Będąc nastolatkiem miałem fantazję żeby kobieta +40 lat zwaliła mi konia. Gdy tylko przekroczyłem 20-stkę zacząłem przeglądać ogłoszenia w swoim mieście i akurat okazało się, że niedaleko mnie przyjmuje będąca przejazdem pani w wieku 41 lat. Zadzwoniłem, przywitał mnie jej miły, sympatyczny głos, powiedziała, że bez problemu mogę do niej wpaść - godzinka 150 zł, ale bez żadnych formalizmów, po prostu wpadam i się bawimy. Po chwili byłem przed właściwą klatką i pukałem do mieszkania - otworzyła mi całkiem zadbana, nieco krągła pani w szlafroku, dokładnie taka jak na zdjęciach. Podała mi rękę na powitanie, a ja poczułem ciepło jej delikatnej dłoni. Po ciele przebiegł mnie dreszcz - zaraz dokładnie tą samą rączką będzie mi walić konia! Zamieniliśmy kilka słów, po czym udałem się do łazienki, by się rozebrać. Rozebrałem się do bokserek i udałem do pokoju, gdzie tam już na mnie czekała - zdjąłem bokserki, a ona zrzuciła szlafrok, po czym zdjęła biustonosz i majtki. W pokoju panował przyjemny, klimatyczny półmrok choć był środek dnia. Położyliśmy się na łóżku i zacząłem ją po prostu obmacywać, a ona odwdzięczyła się tym samym. Obmacywałem ją i masturbowałem się jej dłońmi, tak trwało to dłuższą chwilę - drapała mnie też przez chwilę po plecach. Po jakichś 15 minutach powiedziałem, że mam ochotę się spuścić - usiadła na łóżku i nadstawiła swój dość pokaźny biust pod wystrzał. Waliłem sobie nad nim konia, po czym zaproponowałem, żeby mnie wyręczyła - i wtedy się to stało: wzięła mojego naprężonego penisa w dłoń i zaczęła walić mi konia aż do wytrysku. Po chwili wystrzeliłem na jej biust myśląc wtedy: jedna z moich fantazji odhaczona. Zamieniliśmy jeszcze kilka słów, ubraliśmy się i tak spełniony wyszedłem. Do dziś miło wspominam to spotkanie
