• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Natura związku

Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Bardzo długo uważałem, że chcę związku, podczas gdy być może w rzeczywistości potrzebuję relacji o zupełnie innych zasadach.
Coraz częściej myślę, że właśnie tego ostatnio się o sobie dowiaduję. Przez większość dorosłego życia traktowałem związek jak coś oczywistego. Poznajesz kobietę, zakochujesz się, jesteście razem, budujecie wspólne życie. Nawet po rozwodzie chyba gdzieś z tyłu głowy zakładałem, że kiedyś znowu będę chciał tego samego. Tylko ostatnie kontakty z kobietami trochę mi ten obraz rozpieprzyły.
Po dwóch latach odezwała się do mnie Monika. Zaczęło się od zwykłego „hej”, co swoją drogą było dla mnie miłym odkryciem, że nie tylko faceci potrafią po dwóch latach ciszy rozpocząć rozmowę w tak wyszukany sposób. Pisaliśmy dużo. Wiedziałem, że w międzyczasie była w związku, ale nic z tego nie wyszło. Nie wiem, dlaczego po takim czasie odezwała się właśnie do mnie i nie zamierzam sobie dopowiadać historii, których nie znam. Miałem jednak wrażenie, że może chciała czegoś więcej.
Tym razem to ja byłem zdystansowany. Powiedziałem jej wprost, że związek nie kojarzy mi się obecnie z niczym dobrym. Nie chciałem, żeby przekonywała mnie, że się mylę. Po prostu powiedziałem, jak to widzę. W pewnym momencie kontakt znowu się urwał.
Oczywiście mogę teraz zastanawiać się, czy byłem opcją B. Czy odezwała się, bo poprzedni związek nie wyszedł i wróciła do kogoś, kogo znała wcześniej. A może po prostu usłyszała ode mnie, że nie szukam tego, czego ona chciała, i uznała, że szkoda czasu. Tego prawdopodobnie się już nie dowiem.
Druga historia była zupełnie inna. Napisała do mnie kobieta młodsza ode mnie o jakieś dwadzieścia lat. Bez specjalnych ceregieli. Propozycje spotkania, zaproszenie do siebie, wspólny wyjazd w Bieszczady. Wysyłała zdjęcia, normalne, w ubraniu, ale tempo, w jakim ta znajomość zaczęła się rozwijać, było dla mnie zaskakujące.
Kobieta była zdecydowana i wiedziała, czego chce. Teoretycznie powinienem być zachwycony. A jednak dość szybko poczułem, że nie mam w tym wszystkim miejsca dla siebie. Nie chodziło nawet o wiek czy o sam seks. Po prostu ilość jej energii i intensywność zainteresowania zaczęły mnie przytłaczać. Wiedziałem też, że zwykłe „nie” mogłoby nie wystarczyć, więc poprowadziłem rozmowę tak, żeby to ona sama podjęła decyzję, że nie chce jej dalej ciągnąć.
Nie jestem z tego szczególnie dumny, ale wtedy dotarło do mnie coś ważnego. Sam fakt, że kobieta mnie chce, nie oznacza automatycznie, że ja chcę z nią tworzyć związek. Jeszcze niedawno pewnie sam bym nie zauważył tej różnicy.
Jest jeszcze trzecia kobieta. Mieszka za granicą, daleko ode mnie. Mniej więcej raz w roku ma taki epizod, że zaczynamy pisać. Trwa to dwa, czasem trzy miesiące, później kontakt wygasa. Nie ma wielkich deklaracji ani dramatycznych pożegnań. Po jakimś czasie znowu się pojawia i zaczynamy rozmawiać.
I paradoksalnie właśnie ten układ wydaje mi się najbardziej naturalny. Jest zainteresowanie, rozmowa, czasem flirt, czasem bardziej osobiste tematy. Ale każde z nas ma swoje życie. Nie ma codziennej obecności tylko dlatego, że tak powinno być. Nie trzeba od razu zastanawiać się, dokąd to zmierza, ani co będzie za rok.
Kiedy patrzę na te trzy sytuacje razem, zaczynam się zastanawiać, czy przez wiele lat po prostu źle nazywałem to, czego chcę. Może wcale nie potrzebuję związku jako celu. Może potrzebuję kobiety, bliskości, seksu, rozmowy i wzajemnego zainteresowania, ale bez automatycznego przechodzenia do kolejnego etapu tylko dlatego, że według jakiegoś gotowego schematu tak właśnie powinna wyglądać relacja.
Może właśnie dlatego przez tyle czasu byłem przekonany, że czegoś mi brakuje. Byłem samotny, więc zakładałem, że rozwiązaniem musi być związek. Dzisiaj już nie jestem tego taki pewien. Możliwe, że nie chcę być sam, ale jednocześnie nie chcę klasycznego związku. I chyba dopiero teraz zaczynam dopuszczać do siebie myśl, że między samotnością a wspólnym życiem jest znacznie więcej możliwości, niż przez większość życia byłem skłonny zauważyć.
 
Kobieta

aga02

Seks Praktykant
..... I chyba dopiero teraz zaczynam dopuszczać do siebie myśl, że między samotnością a wspólnym życiem jest znacznie więcej możliwości, niż przez większość życia byłem skłonny zauważyć.
Tyle pisania, żeby dokonać takiego "odkrycia"?
Tony papieru o tym zapisano, i kilometry taśmy nakręcono.
 
Mężczyzna

152.

Biegły Uwodziciel
Tyle pisania, żeby dokonać takiego "odkrycia"?
Tony papieru o tym zapisano, i kilometry taśmy nakręcono.
A Pani Aga zawsze taka mądra, zawsze jak podsumuje to tylko kropkę postawić (wiem bo czytam). Skoro Pani taka mądra to proszę odpowiedzieć czy uważa Pani za słuszne malowanie ściany za kaloryferem?
 
Kobieta

aga02

Seks Praktykant
A Pani Aga zawsze taka mądra, zawsze jak podsumuje to tylko kropkę postawić (wiem bo czytam). Skoro Pani taka mądra to proszę odpowiedzieć czy uważa Pani za słuszne malowanie ściany za kaloryferem?
Jak się pisze publicznie, to należałoby być gotowym na publiczną krytykę, dlatego ta wycieczka personalna połączona z kiepską próbą szydery, zwisa mi.
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Wiemy, wspominałeś w temacie: Związek a miłość

Jakiś czas temu napisałem tutaj, że zaczynam się zastanawiać, czy po poprzednim związku nie straciłem potrzeby posiadania związku za wszelką cenę. Nie potrzeby bliskości, kobiety czy seksu, tylko właśnie potrzeby samego związku. Wtedy była to bardziej myśl niż wniosek. Dzisiaj, po kilku kolejnych sytuacjach, zaczynam myśleć, że chyba było w niej więcej prawdy, niż wtedy przypuszczałem. Rozumiem, że może być męczące to, co mam w głowie, jednak intuicja mówi mi, że masz do mnie jakąś niechęć.
 
Kobieta

Saanvi

Instruktor seksu
Wiemy, wspominałeś w temacie: Związek a miłość

Jakiś czas temu napisałem tutaj, że zaczynam się zastanawiać, czy po poprzednim związku nie straciłem potrzeby posiadania związku za wszelką cenę. Nie potrzeby bliskości, kobiety czy seksu, tylko właśnie potrzeby samego związku. Wtedy była to bardziej myśl niż wniosek. Dzisiaj, po kilku kolejnych sytuacjach, zaczynam myśleć, że chyba było w niej więcej prawdy, niż wtedy przypuszczałem. Rozumiem, że może być męczące to, co mam w głowie, jednak intuicja mówi mi, że masz do mnie jakąś niechęć.
Źle podpowiada, nawet Cię nie kojarzę, ale miałam wrażenie, że gdzieś już to czytałam.
Mam jedynie wkurzające zboczenie moderatorskie z innego forum i stąd ta uwaga. Można było wątek kontynuować w poprzednim temacie i może by z tego jakaś całość się poukładała.
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Tyle pisania, żeby dokonać takiego "odkrycia"?
Tony papieru o tym zapisano, i kilometry taśmy nakręcono.
Ty już wiedziałaś, a ja dopiero doszedłem. Lepiej późno niż przedwcześnie 😉
A tak serio nie do końca rozumiem ten argument. Tony papieru zapisano praktycznie o wszystkim, co dotyczy człowieka, ale przecież nie wszyscy jesteśmy tacy sami i nie dochodzimy do tych samych rzeczy w tym samym momencie. To, że ktoś wcześniej opisał podobne zjawisko, nie oznacza jeszcze, że ja wiedziałem, jak wygląda ono w moim przypadku. Można przeczytać książkę o człowieku, a potem przez pół życia próbować zrozumieć samego siebie 😉
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry