• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Nowa rola Viki

Mężczyzna

Shadow90

Nowicjusz
Dzwonek telefonu nie milkł ani na chwilę – rytmiczna, natrętna melodia dudniła w uszach, wywołując lekki, pulsujący ból głowy.
Viktoria z trudem otworzyła oczy i złapała się dłonią za czoło. „Chyba wczoraj trochę przesadziłam na tej imprezie Madison” – pomyślała, wciąż czując w skroniach echo basu.
Spojrzała na telefon – jedyne źródło światła w zaciemnionym pokoju – i zobaczyła na ekranie nazwisko swojego agenta. „Czego on, do cholery, chce o tej porze?” – mruknęła w duchu. Zdrętwiałą ręką, na której najwyraźniej przespała pół nocy, zdołała jakoś przesunąć palcem po ekranie i odebrać połączenie, opadając z powrotem głową na poduszkę.
– Halo… – wyszeptała ochrypłym, zmęczonym głosem.
– Cześć, Viktoria, gdzie ty, do cholery, jesteś? – warknął agent prosto do ucha. – Miałaś dziś casting do tej nowej roli, zapomniałaś czy co?
– Tak, wiem… ale to dopiero o drugiej – wymamrotała Viki, wciąż z głową w poduszce.
– No właśnie. Za trzydzieści minut – rzucił sucho.
Słowa uderzyły jak policzek. Viki gwałtownie uniosła ciężką głowę, zmrużyła oczy i zerknęła na ekran. 1:30.
„Cholera” – wyszeptała, czując, jak oczy rozszerzają się w panice, a serce rusza galopem, pompując adrenalinę prosto do żył.
Przycisnęła telefon mocniej do ucha:
– Już jadę! Te cholerne korki mnie dobiją…
– Viki… – zaczął ostrzegawczo.
– Tak?
– Znowu mnie oszukujesz. Widziałem twoją wczorajszą relację na Instagramie – znowu balowałaś z Madison. Po twoim głosie słyszę, że jeszcze śpisz.
– Masz rację… – przyznała cicho, czując ukłucie zawstydzenia i lekkiego zawodu. Kolejny casting, kolejna wpadka.
– Spokojnie, nie musisz się martwić – głos agenta nagle złagodniał, a w tle dało się wyczuć uśmieszek. – Trochę cię wkręciłem, prawdziwy casting jest o siedemnastej. Ogarnij się szybko i przyjeżdżaj.
Rozłączył się.
Viktoria przez chwilę leżała bez ruchu, przetrawiając ulgę zmieszaną z irytacją. W końcu wstała, zakręciło jej się w głowie, ale ruszyła do akcji.
Postanowiła, że dzisiaj pójdzie va banque – w końcu to casting do filmu o wampirach, a wulgarny, mroczny look to ich chleb powszedni.
Podeszła do toaletki, nałożyła jasny puder, mocno wykonturowała oczy, by nadać spojrzeniu głębię i drapieżność. Usta pociągnęła ciemną, niemal czarną szminką – wzorując się na klasycznych gotyckich wampirzycach.
Z szafy wyciągnęła krótką czarną sukienkę – klasyczną, lekko rozkloszowaną, z okrągłym dekoltem i bardzo krótkimi rękawami. Na nogi włożyła czarne gladiatory na płaskiej podeszwie, sięgające kolan – surowe, seksowne, trochę groźne.
Stanęła przed lustrem. Czarne usta, czarna sukienka, ciemne oczy – całość wyglądała jak gotowa do polowania.
„Z takim strojem nie ma szans, żeby rola mi przeszła koło nosa” – pomyślała z zadziornym uśmiechem.
Chwyciła kluczyki ze stolika w salonie i ruszyła w stronę garażu, czując, jak kac powoli ustępuje miejsca adrenalinie i pewności siebie.

Tego dnia Los Angeles było wyjątkowo zakorkowane – mimo to Viki jakimś cudem dotarła o 16:40. Wpadła do budynku castingowego zziajana, ledwo łapiąc oddech. „Pewnie wczorajsza impreza jeszcze trzyma” – pomyślała, czując, jak pot spływa jej po plecach.
Z oddali dostrzegła swojego agenta – chodził nerwowo korytarzem od ściany do ściany. Kiedy się odwrócił i ją zobaczył, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech ulgi.
Viki podeszła szybko.
– Już jestem, dotarłam – rzuciła, próbując złapać oddech.
Agent rozłożył ręce i przywitał ją lekkim klepnięciem po plecach.
– Cieszę się, że jednak jesteś. Myślałem, że tym razem naprawdę nie zdążysz, ale to przecież twoja specjalność.
– Przepraszam… to się już nie powtórzy – mruknęła zawstydzona.
– Ok, ok – machnął ręką. – Ważne, że teraz jesteś. Słuchaj, ten film, na który masz casting… wiesz, że to o wampirach, ale jest jeszcze coś. Główną rolę obok ciebie ma zagrać Scarlett Johansson.
– Żartujesz? – Viki aż się zatrzymała, oczy jej się rozszerzyły. – Prawda?
– Nie żartuję, serio. Trzymają to w tajemnicy, mało kto wie. Wiem, jak bardzo chciałaś z nią zagrać, więc daj z siebie wszystko na castingu – będzie dobrze – powiedział z zachęcającym uśmiechem.
– Ok… czyli mogę już wejść?
– Tak, śmiało. Przyjmą cię trochę wcześniej.
Viki wyszła z sali castingowej po kilkunastu minutach – zgarbiona, z kwaśną miną.
Agent podszedł od razu.
– I jak poszło?
– Wydaje mi się, że słabo… – westchnęła. – Nie byłam sobą. Jeszcze napierało mnie na pęcherz, nie mogłam się skupić na scenie. Powiedzieli, że wyniki ogłoszą jutro rano i przyślą ci mailem.
– Ok, no bywa i tak – odrzekł spokojnie, choć w jego głosie dało się wyczuć lekkie rozczarowanie. – Głowa do góry.
– Nie wiesz, gdzie tu jest toaleta?
– Musisz iść tymi schodami na pierwsze piętro, od razu po prawej stronie od wyjścia ze schodów.
– Ok, dzięki – rzuciła i ruszyła w tamtą stronę, czując, jak adrenalina powoli opada, a na jej miejsce wraca znajome zmęczenie i lekka gorycz.

Viki wyszła z kabiny, podeszła do umywalki i spojrzała w lustro – poprawiła włosy, przetarła pod oczami, żeby zetrzeć resztki rozmazanego tuszu.
Nagle trzasnęły drzwi wejściowe do toalety – głośno, stanowczo. Podskoczyła, serce jej podeszło do gardła, a brązowe oczy rozszerzyły się w odruchu strachu.
Usłyszała rytmiczny stukot szpilek – ktoś szedł prosto w jej stronę.
W odbiciu lustra, w uchylonych drzwiach, pojawiła się ona – Scarlett Johansson. Wysoka, w czarnych platformowych szpilkach, które dodawały jej jeszcze kilka centymetrów, i w długim, szarym płaszczu sięgającym za kolana. Wyglądała jak z okładki, ale z tym charakterystycznym, drapieżnym uśmiechem.
– Kogo my tu mamy… – przeciągnęła Scarlett niskim, lekko ochrypłym głosem, opierając się biodrem o umywalkę obok. – Słyszałam, że chcesz zagrać u mojego boku w tym nowym filmie, ślicznotko.
Puściła jej oko.
– Tak… – wyszeptała Viki, spuszczając wzrok. – Ale chyba mi nie poszło, chyba nic z tego nie będzie.
Scarlett zrobiła krok bliżej, powoli, celowo. Stanęła tuż za Viką – wyższa o głowę, głównie dzięki tym cholernym platformom, pomyślała Viki, czując, jak serce bije jej szybciej.
– Aż tak bardzo chcesz wystąpić u mojego boku? – zapytała cicho, pochylając się lekko, aż ich spojrzenia spotkały się w lustrze. – Wiesz… jak bardzo tego chcesz, to możesz się postarać i naprawdę dostać tę rolę.
– Naprawdę? – Viki uniosła głowę, oczy jej się rozszerzyły, a na twarzy pojawił się pierwszy od dawna szczery, dziecięcy błysk radości.
Scarlett uśmiechnęła się szerzej – ten uśmiech był jednocześnie ciepły i niebezpiecznie figlarny.
– Naprawdę, nie za darmo, kochanie. Pokaż mi, że naprawdę tego chcesz.
Viki przełknęła ślinę, czując, jak rumieniec wpełza jej na policzki.
W toalecie nagle zrobiło się bardzo cicho – tylko ich oddechy i odległy szum klimatyzacji.
Ślicznotko, wiesz, co takie ładne dziewczyny jak ty mogą dać wpływowym kobietom jak ja, prawda? – szepnęła Scarlett, podchodząc od tyłu tak blisko, że Viki poczuła ciepło jej ciała przez materiał płaszcza.
Delikatnie, ale zdecydowanie pocałowała odsłoniętą szyję Viki – po prawej stronie, tuż pod linią włosów. Pocałunek był miękki, wilgotny, a jednocześnie pełen obietnicy. Viki zadrżała, mięśnie jej karku napięły się instynktownie.
– No tak… wiem – wyszeptała Viki drżącym głosem. – Ale nie jestem pewna, czy jestem na to gotowa. Na takie… poświęcenie.
Scarlett zaśmiała się cicho, nisko, prosto do jej ucha.
– Oczywiście, że jesteś. Z takim ciałem powinnaś już dawno być największą gwiazdą w Hollywood.
W tym samym momencie jej dłoń zsunęła się w dół – podwinęła lekko skraj krótkiej, rozkloszowanej sukienki Viki, a palce śmiałym ruchem wsunęły się pod cienki materiał majtek. Viki sapnęła, próbując się odsunąć, ale Scarlett przycisnęła ją lekko biodrem do umywalki.
– Ale co ty robisz? Przecież mówiłam, że nie chcę…
– Spokojnie – mruknęła Scarlett kojąco, choć w jej głosie czaiła się drapieżna pewność siebie. – Zaraz będziesz tego pragnęła. Daj mi chwilę.
Viki chciała krzyknąć, odepchnąć ją, ale coś ścisnęło jej gardło – mieszanka strachu, szoku i niechcianego dreszczu. Palce Scarlett poruszały się powoli, pewnie – rozchylały wilgotne wargi sromowe, wsuwały się coraz głębiej w jej pochwę. Viki zacisnęła dłonie na krawędzi umywalki, próbując złapać oddech.
– O i widzisz… – Scarlett uśmiechnęła się drwiąco, patrząc na ich odbicie w lustrze. – Jaka jesteś mokra. Nawet jeszcze nie zaczęłam naprawdę, a twoja cipka już płynie jak u napalonej nastolatki.
– Nieprawda… wcale mi się to nie podoba – zaprotestowała Viki słabo, ale jej głos załamał się na końcu, gdy Scarlett zakręciła palcami w środku, trafiając w czuły punkt.
Scarlett przycisnęła usta do jej ucha.
– Jak czuję, twoje ciało mówi zupełnie co innego, kochanie. Przyznaj się – chcesz tej roli. Chcesz mnie. Chcesz wszystkiego, co mogę ci dać.
Viki zamknęła oczy, czując, jak kolana uginają się pod nią, a ciepło rozlewa się po całym ciele wbrew jej woli. W lustrze widziała ich obie – siebie, zarumienioną, z rozchylonymi ustami, i Scarlett za nią, wysoką, pewną siebie, z tym samym figlarnym, triumfalnym uśmiechem.
Viki czuła nagły przypływ gorąca – oddech stał się płytki i szybki, nogi miękły jak waty, kolana drżały, a całe ciało zdawało się topnieć pod dotykiem Scarlett.
– Widzisz? Już nawet nie walczysz – szepnęła Johansson prosto do jej ucha, muskając wargami płatek. – Nawet twoje sutki się stwardniały… patrz, jak ładnie sterczą.
Viktoria zerknęła w lustro – faktycznie, pod cienkim materiałem czarnej sukienki wybrzuszały się twarde, nabrzmiałe sutki. Brak stanika, o którym kompletnie zapomniała w pośpiechu, tylko potęgował ten widok – ciemne aureole prześwitywały lekko przez tkaninę, a sutki napierały na materiał jak dwa małe guziczki proszące o uwagę.
– Grzeczna dziewczynka… stoisz w bezruchu i pozwalasz mi się bawić – mruknęła Scarlett z aprobatą.
Jej palce poruszały się teraz znacznie szybciej, wchodziły głębiej, zakręcały w środku, masując ten jeden punkt, który sprawiał, że Viki traciła grunt pod nogami. Z gardła Viktori zaczął wydobywać się cichy, mimowolny jęk – najpierw stłumiony, potem coraz wyraźniejszy.
Scarlett uśmiechnęła się szeroko, pokazując białe, perfekcyjne zęby.
– Ooo… a co my tu mamy? Już dochodzisz po tak krótkiej zabawie?
Viki czuła, jak jej cipka robi się coraz bardziej śliska, jak wilgoć spływa po wewnętrznej stronie ud. Nogi uginały się coraz bardziej, biodra same zaczęły falować w rytm ruchów palców Scarlett. Instynktownie odchyliła głowę do tyłu, wystawiając szyję i język – jak zwierzę poddające się dominacji.
Scarlett spojrzała na nią z triumfem.
– O, moja mała zabaweczka chce się całować?
Wsunęła język głęboko w usta Viki – wilgotny, władczy pocałunek, w tym samym momencie przyspieszając ruchy palcami. Miednica Viktori zaczęła rytmicznie poruszać się w przód i w tył, idealnie współgrając z dłonią Scarlett. Oddech Viki stał się urywany, jęki przeszły w ciche, rozpaczliwe sapnięcia.
W końcu kolana ugięły się całkowicie.
Viktoria osunęła się na podłogę – uklękła, chwytając się kurczowo krawędzi umywalki, przewracając oczy do tyłu, gdy fala orgazmu przetoczyła się przez nią jak burza. Ciało drżało, cipka zaciskała się spazmatycznie wokół palców Scarlett, a z ust wydobył się długi, zduszony krzyk rozkoszy.
Scarlett powoli wyciągnęła mokre palce, oblizała je demonstracyjnie i spojrzała w dół na klęczącą dziewczynę.
– Już doszliśmy? W tak szybkim tempie? – powiedziała drwiąco. – Jeszcze żadna z moich zabawek nie skończyła tak prędko.
Viki, wciąż dysząc, podniosła zamglone oczy. W lustrze widziała odbicie swojej dominatorki – Scarlett stała nad nią, wysoka, pewna siebie, z tym samym drapieżnym uśmiechem.
– Ale to jeszcze nie koniec, kochanie.
Johansson zsunęła z ramion szary płaszcz – materiał opadł na podłogę z cichym szelestem. Pod spodem miała czarny biustonosz z uprzężą w stylu bondage: otwarty, bez miseczek, zbudowany z gęstej sieci czarnych pasków, metalowych kółek, ćwieków i klamer, oplatający biust i tors jak erotyczna uprząż. Paski schodziły niżej, tworząc pas biodrowy i podwiązki opinające biodra oraz uda. Do majtek – a raczej do pasa – przymocowany był czarny, realistyczny strap-on: dwadzieścia centymetrów gładkiego, grubego silikonu, lekko zakrzywionego, gotowego do użycia.
Scarlett pochyliła się lekko, chwyciła Viki za podbródek i uniosła jej twarz do góry.
– Teraz pokaż mi, jak bardzo chcesz tę rolę, ślicznotko. Otwórz buzię… albo pupę. Wybór należy do ciebie.
Viki przełknęła ślinę, wciąż drżąc po orgazmie, z mokrymi udami i przyspieszonym oddechem. W jej oczach mieszały się strach, wstyd… i coś jeszcze – głód, którego sama nie chciała przyznać.
Scarlett chwyciła Viki za włosy – nie brutalnie, ale stanowczo – i uniosła jej głowę tak, by ich spojrzenia się spotkały.
Dwudziestocentymetrowy, różowy strap-on wisiał teraz tuż przed twarzą Viktori, lekko kołysząc się na biodrach Johansson. Silikon był gładki, ciepły od temperatury ciała, z lekkim połyskiem w sztucznym świetle łazienki.
– Otwórz buzię, ślicznotko – powiedziała cicho, ale ton nie pozostawiał miejsca na dyskusję. – Pokaż mi, jak bardzo chcesz tę rolę. Jak bardzo chcesz mnie zadowolić.
Viki przełknęła ślinę, wciąż drżąc po orgazmie. Kolana bolały od twardej podłogi, ale nie protestowała. Powoli rozchyliła usta – najpierw niepewnie, potem szerzej, gdy Scarlett delikatnie, ale nieustępliwie popchnęła biodra do przodu.
Grot wślizgnął się między jej wargi. Viki zamknęła oczy, czując, jak gruby silikon wypełnia jej usta – nie bolało, ale było intensywnie, obco, dominująco. Scarlett westchnęła z aprobatą, gdy język Viki instynktownie musnął spód.
– Tak… właśnie tak. Głębiej.
Ręka w jej włosach zacisnęła się mocniej. Scarlett zaczęła powoli poruszać biodrami – w przód i w tył, wpychając strap-on coraz głębiej, aż czubek dotknął gardła. Viki zakrztusiła się lekko, oczy jej zaszły łzami, ale nie odsunęła się. Zamiast tego zacisnęła dłonie na udach Scarlett, szukając oparcia, i zaczęła ssać – najpierw ostrożnie, potem coraz śmielej, z mokrym mlaśnięciem, które odbijało się echem w pustej toalecie.
Scarlett patrzyła na nią z góry, z tym samym triumfalnym uśmiechem.
– Dobra dziewczynka… patrz na mnie.
Viki uniosła wzrok – zamglone oczy, rozmazany tusz, policzki zarumienione. W lustrze za nimi odbijała się scena jak z zakazanego filmu: klęcząca Viktoria z ustami pełnymi czarnego silikonu i stojąca nad nią Scarlett w harnessie, z piersiami oplecionymi paskami, biodrami poruszającymi się w leniwym, władczym rytmie.
Johansson przyspieszyła lekko – nie za mocno, ale wystarczająco, by Viki musiała oddychać nosem, połykać ślinę, która spływała jej po brodzie. Strap-on wysuwał się i wchodził z mokrym, obscenicznie głośnym dźwiękiem.
– Ssij mocniej – szepnęła Scarlett, drugą ręką gładząc policzek Viki. – Pokaż, że jesteś warta tej roli. Że dasz mi wszystko.
Viki posłuchała. Zacisnęła wargi mocniej wokół trzonu, językiem masując spód, ssąc z głębi gardła – tak, jak widziała w filmach, których nigdy nie planowała naśladować. Jej ręce powędrowały wyżej, na biodra Scarlett, przyciągając ją bliżej, jakby sama chciała więcej.
Scarlett sapnęła cicho – nie z rozkoszy fizycznej (bo to był tylko strap-on), ale z czystej satysfakcji władzy.
– O tak… właśnie tak, kochanie. Jeszcze trochę… i może naprawdę dostaniesz tę rolę.
Viki jęknęła cicho wokół silikonu – wibracja przeszła przez strap-on prosto do bioder Scarlett. Jej cipka wciąż pulsowała po wcześniejszym orgazmie, mokra i wrażliwa, a teraz, klęcząc i ssąc, czuła, jak podniecenie wraca falami.
Scarlett nagle zatrzymała się, wysunęła strap-on z jej ust z mokrym plaśnięciem. Ślina ciągnęła się długą nitką między wargami Viki a czubkiem.
– Wystarczy na razie – powiedziała, przeciągając kciukiem po dolnej wardze Viktori, rozsmarowując ślinę. – Wstawaj. Chcę cię jeszcze raz… tym razem od tyłu.
Viki, dysząc ciężko, powoli podniosła się z kolan – nogi drżały, usta były obrzmiałe i błyszczące.
Scarlett odwróciła ją przodem do lustra, podwinęła sukienkę do pasa i jednym ruchem zsunęła jej majtki do kostek.
– Rozłóż nogi szerzej – poleciła. – I patrz na siebie w lustrze. Chcę, żebyś widziała, jak cię biorę.
Viki posłuchała, opierając dłonie o umywalkę. W odbiciu widziała swoje rozmazane oczy, czarne usta, sterczące sutki pod sukienką… i Scarlett za sobą – gotową, z dłonią na biodrach, szykującą się do wejścia.
– Patrz na siebie – szepnęła Johansson, pochylając się nad jej uchem. – Patrz, jak ładnie cię wypełniam.
Zaczęła się poruszać – najpierw wolno, głęboko, pozwalając Viki przyzwyczaić się do grubości i długości. Każdy pchnięcie trafiało w ten sam punkt wewnątrz, który sprawiał, że nogi Viki drżały coraz bardziej. Po chwili Scarlett przyspieszyła – rytmiczne, mocne uderzenia bioder o pośladki Viki, mokre plaśnięcia, które odbijały się echem w pustej toalecie.
Viki jęczała już bez skrępowania – cicho na początku, potem głośniej, urywanie. Jej biodra same zaczęły odpowiadać, cofając się na spotkanie każdego pchnięcia. Ciało Scarlett napierało na jej plecy, paski harnessu ocierały się o skórę, metalowe kółka brzęczały lekko przy każdym ruchu.
– Tak… właśnie tak… dawaj mi wszystko – mruknęła Scarlett, jedną ręką sięgając do przodu i masując nabrzmiałą łechtaczkę Viki szybkimi, okrężnymi ruchami.
To wystarczyło.
Fala orgazmu uderzyła w Viki jak tsunami – cipka zacisnęła się spazmatycznie wokół strap-onu, nogi ugięły się całkowicie, a z gardła wyrwał się długi, zduszony krzyk. Głowa opadła do tyłu, oczy przewróciły się białkami do góry. Ciało zadrżało w konwulsjach, wilgoć spłynęła po udach, a Scarlett musiała ją przytrzymać, żeby nie osunęła się na podłogę.
Viki poczuła, jak świat wiruje – ciemnieje na krawędziach, oddech staje się płytki, a potem… nic. Czysta, czarna pustka.
Gdy otworzyła oczy, leżała we własnym łóżku.
Pokój był zaciemniony, rolety zasunięte. Głowa bolała lekko – nie tak jak po kacu, ale jakby ktoś przyłożył jej mokrą szmatą. Sukienka wciąż na niej, ale pomięta, majtki przekręcone na bok. Telefon leżał na poduszce obok, ekran świecił.
Viki zamrugała kilka razy, próbując poskładać myśli.
Toaleta. Scarlett. Strap-on. Orgazm tak silny, że… mdlała?
Serce jej podskoczyło, sięgnęła po telefon drżącą ręką.
Na ekranie jedna nieprzeczytana wiadomość od agenta, wysłana o 2:47 w nocy:
„Viki, właśnie dostałem maila od produkcji. Dostałaś rolę. Główna. Obok Scarlett. Gratulacje, mała. Jutro o 10 rano czytanka scenariusza. Nie spóźnij się tym razem ;)
Viki patrzyła na ekran przez długą chwilę, nie oddychając.
Potem powoli odłożyła telefon, położyła się na plecach i wbiła wzrok w sufit.
Usta same ułożyły się w lekki, oszołomiony uśmiech.
– Cholera… – wyszeptała do pustego pokoju. – To naprawdę się stało,
za oknem Los Angeles powoli budziło się do życia. A ona? Ona właśnie dostała swoją rolę. I coś znacznie więcej.
Viki leżała jeszcze chwilę na plecach, wpatrując się w sufit i próbując złapać oddech – serce wciąż biło jej mocno, jakby scena z toalety nie była snem, tylko właśnie się skończyła.
Telefon zawibrował ponownie.
Ekran rozświetlił się – z i zdjęciem profilowym, które znała aż za dobrze: Scarlett Johansson w ciemnych okularach, z tym samym figlarnym uśmieszkiem, co w lustrze.
Wiadomość:
„Gratulacje, ślicznotko. Rola twoja.
Pamiętaj – to jeszcze nie koniec.”
 
Podobne tematy
Rozpoczęty przez Tytuł Forum Odp Data
KundelBI Nowa Pani Opowiadania erotyczne 12
D Nowa Rzeczywistość Poza tematem 33
T Żona a nowa znajoma, ... Co robić??? Seks 7
anaerto Moja nowa rozrywka Seks 7
A Adam i nowa współlokatorka (IV) Opowiadania erotyczne 9

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry