Pojechaliśmy we trójkę do stolicy gdzie na kilka godzin mieliśmy zarezerwowany apartament. Tam dołączył do nas francuski kolega. On , przyjaciółka i mój mąż raczyli się drinkami. W drodze powrotnej to ja miałam być i byłam kierowcą. Bawiliśmy się ze sobą na różne sposoby. Po jakimś ma czasie powiedziałam koledze by usiadł na sofie. Wtedy podeszłam do niego, stanęłam tyłem i delikatnie nabiłam się pupą na jego penisa. Całował mnie po szyi i plecach. Poprosiłam przyjaciółkę by stanęła nade mną i poddała się moim pieszczotom.
Po krótkim czasie mąż wszedł we mnie. Najpierw delikatnie, wyczuciem. Po kilku pchnięciach zaczęło być coraz mocniej i głębiej. Francuz też przyśpieszył. Ja zachłannie lizałam cipkę przyjaciółki. Było cudownie. I tak po kilku minutach przyjaciółka szczytowała pomagając sobie paluszkami i odeszła od nas odpocząć. Wtedy mąż zaczął coraz mocniej mnie rżnąć. Kolega dopasowywał się do tempa. Szczytowałam pierwsza. Później kolega skończył w pupie, a mąż... zalał mnie w środku i na deser wzięłam go w usta. Dossałam.
Wyszli ze mnie. Kolega z przyjaciółką poszli do łazienki. Ja ponownie dossałam się do męża i gdy stał na baczność zerżnął mnie od tyłu na podłodze w pozycji na pieska.
Suma summarum seks ekscesów było sporo przez 6 godzin.
Spelnieni i szczęśliwi wróciliśmy do domu.
(Dokładnych szczegółów nie będzie. Podwójną penetrację doświadczyłam wczoraj dwa razy. )