• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Gangbang - wasze przygody.

Mężczyzna

Marcin 43

Instruktor seksu
Moim zdaniem jedno nie przeczy drugiemu; rzekłbym nawet, że powinny iść ze sobą w parze.



Porno to produkt, którego zadaniem jest wywołanie podniecenia, a nie opisywanie rzeczywistości. Na niektórych filmach kobiety, biorące udział w GB są traktowane jak szmaciane lalki. Najwyraźniej jest zapotrzebowanie na takie filmy, skoro są produkowane – ale występujące w nich aktorki są opłacane przez producenta.
W sumie nigdy nie słuchałem żadnego wywiadu z aktorką porno, ale jeśli grają w takich filmach regularnie, to widocznie muszą w jakimś stopniu chyba lubić takie traktowanie, bo daje poczucie bycia calkowicie zdominowaną i uległą. Mogą mieć poczucie, że im więcej facetów zaspokoi, tym czuję się lepszą kochanką. Świadomość, że jest się filmowaną też dodatkowo podnieca. Pewnie wiele z nich to nimfomanki.
Kobiety, przychodzące na imprezę GB, z reguły nie są przez nikogo opłacane, chociaż np. kino/klub, w którym bywaliśmy, raz na jakiś czas organizowało imprezę, na którą zapraszało tzw. profesjonalistki. Jednak nawet wtedy obowiązywały pewne reguły i to kobiety określały zasady gry.
Na pewno tak jest. Prostytutki też potrafią śmiało stawiać swoje warunki.
Natomiast w przypadku imprez "amatorskich" – czy to w kinie, czy na "domówce" – sprawa jest bardzo prosta i opiera się na elementarnej matematyce: jeśli na GB ma przyjść dziesięciu chłopa i jeden się rozmyśli, to kłopotu nie będzie, ale jeśli rozmyśli się kobieta, to powodzenie imprezy może stanąć pod znakiem zapytania. Dlatego też kobiety są hołubione i wszystko jest organizowane tak, żeby chciały przyjść jeszcze raz. Kilkakrotnie zaskoczyło mnie bardzo szarmanckie podejście panów do mojej małżonki: pilnowali się nawzajem odnośnie prezerwatyw, pytali o jej przyzwolenie, a nawet przynosili wodę i kawę, żeby sama nie musiała się fatygować. Co ciekawe, trafił się również pan, który ją bardzo mocno zdominował, a nawet poniżył – ale zrobił to z ogromnym wyczuciem. Najpierw wywnioskował z rozmowy, że jest to dla niej coś bardzo podniecającego, a następnie powoli, krok po kroku badał granice, do których mógł się posunąć. To był absolutny ewenement.
Napiszesz o co chodziło z tym dominatorem?
A ty czujesz, że potrafisz tak zdominować swoją żonę?
Za pierwszym razem przyciągnęła mnie żona, która chciała spróbować czegoś takiego, a potem już oboje chcieliśmy co jakiś czas odświeżyć sobie wspomnienia. Nie za często, żeby nie spowszedniało.
Uczestniczyłeś kiedyś w GB bez udziału twojej żony?
A skoro to był pomysł żony, to jest oczywiste, że w tym uczestniczyła. Patrzyłem na to i cieszyłem się jej szczęściem. Unikałem zachowań terytorialnych i na kilku imprezach nawet "nie zaliczyłem", że tak to ujmę, ale nie było to dla mnie problemem, bo byliśmy tam głównie po to, żeby ona mogła nasycić się tymi cokolwiek wyjątkowymi wrażeniami. Wykorzystywanie mojej uprzywilejowanej pozycji męża wydawało mi się samolubne, bo przecież mnie mogła mieć codziennie, a gangbang tylko od święta.
Zaskoczyłeś mnie. To ciekawe, że to akurat żona zainicjowała taką zabawę.
Rozumiem, że można dzielić się fantazjami, ale od fantazji do ich urzeczywistnienia jest zwykle daleka droga i nie wszystkie trzeba spełniać.
Żona Ci jakoś tłumaczyła dlaczego chciałaby tego spróbować?
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
W sumie nigdy nie słuchałem żadnego wywiadu z aktorką porno, ale jeśli grają w takich filmach regularnie, to widocznie muszą w jakimś stopniu chyba lubić takie traktowanie, bo daje poczucie bycia calkowicie zdominowaną i uległą. Mogą mieć poczucie, że im więcej facetów zaspokoi, tym czuję się lepszą kochanką. Świadomość, że jest się filmowaną też dodatkowo podnieca. Pewnie wiele z nich to nimfomanki.

Nimfomania nie ma tu nic do rzeczy, obawiam się. Podobnie jak osoby z masywną nadwagą to nie są wcale ludzie, którzy "lubią jeść".

Wydaje mi się, że z takich znanych i poniżanych, Adrianna Chechik albo Sasha Grey mogły opowiadać kiedyś o swoich wyczynach przed kamerą. Tom Cruise jest znany z tego, że nie korzysta z usług kaskaderów i "jedzie po całości". Podobnie jak Daniel Craig podczas zdjęć do pościgu, otwierającego Casino Royale – kosztowało go to kilka kontuzji. Być może jest to pewna forma dumy zawodowej.

Tak czy inaczej, nie ekstrapolowałbym tego na szeregowe amatorki, uczestniczące w tego typu imprezach

Napiszesz o co chodziło z tym dominatorem?

Nie bardzo wiem, co dokładnie chciałbyś wiedzieć, ale spróbuję. Jak już mówiłem, zaczął od tego, że mówił do niej i obserwował jej reakcje. Gradacja degradacji, że się tak wyrażę, postępowała bardzo powoli. Kiedy już wyczuł, co ją kręci, zaczął działać – ale nie było to zachowanie brutalne. To było kilka lat temu, więc nie pamiętam już dokładnej kolejności słów ani gestów. Na przykład nie dławił jej, wpychając jej kutasa do gardła, tylko zachęcał ją, żeby wzięła go głębiej. Krztusiła się i miała łzy w oczach, ale robiła to, bo chciała pokazać mu, jaka jest w tym dobra. Jak to się mówi, wziął ją na ambit.

A ty czujesz, że potrafisz tak zdominować swoją żonę?

Wiem, że potrafię, bo sprawdziłem to empirycznie. Ale też ona otwarcie mi powiedziała, że z obcymi pozwala sobie na więcej, bo jeśli coś pójdzie nie tak, to trudno – przestanie lubić faceta, a męża wolałaby zawsze lubić. Z drugiej strony zauważyłem, że nasze zabawy dają jej impuls do próbowania nowych rzeczy, czyli ja podrzucam nowy pomysł, a ona później eksploruje go z kimś innym. Potem zna już swoje granice i mówi mi, jak daleko mogę się posunąć. Dla mnie to oczywiście nadal taniec na linie, bo zawsze badam, czy da się jeszcze trochę mocniej naciągnąć strunę, ale jak mówił Roman Wilhelmi: trzeba wiedzieć, kiedy przypierdolić, a kiedy odpuścić.

Uczestniczyłeś kiedyś w GB bez udziału twojej żony?

Nie, zupełnie mnie to nie interesuje. Jestem tam z nią, dla niej i ze względu na nią.

Zaskoczyłeś mnie. To ciekawe, że to akurat żona zainicjowała taką zabawę.
Rozumiem, że można dzielić się fantazjami, ale od fantazji do ich urzeczywistnienia jest zwykle daleka droga i nie wszystkie trzeba spełniać.
Żona Ci jakoś tłumaczyła dlaczego chciałaby tego spróbować?

To nie było tak, że przyszła do mnie i powiedziała: "misiu, chcę iść na gangbang", bo wszystko zaczęło się dużo wcześniej i na dużo mniejszą skalę. Zgadzam się, że nie wszystkie fantazje trzeba spełniać – moja żona ciągle mi o tym przypomina. Odnośnie wyjaśnienia, chodziło o dysproporcję naszych doświadczeń seksualnych (byłem jej pierwszym partnerem), ale sugeruję przeczytać historię, podlinkowaną powyżej.
 
Mężczyzna

Marcin 43

Instruktor seksu
Nimfomania nie ma tu nic do rzeczy, obawiam się. Podobnie jak osoby z masywną nadwagą to nie są wcale ludzie, którzy "lubią jeść".
Nie byłbym tego taki pewien. Wg mnie problem w tym, że niszczy ich coś, co lubią robić i co jest naturalną czynnością człowieka i może dlatego nie mogą przestać.
Od jedzenia nie da się uciec. Można żyć bez picia alkoholu, ale bez jedzenia się nie da.
Wydaje mi się, że z takich znanych i poniżanych, Adrianna Chechik albo Sasha Grey mogły opowiadać kiedyś o swoich wyczynach przed kamerą. Tom Cruise jest znany z tego, że nie korzysta z usług kaskaderów i "jedzie po całości". Podobnie jak Daniel Craig podczas zdjęć do pościgu, otwierającego Casino Royale – kosztowało go to kilka kontuzji. Być może jest to pewna forma dumy zawodowej.

Tak czy inaczej, nie ekstrapolowałbym tego na szeregowe amatorki, uczestniczące w tego typu imprezach
Tak. Na pewno nie wszystkie mają tak samo. Po prostu zgaduję, bo próbuję sobie wytłumaczyć skąd się biorą pewne zachowania i co ludzi do nich motywuje.
Nie bardzo wiem, co dokładnie chciałbyś wiedzieć, ale spróbuję. Jak już mówiłem, zaczął od tego, że mówił do niej i obserwował jej reakcje. Gradacja degradacji, że się tak wyrażę, postępowała bardzo powoli. Kiedy już wyczuł, co ją kręci, zaczął działać – ale nie było to zachowanie brutalne. To było kilka lat temu, więc nie pamiętam już dokładnej kolejności słów ani gestów. Na przykład nie dławił jej, wpychając jej kutasa do gardła, tylko zachęcał ją, żeby wzięła go głębiej. Krztusiła się i miała łzy w oczach, ale robiła to, bo chciała pokazać mu, jaka jest w tym dobra. Jak to się mówi, wziął ją na ambit.
Tak czuję właśnie, że ona chce sobie i innym coś udowodnić. Tylko po co?
Wiem, że potrafię, bo sprawdziłem to empirycznie. Ale też ona otwarcie mi powiedziała, że z obcymi pozwala sobie na więcej, bo jeśli coś pójdzie nie tak, to trudno – przestanie lubić faceta, a męża wolałaby zawsze lubić.
Wybacz, ale dla mnie to sprytna ściema. Wyczuwam, że jest w tym drugie dno.
Jak się czujesz, że innemu pozwala na wiecej niż najbliższemu jej facetowi?
Pachnie mi to albo brakiem zaufania do Ciebie, albo czerpaniem przyjemności z upokorzenia Ciebie.

Z drugiej strony zauważyłem, że nasze zabawy dają jej impuls do próbowania nowych rzeczy, czyli ja podrzucam nowy pomysł, a ona później eksploruje go z kimś innym. Potem zna już swoje granice i mówi mi, jak daleko mogę się posunąć. Dla mnie to oczywiście nadal taniec na linie, bo zawsze badam, czy da się jeszcze trochę mocniej naciągnąć strunę, ale jak mówił Roman Wilhelmi: trzeba wiedzieć, kiedy przypierdolić, a kiedy odpuścić.



Nie, zupełnie mnie to nie interesuje. Jestem tam z nią, dla niej i ze względu na nią.
Pachnie mi to twoją uległością wobec niej, bez urazy. Ty zapatrzony w nią, a ona robi co chce.
Stawiasz jej jakieś granice w tych zabawach?
To nie było tak, że przyszła do mnie i powiedziała: "misiu, chcę iść na gangbang", bo wszystko zaczęło się dużo wcześniej i na dużo mniejszą skalę. Zgadzam się, że nie wszystkie fantazje trzeba spełniać – moja żona ciągle mi o tym przypomina.
Ha! Ciekawe, że to Ci przypomina. Narazie, po tym co napisałeś, wyglada na to, że to ona bez oporów spelnia swoje fantazje.
Odnośnie wyjaśnienia, chodziło o dysproporcję naszych doświadczeń seksualnych (byłem jej pierwszym partnerem), ale sugeruję przeczytać historię, podlinkowaną powyżej.
Więc sobie nadrabia teraz te dysproporcje.

Wiesz, nie obraź się, ale jakoś czuję smutek, kiedy o tym piszesz.
Mam wrażenie, że Twoja żona miała jakieś głębokie poczucie deficytu, że nie bzyknęla wystarczającej ilości facetów w swoim życiu i była nieszczęśliwa z tego powodu.
W tym swoim opowiadaniu napisałeś, że wasze zabawy zaczęły się tuż po ślubie, jeszcze przed 30-tką. To wcześnie. Rozumiem jeszcze pary z wieloletnim stażem, które szukają nowych podniet by ożywić swoje życie seksualne, ale kiedy robi to młoda para, to dla mnie dziwne, bo przecież jeszcze nie zdążyli się sobą nacieszyć.
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
Tak. Na pewno nie wszystkie mają tak samo. Po prostu zgaduję, bo próbuję sobie wytłumaczyć skąd się biorą pewne zachowania i co ludzi do nich motywuje.

Na pewno sporą motywacją mogą być pieniądze, ale też – jak to ujął Jacek Kaczmarski – "nieźle mi tu płacą za to, co i tak wszak lubię".

Tak czuję właśnie, że ona chce sobie i innym coś udowodnić. Tylko po co?

Może nie tyle udowodnić, co spróbować, jak to jest. Ona nie jest prostytutką, ani aktorką porno. Ale może chciała przez chwilę tak się poczuć? W warunkach kontrolowanych, z możliwością wycofania się. Facetów może kręcić latanie z giwerą – wirtualną, albo na kulki z farbą – a kobiety może kręcić udawanie dziwki.

Wybacz, ale dla mnie to sprytna ściema. Wyczuwam, że jest w tym drugie dno.

Wybacz, ale w tej chwili wypowiadasz się o kimś, kogo nigdy w życiu nie spotkałeś, a kto jest obecny z moim życiu od ćwierć wieku. Wyczuwam, że w tej materii jeden z nas może mieć większą wiedzę i doświadczenie. Masz oczywiście pełne prawo wyrazić swoją opinię i szukać drugiego dna, ale...

Jak się czujesz, że innemu pozwala na wiecej niż najbliższemu jej facetowi?
Pachnie mi to albo brakiem zaufania do Ciebie, albo czerpaniem przyjemności z upokorzenia Ciebie.

...pozwól mi najpierw podkreślić jedną rzecz, którą już wcześniej wspomniałem: to nie jest fundament naszego pożycia. To są zabawy, w których uczestniczymy względnie rzadko. Ponadto o ile impulsem do nich była wyrażona przez nią chęć, to jednak do realizacji doszło z mojej inicjatywy.

Odnośnie takich sytuacji: zdarzyło się raz, że poznała faceta, który w jej skali dominacji od 1 do 10 reprezentował solidną dwunastkę. Skończyło się po trzech spotkaniach. Do tej pory wspomnienia z tych spotkań pojawiają się w jej fantazjach, ale ona zdecydowanie nie wyraża ochoty na żadne kontakty z tym człowiekiem. Jak to powiedział William Blake: musisz przebrać miarę, aby ją poznać.

Dodam też, że kilkakrotnie zdarzyło się, że zawiodła mnie intuicja i to ja przebrałem miarę w naszych zabawach w dominację. Rezultatem były bardzo nieprzyjemne sytuacje i potrzeba było sporo czasu, żeby to wyprostować.

Pachnie mi to twoją uległością wobec niej, bez urazy. Ty zapatrzony w nią, a ona robi co chce.

Nie potrafię teraz na szybko znaleźć tej wymiany zdań z @Krystyna.X, ale postawiła ona tezę, że mój "dominujący" charakter jest – paradoksalnie – wynikiem mojej uległości wobec małżonki, która preferowała postawę uległą. Nie wykluczam takiej możliwości. Lubię sprawiać jej przyjemność i nie widzę w tym nic zdrożnego.

Stawiasz jej jakieś granice w tych zabawach?

Oczywiście. Kilkakrotnie zdarzyło się jednak, że te granice przekroczyła i musieliśmy sobie z tym radzić. Też było nieprzyjemnie i też potrzeba było czasu.

Ha! Ciekawe, że to Ci przypomina. Narazie, po tym co napisałeś, wyglada na to, że to ona bez oporów spelnia swoje fantazje.

To jest tym bardziej ciekawe, ponieważ wspomina to w kontekście swoich fantazji. Porównaj to z solidną dwunastką powyżej.

Więc sobie nadrabia teraz te dysproporcje.

Akurat w tej dziedzinie dysproporcje są już teraz w drugą stronę, i to znacznie większe, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza.

Wiesz, nie obraź się, ale jakoś czuję smutek, kiedy o tym piszesz.

Ja z kolei czuję smutek, że wyciągasz daleko idące wnioski z niepełnych (pomimo moich starań) informacji i zamiast cieszyć się z tego, że ludziom udaje się wspólnie czerpać z czegoś radość, to doszukujesz się w tym jakiegoś drugiego dna, ściemy i nie wiadomo czego jeszcze.

Powiem tak: popełniłem w życiu wiele błędów, ale jeśli miałbym wskazać jeden rozsądny wybór w moim życiu, to byłaby to decyzja o związaniu się z kobietą, z którą wkrótce będę obchodził tzw. srebrne gody. Poznałem ją w sytuacji, kiedy nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze będę mógł obdarzyć kogoś prawdziwym zaufaniem, ale ona zapracowała na to uczciwie. Miała mnóstwo okazji, żeby wystawić mnie do wiatru i nigdy tego nie zrobiła; odkąd pamiętam, była dla mnie niezawodną przyjaciółką, na której wsparcie zawsze mogłem liczyć.

Mam wrażenie, że Twoja żona miała jakieś głębokie poczucie deficytu, że nie bzyknęla wystarczającej ilości facetów w swoim życiu i była nieszczęśliwa z tego powodu.

Kiedyś rozmawiałem z nią o tym i otwarcie przyznała, że jest w tym sporo próżności: lubi się podobać, nakręcać facetów i robić im dobrze tak, że im pokrywka furczy od pary. Tak samo zresztą lubi podniecać i zaspokajać mnie, i robi to znacznie częściej.

W tym swoim opowiadaniu napisałeś, że wasze zabawy zaczęły się tuż po ślubie, jeszcze przed 30-tką. To wcześnie. Rozumiem jeszcze pary z wieloletnim stażem, które szukają nowych podniet by ożywić swoje życie seksualne, ale kiedy robi to młoda para, to dla mnie dziwne, bo przecież jeszcze nie zdążyli się sobą nacieszyć.

Może skupiłem się wtedy na kwieciu stylistycznym i niedostatecznie precyzyjnie opisałem rozwój wydarzeń, ale w dużym skrócie wyglądało to tak, że moja (podówczas jeszcze) narzeczona wyraziła zaniepokojenie swoją ewentualną chęcią posiadania "punktu odniesienia", która to chęć mogłaby skutkować w przyszłości ciągotami do zdrady. Ja na to odparłem, że "nic o nas bez nas", i że jeśli ją faktycznie najdzie na to ochota, to będziemy się zastanawiać. Realizacja tego pomysłu (jak również wielu innych) wyszła z mojej strony i nierzadko wymagała pewnego wysiłku z mojej strony, bo żona nie na wszystko reagowała z entuzjazmem.

Są ludzie, którzy uwielbiają występować na scenie – i są ludzie, którzy lubią ich na tej scenie oglądać. Nie każdy widz chce występować, nie każdy kibic chce brać udział w zawodach. Cieszyć się sobą można na wiele sposobów – mnie naprawdę sprawia ogromną frajdę bycie reżyserem i widzem jej występów, chociaż muszę też przyznać, że zdarza się to ostatnio dużo rzadziej, niż kiedyś. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których odmówiła mi seksu ze względu na zmęczenie lub zużycie po intensywnych zabawach z innymi, ale zawsze pamiętała, żeby mi to jakoś wynagrodzić, że nie wspomnę o tym, ile wysiłku potrafiła włożyć w moje pozaseksualne pasje.

Rozumiem, że obraz, jaki wyłania się z moich wpisów stoi w jaskrawym kontraście z pornograficzną wizją takich imprez – i nic na to nie poradzę. Dzielę się moimi doświadczeniami, bo uważam, że są fajne i niektórym mogą się wydać inspirujące. Jeśli ktoś chce na nie patrzeć, szukając kwaśnych winogron i słodkich cytryn – też nic na to nie poradzę. Tego typu relacje oparte są przede wszystkim na zaufaniu – bez tego nic – a nie na pożądaniu i fetyszach. Zdarzało mi się spotykać na takich imprezach pary wyłącznie "branżowe": pan był żonaty, ale nie z panią, podobnie jak pani była żoną kogoś innego; ich oficjalni partnerzy zazwyczaj o niczym nie wiedzieli, a parę łączyło głównie dopasowanie seksualne, jednak tego rodzaju relacje nigdy nie trwały zbyt długo, a już na pewno nie 25 lat.

Podsumowując: pytaj, o co chcesz i myśl sobie o tym, co chcesz. Rozmawiamy tu o seksie, ale to tylko wycinek życia, jakie od wielu lat dzielę z moją żoną. Takiej partnerki życzyłbym każdemu mężczyźnie, oczywiście z dokładnością do preferencji seksualnych, bo nie każdemu może się podobać taka swoboda ze strony kobiety. Dlatego prosiłbym, żebyś był trochę ostrożniejszy w ferowaniu wyroków odnośnie jej motywacji i charakteru. To jest naprawdę wspaniała osoba, w niczym nieprzypominająca sprytnej dziwki, która wmówi mężowi cokolwiek, byle tylko poruchać na boku.
 
Mężczyzna

Marcin 43

Instruktor seksu
Na pewno sporą motywacją mogą być pieniądze, ale też – jak to ujął Jacek Kaczmarski – "nieźle mi tu płacą za to, co i tak wszak lubię".



Może nie tyle udowodnić, co spróbować, jak to jest. Ona nie jest prostytutką, ani aktorką porno. Ale może chciała przez chwilę tak się poczuć? W warunkach kontrolowanych, z możliwością wycofania się. Facetów może kręcić latanie z giwerą – wirtualną, albo na kulki z farbą – a kobiety może kręcić udawanie dziwki.
Kiedyś tu pisałem, że nie trzeba być dziwką by mieć dziwkarski umysł. A jak ty o niej myślisz?
Wybacz, ale w tej chwili wypowiadasz się o kimś, kogo nigdy w życiu nie spotkałeś, a kto jest obecny z moim życiu od ćwierć wieku. Wyczuwam, że w tej materii jeden z nas może mieć większą wiedzę i doświadczenie. Masz oczywiście pełne prawo wyrazić swoją opinię i szukać drugiego dna, ale...
Tak, mam wątpliwości , a piszę tylko o swoich wrażeniach
...pozwól mi najpierw podkreślić jedną rzecz, którą już wcześniej wspomniałem: to nie jest fundament naszego pożycia. To są zabawy, w których uczestniczymy względnie rzadko. Ponadto o ile impulsem do nich była wyrażona przez nią chęć, to jednak do realizacji doszło z mojej inicjatywy.
Ok. Tu się jakoś dopasowaliscie. A ty nigdy nie miałeś fantazji o bzykania innej kobiety, kiedy ona patrzy?
Odnośnie takich sytuacji: zdarzyło się raz, że poznała faceta, który w jej skali dominacji od 1 do 10 reprezentował solidną dwunastkę. Skończyło się po trzech spotkaniach. Do tej pory wspomnienia z tych spotkań pojawiają się w jej fantazjach, ale ona zdecydowanie nie wyraża ochoty na żadne kontakty z tym człowiekiem. Jak to powiedział William Blake: musisz przebrać miarę, aby ją poznać.
Byłeś przy każdym z tych spotkań? Kręciło Cię jak ją dominował? Przekroczyl jakąś jej granicę?
Dodam też, że kilkakrotnie zdarzyło się, że zawiodła mnie intuicja i to ja przebrałem miarę w naszych zabawach w dominację. Rezultatem były bardzo nieprzyjemne sytuacje i potrzeba było sporo czasu, żeby to wyprostować.
Aha...ok...Czyli oboje gdzieś przekraczaliście swoje granice
Nie potrafię teraz na szybko znaleźć tej wymiany zdań z @Krystyna.X, ale postawiła ona tezę, że mój "dominujący" charakter jest – paradoksalnie – wynikiem mojej uległości wobec małżonki, która preferowała postawę uległą. Nie wykluczam takiej możliwości. Lubię sprawiać jej przyjemność i nie widzę w tym nic zdrożnego.
A czy ona ma jakieś fantazje o tobie i co ty mógłbyś robić?
Oczywiście. Kilkakrotnie zdarzyło się jednak, że te granice przekroczyła i musieliśmy sobie z tym radzić. Też było nieprzyjemnie i też potrzeba było czasu.
Jakie granice przekroczyła? Możesz chociaż tak ogólnie napisać?
To jest tym bardziej ciekawe, ponieważ wspomina to w kontekście swoich fantazji. Porównaj to z solidną dwunastką powyżej.
Czyli że to ona nie chce realizować jakiś swoich fantazji? Jakich np?
Akurat w tej dziedzinie dysproporcje są już teraz w drugą stronę, i to znacznie większe, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza.
Ok. A co Cię kręci bardziej- sejs z nią sam na sam czy oglądanie jej zabaw z innymi?
Ja z kolei czuję smutek, że wyciągasz daleko idące wnioski z niepełnych (pomimo moich starań) informacji i zamiast cieszyć się z tego, że ludziom udaje się wspólnie czerpać z czegoś radość, to doszukujesz się w tym jakiegoś drugiego dna, ściemy i nie wiadomo czego jeszcze.
Ok. Ja to widzę tak. Możecie się kochać i robić sobie co chcecie, ale jako obserwator tego z boku mogę mieć wobec tego pewne uczucia i to nie znaczy, że któreś uczucia są lepsze czy gorsze. Są po prostu inne. Każdy ma prawo do swoich.
Powiem tak: popełniłem w życiu wiele błędów, ale jeśli miałbym wskazać jeden rozsądny wybór w moim życiu, to byłaby to decyzja o związaniu się z kobietą, z którą wkrótce będę obchodził tzw. srebrne gody. Poznałem ją w sytuacji, kiedy nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze będę mógł obdarzyć kogoś prawdziwym zaufaniem, ale ona zapracowała na to uczciwie. Miała mnóstwo okazji, żeby wystawić mnie do wiatru i nigdy tego nie zrobiła; odkąd pamiętam, była dla mnie niezawodną przyjaciółką, na której wsparcie zawsze mogłem liczyć.



Kiedyś rozmawiałem z nią o tym i otwarcie przyznała, że jest w tym sporo próżności: lubi się podobać, nakręcać facetów i robić im dobrze tak, że im pokrywka furczy od pary. Tak samo zresztą lubi podniecać i zaspokajać mnie, i robi to znacznie częściej.
Trochę brzmi to tak jakby nie wystarczało jej zaspokajanie Ciebie.
Może skupiłem się wtedy na kwieciu stylistycznym i niedostatecznie precyzyjnie opisałem rozwój wydarzeń, ale w dużym skrócie wyglądało to tak, że moja (podówczas jeszcze) narzeczona wyraziła zaniepokojenie swoją ewentualną chęcią posiadania "punktu odniesienia", która to chęć mogłaby skutkować w przyszłości ciągotami do zdrady.
Nie miałem poczucia, że była zaniepokojona swoją chęcią, a raczej miała obawe o twoją reakcję na to. To subtelna różnica.
Ja na to odparłem, że "nic o nas bez nas", i że jeśli ją faktycznie najdzie na to ochota, to będziemy się zastanawiać. Realizacja tego pomysłu (jak również wielu innych) wyszła z mojej strony i nierzadko wymagała pewnego wysiłku z mojej strony, bo żona nie na wszystko reagowała z entuzjazmem.
A czego np nie chce/ chciała robić?
Są ludzie, którzy uwielbiają występować na scenie – i są ludzie, którzy lubią ich na tej scenie oglądać. Nie każdy widz chce występować, nie każdy kibic chce brać udział w zawodach. Cieszyć się sobą można na wiele sposobów – mnie naprawdę sprawia ogromną frajdę bycie reżyserem i widzem jej występów, chociaż muszę też przyznać, że zdarza się to ostatnio dużo rzadziej, niż kiedyś. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których odmówiła mi seksu ze względu na zmęczenie lub zużycie po intensywnych zabawach z innymi, ale zawsze pamiętała, żeby mi to jakoś wynagrodzić, że nie wspomnę o tym, ile wysiłku potrafiła włożyć w moje pozaseksualne pasje.

Rozumiem, że obraz, jaki wyłania się z moich wpisów stoi w jaskrawym kontraście z pornograficzną wizją takich imprez – i nic na to nie poradzę. Dzielę się moimi doświadczeniami, bo uważam, że są fajne i niektórym mogą się wydać inspirujące. Jeśli ktoś chce na nie patrzeć, szukając kwaśnych winogron i słodkich cytryn – też nic na to nie poradzę. Tego typu relacje oparte są przede wszystkim na zaufaniu – bez tego nic – a nie na pożądaniu i fetyszach. Zdarzało mi się spotykać na takich imprezach pary wyłącznie "branżowe": pan był żonaty, ale nie z panią, podobnie jak pani była żoną kogoś innego; ich oficjalni partnerzy zazwyczaj o niczym nie wiedzieli, a parę łączyło głównie dopasowanie seksualne, jednak tego rodzaju relacje nigdy nie trwały zbyt długo, a już na pewno nie 25 lat.
Ok, ale jak dla mnie to uprawiacie ekstremalną formę cuckoldu, bo ona robi to z wieloma, a nie tylko z jednym na twoich oczach. Nie jest to powszechne zjawisko.
Do takiego układu potrzeba specyficznych osobowości. Zwykłe pary tego tak nie robią.
Podsumowując: pytaj, o co chcesz i myśl sobie o tym, co chcesz. Rozmawiamy tu o seksie, ale to tylko wycinek życia, jakie od wielu lat dzielę z moją żoną. Takiej partnerki życzyłbym każdemu mężczyźnie, oczywiście z dokładnością do preferencji seksualnych, bo nie każdemu może się podobać taka swoboda ze strony kobiety. Dlatego prosiłbym, żebyś był trochę ostrożniejszy w ferowaniu wyroków odnośnie jej motywacji i charakteru. To jest naprawdę wspaniała osoba, w niczym nieprzypominająca sprytnej dziwki, która wmówi mężowi cokolwiek, byle tylko poruchać na boku.
Nie obrażaj się. Ja tylko dzielę się swoimi wątpliwościami i nie zależy mi na burzeniu twojej wizji waszego związku. Opisujesz coś że swojego punktu widzenia, ale pamiętaj, że nikt nigdy nie widzi całego obrazu sytuacji , szczególnie kiedy jest w coś zaangażowany emocjonalnie.
Ja rozumiem, że posiadanie takiej wyzwolonej seksualnie kobiety może być dla faceta podniecające.

Dużo piszesz i poruszszasz wiele spraw. Nie da się jakoś krócej? 😁
 
Kobieta

Laura98

Nowicjusz
Ja jakies 3 lata przed pierwszym gangbangiem fantazjowalam o nim, ale długo nie mialam odwagi zdecydowac sie. Było niesamowicie, zwłaszcza ze lubie byc uległa, a 2/3 panom to odpowiadało.

Potem poznałam obecnego chlopaka, którego to całkowicie nie kręci, ale troche wymusialam na nim zgodę. Pożałował tego, bo gdy sie zaczęło, on nie mógł znieść odgłosów i wyszedl z apartamentu i wrocil jak skończyliśmy zabawę. Mieliśmy maly kryzys.

Trzeci i ostatni gangbang pozwolił mi jako ostatnie szaleństwo przed zdecydowaniem sie na dziecko. Już lepiej to zniósł, bo wiedział czego sie spodziewać. Przyprowadził mnie na miejsce, wszedł na chwilę, zostawil i odebrać po wszystkim.

Jestem mu za to wdzięczna, bo nie każdy zdołałby sprzedać swoją kobietę dla spełnienia jej fantazji. Choć wolałabym aby w tym uczestniczył lub choćby patrzyl jak inni robią ze mnie suke na jego oczach. Ale nie mozna miec widocznie wszystkiego. Kiedyś mi powiedział ze pozwoli mi kolejny raz zaszaleć przed weselem. Bardzo na to liczę, ale póki co oświadczyn brak.
 
Mężczyzna

JasonBourne

Seks Praktykant
Ja jakies 3 lata przed pierwszym gangbangiem fantazjowalam o nim, ale długo nie mialam odwagi zdecydowac sie. Było niesamowicie, zwłaszcza ze lubie byc uległa, a 2/3 panom to odpowiadało.

Potem poznałam obecnego chlopaka, którego to całkowicie nie kręci, ale troche wymusialam na nim zgodę. Pożałował tego, bo gdy sie zaczęło, on nie mógł znieść odgłosów i wyszedl z apartamentu i wrocil jak skończyliśmy zabawę. Mieliśmy maly kryzys.

Trzeci i ostatni gangbang pozwolił mi jako ostatnie szaleństwo przed zdecydowaniem sie na dziecko. Już lepiej to zniósł, bo wiedział czego sie spodziewać. Przyprowadził mnie na miejsce, wszedł na chwilę, zostawil i odebrać po wszystkim.

Jestem mu za to wdzięczna, bo nie każdy zdołałby sprzedać swoją kobietę dla spełnienia jej fantazji. Choć wolałabym aby w tym uczestniczył lub choćby patrzyl jak inni robią ze mnie suke na jego oczach. Ale nie mozna miec widocznie wszystkiego. Kiedyś mi powiedział ze pozwoli mi kolejny raz zaszaleć przed weselem. Bardzo na to liczę, ale póki co oświadczyn brak.
Dziwisz się? Kto by się chciało żenić z k....😂
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
Kiedyś tu pisałem, że nie trzeba być dziwką by mieć dziwkarski umysł. A jak ty o niej myślisz?

A czy każdy, kto gra w GTA ma umysł bandziora?

Myślę, że ma tak samo dziwkarski umysł, jak faceci, którzy przychodzą na te imprezy. Dlaczego kobieta, która ma ochotę bzykać się na GB to dziwka, a facet, który ma ochotę na układ z czterema kobietami to zdrowo myślący samiec?

Dziwi mnie ponadto taka ambiwalentna dychotomia mężczyzn w kwestii kobiet, które nie mają problemów z manifestowaniem i przeżywaniem swojej seksualności w nieskrępowany sposób. Otóż większość panów jednocześnie ich pożąda i pogardza nimi. To jest w ogóle temat na doktorat i zasługuje na oddzielny wątek.

Ok. Tu się jakoś dopasowaliscie. A ty nigdy nie miałeś fantazji o bzykania innej kobiety, kiedy ona patrzy?

Fakt, że ona miałaby to obserwować, nie jest dla mnie szczególną podnietą, o ile w ogóle. Kilka razy próbowaliśmy swingu i nie przypadło mi to do gustu. Bardzo lubię flirtować z innymi kobietami, natomiast seks z nimi zupełnie mnie nie pociąga, więc masz rację – dobrze się dopasowaliśmy.

Byłeś przy każdym z tych spotkań? Kręciło Cię jak ją dominował? Przekroczyl jakąś jej granicę?

Byłem przy każdym. Bardziej, niż jego działanie, podobały mi się jej reakcje. Trudno powiedzieć, co takiego dokładnie zrobił, że przekroczył jej granice – możliwe, że tak naprawdę nie przekroczył żadnej – ale pomimo ogromnej intensywności doznań po prostu nie chciała się z nim więcej spotykać.

Aha...ok...Czyli oboje gdzieś przekraczaliście swoje granice

Obawiam się, że to jest nieuniknione w takich układach.

A czy ona ma jakieś fantazje o tobie i co ty mógłbyś robić?

Ona nie fantazjuje jak mężczyzna – o konkretnych osobach lub sytuacjach. Bardziej skupia się na pewnych emocjach i odczuciach. Ale jeśli pytasz o to, czy mówi "chciałabym, żebyś zrobił ze mną to czy tamto" – to tak, podrzuca mi takie pomysły. Był taki czas, że była pod tym względem śmielsza, teraz trzeba się trochę postarać, żeby z niej to wydobyć.

Jakie granice przekroczyła? Możesz chociaż tak ogólnie napisać?

Był taki moment, że zaangażowała się emocjonalnie w pewną relację, pomimo umowy, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Porozmawialiśmy o tym i powiedziała, że jeśli chcę, zakończy to natychmiast. Postanowiłem jednak zacisnąć zęby i wytrzymać to. Po trzech tygodniach całe to oczarowanie rozeszło się po kościach i było po staremu.

Czyli że to ona nie chce realizować jakiś swoich fantazji? Jakich np?

Bardzo lubi fantazjować o brutalnym, poniżającym gangbangu, a od jakichś czterech lat nie byliśmy na żadnym, więc sam widzisz.

Ok. A co Cię kręci bardziej- sejs z nią sam na sam czy oglądanie jej zabaw z innymi?

Dla jasności: to nie jest wyłącznie oglądanie, ja się tylko nie pcham jako pierwszy, ponieważ uważam, że nie po to robimy logistyczne fikołki i jedziemy kilkadziesiąt kilometrów, żeby mogła się bzyknąć z mężem, bo to może mieć bez wychodzenia z domu. Każda z tych aktywności ma swój urok, przy czym w tych zabawach wyjazdowych najlepsze jest to, że nie zdarzają się za często. Wbrew pozorom to powszednieje dużo szybciej, niż zwykły seks. Był taki moment, że mieliśmy bezproblemową opiekę nad dziećmi i postanowiliśmy wykorzystać to na wyskok do klubu. Było fantastycznie, więc pomyśleliśmy, że pójdziemy za ciosem i wykorzystując wspomnianą opiekę wróciliśmy do klubu po tygodniu. Efekt był zgoła rozczarowujący. To trochę jak obchodzić Boże Narodzenie co tydzień.

Ok. Ja to widzę tak. Możecie się kochać i robić sobie co chcecie, ale jako obserwator tego z boku mogę mieć wobec tego pewne uczucia i to nie znaczy, że któreś uczucia są lepsze czy gorsze. Są po prostu inne. Każdy ma prawo do swoich.

Oczywiście, ja w żadnym wypadku nie neguję Twoich uczuć. Uważam tylko, że ocenianie mojej żony na podstawie dość wąskiego wycinka jej osobowości, na dodatek z drugiej ręki, jest co najmniej pozbawione podstaw, a może być krzywdzące.

Trochę brzmi to tak jakby nie wystarczało jej zaspokajanie Ciebie.

Uśmiałaby się z tego zdrowo. Zaspokajanie mnie wystarcza jej w zupełności, ale ona chce się podobać innym i być przez nich pożądana.

Nie miałem poczucia, że była zaniepokojona swoją chęcią, a raczej miała obawe o twoją reakcję na to. To subtelna różnica.

By być precyzyjnym: obawiała się, że pewnego pięknego dnia bardzo będzie chciała się dowiedzieć, jak to jest z innym.

A czego np nie chce/ chciała robić?

Wielu rzeczy. Przed pierwszym gangbangiem też miała sporo wątpliwości. O wielu takich rzeczach rozmawialiśmy w łóżku, podczas pieszczot, kiedy tworzyła sobie sama różne wizje takich przedsięwzięć.

Ok, ale jak dla mnie to uprawiacie ekstremalną formę cuckoldu, bo ona robi to z wieloma, a nie tylko z jednym na twoich oczach. Nie jest to powszechne zjawisko.
Do takiego układu potrzeba specyficznych osobowości. Zwykłe pary tego tak nie robią.

Szczerze mówiąc nie wiem, jak robią zwykłe pary, ale podejrzewam, że nie robią tego wcale. Ekstremalne formy cuckoldu to chyba coś innego, jakieś klatki, feminizacje i tego typu sprawy – mnie to zupełnie nie kręci. Według mnie to naprawdę nie ma znaczenia, czy to byłby jeden mężczyzna, czy pięciu – liczy się fakt.

Nie obrażaj się. Ja tylko dzielę się swoimi wątpliwościami i nie zależy mi na burzeniu twojej wizji waszego związku. Opisujesz coś że swojego punktu widzenia, ale pamiętaj, że nikt nigdy nie widzi całego obrazu sytuacji , szczególnie kiedy jest w coś zaangażowany emocjonalnie.

Miałem wrażenie, że to było coś mocniejszego, niż tylko wątpliwości, ale może masz rację i niepotrzebnie się rozemocjonowałem.

Ja rozumiem, że posiadanie takiej wyzwolonej seksualnie kobiety może być dla faceta podniecające.

Ale ja jej nie posiadam. Nie jest moją własnością, ani ja jej. Jesteśmy partnerami na jasno określonych zasadach, a kiedy jedno z nas narusza te zasady, to o tym rozmawiamy i próbujemy rozwiązać problem. Do tej pory działało i mam nadzieję na kolejne lata.

Natomiast zgadzam się, że dla mężczyzny bycie w związku z taką kobietą to spora frajda. Trzeba się tylko przyzwyczaić, że Madonna i Ladacznica w jednym stały domku, ale jak się już przez to przebrnie, to potem zostaje samo gęste :cool:
 
Mężczyzna

bsquare

Podrywacz
Potem poznałam obecnego chlopaka, którego to całkowicie nie kręci, ale troche wymusialam na nim zgodę. Pożałował tego, bo gdy sie zaczęło, on nie mógł znieść odgłosów i wyszedl z apartamentu i wrocil jak skończyliśmy zabawę. Mieliśmy maly kryzys.

To są, niestety, cholernie złożone sytuacje i ja się nie dziwię, że facet może tego nie udźwignąć. Jest to potworny strzał, który może obudzić zazdrość, zakwestionować własną męskość i postawić pod znakiem zapytania całą relację. Jeśli mężczyzna nie jest na to gotowy, taka sytuacja może przynieść bardzo nieciekawe konsekwencje.

Trudno coś doradzić. Muszę przyznać, że sami rzuciliśmy się w odmęty otwartego związku dość wcześnie, więc trudno powiedzieć, że mieliśmy jakieś wieloletnie podstawy, żeby sobie nawzajem ufać. Zresztą nawet później bywały momenty, kiedy włączał mi się gadzi móżdżek i warczałem terytorialnie, ale nigdy nie zrobił się z tego jakiś większy kwas. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to nie nalegałbym na ten pożegnalny raz przed weselem.
 
Kobieta

Laura98

Nowicjusz
Dziwisz się? Kto by się chciało żenić z k....😂
Czemu od razu tak ostro? Delikatnie naciskałam na gangbang, ale ostateczna decyzję o zgodzie podjął on. On tez mial cos w zamian. To byl układ fantazja za fantazje. Jemu pozwoliłam zaliczyć dojrzałą kobietę jak chciał.

To są, niestety, cholernie złożone sytuacje i ja się nie dziwię, że facet może tego nie udźwignąć. Jest to potworny strzał, który może obudzić zazdrość, zakwestionować własną męskość i postawić pod znakiem zapytania całą relację. Jeśli mężczyzna nie jest na to gotowy, taka sytuacja może przynieść bardzo nieciekawe konsekwencje.

Trudno coś doradzić. Muszę przyznać, że sami rzuciliśmy się w odmęty otwartego związku dość wcześnie, więc trudno powiedzieć, że mieliśmy jakieś wieloletnie podstawy, żeby sobie nawzajem ufać. Zresztą nawet później bywały momenty, kiedy włączał mi się gadzi móżdżek i warczałem terytorialnie, ale nigdy nie zrobił się z tego jakiś większy kwas. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to nie nalegałbym na ten pożegnalny raz przed weselem.
Chłopak wiedział z czym to sie bedzie wiązało i znal ustalone zasady. Myślał ze lepiej to zniesie, gdy 3 obcych sie mną zajmie, bo sobie ufamy, ale jednak sie pomylił. Dla mnie byl to tylko seks. Dla niego jak to trafnie napisałeś lekko urazona duma i zazdrość. Przy trzecim gangbangu byl już dzielny, ale i tak nie jest zwolennikiem takich zabaw
 
Mężczyzna

Marcin 43

Instruktor seksu
Ja jakies 3 lata przed pierwszym gangbangiem fantazjowalam o nim, ale długo nie mialam odwagi zdecydowac sie. Było niesamowicie, zwłaszcza ze lubie byc uległa, a 2/3 panom to odpowiadało.

Potem poznałam obecnego chlopaka, którego to całkowicie nie kręci, ale troche wymusialam na nim zgodę. Pożałował tego, bo gdy sie zaczęło, on nie mógł znieść odgłosów i wyszedl z apartamentu i wrocil jak skończyliśmy zabawę. Mieliśmy maly kryzys.

Trzeci i ostatni gangbang pozwolił mi jako ostatnie szaleństwo przed zdecydowaniem sie na dziecko. Już lepiej to zniósł, bo wiedział czego sie spodziewać. Przyprowadził mnie na miejsce, wszedł na chwilę, zostawil i odebrać po wszystkim.
Wybacz ale to brzmi kuriozalnie
Jestem mu za to wdzięczna, bo nie każdy zdołałby sprzedać swoją kobietę dla spełnienia jej fantazji.
Dziwnie to brzmi...sprzedać swoją kobietę?
Choć wolałabym aby w tym uczestniczył lub choćby patrzyl jak inni robią ze mnie suke na jego oczach. Ale nie mozna miec widocznie wszystkiego. Kiedyś mi powiedział ze pozwoli mi kolejny raz zaszaleć przed weselem. Bardzo na to liczę, ale póki co oświadczyn brak.
Wymuszanie czegokolwiek na partnerze czy partnerce to nie jest dobra droga do szczęścia w związku.
 
Podobne tematy

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry