W sumie nigdy nie słuchałem żadnego wywiadu z aktorką porno, ale jeśli grają w takich filmach regularnie, to widocznie muszą w jakimś stopniu chyba lubić takie traktowanie, bo daje poczucie bycia calkowicie zdominowaną i uległą. Mogą mieć poczucie, że im więcej facetów zaspokoi, tym czuję się lepszą kochanką. Świadomość, że jest się filmowaną też dodatkowo podnieca. Pewnie wiele z nich to nimfomanki.Moim zdaniem jedno nie przeczy drugiemu; rzekłbym nawet, że powinny iść ze sobą w parze.
Porno to produkt, którego zadaniem jest wywołanie podniecenia, a nie opisywanie rzeczywistości. Na niektórych filmach kobiety, biorące udział w GB są traktowane jak szmaciane lalki. Najwyraźniej jest zapotrzebowanie na takie filmy, skoro są produkowane – ale występujące w nich aktorki są opłacane przez producenta.
Na pewno tak jest. Prostytutki też potrafią śmiało stawiać swoje warunki.Kobiety, przychodzące na imprezę GB, z reguły nie są przez nikogo opłacane, chociaż np. kino/klub, w którym bywaliśmy, raz na jakiś czas organizowało imprezę, na którą zapraszało tzw. profesjonalistki. Jednak nawet wtedy obowiązywały pewne reguły i to kobiety określały zasady gry.
Napiszesz o co chodziło z tym dominatorem?Natomiast w przypadku imprez "amatorskich" – czy to w kinie, czy na "domówce" – sprawa jest bardzo prosta i opiera się na elementarnej matematyce: jeśli na GB ma przyjść dziesięciu chłopa i jeden się rozmyśli, to kłopotu nie będzie, ale jeśli rozmyśli się kobieta, to powodzenie imprezy może stanąć pod znakiem zapytania. Dlatego też kobiety są hołubione i wszystko jest organizowane tak, żeby chciały przyjść jeszcze raz. Kilkakrotnie zaskoczyło mnie bardzo szarmanckie podejście panów do mojej małżonki: pilnowali się nawzajem odnośnie prezerwatyw, pytali o jej przyzwolenie, a nawet przynosili wodę i kawę, żeby sama nie musiała się fatygować. Co ciekawe, trafił się również pan, który ją bardzo mocno zdominował, a nawet poniżył – ale zrobił to z ogromnym wyczuciem. Najpierw wywnioskował z rozmowy, że jest to dla niej coś bardzo podniecającego, a następnie powoli, krok po kroku badał granice, do których mógł się posunąć. To był absolutny ewenement.
A ty czujesz, że potrafisz tak zdominować swoją żonę?
Uczestniczyłeś kiedyś w GB bez udziału twojej żony?Za pierwszym razem przyciągnęła mnie żona, która chciała spróbować czegoś takiego, a potem już oboje chcieliśmy co jakiś czas odświeżyć sobie wspomnienia. Nie za często, żeby nie spowszedniało.
Zaskoczyłeś mnie. To ciekawe, że to akurat żona zainicjowała taką zabawę.A skoro to był pomysł żony, to jest oczywiste, że w tym uczestniczyła. Patrzyłem na to i cieszyłem się jej szczęściem. Unikałem zachowań terytorialnych i na kilku imprezach nawet "nie zaliczyłem", że tak to ujmę, ale nie było to dla mnie problemem, bo byliśmy tam głównie po to, żeby ona mogła nasycić się tymi cokolwiek wyjątkowymi wrażeniami. Wykorzystywanie mojej uprzywilejowanej pozycji męża wydawało mi się samolubne, bo przecież mnie mogła mieć codziennie, a gangbang tylko od święta.
Rozumiem, że można dzielić się fantazjami, ale od fantazji do ich urzeczywistnienia jest zwykle daleka droga i nie wszystkie trzeba spełniać.
Żona Ci jakoś tłumaczyła dlaczego chciałaby tego spróbować?

