Jadąc na lotnisko, nadal nie mogła w to wszystko uwierzyć. Czy naprawdę zamierzała polecieć na wakacje z… ze znajomym?
Kochankiem?
Kim on w zasadzie dla niej był?
Uświadomiła sobie, że znali się ledwie kilka tygodni. Tyle wystarczyło, żeby wywalić jej życie do góry nogami. Miała faceta, planowała z nim przyszłość, myślała o pierścionku. Teraz ruszała w wymarzoną podróż z prawie obcym facetem…
I ledwie była w stanie opanować podniecenie.
Łączyła ich tylko namiętność. Dziki, wulgarny, gorący seks. Seks, którego pragnęła, którego potrzebowała, od którego się uzależniła. Nadal miała wątpliwości, nadal czuła coś do Łukasza, ale gdzieś w głębi czuła, że to już dla niej za mało. Że nawet jeśli się pogodzą, jeśli do siebie wrócą, nie będzie już mogła spokojnie przy nim trwać. Nie po tym, czego spróbowała. Czym zamierzała się rozkoszować przez cały pobyt na Maderze.
Czekał na nią pod głównym wejściem. Widząc go, aż zacisnęła uda. Okulary słoneczne zasłaniały jej oczy, ale nie mogły skryć szerokiego uśmiechu. Gdy wysiadała, podszedł i pomógł jej z walizką.
– Gotowa? – uśmiechnął się, gdy wchodzili do terminalu.
– Jasne – odpowiedziała, czując jego ramię na swojej talii.
Sposób, w jaki ją objął, jak pewnie ją przyciągnął… Przypomniała sobie ostatnie wyjście z Łukaszem do galerii. Dlaczego nie mogła przy nim czuć tego samego?
Bez pośpiechu przeszli przez odprawę, a później usiedli w kawiarni.
– Denerwujesz się? – zapytał po chwili milczenia.
– Trochę, rzadko latam.
– To nie ma większego znaczenia, ja też się stresuję – wyciągnął dłoń i przykrył nią rękę Oli. Pewny, silny dotyk ją uspokoił, ale też wywołał przyjemne napięcie.
– Nie wyglądasz.
– A wiesz… znam pewien sposób na rozładowanie napięcia – uśmiechnął się, zaciskając palce na jej dłoni.
Ola zamilkła na chwilę. Spojrzała mu w oczy. Był w nich spokój i pewność siebie. Nie żartował, nie grał.
– Może mi pokażesz? – zapytała, czując lekki ucisk w brzuchu i w gardle. Z Łukaszem nigdy nie szaleli w miejscach publicznych.
Wstali i ruszyli w kierunku toalet. W środku było cicho, byli sami. Gdy otworzył przed nią drzwi jednej z kabin i wszedł tam za nią, Ola aż przygryzła wargę. To się naprawdę działo!
– Mam coś dla ciebie – powiedział i wyciągnął z kieszeni małe pudełko. Gdy je otworzył, okazało się, że w środku jest silikonowy korek analny.
Ola myślała o tej zabawce, od kiedy tylko zrozumiała, jak bardzo kręci ją seks analny. Szukała nawet czegoś dla siebie, ale ostatecznie się nie zdecydowała i ograniczyła się do zabawy palcami.
– Obróć się – powiedział z uśmiechem.
Posłuchała i odwróciła, opierając dłonie na ścianie i wypinając się lekko. Chwilę później uniósł jej sukienkę i ściągnął majtki aż do kolan. Ola aż poczuła dreszcz przebiegający przez jej ciało, trudno było jej zapanować nad odruchami. Zwłaszcza kiedy poczuła między pośladkami dotyk korka, który zaczął napierać na jej dziurkę.
Nie włożył go od razu, zamiast tego bawił się, naciskając i odpuszczając, jeszcze potęgując podniecenie. W końcu jednak zabawka rozciągnęła dziurkę i wsunęła się do jej dupci. Ola westchnęła zadowolona, czując, jak porusza się w jej wnętrzu.
Wyprostowała się i obróciła. Zarzuciła ręce na szyję swojego kochanka i zaczęła gorąco, zachłannie całować. Lizali się namiętnie, a jego dłonie błądziły po jej krągłościach. Ola sięgnęła i zaczęła rozpinać mu spodnie, nie mogąc się powstrzymać. Wyciągnęła naprężonego penisa i zaczęła go masować. Po chwili pieszczoty odsunął się i przerwał pocałunek.
– Zrób mi loda – powiedział z drapieżnym uśmiechem.
– Tak bezpośrednio? – zapytała, odgarniając kosmyk włosów z twarzy.
– Tak, weź go do ust i mi obciągnij – nie krępował się, nie wahał.
Ola nie chciała mu się opierać. Pragnęła mu ulec.
Usiadła na toalecie i mimowolnie jęknęła, czując nacisk korka. Zebrała włosy, odrzucając je do tyłu, po czym chwyciła penisa, masując go miarowo. Wysuniętym językiem zaczęła omiatać odsłoniętą główkę, a po chwili objęła ją wargami. Zaczęła ssać, cały czas patrząc mu w oczy. Czuła pod językiem pulsowanie żyłek oplatających twardy trzon. Ola zaczęła poruszać rytmicznie głową, a kutas coraz bardziej wypełniał jej usta. Jego smak, ciepło i twardość działały na nią, podniecały.
Czuła się oderwana od rzeczywistości. Jak to możliwe, że robiła laskę w publicznej toalecie? Że ssała kutasa i aż nie mogła się doczekać, aż poczuje w ustach smak spermy. Nie mogła myśleć o niczym innym. Pragnęła go obsłużyć, zadowolić, doprowadzić do orgazmu. Chwyciła kochanka za biodra i przyciągnęła jeszcze bliżej. Gdy zaczął poruszać biodrami, dostosowała się do jego rytmu, myśląc tylko o coraz mocniej pulsującym penisie ślizgającym się po jej języku. Gdy chwycił ją za głowę, zrozumiała, że zbliża się finał. Zaczęła ssać mocniej, a po chwili usta wypełniło jej ciepłe nasienie. Zachłannie ssała dalej, chętnie połykając tryskającą spermę.
Dopiero po chwili wysunęła penisa z ust i z satysfakcją oblizała wargi. Z uśmiechem obserwowała, jak jej mężczyzna zapina spodnie.
Wyszli razem i jakby nigdy nic wrócili do stolika w kawiarni. Było jednak inaczej niż te kilka minut wcześniej. Przy każdym ruchu czuła w sobie korek. Jego obecność była oszałamiająca. Wiercąc się na krześle, Ola rozglądała się na boki, zastanawiając się, czy ktoś się zorientuje, czy ktoś zauważy, co się z nią dzieje.
– Mówiłem, że znam dobry sposób na napięcie – uśmiechnął się łobuzersko.
– Tak… teraz jest znacznie większe – rzuciła oskarżycielsko, ale oczy jej lśniły, a usta układały się w uśmiechu.
– I znacznie przyjemniejsze?
– Mmm… tak… dużo, dużo przyjemniejsze. Ale na miejscu będziesz musiał pomóc mi je rozładować.
– O niczym innym nie myślę…
***
Kilka godzin później byliśmy wreszcie na miejscu. W samolocie zdziwiłem się, kiedy zauważyłem, że niedługo po starcie Ola zasnęła. Nie było sensu jej budzić, więc po prostu siedziałem w swoim fotelu i słuchałem muzyki. Pod lotniskiem bez trudu złapaliśmy taksówkę, która zawiozła nas do wynajętego domu. Znajdował się na osiedlu złożonym z kilkunastu podobnych budynków otoczonych zadbanymi ogrodami. Poszczególne działki były rozdzielone wysokimi parkanami gwarantującymi prywatność. Nie był duży, za to wyraźnie wybudowany z myślą o wynajmie. Dwie sypialnie, przestrzeń wspólna, dwie łazienki, duży taras i w sumie tyle.
Wniosłem nasze bagaże, a później poszedłem wziąć szybki prysznic, żeby trochę się odświeżyć. W rozpiętej koszuli i krótkich spodniach poczułem się znacznie lepiej. Nigdzie nie mogłem znaleźć Oli. W końcu wziąłem z lodówki butelkę wody i wyszedłem do ogrodu.
Była tam, siedziała na ratanowej kanapie i łapała promienie słońca, przeglądając coś na telefonie. Zdążyła się już przebrać w czarny kostium kąpielowy i białą spódniczkę. Uśmiechnęła się na mój widok i odłożyła telefon.
– Odświeżony?
– Tak, dużo lepiej.
Usiadłem obok, obejmując ją ramieniem. Przez długą chwilę po prostu odpoczywaliśmy po długiej podróży. Czułem się trochę dziwnie, jakby nie na miejscu, jak intruz, który znalazł się tutaj przez przypadek. Ciepłe promienie słońca i lekka bryza tworzyły przyjemną atmosferę.
– Masz ochotę coś zjeść? – zapytałem w końcu, chcąc coś dla niej zrobić.
– Mam ochotę, ale nie na jedzenie – uśmiechnęła się, przesuwając dłoń po moim udzie.
Zaczęliśmy się całować, z początku delikatnie, ale szybko zrobiło się namiętnie, zachłannie. Sięgnąłem do jej stanika i szybko się go pozbyłem. Pochyliłem się i zacząłem pieścić jej sutki językiem. W tym czasie Ola masowała moje krocze, zaciskając palce na penisie ukrytym w spodniach. Zaczęliśmy się rozbierać, a gdy Ola ściągnęła spódniczkę, przekonałem się, że nie tylko nie miała na sobie majtek, ale nadal też ma w sobie korek.
Z drapieżnym uśmiechem uklękła na kanapie, opierając łokcie na oparciu. Ustawiłem się za nią, ocierając penisem między jej udami. Sięgnąłem do jej szyi, a ona zwróciła się w moją stronę. Pochyliłem się nad nią i znów zaczęliśmy się całować. Ola jęknęła wprost w moje usta, gdy penis wcisnął się w ociekającą sokami szparkę. Od razu zacząłem pchać szybko, energicznie, a ona chętnie odpowiedziała, wypychając swoje biodra.
Napierałem na nią mocno, stanowczo, właściwie nakrywając ją swoim ciałem. Skulona i dociśnięta do kanapy po prostu dawała się posuwać. Zdyszana, spragniona doznań, podniecona do granic zamknęła oczy i skupiła się na przyjemności. Jej wnętrze stymulował pulsujący penis i korek, który dociskałem swoim ciałem.
– Zaczekaj – wydyszała nagle.
– Wyjmij korek – spojrzała na mnie przez ramię.
Przez moment trwałem w bezruchu, ale w końcu uniosłem się i sięgnąłem do korka. Pociągnąłem za stopkę, naciągając jej dziurkę. Mocno, ale nie na tyle, by wyciągnąć zabawkę, która po chwili wróciła na swoje miejsce. Zrobiłem tak kilka razy, za każdym razem wyrywając z ust Oli ciche jęki. Klęczała przede mną wypięta, cały czas z moim kutasem w szparce. Kołysała biodrami, nabijając się na niego, gdy ja drażniłem ją korkiem.
– Wyciągnij… – wyjęczała – chcę tam poczuć twojego kutasa.
Kiedy spełniłem tę prośbę, Ola westchnęła i chwyciła swoje pośladki. Rozciągnęła je, prezentując swoją dupę w pełnej okazałości.
– Zerżnij mi tyłek…
– O taaaak! – krzyknęła, kiedy wszedłem w nią głęboko i zacząłem posuwać.
Wyprostowany, trzymałem jej biodra i pchałem obszernymi, stanowczymi ruchami. Bez żadnego oporu ładowałem jej w tyłek całego kutasa. Ola puściła pośladki i pewniej zaparła się ramionami o kanapę. Sama zaczęła wręcz nabijać się na kutasa. Jej tyłek zaciskał się na nim, ale to tylko bardziej nas nakręcało. Nie kontrolowaliśmy się, poddając całkowicie pożądaniu i instynktowi. Dochodząc, zacząłem pchać agresywniej, ostrzej i zatrzymałem się dopiero, gdy sperma rozpłynęła się głęboko we wnętrzu Oli. Wyszedłem z niej i opadłem na kanapę, uspokajając oddech. Patrzyłem na wypięte pośladki, na zaczerwienioną dziurkę, z której po chwili wypłynęła kropla nasienia.
Ola uniosła się powoli i przeciągnęła, a później opadła na mnie, przytulając się. Jej piersi przyjemnie naciskały na moją klatkę, a dłoń jakoś znalazła drogę do mojego krocza. Mrucząc i przygryzając wargi, zaczęła delikatnie głaskać moje jądra.
– Uwielbiam, gdy mnie wypełniasz – powiedziała cicho i przesunęła językiem po moich wargach.
– Przed nami kilka dni takich zabaw.
– Mmmm… wiem. I zamierzam jeździć na twoim kutasie codziennie.
– Dasz radę?
– Martw się o siebie, ja mam dwie dziurki i obie domagają się mocnego pieprzenia – odpowiedziała, pewnie patrząc mi w oczy.
Gdzie się podziała ta nieśmiała dziewczyna, która przyszła do mojego studia na sesję zdjęciową i miała kłopot z zapozowaniem w koszulce nocnej?
– W tyłek już dostałaś.
– Taaak… – jej dłoń przesunęła się z jąder na mojego penisa. – Uwielbiam go tam czuć.
– Bardziej niż w cipce? – droczyłem się, obejmując ją i masując jędrne pośladki.
– Hmm… może… – odpowiedziała, spuszczając wzrok. Jednak nie była aż tak wyzwolona i otwarta. Po chwili jednak znów spojrzała mi w oczy.
– Ale dobrze, że o nią pytasz, bo czuje się zaniedbana.
– Więc może dasz mi ją do wylizania?
– Brzmi kusząco – zaśmiała się i uniosła.
Ułożyłem się na kanapie tak, żeby dać jej więcej przestrzeni, a Ola weszła na mnie, ustawiając się okrakiem nad moją twarzą. Spomiędzy gładkich ud spojrzałem na nią z uśmiechem. Jej cipka była obrzmiała, a wargi lśniły od wypływających soków.
– Włóż go – podałem jej korek, który wcześniej wyciągnąłem.
Tym razem wszedł łatwiej, wręcz wślizgnął się do mokrej od spermy dziurki. Ola mruknęła zadowolona, a ja zacząłem wylizywać jej cipkę. Mój język przesuwał się po delikatnych wargach, zbierając smakowite soki. Była tak pobudzona, że każdy gest, każda pieszczota wywoływał przyjemny dreszcz. Kiedy chwyciłem jej biodra, Ola zaczęła nimi kręcić, pokazując, czego chce. Moje usta sięgnęły do łechtaczki, którą chwyciłem wargami i lekko zassałem. Musiałem trafić, bo westchnęła głośno i wplotła palce w moje włosy. Mocniej docisnęła łono do mojej twarzy, a ruchy bioder nabrały rytmu. Jednocześnie mój język naciskał na wrażliwy, pulsujący punkt i zataczał na nim drobne kółka. Trzymając się mojej głowy i oparcia kanapy, zaczęła na mnie jeździć. Czułem, jak jej cipka przesuwa się po moich ustach, brodzie i nosie. Całowałem ją i lizałem, rozkoszując się jej smakiem. Nie wiem, co mnie bardziej nakręcało - jej soki na moim języku czy coraz częstsze i głośniejsze jęki.
Nagle poczułem, jak palce Oli boleśnie szarpnęły za moje włosy, jej uda zacisnęły się wokół głowy, a cipka spłynęła nową porcją soków. Dalej poruszałem językiem, przedłużając jej orgazm…
– Dobra, dobra… wystarczy – jęknęła po chwili, unosząc się na lekko drżących udach.
Zsunęła się i usiadła na kanapie, obok mojej głowy. Oddychając głęboko, pieszczotliwie przeczesywała moje włosy.
– Wiesz… teraz naprawdę bym coś zjadła – zaśmiała się po chwili.
– Ale najpierw prysznic – dodała, wstając i nago ruszając w stronę wejścia. Patrzyłem, jak kręci biodrami, a między pośladkami porusza się czarna stopka korka analnego…
***
Ola przeglądała się w lustrze, starannie nakładając błyszczyk na usta. Później przeczesała jeszcze włosy i poprawiła stanik. Uśmiechnęła się do siebie z satysfakcją. Wyglądała dokładnie tak, jak tego chciała. Zmysłowo… kobieco… bardzo seksownie.
Polubiła siebie w tej wersji. Wątpliwości, które miała jeszcze przed wyjazdem, zniknęły zupełnie. To był jej wybór, jej decyzja i nie zamierzała się nikomu z tego tłumaczyć, nawet samej sobie. Chciała się cieszyć chwilą i jak do tej pory, wychodziło całkiem dobrze.
Uśmiechnęła się na wspomnienie poranka.
Obudziła się pierwsza i przez długą chwilę po prostu leżała. Za oknem śpiewały jakieś ptaki. Było wręcz bajecznie. Obróciła się na bok, żeby spojrzeć na faceta, który spał obok. Miał tu być Łukasz… ale czy żałowała tej zamiany? Nie, chyba już nie. Było jej zbyt dobrze.
Ola uznała, że jemu też będzie…
Ostrożnie wsunęła się pod kołdrę i nachyliła nad leżącym swobodnie penisem. Kilka razy przesunęła po nim wysuniętym językiem, a później wzięła go do ust. W spoczynku bez problemu zmieścił się cały. Zaczęła delikatnie go ssać i już po chwili poczuła, jak rośnie i sztywnieje. Wkrótce wypełnił jej usta, a wtedy Ola objęła go mocniej wargami i zaczęła obciągać. Była pod kołdrą, ale usłyszała głośnie westchnienia. Narastały i były coraz częstsze, aż do chwili, kiedy penis zaczął drgać i poczuła smak nasienia. Było gęste, lekko słonawe. Przez długą chwilę trzymała spermę w ustach, cały czas pieszcząc językiem penisa. Dopiero później wszystko połknęła.
Ostre światło oślepiło ją na moment, kiedy nagle uniósł kołdrę. Spojrzała na niego z uśmiechem.
– Dzień dobry – powiedziała zadziornie.
– No hej mała. Możesz mnie tak budzić codziennie.
– Pomyślę o tym – odpowiedziała, chwytając penisa u nasady.
Bez skrępowania i bez wstydu zaczęła starannie zlizywać z niego resztki spermy…
Może to było dziwkarskie, może zachowywała się jak szmata, ale taka właśnie chciała być. Patrząc sobie w oczy przed lustrem, mogła to przyznać z uśmiechem. Dawno nie czuła się lepiej.
Wyszła z łazienki i przeszła do sypialni. Słońce powoli zniżało się już w stronę horyzontu, ale mieli dla siebie jeszcze sporo dobrego światła. Podeszła do łóżka i sięgnęła po luźny rozpinany sweter. Później stanęła przy oknie i spojrzała na swojego fotografa.
– Tak dobrze? – spytała z uśmiechem.
– Idealnie – odpowiedział. – Poprawię jeszcze światło i możemy zaczynać.
Pomysł na sesję narodził się dzień wcześniej, kiedy oglądali zachód słońca. Połączenie koronkowej bielizny i miękkiego, lejącego się swetra o luźnym splocie dawało zmysłowy, bardzo sensualny efekt.
Ola najpierw pozowała przy oknie, a złote promienie słońca błąkały się po jej skórze. Wraz z kolejnymi zdjęciami odsłaniała coraz więcej, pozwalając słońcu i obiektywowi podziwiać swoje kształty. Nie była modelką, ale atmosfera, budzące się podniecenie i poczucie swobody dodawały jej pewności siebie i kreatywności.
Klik… klik… klik…
Aparat zapisywał kolejne zdjęcia, a Ola czuła, jakby go uwodziła. Po części tak właśnie było. Doskonale wyczuwała, jak przez wizjer aparatu patrzy na nią jej kochanek. Chciała tego spojrzenia. Pragnęła uczucia, które mu towarzyszyło, tej pewności siebie, satysfakcji i obietnicy rozkoszy.
Spod okna przeszła na łóżko, powolnymi, zmysłowymi ruchami weszła na nie i ułożyła się na boku. Zaczęła błądzić dłońmi po swoim ciele. To już nie była tylko sesja zdjęciowa. To była gra wstępna, którą sama rozpoczęła. Zaczęła od ust i szyi, które pieściła delikatnym dotykiem. Później jej dłonie sięgnęły do piersi. Masowała je aż do chwili, kiedy pod koronką poczuła stwardniałe sutki. Bardzo powoli jej dłonie przesunęły się w końcu po brzuchu, między uda. Była już rozpalona, gotowa.
Klik… klik… klik…
Wsunęła dłoń pod misterną koronkę. Gdy się dotknęła, na czubkach palców została znajoma wilgoć. Chciała go… tu i teraz.
– Rozbierz się i chodź tutaj – sama nie była pewna, czy było to zaproszenie, czy raczej prośba.
Obserwowała, jak odstawił aparat i zaczął się rozbierać. Sama ściągnęła majtki i odrzuciła na bok rozpięty stanik. Z uśmiechem powitała widok sterczącego kutasa, którego nie mogła się już doczekać.
Zajął pozycję między jej rozłożonymi nogami, ale wtedy Ola chwyciła penisa i pociągnęła.
– Wyżej… włóż go tutaj – powiedziała, przesuwając palcami między swoimi piersiami.
– A teraz… nagraj to – podała swój telefon kochankowi, a później chwyciła swoje piersi i objęła nimi penisa.
Zaskoczenie na jego twarzy ją rozbawiło. Po chwili jednak zaczął poruszać biodrami, a Ola poczuła przyjemne pchnięcia penisa między piersiami. Patrzyła w obiektyw telefonu, w oczy kochanka, ale też zerkała na czerwoną żołądź, która raz za razem wysuwała się spomiędzy piersi. Czuła się pewnie, swobodnie. Przy nim mogła taka być.
Wulgarna, otwarta…
Wiedziała, czuła, że on to zaakceptuje…
Wykorzysta…
I da jej rozkosz…
W pewnej chwili oblizała wargi i otworzyła usta, a moment później wsunął się tam penis. W tej pozycji nie mogła wiele robić, to on penetrował jej usta, to on wpychał do nich swojego kutasa tak głęboko, jak chciał, to on trzymał telefon i wszystko nagrywał.
Ola nie mogła się powstrzymać. Leżąc i przyjmując penisa w ustach, sięgnęła między swoje nogi i zaczęła masować łechtaczkę. Starała się pieścić penisa językiem, ale to on miał kontrolę, to on posuwał jej usta.
Nagle się zakrztusiła, a on szybko się cofnął. Ola odkaszlnęła i przetarła usta dłonią, ale już po chwili znów chciała więcej. Chwyciła penisa kołyszącego się nad jej twarzą i zaczęła go lizać.
– Lubisz go? – zapytał zadowolony.
– Uwielbiam twojego kutasa – odpowiedziała pewnie i znów wsunęła go do ust, mocno ssąc. Później jednak go wyjęła. Chciała go poczuć niżej.
– Wejdź we mnie.
Zszedł z niej i znów zajął miejsce między jej szeroko rozłożonymi nogami. Ola cały czas masowała swoją cipkę, a on zadbał, żeby wszystko było dobrze widoczne na filmie. Podsunął pod jej biodra poduszkę, a później przysunął się i zaczął ocierać penisem o jej szparkę. Ola chwyciła go i zaczęła się nim masować. Czuła, jaki jest napięty, jak pulsuje. W końcu go w siebie włożyła…
Może to zbyt intensywne pieszczoty, może zbyt duże podniecenie, może to świadomość, że wszystko było nagrywane. Najpewniej wszystko razem sprawiło, że niemal natychmiast doszła. Uniosła się, żeby sięgnąć rękoma do jego bioder i przyciągnąć je jak najmocniej. Wbiła pulsującego kutasa głęboko w siebie, a cipka zacisnęła się, rozlewając po jej ciele fale rozkoszy.
Krzyczała przy każdym powolnym, głębokim pchnięciu.
Krzyczała zwierzęco… pierwotnie…
Na koniec aż głos się jej załamał.
Łapiąc oddech, odgarnęła włosy z twarzy. Przez jej głowę przelatywały setki myśli, a żadnej nie mogła uchwycić. To była dzika radość, przyjemność, jakiej chyba jeszcze nigdy nie doznała. Jej podbrzusze płonęło żywym ogniem, a ona czuła się, jakby ciało stało się za małe na pomieszczenie wszystkiego, co czuła.
– Booooże – jęknęła w końcu.
Gdy się pochylił i ją pocałował, zarzuciła mu ręce na szyję i zachłannie wpiła w jego usta. Chciała go mieć w sobie w całości, poczuć jego smak, jego bicie serca, jego pulsowanie w jej szparce.
Dopiero po długiej chwili trochę nad sobą zapanowała. Na tyle, by dalej nagrywać.
– Wyjdź – mruknęła, a kiedy się odsunął, chwyciła swoje uda i uniosła nogi wysoko.
Zobaczyła tę pozycję na filmiku, który kiedyś odpaliła sobie w domu. To było już po ich drugim spotkaniu, po tym, jak rozdziewiczył jej tyłek. Po tym, jak zrozumiała, że kręci ją anal.
– A teraz wsadź mi go tam, gdzie lubię najbardziej – dodała, mocniej podciągając uda i prezentując swoją dziurkę.
Chwilę później w nią wszedł. Za pierwszym razem wsunął tylko główkę, ale po chwili wsadził penisa głębiej i zaczął rytmiczne ruchy.
– Mmmm… taaak… mocniej – jęczała, a jej głos nadal lekko drżał.
W tej pozycji mogła go obserwować. Widziała, jak zafascynowany spogląda w dół, na swojego penisa znikającego w jej tyłku. Aż oblizała wargi na myśl o tym, że sama to zobaczy na nagraniu. Jego ruchy były obszerne, pewne. Wchodził w nią cały, rozpychając swoim pulsującym, żylastym kutasem. Aż przeszedł ją dreszcz…
Znów sięgnęła między uda. Jej palce aż ślizgały się po sokach, którymi spływała jej cipka. Nadal była bardzo wrażliwa, obrzmiała po intensywnym orgazmie. Pieszczoty i penetracja były natarczywe, ostre, coraz mocniejsze…
– Dobrze? – spytał zdyszany.
Nie odpowiedziała, jedynie pokiwała głową, niepewna swojego głosu.
Spojrzeli sobie w oczy. Oboje zbliżali się do kolejnego szczytu. Ola dotarła tam szybciej. By nie krzyknąć, zagryzła wargi. Mocno, aż do bólu. Wstrzymała oddech.
Cały świat zatrzymał się w tej sekundzie… A potem wybuchł rozkoszą.
Ola wiła się na łóżku, zaciskając dłoń na pościeli, próbując dać upust płomieniowi w jej ciele. Cały czas była jednak nabita na sztywnego penisa. Wbijał się w nią, drążył głęboko, wypełniał swoim pulsowaniem.
Nagle wyszedł i przesunął kutasa wyżej. W tej samej sekundzie się spuścił. Ola widziała, jak sperma tryska obficie, a ciężkie krople spadają na jej łono i dłoń. Zaczęła je rozsmarowywać po cipce, mieszając nasienie ze swoimi sokami. Była tak nakręcona, że nie wiedziała, co robi. Kierowało nią pragnienie. Jej palce całe były pokryte wilgocią, kiedy wreszcie wzięła je do ust i zaczęła oblizywać.
Tak smakował seks…
Tak smakowała czysta rozkosz…
***
Leżałem na leżaku i przeglądałem zdjęcia, które zrobiłem w ciągu ostatnich dni. Udało nam się zwiedzić kilka naprawdę ładnych miejsc, a Ola coraz lepiej radziła sobie przed obiektywem. Przewijałem kolejne ujęcia zapisane na aparacie i nagle uderzyła mnie myśl – nie pojawiłem się praktycznie na żadnym, a już w ogóle nie byliśmy na żadnym razem.
Spojrzałem w bok, gdzie leżała Ola. Miała na sobie czarne bikini i z uśmiechem pisała z kimś na telefonie. Nie miałem do niej pretensji. Sam przecież przed wyjazdem zaznaczałem, że nie chcę niczego poważnego. No i przecież miał tu być z nią ktoś inny. Nie wnikałem w to, co między nimi zaszło i cieszyłem się chwilą…
chwilami… bardzo intensywnymi i bardzo przyjemnymi.
Czy miała podobne podejście? Czy po powrocie zamierzała wrócić do swojego faceta? Nie wiedziałem i w sumie nie bardzo chciałem wiedzieć. Odpowiadało mi to, co było między nami. Zresztą sam byłem już umówiony na przyszły tydzień na kolejną sesję z Klaudią, a te zawsze kończyły się tak samo. Trwała relacja mocno skomplikowałaby mi teraz życie…
Musiała wyczuć, że na nią patrzę, bo oderwała wzrok od telefonu.
– Co tam?
– Nic, przeglądam zdjęcia.
– Pokaż – wstała i przeniosła się na mój leżak, układając się obok.
Znów zacząłem przewijać zdjęcia, ale tym razem przeglądaliśmy je wspólnie. Ola oglądała uważnie, ja miałem z tym problem. Jej bliskość mocno mnie rozpraszała, tym bardziej kiedy instynktownie się do mnie przytuliła, a jej dłoń leniwie przesuwała się po moim brzuchu.
– I jak? – zapytałem w pewnej chwili.
– Masz oko – mrukneła, unosząc wzrok i patrząc mi w oczy.
– Masz świetne ciało – odpowiedziałem, klepiąc ją lekko w pośladek.
– Fakt – przyznała ze śmiechem, przesuwając dłonią po swoim biodrze.
– Mówię serio, dobrze czujesz aparat. Mogłabyś na tym zarabiać – dodałem.
– Pieprzysz.
– Wcale nie, jeśli chcesz, możemy teraz spróbować…
Ola przez chwilę milczała. Uśmiechała się, widziałem, że się waha.
– Pracowałem z wieloma modelkami, które nie mogły się z tobą równać.
– Serio?
– Serio. Zróbmy parę zdjęć i sama się przekonasz – zachęcałem ją dalej.
W końcu wstała i stanęła przed leżakiem.
– Dobrze – powiedziałem, po pierwszych kilku ujęciach.
Ola zaczynała się rozkręcać. Bez skrępowania pozowała, nie tylko zmieniając pozy, ale nawet sama je proponowała.
Klik, klik, klik…
– Zobacz – po kilku kolejnych zdjęciach podszedłem do niej i pokazałem jej na ekranie kilka ostatnich ujęć. – Mówiłem, że jesteś w tym dobra.
– No może… – jej uśmiech mówił więcej niż słowa. Zdjęcia jej się spodobały.
– Dobra, a teraz pokaż mi coś więcej – powiedziałem i znów skryłem się za obiektywem.
Klik, klik, klik…
Ola najpierw bawiła się ramiączkami stanika, ale w końcu całkiem się go pozbyła. Przez moment zakrywała piersi dłońmi, ale w końcu zapozowała odważniej, bez skrępowania prezentując jędrne cycki.
– Teraz majtki, chcę cię mieć nago.
Nie zawahała się, przez moment tylko droczyła, aż w końcu ściągnęła kostium i rzuciła go w moją stronę. Zaczęła się prężyć, a mnie trudno było wybrać detale, które chciałbym uchwycić. Nie musiałem patrzeć na podgląd, żeby wiedzieć, że mogłaby bez problemu wylądować na okładce Playboya.
Klik, klik, klik…
– Dobra, pokaż, co tam masz – w końcu przerwała i podeszła do mnie.
Pokazałem jej kilka zdjęć.
– Wyglądasz mega seksownie – skomentowałem zupełnie szczerze.
– Faktycznie. Przy tobie taka się czuję – odgarnęła włosy i przesunęła ręką po mojej klatce.
Uśmiechnąłem się.
– Dopiero się poczujesz, kiciu – powiedziałem, odkładając aparat. – Połóż się.
Ola szybko ułożyła się na leżaku, przeciągając się i zachęcająco przesuwając dłońmi po swoim ciele. Patrzyła na mnie uważnie, czekając, aż się nią zajmę.
– A teraz zajmij się mną, jak Leo na Titanicu – zaśmiała się.
Przyklęknąłem przed leżakiem i powoli zacząłem się na niego nasuwać, a Ola zapraszająco rozsunęła przede mną nogi. Z przyjemnością przesuwałem dłońmi po rozgrzanej skórze jej ud i bioder. Pochyliłem się nad jej łonem, zatrzymując usta tuż nad soczystymi, słodkimi wargami. Westchnęła, kiedy delikatnie na nie dmuchnąłem, a później znowu, kiedy moje usta jedynie delikatnie ją musnęły.
Spojrzałem w górę, kiedy poczułem, jak wplata palce w moje włosy. Obserwowała mnie z leniwym uśmiechem, czekając na więcej.
Objąłem jej biodra ramionami i zacząłem lizać. Powoli przesuwałem językiem po szparce, rozkoszując się jej smakiem. Samym koniuszkiem wodziłem w górę i w dół, smyrając delikatne punkty, wywołując ciche westchnienia.
Zajęczała głośno, kiedy nagle docisnąłem moje usta do jej cipki i mocniej naparłem na nią językiem. Całowałem ją zachłannie, głęboko, wsuwając język do mokrej szparki. Po chwili jednak znów się cofnąłem, wracając do delikatnych pieszczot.
– Nie rób mi tak – zamruczała, wijąc się na leżaku, a ja poczułem, jak dociska moją głowę do swojego krocza.
Znów przywarłem ustami do jej szparki, tym razem namiętnie oblizując łechtaczkę.
– Mmm… właśnie… liż mnie… – jęczała, a jej biodra zaczęły instynktownie odpowiadać na moje pieszczoty. Poruszała nimi zmysłowo, subtelnie, a ja zachłannie spijałem soki, które zaczęły wypływać z jej wnętrza.
Znów spojrzałem w górę. Ola miała zamknięte oczy i rozchylone usta. Jedną ręką trzymała się leżaka, drugą masowała swoją pierś.
Na moment przerwałem minetę i odchyliłem głowę. Sięgnąłem dłonią między uniesione uda i nacisnąłem rozsuniętymi palcami na dwie wyeksponowane dziurki. Wcisnęły się z cichym mlaśnięciem. Zacząłem nimi powoli, rytmicznie poruszać, znów sięgając językiem do łechtaczki. Jęki Oli były coraz głośniejsze, coraz mniej kontrolowane.
– Nie przerywaj… nie możesz… – sapnęła w pewnej chwili, gdy poczuła zmianę rytmu, a jej palce aż boleśnie zacisnęły się na moich włosach.
Nie przerywałem aż do końca. Poczułem, jak mocno napinają się jej mięśnie, a chwilę później usłyszałem głośny, zadowolony jęk. Nadal poruszałem palcami w jej dziurkach, ale językiem znów sięgnąłem niżej, chcąc poczuć w ustach smak jej orgazmu.
Leżała przez długą chwilę i po prostu rozkoszowała się tym, gdzie doprowadziły ją moje palce i język. W końcu jednak spojrzała na mnie z góry i przygryzła wargę.
– Poliżesz mi też dupcię? – zapytała, ale nie czekała na odpowiedź.
Obróciła się i zajęła pozycję na czworakach. Jej pośladki i uda lśniły od soków i śliny. Zakręciła nimi, a ja zacząłem obmacywać gładką, rozgrzaną skórę. W końcu rozchyliłem na bok pośladki i sięgnąłem językiem do lekko rozwartej dziurki. Przesuwałem nim po obwodzie, dokładnie śliniąc ciemny otworek. Ola mruczała pod wpływem pieszczot i dalej zachęcająco kręciła biodrami.
– Mmm… podoba mi się…
Wsunąłem język głębiej i zacząłem nim poruszać na boki. Sięgałem nim głęboko, jak tylko mogłem, a Ola odpowiadała cichymi westchnieniami. Później znów wróciłem do dokładnego, powolnego lizania.
– Ohh… nie wiem, czy wolę twój język czy kutasa – zaśmiała się, jeszcze mocniej wypinając dla mnie pośladki.
– Może spróbujesz obu? – w końcu oderwałem usta od jej tyłka i wcisnąłem w nią palec, głęboko, na całą długość.
Jednocześnie uniosłem się i wolną ręką ściągnąłem w dół spodenki i bokserki. Chwyciłem penisa, który od dłuższego czasu domagał się zabawy. Ola spojrzała na mnie przez ramię i z niecierpliwością obserwowała moje ruchy.
Przyłożyłem nabrzmiałą główkę do jej mokrej, rozwartej szparki i wcisnąłem się w nią. Stanowczym pchnięciem nadziałem ją na całą długość pulsującego trzonu. Wyciągnąłem ramię i chwyciłem mocno kark Oli. Cofnąłem biodra i znów pchnąłem. Mocno, brutalnie…
Później znowu i znowu, i znowu…
Każde agresywne dźgnięcie wyrywało z ust Oli głośny jęk. Chciała się unieść lub znów na mnie spojrzeć, ale wtedy mocniej docisnąłem jej kark. Poddała się i posłusznie skłoniła mocniej, kładąc głowę na przedramionach. Klęczała przede mną, ulegle wypinając dupę i dając się rżnąć.
Moje ruchy nabierały tempa. Ociekająca sokami cipka ciasno otulała nabrzmiałego kutasa, a ja zagryzałem zęby, odwlekając chwilę spełnienia. Czułem się zajebiście, mając przed sobą tę uległą i chętną suczkę. Czułem, jakbym mógł ją jebać cały dzień. W końcu jednak nie mogłem już wytrzymać dłużej. Przy kolejnym ruchu spuściłem się w jej ciasnej cipce. Dopchnąłem mocno biodra, a pulsujący kutas pompował spermę w kilku obfitych porcjach.
Dopiero po długiej chwili ją puściłem i wyciągnąłem kutasa. Jęknęła, kiedy wymierzyłem jej mocnego klapsa, a później uniosła się. Z moją pomocą wstała i zarzuciła mi ręce na szyję.
– Mmm… zdecydowanie bardziej wolę jednak twojego kutasa – zamruczała z uśmiechem i przesunęła językiem po moich wargach, a kiedy je rozsunąłem, wsunęła go pewnie w moje usta. Zaczęliśmy się całować. Ręka Oli zsunęła się powoli z mojego ramienia, po brzuchu, aż do penisa i jąder. Masowała je przez długą chwilę, dziękując za przyjemność, którą jej podarowały…
***
Ola włożyła do walizki ostatnie rzeczy i rozejrzała się po pokoju. Zostało jeszcze kilka drobiazgów, ale te mogły poczekać. Za kilka godzin mieli lot powrotny. Z jednej strony miała wrażenie, że minęła tylko chwila, z drugiej – w głowie miała tyle intensywnych wspomnień, jakby nagle przeżyła tutaj drugie, zupełnie nowe życie.
Teraz miała wrócić do poprzedniego, które przypominało o sobie coraz mocniej. Przez cały wyjazd wymieniała wiadomości z Kaśką. Wczoraj wieczorem okazało się, że rozmawiał z nią Łukasz, który nie chciał dać za wygraną. Planował odebrać ją z lotniska, ale Kaśka mu to odradziła, mówiąc, że są już umówione. Ola nie chciała myśleć o tym, jak mogłaby się skończyć konfrontacja. Czuła, jaki mógłby być wynik, ale wiedziała też, że to byłby definitywny koniec związku z Łukaszem. Może nie przeszkadzałoby jej to, gdyby nie fakt, że te kilka dni jeszcze mocniej pokazały jej, co czuła już wcześniej – ta przypadkowa znajomość była obłędna pod względem seksu. Nigdy nie czuła się lepiej niż wtedy, gdy ją pieprzył. Z nim była gotowa na wszystko. Mogła być jego suką, jego dziwką…
Ale nie chciała też niczego więcej…
Wspólne posiłki, wycieczki, wieczorne rozmowy pokazały, że zupełnie nie jest ciekawa tego człowieka. Pod względem fizycznym był jej idealnym uzupełnieniem, mentalnie, emocjonalnie rozmijali się prawie całkowicie. Mógł być kumplem, kochankiem, ale na pewno nie partnerem. Zupełnie inaczej było z Łukaszem. Gdyby tylko dało się zrobić z nich jednego faceta…
Westchnęła i spojrzała na torebkę leżącą obok walizki. Sięgnęła po nią i zajrzała do środka. Kupiła to z myślą o Łukaszu i tym wyjeździe. Miał taką fantazję, a Ola chciała ją spełnić na wymarzonych wakacjach. Nie wyszło…
To nie będzie ich wspólne wspomnienie. Nie chciała go jednak przegapić, tym bardziej że mogła je przeżyć z prawdziwym ogierem, ze swoim idealnym samcem.
Wzięła torebkę do ręki i poszła do łazienki.
Gdy skończyła i skierowała kroki do salonu, w korytarzu słychać było powolny rytmiczny stukot szpilek. Patrzył w jej kierunku, kiedy wreszcie tam weszła. Uśmiechnęła się. Liczyła na taki właśnie efekt. Nie myląc kroku i kręcąc biodrami, śmiało szła w jego kierunku.
– Dzień dobry – powiedziała spokojnym, łagodnym głosem. Przesunęła przy tym dłonią po jego torsie i z bliska spojrzała w oczy.
– Dzisiaj kończy się pana pobyt, więc przyszłam posprzątać. Mam nadzieję, że nie ma pan nic przeciwko – wyjaśniała, poprawiając fałdkę na koszulce.
– Nie, wszystko w porządku – odpowiedział po chwili, wodząc spojrzeniem po całym jej ciele.
Po obcisłym czarnym kostiumie z koronkowym obszyciem. Po głębokim, kuszącym dekolcie, po fartuszku, który był tak krótki, że nie zasłaniał nawet całych pośladków. Ola przesunęła miotełką po jego twarzy, znów kierując uwagę na swoją twarz.
– Proszę się mną nie przejmować, a ja zajmę się wszystkim – powiedziała, a później odwróciła się tyłem i ostentacyjnie pochyliła, omiatając stolik kawowy.
Czuła jego spojrzenie. Nic dziwnego, nie założyła majtek, a strój pokojówki więcej odsłaniał niż zakrywał. Pisnęła, gdy poczuła pierwszego klapsa. Po drugim spojrzała na niego przez ramię i lekko potrząsnęła tyłkiem.
– Czy coś się panu nie podoba?
– Wręcz przeciwnie, macie tu całkiem dobrą obsługę.
– Cieszę się, że tak pan uważa. Jestem do pana całkowitej dyspozycji – uśmiechnęła się i rozstawiła szerzej nogi, prezentując swoje dziurki w pełnej okazałości.
Chwilę później poczuła tam jego dłoń. Przesuwał palcami po jej łonie, masując cipkę, z której zaczęły już wypływać soki.
– Mmm… proszę pana… tak chyba nie wypada…
– Miałaś być do mojej dyspozycji – odpowiedział, nie przestając obmacywać jej cipki.
– Ale tak nie wypada, proszę pana, a jeśli ktoś się dowie? – Ola udawała przejętą.
– Daj mi to – nie odpowiedział na jej pytanie, tylko wyciągnął rękę po miotełkę z piór.
Ola podała ją, ciekawa i coraz bardziej podniecona. Przygryzając wargę, spokojnie opierała się o stolik i wypinała, czując, jak piórka omiatają jej pośladki, a później twardy i długi trzonek przesuwał się między jej pośladkami, by w końcu wcisnąć się w jej odbyt. Jeszcze w łazience nawilżyła go lubrykatem, więc gadżet bez oporu mógł ją penetrować.
– Och… proszę pana… – wzdychała, czując ruchy sztywnego plastikowego trzonka. Nie tak to sobie ułożyła w głowie, ale było nawet lepiej. Przymknęła oczy i pozwoliła mu się ruchać zabawką.
Po długiej chwili przerwał i obszedł ją, stając przed nią. Sięgnął do spodni i je rozpiął, wyciągając nabrzmiałego, żylastego kutasa. Ola nie potrzebowała większej zachęty. Chwyciła jego biodra i chętnie przyjęła penisa w ustach. Zamruczała, czując jego smak, znajomy kształt, który od razu zaczął jeździć po jej języku. Pozycja nie była łatwa, zwłaszcza kiedy zaczął śmielej poruszać biodrami, ale Olę kręciła ta uległość, wejście w rolę łatwej, wyuzdanej pokojówki. W końcu na chwilę go zatrzymała, ostrożnie uklękła na podłodze, cały czas czując miotełkę wciśniętą w tyłek. Trzymając swojego ogiera za tyłek, patrząc mu w oczy, zaczęła oblizywać penisa kołyszącego się przed jej twarzą.
– Pokaż mi, że naprawdę macie tu najlepszą obsługę – powiedział stanowczo, a Ola posłusznie zaczęła energicznie obciągać.
Ssała i rytmicznie poruszała głową, przyśpieszając, gdy poczuła jego dłonie na głowie. Zaczął ją przyciągać, jednocześnie wypychając biodra. Penis wchodził w jej usta coraz głębiej, a ona coraz bardziej traciła kontrolę.
Nie traciła…
Oddawała. Z gorącą, spragnioną chęcią…
W końcu to on pewnymi, szybkimi ruchami zaczął posuwać jej usta. Ola starała się to wytrzymać, ale żołądź docierała tak głęboko, aż zaczęła się dławić. Cofnęła się instynktownie, a on ją puścił. Mokry od śliny penis drgał napięty, a Ola łapała oddech, patrząc na niego. Jej usta i broda też były mokre. Po chwili oblizała wargi i spojrzała w górę.
– Jeszcze – powiedziała, zapraszająco otwierając usta.
Znów w nie wszedł, szybko wracając do poprzedniego rytmu. Ola trzymała jego biodra, ale nie hamowała ruchów. Lekko obejmowała penisa wargami, gdy wjeżdżał w jej usta, i starała się utrzymać kontakt wzrokowy. Nadmiar śliny wypływał kącikami ust. W pewnej chwili poczuła, jak jej gęsta kropla spływa po brodzie i skapuje na cycki. Ola sięgnęła do nich i wydobyła je z kostiumu, żeby mogły swobodniej kołysać się w rytmie jego ruchów. Ruchał jej usta, wciskał swojego kutasa aż do gardła. Czasem robił przerwy, dając jej odetchnąć, a później pewnie i władczo znów przyciągał jej głowę i nawlekał jej usta na pulsującego chuja.
Wariowała z podniecenia.
Nagle oderwała się od niego, ledwie nad sobą panując.
– Błagam… kurwa… zerżnij mnie – dyszała ciężko.
Westchnęła głośno, kiedy uklęknął za nią i wszedł pewnym, głębokim ruchem. Miotełka przeszkadzała, więc gwałtownym ruchem ją wyciągnął. Ola zaparła się mocno ramionami o podłogę i z jękami przyjmowała kolejne pchnięcia. Jego biodra uderzały w wypięty tyłek raz za razem, a kutas zanurzał się w ociekającej sokami, pulsującej podnieceniem cipce.
Orgazm przyszedł szybko, za szybko. Ola chciała go zatrzymać, ale to było jak próba zatrzymania fali powodziowej. Fali raz za razem bijącej w nią rozgrzanym, pulsującym taranem. Odrzuciła głowę do tyłu i zaryczała jak raniona lwica. Gardłowo, pierwotnie, z głębi swojego ogarniętego rozkoszą ciała. Cipka zaciskała się mocno, ale ten samiec był silniejszy. Dalej pewnie trzymał jej biodra, dalej ją rozpychał, dalej ostro pieprzył, potęgując doznania.
Ola spojrzała na niego przez ramię. Była rozpalona… oszołomiona… chciała więcej.
– Włóż mi go w tyłek, zerżnij dziś wszystkie dziurki.
Zwolnił, zatrzymał się. Wyciągnął z niej zaczerwionego, napiętego kutasa. Ola czuła, jak pulsuje, kiedy przesuwał się po jej pośladkach, kiedy wciskał się w jej stęsknioną dziurkę.
– Mmmm… chcę mocno – powiedziała z uśmiechem, zaciskając dłonie na dywanie i przygotowując się na jego ruch.
Znała go dobrze, a w czasie wyjazdu zdążyli już mocno przetrenować jej odbyt, ale gwałtowne pchnięcie i tak wywołało impuls bólu. Wbił się w nią na całą długość i od razu zaczął ostrą jazdę. Ola nie protestowała, tego właśnie chciała.
– Tak…
– TAK!
– Mocniej!
Krzyczała, gdy ją jebał, gdy ją brał jak kurwę. Czuła go w sobie, jego pulsowanie, jego agresywne ruchy. Nie umiałaby już z tego zrezygnować…
Słyszała, jak dyszy coraz głośniej, czuła, jak jego ruchy gubią rytm. Zbliżał się do finału.
– Tylko niech pan nie robi bałaganu – znów spojrzała na niego przez ramię. – Proszę skończyć w moich ustach.
Spojrzał na nią. Dostrzegła w jego spojrzeniu ogień. Był na granicy.
– Jesteś pewna?
Nie odpowiedziała, a jedynie otworzyła usta i wysunęła język.
Wyszedł z jej tyłka nagle, szybko obszedł i przyklęknął przy twarzy Oli. Gdy tylko chwycił penisa, główka drgnęła, a sperma trysnęła prosto w otwarte usta. Jęczał, lekko poruszając dłonią, a na języku Oli lądowały kolejne strzały. Gdy skończył, bez wahania objęła penisa wargami i zaczęła ssać. Zebrała i przełknęła całą spermę. Dopiero wtedy wypuściła kutasa z ust. Z uśmiechem drażniła go jeszcze językiem, przesuwając nim od dołu, od nasady aż po sam czubek.
– Jest pan zadowolony z obsługi?
– Dostaniecie ode mnie pięć gwiazdek – odpowiedział zdyszany.
– Cieszę się, że jest pan zadowolony.
– Kurwa… to było zajebiste – powiedział, siadając na podłodze i opierając się o kanapę.
Zaśmiała się. Miał całkowitą rację. Może nie nadawał się na partnera, może to wszystko nie miało żadnego sensu, ale Ola była pewna jednego. Da mu dupy za każdym razem, kiedy tylko tego zechce.
Niedługo później wzięli wspólny prysznic i spakowali wszystkie rzeczy. W drodze na lotnisko Ola napisała do Kaśki, że już się wymeldowali i są w drodze, a dwie godziny później widziała przez owalne okno samolotu, jak Madera się oddala i robi coraz mniejsza.