• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Samotność w związku

Kobieta

D'Arc

Instruktor seksu
Wogóle to jeden ze smutniejszych wątków o niedopasowaniu... tylko jak dobrze się dopasować, skoro na początku jest zawsze szał ciał, autopromocja i pokazywanie siebie z najlepszej strony.
 
Ostatnia edycja:
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
Zawarcie (mniej lub bardziej formalne) związku nie jest gwarancją ochrony przed samotnością. Człowiek jest samotny wtedy, kiedy nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc z jego problemami, a to się dzieje w dwóch przypadkach: kiedy o tych problemach nie mówi nikomu (bo nie ma wokół niego nikogo, kto by się tymi problemami przejął i chciał mu pomóc), albo też kiedy mówi o nich komuś, co do kogo ma nadzieję, że mógłby pomóc, ale ten ktoś nie słucha lub pomóc nie chce.

Oprócz tego bywają związki niesymetryczne, albo wręcz przemocowe – nie w warstwie fizycznej, ale psychologicznej lub ekonomicznej. Przemocą może być chorobliwa zazdrość, prowadząca do ograniczania kontaktów z osobami niemile widzianymi; narzucanie własnej woli i "rzeźbienie" partnera; subtelne ograniczanie wolności. W takiej sytuacji samotność to już tylko gwóźdź do trumny i – wydawałoby się – najmniejsze zmartwienie, ale nie do końca, bo dużo łatwiej zmagać się z takim syfem, kiedy ma się kogoś, komu można się chociaż wyżalić.

Takie przemocowe jazdy zazwyczaj odbywają się metodą gotowania żaby: powoli, małymi kroczkami. Nie zawsze jest to rezultat złej woli, czasami jedynie odgrywanie wzorców z rodzinnego domu, dlatego dobrze jest się w tej sprawie rozeznać, chociaż niekiedy da się takie sprawy wyprostować (oboje z żoną wynieśliśmy z naszych rodzinnych domów pewne skazy – i oboje świadomie z nimi walczyliśmy, przy wzajemnym wsparciu).

Najsmutniejsze są takie sytuacje, kiedy związek powoli przeistacza się w przedsięwzięcie, a niegdyś ukochana osoba staje się tylko wspólnikiem w interesach. Rozmowy w łóżku dotyczą organizacji kalendarza, planowania remontów oraz wyjazdów, a potem nie ma już czasu na czułość, o seksie nie wspominając. To się dzieje powoli i łatwo to przeoczyć; kobietom często się to włącza po urodzeniu dziecka, kiedy ciężar odpowiedzialności macierzyńskiej spada nagle na kark i wymusza rezygnację z własnego szczęścia, jakby porządnej matce nie wypadało już mieć na coś ochoty, o marzeniach nie wspominając. Dużo łatwiej przytrafia się to zarobionym kobietom – na szczęście moja żona w pewnym momencie zagoniła mnie do roboty, zamiast ofiarnie osuwać się w poświęcenie dla dobra rodziny, za co jestem jej ogromnie wdzięczny.

@D'Arc ma rację, ten wątek jest pełen wypowiedzi skrajnie przygnębiających, bo przebija z nich prawda. To swoją drogą ciekawe, że kiedy ktoś opisuje jakieś niesamowite przygody i doznania seksualne, natychmiast zbiera się grupka wyszydzających go czytelników. Łatwo przychodzi nam uznać, że coś jest zbyt piękne, by było prawdziwe, podczas gdy zazwyczaj nie kwestionujemy prawdziwości bolesnych wyznań (pomijając może rozdzierające serce wyznania niskich mężczyzn o wzroście 177cm). Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić: dno jest boleśnie namacalne, o czym każdy z nas zdążył się już w życiu przekonać, natomiast obłoki na niebie są mgliste i nieokreślone – i niewielu jest takich, którzy naprawdę mieli w nich okazję pobujać.
 
Mężczyzna

Malkontent

Seks Praktykant
A jak się ma samotność w związku do mitycznego świętego spokoju? Bo my faceci, to wiadomo - chcemy świętego spokoju, żeby nam żadna dupa nie marudziła i nie truła. Tylko problem polega na tym, że dopóki ona marudzi i drąży i chce z nami ciągle rozwiązywać jakieś problemy, o których my nawet nie wiedzieliśmy, że istnieją - to jest nasza dziewczyna. A jak zaczyna się spokój czyli już się nie wkurza na Ciebie i częściej pojawia się milczenie - to już nie jest Twoja dziewczyna. Ona jest fizycznie gdzieś obok ale emocjonalnie już się od Ciebie odcięła. I najczęściej z tego już nie ma powrotu. Jak już Ci nie wysyła dziennie wiadomości o tym co robi albo jak zasypiacie wieczorem i ona już Ci nie opowiada z ekscytacją o swoim dniu, to nie dlatego że wie, że jesteś zmęczony, tylko wcześniej miałeś ją w dupie i nie słuchałeś co do Ciebie mówi, więc teraz już jej się nawet nie chce.
Niestety było mi dane to przeżyć i dopiero po jakimś czasie zrozumiałem. Bo związki tak naprawdę się nie rozpadają z jakichś strasznych powodów, związki się rozpadają przez zaniedbanie. Przez to, że masz obok osobę, która się o Ciebie szczerze troszczy i martwi, a Ty jesteś zajęty jakimiś swoimi sprawami i nie zauważasz jak ona powoli gaśnie. Tylko się cieszysz, że masz święty spokój. Że ona wychodzi sama, bo już jej się nawet nie chce pytać czy pójdziesz z nią. Że częściej siedzi na telefonie i z kimś pisze, niż rozmawia z Tobą, bo jak chciała rozmawiać to akurat byłeś super zajęty albo wkurzony, że znowu coś chce.
Ludzie po prostu nie umieją ze sobą rozmawiać, bo każdą próbę poruszenia tematu, że coś jest źle traktują jako osobisty atak, przed którym się trzeba bronić. I trzeba udowodnić sobie nawzajem, że jest źle bo to wina tej drugiej osoby.
Dużo facetów zawsze ma argument, że żona czy dziewczyna nie chce z nimi uprawiać seksu. No nie chce, bo dziwne żeby chciała nagle wieczorem odpierdalać rodeo na kutasie, jak cały dzień albo tydzień miałeś na nią wyjebane, nie powiedziałeś jej nic miłego, ani nic dla niej nie zrobiłeś, żeby się poczuła chociaż trochę zauważona, a nagle jesteś zdziwiony, że jak jej podsuwasz kutasa pod nos to ona nie chce.
Ja też taki byłem i trochę nadal jestem ale dla tej jednej jedynej to bym już wiedział jak sprawić, żeby ona się czuła jak najważniejsza kobieta na świecie. I już bym tego tak nie spierdolił.
 
Mężczyzna

milymarcin

Nowicjusz
Może on po prostu jest zapracowany i przebodźcowany w pracy. Jest jeszcze różna wrażliwość na świat.
 
Kobieta

Blackswan

Podrywacz
A lubicie w ogóle swoich partnerów? Bo ja zauważam coś takiego, że wiele osób w związkach chyba się zwyczajnie nie lubi. Wolą spędzać czas osobno, nie rozmawiają ze sobą, a jak rozmawiają to tylko o takich sprawach w stylu co na obiad i czy rachunki zapłacone. A brakuje takiej zwykłej radości, ze wspólnie spędzonego czasu. Brakuje ciekawości tej drugiej osoby, chęci poznawania jej ciągle na nowo, próbowania razem nowych rzeczy.
Wiem, że zawsze się wkrada rutyna, że gdy zamieszka się razem to już nie ma ekscytacji na widok drugiej osoby jak na samym początku, kiedy każdego spotkania wyczekiwało się z utęsknieniem. Ale chyba niektórzy się za bardzo koncentrują na tym, czego ten partner albo partnerka im nie daje zamiast próbować zauważyć te dobre rzeczy. Albo przypomnieć sobie dlaczego się w ogóle zakochaliśmy w tej osobie, że ona ciągle tam jest ale może przygnieciona obowiązkami, jakimiś problemami nie może się wygrzebać z tego dołka. Że czasem nie potrzeba kolejnych godzin rozmów i analiz tylko zwykłego komunikatu "jestem tu dla Ciebie".
Nigdy na 100% nie możecie być pewni co się dzieje w głowie drugiego człowieka, czy nie boryka się z jakimiś problemami, o których Wam nie mówi, a ukrywa to pod maską uśmiechu i wyuczonego "tak, wszystko dobrze".

Ja w porównaniu do moich koleżanek długo nie chciałam być w związku, bo mnie to przerażało. Że nagle będę musiała do swojego świata kogoś wpuścić. Że pomyśli o mnie, że jestem dziwna jak się dowie o jakichś moich niespecyficznych zainteresowaniach albo upodobaniach. Że będę się musiała zmienić, dopasować, utracić swoją taką wyjątkowość, bo ktoś uzna, że jestem "za bardzo". I właśnie o to w tym wszystkim chodzi, że trzeba spotkać taką osobę (bardzo trudne), która nie będzie chciała Cię zmieniać, tylko zaakceptuje Twoje dziwactwa, polubi się z nimi i później będzie z dumą mówić "ta pojebana to moja" albo "ten pojebany to mój".

I dlatego nie ważne, czy ktoś ma 180cm wzrostu czy 177cm, czy ma ciemne włosy czy blond. Czy ma dużo pieniędzy czy mało. Czy ma wielkiego kutasa czy nie. Bo można mieć naprawdę wszystko, co z zewnątrz wydaje się idealne ale jak się dwoje ludzi w związku nie lubi, to prędzej czy później ta samotność musi się pojawić.
 
Ostatnia edycja:
Mężczyzna

On po 40

Cichy Podglądacz
Ogólnie w związku jest ok,dobra atmosfera,komunikacja,wspolne wyjazdy.Problem tkwi niestety w strefie intymnej,seksualnej… jesli Ja zacznę nie ma zblizen
Rozmowy były ale efektu nie dały…
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
A lubicie w ogóle swoich partnerów?

Uwielbiam moją żonę! Mam tak w ogóle swoją prywatną teorię: lubimy słuchać własnego głosu, dlatego trzeba starannie dobierać wypowiadane słowa. My z żoną codziennie powtarzamy sobie, że się kochamy i że widzimy w sobie dobre strony. Nie z musu, ale z impulsu – takie przelotne przytulenie i "kocham Cię" albo "jesteś wspaniała/y".

Kiedyś, dawno temu, powiedziałem tak impulsywnie do mojej żony "kocham Cię", na co ona odpowiedziała "ale...?". Zaskoczyło mnie to i spytałem, dlaczego tak zareagowała, na co ona odparła, że nigdy na nią nie narzekam otwarcie, tylko mówię "kocham Cię, ale mogłabyś zamykać szafę". Czyli nawet w tym niefajnym przekazie była łyżka miodu.

Ja w porównaniu do moich koleżanek długo nie chciałam być w związku, bo mnie to przerażało. Że nagle będę musiała do swojego świata kogoś wpuścić. Że pomyśli o mnie, że jestem dziwna jak się dowie o jakichś moich niespecyficznych zainteresowaniach albo upodobaniach. Że będę się musiała zmienić, dopasować, utracić swoją taką wyjątkowość, bo ktoś uzna, że jestem "za bardzo". I właśnie o to w tym wszystkim chodzi, że trzeba spotkać taką osobę (bardzo trudne), która nie będzie chciała Cię zmieniać, tylko zaakceptuje Twoje dziwactwa, polubi się z nimi i później będzie z dumą mówić "ta pojebana to moja" albo "ten pojebany to mój".

Pięknie powiedziane – chciałem coś dodać, ale byłyby to tylko puste ornamenty.
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
@bsquare No tak, tylko żeby dwie strony zaakceptowały swoje upodobania.

Mój drogi, przez te wszystkie lata moja żona nie tylko zaakceptowała moje upodobania, ale np. posiadła sporą wiedzę na temat instrumentów muzycznych. Do tego stopnia, że świetnie zdaje sobie sprawę z możliwości, oferowanych przez obecnie posiadane i skutecznie torpeduje plany nabycia kolejnych: mówiłeś, że filtry w AN1x i w Supernovej są zajebistą emulacją analogów, więc wybij sobie z głowy tego Rolanda!
 
Podobne tematy
Rozpoczęty przez Tytuł Forum Odp Data
elomelo1 Samotność i relacje Seks 0
Katrine SAMOTNOŚĆ W TŁUMIE Opowiadania erotyczne 2
K Biseksualizm w związku Seks 13
M Seks w oficjalnym związku i nieoficjalnym Porady seksualne 7
X Oralna abstynencja w związku. Seks 23

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry