Bardzo fajny i ważny temat. To pytanie dotyka często tego, czego naprawdę szukamy w bliskości – nie jednego z tych dwóch biegunów, ale czegoś głębszego.
Z mojego doświadczenia wynika, że najbardziej zapadają w pamięć i serce ci mężczyźni, którzy płynnie łączą te energie. To tacy, którzy potrafią w jednej chwili przytłoczyć swoją pewnością siebie i intensywnością, a w następnej – otulić ciepłem, ciszą i troską tak szczerą, że aż rozbrajającą. Jak ten, który szepcze do ucha coś, od czego płoną policzki, a jego dłoń jednocześnie gładzi ramię z niezwykłą czułością. Albo ten, który potrafi być dominujący i zdecydowany, a po wszystkim zawinie cię w kocyk i zapyta o samopoczucie z autentyczną uwagą.
To połączenie nie jest sprzecznością. To przejaw głębokiej uważności i dojrzałej siły. Kluczem, jak trafnie ktoś tu zauważył, jest traktowanie granic nie jako zakazu, ale jako mapy. Prawdziwie pewny siebie mężczyzna nie musi udowadniać siły przez cały czas – jego pewność pozwala mu być i czułym, i stanowczym, bo wie, że jedno bez drugiego jest niekompletne. Jego „niegrzeczność” jest wyrazem pasji, a jego „miłość” – wyrazem szacunku i bezpieczeństwa. To właśnie ta umiejętność zapewnienia obu tych doświadczeń, w sposób naturalny i dostrojony do partnerki, buduje niepowtarzalne zaufanie i atmosferę, w której można się w pełni oddać.