Tak bylo fajnie już. Dwa lata super seksu z coraz to nowymi fantazjach. Żona się otwarła na nowe eksperymenty, fetyszowe ubiory z nylonu albo latex, skórzana maska, karmienie mnie spermą, wibrujący korki analizę. No I właśnie wszystko spierdoliła i to tak że mam ochotę ją wypierdolił z domu tylko nie stać mnie by ją spłacić bo prawie nas puściła z torbami. Byłem cholernie psychicznie już dojechany aktualną pracą. W domu połowa tematów remontowo porządkowych leży od dobrych trzech lat. Przy zdrowych zmysłach trzymała mnie tylko wizja że w przyszłym roku pójdę na emeryturę, cieszyłem się jak dziecko na myśl o tym. Miałem policzone co do dnia ile jeszcze muszę zapieprzać w tym kołchozie. No I w tym roku nadarzyła się okazja. Mogłem pójść na zasiłek przedemerytalny na rok ( kasy tylko o 10% mniej niż dobrej wypłaty). Żona mówi " idź, idź. Odpoczniesz, odstresujesz się, ja będę pracować a ty zajmiesz się domem, będziesz robił nam obiadki ( to akurat lubię ), podgonisz z robotą przy domu". No to poszedłem. Ustaliliśmy, że ja gotuję, sprzątam i lecę z zaległym tematami i że jak już nie będzie roboty przy domu to tak za rok może dwa pójdę gdzieś na pół etatu ale powiedziałem, że mogę ale do jakiejś prostej roboty bo mam dość decydowania, zarządzania i będę szukał czegoś gdzie mózg odpocznie Tak też zrobiłem, gitowałem sprzatałem robiłem pranie i nadrabiałem zaległości wokół domu. I tu kurwa po trzech miesiącach ona gada z gościem od budowlanki co mój syn u niego dorabiał przez wakacje i w trakcie rozmowy mówi " nie potrzebuje Pan elektryka do roboty? Bo mój mąż jest chetny" i dała mi telefon do ręki. Gość chciał żebym w listopadzie zrobił mu w pojedynkę całą instalację na budowie. Przy niej nie mogłem nic powiedzieć więc odpisałem mu po dwóch dniach że nie biorę tej roboty. Parę dni później przy jakiejś okazji moja ż pochwaliła się przed znajomymi że chyba pójdę do roboty. ja mówię że nie i że już to odkręciłem bo wcale nie jestem chętny. Wściekła się i przestała odzywać. Mówi tylko organizacyjnie, przyjedź zawieź kup zrób Nie odpowiada na próby rozmowy ale przed znajomymi udaje że wszystko jest jak dawniej . Nie jest. Nie pozwala się nawet przytulić a o seksie to chyba mogę z tą panią już wogule zapomnieć. Na początku nie wiedziałem o co poszło. myślałem że może coś źle powiedziałem (fochy o jakiś tam tekst w towarzystwie to u niej częsta sprawa, cały czas musiałem się kontrolować, żeby czegoś nie powiedzieć źle) Do tego jeszcze zepsuł się jej samochód (a podobno mój to stary złom bo włożyłem w niego 5tysi), a wcześniej wydała na niego 3700 bo jej się nie podobały odpryski na lakierze potem jeszcze 1200 na drobne naprawy i 1600 na malowanie podwozia i zawieszania. No I ciągle że braknie nam kasy na studia dla syna( a te jej widzimisię z autem nie musiało być robione teraz). Do tego stwierdziła ze zbiera na wczasy zimowe bo chce polecieć na urodziny. Po kilku dniach pieprzenia o kasie przyszło mi do głowy że to może chodzić o tę robotę więc pytam ją dla czego jest taka niemiła dla mnie czy to z tego powodu ? powiedziała że tak. No I mnie ścięło. Zapytałem ją gdy byliśmy u znajomych na weekend czy naprawdę dla niej pieniądze są ważniejsze niż to co ja czuję? nic nie odpowiedziała. Drugi tydzień nie rozmawia tylko udaje przed synem że niby jest normalnie . Ja dalej gotuje sprzątam, remontuję, wożę ja do pracy,kosmetyczki i na zakupy bo jest bez auta. Cały czas mnie wysysa nie dając już kompletnie nic w zamian. To ma być miłość? Kiedy kładę się do łóżka mówię jej dobranoc, kocham cię. Ale najwyraźniej 10tyś miesięcznie nie to za mało żeby mnie dalej kochać. Tak jeszcze jakbym z doskoku ( dalej wożac ją do pracy a syna do klubu, gotując i remontują, a i jeszcze za dwa miesiące lecimy na te wczasy za w zasadzie moje pieniądze bo ona musi odłożyć na naprawę auta) przyniósł z 3 tysiące to by było ok. Tłumaczę jej że nie ma takiej roboty a jak chce 3 koła to muszę gdzieś iść na cały etat. Kompletnie to do niej nie dociera. Przypomniałem jej że nie taka była umowa i ze jak chciała żebym dalej pracował to po co mi kazała iść na rten urlop. Nic sensownego nie potrafi powiedzieć. Pierdoli że mam z doskoku kilka dni w tygodniu dorobić na te 3 tysiące, nie rozumie że tak się nie da.Strasznie mnie zabolało to że nagle po 25 latach dowiedziałem się że mnie kocha dopiero powyżej 12 tysi na miesiąc. A jeszcze kilka tygodni temu po zajebistym seksie rozmawialiśmy że bez względu na tok jak będziemy wyglądać będziemy się tak dziko kochać conajmniej jeszcze z 10 lat. I nagle takie coś. Może powinienem założyć błękitną kartę za znęcanie psychiczne. Nie wiem co zrobić w takiej sytuacji. Może jakaś kobieta powie jak rozmawiać z kobietą której odbiło.