawiliśmy się w 69 z finałem w ustach, ale na tym wachlarz urozmaiceń się kończył. Jak już któryś setny raz robisz dokładnie to samo, w dokładnie tej samej kolejności, w takiej samej pozycji, to już nawet ten lodzik do końca zaczyna być nudny.

Ja to bujną wyobraźnię miałem od zawsze, ale w tamtym związku to zapomnij. Każda propozycja, to widać że jej to nie kręci, za bardzo zboczone, tak to ona nie chce. Ja to mam tak, że muszę czuć że dziewczynie to sprawia przyjemność żeby i mnie coś podniecało. Rozmowy? Oczywiście że były. I dla mnie to było niepojęte, mówię jej że ja to nie mam ograniczeń, że możemy spróbować zabaw jakich chcemy....a ona nie wie w sumie co by chciała, a moje propozycje to "tak nie".

Dopiero w tym związku tak się dobraliśmy, że jak jesteśmy rozgrzani to widzę że ją niesamowicie jarają moje propozycje. I w większości to było całkowicie spontanicznie. Cokolwiek, gdzie pamiętam jedną z pierwszych takich odjechanych rzeczy było, żebyśmy bzykali się przed lustrem które mamy w przedpokoju. Widziałem jak bardzo zaczęło ją podniecać, jak usiadła na mnie leżącego na ziemi na odwróconego jeźdźca i pierwszy raz mogła w taki sposób obserwować jak fiutek w nią wchodzi. W poprzednich związkach, to za taką propozycję usłyszałbym pewnie że jestem pojebany i zboczony. A w tym to był dopiero początek naszych zabaw wszelakich.

Innymi słowy, jak ktoś z bujną wyobraźnią dobierze się w związek z kimś kto tej wyobraźni i chęci eksploracji możliwości seksu nie ma, no to satysfakcji z takiego układu nie będzie i żadne zachęty i przekonywania nic tu nie dadzą. Sprawdziłem na sobie i to w nie jednym związku,
 
Kobieta

Renata

Cichy Podglądacz
Czy seks z jednym partnerem może się znudzić?

Zakładam, że tak.

Ja miałam łatwiej, bo nigdy nie musiałam się nad tym zastanawiać.
Żeby znudził się seks, najpierw musi być pożądanie.
Mój były mąż był dobrym człowiekiem. Odpowiedzialnym, cierpliwym, pracowitym. Wiele kobiet uznałoby go za ideał. Problem polegał na tym, że ja nigdy nie patrzyłam na niego w ten sposób.
Nie brakowało mi seksu z nim po dwudziestu latach. Nie brakowało mi go po dziesięciu. Nie brakowało mi go nawet na początku.
Ludzie często zakładają, że każdy związek zaczyna się od wielkiego pożądania, które z czasem wygasa. Nie każdy.
Czasem zaczyna się od strachu, potrzeby bezpieczeństwa albo chęci ucieczki z miejsca, w którym nie da się oddychać.
Przez lata spaliśmy osobno. Oficjalnie dlatego, że jemu przeszkadzał mój sen, mnie jego chrapanie i tak było wygodniej. Każdy miał swoją przestrzeń.
Nieoficjalnie dlatego, że własne łóżko było najprostszym sposobem, żeby nie musieć codziennie udawać kobiety, która pragnie swojego mężczyzny.
Oczywiście zdarzały się zbliżenia. Zawsze z jego inicjatywy. Był moim mężem, nie współlokatorem. Tylko że między zgodą a pożądaniem jest ogromna różnica.
Najbardziej fascynuje mnie to, jak wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić takiego związku. Jakby sam ślub automatycznie tworzył namiętność.Nie tworzy.Czasem tworzy kredyt, wspólny adres, dzieci, rutynę i święta przy jednym stole.
A pożądanie nigdy się nawet nie pojawia.
 
Kobieta

owocowa

Cichy Podglądacz
Ogółem u mnie trochę było tak, że się znudził. Jestem z partnerem ponad 8 lat i zaczynaliśmy ze sobą chodzić w wieku 20-paru lat. On młodszy ode mnie o dwa lata plus byłam jego pierwszą partnerką seksualną. Na pierwszym etapie związku to wiadomo, że moglibyśmy oboje praktycznie codziennie, czasem nawet po kilka razy. Ja tak miałam przez jakiś pierwszy rok związku. On natomiast przez jakieś 3/4 lata mógłby w zasadzie codziennie uprawiać seks. Wychodziło z tego sporo kłótni i nieporozumień ale przetrwaliśmy ten czas. Najgorzej, że właśnie po kilku latach po prostu poczułam, że jest to dla mnie trochę nudne. Po rozmowie z partnerem stwierdziliśmy, że trzeba coś z tym zrobić żebym nie czuła, że chcę to robić z przymusu i zaczęliśmy testować różne zabawki, zaczynając od klasycznego pingwinka, przez wszelkie inne gadżety. Ostatnimi czasy skusiliśmy się na zabawkę sterowaną przez bluetooth https://e-lunara.pl/Wibrujaca-kulka-z-aplikacja-masazer-lechtaczki-czerwona-Magic-Motion-Fugu-p181 i muszę przyznać, że potrafi ona pobudzić jak np. ugadamy się na zabawę kiedy nie ma go w domu ale np. wraca za jakiś czas. Wtedy prowadzimy grę wstępną przez tą zabawkę a jak już wraca do domu to wiele nie potrzeba aby popłynąć dalej. Problem pojawia się potem taki, że jak jestem już taka napalona to ciężko mu utrzymać orgazm, więc zakłada wtedy pierścień, który dodatkowo nas pobudza.
 
Mężczyzna

Fistan76

Cichy Podglądacz
Co Ty, to tak nie działa. Jeśli ktoś nie ma otwartej głowy na eksperymenty, nie kręci go przekraczanie granic, to żadne tego typu zachęty go nie skuszą. Erotyka jest w głowie i jak dla kogoś zmiana pozycji na inną niż klasyczna jest już szczytem perwersji, to nic z tym nie zrobisz.

Tak miałem w swoim pierwszym związku, gdzie seks niby nie był zły, bo np. często bawiliśmy się w 69 z finałem w ustach, ale na tym wachlarz urozmaiceń się kończył. Jak już któryś setny raz robisz dokładnie to samo, w dokładnie tej samej kolejności, w takiej samej pozycji, to już nawet ten lodzik do końca zaczyna być nudny.

Ja to bujną wyobraźnię miałem od zawsze, ale w tamtym związku to zapomnij. Każda propozycja, to widać że jej to nie kręci, za bardzo zboczone, tak to ona nie chce. Ja to mam tak, że muszę czuć że dziewczynie to sprawia przyjemność żeby i mnie coś podniecało. Rozmowy? Oczywiście że były. I dla mnie to było niepojęte, mówię jej że ja to nie mam ograniczeń, że możemy spróbować zabaw jakich chcemy....a ona nie wie w sumie co by chciała, a moje propozycje to "tak nie".

Dopiero w tym związku tak się dobraliśmy, że jak jesteśmy rozgrzani to widzę że ją niesamowicie jarają moje propozycje. I w większości to było całkowicie spontanicznie. Cokolwiek, gdzie pamiętam jedną z pierwszych takich odjechanych rzeczy było, żebyśmy bzykali się przed lustrem które mamy w przedpokoju. Widziałem jak bardzo zaczęło ją podniecać, jak usiadła na mnie leżącego na ziemi na odwróconego jeźdźca i pierwszy raz mogła w taki sposób obserwować jak fiutek w nią wchodzi. W poprzednich związkach, to za taką propozycję usłyszałbym pewnie że jestem pojebany i zboczony. A w tym to był dopiero początek naszych zabaw wszelakich.

Innymi słowy, jak ktoś z bujną wyobraźnią dobierze się w związek z kimś kto tej wyobraźni i chęci eksploracji możliwości seksu nie ma, no to satysfakcji z takiego układu nie będzie i żadne zachęty i przekonywania nic tu nie dadzą. Sprawdziłem na sobie i to w nie jednym związku,
Jak pisałem, czasami wystarczy, a czasami już nie....
 
Kobieta

Majdilla

Cichy Podglądacz
Seks może znudzić się i po paru tygodniach/miesiącach jeśli ludzie nie potrafią rozmawiać i sie w tym seksie dopasować.
Masz rację, dobrze że mam pomysłowego męża 😆 w dni które nie kochamy się bo jestem nie dysponowana on potrafi opowiadać takie szczegóły co chce mi zrobić że ja nie mogę się doczekać kiedy to zrealizujemy, praktycznie zawsze to są jego fantazje którymi jestem zawsze pozytywnie zaskoczona, jeszcze nigdy nie byłam na nie 😁
 
Mężczyzna

Parasit

Podrywacz
Po pierwsze cieszy mnie bardzo tak wiele głosów kobiet, koleżanek z naszego forum.
Czyli jednak są ;)
No i mają jak zawsze coś wartościowego do powiedzenia.

Chyba kluczowe jest to, aby nie znudziło się sex to rozmowa i szacunek dla partnera/partnerki. Każdy związek przechodzi przez różne fazy - takie już jest nasze życie. Jeśli mamy oparcie w tych trudnych chwilach to łatwiej je przetrwać.
Związek to nie para zwierzątek - znudzą się sobą, to szukają do prokreacji innego osobnika. U ludzi to jednak coś głębszego... a przynajmniej tak być powinno.

Zadbajmy i o bezpieczeństwo, dojrzała rozmowę i warto pielęgnować swój intymny związek - zadbać o to jak zadowolić drugą stronę, czasem czymś zaskoczyć a czasem z entuzjazmem przyjść coś nowego.

Cieszmy się sobą, bo chyba o to w naszym życiu - i tym intymnym chodzi.
 
Mężczyzna

Masażyski szukam

Biegły Uwodziciel
Masz rację, dobrze że mam pomysłowego męża 😆 w dni które nie kochamy się bo jestem nie dysponowana on potrafi opowiadać takie szczegóły co chce mi zrobić że ja nie mogę się doczekać kiedy to zrealizujemy, praktycznie zawsze to są jego fantazje którymi jestem zawsze pozytywnie zaskoczona, jeszcze nigdy nie byłam na nie 😁
Podziel się kilkoma fantazjami. Moja najczęściej reaguje negatywnie. Zasłanianie oczu nie, przytrzymywanie wyzywajace stroje plener hiszpańska mucha wszytko na nie. Dobrze ze chociaż na wibrator ma ochotę
 
Mężczyzna

nocze

Cichy Podglądacz
Jasne. Dużo zależy od partnerów, ich podejścia do tematu. U mnie po kilkunastu latach jest nuda w łóżku - zazwyczaj wszystko tak samo, zero zaskoczenia. Partnerka wstydzi się rozmawiać na ten temat, większość prób, pytań o fantazje, chęci na różne rzeczy, kończy się tym, że ona szybko ucina temat, twierdząc, że "jest jej dobrze"... w drugą stronę jak o coś proszę to zazwyczaj kończy się tym, że ona tak nie chce, bo "to dziwne" albo "tak nie potrafię, bo to będzie bolało".
Jak bym czytał o sobie. Też tak mam. Różne propozycje, pomysły i nie bo nie. Jak spytam o jej fantazje, potrzeby to nie ma i jest dobrze jak jest. Mówi, że ogólnie nie ma ochoty na seks.
 
Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
Czy seks z jednym partnerem może się znudzić?

Zakładam, że tak.

Ja miałam łatwiej, bo nigdy nie musiałam się nad tym zastanawiać.
Żeby znudził się seks, najpierw musi być pożądanie.
Mój były mąż był dobrym człowiekiem. Odpowiedzialnym, cierpliwym, pracowitym. Wiele kobiet uznałoby go za ideał. Problem polegał na tym, że ja nigdy nie patrzyłam na niego w ten sposób.
Nie brakowało mi seksu z nim po dwudziestu latach. Nie brakowało mi go po dziesięciu. Nie brakowało mi go nawet na początku.
Ludzie często zakładają, że każdy związek zaczyna się od wielkiego pożądania, które z czasem wygasa. Nie każdy.
Czasem zaczyna się od strachu, potrzeby bezpieczeństwa albo chęci ucieczki z miejsca, w którym nie da się oddychać.
Przez lata spaliśmy osobno. Oficjalnie dlatego, że jemu przeszkadzał mój sen, mnie jego chrapanie i tak było wygodniej. Każdy miał swoją przestrzeń.
Nieoficjalnie dlatego, że własne łóżko było najprostszym sposobem, żeby nie musieć codziennie udawać kobiety, która pragnie swojego mężczyzny.
Oczywiście zdarzały się zbliżenia. Zawsze z jego inicjatywy. Był moim mężem, nie współlokatorem. Tylko że między zgodą a pożądaniem jest ogromna różnica.
Najbardziej fascynuje mnie to, jak wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić takiego związku. Jakby sam ślub automatycznie tworzył namiętność.Nie tworzy.Czasem tworzy kredyt, wspólny adres, dzieci, rutynę i święta przy jednym stole.
A pożądanie nigdy się nawet nie pojawia.
Jak najbardziej wierzę w takie scenariusze, choć ja bardziej znam takie związki gdzie genezą jest młody wiek. Ludzie którzy zaczęli być parą w bardzo młodym wieku, którzy zwyczajnie nie mieli żadnych innych doświadczeń seksualnych i najnormalniej w świecie nie są świadomi jak może wyglądać seks, bo po prostu innego nie znają. Myślą że to tak jest, że to normalne że po kilku latach to się już nie chce.

Jeśli ludzie siebie wzajemnie kręcą i dodatkowo mają w seksie wyobraźnię, to jest perpetuum mobile. Pragną siebie więcej i więcej, chcą odkrywać wzajemnie nowe formy seksu i doznań jakie z tego płyną. Niestety działa to w dwie strony. Jak nie ma chemii, bo ludzie są źle dobrani, to najzwyczajniej im się po prostu nic nie chce, robią to bardziej dla rozładowania napięcia seksualnego a nie że się wzajemnie pociągają, w efekcie jest nudno i monotonnie, to tym bardziej im się nie chce...i takie błędne koło.
 
Mężczyzna

nocze

Cichy Podglądacz
Jak najbardziej wierzę w takie scenariusze, choć ja bardziej znam takie związki gdzie genezą jest młody wiek. Ludzie którzy zaczęli być parą w bardzo młodym wieku, którzy zwyczajnie nie mieli żadnych innych doświadczeń seksualnych i najnormalniej w świecie nie są świadomi jak może wyglądać seks, bo po prostu innego nie znają. Myślą że to tak jest, że to normalne że po kilku latach to się już nie chce.

Jeśli ludzie siebie wzajemnie kręcą i dodatkowo mają w seksie wyobraźnię, to jest perpetuum mobile. Pragną siebie więcej i więcej, chcą odkrywać wzajemnie nowe formy seksu i doznań jakie z tego płyną. Niestety działa to w dwie strony. Jak nie ma chemii, bo ludzie są źle dobrani, to najzwyczajniej im się po prostu nic nie chce, robią to bardziej dla rozładowania napięcia seksualnego a nie że się wzajemnie pociągają, w efekcie jest nudno i monotonnie, to tym bardziej im się nie chce...i takie błędne koło.
Możesz mieć trochę racji. Moja żona była moją pierwszą. Jednak nie było tak, że to stopniowo narastało. Ogólnie nie była nigdy jakoś mocno otwarta, ale też nie jakaś pruderyjna. W dość krótkim czasie libido się znacząco zmniejszyło. Może przez ciąże, ale trwa to kilka lat. Czasem myślę, że może był ktoś na boku, ale pewności nie mam.
 
Mężczyzna

Wtedy

Cichy Podglądacz
Możesz mieć trochę racji. Moja żona była moją pierwszą. Jednak nie było tak, że to stopniowo narastało. Ogólnie nie była nigdy jakoś mocno otwarta, ale też nie jakaś pruderyjna. W dość krótkim czasie libido się znacząco zmniejszyło. Może przez ciąże, ale trwa to kilka lat. Czasem myślę, że może był ktoś na boku, ale pewności nie mam.
Miałem podobną sytuację z byłą.
Była moją pierwszą, wcześniej ona miała partnerów. Na początku było super. Z czasem po kilku latach euforia u niej spadła. Z miesiąca na miesiąc coraz mniej chciała cokolwiek. Ostateczne odkryłem, że miała kogoś na boku od pewnego czasu.
Dawałem jej do zrozumienia, że wiem o tym i mimo wszystko jeśli chce przetrwać to ze mną to super. Nawet mi nie przeszkadzało to że kogoś ma i próbuje się z tym kryć.

Finalnie jak to mówią „jak kochasz to pozwól odejść”. Rozstaliśmy się. I w sumie każdy chyba zadowolony jest.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry