To wszystko nie jest tak czarno-białe jak byśmy chcieli.... Pisałem wcześniej, że wolałbym dostać sygnał "z grubej rury" niż być zwodzony czy jeszcze gorzej - ghostowany. Bolałoby, na pewno, przy mojej nadwrażliwości na pewno. Ale przynajmniej bym wiedział na czym stoję. Psychika by się zaleczyła z czasem, bo wiele już za mną róznych historyjek. Ale nie zatracałbym się, analizował przeróżne drogi i warianty, przerabiał każde słowo i zmieniał w szaleńca - myśląc co, do cholery, się dzieje...Niektórzy umieją być tacy bezpośredni i nie przejmują się uczuciami drugiej strony. A później nazywają to „szczerością”. Bo istnieje też różnica między powiedzeniem komuś prawdy, a byciem po prostu chamskim.
Ja np. nie lubię sprawiać ludziom przykrości, sama też jestem wrażliwa i bardzo przeżywam jak ktoś jest na mnie obrażony. Później bardzo dużo analizuję i myślę o tym, co takiego powiedziałam i żałuję, że nie ugryzłam się w język.
Jeżeli ktoś miałby mi powiedzieć, że się ze mną nie umówi, bo jestem brzydka albo gruba czy cokolwiek to już wolałabym zostać zghostowana xd
Z drugiej zaś strony - czy ja bym umiał tak kogoś od razu odrzucić? Mówiąc "nie chcę Twojej przyjaźni!"... Nie, zapewne nie. Bo wrażliwość działa w dwie strony - sama cierpi gdy dozna krzywdy, bo odrzucenie jest krzywdą - ale sama też nie chce krzywdzić. Co bym zrobił? Nie umiem powiedzieć.
Wiem dokładnie o co Ci chodzi @Blackswan , wrażliwość i lęk odrzucenia cechuje nas wszystkich, nawet tych co cwaniaczą i robią wrażenie, że mają zajebiste życie i nic ich nie rusza. Bo możemy udawać, że po nas to spływa, że mamy do siebie dystans, i co nas nie zabije to wzmocni. Gówno prawda. Każde odrzucenie, ba, najmniejszy sygnał obojętności, pogardy - boli jak cierń wbity w serce. A potem w ciemności pytamy się "czemu akurat ja?"...
Chyba wszystko co miałem do dodania w tym temacie.

