• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Moja żona pracowała jako prostytutka - czy byście to zaakceptowali

Mężczyzna

bsquare

Biegły Uwodziciel
Pytanie, czy to była praca z wyboru, czy z konieczności (bo i tak bywa). Ale nie ma co liczyć na taką refleksję – czy na jakąkolwiek inną – bo z tematu można zrobić kabaret na co najmniej tuzin sposobów.
 
Mężczyzna

Janeq22

Cichy Podglądacz
Wszystko zależy od okoliczności i konkretnej osoby. Po pierwsze co dokładnie robiła. Czy była masażystką erotyczną, tańczyła w klubie gogo, była profesjonalną dominą czy stricte prostytutką. Po drugie, dlaczego to robiła (kwestia braku możliwości utrzymania sie w inny sposób, czy po prostu miala taki pomysł na siebie i lubiła to robić) i czy jest to definitywnie skończone.
Osobiście uważam, że jezeli jest to zakończony rozdział i była masażystką, tancerka, dominą to nie miałbym problemu. Jeżeli byla prostytutką, to zależy również od okoliczności i czy nasze zycie erotyczne jest ok, czy są jakieś problemy w tej sferze. Pozdrawiam
Kwestia że została jako młoda kobieta sama na świecie. Mówiła że po śmierci matki miała już wszystko w dupie I wybrala najprostrzą drogę do kasy. I tu jest pies pogrzebany, że rozumiem gdyby kasa szla na przezycie, ale to było siano na przyjemności i żeby cokolwiek mieć z zycia (no i żeby było lżej). Nie robiła w burdelu, ani na roksie. Zwykle spotkania i już. Sama z tym skończyła a potem się spiknelismy. Tu mam główne pytanie że skoro sex był dla niej taki łatwy i nic nie znaczący to jak może serio coś mówić o zaangażowaniu i wierności i skąd mam pewność że się to nie powtórzy? Niestety łóżko leżało przez 6 lat. W sumie to był sex bo trzeba facetowi dawać i 0 uczuć. Nie czułem z jej strony pozadania (zadnego) I laska ktora uwielbiała sex, miała milion zabawek i lubiła eksperymentować że mną w lozku jak na skazaniu :p wszystko się zjebało jak się dowiedziałem, czyli na poczatku związku.
 
Mężczyzna

Janeq22

Cichy Podglądacz
No i jeszcze kwestia samych spotkań, bo mogę wyobrażać sobie wszystko (co najgorsze) a na takim w życiu nie byłem. Nie wiem jak to wyglada i jak ktoś ma doświadczenie to może mi przybliży temat bo sam mam krzywy obraz i niepotrzebnie się katuje. I tu też pytanie ogólne do wszystkich. Mam zajebiscie liche doświadczenie i nie miałem okazji nawet nabrać wprawy (problemy zdrowotne) zona w cholere doświadczona, mimo to mówi że jestem "najlepszy" (haha :D) I teraz czy nadgonilibyscie stracone lata i poszli na dziewczynki żeby podnieść samoocenę, nabrać wprawy i zobaczyć z czym to się je, czy skupili na zonie i "to se ne wrati"
 
Mężczyzna

bsquare

Biegły Uwodziciel
Nie mam żadnego doświadczenia jako klient, więc trudno mi powiedzieć, ale był taki czas w naszym życiu, kiedy okoliczności życiowe zmusiły moją żonę do szukania "alternatywnych źródeł dochodu". Mieszkaliśmy wtedy za granicą, praktycznie na drugim końcu Europy, więc nawet wycofanie się na z góry upatrzone pozycje było pewnym wyzwaniem finansowym. Moje doświadczenia nie są standardowe, bo jeszcze przed ślubem zgodziliśmy się na jej eksperymenty z innymi mężczyznami, aczkolwiek nie w takiej formie, więc może to też pomogło nam przełknąć tę żabę. Minęło kilkanaście lat i w okresie rozbuchanego realizowania rozmaitych fantazji wątek powrócił, aczkolwiek już w nieco innej odsłonie. To była zabawa – najpierw w prostytucję, potem w escort girl – nie wynikająca z konieczności zarobienia, ale zamiast wydawać na przyjemności, żona była dumna z pokrywania różnych przypadkowych wydatków z "suczej kiesy". Raz tylko zaszalała i zafundowała mnie i dzieciom wakacje za granicą.

To, co pamiętam z tego pierwszego podejścia to prawie zupełne rozgraniczenie seksu "w domu" od tego "na mieście". Nie wiem, czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się przekuć pasję do czegoś w pracę – mnie się udało i nie dotyczyło to seksu. Różnica jest kolosalna, bo robienie czegoś dla własnej przyjemności jest krańcowo odmienne od robienia czegoś, aby usatysfakcjonować kogoś innego. Dlatego nie dziwne, że żona mówi Ci, że jesteś najlepszy, ponieważ żaden facet nie idzie do prostytutki, żeby jej czymkolwiek zaimponować – tylko po to, żeby zaspokoić swoje potrzeby. To jest ta podstawowa różnica między klientem a partnerem.

Masz jednak rację, że to może w przyszłości doprowadzić do sytuacji, kiedy kobieta przyzwyczajona do rozgraniczania seksu i uczuć zacznie szukać spełnienia seksualnego poza domem. Myślę jednak, że najwięcej zależy od tego, co znajdzie w związku, bo seks z osobą, do której żywi się mocne uczucia ma po prostu inny wymiar. Jeśli jej ufasz i masz podstawy sądzić, że tego zaufania nie zawiedzie, to raczej nie powinieneś się martwić.

Nie sądzę, żeby chodzenie na dziewczynki czegokolwiek Cię nauczyło lub podniosło samoocenę. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że masz już specjalistkę w domu, więc korzystaj. Sądzę, że największym błędem byłoby teraz traktowanie żony przede wszystkim jako byłej prostytutki i skupianie się na tym aspekcie jej osobowości. Wiem, że może być trudno odłożyć to na bok, ale jeśli tego nie zrobisz, ta myśl zawsze będzie z Tobą podczas seksu z nią, a to chyba najgorsze, co może się stać.
 
Mężczyzna

Janeq22

Cichy Podglądacz
Nie mam żadnego doświadczenia jako klient, więc trudno mi powiedzieć, ale był taki czas w naszym życiu, kiedy okoliczności życiowe zmusiły moją żonę do szukania "alternatywnych źródeł dochodu". Mieszkaliśmy wtedy za granicą, praktycznie na drugim końcu Europy, więc nawet wycofanie się na z góry upatrzone pozycje było pewnym wyzwaniem finansowym. Moje doświadczenia nie są standardowe, bo jeszcze przed ślubem zgodziliśmy się na jej eksperymenty z innymi mężczyznami, aczkolwiek nie w takiej formie, więc może to też pomogło nam przełknąć tę żabę. Minęło kilkanaście lat i w okresie rozbuchanego realizowania rozmaitych fantazji wątek powrócił, aczkolwiek już w nieco innej odsłonie. To była zabawa – najpierw w prostytucję, potem w escort girl – nie wynikająca z konieczności zarobienia, ale zamiast wydawać na przyjemności, żona była dumna z pokrywania różnych przypadkowych wydatków z "suczej kiesy". Raz tylko zaszalała i zafundowała mnie i dzieciom wakacje za granicą.

To, co pamiętam z tego pierwszego podejścia to prawie zupełne rozgraniczenie seksu "w domu" od tego "na mieście". Nie wiem, czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się przekuć pasję do czegoś w pracę – mnie się udało i nie dotyczyło to seksu. Różnica jest kolosalna, bo robienie czegoś dla własnej przyjemności jest krańcowo odmienne od robienia czegoś, aby usatysfakcjonować kogoś innego. Dlatego nie dziwne, że żona mówi Ci, że jesteś najlepszy, ponieważ żaden facet nie idzie do prostytutki, żeby jej czymkolwiek zaimponować – tylko po to, żeby zaspokoić swoje potrzeby. To jest ta podstawowa różnica między klientem a partnerem.

Masz jednak rację, że to może w przyszłości doprowadzić do sytuacji, kiedy kobieta przyzwyczajona do rozgraniczania seksu i uczuć zacznie szukać spełnienia seksualnego poza domem. Myślę jednak, że najwięcej zależy od tego, co znajdzie w związku, bo seks z osobą, do której żywi się mocne uczucia ma po prostu inny wymiar. Jeśli jej ufasz i masz podstawy sądzić, że tego zaufania nie zawiedzie, to raczej nie powinieneś się martwić.

Nie sądzę, żeby chodzenie na dziewczynki czegokolwiek Cię nauczyło lub podniosło samoocenę. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że masz już specjalistkę w domu, więc korzystaj. Sądzę, że największym błędem byłoby teraz traktowanie żony przede wszystkim jako byłej prostytutki i skupianie się na tym aspekcie jej osobowości. Wiem, że może być trudno odłożyć to na bok, ale jeśli tego nie zrobisz, ta myśl zawsze będzie z Tobą podczas seksu z nią, a to chyba najgorsze, co może się stać.
Dzięki za tak merytoryczna odpowiedź, nie spodziewałem się takiego odzewu, szczególnie że wpis podniósł mnie na duchu i dal okazję do przemyśleń. Szczerze zona nie zawiodła mnie ani razu przez 7 lat ani nawet nie dała podstaw do bycia zazdrosnym o nią. Mimo tego mój umysł kazał się doszukiwać podstępu i nie wierzył że to może być prawda (stad mój wspis). Dodatkowo jej bujny życiorys, przygody i podejście do sexu rozwalało mi głowę, bo czego człowiek nie zna tego się boi :p i tak udało mi się pasję przekuć w pracę i żyje z tego co kocham robić, ale nie bardzo wiem jak można by to oddzielic. Tutaj wychodzi mój brak kontaktów z drugą polowica i kompletny brak zrozumienia jak można to oddzielic sex d uczuć itp. Serio w pewnym momencie jej tego zajebiscie zazdrościłem i sam czułem się jakiś dziwny. I chyba rzeczywiście wizyta u divy tylko pogorszyła by sytuację, rozjebał bym związek i czuł się jak gowno ... ehhh tylko szkoda tych 25 zaprzepaszczonych lat młodości ktore juz nie wroca i ich nie nadrobie No nic trzeba ruszać dalej :)
Ps. Poczytałem i ... jestem w szoku. Rozmawiałem na takie tematy z żoną i temat szybko był ucinany. Stwierdziła że nie jest w stanie się mną dzielić bo pękło by jej serce i w sumie w drugą stronę tak samo ... więc tym większe propsy dla was za to co przeszliście i że jesteście nadal razem
 
Mężczyzna

Nylonowestópki

Cichy Podglądacz
Jak kolega wyżej napisał, na pewno próba ,,nadrobienia" zaległości może tylko pogorszyć sprawę.
Jeżeli żona wcześniej traktowała seks jako narzędzie wyzbyte z uczuć i emocji, to mówienie że ,,jesteś najlepszy" może mieć tutaj sens, skoro w Waszym przypadku dochodzą uczucia itp.
Na Twoim miejscu najbardziej miałbym problem z tym że, jak to określiłeś, łózko leżało przez 6 lat. Moze warto byłoby udać sie do jakiegoś seksuologa? Ale nie wysyłać tam żonę, tylko pójść razem. Może udałoby sie to szybko przepracować i mogłoby być naprawdę super miedzy Wami.
 
Mężczyzna

SkowytMacochy

Nowicjusz
Pytanie do facetow o podejście do przeszłości zony. Kiedyś przy winku przyznała mi się do tego co robiła. Zaakceptowalibyscie ten fakt, czy jednak nie moglibyście się z tym pogodzić? Zona cicha, spokojna, w życiu bym ją o to nie podejrzewał, a tu proszę cicha woda brzegi rwie :p wiem że są takie fetysze, ale mnie to zupełnie nie kręci, szczególnie że nie mam w ogóle doświadczenia w tym temacie. A jak jest z Wami ? Taka przeslosc przekreśla szanse na związek czy nikt nie patrzy w stecz ?
Kurcze ja chyba jednak bym miał z tym duży problem. Rozmawiałem z moją ex żona o swoich i jej byłych, ale bardziej na zasadzie dowiedzenia się tego, co mam przebić i zapewnić jej znacznie wyższy poziom doznań w łóżku od tamtych. Totalnie mnie nie podnieca myślenie o tym jak robiła to z moimi poprzednikami. A jeśli powiedziała by mi, że spotykała się za hajs to dla mnie było by to za dużo. Miałbym problem z zaufaniem po usłyszeniu takich rewelacji. I mówcie co chcecie, ale uważam, że kobieta zarabiająca w ten sposób traktuje seks przedmiotowo na tyle mocno, że zdrada nie była by dla niej czymś przed czym by się wzbraniała. I wyobrażam sobie, że po zdradzie mówi mi, żebym nie brał tego do siebie bo to był tylko seks bez uczuć i nic to nie znaczyło. To moje zdanie na ten temat, nie oceniam, nie mówie nikomu jak ma żyć. I na koniec, uważam że powinieneś kierować się tym co czujesz i nie sugerować się w najmniejszym stopniu tym co przeczytasz od kilku typów na forum w internecie. Pozdro ✌️
 
Mężczyzna

Swiezak

Dominujący
Moja jest prywatną dziwką swojego szefa także mi to nie przeszkadzało by co robiła dawniej. A kurwy to najlepsze żony i matki.
W czym najlepsze matki? W uczeniu córki przyszłego zawodu? Bo na pewno nie zasad i że kasa nie jest najważniejsza.
Ja jestem z niej dumny że podnieca strasznego faceta 55 lat i dobrze go obsługuje przy mnie robią wszystko na co on ma ochotę.
To nie żaden argument, bo faceta 55 lat podnieca wszytko co młode i na drzewo nie spierdala w myśl zasady potwór nie potwór byle otwór 😉
A pocałować ją kiedy ma sperme szefa w buzi to okazanie szacunku i oddania.
Brawo Ty
 
Mężczyzna

Janeq22

Cichy Podglądacz
Kurcze ja chyba jednak bym miał z tym duży problem. Rozmawiałem z moją ex żona o swoich i jej byłych, ale bardziej na zasadzie dowiedzenia się tego, co mam przebić i zapewnić jej znacznie wyższy poziom doznań w łóżku od tamtych. Totalnie mnie nie podnieca myślenie o tym jak robiła to z moimi poprzednikami. A jeśli powiedziała by mi, że spotykała się za hajs to dla mnie było by to za dużo. Miałbym problem z zaufaniem po usłyszeniu takich rewelacji. I mówcie co chcecie, ale uważam, że kobieta zarabiająca w ten sposób traktuje seks przedmiotowo na tyle mocno, że zdrada nie była by dla niej czymś przed czym by się wzbraniała. I wyobrażam sobie, że po zdradzie mówi mi, żebym nie brał tego do siebie bo to był tylko seks bez uczuć i nic to nie znaczyło. To moje zdanie na ten temat, nie oceniam, nie mówie nikomu jak ma żyć. I na koniec, uważam że powinieneś kierować się tym co czujesz i nie sugerować się w najmniejszym stopniu tym co przeczytasz od kilku typów na forum w internecie. Pozdro ✌️
No i chyba w tym poście streściłeś moje obawy i niewiadome które mną targały. Skoro sex dla niej nie ma znaczenia ani z kim to robi, to jak tu mówić o zaufaniu i mieć pewność że nie zdarzy się od tak z kimkolwiek i byle gdzie, bo co ją powstrzyma? ... sam się śmiałem (przez łzy) że między wiernością a zdradą dzieli nas 200 zł. I chyba każdy facet ma gdzieś z tyłu głowy obawy/ciekawość o przeszłość partnerki głównie z tego powodu że chce wiedzieć z czym się będzie mierzyć i z czym będzie porównywany. Paradoksalnie (tu mówię za siebie) chciałem wiedzieć aby to jej było ze mną dobrze i żebyśmy zaspokajali wszystkie swoje potrzeby w związku: stabilność/sex/przyszłość. Niestety jej totalna szczerość i otwarte rozmowy o wszystkim zapaliły zajebiście dużo RED FLAG-ów a potem już poszło z górki :) I jestem w stanie zrozumieć frywolne życie, chęć eksperymentowania, czystą zabawę - nawet z facetami do których nie mam podjazdu (a tacy głównie byli), ale pewnej granicy nie powinno się przekraczać. Mózg i logika mówiły uciekaj ziooom i nawet się nie oglądaj, ale wyszło inaczej....

Główne obawy:
- 0 zaufania. Takich kobiet nic nie trzyma przy facecie. Wydawało mi się nasz związek to kolejna transakcja rozłożona w czasie i może się skończyć w każdej chwili.
- Zwykły impuls doprowadzi do Sexu - Młoda z tego co wiem brała co chciała, bez refleksji. Oczywiście była wolna i młoda, ale dużo nie trzeba było żeby wylądowała w ramionach faceta.
- Zupełnie inne podejście do związku (na początku) - bardzo powolne angażowanie, brak podstawowych mechanizmów w byciu razem, cisza przez kilka dni (0 kontaktu), żadnego odczucia rozwoju relacji, chowanie emocji i zaangażowania.
- Nie miała znajomego z którym nie spała... Tutaj wyjebało mi korki, bo wszyscy przekraczali granicę "przyjaźni" a ona wciąż miała z nimi bliższy lub dalszy kontakt. Wiem że jestem pewnie dziwny ale z byłymi zwykle kończyło się palonym mostem, a przespanie się z kimś skreślało go z listy znajomych. Z resztą nie miałem takiej sytuacji że z kimś spałem, a potem chodziłem na piwo albo bilard ... dla mnie to pojebane ;/ No i tutaj i przy opowieściach o ziomeczkach zacząłem cisnąć, a resztę znacie.
-Była za dobra i do tego nie podejmowała racjonalnych decyzji... Jej empatyczność i bezrefleksyjność nie raz zatrzymały mi bicie serca. Niestety to osoba tego typu że dla Ciebie zrobi wszystko, nawet wpierdoli się w gówno i skupia się na tobie a nie na sobie (tak w każdej sytuacji..) Ale jebana ma farta że jeszcze żyje i nic jej się nie stało (opowieści typu, jazda z randomem do lasu w celu oglądania jego nowej chaty w środku nocy po sexach... itp) i nie wiesz czego się spodziewać po takim perszingu.
- Wyjebało kompleksy na maxa, a pewność siebie na 0. Kobieta wie czego chce i to facet ma przejąć inicjatywę i zająć się kobietą w łóżku, a jak zadowolić kogoś takiego ? Szczególnie że po odkrytych kartach wszystko jebło... i nawet choćbym latał na pindolu robiąc helikopter brakowało wszystkiego(najbardziej pożądania i emocji ). Nawet początku przed wyjebaniem szamba było ciężko i nie mogliśmy się zgrać, stąd też zadałem gdzieś pytanie "jak kobieta może być szczęśliwa w łóżku gdy przesiada się z Ferrari na Opla". W chuj mi się to nie składało i nie wierzyłem w szczerość zapewnień, że teraz jest inaczej.

Dlaczego to kurwa nie jebło ?
-opis
*moja decyzja

- Dziewczyna miała inne podejście niż wszyscy- szczerość, otwartość i zajebiście dużo empatii. Nie oceniała Cię i nie miało znaczenia dla niej kim jesteś, ile masz kasy, czym jeździsz itp. Dało się z nią normalnie pogadać, a rozmowa się kleiła jak nigdy :) Widać było że jej (o dziwo) można od razu zaufać i miała w sobie jeszcze w sobie tą dziecięcą radość, nawet z naszego spotkania.
*Pierwszy raz zaangażowałem się w 100% związek i nie chciałem tego spierdolić. Czasami tak jest że spotykasz kogoś i wiesz że chcesz czegoś więcej - dzieci/ślub itp. Dodatkowo chciałem jej po ludzku pomóc bo trochę przejebane w życiu miała, a na to zasługiwała aby ktoś w końcu do niej rękę wyciągnął.
- Nigdy nie łamała słowa i miała zasady których się trzymała (tak to pojebane ale prawdziwe) jak była w związku to zaufanie na maxa, żadnych odpałów, skupiała się na drugiej połowie. Nigdy nie zdradziła faceta i brzydziła by się tym (wiem że to co teraz pisze brzmi jak fantazja ale to prawda - sprawdziłem :p) Jeżeli ktoś się u niej pojawiał w życiu to nie ciągneła paru srok za ogon i nie leciała na 2 fronty. Podejmowała krótkie konkretne decyzje - jeżeli nie chciała już z kimś być to cyk - rozstanie, żadne kombinowanie zdradzanie itp. Same konkrety w życiu i z góry ustalone oczekiwania i granice.
*Po burzy i tym wszystkim nie uciekła i ponoć pokazałem jej że może być szczęśliwa (nie myślała nawet o tym) Zaangażowała się w związek w 300%, Wcześniej zerwała niezdrowe relacje, kontakt z byłym i kochankiem (sama chciała, ale potrzebowała impulsu. Ogólnie wiem że było 2 ziomków, z byłym pisała a kochanek wiadomo i to stricte przed nami :p). Po rozmowie że raczej nie mam ochoty chodzić na piwo z jej "przyjacielami" i to dla mnie pojebana akcja, ucieła znajomości (przy mnie) i koniec tematu .... (nawet nie żałowała i nie wspominała tyego jakby temat nie istaniał... ) i wiem że odkąd się poznaliśmy nie zrobiła nic głupiego .Gdy ja się pojawiłem to relacje skupiły się na stronie czysto przyjacielskiej z innymi i nie przeszło jej przez myśl żeby być wobec mnie nie fer. Tak to też do mnie nie docierało że jak moża pojechac do bolca na kawę pogadać i nara :D Ale młoda to dziwna istota i do tej pory czasami nie rozumiem jej toku myślenia. Tak czy siak wszystko odcięte, rozliczone i wyjaśnione w 3h i nawet nie było się już kurwa o co kłócić.
- 0 powodów do zazdrości. Kiedy mój umysł tworzył najróżniejsze scenariusze, nawet nie miałem się do czego przyjebać. Wzieła życie na poważnie i skupiła się na domu, pracy, pomaganiu w założeniu firmy. Na dyskoteki/odpały w związku nie ma miejsca (chyba że razem) i nie czuła potrzeby wyjazdu do hiszpanii żeby się odnaleść. Poznałem jej wszystkich znajomych, pokazała mi całe swoje życie (miejsca i historie o których nikt nie wiedział), a gdy byliśmy osobno to dbała żeby nie było niejasności i domysłów. Czasami sam mówiłem że ma przestać pisać i zacząć pić z kumpelami bo już mnie denerwuje :p
*Cały syf co był to ...był kiedyś. Nie miałem na to wpływu, ale to rzutowało na nas teraz. I tu jebany dylemat. Partnerka idealna, zgrywamy się w 200% jeżeli chodzi o charaktery i podejście. Widać że jej zależy, dba o mnie jak cholera i za ogień by wskoczyła (tak raz zasłoniła mnie przed kosą pod barem własnym ciałem, na szczęscie miała futro i nie przebiło) Była mi w stanie wybaczyć wszystko i była przy mnie zawsze....Pierwszy raz coś takiego czułem od drugiej osoby... I wiedziałem że to coś wiecej. I powiedźcie mi do urwy nędzy, patrzysz na taką małą kochaną kobitkę, z wielkimi oczami, która stoi przy twoim boku, nigdy nawet nie dała cienia wątpliwości podejrzewać ją o zdradę czy coś... i to mi się tak nie składało z jej przeszłością że JPRD ..... no nie mogłem pojąć jak taki empatyczny, spokojny, słodziak i kulka miłości może mieć taką przeszłość .... Meritum - wiedziałem że jak kopnę ją w dupę to większą krzywdę zrobie sobie niż jej (będę żałował i czuł się jak śmieć) a jej rozjebie życie bo pozbawie ją tej nadzieji że może być normalnie i znów zostanie sama na ulicy z niczym - brak domu, rodziny + chora babcia na głowie. Pewnie by się pozbierała (nie znam drugiej tak silnej psychicznie osoby), ale kurwa decydować o teraźniejszości na bazie tego na co nie miałem wpływu ? Gryzło mnie to i wiedziałem że nie zasługuje na kolejnego kopa od życia bo mam wąty o to co było.
- Mimo szamba które było między nami, nie przeszkadzało jej iść dalej i głębiej
* Stąd ślub, wspólne życie i dalsze jego budowanie
- Nigdy nie chciała mojej kasy. Miała dostęp do całej mamony, ale nigdy nie wzieła kasy dla siebie. Nawet dołożyła. Żadnego problemu z intercyzą, podziałem mieszkania, aktywów itp. Mówiła że to jest moje i sam na to ciężko zapracowałem. Sam czasem musiałem jej podstępem przesyłać kasę żeby nie było jej głupio brać ze środków rodzinnych..
* Cygan straszny,a myślałem że większego niż ja nie ma... jak dasz 100 na głupoty to przyniesie 150 i będzie na dom/rozwój itp. + zajebiste zarządzanie kasą... mój prywatny system bankowy :) i żeby nie było że ja ją wykorzystuje/uciskam ekonomicznie !!! sama pracuje i ma swoją kasę, jak potrzeba to ogarniamy wszystko razem. Nigdy jej niczego nie szczędziłem i nawet po suknie ślubną kazałem jej wrócić bo wybrała najtańszą a nie tą co chciała ;/
- Rozliczenie z przeszłością. To jest pojebane, tu się nie wypowiem... Nie mam pojęcia jak funkcjonuje kobiecy mózg, ale najwidoczniej cokolwiek by się nie działo to przeszłość/etap i można go zamknąć i do tego nie wracać. Zazdroszczę ludziom którzy potrafią oddzielić sex od uczuć, dla mnie to było impossibiru i każdego mierzyłem przez ten pryzmat. Jak widać mylnie i musiałem zmienić perspektywę. Po części rozumiem jej motywacje i drogę na skróty (czy ja ją tłumaczę???)
*Nie kminie zerowej refleksji nad faktem dokonanym i całkowitym wycieciu etapu jakby nie istniał. Wiem tylko że refleksja przyszła do niej po krótkiej przygodzie z najstarszym zawodem świata i rzuciła to w cholerę. Mówi że nigdy by do tego nie wróciła i za cholerę nie było warto... i tak to zostawię
- Kolos na glinianych nogach. Niby było zajebiście ale, leża podwaliny związku, brak zaufania, regularne awantury jakby ktoś wrzucił gówno w wentylator. I te niezrozumienie drugiej osoby. Mimo rozmów nic z tego nie wynikało i cały czas wracaliśmy do tego samego. Zmienia to Festival na którym odnajdujemy siebie i pierwszy raz od 5 lat coś się zmienia.
*Przyszedł czas na konsultacje, pomoc z zewnątrz, szukam odpowiedzi/pomocy/informacji (stąd też tutaj moja wizyta u Was kochani). W skrócie patrze na to wszystko inaczej, muszę przepracować przeszłość żony (Jak zwróciła uwagę Magia2000 ) i podjąć decyzję co dalej i czy będę w stanie z tym żyć. Na razie powoli do przodu a nasza relacja się zmienia na lepsze (chyba)

Co z tego będzie zobaczymy :)

Ale jebłem wypracowanko o 5.30 heh, a za godzinę na firmę.
Może się to komuś przyda albo i nie, a ja też widac musiałem spłodzić taki post

No nic lecę ogarniać i miłego dnia wszystkim życzę :D
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry