A w wielu jest.W wielu miejscach pracy dress code nie jest przestrzegany,zarówno przez kobiety jak i mężczyzn.


A w wielu jest.W wielu miejscach pracy dress code nie jest przestrzegany,zarówno przez kobiety jak i mężczyzn.
Dokładnie tak. W mojej poprzedniej pracy bywało różnie jeśli chodzi o spojrzenie na dress code. W delegacjach najczęściej mogłam pozwolić sobie na wyzywający outfit. W obecnej firmie pełna swoboda.W wielu miejscach pracy dress code nie jest przestrzegany,zarówno przez kobiety jak i mężczyzn.
Pewnie delegacje rządzą się swoimi prawami. W mojej firmie sytuacja podobna tj.w kuluarach oczywiście komentarze się zdarzają ale na forum nikt w tej sprawie głosu nie podniósł.Dokładnie tak. W mojej poprzedniej pracy bywało różnie jeśli chodzi o spojrzenie na dress code. W delegacjach najczęściej mogłam pozwolić sobie na wyzywający outfit. W obecnej firmie pełna swoboda.
Uważam, że jedno drugiego nie wyklucza.Parafrazując słowa z Kabaretu Olgi Lipińskiej powiem: ,,Praca, to nie jest miejsce do amorów".
I nie chodzi o to, że może się wyda, że będą potem tego jakieś konsekwencję. Praca, to miejsce, gdzie obowiązują określone zasady zachowania i ubierania.
Poza nią proszę bardzo. Jeżeli nie będzie to czyn nieobyczajny w miejscu publicznym ujęty w Kodeksie Wykroczeń lub osoba nie zostanie na tym przyłapana, to dla mnie może być i nago.
I tak ma być. Super. Niech każda z nas ubiera się tak jak chce. Nie patrzmy na innych przez pryzmat, że nie wypada. Jeśli się w czymś czujemy dobrze to tylko o nas bardzo dobrze świadczy. Mamy swój styl, który nie musi podobać się innym, tylko nam.Pewnie delegacje rządzą się swoimi prawami. W mojej firmie sytuacja podobna tj.w kuluarach oczywiście komentarze się zdarzają ale na forum nikt w tej sprawie głosu nie podniósł.
Jestem tego samego zdaniaI tak ma być. Super. Niech każda z nas ubiera się tak jak chce. Nie patrzmy na innych przez pryzmat, że nie wypada. Jeśli się w czymś czujemy dobrze to tylko o nas bardzo dobrze świadczy. Mamy swój styl, który nie musi podobać się innym, tylko nam.
Na pewno zwracasz tym uwagę. A zdarzały Ci się sytuacje gdy np podmuch wiatru uniósł Twoją spódniczkę i przez chwilę straciłaś kontrolę nad tym ile jest ukryte?Owszem. Zawsze ubierałam się bardzo sexownie i wyzywająco. Lubię po prostu zwracać na siebie uwagę na ulicy. Zawsze wysokie obcasy, pończochy i spódniczki mini. Lubię też nosić sukienki ledwo zakrywające pośladki. Kocham to spojrzenie mężczyzn i kobiet, które zwykle patrzą na mnie jak na dziwaczkę.
Również się pod tym podpisuję. Ogólnie lubię ubierać się kobieco i w tym znaczeniu nie mam na myśli zakładania kiecek odsłaniajacych pośladki - wydaje mi się to niesmaczne i zakrawa na desperację. Lubię czuć się atrakcyjna i na co dzień często noszę spódnice, lubię zwłaszcza takie z wysokim stanem, rozkloszowane i buty na wyższym obcasie, bluzki które nieco podkreślają piersi. Jednak znalezienie się, nawet przypadkowe, w sytuacji gdy ktoś obcy może zobaczyć coś więcej jest dla mnie krępujące i niekomfortowe. Co innego gdy jest to druga połówkaUważam, że jedno drugiego nie wyklucza.
Kobieta może ubrać się zgodnie z zasadami, elegancko i z klasą a jednocześnie seksownie.
Seksownie to wcale nie musi oznaczać cycków na wierzchu i kiecki tak krótkiej, że widać pośladki![]()
Do tego nie umiem dobrze umyć okien, albo inaczej - szybko się u mnie brudzą, więc to dość częsty widok u mnie na osiedlu - ja ze ścierką i spryskiwaczem. Czasami jak byłam w głupkowatym nastroju to jeszcze malowałam usta "dziwkarską" karminową szminką i miałam ubaw oglądając zaskoczone reakcje sąsiadówNigdy nie ubieram się wyzywająco do pracy, czułabym się śmiesznie. Ale lubię wskoczyć w mega obcisłe i kolorowe ciuchy przy myciu okien. Te wszystkie wygibańce ze ścierką wyglądają najładniej w takim stroju, a ja zawsze dbam o estetykę w otoczeniu![]()
Perfekcyjnie, właśnie o to chodzi, żeby strój podkreślał kobiecość, a uruchamianie wyobraźni jest jeszcze bardziej kuszące...Również się pod tym podpisuję. Ogólnie lubię ubierać się kobieco i w tym znaczeniu nie mam na myśli zakładania kiecek odsłaniajacych pośladki - wydaje mi się to niesmaczne i zakrawa na desperację. Lubię czuć się atrakcyjna i na co dzień często noszę spódnice, lubię zwłaszcza takie z wysokim stanem, rozkloszowane i buty na wyższym obcasie, bluzki które nieco podkreślają piersi. Jednak znalezienie się, nawet przypadkowe, w sytuacji gdy ktoś obcy może zobaczyć coś więcej jest dla mnie krępujące i niekomfortowe. Co innego gdy jest to druga połówka![]()
Cieszę się że podzielasz mój pogląd w tej kwestii, ja nigdy nie lubiłam mieć wszystkiego "na wierzchu" i absolutnie nie stanowiło to problemu abym czuła się atrakcyjna i uruchamiała wyobraźnię płci przeciwnejPerfekcyjnie, właśnie o to chodzi, żeby strój podkreślał kobiecość, a uruchamianie wyobraźni jest jeszcze bardziej kuszące...![]()
Perfekcyjnie dla konesera KobiecościCieszę się że podzielasz mój pogląd w tej kwestii, ja nigdy nie lubiłam mieć wszystkiego "na wierzchu" i absolutnie nie stanowiło to problemu abym czuła się atrakcyjna i uruchamiała wyobraźnię płci przeciwnej![]()
Dobrze wiedzieć że takich koneserów można dziś spotkaćPerfekcyjnie dla konesera Kobiecości![]()