Myślę, że część osób patrzy na to z nieco innej perspektywy niż wielu mężczyzn z takim kompleksem. Tu nie chodzi często o to "Mam małego penisa, więc nie będę mógł zaspokoić kobiety (lub faceta)". Nawet jeśli seks będzie bardzo dobry, partner/ka będzie zachwycona, będzie to mówić, okazywać, może nie wiele tu zmienić. Nawet teoretycznie może mieć penisa wyraźnie powyżej średniej, a i tak mieć kompleks. Tu częściej pojawia się myśl "Mam małego penisa, więc jestem gorszy". Często cała jego wartość sprowadzona jest do centymetrów. Bo kolega z siłowni ma większego, bo faceci pod prysznicem mieli większe, bo w porno wszyscy faceci mają większe.
Trochę jak ze wzrostem. Mężczyzna może mieć 170 cm, partnerka 165 cm i może mu powtarzać, że wszystko jest w porządku, że jej to odpowiada. A mimo to on będzie miał kompleks, bo uważa, że jest niski i chciałby mieć 180 cm. Też słyszałem, że wiele kobiet, powiększając piersi, robi to dla siebie. Nie dla partnera. Partner może uważać, że jej piersi są cudowne, ale ona będzie chciała powiększyć i to zrobi dla siebie, bo to jej kompleks.
Dlatego wielu mężczyzn chciałoby mieć większe penisy. Nie dlatego, żeby być lepszymi kochankami, ale dla siebie. Żeby lepiej wypełniały bokserki, żeby w przebieralni wyglądały bardziej pokaźnie. Żeby na "przeglądzie" u urologa nie wstydził się aż tak bardzo. Tu bardzo często nie chodzi o seks czy doznania podczas seksu. Mówienie że jest świetnym kochankiem może tego nie zmienić bo niestety problem leży gdzie indziej. Chodzi często o porównanie i przekonanie że jest gorszy. Pomóc może budowanie poczucia własnej wartości, męskości niezależnie od ilości centymetrów w bokserkach.