• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Przyjaźnie na seksforum

Kobieta

małami09

Podrywacz
Niestety, wielu tego zwyczjanie nie rozumie i przy najbliższej okazji depcze całą relację z hukiem bo ktoś coś powiedział, czy zrobił nie tak...
Wiesz, zapominasz czasem o efekcie kuli śnieżnej, a jak już tak narzekasz, to dobrze mieć odwagę cywilną i mówić konkretami, bo chyba wiem o kogo chodzi 😛
 
Mężczyzna

Ja_75

Nowicjusz
Dostałem dziś wiadomość od żony mojego współpracownika i szczerze mówiąc trochę mnie ona rozwaliła emocjonalnie.

Napisała mi:

„Tak imie. Siedzę i cisnę klocka i myślę o tym jakiego mam męża wspaniałego- niczym nie zasłużyłam na niego. Wiecznie ma pod górkę przeze mnie przez moje zdrowie itp a mimo wszystko wciąż jest przy mnie 🥹. Ostatnio bardziej się otwiera odnośnie relacji międzyludzkich i wiem, że jesteś mu bliższy niż brat. Wiem też ile nam pomogłeś i zawsze jesteś gotów by pomóc. To niesamowite, na prawdę niesamowite. Nie spotyka się już ludzi dobrych, bezinteresownych…

Dziękuję imię. Jesteś bardzo dobrym człowiekiem… Twoje dzieciaki mają cudownego Tatę. A imię przyjaciela.”

I wiecie co mnie najbardziej uderzyło?

To jak jedna osoba może być kompletnie inaczej odbierana w różnych środowiskach.

Bo z jednej strony dostaję taką wiadomość. Ktoś widzi we mnie dobrego człowieka, przyjaciela, ojca, osobę pomocną i wartościową.

A z drugiej strony przez większość życia miałem raczej odwrotne doświadczenia.

W pracy od lat mam wrażenie, że jestem po prostu nielubiany. Nigdy specjalnie nie umiałem wejść w te wszystkie układy, grupki i „socjalne gierki”. Zawsze byłem raczej zamknięty, konkretny, trochę wycofany. I mam poczucie, że przez to ludzie często odbierają mnie chłodno albo wręcz negatywnie, mimo że nikomu nic złego nie robię.

Jeszcze mocniej siedzi we mnie dom rodzinny. Tam praktycznie zawsze czułem się jak ten gorszy. Jak bezwartościowy głupek, który nigdy nie jest wystarczający. I chyba nawet jako dorosły człowiek dalej noszę to w sobie bardziej, niż chciałbym przyznać.

Dlatego ta wiadomość tak mnie zatrzymała. Bo przez chwilę pomyślałem:
jak to możliwe, że dla jednych jesteś nikim, a dla innych kimś naprawdę ważnym?

I zacząłem się zastanawiać, czy my w ogóle kiedykolwiek widzimy siebie obiektywnie, czy może całe życie patrzymy na siebie oczami ludzi, którzy oceniali nas najgłośniej.

Ciekaw jestem, czy ktoś z Was też miał takie zderzenie, że w jednym środowisku czuliście się niewidzialni albo niewiele warci, a gdzie indziej ktoś widział w
Was zupełnie inną osobę.
 
Kobieta

małami09

Podrywacz
Dlatego ta wiadomość tak mnie zatrzymała. Bo przez chwilę pomyślałem:
jak to możliwe, że dla jednych jesteś nikim, a dla innych kimś naprawdę ważnym?

I zacząłem się zastanawiać, czy my w ogóle kiedykolwiek widzimy siebie obiektywnie, czy może całe życie patrzymy na siebie oczami ludzi, którzy oceniali nas najgłośniej.

Ciekaw jestem, czy ktoś z Was też miał takie zderzenie, że w jednym środowisku czuliście się niewidzialni albo niewiele warci, a gdzie indziej ktoś widział w
Was zupełnie inną osobę.
Nigdy nie jesteśmy w stu procentach obiektywni, ale jak najbardziej możemy do tego dążyć. Miałam dokładnie taką sytuację, gdy poznałam moich obecnych przyjaciół. To był jeszcze okres gdy bardzo nie lubiłam siebie, ze względu na to, jak mnie oceniano ogólnie, w tamtym momencie i w przeszłości, a oni mnie zaakceptowali i mieliśmy właśnie jakąś taką odwagę że otwarcie mówiliśmy sobie co myślimy. (Piszę że to odwaga, ale tak naprawdę tak powinno być, powinniśmy być wobec siebie otwarci, jeśli krytykować, to zachowanie, a nie skreślać człowieka.)

To brzmi może bardzo głupio, ale to był jakiś przełom dla mnie, gdy w sumie już jako w sumie dorosła dziewczyna byłam w stanie ubrać się tak, jak się sama sobie podobałam, nawet jeśli nie do końca podobało się to mamie. Ona zawsze wyraża się kulturalnie, ok, ale bardzo długo zależało mi na jej opinii na tyle, że się przebierałam w takiej sytuacji, to był jakiś przełom że przestałam to robić. To był moment kiedy subiektywne spojrzenie na siebie powoli zaczynało się zmieniać w lepszą stronę.

Teraz jestem w takim momencie, że gdy słyszę (głównie od rodziny) teksty typu „Ludzie zawsze Cię oceniają/Nie rób tego, bo cię ocenią./Co ludzie powiedzą?” jestem w stanie powiedzieć „No i?”. Ludzie widzą nas często ułamek sekundy, jeśli sadzą na tej bazie, no to siłą rzeczy to nie może być pełna prawda o nas i myślę że większość ludzi krzywdzi siebie, kopiując myśli o sobie od otoczenia. My jesteśmy z całym naszym wnętrzem, z naszą historią, której nie widzą w pełni nawet bliscy ludzie.

Nie mówię żeby całkiem ignorować sugestie ludzi, nie, zdecydowanie nie. Nauczyłam się odsiewać jednak to, na co zwracam uwagę, mniej więcej takimi czterema warunkami - czy to jest krytyka mojego zachowania, a nie mnie samej, czy rzeczywiście to jest obiektywne, czy wynika z tego, że ktoś naprawdę chce dla mnie dobrze (w kontekście czy mu zależy żeby mi coś podpowiedzieć, czy robi to ot tak bo nie ma co powiedzieć) i czy zachowuje minimum szacunku do mnie w wypowiedzi. W tym momencie widzę swoje zalety i wady, lubię całokształt, nad wadami, skoro je widzę, to pracuję i myślę że nigdy nie byłam bliżej bycia obiektywną niż teraz.

Podsumowując ten bardzo offtopowy wywód, owszem, nie będziemy obiektywni w pełni, ale możemy być np. w 90%, a możemy być w 0%.
 
Mężczyzna

luzik27

Biegły Uwodziciel
Dostałem dziś wiadomość od żony mojego współpracownika i szczerze mówiąc trochę mnie ona rozwaliła emocjonalnie.

Napisała mi:

„Tak imie. Siedzę i cisnę klocka i myślę o tym jakiego mam męża wspaniałego- niczym nie zasłużyłam na niego. Wiecznie ma pod górkę przeze mnie przez moje zdrowie itp a mimo wszystko wciąż jest przy mnie 🥹. Ostatnio bardziej się otwiera odnośnie relacji międzyludzkich i wiem, że jesteś mu bliższy niż brat. Wiem też ile nam pomogłeś i zawsze jesteś gotów by pomóc. To niesamowite, na prawdę niesamowite. Nie spotyka się już ludzi dobrych, bezinteresownych…

Dziękuję imię. Jesteś bardzo dobrym człowiekiem… Twoje dzieciaki mają cudownego Tatę. A imię przyjaciela.”

I wiecie co mnie najbardziej uderzyło?

To jak jedna osoba może być kompletnie inaczej odbierana w różnych środowiskach.

Bo z jednej strony dostaję taką wiadomość. Ktoś widzi we mnie dobrego człowieka, przyjaciela, ojca, osobę pomocną i wartościową.

A z drugiej strony przez większość życia miałem raczej odwrotne doświadczenia.

W pracy od lat mam wrażenie, że jestem po prostu nielubiany. Nigdy specjalnie nie umiałem wejść w te wszystkie układy, grupki i „socjalne gierki”. Zawsze byłem raczej zamknięty, konkretny, trochę wycofany. I mam poczucie, że przez to ludzie często odbierają mnie chłodno albo wręcz negatywnie, mimo że nikomu nic złego nie robię.

Jeszcze mocniej siedzi we mnie dom rodzinny. Tam praktycznie zawsze czułem się jak ten gorszy. Jak bezwartościowy głupek, który nigdy nie jest wystarczający. I chyba nawet jako dorosły człowiek dalej noszę to w sobie bardziej, niż chciałbym przyznać.

Dlatego ta wiadomość tak mnie zatrzymała. Bo przez chwilę pomyślałem:
jak to możliwe, że dla jednych jesteś nikim, a dla innych kimś naprawdę ważnym?

I zacząłem się zastanawiać, czy my w ogóle kiedykolwiek widzimy siebie obiektywnie, czy może całe życie patrzymy na siebie oczami ludzi, którzy oceniali nas najgłośniej.

Ciekaw jestem, czy ktoś z Was też miał takie zderzenie, że w jednym środowisku czuliście się niewidzialni albo niewiele warci, a gdzie indziej ktoś widział w
Was zupełnie inną osobę.
No wszystko fajnie, serio ciekawy wpis i naprawdę chętnie bym się wypowiedział, bo temat do rozbudowania, ale.... no właśnie temat 😅
Co to ma wspólnego z tematem tego wątku 😂

Załóż osobny 👌
Bo ciekawa wypowiedź i może się zrobić fajna dyskusja 👌 Ale tak randomowe tutaj z czapy to zaraz zniknie.
 
Kobieta

D'Arc

Instruktor seksu
@Ja_75 bądź po prostu jak akceptujący siebie introwertyk, krążący wokół stada i zbliżający się, gdy coś Cię zaciekawi. Nie musisz być tym stadem i szczebiotać wciąż ze wszystkimi i o niczym. Gdy będziesz spokojny w swojej naturalnej roli, ludzie i tak będą przychodzić zafascynowani Twoją osobą.
 
Kobieta

Zalotka

Erotoman
Dostałem dziś wiadomość od żony mojego współpracownika i szczerze mówiąc trochę mnie ona rozwaliła emocjonalnie.

Napisała mi:

„Tak imie. Siedzę i cisnę klocka i myślę o tym jakiego mam męża wspaniałego- niczym nie zasłużyłam na niego. Wiecznie ma pod górkę przeze mnie przez moje zdrowie itp a mimo wszystko wciąż jest przy mnie 🥹. Ostatnio bardziej się otwiera odnośnie relacji międzyludzkich i wiem, że jesteś mu bliższy niż brat. Wiem też ile nam pomogłeś i zawsze jesteś gotów by pomóc. To niesamowite, na prawdę niesamowite. Nie spotyka się już ludzi dobrych, bezinteresownych…

Dziękuję imię. Jesteś bardzo dobrym człowiekiem… Twoje dzieciaki mają cudownego Tatę. A imię przyjaciela.”

I wiecie co mnie najbardziej uderzyło?

To jak jedna osoba może być kompletnie inaczej odbierana w różnych środowiskach.

Bo z jednej strony dostaję taką wiadomość. Ktoś widzi we mnie dobrego człowieka, przyjaciela, ojca, osobę pomocną i wartościową.

A z drugiej strony przez większość życia miałem raczej odwrotne doświadczenia.

W pracy od lat mam wrażenie, że jestem po prostu nielubiany. Nigdy specjalnie nie umiałem wejść w te wszystkie układy, grupki i „socjalne gierki”. Zawsze byłem raczej zamknięty, konkretny, trochę wycofany. I mam poczucie, że przez to ludzie często odbierają mnie chłodno albo wręcz negatywnie, mimo że nikomu nic złego nie robię.

Jeszcze mocniej siedzi we mnie dom rodzinny. Tam praktycznie zawsze czułem się jak ten gorszy. Jak bezwartościowy głupek, który nigdy nie jest wystarczający. I chyba nawet jako dorosły człowiek dalej noszę to w sobie bardziej, niż chciałbym przyznać.

Dlatego ta wiadomość tak mnie zatrzymała. Bo przez chwilę pomyślałem:
jak to możliwe, że dla jednych jesteś nikim, a dla innych kimś naprawdę ważnym?

I zacząłem się zastanawiać, czy my w ogóle kiedykolwiek widzimy siebie obiektywnie, czy może całe życie patrzymy na siebie oczami ludzi, którzy oceniali nas najgłośniej.

Ciekaw jestem, czy ktoś z Was też miał takie zderzenie, że w jednym środowisku czuliście się niewidzialni albo niewiele warci, a gdzie indziej ktoś widział w
Was zupełnie inną osobę.
Czyli spotkałeś się z kimś z sf bez seksu czy nie? 🧐

Ja się spotkałam, nadal się widuję i bardzo polecam kontakty realne, a nie tylko latami pisanie jak sobie pomidory kiedyś ktoś dostarczy.
 
Kobieta

yakamoz

Podrywacz
@Ja_75 bądź po prostu jak akceptujący siebie introwertyk, krążący wokół stada i zbliżający się, gdy coś Cię zaciekawi. Nie musisz być tym stadem i szczebiotać wciąż ze wszystkimi i o niczym. Gdy będziesz spokojny w swojej naturalnej roli, ludzie i tak będą przychodzić zafascynowani Twoją osobą.
@Ja_75 a ja dodam, że wśród kobiet też są takie przypadki. I że są kobiety lubiące cichych, tajemniczych mężczyzn, nawet tych z pozoru nie lubianych.
 
Mężczyzna

Ja_75

Nowicjusz
No wszystko fajnie, serio ciekawy wpis i naprawdę chętnie bym się wypowiedział, bo temat do rozbudowania, ale.... no właśnie temat 😅
Co to ma wspólnego z tematem tego wątku 😂

Załóż osobny 👌
Bo ciekawa wypowiedź i może się zrobić fajna dyskusja 👌 Ale tak randomowe tutaj z czapy to zaraz zniknie.
Przyjaźń to przyjaźń.
 
Mężczyzna

Agrest

Cichy Podglądacz
Nigdy specjalnie nie umiałem wejść w te wszystkie układy, grupki i „socjalne gierki”. Zawsze byłem raczej zamknięty, konkretny, trochę wycofany. I mam poczucie, że przez to ludzie często odbierają mnie chłodno albo wręcz negatywnie, mimo że nikomu nic złego nie robię.
Mam niemal identycznie, z tą różnicą, że nigdy nie przejmowałem się za bardzo opinią ludzi, z którymi nie utrzymywałem bliskiego kontaktu, więc nawet nie wiem jak mnie większość odbiera 😝
 
Mężczyzna

Ja_75

Nowicjusz
Mam niemal identycznie, z tą różnicą, że nigdy nie przejmowałem się za bardzo opinią ludzi, z którymi nie utrzymywałem bliskiego kontaktu, więc nawet nie wiem jak mnie większość odbiera 😝
W sumie też się nie przejmuje, ale zwracam na to uwagę, ogólnie zwracam uwagę na wiele nieistotnych rzeczy.
 
Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry