• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Randkowanie w związku

Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Mam coś takiego. Wspólne lunche, kawy. Super czas razem
On żonaty. Nie wiem na ile można sobie pozwolić.
My się ograniczyliśmy tylko do tego, co opisałem. Czasem w tańcu dłoń zawędrowała trochę za daleko, czasem ona przesunęła się nieco za blisko. Czasem przy wspólnych żartach w większym towarzystwie wiedzieliśmy, że to tylko częściowo żarty, ale na tym się zatrzymaliśmy. Oboje czuliśmy granicę, której nie chcieliśmy przekraczać. Której nie należało przekraczać, żeby później nikt nie żałował. Ona zmieniła pracę, kontakt się zerwał, ale myślę, że też wspomina mnie dobrze. I nikt niczego nie żałuje, nikt nie został skrzywdzony. Myślę, że to było najlepsze wyjście i takie też polecam
 
Kobieta

Agata26

Cichy Podglądacz
My się ograniczyliśmy tylko do tego, co opisałem. Czasem w tańcu dłoń zawędrowała trochę za daleko, czasem ona przesunęła się nieco za blisko. Czasem przy wspólnych żartach w większym towarzystwie wiedzieliśmy, że to tylko częściowo żarty, ale na tym się zatrzymaliśmy. Oboje czuliśmy granicę, której nie chcieliśmy przekraczać. Której nie należało przekraczać, żeby później nikt nie żałował. Ona zmieniła pracę, kontakt się zerwał, ale myślę, że też wspomina mnie dobrze. I nikt niczego nie żałuje, nikt nie został skrzywdzony. Myślę, że to było najlepsze wyjście i takie też polecam
Ja pozwoliłam na pocałunek. Chyba to było za daleko.
 
Kobieta

Agata26

Cichy Podglądacz
Skoro czuje, że za daleko, to jakie ma znaczenie całowana lokacja? Już spojrzenie czy wiadomość mogą wystarczyć, żeby to było "za daleko".

Gdyby chodziło o sex to nie widzę problemu. Zdarzało sm się z żonatymi. Ale boję się, że tu kiełkuje uczycie, a to już igraszki z ogniem.
 
Kobieta

Zalotka

Erotoman
Panowie powiedzcie mi, czy dla Was randkowanie będąc już w związku to jest fanaberia i wymysł kobiet? Czy jak się zamieszka razem, to już nie trzeba się starać i nic robić? Czy zabieracie swoje kobiety na randki, a może czasem zrobicie im jakąś małą niespodziankę w domu? Nie chodzi mi tu o jakieś wielkie wyjazdy ale jakieś wyjście na miasto, do kina, na piwo do baru, a może robicie im kolację i masaż?

Kobietki, a Wy co robicie dla swoich facetów? Zabieracie ich czasem gdzieś coś zjeść? Może wieczór przy konsoli? W sumie nie tylko mężczyźni muszą inicjować jakieś wspólne zajęcia.

Bo ja mam wiele koleżanek, które są w związkach i nie ma randek w ogóle. I one by chciały coś porobić z tymi chłopakami, ale oni albo nie mają czasu, albo zmęczeni po pracy, albo zawsze coś wyskoczy.

Więc ja myślę, że jak nie ma randek w Twoim związku, to trzeba te randki chyba zorganizować sobie z kimś innym :D
Wracając do tematu, w związku trzeba randkować. Nie wolno uważać, że jak upolowaliśmy się wzajemnie, to po robocie i tyle. Randkowanie to pokazywanie, że się staramy, ze nam zależy, ze lubimy ze sobą spędzać czas. Bez tego ciężko. A z tego opisu nie wiem nawet czy jesteś w prawdziwym związku 🤷‍♀️
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Wracając do tematu, w związku trzeba randkować. Nie wolno uważać, że jak upolowaliśmy się wzajemnie, to po robocie i tyle. Randkowanie to pokazywanie, że się staramy, ze nam zależy, ze lubimy ze sobą spędzać czas. Bez tego ciężko. A z tego opisu nie wiem nawet czy jesteś w prawdziwym związku 🤷‍♀️
A to prawda, a takie randki nawet są trudniejsze, bo tu nie chodzi już o imponowania drugiej stronie czy jej poznawanie, tylko o podtrzymanie zainteresowania lub odkrycie czegoś nowego.
Osobiście uważam, że idealnym pomysłem jest prawie spontaniczny city break. Nowe otoczenie i atmosfera wyjazdu budują właściwą otoczkę. Do tego warto zaplanować "coś innego" - odwiedzenie jakiegoś fajnego miejsca, obiad w restauracji z kuchnią, której zwykle nie jemy itp. Później swobodny spacer po nieznanym mieście, tam gdzie nas akurat poniesie ciekawość. W ten sposób odkryłem kiedyś pchli targ na Grzegórzkach
 
Kobieta

Zalotka

Erotoman
A to prawda, a takie randki nawet są trudniejsze, bo tu nie chodzi już o imponowania drugiej stronie czy jej poznawanie, tylko o podtrzymanie zainteresowania lub odkrycie czegoś nowego.
Osobiście uważam, że idealnym pomysłem jest prawie spontaniczny city break. Nowe otoczenie i atmosfera wyjazdu budują właściwą otoczkę. Do tego warto zaplanować "coś innego" - odwiedzenie jakiegoś fajnego miejsca, obiad w restauracji z kuchnią, której zwykle nie jemy itp. Później swobodny spacer po nieznanym mieście, tam gdzie nas akurat poniesie ciekawość. W ten sposób odkryłem kiedyś pchli targ na Grzegórzkach
Tak, bo nawet ta sama knajpa raz na miesiąc zaczyna nam powszednieć i nie daje tego samego efektu. Często ciekawsze są niespodziewane znaleziska niż glamour fancy restauracja.
 
Mężczyzna

SubtelnyKR

Cichy Podglądacz
Gdyby chodziło o sex to nie widzę problemu. Zdarzało sm się z żonatymi. Ale boję się, że tu kiełkuje uczycie, a to już igraszki z ogniem.
Mamy podobne odczucia... Też był pocałunek (niespodziewanie Ona pocałowała mnie przy ludziach kiedy wpadłem odwiedzić ją na studiach podyplomowych w moim mieście), wcześniej była tylko 'randka za zgodą męża' z erotycznym napięciem, jakieś 'przypadkowe' dotknięcia inspirowane przeze mnie, głaskanie ud w rajstopach (zawsze dawała do zrozumienia, że to jest granica). Nie bałem się seksu, wręcz o nim marzyłem, bałem się eksplodującego coraz szybciej uczucia, mimo iż oboje znaleźliśmy w tej znajomości to, czego brakowało w naszych związkach..
 
Mężczyzna

eksperymentator

Biegły Uwodziciel
Tak, bo nawet ta sama knajpa raz na miesiąc zaczyna nam powszednieć i nie daje tego samego efektu. Często ciekawsze są niespodziewane znaleziska niż glamour fancy restauracja.
Z tą knajpy to absolutnie się nie zgadzam. My z żoną co jakiś czas jedziemy do restauracji włoskiej do której chodzimy dokładnie od 25lat. Mało tego to przeważnie kelnerką pyta przy zamówieniu czy to co zwykle i tradycyjnie zamawiamy calzone. Zawsze gdy tam jesteśmy towarzyszy nam taka sama atmosfera jak za pierwszym razem. Zresztą świętujemy też co roku w tej restauracji naszą rocznicę ślubu.
 
Kobieta

Zalotka

Erotoman
Z tą knajpy to absolutnie się nie zgadzam. My z żoną co jakiś czas jedziemy do restauracji włoskiej do której chodzimy dokładnie od 25lat. Mało tego to przeważnie kelnerką pyta przy zamówieniu czy to co zwykle i tradycyjnie zamawiamy calzone. Zawsze gdy tam jesteśmy towarzyszy nam taka sama atmosfera jak za pierwszym razem. Zresztą świętujemy też co roku w tej restauracji naszą rocznicę ślubu.
To miłe, dla mnie brzmi jak szczyt nudy i braku polotu.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry