tak to właśnie działa, prawdziwa twarz wychodzi po latach, czasem też znamy wady danej osoby, ale np. pojawią się dzieci i te wady stają się nie do wytrzymania.
To są wzorce 1 do 1 wyniesione z domu rodzinnego. Założę się, że dokładnie te same teksty słyszy na codzień ojciec tej kobiety od swojej żony. Trzeba chyba przed decyzją o spędzeniu wspólnego życia sprawdzić dokładnie co jest grane w domu przyszłych "teściów".
Znam taką parę w dość bliskim otoczeniu, teść chłopaka ma same córki i żonę, która wie zawsze najlepiej - widać jak na córki to przeszło, teść prawie nigdy nie odzywa się we wspólnym gronie przy stole np. w czasie impres rodzinnych. Jak się zapomni i się odezwie, zapada na ułamek sekundy wymowna cisza i te kilka córek wraz z jego żoną dosłownie zabijają go wzrokiem, po czym żadna nijak nawet nie odpowie. Z kolei ten nieszczęsny chłopak powoli w tym związku awansuje do pozycji śmiecia (na zasadzie wolno gotowanej żaby) i oczywiście na początku było ze strony jego wybranki tylko "tjutu tjutu" i dziubkowanie, prawdziwa twarz zaczęła wyłazić po kilku latach
I to jest kluczowe - bo nie, że mam tu rodziców a "mamę" - to już pokazuje, że w tym domu jest tylko jeden władca i jest nim mamusia
No trudno, żeby facet był w związku jako pantofel i nic z tego nie miał - tak jak pisałam wcześniej -> jak jest poprane, ugotowane i w miarę ogarnięte, to zaciśnie najczęściej zęby i będzie siedział
Podpisuję sie i dodam - uczmy tego naszych synów, bo społeczeństwo nasze socjalizuje ich na zasadzie, że kobieta to jest królowa i należy jej się więcej niż facetowi - to już wychodzi w szkole od pierwszych klas, gdy to dziewczynki dostają od komitetu klasowego większe prezenty na Dzień Kobiet niż chłopcy na Dzień Chłopaka