Smutne, że taki wpis, mimo że trochę jak z opery mydlanej, ale opisujący oczywistość, jest tu traktowany jak coś odkrywczego i nowego. Może jednak dojdziemy do wniosku, że stanowczy mężczyzna to nie ten, który struga tu samca alfę, linkując filmy z pornoaktorkami krztuszącymi się penisem i bitymi po twarzy. Bardzo wąska jest granica pomiędzy gnojkiem a mężczyzną szarmanckim, o ile pierwszy może wywołać uśmiech politowania to drugi nic nie mówiąc powoduje, że robi się mokro. I dlaczego stanowczość faceta i jego siła ma się zawsze przemawiać wobec nas, mnie kręci facet, który dominuje innych facetów, który wobec innych pokazuje siłę. Wielu takich Marcysiów de Sade poznałam, co to mieli mnie zdominować i pokazać gdzie moje miejsce swoimi mega fiutami. W sypialni może i tak, ale poza, byli jak myszki i słuchali tych prawdziwych. Nic mnie potem bardziej nie śmieszyło, kiedy chcieli odreagować potem na mnie próbą zdominowania mnie. Oczywiście, że jesteście silniejsi, ale na Boga weźcie się za tą swoją dominację i popracujcie nad sferą psychiczną bo śmiech mnie ogarnia sama kwestia fizyczna jak psychicznie taki bad boy oferuje jedynie pustkę i niedosyt. Ja mam się bać nie tego, że mnie poddusisz bo to, po którymś razie jest nudne, i pasuje gówniarom i fankom 365 dni, ale mam się bać tego kim jesteś, co możesz zrobić, mam się bać Twojej męskiej natury charakteru, inaczej poproszę Bi psiapsiółke by mnie wychłostała bo minetę i tak mi lepiej zrobi. Zauważyłam, że ten wzrost tych dominantów alfa w ostatnich czasach wynika z kompleksów jakie toczą facetów, jesteśmy bowiem chyba jedynym bezpiecznikiem, który pozwala im to odreagować i poczuć się lepiej. Dlatego zawsze wybieram nie tego co papla na imprezie i macha łapkami, ale tego, do którego nikt nie mówi, który jak mówi to inni nie paplają i nie machają tymi łapkami. A już w ciemno biorę takiego, o którym chłopcy plotkują, kiedy go nie ma, ci zawsze są mili i grzeczni