Ola odłożyła telefon na biurko i przez chwilę patrzyła na wygaszony ekran. Serce nadal biło jej szybciej. Naprawdę wysłała wiadomość. I od tamtej chwili nie potrafiła skupić się na niczym innym.
Próbowała zająć się obowiązkami, ale kiedy zorientowała się, że po raz piąty czyta tego samego maila i nadal nie może przygotować odpowiedzi, dała sobie spokój. Pomyślała, że może jak włączy Netflixa, oderwie na chwilę myśli od telefonu. Przeleciał cały odcinek, a ona nie pamięta ani jednej sceny. Myśli cały czas wracały do telefonu i tej jednej krótkiej wiadomości. Czarny ekran przyciągał wzrok jak magnes.
Cisza.
Żadnej odpowiedzi.
Zaczynała żałować.
Po co to wysłała?
Przecież mogła zostawić wszystko tak, jak było. Udawać, że tamte spotkania nigdy się nie wydarzyły. Skupić się na Łukaszu. Na pracy. Na normalnym życiu. Sięgnęła po telefon. Przez chwilę wpatrywała się w wysłaną wiadomość, jakby samym spojrzeniem mogła ją cofnąć. Zaczęła wchodzić w ustawienia, naiwnie wierząc, że się jej uda.
Jednocześnie widząc wiadomość, przypomniała sobie, do kogo ją wysłała. Przypomniała sobie to, co robiła. To, jak się czuła. I wulkan emocji, który tak bardzo chciała uśpić, znów się uaktywnił. Głęboko w środku znów poczuła narastające ciepło. Przygryzła wargę i głośno westchnęła. Oszukiwała samą siebie…
Aż podskoczyła, kiedy telefon nagle zawibrował.
Przez moment tylko patrzyła na ekran, z dreszczem podniecenia odblokowała telefon i przeczytała wiadomość. Była krótka podobnie, jak jej własna.
Przyjedź dzisiaj. 20:00.
Pod spodem znajdował się adres.
Nic więcej. Żadnego przywitania. Żadnego pytania. Jakby tego się spodziewał. Na dodatek ta pewność. Nie obchodziło go, czy może ma inne plany, po prostu wyznaczył jej godzinę, wydał polecenie. Przez ciało Oli przebiegł dreszcz.
Szybko przeleciała w myślach plany na najbliższe dni. Przypomniała sobie Łukasza. Mieli spotkać się dopiero następnego dnia. Planowali wspólną kolację. Ostatnio narzekał nawet, że mają dla siebie coraz mniej czasu. W gardle pojawiła się niewielka gula. Ciężkie, nieprzyjemne poczucie winy. Co ona w ogóle wyprawiała?
Zegarek w kuchni piknął… była wybiła piętnasta. To wyrwało ją z zamyślenia, a Ola poczuła, jakby coś odcięło tą ciężką kotwicę sumienia. Miała jeszcze trochę czasu na przygotowania, ale między nogami już poczuła przyjemne mrowienie i wilgoć. Ciało łatwo przypomniało sobie, jak się czuła, gdy ją rżnął. Znów tego pragnęła…
Obserwowałem, jak wskazówki na zegarze nieuchronnie zbliżają się do dwudziestej. Wiadomość od Oli zaskoczyła mnie, ale tylko trochę. Spodziewałem się, że jeszcze się spotkamy, ale myślałem, że raczej znów wpadnie do studia. Wieczór u mnie zapowiadał się jednak znacznie przyjemniej.
Nagle ciszę przerwał dzwonek domofonu. Spojrzałem na zegarek… była przed czasem. Uśmiechnąłem się pod nosem.
Otworzyłem jej z drinkiem w dłoni, pewny siebie i wyluzowany, ale ręka mi zadrżała, kiedy stanęła przede mną w pełnej krasie.
Sukienka w kolorze czerwonego wina mocno opinała się na jej ciele, podkreślając idealną figurę. Odkrywała też na tyle dużo, żeby oderwanie wzroku wymagało sporego wysiłku woli. Wieczorowy makijaż podkreślał kształt jej ust, a blask w oczach kusił i obiecywał, że ten wieczór nie skończy się szybko. Uśmiechnęła się nieco nerwowo, a później weszła do środka.
– Świetnie wyglądasz
– Dziękuję.
– Aż miałbym ochotę zrobić Ci kilka zdjęć – powiedziałem, dotykając jej biodra – gdybym nie miał w planach jeszcze lepszych zajęć.
Ola aż spięła się, gdy wreszcie poczuła mój dotyk. Długo na niego czekała.
– Nasze sesje zdjęciowe i tak kończą się przyjemnie – uśmiechnęła się do mnie szerzej.
– Napijesz się czegoś?
– Nie, dzięki… – Ola rozglądała się po pokoju, widziałem, że jest jeszcze lekko zdenerwowana.
Usiadłem na kanapie, a kiedy ruszyła w moją stronę, żeby dołączyć, powstrzymałem ją gestem.
– Poczekaj… – spojrzałem jej w oczy. – najpierw ściągnij majtki – powiedziałem spokojnym, ale stanowczym tonem.
– Co? Dlaczego? – spięła się mocniej.
– Przecież oboje wiemy, po co tu przyszłaś. I majtki nie będą ci do niczego potrzebne.
Zawahała się, przez chwilę biła z myślami, ale po chwili podciągnęła lekko sukienkę i sięgnęła pod nią. Ściągnęła czerwone koronkowe stringi i podała mi je. Były ciepłe, pachniały jej ciałem.
Kiedy usiadła obok mnie objąłem ją ramieniem i lekko przyciągnąłem. Nie opierała się, wręcz przeciwnie, przysunęła i przytuliła. Opuściły ją wątpliwości i poczucie winy. Przyćmiło je narastające pulsowanie w podbrzuszu, tak znajome i tak przyjemne. Odgarnąłem jej kosmyk włosów z twarzy, a ona delikatnie rozchyliła usta. Nie potrzebowaliśmy już słów. Wystarczyły pocałunki i dotyk. Coraz gorętsze i bardziej zachłanne. Nasze języki zaczęły się wić wokół siebie, a ja chętnie znów odkrywałem dłońmi krzywizny jej ciała. Wzdychała głośno, gdy silnie zaciskałem palce na jej krągłym tyłku, na piersiach, które wręcz prosiły się, żeby uwolnić je z opinającej sukienki.
Ola sama sięgnęła do mojego krocza, poczułem jej długie smukłe palce uciekające twarde wybrzuszenie przez spodnie. Była zachłanna, spragniona. Długo się powstrzymywała, ale wreszcie wszelkie tamy pękły, a pragnienie rozlewało się w jej myślach czerwoną falą namiętności. Sięgnęła do paska i rozporka, a już po chwili jej dłoń zacisnęła się na grubym, pulsującym trzonie mojego kutasa. Poruszała nią szybko, drapieżnie, aż jęknąłem.
Nie zaprotestowała, kiedy przerwałem nasz pocałunek i wplotłem palce w jej włosy, a kiedy ściągnąłem jej głowę w dół, chętni otworzyła usta i wzięła głęboko mojego kutasa. Od razu zaczęła rytmicznie poruszać głową, obejmując penisa swoimi wargami. Uklękła na kanapie, wypinając tyłek i przyjmując wygodniejszą pozycję. Wolną ręką podciągnąłem sukienkę, odsłaniając jej tyłek. Sięgnąłem do jej krocza i kiedy ona ssała, moje palce zaczęły rytmicznie jeździć w jej szparce. Była rozgrzana, mokra i spragniona.
Zniknęła ta niezdecydowana, spięta dziewczyna. Ola dobrze wiedziała, czego chce, nie chciała już hamować swoich pragnień, nie chciała ograniczeń ani poczucia winy. I dobrze dała mi to poczuć. Obciągała z zaangażowaniem i pasją. Kiedy wyciągała penisa z ust, pieściła go dłonią, a wtedy jej język sięgał do moich jajek, które lizała i też brała do ust. Mruczała i jęczała pod wpływem moich pieszczot, ale to nie wystarczało. Chciała więcej, znacznie więcej. W pewnej chwili uniosła się i wierzchem dłoni otarła usta lśniące od śliny.
– Zerżnij mnie – zamruczała głośno.
– Nie tutaj, chodźmy do sypialni…
Z uśmiechem wstała z kanapy i ściągnęła sukienkę. Stanęła przede mną w lekkim rozkroku, mając na sobie jedynie szpilki. To nie była cicha, skromna dziewczyna. To była gorąca suka domagająca się atencji i zaspokojenia. Też wstałem i ściągnąłem z siebie koszulę i spodnie. Ruszyła przodem, kręcąc mocno tyłkiem i zerkając na mnie przez ramię.
Z drapieżnym uśmiechem usiadła na łóżku, podsunęła się wyżej i rozłożyła szeroko nogi. Chętnie przyjąłem zaproszenie, zajmując pozycję między nimi. Objęła mnie nogami i przyciągnęła. Była tak podniecona, że mój kutas wcisnął się w nią niemal bez żadnego oporu. Aż przygryzła moją wargę, gdy spęczniały, napięty trzon wypełnił i rozciągnął jej wnętrze. Uniosłem biodra i zacząłem pchać. To były krótkie, ostre ruchy, a każdy wyrywał z jej ust głośny jęk. Wbijała paznokcie w moje plecy, zostawiając na skórze czerwone pręgi, a ja dociskałem ją do materaca. Coraz silniej, coraz szybciej. Nasze ciała poruszały się w jednym rytmie, splecione w mocnym uścisku.
Przyciśnięta do łóżka Ola zupełnie odpływa. Wreszcie dostała to, czego pragnęła. Silny, zdecydowany samiec brał ją, kontrolował i… pieprzył. Gruby kutas jeżdżący w jej wnętrzu sięgał głęboko, rozpychał jej szparkę, dostarczając rozkoszy jej ciału i duszy. Jęczała coraz częściej i głośniej. Nie kontrolowała się, nie wahała, poddając przyjemności. Moje ruchy były jak iskry sypiąca się na jej zmysły, a orgazm był niczym wybuch ognia, w którym jej ciało płonęło.
Nie zwolniłem, gdy szczytowała, gdy odpływała, a jej krzyki załamywały się pod wpływem kolejnych głębokich pchnięć. W końcu to ona opadła na łóżko i przytrzymała mnie w miejscu. Policzki miała czerwone, a urywany oddech raz za razem unosił jej piersi, między którymi lśniły kropelki potu. Po długiej chwili naparła na mnie, a ja pozwoliłem jej zepchnąć się na łóżko. Weszła wtedy na mnie i usiadła okrakiem. Odgarnęła włosy z twarzy i z uśmiechem znów wpiła ustami w moje wargi. Całowała namiętnie i zachłannie, a ja w tym czasie obmacywałem jej ciało. Poruszała biodrami, ocierając się w mojego kutasa, aż w końcu sięgnęła po niego i wsunęła znów w siebie. Syknęła głośno i zaczęła się poruszać, ale ostrożnie, jakby doznania były zbyt intensywne. Nie mogła złapać rytmu, a jej twarz co chwila przeszywał grymas bólu. W tej pozycji penetracja była zbyt głęboka, a jej szparka zbyt wrażliwa. Ale oboje chcieliśmy więcej…
W końcu Ola uniosła biodra i pozwoliła, żeby penis wysunął się z niej. Patrząc mi w oczy z uśmiechem, wzięła go do ręki i przesunęła, tak, żeby czerwona główka celowała niżej. Znów opadła, tym razem wciskając go sobie między pośladki. Zagryzła wargę i bardzo powoli opuszczała biodra centymetr po centymetrze.
– O kurwa… – nie wytrzymała w końcu i zatrzymała się. Mój kutas pulsował, do połowy wbity w jej tyłek. Oparła się ramionami o moją klatkę i zaczęła poruszać.
– Spodobało ci się, co? – wymruczałem i dałem jej zaczepnego klapsa.
Uśmiechnęła się tylko szerzej i poczułem, jak mocniej zacisnęła mięśnie, powoli nabierając równego rytmu.
– Uwielbiam twój ciasny tyłek.
Ola nie odzywała się, a jedynie stopniowo przyśpieszała swoje ruchy. Widziałem, że nakręcała się coraz bardziej, że moje słowa i anal coraz bardziej na nią działały.
– Chcę się w tobie spuścić, zalać ci tyłek Suczko
Kolejny klaps, kolejny głośny jęk…
– Nie przestawaj…
Przyśpieszyła, wpuściła mnie jeszcze głębiej w siebie…
– Zaraz skończę…
Zacisnęła mięśnie, nabiła mocniej, a ja nie mogłem już się powstrzymać. Jęknęła głośno, gdy kutas zaczął drgać i wreszcie wystrzelił. Zamruczała z przyjemności, gdy poczuła, jak w jej wnętrzu rozlewa się sperma. Później uniosła się i położyła obok mnie, przytulając się do mojego boku.
Długo milczeliśmy, a nasze oddechy stopniowo się uspokajały. Po długiej chwili Ola z zaskoczeniem zauważyła, było inaczej niż wcześniej w studiu. Nie było poczucia winy, nie było zażenowania ani wstydu. Był spokój i spełnienie. Jakby wreszcie dostała to, czego chciała… czego potrzebowała. W końcu z uśmiechem przeciągnęła się i wstała z łóżka, znikając za drzwiami łazienki.
Ja leżałem dalej i zastanawiałem się nad nią. Zgłosiła się do mnie, żeby zrobić zdjęcia dla swojego faceta. Fakt, skorzystałem z okazji, ale nie opierała się zbytnio. Za to teraz przyszła do mnie sama i zdecydowanie się nie ograniczała… Nadal z nim była? Kto to w ogóle był?
Przerwała moje rozmyślania, wychodząc z łazienki. Uśmiechnęła się, choć tym razem w jej spojrzeniu znów pojawiło się lekkie zdenerwowanie. Jakby nie czuła się już tak pewnie. Odpowiedziałem uśmiechem, a później sam wszedłem do łazienki. Gdy wyszedłem, nie było jej już w sypialni. Znalazłem ją w salonie, gdzie trzymając w dłoni sukienkę, szukała na kanapie swoich majtek.
– Co robisz?
– Zbieram się do domu.
– Myślisz się już z tobą skończyłem?
Dopiero wtedy przerwała poszukiwania i spojrzała na mnie. Podszedłem do niej i chwyciłem stanowczo jej biodra.
– Nie wypuszczę cię stąd tak łatwo.
– Nie żartuj – odpowiedziała, ale nie odsunęła się, a na jej twarzy znów pojawił się uśmiech.
– Wyglądam, jakbym żartował? – przyciągnąłem ją do siebie, a ona nie oponowała.
– Powinnam lecieć – znów lekko się odsunęła.
– Ja teraz decyduję, co powinnaś – odparłem szybko i znów ją przyciągnąłem. Poczuła na swoim brzuchu nacisk mojego penisa. Poczuła dłoń na swoim pośladku. Poczuła pewność i stanowczość, które tak bardzo ją pociągały. Spojrzała mi uważniej w oczy.
– I co powinnam?
– Przestać mówić – odparłem, wplatając dłoń w jej włosy i przyciągając mocno. Pocałowałem ją, a jej opory zupełnie znikły. Przysunęła się mocniej, odwzajemniając pocałunek. Po chwili poczułem, jak wsunęła między nas dłoń i zaczęła masować mojego penisa, który znów zaczął się unosić.
Lizaliśmy się i obmacywaliśmy przez długą chwilę. W końcu popchnąłem ją, a Ola chętnie opadła na kanapę. Z drapieżnym uśmiechem uniosła się na kolana i ustawiła do mnie tyłem, wypinając tyłek i kręcąc zachęcająco biodrami. Szybko ustawiłem się za nią, opierając kolano na kanapie i chwytając jej biodra.
Przez chwilę jedynie podziwiałem krągłe pośladki, które chętnie przede mną prezentowała. Między nimi było wilgotno. Widać sperma zaczęła już z niej wypływać. W końcu Ola sama naparła na mnie, nie mogąc się doczekać, aż znów mnie w sobie poczuje. Jej cipka ociekała sokami, domagała się nowych doznań.
Wszedłem mocnym, stanowczym ruchem, które wyrwało z jej ust głośny jęk. Pchnąłem kilka razy, wbijając się głęboko, rozpychając rozognione wnętrze. Wtedy znów się zatrzymałem, przytrzymując biodra Oli blisko siebie, nabijając jej cipkę na pulsujący pal do samego końca. Przez długą chwilę trwaliśmy w tej pozycji, delikatnie tylko krążąc biodrami i napierając na siebie nawzajem.
Jej ciepło, w którym się zatapiałem… którym mnie obejmowała i zaciskała coraz mocniej…
Ola zamknęła oczy i mocniej wypchnęła biodra.
Rozkoszowała się twardym pulsowaniem w jej wnętrzu. Pulsowaniem, które ją wypełniało, drażniło, które przejmowało kontrolę i któremu chciała się poddać…
Po chwili sama zaczęła się poruszać, nadziewając na mojego kutasa, a ja dołączyłem. Trzymałem jej biodra i odpowiadałem swoimi pchnięciami. Nasze jęki i westchnienia wypełniły pokój. Nie mogłem oderwać wzroku od jej tyłka, od mojego lśniącego sokami penisa wsuwającego się miarowo w jej chętną cipkę.
Odwróciła się, zarzucając włosami. Patrzyła na mnie błyszczącymi oczami.
– Mocniej… – jej ton był mieszaną słodkiej uległości i zwierzęcego pragnienia.
Przesunąłem jedną dłoń pod jej brzuch, a drugą ręką chwyciłem za bark. Moje ruchy stały się silniejsze, głębsze. Takie, jakich chciała. Każde dźgnięcie wyciskało z jej ust gardłowy, pierwotny jęk. Każde wywoływało dreszcz, każde doprowadzało do szału.
Zebrałem w dłoni jej włosy i pociągnąłem. Wygięła się wtedy mocniej, nie zrywając kontaktu wzrokowego. Jej oczy płonęły, jej wnętrze wypełniał żywy ogień, a ja rżnąłem ją ostrymi, agresywnymi ruchami.
W końcu, pod wpływem intensywnego orgazmu chciała się w sobie skulić, zamknąć, ale mój silny chwyt i brutalne pchnięcia przytrzymały ją w miejscu. Krzyczała z rozkoszy aż głos się jej załamał.
Po chwili zmieniłem rytm, przyśpieszyłem, a ruchy stały się krótsze. Teraz ja zmierzałem do spełnienia.
– Nie kończ w środku – Ola dobrze to wyczuła.
Nie zwolniłem i posuwałem ją dalej, ale w końcu wyciągnąłem z niej penisa.
– Uklęknij na podłodze – sam dyszałem.
Nie wahała się nawet chwili, chętnie zsunęła się z kanapy, klękając przede mną. Odgarnęła włosy i otworzyła usta, ulegle patrząc na mojego kutasa, który kołysał się przed jej oczami.
Wystarczyło kilka ruchów dłoni…
Nasienie wystrzeliło ze spęczniałej, czerwonej główki.
Ola instynktownie przymknęła oczy, gdy gęste krople padły na jej twarz, do ust, na wysunięty język… Czuła je wyraźnie, gdy spływały po skórze. Nie mogła powstrzymać uśmiechu.
W końcu spojrzała na mnie z dołu i z rozkoszą przesunęła językiem po wargach, zlizując spermę. Wzięła do ręki penisa i włożyła go do ust, mocno zasysając. Czułem, jak owija wokół niego język, jak z pomrukiem przełyka, stale patrząc mi w oczy.
Pomogłem jej wstać, a chwilę później znów zniknęła w łazience…
Woda pod prysznicem leciała, wzbijając kłęby pary, ale Ola długo jeszcze stała przed lustrem. Patrzyła na swoje odbicie, na rozmazany makijaż, na krople nasienia, które jeszcze były na jej policzkach, na brodzie, na piersiach. Dawno nie czuła się tak dobrze…
Tak pewna siebie i kobieca…
Tak zdominowana i uległa…
Tak spełniona…
Była absolutnie pewna, że tego właśnie chciała. Pragnęła. Potrzebowała. Zebrała palcem spermę ze swojej piersi i wzięła ją do ust. Chciała znów poczuć jej smak. To samo zrobiła z resztą, która trafiła na jej twarz. Patrzyła na siebie w odbiciu i aż mruczała z przyjemności i podniecenia.
W końcu weszła pod prysznic, a kilkanaście minut później ułożyła się nago na łóżku. Nie czuła wcześniejszego skrępowania. Już nie. Gdy do niej dołączyłem, przytuliła się do mojego boku, a niedługo później zasnęła.
Obudziłem się rano. Oli nie było obok mnie, za to znów słyszałem wodę lejącą się pod prysznicem. Przez chwilę leżałem, wspominając wczorajszy wieczór. Było przyjemniej niż się spodziewałem, niż kiedy brałem ją w studiu. Pod wpływem napierających wspomnień, znów poczułem podniecenie. Wstałem i poszedłem do łazienki.
Ola stała w kabinie, a woda z deszczownicy spływała po jej ciele. Miała zamknięte oczy i relaksowała się po intensywnej nocy. Dopiero po chwili zorientowała się, że nie jest sama. Spojrzała na mnie, a gdy jej wzrok przesunął się niżej, uśmiechnęła się szerzej.
– Dzień dobry – jej głos był miękki, ciepły, zapraszający.
– Dopiero taki będzie – odpowiedziałem, stając za nią.
Zaśmiała się, kiedy poczuła moje dłonie na biodrach. Sama lekko je cofnęła, ocierając się o uniesionego penisa.
– Chętnie się przekonam – powiedziała już innym tonem. Bardziej napiętym, głębszym.
Zacząłem się o nią ocierać. Mój penis ułożył się między pośladkami, a ja lekko napierałem. Przesunąłem dłonie po jej bokach, wziąłem krągłe piersi w swoje dłonie. Zacząłem masować delikatnie, miarowo je uciskając. Nachyliłem się nad nią i zacząłem całować i przygryzać jej szyję i kark.
W końcu Ola oparła się dłońmi o ścianę i pochyliła, wypinając mocniej. Gorąca woda i żel sprawiły się idealnie, gdy wreszcie naparłem i wszedłem w jej ciasną dziurkę. Penis gładko wcisnął się między pośladki, a Ola jęknęła tylko krótko, cicho.
Wcześniejszy dyskomfort zupełnie znikł. Jej ciało przywykło do znajomego kształtu. Gdy poczuła w sobie kutasa, napięcie było przyjemne, podniecające. Sama wypchnęła biodra, mocniej wbijając go w siebie. To było takie zwierzęce, takie zakazane… Pragnęła, by ją wziął, by jej użył. By zerżnął jej tyłek i żeby znów się w niej spuścił.
Zacząłem rytmicznie napierać. Wchodziłem coraz głębiej, aż moje biodra zaczęły uderzać w jej pośladki. Ola dostosowała się, sama zaczęła wypychać tyłek w moją stronę. W jej jękach nie było bólu, a jedynie przyjemność, pragnienie i żądza.
Skończyłem szybko, może nawet szybciej niż chciałem. Ola zaśmiała się z zadowoleniem, gdy poczuła pulsowanie penisa i spermę zalewającą jej wnętrze. Zacisnęła się kilka razy wokół penisa, wyraźnie się bawiąc, czerpiąc przyjemność z wzajemnej stymulacji. Coraz bardziej jej się podobało. Czuła, że częściej będzie korzystać z drugiej dziurki. Że częściej będzie dawała ją mnie.
– Mmmm… miałeś rację, teraz jest naprawdę dobry…
– Zawsze mam rację co do ciebie… – odpowiedziałem, klepiąc ją w tyłek i wyciągając penisa.
– Tak myślisz? – zapytała wyzywająco, odwracając się do mnie.
– Tak było za pierwszym razem w studiu, tak było za drugim razem, kiedy wsadziłem ci w tyłek… – zacząłem wyliczać.
Ola zarumieniła się lekko, ale nie spuściła wzroku.
– Może… – przesunęła dłonią po mojej klatce. – Ciekawe, co w takim razie wymyślisz następnym razem – uśmiechnęła się, przyciągnęła mnie i pocałowała.
Razem dokończyliśmy prysznic. Ola owinęła się dużym ręcznikiem i z uśmiechem wyszła z łazienki. Wspólnie wypiliśmy kawę i dopiero wtedy się ubrała. Wczorajsza sukienka nie pasowała do tak wczesnej pory, ale zdawało się jej to nie przeszkadzać. Pogadaliśmy chwilę o zdjęciach i jej pracy. Luźno, bez spięcia, zupełnie naturalnie. Nie ruszyliśmy tematu ewentualnego ponownego spotkania. Nie było potrzeby, oboje czuliśmy, że do niego dojdzie.
Wyszła, gdy Uber był już na dole. Spojrzenia kierowcy jej nie przeszkadzały. Dobrze wiedziała, co sobie myślał. Nie czuła skrępowania. Wręcz przeciwnie, wypełniała ją satysfakcja i zadowolenie. Wyciągnęła z torebki telefon. „To jak Miśku, widzimy się wieczorem?” wysłała wiadomość do Łukasza.