Kiedyś też, będąc na studiach, poznałam innego starszego Pana. Mam wielką słabość do komplementów od dojrzałych Panów (tak samo wielką jak do nastoletnich prawiczków
) i nie opierałam się mu długo. Zaprosił mnie na wycieczkę, podjechał po południu autem w umówione miejsce i zabrał mnie na piknik. Szczerze mówiąc to zaimponował mi tym, że przygotował przekąski i owoce i bardzo przyjemnie było. Zachowywał się szarmancko, rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Był bardzo inteligentny, miał dużą wiedzę, miał 64 lata (tak mówił, ale chyba zaniżył trochę wiek
) i wykonywał jakiś zawód związany z prawem, ogólnie nie chciał mówić jaki, a ja szanowałam i nie drążyłam. Twierdził, że żona zmarła kilka lat wcześniej, co wydaje mi się, że było prawdą z racji tego jak zakończyła się cała historia. Więcej o nim nie chcę zdradzać. Na spotkanie ubrałam się w kolorowe rajstopy (niebieskie z tego co pamiętam), spódniczkę, bluzkę na ramiączka z dużym dekoltem. Rozmawiało się przyjemnie, a z czasem zaczął opowiadać jakie mam nóżki, a jakie cycuszki itd. Zapytałam czy chciałby je zobaczyć, a że chciał to pokazałam mu je - wyjęłam je przez dekolt i powiedziałam, że nie musi się krępować. Z uczuciem je masował, wspaniale ssał, były to najlepsze pieszczoty moich cycków jakie kiedykolwiek miałam, fantastycznie to robił. Potem położyłam się na brzuchu i podwinęłam spódniczkę pokazując tyłeczek. Spod rajstop przebijały delikatnie moje czarne stringi. Cały czas prawił mi cudowne komplementy, masował dupcię tak samo jak piersi, całował moją pupcię po materiale rajstop. Byłam mega podniecona i wsadziłam sobie pod brzuchem rękę w majtki masując cipeczkę. On wyciągnął kutaska - był fajny, bardzo zgrabny, nieduży. Masował go pieszcząc moją pupcie. Zapytałam go wtedy czy chciałby żebym mu zrobiła loda albo wejść w moją szparkę, ale podziękował i powiedział, że tak jak jest wystarczy. Z piczki mi się lało, zaczęłam mówić do niego rzeczy w stylu:
- Trochę mnie to zawstydza, że patrzysz na moją młodą pupcię, aż tak Ci się podobam w rajstopach?
Odpowiadał potwierdzając, a ja napalona mówiłam:
- Na pewno nie aż tak, pewnie tylko tak mówisz... Naprawdę uważasz, że moja pupcia wygląda dobrze? Nie jest za młoda? Proszę, spuścisz się na nią? Na pewno będzie wyglądała jeszcze lepiej z Twoją spermą.
On już tylko sapał i nie odpowiadał. Nie potrzeba było dużo czasu żeby się wtedy spuścił, a ja kiedy poczułam jego ciepłą spermę na tyłeczku to miałam najmocniejszy orgazm jaki do tamtej pory udało mi się osiągnąć. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, potem mnie odwiózł, podziękował. Spotykaliśmy się jeszcze wiele razy razy (myślę, że jakieś 30 razy) i zawsze albo on sobie trzepał na mnie albo ja mu trzepałam. Spuszczał się na cycki, nóżki, pupę. Nigdy nie robiłam mu loda ani nie dałam cipki, ale gdyby chciał to bym mu dała bez zastanowienia. Zawsze dbał o super atmosferę, nie spotykaliśmy się "na seks" czy zabawę, ale super spędzaliśmy czas. Kilka razy podczas spotkania nawet nie doszło do żadnych czynności seksualnych. Wykluczyliśmy związek miedzy sobą, była to taka przyjaźń z benefitami. Po kilku miesiącach, myślę, że było to ok. 8-9 miesięcy, kontakt się trochę zerwał i okazało się, że miał zawał i poważnie zachorował na serce. Ostatni raz jak się widzieliśmy to poprosił bym odwiedziła go w szpitalu. Tam najpierw wsadziłam mu paluszek pod napletek i tak pieściłam troszkę, potem zrobiłam mu dobrze ręką pod kołderką i pokręciłam pupką. Wtedy też złapał mnie za cipkę pierwszy raz i wsadził paluszek. Robienie tego w szpitalu mnie mocno podnieciło, jak zawsze miałam cudowny orgazm. Pogadaliśmy, powiedział, że musi przejść na emeryturę i też sam nie da sobie rady już. Tego dnia miał wyjść ze szpitala i córka miała go zabrać do siebie, 400 km dalej. Dostałam od niego prezent na pożegnanie (bransoletkę złotą, bardzo elegancką i mam ją do tej pory). Nie chciałam przyjąć jej, ale bardzo prosił. Mi było głupio, że nie miałam nic dla niego i tak się skończyła nasz znajomość. Trochę przeżywałam jej koniec.
- Trochę mnie to zawstydza, że patrzysz na moją młodą pupcię, aż tak Ci się podobam w rajstopach?
Odpowiadał potwierdzając, a ja napalona mówiłam:
- Na pewno nie aż tak, pewnie tylko tak mówisz... Naprawdę uważasz, że moja pupcia wygląda dobrze? Nie jest za młoda? Proszę, spuścisz się na nią? Na pewno będzie wyglądała jeszcze lepiej z Twoją spermą.
On już tylko sapał i nie odpowiadał. Nie potrzeba było dużo czasu żeby się wtedy spuścił, a ja kiedy poczułam jego ciepłą spermę na tyłeczku to miałam najmocniejszy orgazm jaki do tamtej pory udało mi się osiągnąć. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, potem mnie odwiózł, podziękował. Spotykaliśmy się jeszcze wiele razy razy (myślę, że jakieś 30 razy) i zawsze albo on sobie trzepał na mnie albo ja mu trzepałam. Spuszczał się na cycki, nóżki, pupę. Nigdy nie robiłam mu loda ani nie dałam cipki, ale gdyby chciał to bym mu dała bez zastanowienia. Zawsze dbał o super atmosferę, nie spotykaliśmy się "na seks" czy zabawę, ale super spędzaliśmy czas. Kilka razy podczas spotkania nawet nie doszło do żadnych czynności seksualnych. Wykluczyliśmy związek miedzy sobą, była to taka przyjaźń z benefitami. Po kilku miesiącach, myślę, że było to ok. 8-9 miesięcy, kontakt się trochę zerwał i okazało się, że miał zawał i poważnie zachorował na serce. Ostatni raz jak się widzieliśmy to poprosił bym odwiedziła go w szpitalu. Tam najpierw wsadziłam mu paluszek pod napletek i tak pieściłam troszkę, potem zrobiłam mu dobrze ręką pod kołderką i pokręciłam pupką. Wtedy też złapał mnie za cipkę pierwszy raz i wsadził paluszek. Robienie tego w szpitalu mnie mocno podnieciło, jak zawsze miałam cudowny orgazm. Pogadaliśmy, powiedział, że musi przejść na emeryturę i też sam nie da sobie rady już. Tego dnia miał wyjść ze szpitala i córka miała go zabrać do siebie, 400 km dalej. Dostałam od niego prezent na pożegnanie (bransoletkę złotą, bardzo elegancką i mam ją do tej pory). Nie chciałam przyjąć jej, ale bardzo prosił. Mi było głupio, że nie miałam nic dla niego i tak się skończyła nasz znajomość. Trochę przeżywałam jej koniec.

