• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Wyjątkowa sesja Oli

Kobieta

Lesbijka

Biegły Uwodziciel
@psotka i @Lesbijka mam nadzieję, że się Wam spodoba
I nagle…
pojawiła się linia.
Ta jedna, charakterystyczna – od biodra, przez talię, aż po ramię.
Klik. (y) 💋
Pocałunek był niezgrabny, pełen lęku. Zupełnie, jakby był prawdziwie pierwszym. Dotyk miękkich, ciepłych warg wręcz elektryzował. Drugi był już głębszy, pewniejszy, bardziej namiętny. Zbliżyły się do siebie, wtuliły, a ich języki tańczyły splecione w powolnym, zmysłowym rytmie. 💋 (y) 🥰
 
Ostatnia edycja:
Kobieta

Lesbijka

Biegły Uwodziciel
Ale żeby nie było na potem - na kiedyś są też drobne mankamenty tak jak ja to nazywam stylistyki emocjonalnej...😲
Ola ułożyła się na plecach, a Kasia ostrożnie weszła na nią, tak by jej łono znalazło się nad twarzą itd. Włazi to się na drabinę po czereśnie... :p To mnie wytrąciło z dobrego klimatu jak czytam po raz drugi aczkolwiek uwaga moja nie jest kąśliwą (y)
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Ale żeby nie było na potem - na kiedyś są też drobne mankamenty tak jak ja to nazywam stylistyki emocjonalnej...😲
Ola ułożyła się na plecach, a Kasia ostrożnie weszła na nią, tak by jej łono znalazło się nad twarzą itd. Włazi to się na drabinę po czereśnie... :p To mnie wytrąciło z dobrego klimatu jak czytam po raz drugi aczkolwiek uwaga moja nie jest kąśliwą (y)
Więc weszła, a nie wlazła 😜 choć ta czereśnia chyba była tego warta
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Żywię nadzieje ze będzie część czwarta :)


Ola już się szykuje
file-000000005cac724386fb047e61ff31ac.png
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Ola odłożyła telefon na biurko i przez chwilę patrzyła na wygaszony ekran. Serce nadal biło jej szybciej. Naprawdę wysłała wiadomość. I od tamtej chwili nie potrafiła skupić się na niczym innym.
Próbowała zająć się obowiązkami, ale kiedy zorientowała się, że po raz piąty czyta tego samego maila i nadal nie może przygotować odpowiedzi, dała sobie spokój. Pomyślała, że może jak włączy Netflixa, oderwie na chwilę myśli od telefonu. Przeleciał cały odcinek, a ona nie pamięta ani jednej sceny. Myśli cały czas wracały do telefonu i tej jednej krótkiej wiadomości. Czarny ekran przyciągał wzrok jak magnes.

Cisza.
Żadnej odpowiedzi.
Zaczynała żałować.
Po co to wysłała?

Przecież mogła zostawić wszystko tak, jak było. Udawać, że tamte spotkania nigdy się nie wydarzyły. Skupić się na Łukaszu. Na pracy. Na normalnym życiu. Sięgnęła po telefon. Przez chwilę wpatrywała się w wysłaną wiadomość, jakby samym spojrzeniem mogła ją cofnąć. Zaczęła wchodzić w ustawienia, naiwnie wierząc, że się jej uda.

Jednocześnie widząc wiadomość, przypomniała sobie, do kogo ją wysłała. Przypomniała sobie to, co robiła. To, jak się czuła. I wulkan emocji, który tak bardzo chciała uśpić, znów się uaktywnił. Głęboko w środku znów poczuła narastające ciepło. Przygryzła wargę i głośno westchnęła. Oszukiwała samą siebie…
Aż podskoczyła, kiedy telefon nagle zawibrował.
Przez moment tylko patrzyła na ekran, z dreszczem podniecenia odblokowała telefon i przeczytała wiadomość. Była krótka podobnie, jak jej własna.

Przyjedź dzisiaj. 20:00.
Pod spodem znajdował się adres.

Nic więcej. Żadnego przywitania. Żadnego pytania. Jakby tego się spodziewał. Na dodatek ta pewność. Nie obchodziło go, czy może ma inne plany, po prostu wyznaczył jej godzinę, wydał polecenie. Przez ciało Oli przebiegł dreszcz.
Szybko przeleciała w myślach plany na najbliższe dni. Przypomniała sobie Łukasza. Mieli spotkać się dopiero następnego dnia. Planowali wspólną kolację. Ostatnio narzekał nawet, że mają dla siebie coraz mniej czasu. W gardle pojawiła się niewielka gula. Ciężkie, nieprzyjemne poczucie winy. Co ona w ogóle wyprawiała?

Zegarek w kuchni piknął… była wybiła piętnasta. To wyrwało ją z zamyślenia, a Ola poczuła, jakby coś odcięło tą ciężką kotwicę sumienia. Miała jeszcze trochę czasu na przygotowania, ale między nogami już poczuła przyjemne mrowienie i wilgoć. Ciało łatwo przypomniało sobie, jak się czuła, gdy ją rżnął. Znów tego pragnęła…

af72afec-ec24-483b-a8ef-2321ab587ecc.png


Obserwowałem, jak wskazówki na zegarze nieuchronnie zbliżają się do dwudziestej. Wiadomość od Oli zaskoczyła mnie, ale tylko trochę. Spodziewałem się, że jeszcze się spotkamy, ale myślałem, że raczej znów wpadnie do studia. Wieczór u mnie zapowiadał się jednak znacznie przyjemniej.
Nagle ciszę przerwał dzwonek domofonu. Spojrzałem na zegarek… była przed czasem. Uśmiechnąłem się pod nosem.
Otworzyłem jej z drinkiem w dłoni, pewny siebie i wyluzowany, ale ręka mi zadrżała, kiedy stanęła przede mną w pełnej krasie.
Sukienka w kolorze czerwonego wina mocno opinała się na jej ciele, podkreślając idealną figurę. Odkrywała też na tyle dużo, żeby oderwanie wzroku wymagało sporego wysiłku woli. Wieczorowy makijaż podkreślał kształt jej ust, a blask w oczach kusił i obiecywał, że ten wieczór nie skończy się szybko. Uśmiechnęła się nieco nerwowo, a później weszła do środka.

– Świetnie wyglądasz
– Dziękuję.
– Aż miałbym ochotę zrobić Ci kilka zdjęć – powiedziałem, dotykając jej biodra – gdybym nie miał w planach jeszcze lepszych zajęć.
Ola aż spięła się, gdy wreszcie poczuła mój dotyk. Długo na niego czekała.
– Nasze sesje zdjęciowe i tak kończą się przyjemnie – uśmiechnęła się do mnie szerzej.
– Napijesz się czegoś?
– Nie, dzięki… – Ola rozglądała się po pokoju, widziałem, że jest jeszcze lekko zdenerwowana.
Usiadłem na kanapie, a kiedy ruszyła w moją stronę, żeby dołączyć, powstrzymałem ją gestem.
– Poczekaj… – spojrzałem jej w oczy. – najpierw ściągnij majtki – powiedziałem spokojnym, ale stanowczym tonem.
– Co? Dlaczego? – spięła się mocniej.
– Przecież oboje wiemy, po co tu przyszłaś. I majtki nie będą ci do niczego potrzebne.
Zawahała się, przez chwilę biła z myślami, ale po chwili podciągnęła lekko sukienkę i sięgnęła pod nią. Ściągnęła czerwone koronkowe stringi i podała mi je. Były ciepłe, pachniały jej ciałem.

Kiedy usiadła obok mnie objąłem ją ramieniem i lekko przyciągnąłem. Nie opierała się, wręcz przeciwnie, przysunęła i przytuliła. Opuściły ją wątpliwości i poczucie winy. Przyćmiło je narastające pulsowanie w podbrzuszu, tak znajome i tak przyjemne. Odgarnąłem jej kosmyk włosów z twarzy, a ona delikatnie rozchyliła usta. Nie potrzebowaliśmy już słów. Wystarczyły pocałunki i dotyk. Coraz gorętsze i bardziej zachłanne. Nasze języki zaczęły się wić wokół siebie, a ja chętnie znów odkrywałem dłońmi krzywizny jej ciała. Wzdychała głośno, gdy silnie zaciskałem palce na jej krągłym tyłku, na piersiach, które wręcz prosiły się, żeby uwolnić je z opinającej sukienki.

828c33a6-7f54-41f4-8942-7b7974df2ac4.png


Ola sama sięgnęła do mojego krocza, poczułem jej długie smukłe palce uciekające twarde wybrzuszenie przez spodnie. Była zachłanna, spragniona. Długo się powstrzymywała, ale wreszcie wszelkie tamy pękły, a pragnienie rozlewało się w jej myślach czerwoną falą namiętności. Sięgnęła do paska i rozporka, a już po chwili jej dłoń zacisnęła się na grubym, pulsującym trzonie mojego kutasa. Poruszała nią szybko, drapieżnie, aż jęknąłem.

Nie zaprotestowała, kiedy przerwałem nasz pocałunek i wplotłem palce w jej włosy, a kiedy ściągnąłem jej głowę w dół, chętni otworzyła usta i wzięła głęboko mojego kutasa. Od razu zaczęła rytmicznie poruszać głową, obejmując penisa swoimi wargami. Uklękła na kanapie, wypinając tyłek i przyjmując wygodniejszą pozycję. Wolną ręką podciągnąłem sukienkę, odsłaniając jej tyłek. Sięgnąłem do jej krocza i kiedy ona ssała, moje palce zaczęły rytmicznie jeździć w jej szparce. Była rozgrzana, mokra i spragniona.
Zniknęła ta niezdecydowana, spięta dziewczyna. Ola dobrze wiedziała, czego chce, nie chciała już hamować swoich pragnień, nie chciała ograniczeń ani poczucia winy. I dobrze dała mi to poczuć. Obciągała z zaangażowaniem i pasją. Kiedy wyciągała penisa z ust, pieściła go dłonią, a wtedy jej język sięgał do moich jajek, które lizała i też brała do ust. Mruczała i jęczała pod wpływem moich pieszczot, ale to nie wystarczało. Chciała więcej, znacznie więcej. W pewnej chwili uniosła się i wierzchem dłoni otarła usta lśniące od śliny.

– Zerżnij mnie – zamruczała głośno.
– Nie tutaj, chodźmy do sypialni…

Z uśmiechem wstała z kanapy i ściągnęła sukienkę. Stanęła przede mną w lekkim rozkroku, mając na sobie jedynie szpilki. To nie była cicha, skromna dziewczyna. To była gorąca suka domagająca się atencji i zaspokojenia. Też wstałem i ściągnąłem z siebie koszulę i spodnie. Ruszyła przodem, kręcąc mocno tyłkiem i zerkając na mnie przez ramię.

Z drapieżnym uśmiechem usiadła na łóżku, podsunęła się wyżej i rozłożyła szeroko nogi. Chętnie przyjąłem zaproszenie, zajmując pozycję między nimi. Objęła mnie nogami i przyciągnęła. Była tak podniecona, że mój kutas wcisnął się w nią niemal bez żadnego oporu. Aż przygryzła moją wargę, gdy spęczniały, napięty trzon wypełnił i rozciągnął jej wnętrze. Uniosłem biodra i zacząłem pchać. To były krótkie, ostre ruchy, a każdy wyrywał z jej ust głośny jęk. Wbijała paznokcie w moje plecy, zostawiając na skórze czerwone pręgi, a ja dociskałem ją do materaca. Coraz silniej, coraz szybciej. Nasze ciała poruszały się w jednym rytmie, splecione w mocnym uścisku.
Przyciśnięta do łóżka Ola zupełnie odpływa. Wreszcie dostała to, czego pragnęła. Silny, zdecydowany samiec brał ją, kontrolował i… pieprzył. Gruby kutas jeżdżący w jej wnętrzu sięgał głęboko, rozpychał jej szparkę, dostarczając rozkoszy jej ciału i duszy. Jęczała coraz częściej i głośniej. Nie kontrolowała się, nie wahała, poddając przyjemności. Moje ruchy były jak iskry sypiąca się na jej zmysły, a orgazm był niczym wybuch ognia, w którym jej ciało płonęło.
Nie zwolniłem, gdy szczytowała, gdy odpływała, a jej krzyki załamywały się pod wpływem kolejnych głębokich pchnięć. W końcu to ona opadła na łóżko i przytrzymała mnie w miejscu. Policzki miała czerwone, a urywany oddech raz za razem unosił jej piersi, między którymi lśniły kropelki potu. Po długiej chwili naparła na mnie, a ja pozwoliłem jej zepchnąć się na łóżko. Weszła wtedy na mnie i usiadła okrakiem. Odgarnęła włosy z twarzy i z uśmiechem znów wpiła ustami w moje wargi. Całowała namiętnie i zachłannie, a ja w tym czasie obmacywałem jej ciało. Poruszała biodrami, ocierając się w mojego kutasa, aż w końcu sięgnęła po niego i wsunęła znów w siebie. Syknęła głośno i zaczęła się poruszać, ale ostrożnie, jakby doznania były zbyt intensywne. Nie mogła złapać rytmu, a jej twarz co chwila przeszywał grymas bólu. W tej pozycji penetracja była zbyt głęboka, a jej szparka zbyt wrażliwa. Ale oboje chcieliśmy więcej…
W końcu Ola uniosła biodra i pozwoliła, żeby penis wysunął się z niej. Patrząc mi w oczy z uśmiechem, wzięła go do ręki i przesunęła, tak, żeby czerwona główka celowała niżej. Znów opadła, tym razem wciskając go sobie między pośladki. Zagryzła wargę i bardzo powoli opuszczała biodra centymetr po centymetrze.

– O kurwa… – nie wytrzymała w końcu i zatrzymała się. Mój kutas pulsował, do połowy wbity w jej tyłek. Oparła się ramionami o moją klatkę i zaczęła poruszać.
– Spodobało ci się, co? – wymruczałem i dałem jej zaczepnego klapsa.
Uśmiechnęła się tylko szerzej i poczułem, jak mocniej zacisnęła mięśnie, powoli nabierając równego rytmu.
– Uwielbiam twój ciasny tyłek.
Ola nie odzywała się, a jedynie stopniowo przyśpieszała swoje ruchy. Widziałem, że nakręcała się coraz bardziej, że moje słowa i anal coraz bardziej na nią działały.
– Chcę się w tobie spuścić, zalać ci tyłek Suczko
Kolejny klaps, kolejny głośny jęk…
– Nie przestawaj…
Przyśpieszyła, wpuściła mnie jeszcze głębiej w siebie…
– Zaraz skończę…
Zacisnęła mięśnie, nabiła mocniej, a ja nie mogłem już się powstrzymać. Jęknęła głośno, gdy kutas zaczął drgać i wreszcie wystrzelił. Zamruczała z przyjemności, gdy poczuła, jak w jej wnętrzu rozlewa się sperma. Później uniosła się i położyła obok mnie, przytulając się do mojego boku.

Długo milczeliśmy, a nasze oddechy stopniowo się uspokajały. Po długiej chwili Ola z zaskoczeniem zauważyła, było inaczej niż wcześniej w studiu. Nie było poczucia winy, nie było zażenowania ani wstydu. Był spokój i spełnienie. Jakby wreszcie dostała to, czego chciała… czego potrzebowała. W końcu z uśmiechem przeciągnęła się i wstała z łóżka, znikając za drzwiami łazienki.
Ja leżałem dalej i zastanawiałem się nad nią. Zgłosiła się do mnie, żeby zrobić zdjęcia dla swojego faceta. Fakt, skorzystałem z okazji, ale nie opierała się zbytnio. Za to teraz przyszła do mnie sama i zdecydowanie się nie ograniczała… Nadal z nim była? Kto to w ogóle był?

Przerwała moje rozmyślania, wychodząc z łazienki. Uśmiechnęła się, choć tym razem w jej spojrzeniu znów pojawiło się lekkie zdenerwowanie. Jakby nie czuła się już tak pewnie. Odpowiedziałem uśmiechem, a później sam wszedłem do łazienki. Gdy wyszedłem, nie było jej już w sypialni. Znalazłem ją w salonie, gdzie trzymając w dłoni sukienkę, szukała na kanapie swoich majtek.
– Co robisz?
– Zbieram się do domu.
– Myślisz się już z tobą skończyłem?
Dopiero wtedy przerwała poszukiwania i spojrzała na mnie. Podszedłem do niej i chwyciłem stanowczo jej biodra.
– Nie wypuszczę cię stąd tak łatwo.
– Nie żartuj – odpowiedziała, ale nie odsunęła się, a na jej twarzy znów pojawił się uśmiech.
– Wyglądam, jakbym żartował? – przyciągnąłem ją do siebie, a ona nie oponowała.
– Powinnam lecieć – znów lekko się odsunęła.
– Ja teraz decyduję, co powinnaś – odparłem szybko i znów ją przyciągnąłem. Poczuła na swoim brzuchu nacisk mojego penisa. Poczuła dłoń na swoim pośladku. Poczuła pewność i stanowczość, które tak bardzo ją pociągały. Spojrzała mi uważniej w oczy.
– I co powinnam?
– Przestać mówić – odparłem, wplatając dłoń w jej włosy i przyciągając mocno. Pocałowałem ją, a jej opory zupełnie znikły. Przysunęła się mocniej, odwzajemniając pocałunek. Po chwili poczułem, jak wsunęła między nas dłoń i zaczęła masować mojego penisa, który znów zaczął się unosić.

Lizaliśmy się i obmacywaliśmy przez długą chwilę. W końcu popchnąłem ją, a Ola chętnie opadła na kanapę. Z drapieżnym uśmiechem uniosła się na kolana i ustawiła do mnie tyłem, wypinając tyłek i kręcąc zachęcająco biodrami. Szybko ustawiłem się za nią, opierając kolano na kanapie i chwytając jej biodra.
Przez chwilę jedynie podziwiałem krągłe pośladki, które chętnie przede mną prezentowała. Między nimi było wilgotno. Widać sperma zaczęła już z niej wypływać. W końcu Ola sama naparła na mnie, nie mogąc się doczekać, aż znów mnie w sobie poczuje. Jej cipka ociekała sokami, domagała się nowych doznań.

Wszedłem mocnym, stanowczym ruchem, które wyrwało z jej ust głośny jęk. Pchnąłem kilka razy, wbijając się głęboko, rozpychając rozognione wnętrze. Wtedy znów się zatrzymałem, przytrzymując biodra Oli blisko siebie, nabijając jej cipkę na pulsujący pal do samego końca. Przez długą chwilę trwaliśmy w tej pozycji, delikatnie tylko krążąc biodrami i napierając na siebie nawzajem.
Jej ciepło, w którym się zatapiałem… którym mnie obejmowała i zaciskała coraz mocniej…
Ola zamknęła oczy i mocniej wypchnęła biodra.
Rozkoszowała się twardym pulsowaniem w jej wnętrzu. Pulsowaniem, które ją wypełniało, drażniło, które przejmowało kontrolę i któremu chciała się poddać…

Po chwili sama zaczęła się poruszać, nadziewając na mojego kutasa, a ja dołączyłem. Trzymałem jej biodra i odpowiadałem swoimi pchnięciami. Nasze jęki i westchnienia wypełniły pokój. Nie mogłem oderwać wzroku od jej tyłka, od mojego lśniącego sokami penisa wsuwającego się miarowo w jej chętną cipkę.
Odwróciła się, zarzucając włosami. Patrzyła na mnie błyszczącymi oczami.

– Mocniej… – jej ton był mieszaną słodkiej uległości i zwierzęcego pragnienia.

Przesunąłem jedną dłoń pod jej brzuch, a drugą ręką chwyciłem za bark. Moje ruchy stały się silniejsze, głębsze. Takie, jakich chciała. Każde dźgnięcie wyciskało z jej ust gardłowy, pierwotny jęk. Każde wywoływało dreszcz, każde doprowadzało do szału.
Zebrałem w dłoni jej włosy i pociągnąłem. Wygięła się wtedy mocniej, nie zrywając kontaktu wzrokowego. Jej oczy płonęły, jej wnętrze wypełniał żywy ogień, a ja rżnąłem ją ostrymi, agresywnymi ruchami.

W końcu, pod wpływem intensywnego orgazmu chciała się w sobie skulić, zamknąć, ale mój silny chwyt i brutalne pchnięcia przytrzymały ją w miejscu. Krzyczała z rozkoszy aż głos się jej załamał.
Po chwili zmieniłem rytm, przyśpieszyłem, a ruchy stały się krótsze. Teraz ja zmierzałem do spełnienia.

– Nie kończ w środku – Ola dobrze to wyczuła.
Nie zwolniłem i posuwałem ją dalej, ale w końcu wyciągnąłem z niej penisa.
– Uklęknij na podłodze – sam dyszałem.

Nie wahała się nawet chwili, chętnie zsunęła się z kanapy, klękając przede mną. Odgarnęła włosy i otworzyła usta, ulegle patrząc na mojego kutasa, który kołysał się przed jej oczami.
Wystarczyło kilka ruchów dłoni…

Nasienie wystrzeliło ze spęczniałej, czerwonej główki.
Ola instynktownie przymknęła oczy, gdy gęste krople padły na jej twarz, do ust, na wysunięty język… Czuła je wyraźnie, gdy spływały po skórze. Nie mogła powstrzymać uśmiechu.

W końcu spojrzała na mnie z dołu i z rozkoszą przesunęła językiem po wargach, zlizując spermę. Wzięła do ręki penisa i włożyła go do ust, mocno zasysając. Czułem, jak owija wokół niego język, jak z pomrukiem przełyka, stale patrząc mi w oczy.
Pomogłem jej wstać, a chwilę później znów zniknęła w łazience…

Woda pod prysznicem leciała, wzbijając kłęby pary, ale Ola długo jeszcze stała przed lustrem. Patrzyła na swoje odbicie, na rozmazany makijaż, na krople nasienia, które jeszcze były na jej policzkach, na brodzie, na piersiach. Dawno nie czuła się tak dobrze…
Tak pewna siebie i kobieca…
Tak zdominowana i uległa…
Tak spełniona…
Była absolutnie pewna, że tego właśnie chciała. Pragnęła. Potrzebowała. Zebrała palcem spermę ze swojej piersi i wzięła ją do ust. Chciała znów poczuć jej smak. To samo zrobiła z resztą, która trafiła na jej twarz. Patrzyła na siebie w odbiciu i aż mruczała z przyjemności i podniecenia.

W końcu weszła pod prysznic, a kilkanaście minut później ułożyła się nago na łóżku. Nie czuła wcześniejszego skrępowania. Już nie. Gdy do niej dołączyłem, przytuliła się do mojego boku, a niedługo później zasnęła.

e73a4325-bca7-44b5-ba44-718fd876a63b.png


Obudziłem się rano. Oli nie było obok mnie, za to znów słyszałem wodę lejącą się pod prysznicem. Przez chwilę leżałem, wspominając wczorajszy wieczór. Było przyjemniej niż się spodziewałem, niż kiedy brałem ją w studiu. Pod wpływem napierających wspomnień, znów poczułem podniecenie. Wstałem i poszedłem do łazienki.

Ola stała w kabinie, a woda z deszczownicy spływała po jej ciele. Miała zamknięte oczy i relaksowała się po intensywnej nocy. Dopiero po chwili zorientowała się, że nie jest sama. Spojrzała na mnie, a gdy jej wzrok przesunął się niżej, uśmiechnęła się szerzej.
– Dzień dobry – jej głos był miękki, ciepły, zapraszający.
– Dopiero taki będzie – odpowiedziałem, stając za nią.
Zaśmiała się, kiedy poczuła moje dłonie na biodrach. Sama lekko je cofnęła, ocierając się o uniesionego penisa.
– Chętnie się przekonam – powiedziała już innym tonem. Bardziej napiętym, głębszym.
Zacząłem się o nią ocierać. Mój penis ułożył się między pośladkami, a ja lekko napierałem. Przesunąłem dłonie po jej bokach, wziąłem krągłe piersi w swoje dłonie. Zacząłem masować delikatnie, miarowo je uciskając. Nachyliłem się nad nią i zacząłem całować i przygryzać jej szyję i kark.

W końcu Ola oparła się dłońmi o ścianę i pochyliła, wypinając mocniej. Gorąca woda i żel sprawiły się idealnie, gdy wreszcie naparłem i wszedłem w jej ciasną dziurkę. Penis gładko wcisnął się między pośladki, a Ola jęknęła tylko krótko, cicho.
Wcześniejszy dyskomfort zupełnie znikł. Jej ciało przywykło do znajomego kształtu. Gdy poczuła w sobie kutasa, napięcie było przyjemne, podniecające. Sama wypchnęła biodra, mocniej wbijając go w siebie. To było takie zwierzęce, takie zakazane… Pragnęła, by ją wziął, by jej użył. By zerżnął jej tyłek i żeby znów się w niej spuścił.
Zacząłem rytmicznie napierać. Wchodziłem coraz głębiej, aż moje biodra zaczęły uderzać w jej pośladki. Ola dostosowała się, sama zaczęła wypychać tyłek w moją stronę. W jej jękach nie było bólu, a jedynie przyjemność, pragnienie i żądza.

Skończyłem szybko, może nawet szybciej niż chciałem. Ola zaśmiała się z zadowoleniem, gdy poczuła pulsowanie penisa i spermę zalewającą jej wnętrze. Zacisnęła się kilka razy wokół penisa, wyraźnie się bawiąc, czerpiąc przyjemność z wzajemnej stymulacji. Coraz bardziej jej się podobało. Czuła, że częściej będzie korzystać z drugiej dziurki. Że częściej będzie dawała ją mnie.

– Mmmm… miałeś rację, teraz jest naprawdę dobry…
– Zawsze mam rację co do ciebie… – odpowiedziałem, klepiąc ją w tyłek i wyciągając penisa.
– Tak myślisz? – zapytała wyzywająco, odwracając się do mnie.
– Tak było za pierwszym razem w studiu, tak było za drugim razem, kiedy wsadziłem ci w tyłek… – zacząłem wyliczać.
Ola zarumieniła się lekko, ale nie spuściła wzroku.
– Może… – przesunęła dłonią po mojej klatce. – Ciekawe, co w takim razie wymyślisz następnym razem – uśmiechnęła się, przyciągnęła mnie i pocałowała.

Razem dokończyliśmy prysznic. Ola owinęła się dużym ręcznikiem i z uśmiechem wyszła z łazienki. Wspólnie wypiliśmy kawę i dopiero wtedy się ubrała. Wczorajsza sukienka nie pasowała do tak wczesnej pory, ale zdawało się jej to nie przeszkadzać. Pogadaliśmy chwilę o zdjęciach i jej pracy. Luźno, bez spięcia, zupełnie naturalnie. Nie ruszyliśmy tematu ewentualnego ponownego spotkania. Nie było potrzeby, oboje czuliśmy, że do niego dojdzie.

Wyszła, gdy Uber był już na dole. Spojrzenia kierowcy jej nie przeszkadzały. Dobrze wiedziała, co sobie myślał. Nie czuła skrępowania. Wręcz przeciwnie, wypełniała ją satysfakcja i zadowolenie. Wyciągnęła z torebki telefon. „To jak Miśku, widzimy się wieczorem?” wysłała wiadomość do Łukasza.
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Z kim w wakacje spotka się Ola? Wyjedzie z Łukaszem? Poimprezuje z Kasią? Zdecyduje się na kolejną sesję?
A może każda odpowiedź jest prawidłowa?

file-00000000acec81f487d7219fbb36db4f.png
 
Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Ola obudziła się obok Łukasza, ale przez długi czas leżała jeszcze z zamkniętymi oczami. Wspominała, myślała, porównywała. Drugi bardzo podobny poranek, ale zupełnie inne uczucia. Wczoraj, gdy budziła się przy boku innego faceta, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Wypełniała ją satysfakcja, zadowolenie i uczucie spełnienia. Delikatny ból, który odczuwała, nie powodował dyskomfortu, wręcz przeciwnie. Czuła się jeszcze lepiej, bardziej… zdzirowato. Podobało jej się to.

Teraz było inaczej. Z Łukaszem zawsze było inaczej, spokojniej i… nudniej. Kiedyś nie miała z tym problemu, może tego nie zauważała, ale od kiedy zaznała innego seksu, innych emocji, trudniej było to zaakceptować. Potrzebowała więcej… mocniej…

Wstała i poszła do łazienki. Pod prysznicem znów wróciły wspomnienia poprzedniego dnia. Trema i zdenerwowanie, które czuła, gdy jechała na spotkanie. Podniecenie, gdy wreszcie znalazła się w jego mieszkaniu, gdy kazał jej zdjąć majtki. I rozkosz, kiedy z tego skorzystał, kiedy ją wziął i wypieprzył. Poczuła ciepło w podbrzuszu, sutki stwardniały, a między udami zrobiło się mokro. Znów przymknęła powieki, by przywołać wspomnienia, by choć w wyobraźni znów poczuć go za sobą… Powoli przesuwała dłońmi po swoim ciele, delikatnie je pieszcząc. Nie powstrzymywała pomruków przyjemności, nie hamowała emocji. Przypominała sobie, co wydarzyło się wczoraj pod prysznicem. Sięgnęła za siebie, palec wsunął się między pośladki, a po chwili wcisnął w ciasną, nadal lekko podrażnioną dziurkę. Zaczęła nim powoli poruszać. Nigdy sama tego nie robiła, ale seks analny z fotografem pokazał jej, jakie to przyjemne. Za każdym razem… coraz lepsze.
Ruchy palca nabrały tempa i rytmu. Ola wciskała go w siebie coraz głębiej, a rozchylone wargi nie powstrzymywały kolejnych westchnień…

Wszystko prysło, gdy usłyszała pukanie do drzwi.

– Możesz się pośpieszyć? – głos Łukasza zrujnował nastrój.
– Jasne, zaraz wychodzę – Ola przełknęła ślinę i odpowiedziała najspokojniej, jak potrafiła.

Starała się na niego nie patrzeć, kiedy minęli się w drzwiach. Znów ich porównywała i znów poczuła rozczarowanie. Wczoraj, gdy do niej dołączył pod prysznicem, oddała się z rozkoszą. Mógł zrobić z nią wszystko, czego chciał. I zrobił. A Łukasz… Ola westchnęła i przewiesiła ręcznik przez oparcie krzesła, po czym ubrała się w luźny dres.
– Wyskoczysz ze mną do galerii handlowej – zaproponował, kiedy jedli razem śniadanie. – Chcę kupić kilka rzeczy, a ty najlepiej wiesz, w czym dobrze wyglądam.
– Jasne, czemu nie – Ola uśmiechnęła się, ale ciężko jej było o entuzjazm. Nadal czuła coś do Łukasza, jeszcze niedawno miała wobec niego bardzo konkretne plany na przyszłość, ale każde kolejne spotkanie, każda kolejna zdrada, sprawiały, że tracił w jej oczach. Nawet poczucie winy już tak nie uwierało. Tak, zdradzała go. Mogła to przyznać bez palącego poczucia wstydu. Nie wypierała już tego. Nawet więcej, czuła i akceptowała, że chce więcej, że będzie to jeszcze robić, że znów umówi się z fotografem i znów mu się odda. Że weźmie jego kutasa do ust, że będzie go ujeżdżać, że się przed nim wypnie i poprosi, żeby wszedł w jej tyłek. Że znów chce poczuć smak jego spermy na języku…
– W porządku? – głos Łukasza przywrócił ją do rzeczywistości.
– Co? Tak, jasne… dobrze – odpowiedziała mechanicznie, lekko zakłopotana, bojąc się poprosić, żeby powtórzył pytanie.



Wyszli godzinę później, po tym jak Ola zrobiła sobie makijaż i założyła zwiewną błękitną sukienkę. Uśmiechnęła się z satysfakcją, widząc minę Łukasza, gdy ją zobaczył. Sukienka bardzo dobrze podkreślała jej atuty, a materiał był tak cienki, że gdyby komuś zależało, mógłby zobaczyć bardzo wiele. Kupiła ją za namową Kaśki i do tej pory założyła tylko raz. Wtedy czuła się fatalnie i nie wiedziała, gdzie się schować.
Dzisiaj… było inaczej. To była już inna Ola.

Pojechali autem Łukasza. Ciszę w środku rozpraszało jedynie radio, ale nawet ono nie było w stanie ukryć narastającego napięcia. Niby nic się nie wydarzyło, ale coś wisiało w powietrzu. Pewna siebie, zadowolona Ola siedziała z delikatnym uśmiechem na twarzy, a Łukasz co jakiś czas zerkał na nią, próbując rozgryźć, co się działo. Wszystko niby było w porządku, ale burza już nadciągała.

Galeria była pełna ludzi. Dzieciaki cieszyły się z wakacji i włóczyły pomiędzy modnymi sklepami, a dorośli, którzy akurat nie musieli siedzieć w biurach, chętnie korzystali z klimatyzacji, chowając się przed upałem. Razem odwiedzali kolejne sklepy, a Łukasza coraz bardziej drażniło to, co działo się wokół Oli. Niby zachowywała się w porządku i nikogo nie prowokowała, ale już sam jej widok ściągał zainteresowanie innych facetów. Nie podobało mu się to. Tak samo, jak zachowanie samej Oli, która zdawała się… zadowolona.

I taka faktycznie była.

Oczywiście czuła na sobie ciekawe, łakome spojrzenia, ale nie przeszkadzało jej to tak, jak zwykle. Raczej ją bawiły, podobnie jak coraz większa irytacja Łukasza. Wreszcie poczuła z jego strony jakieś mocniejsze uczucia. Kiedyś pewnie próbowałaby je załagodzić, ale teraz kusiło ją, by przetestować granice. By sprawdzić, do czego będzie zdolny. Jednocześnie do głowy przychodziły jej różne scenariusze, gdyby była tu z tym drugim. Zastanawiała się, jak on by zareagował. Czy by się wkurzył, czy może chciał zaznaczyć, że Ola jest jego. Zaczęła fantazjować o tym, jak wciąga ją do przymierzalni albo toalety, dociska do ściany i zachłannie bierze. Trudno było jej wyrzucić go z głowy. Jeszcze niedawno jej to przeszkadzało, teraz… raczej podniecało.

W końcu wystarczył delikatny uśmiech… Był niczym iskra, która wywołała wybuch. W drodze między kolejnymi sklepami, obok nich przechodził facet – wysoki, zadbany, w garniturze. Uśmiechnął się, a Ola odpowiedziała tym samym. Raczej instynktownie niż celowo, ale to nie miało znaczenia.
– Co to miało być?!
– O co ci chodzi?
– Dobrze wiesz.
– Nie, nie wiem…
– To może się cofnij i sprawdź. Albo daj mu numer…
Kłótnia eskalowała coraz bardziej, ale nie w kierunku, o którym myślała Ola wcześniej. Zamiast zazdrości i chęci podkreślenia ich więzi, dostała pretensje i wyrzuty. Zamiast namiętności była złość. Zamiast pasji, gorycz i urażona duma.
– Jak ci się nie podoba, to może sam sobie dalej rób zakupy.
– A ty zajmiesz się kimś innym, co?
– Pojebało cię? – reakcja Oli była ostrzejsza niż chciała. Może dlatego, że trafił tak celnie.
– A co, może ci się nie spodobał?
– Wiesz co… chyba wrócę już do domu… sama!
– Może tak będzie lepiej – odparł szybko, szybciej niż zdążył pomyśleć.

Ola zareagowała tak samo. Zbyt szybko i zbyt gwałtownie. Odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę wyjścia. Po chwili nawet chciała się zatrzymać, ale duma i złość jej nie pozwoliły. Liczyła, że zaraz poczuje na ramieniu dłoń Łukasza, że on za nią pójdzie i zatrzyma. Czekała na to aż do drzwi wejściowych, które jak na złość otworzyły się automatycznie i nie dały tej dodatkowej okazji do zatrzymania, do zawrócenia. Wyszła i nie obejrzała się za siebie…



Jazda przez miasto w środku dnia nigdy nie była przyjemnością. Przy 30 stopniach było zdecydowanie gorzej. Klimatyzacja oczywiście pomagała, ale świadomość, że na zewnątrz panuje skwar sprawiała, że czułem się jak w jakiejś klatce. Dlatego wolałem pracę w studio. Niestety nie zawsze ma się komfort wyboru. Tkwiłem więc teraz w korku, wlekąc się i zastanawiając, czy faktycznie warto było przyjmować to zlecenie na sesję plenerową. I czy warto mieć studio w centrum miasta.

Rozważania przerwał mi bardzo przyjemny widok. Drugą stroną ulicy po chodniku szła niesamowita dziewczyna. Zimny błękit sukienki sprawił jednak, że zrobiło mi się raczej cieplej niż chłodniej. Nie tylko ja zwróciłem na nią uwagę. Zaśmiałem się, widząc, jak odwracają się za nią mijani faceci. Nie dziwiłem im się. Dopiero gdy znalazła się trochę bliżej, rozpoznałem, że to Ola. Cóż… okazuje się, że los wynagrodził mi męczarnie nowego zlecenia. Przez chwilę jeszcze się zastanawiałem, w tym czasie Ola zdążyła już minąć mój samochód, ale w końcu zmieniłem pas i dość ryzykownie zawróciłem na środku drogi. Po chwili zatrzymałem się na krawężniku obok niej.

W pierwszej chwili Ola wystraszyła się, kiedy samochód ostro zaparkował obok niej. Kiedy jednak zobaczyła znad opuszczonej szyby, kto siedzi w środku, uśmiechnęła się i podeszła.
– Samotny spacer?
– Jak widać – odpowiedziała zadziornie, choć nieoczekiwane spotkanie wywołało szybsze bicie serca i przyjemne mrowienie w podbrzuszu.
– Ja nie przepadam za takimi upałami, może cię podwieźć?
– A dokąd jedziesz?
– To zależy od ciebie – odpowiedziałem szybko, a mój wzrok powędrował z jej oczu na dekolt sukienki, który prezentował się nieziemsko, kiedy pochyliła się do okna samochodu.
Ola nie speszyła się, nie zasłoniła. Wręcz przeciwnie. To była reakcja, której oczekiwała, której potrzebowała. Zawahała się na moment, a później spojrzała jeszcze w kierunku, z którego przyszła. Łukasza nigdzie nie było widać. Nie poszedł za nią. Sam jest sobie winien. To było wygodne kłamstwo, ale wystarczyło, żeby otworzyła drzwi samochodu.

– Nie tylko fotograf, ale też kierowca. Jak mogłabym odmówić – powiedziała, wsiadając do auta. Jej ciało szybko zareagowało na chłód panujący w samochodzie. Uda pokryły się gęsią skórką, a na cienkim materiale sukienki odznaczyły się twarde sutki. Powitałem ten widok uśmiechem.

– Skup się na drodze… na razie – Ola też się uśmiechała.
– Świetna sukienka.
– Podoba ci się? – pytanie wcale nie dotyczyło jej stroju.
– Tak bardzo, że chciałbym zrobić ci… następną sesję.
– Może ci… zapozuję… jeśli poprosisz – jej uśmiech obiecywał bardzo udane zdjęcia.

Jakieś 20 minut później stanąłem pod jej domem. Nie zamierzałem jednak ograniczać się do roli taksówkarza. Ona też miała większe plany.
– Może wejdziesz… na zdjęcia? – zapytała.
– Mam rozumieć, że mi… zapozujesz? – zwróciłem się w jej stronę, kładąc dłoń na odsłoniętym udzie.
– Chodź, a się przekonasz – kusiła dalej.
– Już nie mogę się doczekać – zacisnąłem palce na jędrnej skórze, ale później odsunąłem się i wysiadłem. Z bagażnika wyciągnąłem torbę ze sprzętem i razem weszliśmy do budynku. W windzie jedynie się do siebie uśmiechaliśmy. Odezwała się dopiero, kiedy drzwi jej mieszkania zamknęły się za nami.

– Rozgość się, ja zaraz wracam – powiedziała, znikając za drzwiami. Ja w tym czasie rozejrzałem się po nasłonecznionym mieszkaniu. Nie było duże – salon z aneksem kuchennym i dużym balkonem, przytulna sypialnia i łazienka. Na ścianach zobaczyłem kilka ramek ze zdjęciami. Na kilku była z wysokim, ciemnowłosym facetem. To pewnie dla niego były te zdjęcia. Uśmiechnąłem się. Cóż… Ja dostałem trochę więcej.



Po dłuższej chwili Ola wyszła z łazienki. Na jej ustach znów igrał uśmiech, ale inny, bardziej drapieżny. Podeszła do mnie i chwyciła za nadgarstek, podniosła moją dłoń i położyła na niej zwitek materiału.
– Nie będą mi teraz potrzebne – wręcz wymruczała, a ja zorientowałem się, że mam w ręce jej majtki.
– To chyba też – sięgnąłem do ramiączka sukienki i zsunąłem je lekko.
– Nie tak szybko… najpierw zdjęcia – powstrzymała mnie szybko i się odsunęła. Odeszła w stronę wyjścia na balkon i stanęła w pełnym świetle, śmiało pozując. Cienki materiał sukienki naprawdę wiele odsłaniał, ale pozostawiał też wiele pola dla wyobraźni.

Westchnąłem zrezygnowany, ale wyciągnąłem aparat i zacząłem robić zdjęcia. Tym razem Ola zupełnie nie czuła tremy. Wręcz przeciwnie, wyglądało na to, że świetnie się bawi. Pozowała świadomie, prowokacyjnie, z pazurem. Doskonale wykorzystywała sukienkę, czasem odważniej pokazując swoje największe atuty, a czasem kusząco je kryjąc pod błękitnym materiałem, który idealnie komponował się z gładką, jasną skórą.
Spod okna Ola przeniosła się po chwili na kanapę. Najpierw powoli, zmysłowo się na nią wspięła, by w końcu wylegiwać się i prężyć niczym kotka. Uwodziła i mnie i aparat. I w obu przypadkach robiła to doskonale. Bawiła się, podciągając sukienkę do góry, pozwalając by ramiączka zsuwały się z ramion. Świadomość, że nie ma na sobie bielizny dodatkowo na mnie działała. Ola też zdawała się doskonale o tym wiedzieć i nie pozwoliła, żeby aparat uchwycił więcej niż chciała.



W obiektywie widziałem, jak pozowanie działa na Olę. Jej oczy błyszczały, miękkie rozchylone wargi obiecywały rozkoszną słodycz, a sutki wyraźnie odznaczały się na materiale sukienki. Gdy przesuwała dłonie po ciele, widziałem, jak zmysłowy i intensywny był to ruch. To nie był dotyk, to była pieszczota. Coraz mocniejsza, bardziej drapieżna.

W pewnej chwili Ola zsunęła się z kanapy i na kolanach podeszła do mnie. Cały czas robiłem zdjęcia, kiedy z wygłodniałym uśmiechem sięgnęła do moich spodni, rozpięła je i ściągnęła razem z bokserkami. Mój kutas prężył się tuż przed jej twarzą, gdy sięgnęła do ramiączek i zsunęła z siebie sukienkę. Patrząc mi w oczy, oblizała wargi, a później objęła nimi spęczniałą, czerwoną główkę. Zaczęła ssać, najpierw delikatnie, ale szybko wzięła penisa głębiej i intensywniej się w nim rozsmakowała. Głaszcząc i masując swoje piersi, zaczęła obciągać. Bez odrobiny wstydu patrzyła prosto w obiektyw, nadziewając swoje usta na sztywny, żylasty trzon i głośno pomrukując.
– To są zdjęcia, na które czekałem – powiedziałem, lekko wypychając biodra.
– Mało jeszcze widziałeś – Ola wysunęła penisa z ust i wzięła go do ręki. Powoli przesuwała dłonią, a wysuniętym językiem sięgnęła do jąder, które zaczęła lizać. Po chwili przerwała i znów sięgnęła ustami do kutasa. Zassała się na nim kilka razy, oplatając też językiem, by znów później wypuścić. Uniosła się na kolanach i objęła go swoimi pełnymi piersiami. Były ciepłe, wrażliwe na dotyk. Masowała go powoli, zerkając w dół, obserwując, jak żołądź wysuwa się spomiędzy ściśniętych cycków.



– To jest obiektyw, przed którym chcę pozować… – wymruczała, znów patrząc w górę.
– Więc co powiesz na zmianę pozy?
– O niczym innym teraz nie myślę – odpowiedziała i odsunęła się. Odwróciła się do kanapy, opierając na niej łokcie i prezentując przede mną kształtne pośladki. Odłożyłem aparat i uklęknąłem za nią, ale nim zdążyłem zrobić cokolwiek, Ola podała mi małą tubkę… lubrykant. Spojrzała na mnie przez ramię i chwyciła swoje pośladki, delikatnie je rozciągając.
Wycisnąłem odrobinę płynu na dłoń i rozsmarowałem ją po penisie. Później to samo zrobiłem z rowkiem między jej pośladkami, wciskając też palec w lekko rozwarty otwór. Poruszałem nim, sięgając coraz głębiej.

– Mmmmm… kurwa… daj mi swojego kutasa – wymruczała gardłowo, nie mogąc się już doczekać. Nie dałem jej czekać.
Przyłożyłem penisa do chętnej, nawilżonej dziurki i wcisnąłem go od razu do połowy. Wszedł gładko, ślizgając się na lubrykancie. Chwyciłem ją za biodra i zacząłem posuwać…

Ola zamknęła oczy, gdy tylko poczuła sztywnego kutasa wciskającego się do jej wnętrza. Jęknęła głośno, zwierzęco, czując jego pulsowanie i mocne drgnięcia, które rozchodziły się impulsem po jej ciele. Była rozpalona, spragniona mocnych doznań. Niemal od razu sama zaczęła wypychać biodra, nadziewając się mocniej na gruby trzon.

Kurwa… za każdym razem było przyjemniej, za każdym razem radziła sobie coraz lepiej. Zaczęła lekko zaciskać mięśnie, zwiększając opór i wspólne doznania. Podniecało ją, że gdy ona bardziej się opierała, ja napierałem silniej, agresywniej. Nie opierała się, kiedy nacisnąłem mocniej, kiedy wreszcie wsadziłem całego kutasa w jej tyłek. Sięgnęła dłonią między uda, których wnętrze było mocno zroszone sokami. Zaczęła masować cipkę, a podniecenie sprawiało, że każdy dotyk wyrywał z jej ust głośny jęk.

Klęczałem za nią i swoimi pchnięciami dociskałem do kanapy. Dziurka zaczęła rytmicznie zaciskać się wokół kutasa, a Ola coraz mocniej odlatywała. Gdy przeszył ją orgazm, całkowicie przestała się kontrolować, oddała inicjatywę i po prostu dawała się rżnąć. Dźgnięcia penisa wyciskały z jej gardła urywane jęki, a ja zbliżałem się do szczytu. Finał był nagły, gwałtowny. Wystrzeliłem w niej przy kilku mocnych, ostrych pchnięciach. Przy ostatnim na moment się zatrzymałem, a Ola czuła głęboko w sobie drgania penisa i zalewającą ją spermę.

Długo dochodziliśmy do siebie. Ciało Oli było zroszone kropelkami potu. Z trudem kontrolowała oddech, ale z jej twarzy nie schodził zadowolony uśmiech. To było właśnie to, czego potrzebowała, czego pragnęła. Spojrzała przez ramię na mnie, na faceta, którego praktycznie nie znała i rosła w niej pewność, że bez względu na wszystko, ona będzie na każde skinienie. Będzie jak… spragniona suka. Gdy to sobie uświadomiła, aż przeszedł ją dreszcz. Zamruczała głośno z zadowolenia.

– Aż tak? – zapytałem.
– Nawet lepiej… – przyznała i przeciągnęła się, wypinając pośladki.
Nie mogłem się powstrzymać i wymierzyłem jej klapsa. Zapiszczała i potrząsnęła biodrami, czekając na powtórkę.
– To prawda… masz niesamowity tyłek, Kiciu – odpowiedziałem i tym razem uderzyłem w drugi pośladek.
– Możesz z niego korzystać częściej – rzuciła wyzywająco.
– Uważaj, bo jeszcze tak zrobię – odpowiedziałem, wstając i szukając ubrań.
– Napijesz się czegoś?
– Muszę lecieć, mam jeszcze dzisiaj umówioną sesję, a nie chciałbym się spóźnić jeszcze bardziej.
– Sesję? – zapytała żartem.
– Nie taką… – zaśmiałem się, a potem pochyliłem do niej i krótko pocałowałem w miękkie wargi.
– Będziemy w kontakcie – powiedziałem jeszcze, a niedługo później zamknąłem za sobą drzwi.

Ola jeszcze przez długi czas leżała przy kanapie, rozsmakowując się w wypełniających ją uczuciach. To było tak do niej niepodobne, tak nowe. Wpadli na siebie przypadkiem, a godzinę później leżała wyruchana na podłodze swojego mieszkania i czuła, jak z jej tyłka wypływa nasienie. To było tak zajebiste…

W końcu wstała i wyciągnęła z lodówki chłodną wodę. Popijając ją, sięgnęła po telefon. Dopiero wtedy zorientowała się, że ma trzy nieodebrane połączenia od Łukasza. Ukłucie sumienia było bolesne. Więc jednak mu zależało, dzwonił, a ona… ona dawała dupy. Po chwili przyszła jednak też złość. Na niego i na siebie. To, co się wydarzyło, nie było tylko jej winą. Sam się o to prosił, zachowując się jak debil. Mógł zrobić więcej, mógł ją zatrzymać.

Nagle telefon zawibrował. Kolejne połączenie od Łukasza. Biła się z myślami. W końcu go odrzuciła. Bała się, że rozmowa mogłaby się źle skończyć. „Nie chcę teraz z Tobą rozmawiać” napisała krótką wiadomość i wysłała. Nie próbował więcej.

Cztery dni później Ola zadzwoniła do Kaśki. Zdenerwowana stukała paznokciami o blat biurka. Jeden, drugi, trzeci sygnał. Wreszcie odebrała.

– No wreszcie…
– Daj spokój, robię porządek w szafie i musiałam przekopać się przez dwie góry ubrań, żeby znaleźć telefon. Co tam?
– Pokłóciłam się z Łukaszem.
– Dawaj, Laska, zamieniam się w słuch.
– To była głupota. Jakiś gość się do mnie uśmiechnął, a ten pajac jak się odpalił… zostawiłam go w galerii i tyle. Później wydzwaniał, ale wzięłam go na przeczekanie.
– Słusznie, niech cierpi.
– W końcu oddzwoniłam… no i teraz jest jeszcze gorzej.
– Jak to?
– No nadal ma mi za złe, czepia się tego, jak się ubrałam, a założyłam tę niebieską, którą kupiłyśmy przed imprezą u Soni. Nieważne, koniec końców, pokłóciliśmy się jeszcze bardziej. W końcu powiedziałam, żeby spierdalał i się rozłączyłam.
– Słabo…
– Nawet bardziej, ale przez to mam teraz pytanie… – Ola zawahała się na moment. – Nie masz może ochoty za 10 dni polecieć ze mną na Maderę na tydzień?
– Co takiego?
– No bo widzisz, jakiś czas temu udało mi się trafić super tanie połączenie. Mieliśmy lecieć razem, nawet sobie myślałam, że na tym wyjeździe Łukasz się oświadczy… to byłaby super okazja. Ale teraz nie ma szans, żebym z nim poleciała, a sama nie chcę.
– Laska… – w głosie Kaśki słychać było autentyczny żal. – Bardzo chętnie, byłoby zajebiście, ale nie dostanę teraz urlopu, a nie mogę teraz olać roboty. Kurcze, żebym wiedziała choć z tydzień wcześniej…
– Jasne, rozumiem. A właśnie, jak twoja rozmowa? Tyle się działo, że zapomniałam zupełnie zapytać.
– Hahaha… wyszło śmiesznie. Pamiętasz, jak gadałyśmy, że powinnam poderwać dyrektora? No to dyrektor ma na imię Monika i wygląda jak Śnieżka w wersji milf.
– To chyba nici z romansu, chyba że jednak spodobało ci się z dziewczynami…
Kaśka na moment zamilkła. Nie gadały ze sobą o tym, co się między nimi wtedy wydarzyło.
– Jeszcze o tym nie myślałam. Ale skoro jesteśmy przy przyjemnościach, jak tam sytuacja z fotografem? Robiliście jeszcze… zdjęcia?
Tym razem to Ola milczała dłuższą chwilę. Powiedzieć wszystko, czy przemilczeć?
– No… tak… były… zdjęcia.
– Co? I nic nie mówisz?
– Byłam u niego raz, a później… przypadkiem na siebie wpadliśmy i przyjechał do mnie.
– I przypadkiem nadział cię na swojego kutasa?
– Nie… to zrobił z pełną premedytacją i było zajebiście – obie się roześmiały.
– Halo? Ola? To na pewno ty, czy ktoś mi podmienił przyjaciółkę?
– Sama nie wiem… on jest taki… nie wiem, jak to powiedzieć. Ale ma w sobie taki jakiś zwierzęcy magnetyzm. Kurwa, jak to głupio brzmi… Ale jakby tu teraz wszedł i powiedział, żebym mu obciągnęła, to już byśmy nie gadały…
– To może jego zabierz na Maderę?
– Co?
– No przecież… Jaki facet odmówi tygodniowego ruchania takiej laski?
– Daj spokój, my się przecież w ogóle nie znamy…
– Ale loda to byś mu zrobiła?

Ola zamilkła. Nie brała w ogóle takiej opcji pod uwagę. Cała ta historia, dziwna relacja… to było intensywne, zajebiście pociągające, ale było jak przygoda, zabawa. A z tym wyjazdem wiązała poważne plany. Kiedyś wiązała…

– Może masz rację… – powiedziała w końcu.
– Pewnie, że mam. Zadzwoń do gościa i go zaproś, a jeśli odmówi, to znaczy, że podczas ruchania mu się musiały głowy poprzestawiać.
– Haha… spróbuję… dam znać. Dzięki.
– Buziaki, pa.

Ola chodziła po pokoju i biła się z myślami. Pomysł Kaśki był szalony, ale też… kuszący. Tym bardziej, im dłużej o nim myślała. To prawda, że łączył ich tylko seks, że wspólny wyjazd mógł być bardzo ryzykowny. Ale z drugiej strony… na myśl o całym tygodniu takiego seksu aż poczuła dreszcz. W końcu sięgnęła po telefon…

– No cześć… czyżbyś miała ochotę na kolejną sesję? – uśmiechnęła się słysząc znów mój głos.
– W pewnym sensie… można tak powiedzieć – odpowiedziała, choć myśl o szybkim spotkaniu też jej się spodobała.
– To znaczy?
– Może powiem prosto z mostu, żeby nie owijać w bawełnę. Za dziesięć dni lecę na Maderę. Mam rezerwację dla dwóch osób i jedno wolne miejsce – wypaliła dość szybko, chcąc to mieć za sobą.
Tego się nie spodziewałem. Widząc, że dzwoni, pomyślałem raczej, że czeka mnie kolejne przyjemne spotkanie, a tutaj taka niespodzianka. Wygląda na to, że gość ze zdjęć stracił kolejne punkty, ale o tym można było pogadać później. Szybko spojrzałem w kalendarz. Wyglądało na to, że nie było tam nic, czego nie dało się przełożyć.

– To miejsce było dla twojego chłopaka?
– Było.
– A teraz proponujesz je mnie?
– Tak.
Znów na chwilę zamilkłem. To wszystko za szybko eskalowało.
– Tylko Kiciu… nie masz żadnych poważnych planów?
– Mam… – odparła, a na jej twarzy wykwitł złośliwy uśmiech. – Zajebistą zabawę.
Odetchnąłem.
– Kiedy zobaczyłem twój numer, wiele sobie pomyślałem, ale przyznam, że rozbiłaś bank – powiedziałem w końcu.
– No wiem, że to szalone…
– I bardzo kuszące, prawda? – przerwałem jej. – Bardzo podobała mi się twoja sukienka, a w gorącym klimacie pewnie będziesz miała na sobie jeszcze mniej.

Ola poczuła, że robi się jej ciepło. Spodziewała się wykrętu, ale po chwili przyszła refleksja… w końcu nie rozmawiała z Łukaszem. To był zupełnie inny typ mężczyzny.

– Fakt… mam przygotowanych kilka kostiumów, które pewnie ci się spodobają – odpowiedziała, opierając się o barierkę na balkonie. W pełnym słońcu poczuła się trochę tak, jakby już tam była.
– Nie przywiązuj się do nich za bardzo, bo ja chętnie je z ciebie ściągnę. Po całym tygodniu ze mną będziesz miała problem, żeby usiąść na tyłku.
– To dopiero brzmi bardzo kusząco – wymruczała z szerokim uśmiechem.
– A to, że już mi stoi na myśl o tym, co będę z tobą robił?
– Mmmm… chętnie bym go zobaczyła… i obsłużyła… uwielbiam, kiedy jest we mnie.

Ola zupełnie nie rozumiała, jak to możliwe, że tak reaguje. Nie poznawała własnego głosu. Jeszcze niedawno każde z tych słów zatrzymałoby jej oddech ze wstydu. Teraz wypowiadała je z przyjemnością, jakby wreszcie przestała udawać przed samą sobą.

– Jesteś już gotowa?
– Sam zobacz… czekam na ciebie… – odpowiedziała, a chwilę później dostałem powiadomienie o przesłanym zdjęciu. Otworzyłem… selfie na balkonie.



– Widzę, że już jesteś gotowa na wysoką temperaturę. Mnie też zrobiło się gorąco.
– Może powinieneś się rozebrać?
– Pomyślę o tym, tym bardziej, że powinnaś poćwiczyć, jeśli masz wytrzymać cały tydzień.
– Więc może wpadniesz… na wspólny trening?
– Chciałbym Kiciu. Ale dzisiaj nie mogę. Jestem już umówiony, a jeśli mam z tobą pojechać, nie mogę tego przełożyć.
– Szkoda – Ola naprawdę żałowała, bo między udami już zrobiło się jej mokro. – Ale wynagrodzisz mi to na miejscu…
– I to nie jeden raz…
– Mmm… nie wiem, czy wytrzymam do końca miesiąca…
– A ja nie wiem, czy każę ci tyle czekać.
– Daj znać, kiedy będziemy mogli się spotkać…
– Jasne, a teraz muszę już kończyć…
– Dobrze… a ja… – Ola zawahała się na moment. – Pójdę poćwiczyć, skoro spędzę ten wieczór sama…
Rozłączyliśmy się. Pół godziny później, gdy jechałem samochodem, telefon znów zawibrował. Wiadomość ze zdjęciem od Oli: „trening zaliczony”.

 
Ostatnia edycja:
Podobne tematy
Rozpoczęty przez Tytuł Forum Odp Data
piesek Sesja jako uległy kundel. Femdom Seks fotki i filmy 0
T Sesja fotograficzna Seks 12
N Sesja fetysz stóp Seks fotki i filmy 6
sensual_legs Sesja fotograficzna Ogłoszenia 0
P Sesja erotyczna żony Seks 3

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry