Ciekawe pytanie.A spróbuj ocenić, jaki odsetek tych pozostałych, tj. "niecudownych" facetów (w tym rzucających zdjęcia członka) byłoby godnych tego, abyś to Ty chciała ich poznać.


Ciekawe pytanie.A spróbuj ocenić, jaki odsetek tych pozostałych, tj. "niecudownych" facetów (w tym rzucających zdjęcia członka) byłoby godnych tego, abyś to Ty chciała ich poznać.
Nawet nie wiem czy się do czegoś mogę doczepictaki sam kryzys jak męskości mamy kryzys kobiecości. Kiedyś dziewczyna to była długowłosa kruszynka, która nie przeklinała, słuchała się mamy, dobrze się uczyły lub się starały itd. Dzisiaj dziewczyny w dużym odsetku mają nadwagę, przeklinają, piją alko na równi z facetami, żłopią hektolitry kawy, palą papierosy i elektroniki, żrą jak prosiaczki, a potem biorą ozempic itd. Część kobiet rozwija się, zna języki, kształci się, lecą w karierę, a przed 40 zaczynają szukać faceta - najlepiej z czystą kartąwięc nie wiem czy bardziej nam grozi kryzys męskości czy kobiecości.
Wracając do pierwszego postu autorki, że faceci są niemęscy, bo np. chcą być "rogaczami" jest to w dużej mierze błędne założenie, bo wiele tego typu relacji wynika właśnie z męskości faceta i jego pewności siebie, bo wie, że nawet jak namówi żonkę, żeby inny ją przeleciał, to on nią rządzi, on ją udostępnia i on się nie boi, że będzie ktoś lepszy i ona go zostawi. To właśnie zakompleksieni Panowie o osobowości narcystycznej osaczają kobiety i nie chcą dać im możliwości eksplorowania seksualnych rozkoszy, a często sami chodzą na dziwki - takie czasy.
Moim zdaniem życie jest zbyt krótkie, a nikt normalny nie jest monogamiczny, więc po co się totalnie ograniczać do 1 partnerki czy partnera, jak można sobie fajnie urozmaicić seks. Dla zdrowego faceta wzrokowca seks w trójkącie to takie porno na żywo i do tego danie większego spełnienia kobiecie.
Ja widziałem na żywo szczytującą kobietę na 2 dziurki (multiorgazmiczna bestia) ze squirtem włącznie i wiem, że nie danie jej tego naprawdę bardzo zubożyłoby jej doznania, jej rozkosz i jej szczęście i emocje jakie towarzyszą takiej zabawie, więc kobiety bądźcie kobiece, a faceci kształćcie się, rozwijajcie, a nie tylko piłka nożna i piwko z kolegami i lenistwo w domu, zamiast pomóc kobiecie przy gotowaniu czy sprzątaniu.
Wrzucanie zdjęcia członka na publiczne forum czyni dla mnie (to moja osobista preferencja i oczywiście masa kobiet ma pewnie inaczej) takiego faceta nieinteresującym. Do tego nie interesują mnie osoby, które szukają znajomości tylko ekranowych. I jeszcze Ci, co piszą sloganami z porno, powtarzając hasła, które w ich mniemaniu mają ich czynić bardziej seksownymi - oni też odpadają. Po odjęciu tych 3 grup wychodzi na to, że łapie się z 5% forumowiczow. Te 95% pozostałych "niecudownych" nigdy pewnie nie poznam i nie przekonam się, że być może w realu pozaforumowym są cudowni, ponieważ nasze gusta i preferencje się rozjedżają - nie sądzę, żebyśmy też obopólnie chcieli się poznać.A spróbuj ocenić, jaki odsetek tych pozostałych, tj. "niecudownych" facetów (w tym rzucających zdjęcia członka) byłoby godnych tego, abyś to Ty chciała ich poznać
Kobiety akceptują, kiedy zdjęcie kutasa jest wrzucane ironicznie albo fabularyzowane(to moja osobista preferencja i oczywiście masa kobiet ma pewnie inaczej) .
Żadna nowość, sam jakieś 25 lat temu poznałem dziewczynę na GG, której pisałem czego to z nią nie zrobię jak się spotkamy. Kiedy w końcu doszło do spotkania i zaczęła się do mnie dobierać, stchórzyłem i poprosiłem, żebyśmy się tylko poprzytulali. My się nigdy nie zmienimy.Poszłam za ciosem i jeśli rozmowa przebiega w satysfakcjonujący sposób zaczęłam pytać, czy chcieliby się spotkać... oczywiście wszyscy by chcieli, co to oni by nie robili ze mną.... to daj jakiś kontakt do siebie - kończy się "ty podaj", albo skipnięciem.
Takich sytuacji, to miałem kilkanaście, ale z kobietami. Uważam, że to działa w dwie strony.Tworzę pokój, daję link, wchodzi i się widzimy.... i się zaczyna gawędzenie: "a co mi pokażesz", "co będziesz robiła, opisz to".... ale żeby wejść to już strach oblatuje... a nawet jeśli taki wejdzie, to "ty pokaż się", "mnie kamera nie działa".
Wchodzi ktoś na takie forum jak to i np. od jakiejś głupiej, zadufanej w sobie siksy, która go w ogóle nie zna - słyszy na dzień dobry różne dziwne epitety, że "stary pryk", że "kij w dupie", że "sztywniak", "zajmij się czymś innym, dziadku" - i takie tam impertynencje bez pokrycia - i się niejednemu odechce cokolwiek komukolwiek udowadniać, więc taki ktoś machnie ręką i przestaje się starać - a do głosu dochodzą właśnie te koguciki, podrywacze od walenia po kilkanaście razy dziennie, rozmawiacze, fantaści - bo oni są odporni na wszelkie "ciosy", jest ich legion i nic ich nie zniechęcaOstatnio zdąża mi się pisać w necie głównie z mężczyznami... na stronie, która losuje randomowe osoby.
(..........pozwolę sobie na skrót.....)
Odpowiadając na tytułowe zapytanie: tak, mamy kryzys męskości.
Drogi człowieku, zapamiętaj: to, ze masz brodę nie świadczy, że jesteś facetem - na piździe też włosy rosną!
Słabe faktycznie. Ja uczciwie mówię, że się nie spotykam, ale kamerka jak najbardziej. I oczywiście pokazuje się tam. Być może po prostu źle trafiłaś. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że trudno znaleźć chłopa do kamerkowych zabaw.Ostatnio zdąża mi się pisać w necie głównie z mężczyznami... na stronie, która losuje randomowe osoby.
Zauważyłam pewien schemat: panowie dość szybko przechodzą na tematy erotyczne, co specjalnie mi nie przeszkadza, są bardzo odważni w pisaniu co to by ze mną nie robili itp. śmiało wypytują o moje doświadczenia seksualne, ale jak proponuję wymianę jakiegoś kontaktu, by nie była to jednorazowa rozmowa to panikują.... rozumiem, że ktoś nie chce podawać FB gdzie ma znajomych, ale przecież są dyskretniejsze sposoby utrzymywania kontaktów...
Poszłam za ciosem i jeśli rozmowa przebiega w satysfakcjonujący sposób zaczęłam pytać, czy chcieliby się spotkać... oczywiście wszyscy by chcieli, co to oni by nie robili ze mną.... to daj jakiś kontakt do siebie - kończy się "ty podaj", albo skipnięciem.
Myślę sobie: no kurwa, fantaści bez grama odwagi, ale rozumiem, spotkanie w realu może być wyzwaniem... więc może anonimowa kamera?
Tworzę pokój, daję link, wchodzi i się widzimy.... i się zaczyna gawędzenie: "a co mi pokażesz", "co będziesz robiła, opisz to".... ale żeby wejść to już strach oblatuje... a nawet jeśli taki wejdzie, to "ty pokaż się", "mnie kamera nie działa".
Kurwa! Panowie, co jest z Wami? Żeby nie było komu cipy pokazać w necie i z kim się pomasturbować na kamerce?
Większość tych panów pasuje do schematu "mam 24 lata, jestem prawiczkiem, dziś waliłem już 3 razy".
Ale też ze starszymi mam podobne doświadczenia.... wysłałam tutaj jednemu "tatuśkowi" zdjęcia, to zaczął mnie posądzać, że zrobiłam to bo chcę zdjęcia od niego, że chcę go naciągnąć żeby też się pokazał.... a szczerze, bardziej mnie kręci pokazywanie się niż oglądanie... wysłałam mu, bo lubię prowokować, a nie wysłałam bo chciałam w zamian... nawet chyba kiedyś mu pisałam, że nie chcę nic od niego.
Żałuję, że w ogóle napisałam do niego na priv
Odpowiadając na tytułowe zapytanie: tak, mamy kryzys męskości.
Drogi człowieku, zapamiętaj: to, ze masz brodę nie świadczy, że jesteś facetem - na piździe też włosy rosną!
Normalnie nie pije alkoholu, ale z Tobą bym wypiła.Mam wrażenie, że pod hasłem "kryzys męskości" wrzucono do jednego wora wszystko, co komu akurat nie pasuje: facet za mało stanowczy, za bardzo emocjonalny, za mało samodzielny, za bardzo uległy seksualnie, za mało owłosiony, za bardzo umalowany, nie umie naprawić syfonu, nie poluje, nie prowadzi, narzeka na fjuta, a czasem, o zgrozo, pozwala kobiecie przejąć inicjatywę. Przy takim zestawie kryteriów większość populacji odpada na wstępie. Co właściwie oznacza męskość? Bo jeśli męskość ma oznaczać odpowiedzialność, pewność siebie, umiejętność podejmowania decyzji, stawiania granic, radzenia sobie z własnymi emocjami i brania odpowiedzialności za własne wybory, to jestem za. Tyle że żadna z tych cech nie ma chromosomu Y. Można też mieć pomalowane paznokcie, chudy tyłek w legginsach i znacznie więcej charakteru niż niejeden alfa, który rozpada się emocjonalnie, kiedy kobieta mówi mu "nie".
To samo z cuckoldem. Można uważać tę fantazję za kompletnie niezrozumiałą, można jej nie chcieć, może odrzucać, ale robienie z niej miernika kondycji współczesnej męskości jest dość odważnym skrótem myślowym. Uległość w seksie nie oznacza, z automatu, uległości życiowej, podobnie jak dominacja w łóżku nie daje certyfikatu charakteru. Można kogoś przywiązać do wyra, a potem przez pół roku nie umieć powiedzieć szefowi, że nie zostanie się trzecią sobotę z rzędu po godzinach. Człowiek jest jednak trochę bardziej skomplikowany niż pozycje, które wybiera do ruchania.
Dużo ciekawszy wydaje mi się wątek tego całego użalania się nad sobą. Faktycznie, coraz więcej mężczyzn mówi o wzroście, włosach, pytongu, szczęce, powodzeniu u kobiet i o tym, że natura ich skrzywdziła. Kobiety, od dziesięcioleci, przeżywają załamanie nerwowe z powodu fałdki na brzuchu...Równouprawnienie...Panowie po prostu weszli na rynek kompleksów. Samo mówienie o emocjach też trudno uznać za kryzys. Facet, który potrafi powiedzieć "boję się", "nie radzę sobie", "to mnie boli", nie staje się od tego mniej męski. Słabość zaczyna się raczej wtedy, kiedy z "jest mi ciężko" robi się stałe "nic ode mnie nie zależy", a odpowiedzialność za własne życie zostaje rozparcelowana pomiędzy kobiety, genetykę, społeczeństwo, wzrost, aplikacje randkowe i niesprawiedliwy układ planet. Tu problem faktycznie widzę. Tyle że znów: nie jako kryzys, stricte, męskości.
Podobnie z teorią, że kobiety stały się "za silne" i przez to mężczyźni osłabli. Może problem nie polega na tym, że kobieta potrafi dziś sama zarobić, naprawić kran, wyjechać, odejść... Może po prostu przez długi czas część mężczyzn mogła czuć się potrzebna dlatego, że kobieta nie miała większego wyboru. I kiedy, ten, się pojawił, sama obecność penisa przestała być wystarczającym pakietem kompetencji. To rzeczywiście może być bolesna zmiana, ale niekoniecznie niesprawiedliwa. No i tęsknota za czasami, kiedy chłopiec szedł z ojcem polować, kobieta znała swoje miejsce, mężczyzna rządził, a wszyscy byli twardzi i zaradni. Mieli mniej miejsca na słabość, mniej języka, żeby o niej mówić, i często mniej możliwości, żeby od niej uciec. To nie to samo.
Więc, może, zamiast pytać, czy mężczyźni są dziś mniej męscy, warto zapytać, czy są bardziej niedojrzali, mniej odporni, mniej odpowiedzialni i mniej sprawczy. Jeśli tak, wtedy mamy temat...Ale wtedy wypadałoby uczciwie spojrzeć również na kobiety... Zjawisko roszczeniowości, bezradności, narcystycznego skupienia na sobie i potrzeby ciągłej walidacji.
Brody, syfony, cuckold, paznokcie, legginsy i dziki z supermarketu, to dekoracje. Męskość, jeśli już naprawdę chcemy tego słowa używać, siedzi bardziej w kręgosłupie niż w spodniach...
superMam wrażenie, że pod hasłem "kryzys męskości" wrzucono do jednego wora wszystko, co komu akurat nie pasuje: facet za mało stanowczy, za bardzo emocjonalny, za mało samodzielny, za bardzo uległy seksualnie, za mało owłosiony, za bardzo umalowany, nie umie naprawić syfonu, nie poluje, nie prowadzi, narzeka na fjuta, a czasem, o zgrozo, pozwala kobiecie przejąć inicjatywę. Przy takim zestawie kryteriów większość populacji odpada na wstępie. Co właściwie oznacza męskość? Bo jeśli męskość ma oznaczać odpowiedzialność, pewność siebie, umiejętność podejmowania decyzji, stawiania granic, radzenia sobie z własnymi emocjami i brania odpowiedzialności za własne wybory, to jestem za. Tyle że żadna z tych cech nie ma chromosomu Y. Można też mieć pomalowane paznokcie, chudy tyłek w legginsach i znacznie więcej charakteru niż niejeden alfa, który rozpada się emocjonalnie, kiedy kobieta mówi mu "nie".
To samo z cuckoldem. Można uważać tę fantazję za kompletnie niezrozumiałą, można jej nie chcieć, może odrzucać, ale robienie z niej miernika kondycji współczesnej męskości jest dość odważnym skrótem myślowym. Uległość w seksie nie oznacza, z automatu, uległości życiowej, podobnie jak dominacja w łóżku nie daje certyfikatu charakteru. Można kogoś przywiązać do wyra, a potem przez pół roku nie umieć powiedzieć szefowi, że nie zostanie się trzecią sobotę z rzędu po godzinach. Człowiek jest jednak trochę bardziej skomplikowany niż pozycje, które wybiera do ruchania.
Dużo ciekawszy wydaje mi się wątek tego całego użalania się nad sobą. Faktycznie, coraz więcej mężczyzn mówi o wzroście, włosach, pytongu, szczęce, powodzeniu u kobiet i o tym, że natura ich skrzywdziła. Kobiety, od dziesięcioleci, przeżywają załamanie nerwowe z powodu fałdki na brzuchu...Równouprawnienie...Panowie po prostu weszli na rynek kompleksów. Samo mówienie o emocjach też trudno uznać za kryzys. Facet, który potrafi powiedzieć "boję się", "nie radzę sobie", "to mnie boli", nie staje się od tego mniej męski. Słabość zaczyna się raczej wtedy, kiedy z "jest mi ciężko" robi się stałe "nic ode mnie nie zależy", a odpowiedzialność za własne życie zostaje rozparcelowana pomiędzy kobiety, genetykę, społeczeństwo, wzrost, aplikacje randkowe i niesprawiedliwy układ planet. Tu problem faktycznie widzę. Tyle że znów: nie jako kryzys, stricte, męskości.
Podobnie z teorią, że kobiety stały się "za silne" i przez to mężczyźni osłabli. Może problem nie polega na tym, że kobieta potrafi dziś sama zarobić, naprawić kran, wyjechać, odejść... Może po prostu przez długi czas część mężczyzn mogła czuć się potrzebna dlatego, że kobieta nie miała większego wyboru. I kiedy, ten, się pojawił, sama obecność penisa przestała być wystarczającym pakietem kompetencji. To rzeczywiście może być bolesna zmiana, ale niekoniecznie niesprawiedliwa. No i tęsknota za czasami, kiedy chłopiec szedł z ojcem polować, kobieta znała swoje miejsce, mężczyzna rządził, a wszyscy byli twardzi i zaradni. Mieli mniej miejsca na słabość, mniej języka, żeby o niej mówić, i często mniej możliwości, żeby od niej uciec. To nie to samo.
Więc, może, zamiast pytać, czy mężczyźni są dziś mniej męscy, warto zapytać, czy są bardziej niedojrzali, mniej odporni, mniej odpowiedzialni i mniej sprawczy. Jeśli tak, wtedy mamy temat...Ale wtedy wypadałoby uczciwie spojrzeć również na kobiety... Zjawisko roszczeniowości, bezradności, narcystycznego skupienia na sobie i potrzeby ciągłej walidacji.
Brody, syfony, cuckold, paznokcie, legginsy i dziki z supermarketu, to dekoracje. Męskość, jeśli już naprawdę chcemy tego słowa używać, siedzi bardziej w kręgosłupie niż w spodniach...
99% tych satysfakcjonujących rozmówców ma żonę/partnerkę za pazuchą.Poszłam za ciosem i jeśli rozmowa przebiega w satysfakcjonujący sposób zaczęłam pytać, czy chcieliby się spotkać... oczywiście wszyscy by chcieli, co to oni by nie robili ze mną.... to daj jakiś kontakt do siebie - kończy się "ty podaj", albo skipnięciem.
Sam widok ekranu w telefonie kojarzy im się z waleniem, to o jakim tu spotkaniu marzyćMyślę sobie: no kurwa, fantaści bez grama odwagi, ale rozumiem, spotkanie w realu może być wyzwaniem... więc może anonimowa kamera?
Bo korek od szampana już mu wystrzelił, gdy dałaś mu linkaTworzę pokój, daję link, wchodzi i się widzimy.... i się zaczyna gawędzenie: "a co mi pokażesz", "co będziesz robiła, opisz to".... ale żeby wejść to już strach oblatuje... a nawet jeśli taki wejdzie, to "ty pokaż się", "mnie kamera nie działa".
Tu pokazuj, tu można liczyć na odpowiedni aplauz.Kurwa! Panowie, co jest z Wami? Żeby nie było komu cipy pokazać w necie i z kim się pomasturbować na kamerce?
W sumie nie rozumiem czego żałujesz. Na co liczyłaś wysyłając mu fotki? On na nie nie zareagował w żaden pozytywny sposób? Lubisz prowokować? Do czego chciałaś go sprowokować? Magia.... Dobrze go znałaś wcześniej? Oboje wiemy, że nie jesteś grzeczną dziewczynkąAle też ze starszymi mam podobne doświadczenia.... wysłałam tutaj jednemu "tatuśkowi" zdjęcia, to zaczął mnie posądzać, że zrobiłam to bo chcę zdjęcia od niego, że chcę go naciągnąć żeby też się pokazał.... a szczerze, bardziej mnie kręci pokazywanie się niż oglądanie... wysłałam mu, bo lubię prowokować, a nie wysłałam bo chciałam w zamian... nawet chyba kiedyś mu pisałam, że nie chcę nic od niego.
Żałuję, że w ogóle napisałam do niego na priv![]()
To może zmień otoczenie, bo męczysz bułę z tymi analizami mężczyzn przez pryzmat internetowych przygód. Ciągle tylko spotkałam, rozmawiałam, pokazałam w internecie. Stary ze mnie dziad, ale kiedy widzę młodych synów kumpli z mojej paczki, to dostrzegam świetnych młodych chłopaków z ułożonymi jak na taki wiek (około 25 lat) łbami, mającymi pasje w życiu, potrafiącymi się zachować i bardzo dobrze bawić. Głupi nie jestem i ich ojcowie też i widzę co młodzi robią. Przyprowadzają na imprezy równie atrakcyjne jak Ty dziewczyny, ale wiesz co zadaje im często pytanie,gdzie je poznają? I wiesz co, nie pada odpowiedź, że w necie, co więcej do sieciowych znajomości i sieciowego nawiązywania relacji odnoszą się bardzo pejoratywnie. Powstaje zatem pytanie dlaczego jeszcze nie rzuciłaś tego forum w cholerę. Miłą z Ciebie dziewczyna i czasem lubię Twoją "siekierkę", ale przezywasz chyba gorszy okres w życiu, a ja jako stary forumowy pierdziel zwyczjanie się o Ciebie martwię. Bez podtekstu.Ostatnio zdąża mi się pisać w necie głównie z mężczyznami... na stronie, która losuje randomowe osoby.
Zauważyłam pewien schemat: panowie dość szybko przechodzą na tematy erotyczne, co specjalnie mi nie przeszkadza, są bardzo odważni w pisaniu co to by ze mną nie robili itp. śmiało wypytują o moje doświadczenia seksualne, ale jak proponuję wymianę jakiegoś kontaktu, by nie była to jednorazowa rozmowa to panikują.... rozumiem, że ktoś nie chce podawać FB gdzie ma znajomych, ale przecież są dyskretniejsze sposoby utrzymywania kontaktów...
Poszłam za ciosem i jeśli rozmowa przebiega w satysfakcjonujący sposób zaczęłam pytać, czy chcieliby się spotkać... oczywiście wszyscy by chcieli, co to oni by nie robili ze mną.... to daj jakiś kontakt do siebie - kończy się "ty podaj", albo skipnięciem.
Myślę sobie: no kurwa, fantaści bez grama odwagi, ale rozumiem, spotkanie w realu może być wyzwaniem... więc może anonimowa kamera?
Tworzę pokój, daję link, wchodzi i się widzimy.... i się zaczyna gawędzenie: "a co mi pokażesz", "co będziesz robiła, opisz to".... ale żeby wejść to już strach oblatuje... a nawet jeśli taki wejdzie, to "ty pokaż się", "mnie kamera nie działa".
Kurwa! Panowie, co jest z Wami? Żeby nie było komu cipy pokazać w necie i z kim się pomasturbować na kamerce?
Większość tych panów pasuje do schematu "mam 24 lata, jestem prawiczkiem, dziś waliłem już 3 razy".
Ale też ze starszymi mam podobne doświadczenia.... wysłałam tutaj jednemu "tatuśkowi" zdjęcia, to zaczął mnie posądzać, że zrobiłam to bo chcę zdjęcia od niego, że chcę go naciągnąć żeby też się pokazał.... a szczerze, bardziej mnie kręci pokazywanie się niż oglądanie... wysłałam mu, bo lubię prowokować, a nie wysłałam bo chciałam w zamian... nawet chyba kiedyś mu pisałam, że nie chcę nic od niego.
Żałuję, że w ogóle napisałam do niego na priv
Odpowiadając na tytułowe zapytanie: tak, mamy kryzys męskości.
Drogi człowieku, zapamiętaj: to, ze masz brodę nie świadczy, że jesteś facetem - na piździe też włosy rosną!
Swoją drogą, Magia. Piszesz, że wolisz pokazywać niż ogladać, a masz pretensje do facetów, że nie chcą się pokazywać, tylko chcą Cię oglądać. Jakaś lekka sprzeczność w tym wszystkim jest , bo w sumie wychodzi na to, że powinnaś być zadowolonaOstatnio zdąża mi się pisać w necie głównie z mężczyznami... na stronie, która losuje randomowe osoby.
Zauważyłam pewien schemat: panowie dość szybko przechodzą na tematy erotyczne, co specjalnie mi nie przeszkadza, są bardzo odważni w pisaniu co to by ze mną nie robili itp. śmiało wypytują o moje doświadczenia seksualne, ale jak proponuję wymianę jakiegoś kontaktu, by nie była to jednorazowa rozmowa to panikują.... rozumiem, że ktoś nie chce podawać FB gdzie ma znajomych, ale przecież są dyskretniejsze sposoby utrzymywania kontaktów...
Poszłam za ciosem i jeśli rozmowa przebiega w satysfakcjonujący sposób zaczęłam pytać, czy chcieliby się spotkać... oczywiście wszyscy by chcieli, co to oni by nie robili ze mną.... to daj jakiś kontakt do siebie - kończy się "ty podaj", albo skipnięciem.
Myślę sobie: no kurwa, fantaści bez grama odwagi, ale rozumiem, spotkanie w realu może być wyzwaniem... więc może anonimowa kamera?
Tworzę pokój, daję link, wchodzi i się widzimy.... i się zaczyna gawędzenie: "a co mi pokażesz", "co będziesz robiła, opisz to".... ale żeby wejść to już strach oblatuje... a nawet jeśli taki wejdzie, to "ty pokaż się", "mnie kamera nie działa".
Kurwa! Panowie, co jest z Wami? Żeby nie było komu cipy pokazać w necie i z kim się pomasturbować na kamerce?
Większość tych panów pasuje do schematu "mam 24 lata, jestem prawiczkiem, dziś waliłem już 3 razy".
Ale też ze starszymi mam podobne doświadczenia.... wysłałam tutaj jednemu "tatuśkowi" zdjęcia, to zaczął mnie posądzać, że zrobiłam to bo chcę zdjęcia od niego, że chcę go naciągnąć żeby też się pokazał.... a szczerze, bardziej mnie kręci pokazywanie się niż oglądanie... wysłałam mu, bo lubię prowokować, a nie wysłałam bo chciałam w zamian... nawet chyba kiedyś mu pisałam, że nie chcę nic od niego.
Żałuję, że w ogóle napisałam do niego na priv
Odpowiadając na tytułowe zapytanie: tak, mamy kryzys męskości.
Drogi człowieku, zapamiętaj: to, ze masz brodę nie świadczy, że jesteś facetem - na piździe też włosy rosną!
| Rozpoczęty przez | Tytuł | Forum | Odp | Data |
|---|---|---|---|---|
|
|
Czy mamy kryzys kobiecości? | Seks | 227 | |
| G | Faceci Czy chodzą z korkami analnymi poza domem ? | Seks | 6 | |
| M | Czy warto uprawiać seks z ukrainką? | Seks | 10 | |
| S | Cuckold i 3, pierwsze kroki, czy warto? | Seks | 17 | |
| H | Panowie, czy ojciec przyłapał was kiedyś na masturbacji? | Masturbacja | 4 |