Halko!
Ostatnio ze znajomymi sporo rozmyślamy nad tym, gdzie leży granica „akceptowalności”, jeśli chodzi o różnicę wieku między kochankami.
Skłonił nas do tego seans programu „Miłość nie zna wieku” na Netflixie
Dla tych, co nie widzieli: ludzie łączyli się tam w pary, nie znając nawzajem swojej daty urodzenia. I wiecie co? Na początku było super – fascynacja, pożądanie, wspólne tematy. Była para gdzie on miał 60! lat (a nie wyglądał), a ona była po 20stce. Była też śliczna 54 latka (chociaż już widać po niej wiek) i związała się z 27 latkiem.
Schody zaczynały się dokładnie w momencie, gdy „metryczka” wychodziła na jaw. Nagle pojawiały się uprzedzenia, lęk przed oceną bliskich albo wizja tego, że za 10-15 lat te dwie osoby będą na zupełnie innych etapach życia.
Ile to „za dużo”? Czy 10, 20, a może 30 lat różnicy to już bariera, której nie da się przeskoczyć w trwałej relacji?
Czy wolicie dojrzałość i doświadczenie, czy jednak energię i witalność młodości?
Czy różnica wieku w sypialni to atut (np. układ nauczyciel-uczeń), czy raczej problem z dopasowaniem temperamentów?
Dlaczego tak bardzo boimy się tej liczby, skoro między dwojgiem ludzi „klika”? Czy to kwestia naszych potrzeb, czy raczej tego, „co ludzie powiedzą”?
Buziaki
Zalotka
Ostatnio ze znajomymi sporo rozmyślamy nad tym, gdzie leży granica „akceptowalności”, jeśli chodzi o różnicę wieku między kochankami.
Skłonił nas do tego seans programu „Miłość nie zna wieku” na Netflixie
Dla tych, co nie widzieli: ludzie łączyli się tam w pary, nie znając nawzajem swojej daty urodzenia. I wiecie co? Na początku było super – fascynacja, pożądanie, wspólne tematy. Była para gdzie on miał 60! lat (a nie wyglądał), a ona była po 20stce. Była też śliczna 54 latka (chociaż już widać po niej wiek) i związała się z 27 latkiem.
Schody zaczynały się dokładnie w momencie, gdy „metryczka” wychodziła na jaw. Nagle pojawiały się uprzedzenia, lęk przed oceną bliskich albo wizja tego, że za 10-15 lat te dwie osoby będą na zupełnie innych etapach życia.
Ile to „za dużo”? Czy 10, 20, a może 30 lat różnicy to już bariera, której nie da się przeskoczyć w trwałej relacji?
Czy wolicie dojrzałość i doświadczenie, czy jednak energię i witalność młodości?
Czy różnica wieku w sypialni to atut (np. układ nauczyciel-uczeń), czy raczej problem z dopasowaniem temperamentów?
Dlaczego tak bardzo boimy się tej liczby, skoro między dwojgiem ludzi „klika”? Czy to kwestia naszych potrzeb, czy raczej tego, „co ludzie powiedzą”?
Buziaki
Zalotka

